[Gdzieś w ruderzę] Urwanie Chmury


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Corvus » Wt gru 23, 2014 7:58 pm

Upadły się lekko zdziwił po zmianie wampirki w nietoperza, był ogromny, gigantyczny. " Cholera, co mogę zrobić? ". Wtem wielki ból przeszył jego głowę i nie tylko.
- Muszę zdążyć. - Wyszeptał Corvus po czym uczynił się niematerialnym, znaczy się stworzył ze swojego ciała teleport, a druga strona teleportu byłą umieszczona gdzieś poza areną, nie czuł bólu fizycznego, w ogóle żadnego.
- Zabawmy się krwiopijco. - Krzyknął upadły, zresztą sam krzyk powinien spowodować ból u nietoperza. Po chwili Corvus znów zrobił zadyme wokół siebie, podczas gdy zadyma znikła było widać tylko piekielnego gdy kończy jedną ze swoich pieczęci.
- Zakazana pieczęć numer jeden ! - Po chwili wykrzyknął upadły te słowa, po czym z 4 stroń świata na arenie pojawiły się teleporty ogniste, z których zaczęły wyłaniać się 4 ogromne łańcuchy, które płonęły. Długo nie zajęło im by związać tym nietoperzycę, kilka sekund później Corvus dobiegł do nietoperza, po czym dotknął go zatrzymując mu pracę serca telekinezą, oczywiście nie doprowadził do jego śmierci, tylko do utraty przytomności. Po chwili, gdy nietoperz zemdlał upadły odwołał łańcuchy i zadał wystarczające obrażenia by wygrać walkę.
- Jak się czujesz? - Zapytał łągodnym głosem upadły.
Avatar użytkownika
Corvus
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vorill, Lumiroth, Percival,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Alinsa » Śr gru 31, 2014 3:44 pm

Nieznany mężczyzna imponował dziewczynie, a konkretnie jego zaklęcia, jego moc. W oczach wampirzycy widać było wyraźne podekscytowanie. Niemal z podnieceniem wpatrywała się zaklęcia, które zadawały jej ból. Łańcuchy oplotły jej ciało, paląc niemiłosiernie skórę. Z ust dziewczyny wydobył się niemal szaleńczy śmiech. Do jej nosa, dotarł swąd palonej skóry, która miejscami zmieniała się w popiół.
Prócz bólu, który nie był dla wampirzycy nazbyt dotkliwym skutkiem pojedynku, Alinsa poczuła, że jej serce przestało bić. W swoich, przepełnionych pewnością siebie działaniach upadły popełnił jeden błąd... chciał pokonać nieumarłą. Czyżby myślał, że zatrzymanie akcji serca coś da? Nie, wampirzyca nie musiała martwić się zawałem. Przecież była już teoretycznie trupem. Dziewczyna z trudem zaciskała zęby, aby nie dawać żadnych oznak życia.
- Co ten pajac wyprawia? -  myśl nie dała jej spokoju. Jednak dziewczyna postanowiła wykorzystać niewiedzę przeciwnika. Aktorsko upozorowała zawał. Gdy tylko czarodziej odwołał łańcuchy, Alinsa opadła na ziemię, pozorując zgon. Wyczekała cierpliwie chwili, w której rozżarzone żelastwo powróci do portali, z których wypełzło. W tym właśnie momencie, dziewczyna podniosła się, wzbiła się w powietrze i poszybowała w stronę swego ekwipunku, który leżał obok. Oczywiście ssak skorzystał z ulubionego zaklęcia niewidzialności.  Kiedy znalazła się obok swoich gratów, transformowała się, w swą naturalną postać. Nadal była niewidzialna, przecież nie mogła sobie pozwolić, aby nieznany facet zobaczył ją nago. Dłonią chwyciła zaklęte ostrze. Była niewidzialna, więc miała trochę czasu. Problemem stawał się miecz, który zdradzał jej obecność. Wyszeptała kilka słów, a oręż również zniknął. Odległość między nimi była naprawdę mała. Wampirzyca zaczęła biec w stronę swego oponenta. Dziewczyna rzuciła swą broń w stronę piekielnego. Stał się niematerialny, więc miała nadzieję, że zaklęte ostrze pochłonie jego duszę, tuż po dotknięciu świetlistej, nienaturalnej powłoki. Mimo to wolała się upewnić, że zabije oponenta. Kiedy mężczyzna stał się niematerialny, jego ciało stało się teleportem... Alinsa wskoczyła, wchodząc swoim ciałem w byt upadłego. Robiąc to prze-teleportowała się w miejsce, w którym spoczywało bezwładne cielsko upadłego. Martwa elfka pośpiesznie pobiegła w stronę jego ciała, mężczyzna potrzebował chwili, aby powrócić do stanu swej materialnej postaci. Widząc go, najzwyklej ukręciła mu kark. Upadły nie poczuł nawet bólu, po tej formie iluzjonistycznej śmierci. Przecież działania dziewczyny nie musiały być nawet prawdziwe. Cała arena była jedną, wielką iluzją, a ona również znała się na tej dziedzinie. Dostatecznie dobrze, aby nagiąć zasady gry.
Po tym pojedynku iluzja rozpadł się, a przeciwnicy ponownie znaleźli się w karczmie.
- Następnym razem, spróbuj wyeliminować wroga, zamiast obezwładniać go... byłbyś zdecydowanie bardziej skuteczny. - oznajmiła szyderczo.
- Biorę klejnoty i sztylet. Chcę, abyś mnie uczył, ale daj mi jeszcze chwilę czasu. Chciałabym, abyś odnalazł mnie za kilka dni. Wtedy może będziesz miał szansę się zrewanżować. - Nie mówiąc nic więcej, ucałowała upadłego w policzek, następnie spakowała się opuściła ruderę. Mimo to mężczyzna wydawał się wciąż oszołomiony, jakby jeszcze nie dowierzał, że iluzjonistycznie kobieta skopała mu tyłek. Na znak pożegnania, Alinsa ucałowała towarzysza w policzek.
- Żegnaj, mam nadzieję, że będziesz mnie trenować! - dodała z nutą aktorskiej, dwulicowej sympatii. Następnie opuściła posiadłość, widząc, że przez chwilce deszcz przestał padać.

Ciąg dalszy: Alinsa
Avatar użytkownika
Alinsa
Szukający Snów
 
Rasa: Wampir (z leśnego elfa)
Aura: Blada podstawa cyny oblepiona została mgiełką złota i nieznaczne odznaczającym się srebrem. Otacza ją za to znacznie silniejsza bursztynowa poświata, która aż przesycona jest zapachem krwi. Echo jęków ginie w nagłej ciszy, po czym rozpoczyna na nowo swój rytuał charakterystycznym buczeniem. W dotyku jest przede wszystkim twarda i imponująco giętka. Na pierwszy rzut oka wydaje się być niezwykle ostra i gładka, chociaż można w niej odnaleźć tępe czy szorstkie rejony. W smaku aż parzy język swoją pikantnością, a gorzka nuta często lepi się do podniebienia.
Wygląd: Twarz ma ładną, o wysokich kościach policzkowych, pełnych, czerwonych wargach. Głowę dziewczyny zdobi para migoczących, ciemnych oczu. Ponadto jej długie, zadbane ciemno-brązowe włosy prawie sięgają jej szerokich bioder. Nos kobiety jest drobny i łagodnie zakończony. Jej wyraz twarzy jest pozbawiony całkowicie pozytywnych emocji. Patrzy na wszystko z poważną, obojętną miną. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron