[Wzgórza nieopodal Nowej Aerii] Potrzebna pomoc


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Ayessen » So paź 11, 2014 4:23 am

        Ayessen kuliła się pod wielkim kamieniem, drżąc nie z zimna, lecz strachu. Od paru dni przymierała z głodu, znajdując jedynie tyle jedzenia, by nie zemdleć z braku sił. Niedaleko znajdowało się miasto-państwo w którym z pewnością mogłaby znaleźć schronienie i pożywić się, zwłaszcza zważywszy na to, iż pieniędzy jej nie brakowało, jednak obezwładniający, paraliżujący strach nie pozwalał jej stawić czoła istotom tam zamieszkującym. Bała się, nie tylko o to, że mogliby ją w jakiś sposób skrzywdzić, ale też tego, że sama mogła by ich skrzywdzić. Kobieta już od dłuższego czasu starała się unikać skupisk ludzi i nieludzi, jeśli jednak jej sytuacja szybko się nie poprawi, będzie musiała się zmusić by odwiedzić to miasto. Tylko jak to zrobić?
        Kobieta smętnie spojrzała na garnek z wodą w której moczyły się pokrzywy. Zagryzając wargę, po raz kolejny tego dnia przyłożyła do niego dłonie i zamknęła oczy próbując się skupić. Wyobraziła sobie jak jej dłonie spowija ogień, a ciepło od niego bijące przenika do wnętrza naczynia zagotowując w nim wodę. Gdy jednak rozchyliła powieki, okazało się, że woda stała się jeszcze zimniejsza niż przedtem, a ścianki naczynia pokrył delikatny szron. Ayessen w przypływie złości kopnęła garnek, przewracając go i wylewając jego zawartość na ziemię. Sięgnęła do przegródki w torbie i wyjęła stamtąd kilka kłączy, włożyła je do ust i zaczęła beznamiętnie przeżuwać.
        Nagle usłyszała, że ktoś się zbliża. Spróbowała podnieść się z kucek i skryć gdzieś, ale zamiast tego zachwiała się tylko i wróciła do pozycji półsiedzącej. Nie miała siły by uciec.
Avatar użytkownika
Ayessen
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Artorian » So paź 11, 2014 2:40 pm

- I tak właśnie straciłem ten wygrany w karty domek na wzgórzu. Pomyślałem orzeł, powiedziałem reszka. To historia mojego życia - skwitował z uśmiechem, pociągając łyk wody, by gardło za szybko mu nie wysiadło. - W każdym bądź razie nauczyło mnie to, iż z krasnoludami nie staje się do konkursu rzucania topora w jabłko leżące tuż na zadkiem nieprzytomnego gnoma z Tristanii, szczególnie po wypiciu kilku głębszych. Oni to mają smykałkę do picia piwa.
        Jego towarzysz podróży pokiwał głową, uśmiechając się krzywo spod szerokiego ronda swego kapelusza. Szli razem już od kilku dni, gdyż cele ich podróży były całkiem zbieżne. Dotarli oni jednak do skrzyżowania dróg, gdzie ich ścieżki rozeszły się w dwie strony świata. Pożegnawszy się z przeuroczą brunetką, Artorian ruszył do Nowej Aerii, gdzie czekała na niego ciekawa przesyłka.
        Niedawna rozmowa wprawiła go w dobry humor, przez co co średnio trzeci krok robił lekki wypad do przodu, podskakując lekko. Zaszedłby tak pewnie do miasta, gdyby nie niespodziewany dźwięk. Gruz? Metal? Tak, definitywnie był to metal. skała uderzyła o metal? Możliwe, ale z tego co wiedział, skała jest martwa. Lub żywa, cholera ją wie. Jednakże jaka by nie była, skała wciąż jest kamulcem, który nie potrafi się ruszać. Rumowisko? Chyba tak, jednak coś i tak musiało je spowodować. Aha! Żywa osoba!
        Z prędkością światła myśli przeleciały przez jego głowę, a mag już po chwili pośpiesznie począł wspinać się po nierównych skałach, spomiędzy których wyrastały świeżo wyglądające krzaki, z gałęziami ogołoconymi z wszelkich jeżyn. "Ktoś tu musiał przychodzić często", pomyślał, brnąc dalej.
        Zaszedł dość daleko nim znalazł osobę odpowiedzialną za wszelkie hałasy. Zajrzał za sporej wielkości kamienny blok nieociosanego kamienia, znajdując kobietę skuloną tuż pod nim.
- Nic ci nie jest? - zapytał z troską, przypatrując się kulącej się.
Avatar użytkownika
Artorian
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Ayessen » Pn paź 13, 2014 7:33 pm

        Ayessen siedziała cicho mając nadzieję, że przechodzień jej nie odnajdzie. Nagle zza skały wyrósł mężczyzna, odziany w łopoczące na wietrze szaty. Dziewczyna szarpnęła się do tyłu, uderzając plecami o skałę. Na jej twarzy malował się strach.
- Nnnie, odejdź... proszę.
        Wokół zrobiło się chłodniej. Kobieta oddychała szybko i płytko, a z jej ust buchały kłębki pary niczym w środku zimy. Z przerażeniem dostrzegła, jak powietrze wokół jej dłoni zaczyna migotać od magicznej energii. "Nie, proszę." - pomyślała i przygryzła mocno wargę, aż spod jej kła pociekła strużka krwi. Próbowała się uspokoić, wytłumaczyć sobie, że nie ma żadnego powodu by bać się nieznajomego, jednak jej emocje nie chciały jej słuchać, jak zwykle. Zamknęła oczy i rozpłakała się w bezsilności. Wokół zaczęły skrzyć się kryształki lodu, a wiatr zrobił się naprawdę zimny.
        W ostatnim przypływie silnej woli szarpnęła się, chwyciła torbę i sięgnęła głęboko do niej, chwytają garść niewielkich, zielonych jagód. Trzęsącą się ręką, wetknęła sobie je do ust, część rozsypując po drodze i przegryzła, po czym skuliła się ignorując nieznajomego. Jej oddech zrobił się urywany. Po chwili przestała się trząść... jej mięśnie zrobiły się wiotkie, a ona sama osunęła się na ziemię nieprzytomna. Po jej brodzie pociekła stróżka białego soku, która wymieszała się z krwią z rozciętej wargi. Temperatura wokół wróciła do normy.
Avatar użytkownika
Ayessen
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Artorian » Cz paź 16, 2014 7:47 pm

- EJ EJ EJ, nie umieraj mi tu teraz! - krzyknął, jednym susem omijając kamień. Przyklęknął przy bezwładnym ciele dziewczyny, sprawdzając puls i inne pierdoły zamieszczone w instrukcji pierwszej pomocy, którą stety-niestety musiał wykuć na blachę za akademickich czasów. Zdawała się żyć, co uzasadniałoby ruchy klatki piersiowej, dość bogatej swoją drogą, co nie jest normalne u nieboszczyków.
- Ha-ha! Zarychu, nie znajdziesz tu roboty, co to to nie - zaśmiał się pod nosem, po czym roztoczył bursztynową jak jego żywioł aurę nad leżącą.
Jej organizm był mocno wycieńczony. Nie brakowało jej wody, jednak od całkiem dawna nie miała w ustach nic bogatego w białko.
- Dobra, co tu zrobić. Tak, przydałoby się cię obudzić, śpioszko. Co potem jednak? Jedzenie, tak. Robale mają sporo białka, może gdyby...- zamrugał, po czym palnął się w czoło. - Tak kretynie, najpierw robisz potem myślisz, no tak. Masz chleb ziarnisty w torbie! I całkiem sporo innego jadła, w końcu masz dzisiaj straszny apetyt. Zobaczysz, będziesz gruby STOP - strzelił sobie w policzek, gdyż jego jadaczka sama z siebie nie potrafiła się zamknąć. Zakasał rękawy i wziął się do roboty.
Jakiś czas potem, rozpalone ciekawym zwojem wątpliwego pochodzenia ognisko płonęło tuż niedaleko. Artorian ściągnął swoją szatę i używając zebranych dookoła liści i innych miękkich rzeczy - Nie, nie futerek niewinnych zwierząt - stworzył prowizoryczne posłanie, na które przeniósł swoją pacjentkę. Podstawił pod jej tułów więcej liści, by tak jakby siedziała. Tia.
Przemieszał zrobioną z mleka i chleba zupę. Przyprawione miodem i resztą cudownych składników danie sprawiało, iż ślina ciekła mu z pyska ostro. Ale nie mógł, to nie dla niego.
- Dobra, gdzie ja mam sole trzeźwiące... - przeszukał torbę.
Już po chwili machał leżącej przed nosem substancją o porażającym zapachu.
- Zupki? - zapytał szczerząc się, gdy jego metody wybudzania zaczęły skutkować.
Avatar użytkownika
Artorian
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Ayessen » So paź 18, 2014 3:19 am

Świadomość powoli wracała do Ayessen. Najpierw poczuła cierpki, nieco palący smak w ustach. Jak przez mgłę próbowała sobie przypomnieć skąd zna ten smak - ćmiący, natarczywy ból głowy wcale nie ułatwiał tego zadania. Dopiero po chwili zdołała przywołać z pamięci odpowiadające mu jagody. Westchnęła w duchu - skoro je zażyła, nie mogło być dobrze. Wtedy do jej świadomości dobił się czyjś głos, a wraz z nim drażniący nos zapach. Odruchowo spróbowała odsunąć się, dopiero po chwili zdając sobie sprawę że spoczywa w pół siedzącej pozycji na czymś miękkim. Była w jakimś domu? Poczuła przyjemne ciepło na skórze, znak, że kolejny z jej zmysłów powrócił do funkcjonowania.

Otworzyła ostrożnie oczy, jednak i tak oślepił ją blask bijący od ognia. Przez chwilę bała się, że znów wywołała jakiś pożar, jednak szczęśliwie okazało się, iż to tylko wesoło buzuje ognisko. Ktoś pochylał się nad nią, dziewczyna przeniosła nań swój wzrok. Ujrzała uśmiechającego się głupkowato mężczyznę, którego nie rozpoznała. Chyba nie był wrogo do niej nastawiony - wyglądało nawet na to, że próbował się nią zaopiekować, sądząc po posłaniu na którym się znajdowała. Zresztą nawet gdyby chciał jej coś zrobić i tak nie miała siły by się bronić - pomyślała rezygnując z wszelkich planów natychmiastowej ucieczki.

Kobieta spróbowała coś powiedzieć, jednak język miała odrętwiały i spuchnięty, więc z jej ust wydobył się tylko niewyraźny, niezrozumiały bełkot. Zarumieniła się nieznacznie, zawstydzona samą sobą i ze zrezygnowaniem zamknęła usta. Była przeraźliwie zmęczona i osłabiona, w dodatku ból głowy nie zmalał ani trochę. Spróbowała wyciągnąć rękę w stronę miski z jedzeniem oferowanej jej przez nieznajomego, jednak nawet tak prosta czynność przerosła jej siły. Wybuch magii którego doświadczyła musiał do końca wyczerpać jej i tak bardzo nadwątlone siły. Ayessen spojrzała tylko prosząco wzrokiem na ciepły posiłek. Jej żołądek niemal nie wywrócił się na drugą stronę, gdy dotarły do niej kuszące zapachy potrawy.
Avatar użytkownika
Ayessen
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Artorian » Wt paź 21, 2014 5:58 pm

- Oj, nie można tak łatwo się poddawać. Było nie żreć tych jagód, można od nich dostać po jelitach a to na stronie nie jest ani specjalnie krótkie, ani przyjemne. Jak tylko kogoś zobaczysz nie możesz od razu się halucynogenować i liczyć na nie wiadomo co. No, a teraz jedzie koń do stajni - dodał, wsuwając jej płaską łyżkę do ust.
 Chcąc nie chcąc, dziewczynę karmić musiał. Serwował jej prawie znikome porcje, gdyż zapewne od dawna nie jadła i skończyłoby się to zwrotem wszystkiego. A nawet czymś więcej.
- No, to może mi teraz ładnie powiesz, jak się nazywasz, jak się tu znalazłaś i, do diaska, czemu się tak wygłodziłaś, hmm? - mruknął, uśmiechając się lekko.
Avatar użytkownika
Artorian
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Ayessen » Śr paź 22, 2014 1:51 am

Ayessen jadła powoli, chodź najchętniej od razu pochłonęłaby całą miskę, Jednakże po pierwsze gardło miała zdrętwiałe po niedawnej "kuracji" jagodami, po drugie była skazana na łaskę karmiącego ją mężczyzny, który nie śpieszył się zbytnio z tą rolą. Dziewczyna spiorunowała go wzrokiem, ale szybko się opamiętała - w końcu chciał jej pomóc, a przynajmniej na to wyglądało. Miała nadzieję, że nie jest to kolejny wariat jakich pełno na bezdrożach. Ayessen zaśmiała się gorzko w duchu z sama z siebie. Jakby ona była inna od nich?

- Ayessen - odparła z trudem, gdy nieznajomy zapytał ją o imię. Nie widziała powodów by je ukrywać. - A jak myślisz? Tu nie ma co jeść - burknęła, zła na nieznajomego, że się jej czepia. - Są jagody i korzonki, ale niezbyt pożywne. A cholerny ogień nie chce się palić gdy go potrzebuję! - ostatnie zdanie wypluła z siebie z wyrzutem w stronę kociołka w którym uprzednio próbowała przygotować gotowane pokrzywy. Ognisko buchnęło wyżej niż normalnie w odpowiedzi na jej słowa - a może to tylko przypadek? Kobieta zebrała się w sobie i powiedziała cicho: - Dziękuję.

Nienawidziła być od kogoś uzależniona, a chyba właśnie w takiej sytuacji się znalazła. Nie chodziło wcale o to, że była na czyjejś łasce -  w razie czego potrafiła się skutecznie bronić... zbyt skutecznie. Właśnie z tego powodu starała się trzymać z dala od osiedli. Zbyt często jej przeklęte zdolności sprawiały, że cierpieli niewinni ludzie, zwłaszcza gdy próbowali jej pomóc. Dlatego też, gdy tylko chodź trochę się pozbiera i nabierze sił, uwolni się z towarzystwa nieznajomego. Tymczasem musiała starać się kontrolować.
Avatar użytkownika
Ayessen
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Artorian » Śr paź 22, 2014 12:03 pm

- Nie ma za co - skwitował. Bujnął się do tyłu, siadając na kamieniu. - Na upartego zawsze można coś takiego znaleźć. W lesie pełno zwierzyny... A no tak, byłaś osłabiona. Zawsze mogłaś też wybrać się do, kurcze no, byłaś zbyt wycieńczona.
Zamyślił się, wpatrując w korony drzew.
- Faktycznie byłaś w tragicznej sytuacji - odparł beztrosko, gwałtownie zwracając głowę w jej kierunku. - Ale w każdym bądź razie, póki nie będziesz w stanie chodzić sama jak dorosła dziewczynka, spróbuję się tobą zaopiekować - oznajmił, po czym pochylił się konspiracyjnie - Nie bierz tego oczywiście na poważnie, już taki mam nieetyczny humor.
Już miał kontynuować swój wywód, gdy jego błyskawicznie płynące myśli zatrzymała jedna rzecz. O taka tycia.
- Możesz również nie chcieć mojego towarzystwa, zrozumiem to. Zostawię ci w takim razie torbę z jedzeniem, sam kupię jakieś w najbliższym mieście - wzruszył ramionami.
Avatar użytkownika
Artorian
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Ayessen » Pt paź 24, 2014 7:47 pm

Nieznajomy sam się jej nie przedstawił - nie żeby to ją jakoś szczególnie obchodziło, w końcu i tak planowała uwolnić się od niego szybciej niż później - ale to było zwyczajnie nieuprzejme. Do tego jeszcze strasznie paplał. Ludzie jakich do tej pory spotykała w dziczy, zwykle byli dość małomówni ten za to wyglądał jakby był stworzony do prowadzenia długich monologów.

Ucieszyła się gdy sam zaproponował jej, że się odeń odczepi, jednak gdy już miała go zapewnić, że nie potrzebuje pomocy coś w jej wnętrznościach zaprotestowało. Zanim się zorientowała co dzieje się z jej organizmem, sumień wymiocin poleciał "pięknym" łukiem wprost przed nią i tylko szybka reakcja mężczyzny sprawiła, że nie dostał on tymże, jakże uroczym pociskiem. Ayessen oparła się na drżących rękach i zwymiotowała resztę zawartości swojego żołądka już w bardziej "bezpieczne" miejsce, tylko trochę obryzgując przy tym kosmyk swoich włosów i kawałek koszuli.

Jej łokcie ugięły się nie wytrzymując wysiłku i runęła twarzą prosto w kałużę. Na szczęście Artorian złapał ją w porę chroniąc przed nieprzyjemnym zderzeniem i odsunął na bok. Ayessen wybełkotała coś niezrozumiale, po czym znów osunęła się w przyjemne objęcia nieświadomości, rada że nie będzie musiała spojrzeć w oczy jej dobroczyńcy po tym co właśnie zrobiła. Cóż, przynajmniej jej organizm pozbył się resztek toksycznego soku z jagód, którym odurzyła się, by nie skrzywdzić przypadkiem nieznajomego.
Avatar użytkownika
Ayessen
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Artorian » Pn paź 27, 2014 6:20 pm

-Nie nie nie nie... No i kaplica, znowu chrapie - westchnął, ponownie układając dziewczynę na leżaku. Usiadł na okrak, pocierając twarz dłońmi.
- Dawałem jej normalne dawki... Ile ona nie jadła, trzy lata? Ugh! Dobra, inaczej.
Ponownie wstał( energia wprost go rozpierała) po czym przysiadł(...) obok dziewczyny, wyciągając nad nią dłonie. Wkrótce z jego palców, popierane wymruczanymi zaklęciami, wyłoniła się ciepła, bursztynowa mgiełka, opadając na dziewczynę.
- Pokaż, kotku, co masz w środku - mruknął pomiędzy zaklęciami, lecząc magicznie jej ciało.
Avatar użytkownika
Artorian
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.


Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron