Dwie sowy


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Aki » So kwi 14, 2018 7:54 am

- Nie wtrącaj się młody! - oburknął Kuf, robiąc krok w stronę Akiego i obracając w dłoniach topór. - Ty i ta smarkula możecie się jeszcze wycofać, to co tu zaszło was nie dotyczy. Nie każ mi kopać w tym śniegu trzech grobów.
Uwaga mięśniaka, choć trafna, jakoś nie zrobiła wrażenia na odważnym berserku, który jedynie uniósł tarczę w geście, iż się nie cofnie. Nyllef potrzebowała czasu na zaniesienie chłopca do ciepłej izby i poinformowania gospodarza o całym zajściu, a wtedy na pewno przybędzie odpowiednia pomoc. A jeśli nie, to wioska będzie musiała wyprawić Kufowi pogrzeb, ewentualnie zagrzebać ciało wyspiarza pod lodem i śniegiem. W końcu był tu obcy, nie tylko w wiosce, ale i na kontynencie, więc nie mógł co liczyć na łaskawsze niż inni traktowanie.
Robiąc krok w stronę Kufa, Aki usłyszał za sobą skrzypienie śniegu pod butami, a następnie odgłos uderzających o siebie metalicznych bloków, które w rzeczywistości okazały się blokami lodu, posklejanymi śniegiem. Powstałe na niewielkim placu, dzięki magii, iglo przypominało raczej mały schron, w wejściu którego ostatnia zniknęła Nyllef, próbując wepchnąć do środka upartą kozę. W pierwszej kolejności Aki pomyślał, że coś się stało i że powinien pomóc towarzyszce, ale Kuf, widząc wahanie oponenta, okazał się znacznie szybszy.
Wznosząc topór na wysokość barków, starszy z mężczyzn zamachnął się jak młotem i z całych sił starał jednym ciosem odrąbać młodszemu głowę. Tylko przeczucie uratowało Akiego od śmierci oraz szybki odskok w bok, pod opadającym ostrzem. Bez broni, wyspiarz musiał przyjąć pozycję defensywną, nie dać się zajść od boku i cały czas trzymać Kufa z dala od iglo i tych, którzy siedzieli w środku.
- Ostrzegałem! - powiedział, zmieniając nogę, by ciąć z lewej.
Ostrze z impetem uderzyło o tarczę, ku zdziwieniu przeciwnika, nawet jej nie zarysowując. Sypnęły jedynie iskry, a głuchy dźwięk wypełnił puste ulice. Unikając dwóch kolejnych, śmiercionośnych strać, Aki musiał zacząć atakować, zmusić podświadomie przeciwnika do przeciągania walki na korzyść wytatuawanego wojownika, dlatego gdy Kuf wypadem próbował wykonać natarcie, berserk z całych sił uderzył rondem w jego piszczel, a następnie posłał lewego prostego w podbródek, że głowa topornika odskoczyła w tył. Po tym musiał jeszcze skontrować kilka razy i zmienić rękę bowiem tnąc na oślep, Kuf cały czas grzmocił w malunek sowy.
Tarcza, choć wytrzymała na magię i fizyczne ciosy, lekka i łatwa w obsłydze, to jednak swoją niezwykłością nie dodawała sił trzymanemu. Nie przyzwyczajony do mrozu Aki szybko tracił siły, a fakt iż nie miał broni dodatkowo go rozsierdzał.
- Tylko na tyle cię stać?! - zadrwił z przeciwnika, cofając się pod ścianę, by odetchnąć i wykorzystać przestrzeń do ochrony pleców. Nie przewidział jednak, że Kuf zamiast rzucić w niego toporem, na co Aki w głębi serca liczył, staranował go i obaj, wśród drzazg, wpadli przez ścianę do pustej, obszernej stodoły.
Bele zamagazynowanego siana i zabezpieczone przez mrozem worki ze zbożem piętrzyły się w góry pod sam sufit, podczas gdy proste narzędzia gnieździły się pod ścianą i zbierały kurz przez okres nieużywania z powodu śniegu. Aki, choć obolały i prawdopodobnie ze skręconą kostką, doczołgał się do sterty i wyciągnął z niej pogrzebacz - żelazny pręt o długości siedemdziesięciu centymetrów, z drewnianą rączką i ostrym lejcem, w całości pokryty sadzą.
- Masz dość? - zapytał z głębi mroku Kuf, idąc ku niemu z gniewem kipiącym z oczu. - Poddaj się. Ze mną nie wygrasz! - oznajmił, wykonując oburącz cięcie ponad głową.
Odruchowo Aki zamiast tarczy, wzniósł pogrzebacz, który pękł od impetu, w ostatniej chwili zbijając ostrze z toru lotu tak, że przemknęło ono przez rękaw i kawałek skóry chłopaka. Wtedy nadeszła szansa, której Aki nie mógł zmarnować. Biorąc rozmach, uderzył rondem tarczy w szczękę Kufa, a gdy ten się cofnął, sztych ułamanej rączki pogrzebacza utkwił w jego kolanie.
Krzyk, jaki temu towarzyszył strącił z dachu wszystkie sople, a gdzieś po drugiej stronie gór wywołał lawinę, która uderzyła w boguducha winny las.
Avatar użytkownika
Aki
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » N kwi 15, 2018 9:32 pm

        Kuracja zastosowana przez Nyllef powili zaczęła przynosić pozytywne efekty. Skóra chłopaka przybrała różową barwę, oddech się ustabilizował, stajać się pełniejszy i bardziej rytmiczny i chociaż dzieciak wciąż trząsł się z zimna niczym chorągiew na wietrze, jego oczy wreszcie zaczęły trzeźwo wpatrywać się otoczenie. Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, ponieważ zachowanie i gesty małego znacznie odbiegały od tego, co sama czarodziejka uznawała za normalne. Przede wszystkim chłopak bał się Lri. Zamiast w pełnie korzystać z ciepła jakie dawała sowa, ciągle się wiercił, nieustanie próbując zwiększyć dystans miedzy sobą a ptakiem. Na szczęście pierzasta doskonale zdawała sobie sprawę z swojej roli polegającej na ogrzaniu nieszczęśnika, natychmiast zmieniając pozycję gdy tylko chłopak spróbował drgnąć. Dzieciak nie tylko marnował swoją energię, ale również sprawiał że skacząca po nim sowa, raniła po pazurami. Pod tym względem okazał się groszy niż jego koza,  która to po początkowej bieganinie wzdłuż ścian norki, ostatecznie zadowoliła się miejscem bezpośrednio przy wyjściu. Co więcej, gdy tylko odzyskał głos, zaczął gadać bez sensu.
        - Nie mogę pić wina. – Oznajmił dzieciak. – Rodzice mi nie pozwalają.
        - Jak to? – Zdziwiła się czarodziejka. Nie miała pojęcia czym jest wino, za to świadomość że ktoś może zabronić swojej pociesze pić, wydawała jej się skrajną głupotą, brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. Wychodziło jej na to że chłopak całe swoje życie miał jeść śnieg. Aż dziw że pozwolili małemu oddychać.
        - Mówią że jestem na to za mały.
        - Bzdura. Wszyscy tak robią, więc nie wiedze powodu dla którego ty miałbyś inny. Weźmy na przykład Lri. Jest dwa razy mniejsza od ciebie, a pije odkąd się wykluła. – Obstawała przy swoim Nyllef.
        - Ale… ale oni będą źli. Zwłaszcza matka.
        - I co z tego? Po pierwsze jej tu nie ma. A po drugie, jesteś teraz członkiem naszego stada. Tak jak koza. A to oznacza że robisz to co wszyscy. Stado musi mieć swoje zasady. Inaczej nie przetrwa. A pierwsza z nich jest taka że jak nie ma z nami Akiego to ja decyduje co jest dobre, a co nie. – Zdecydowała kapłanka.
        - Tylko czy to mi nie zaszkodzi? – Spytał chłopka wciąż pełen obaw.
        - Moim zdaniem właśnie to cię uleczy. A teraz pij do dna. – Poleciła czarodziejka, przekonana ze ciepły płyn w żołądku powinien pobudzić organizm małego do  intensywnego działania. Oczywistym był da niej fakt, że ktoś to robi  tak pyszne ciasto, nie mógł stworzyć trunku który komukolwiek nie przypadłby do gustu. – A właściwie to wydaje mi się ze nie dasz rady wypić wszystkiego sam, więc resztę zostaw dla mnie. Ten cały Kuf, to jakiś twój znajomy?
        - Yym.
        - A wiesz może czym jest dzikuska?
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron