Dwie sowy


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Aki » So kwi 14, 2018 7:54 am

- Nie wtrącaj się młody! - oburknął Kuf, robiąc krok w stronę Akiego i obracając w dłoniach topór. - Ty i ta smarkula możecie się jeszcze wycofać, to co tu zaszło was nie dotyczy. Nie każ mi kopać w tym śniegu trzech grobów.
Uwaga mięśniaka, choć trafna, jakoś nie zrobiła wrażenia na odważnym berserku, który jedynie uniósł tarczę w geście, iż się nie cofnie. Nyllef potrzebowała czasu na zaniesienie chłopca do ciepłej izby i poinformowania gospodarza o całym zajściu, a wtedy na pewno przybędzie odpowiednia pomoc. A jeśli nie, to wioska będzie musiała wyprawić Kufowi pogrzeb, ewentualnie zagrzebać ciało wyspiarza pod lodem i śniegiem. W końcu był tu obcy, nie tylko w wiosce, ale i na kontynencie, więc nie mógł co liczyć na łaskawsze niż inni traktowanie.
Robiąc krok w stronę Kufa, Aki usłyszał za sobą skrzypienie śniegu pod butami, a następnie odgłos uderzających o siebie metalicznych bloków, które w rzeczywistości okazały się blokami lodu, posklejanymi śniegiem. Powstałe na niewielkim placu, dzięki magii, iglo przypominało raczej mały schron, w wejściu którego ostatnia zniknęła Nyllef, próbując wepchnąć do środka upartą kozę. W pierwszej kolejności Aki pomyślał, że coś się stało i że powinien pomóc towarzyszce, ale Kuf, widząc wahanie oponenta, okazał się znacznie szybszy.
Wznosząc topór na wysokość barków, starszy z mężczyzn zamachnął się jak młotem i z całych sił starał jednym ciosem odrąbać młodszemu głowę. Tylko przeczucie uratowało Akiego od śmierci oraz szybki odskok w bok, pod opadającym ostrzem. Bez broni, wyspiarz musiał przyjąć pozycję defensywną, nie dać się zajść od boku i cały czas trzymać Kufa z dala od iglo i tych, którzy siedzieli w środku.
- Ostrzegałem! - powiedział, zmieniając nogę, by ciąć z lewej.
Ostrze z impetem uderzyło o tarczę, ku zdziwieniu przeciwnika, nawet jej nie zarysowując. Sypnęły jedynie iskry, a głuchy dźwięk wypełnił puste ulice. Unikając dwóch kolejnych, śmiercionośnych strać, Aki musiał zacząć atakować, zmusić podświadomie przeciwnika do przeciągania walki na korzyść wytatuawanego wojownika, dlatego gdy Kuf wypadem próbował wykonać natarcie, berserk z całych sił uderzył rondem w jego piszczel, a następnie posłał lewego prostego w podbródek, że głowa topornika odskoczyła w tył. Po tym musiał jeszcze skontrować kilka razy i zmienić rękę bowiem tnąc na oślep, Kuf cały czas grzmocił w malunek sowy.
Tarcza, choć wytrzymała na magię i fizyczne ciosy, lekka i łatwa w obsłydze, to jednak swoją niezwykłością nie dodawała sił trzymanemu. Nie przyzwyczajony do mrozu Aki szybko tracił siły, a fakt iż nie miał broni dodatkowo go rozsierdzał.
- Tylko na tyle cię stać?! - zadrwił z przeciwnika, cofając się pod ścianę, by odetchnąć i wykorzystać przestrzeń do ochrony pleców. Nie przewidział jednak, że Kuf zamiast rzucić w niego toporem, na co Aki w głębi serca liczył, staranował go i obaj, wśród drzazg, wpadli przez ścianę do pustej, obszernej stodoły.
Bele zamagazynowanego siana i zabezpieczone przez mrozem worki ze zbożem piętrzyły się w góry pod sam sufit, podczas gdy proste narzędzia gnieździły się pod ścianą i zbierały kurz przez okres nieużywania z powodu śniegu. Aki, choć obolały i prawdopodobnie ze skręconą kostką, doczołgał się do sterty i wyciągnął z niej pogrzebacz - żelazny pręt o długości siedemdziesięciu centymetrów, z drewnianą rączką i ostrym lejcem, w całości pokryty sadzą.
- Masz dość? - zapytał z głębi mroku Kuf, idąc ku niemu z gniewem kipiącym z oczu. - Poddaj się. Ze mną nie wygrasz! - oznajmił, wykonując oburącz cięcie ponad głową.
Odruchowo Aki zamiast tarczy, wzniósł pogrzebacz, który pękł od impetu, w ostatniej chwili zbijając ostrze z toru lotu tak, że przemknęło ono przez rękaw i kawałek skóry chłopaka. Wtedy nadeszła szansa, której Aki nie mógł zmarnować. Biorąc rozmach, uderzył rondem tarczy w szczękę Kufa, a gdy ten się cofnął, sztych ułamanej rączki pogrzebacza utkwił w jego kolanie.
Krzyk, jaki temu towarzyszył strącił z dachu wszystkie sople, a gdzieś po drugiej stronie gór wywołał lawinę, która uderzyła w boguducha winny las.
Avatar użytkownika
Aki
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » N kwi 15, 2018 9:32 pm

        Kuracja zastosowana przez Nyllef powili zaczęła przynosić pozytywne efekty. Skóra chłopaka przybrała różową barwę, oddech się ustabilizował, stajać się pełniejszy i bardziej rytmiczny i chociaż dzieciak wciąż trząsł się z zimna niczym chorągiew na wietrze, jego oczy wreszcie zaczęły trzeźwo wpatrywać się otoczenie. Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, ponieważ zachowanie i gesty małego znacznie odbiegały od tego, co sama czarodziejka uznawała za normalne. Przede wszystkim chłopak bał się Lri. Zamiast w pełnie korzystać z ciepła jakie dawała sowa, ciągle się wiercił, nieustanie próbując zwiększyć dystans miedzy sobą a ptakiem. Na szczęście pierzasta doskonale zdawała sobie sprawę z swojej roli polegającej na ogrzaniu nieszczęśnika, natychmiast zmieniając pozycję gdy tylko chłopak spróbował drgnąć. Dzieciak nie tylko marnował swoją energię, ale również sprawiał że skacząca po nim sowa, raniła po pazurami. Pod tym względem okazał się groszy niż jego koza,  która to po początkowej bieganinie wzdłuż ścian norki, ostatecznie zadowoliła się miejscem bezpośrednio przy wyjściu. Co więcej, gdy tylko odzyskał głos, zaczął gadać bez sensu.
        - Nie mogę pić wina. – Oznajmił dzieciak. – Rodzice mi nie pozwalają.
        - Jak to? – Zdziwiła się czarodziejka. Nie miała pojęcia czym jest wino, za to świadomość że ktoś może zabronić swojej pociesze pić, wydawała jej się skrajną głupotą, brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. Wychodziło jej na to że chłopak całe swoje życie miał jeść śnieg. Aż dziw że pozwolili małemu oddychać.
        - Mówią że jestem na to za mały.
        - Bzdura. Wszyscy tak robią, więc nie wiedze powodu dla którego ty miałbyś inny. Weźmy na przykład Lri. Jest dwa razy mniejsza od ciebie, a pije odkąd się wykluła. – Obstawała przy swoim Nyllef.
        - Ale… ale oni będą źli. Zwłaszcza matka.
        - I co z tego? Po pierwsze jej tu nie ma. A po drugie, jesteś teraz członkiem naszego stada. Tak jak koza. A to oznacza że robisz to co wszyscy. Stado musi mieć swoje zasady. Inaczej nie przetrwa. A pierwsza z nich jest taka że jak nie ma z nami Akiego to ja decyduje co jest dobre, a co nie. – Zdecydowała kapłanka.
        - Tylko czy to mi nie zaszkodzi? – Spytał chłopka wciąż pełen obaw.
        - Moim zdaniem właśnie to cię uleczy. A teraz pij do dna. – Poleciła czarodziejka, przekonana ze ciepły płyn w żołądku powinien pobudzić organizm małego do  intensywnego działania. Oczywistym był da niej fakt, że ktoś to robi  tak pyszne ciasto, nie mógł stworzyć trunku który komukolwiek nie przypadłby do gustu. – A właściwie to wydaje mi się ze nie dasz rady wypić wszystkiego sam, więc resztę zostaw dla mnie. Ten cały Kuf, to jakiś twój znajomy?
        - Yym.
        - A wiesz może czym jest dzikuska?
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Postprzez Aki » Cz kwi 26, 2018 8:25 pm

- Ty, mały... - syknął Kuf przez zaciśnięte od bólu zęby, próbując wstać o własnych siłach, lecz za każdym razem, gdy musiał oprzeć ciężar ciała na rannej nodze, pręt w kolanie przypominał o sobie palącym bólem, posyłając mężczyznę z powrotem na ziemię. Aki miał to szczęście, że trafił akurat w centralną część rzepki i rozerwał jej główne więzadło, przez co jego przeciwnik, jeśli w ogóle dane mu będzie to zobaczyć, resztę życia będzie chodzić o kulach. Sam jednak nie wyszedł z walki cało. Po nieudanym bloku z lewego ramienia chłopaka odstawał sporych rozmiarów ochłap, obficie brocząc krwią i limfą na wszystkie strony. Jedynie rękaw kurtki i silny docisk trzymały wszystko w kupie.
Nie mogąc złapać tchu, młody berserk powoli wygrzebał się ze stodoły i na miękkich nogach ruszył w stronę, gdzie ostatni raz widział Nyllef. Jego drogę znaczyły drobne plamki kapiącej krwi, a w miejscach gdzie upadł, czerniały olbrzymie kałuże. Obolały przypominał kulejącego psa, szedł z głową niemal przy ziemi, jedną rękę trzymając bezwładnie, drugą próbując zatamować krwawienie, a nogami przebierał naprzemiennie w śniegu, pchając przed sobą tarczę. Grunt, że była lekka, bo inaczej za nic nie dałby rady.
Podczas kolejnego, lodowego podmuchu Aki o mały włos nie wpadł w zaspę. Uratowała go przed tym ściana małego iglo, które nie pasowało do obecnej architektury. Domyślając się, że to sprawka czarodziejki, wyspiarz uśmiechnął się niewyraźnie i zaczął błądzić palcami wzdłuż lodowych cegiełek w poszukiwaniu wejścia.
- Nyllef umiesz szyć? - zapytał od razu w "drzwiach", wchodząc na czworakach, by podtrzymać resztki opatrunku. W porę uniósł głowę, by dostrzec, że towarzyszkę obleciał lekki strach na widok jego stanu, ale też, że małemu nic nie było. Na widok naczynia z winem, Aki westchnął energicznie i wyciągnął po nie dłoń, by następnie część upić, a część wypluć na otwartą ranę, która zaczęła piec, wyciskając z wojownika strumienie łez.
- Masz igłę, nitkę? Może być nawet drzazga - kontynuował zadawanie pytań, z góry zakładając, że dziewczyna ma jakąś podstawową wiedzę z medycyny i mogłaby mu pomóc.
Avatar użytkownika
Aki
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » N kwi 29, 2018 9:17 pm

        Czując, że uratowany przez nią chłopiec nie wierzy w jej słowa, Nyllef zdecydowała, iż jako starsza musi dać dzieciakowi przykład. Chwyciła za dzbanek, energicznie pociągnęła z niego kilka łyków alkoholu, po czym niemal natychmiast, z równym rozmachem, wypluła przed siebie to czego nie zdążyła przełknąć. Właśnie uświadomiła sobie, że ludzie potrafią wytwarzać i przechowywać ogień w płynnej postaci. Tylko po co? Być może ów roztwór stosowali jako podpałkę, w każdym razie z całą pewnością nikt nie był tak głupi, aby próbować go wypić. Czując, że jej gardło płonie, czarodziejka napchała sobie do ust tyle śniegu, że aż rozdęło jej policzki. Zdążyła pomyśleć, iż przynajmniej Aki nie złapał jej na głupiej pomyłce i kolejnej spektakularnej demonstracji niewiedzy, gdy sowi wojownik stanął w wejściu lisiej norki. Dziewczyna aż podskoczyła z przerażenia, przy czym bardziej obawiała się faktu, iż zostanie zdemaskowana, niż samego wyglądu towarzysza, który swoją drogą prezentował się tak, jakby przed chwilą wyszedł z uścisku niedźwiedzia. Tufa nigdzie nie było widać.
        Nyllef poczuła jeszcze większą konsternację, gdy niespodziewanie Aki sam poczęstował się wodą ognistą, nie robiąc sobie nic z jej właściwości. Przy wszystkich tych dziwach, pytanie o jej umiejętności krawieckie i oczekiwanie, że czarodziejka dysponuje zdolnościami, które pozwolą jej na powrót złożyć wojownika w jedną całość, wydawało się być najbanalniejsze na świecie. Chociaż z drugiej strony postronny obserwator, kierowanie do niewidomej dziewczyny prośby o zszycie śmiertelnej rany, najpewniej uznałby za dość desperackie i masochistyczne.
        - Sama zrobiłam swoje buty. – Odpowiedziała Nyllef nie chcąc w pierwszym zdaniu zabijać nadziei Akiego. – Pokaż mi to. Spróbuję coś poradzić.
        Podejrzenia, iż czarodziejka może mieć przy sobie igłę i nici, nie dało się wytłumaczyć inaczej, niż szokiem pourazowym. Zapewne niewielu zabierało z sobą takie rzeczy na podróż, a już na pewno nie robili tego pustelnicy zaszywający się w górach. Wojownik w ogóle miał szczęście, że kapłanka wiedziała o jakie rzeczy chodzi co oszczędziło im obu zadawanie kolejnych krępujących pytań.
        Gdy Aki usiadł, czarodziejka zdecydowała się obejrzeć ranę. W igloo panowały ciemności, co akurat samej Nyllef ułatwiało zadanie. Dziewczynie jeszcze bardziej pomagał fakt, iż sama polowała, zabijała, skórowała i przyrządzała zwierzęta, dzięki czemu znała się trochę na anatomii ,a przy tym nie mdlała na widok krwi. Samo cięcie wyglądało paskudnie, nie było jednak aż tak groźne. Najważniejsze, że narządy wewnętrzne nie zostały naruszone, a więc jedyne co groziło Akiemu to wykrwawienie się i infekcja. Tej ostatniej szybko zaradzili. Widząc poczynania młodzieńca, czarodziejka zrozumiała po co ludziom ta woda ognista.  
        - Mam coś lepszego. – Nyllef przez chwilę pogmerała w swoich włosach, po czym wyciągnęła stamtąd szpilkę długą na dwa palce. – Wykorzystamy  ją jak agrafkę, a potem solidnie się całość zaciśnie. Może na jakiś czas będziesz musiał zrezygnować z tarczy i rzucania toporami, ale poza tym wyjdziesz z tego jedynie z blizną. Gotowy?
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Postprzez Aki » Śr maja 16, 2018 8:50 pm

Dezynfekcja rany, choć konieczna i przeprowadzona prawidłowo w surowych warunkach, nie przyniosła wojownikowi znaczącej ulgi, a jedynie zadała mu promieniujący ból, tłamszony w środku przez zgrzytające zęby. Przez najbliższe kilka minut Aki dostąpił zaszczytu wyobrażenia sobie co może czuć świnia zaprowadzona przed oblicze rzeźnika, najczęściej tępego chłopa, który ostrym i ząbkowanym ostrzem tnie płaty mięsa na oko. Nie jest to nic przyjemnego, ani tym bardziej bezbolesnego, co wyspiarz doskonale odczuł w starej stodole podczas walki z Kufem. Zderzenie ze ścianą, a potem z pięścią mężczyzny nieźle go poharatało, już na ten moment młodzieniec wiedział, że przynajmniej jedno żebro ma złamane, bark wybity oraz głęboką ranę ciętą, która za nic w świecie nie chciała przestać krwawić. Dopiero zaciśnięcie materiału oraz wypełnienie żołądka winem poskutkowało, przynosząc mu uczucie ulgi.
- Świetnie - zawołał jedynie w stronę Nyllef, podsuwając jej rękę, by mogła go opatrzyć. Jednocześnie Aki wzdychał z ulgą na widok chłopca, który w tym wszystkim się przebudził i nie miał objawów typowych dla wyziębień organizmu i silnych odmrożeń. Siedział teraz pod ścianą igloo, próbując odsunąć się jak najdalej od Lri, która na złość ciągle się do niego tuliła z zamiarem podzielenia się ciepłem.
- Jak jemu jest zbyt gorąco, to ja skorzystam - mruknął w stronę sowy, wolną ręką zarzucając na zdrowy bark tarczę i wskazując pierzastej jej szczytowy łuk. Lri, której czarodziejka wmówiła, że to nosidełko oraz, że później będzie mogła na nim posiedzieć, ochoczo zamachała skrzydłami i usiadła na przedmiocie, zakrywając brzuchem kark wytatuowanego.
- Znacznie cieplej - uśmiechnął się wojownik, czując sowie pióra grzejące potylicę i szyję, lecz zaraz syknął z bólu, czując jak Nyllef przymierza się do spięcia płatów jego skóry żelazną igłą.
- Zaczekaj - mruknął szybko w odpowiedzi, łapiąc za bukłak i upijając kolejne dwa łyki, za trzecim wypluł zawartość na igłę i ręce dziewczyny. - Wybacz, ale nie mam ochoty dostać zakażenia.
Następnie Aki cierpliwie przesiedział zabieg, krzywiąc się z bólu jak po zjedzeniu cytryny, ale z całą pewnością zachowując się jak przyzwoity pacjent. Kiedy czarodziejka skończyła, pomógł jej nawet obwiązać swoje ramię i w miłym geście pocałował ją w rękę.
- Dziękuję - wyszeptał uśmiechając się, a już w następnej chwili przyciskając do opatrunku grudy śniegu, by zmrozić krew i pomóc jej zakrzepnąć.
Avatar użytkownika
Aki
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » Pt maja 18, 2018 1:57 pm

        Według Nyllef choroby były czymś co przytrafiało się innym. Sama nigdy nie cierpiała na jakiekolwiek dolegliwości, nie tyle z racji nadzwyczajnych możliwości swojego organizmu, jak faktu iż do tej pory nie miała kontaktu z ludźmi, od których mogłaby się zarazić, a dodatkowo sprzyjał jej fakt, iż w surowym zimnym klimacie niewiele bakterii potrafiło przetrwać. Jednak im niżej schodziła, ty bardziej narażała się na nieznane sobie infekcje. Czasem widywała rany na ciele zwierząt, które zamiast się goić, zaczynały się sączyć i zabarwiać ciemną plamą, w konsekwencji doprowadzając do śmierci pechowej ofiary, co czarodziejka interpretowała jako zgubne działanie ciepła.  
        Tymczasem okazało się, że nie wszystko co wywołuje nagłe uderzenie gorąca, musi być złe. A mówiąc więcej, niektóre z takich sytuacji okazywały się nawet przyjemne. Na przykład sposób w jaki wojownik dotykał ustami jej dłoń. Nyllef nie podejrzewała Akiego o jakiekolwiek umiejętności magiczne, jednak nigdy dotąd nie spotkała się z sytuacją, w której tak szybko zdolna była poczuć ciepło rozlewające się po jej ciele. Nawet wtulenie się w gęste pióra Lri, czy rozpalenie niewielkiego ogniska, nie dawało podobnego efektu. Rzecz jasna w równym stopniu mogło to być wynikiem działania zaklęcia, co opanowania umiejętności znanej ludziom od wieków. Takiej, której czarodziejka nie była w stanie odkryć, ponieważ sama nie miała z kim ćwiczyć. Kapłanka postanowiła szybko nadrobić zaległości, samej całując się na przemian to w jedną to drugą rękę, z zaskoczeniem rejestrując fakt, iż Aki zrobił to lepiej.
        - Dlaczego wyglądasz jakbyś obściskiwał się z niedźwiedziem? – spytała dziewczyna, chcąc odwrócić uwagę od prowadzonych przez siebie prób. Przez cały ten czas nie widziała w Kufie osoby, której w jakiś szczególny sposób powinni się strzec. Ostatecznie zirytowana ciągłym niepowodzeniem, postanowiła zasięgnąć rady bardziej wyszkolonego osobnika. – I na czym polega ta sztuczka z dłonią?
        Lri wierciła się niespokojnie, ponieważ siedząc na swoim nosidełku nie była w stanie się wyprostować, nieustannie uderzając głową o strop igloo. Istotą zachowania ciepła w takiej budowli były jego niewielkie rozmiary, dzięki którym mogło się ono nagrzać tylko i wyłącznie przy pomocy energii jaką wytwarzał organizm człowieka, a przy kozie, trzech osobnikach i dużym ptaszysku, sytuacja wewnątrz przez wielu mogła zostać uznana za niekomfortową. Czarodziejce ów problem w ogóle nie przeszkadzał. Bliskość Akiego była dla niej nowym doświadczeniem, które chłonęła z niezwykłym zainteresowaniem, z kolei uratowany przez nich chłopiec wyraźnie zdradzał oznaki zniecierpliwienia i podenerwowania, wynikającego z dziwnego wyglądu i zachowania obcych oraz z prostej obawy o swój los.
        - Nie chcę wracać do wioski – odezwał się wreszcie maluch. – Nie lubią mnie tam, ignorują i cięgle pouczają, jakby byli kimś ważnym. Ja chcę być myśliwym jak ojciec. Dlaczego mnie tu przetrzymujecie? Tamci dwoje obiecali, że jeśli przejdę próbę będę mógł udać się z nimi na polowanie.
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Postprzez Aki » Pn maja 28, 2018 12:56 pm

Gdy było już po wszystkim, berserk z Koviru rozsiadł się wygodniej pod ścianą, otulił ramiona kurtką i wlepił wzrok w niewielki otwór wejściowy, zastanawiając się jak dużo mają jeszcze czasu zanim Kuf wygramoli się ze stodoły i poinformuje kogoś o całym zajściu. Było więcej niż pewnie, że taka tępa góra mięsa nie działała sama, była jedynie pionkiem, którego w każdej chwili można się było pozbyć po osiągnięciu celu. Ktoś bardziej obyty w tej społeczności wykorzystywał mały móżdżek mięśniaka i jego zdolność do siania destrukcji. Pytanie tylko, kto i dlaczego chciał się pozbyć chłopaka, o którym Aki wiedział jedynie tyle, że nie pochodził stąd, a zostawiono go tu pod opiekę serdecznych mieszkańców, którzy także i ich przyjęli niezwykle ciepło. Myśląc, wojownik coraz mniej uwagi poświęcał ręce, toteż ból w ramieniu z minuty na minutę stawał się znośniejszy, aż w końcu wyspiarz przestał na niego zwracać uwagę. Nasiąknięty opatrunek z rękawa kurtki doskonale sprawdzał się w swojej roli, a agrafka Nyllef nie przesuwała się i nie próbowała wypaść, przez co skóra miała łatwiejsze podejście do regeneracji. Jasne było, że pełna sprawność w ramieniu wróci chłopakowi dopiero za jakiś miesiąc, ale do tego czasu cieszył się on z tego, że mu jej nie odrąbano.
- To? - zapytał, zerkając na odniesione obrażenia, po czym uśmiechnął się blado i pociągnął z butelki głęboki łyk wina. - Ten facet, którego spotkaliśmy. Z jakiegoś powodu nie chciał, żebyśmy uratowali chłopca, za wszelką cenę chciał pozbyć się także i nas. Nie wiem dlaczego, ale zająłem się tym, przynajmniej taką mam nadzieję.
- Widzisz, nie wszyscy ludzie są dobrzy. Niektórzy robią złe rzeczy aby przeżyć lub dlatego, że to lubią. I nie próbuj tego zrozumieć. Taki jest świat. Ja i moja rodzina też świętymi nie jesteśmy, mamy trochę na sumieniu, ale to teraz nie ważne. Skupmy się na chłopcu.
Jego słowa odnośnie próby, po której miał zostać zabrany na polowanie śmierdziały berserkowi podstępem na staję. Jak żył nigdy nie spotkał się z sytuacją, aby inicjacje przeprowadzane były w aż tak surowych warunkach, w dodatku bez nadzoru. Nawet ślepy by zauważył, że malca próbowano się pozbyć i nikt inny, jak właśnie Aki znalazł się tu właśnie, by mu to uświadomić.
- Posłuchaj mnie - zaczął, zmieniając pozycję i krzywiąc się przez ból w ramieniu. - Ten cały Kuf kazał ci wskoczyć do przerębla i utonąć w imię jakiejś tam próby? Nie pomyślałeś, że to może się źle skończyć? Jest noc, do tego burza śnieżna i nie widać nic poza czubkiem własnego nosa. Gdyby nie ja i moja przyjaciółka byłbyś już martwy. W całej wiosce cię szukają i boją się, że mogło ci się coś stać. Nie moja w tym głowa, czy cię tutaj lubią, ale obiecałem, że cię znajdę i dostarczę do chaty sołtysa w jednym kawałku. A sam o mały włos nie zostałem przy tym poćwiartowany.
Gdy Aki i chłopak wszystko sobie wyjaśnili, wojownik zaczął szykować się do opuszczenia igloo i powrotu do sadyby, gdzie czekali zapewne wszyscy mieszkańcy. Swoją tarczę wraz z gnieżdżącą się na niej Lri, przewiesił pewniej przez zdrowy bark, a resztki z butelki z winem opróżnił na pół z chłopcem, uśmiechając się z ukosa do Nyllef, która z niesmakiem pokręciła głową, gdy jej zaproponowano łyk rozgrzewającego trunku. Następnie, wspierając się na czarodziejce, wszyscy opuścili schronienie i udali się ku chacie. Burza zdążyła przez ten czas zelżeć i jedynie mroźny wiatr chłostał karki wędrowców.
- To z dłonią to nie sztuczka - wyjaśnił towarzyszce, puszczając chłopaka przodem. - To po prostu miły gest. Tak ludzie okazują sobie sympatię, przepraszają się, godzą po kłótni lub dziękują. Tak jak ja wtedy, gdy zszyłaś mi rękę. To żadna magia, choć niektórzy twierdzą, że najlepszy sposób, by poprawić humor komuś smutnemu.
Avatar użytkownika
Aki
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » Wt cze 05, 2018 12:00 pm

        Przynajmniej w jednej rzeczy Aki i mistrz Uro pozostawali zgodni. Obaj twierdzili, że ludzie są źli, a kapłanka powinna przyjąć ten fakt do wiadomości, nawet nie próbując analizować tematu. Jednocześnie żaden z nich ani przez moment nie zastanowił się, że Nyllef nie ma pojęcia czym jest zło. Przebywając tylko i wyłącznie w towarzystwie Lri, kapłanka nie miała okazji doświadczyć jakiejkolwiek niegodziwości, dlatego też ewentualne zachowywanie przez nią norm moralnych, było dziełem intuicji, a nie wpojonych nauk. Dziewczyna nie widziała nic złego w zachowaniu Kufa. Jej zadaniem było to zgodne z naturą, gdy jeden dorosły samiec zagraża potomstwu innego dominującego osobnika. A to, że czasem przegrywa i dostaje lanie też wydawało się być codziennością.
        Podobnie zresztą uważał uratowany przez wojownika chłopak, również trzymający stronę Kufa, chociaż na rozumowanie dzieciaka wpływał nie tyle brak właściwej edukacji, co przekonanie, iż jako syn arystokraty ma się pełne prawo, by pomiatać ludźmi niższego stanu. A już na pewno nie ma się obowiązku takich słuchać. Początkowo strach i niepewność o własny los trzymały powyższe zapędy w ryzach, jednak z każdą mijającą chwilą, potomek szlachcica nabierał pewności siebie, a co za tym idzie rosła też jego buta.
        - Nigdzie z wami nie pójdę! Nie zmusicie mnie! Chcę zostać myśliwym, tak jak ojciec! Tamci dwaj mi obiecali, a skoro przez was ich tu nie ma, to wy musicie zabrać mnie na łowy. – Domagał się rozpieszczony chłopiec. – W przeciwnym razie doniosę ojcu, że byliście dla mnie podli, a wówczas się z wami policzy.
        - Na co poluje twój ojciec? – Zainteresowała się Nyllef.
        - Na wszystko. Niedźwiedzie, wilki, pantery, a nawet rysie. – Dumnie zakomunikował dzieciak.
        - Na dzwonki?
        - Na dzwonki też.
        - W takim razie zginie. – Z przekonaniem stwierdziła dziewczyna. – Ludzie nie potrafią ich łapać. Tylko ja. No i Aki. Akiemu prawie się udało. Natomiast wszyscy inni zostaną przez dzwonka wciągnięci w pułapkę. Wydaje ci się, że jesteś myśliwym, a tymczasem nim się spostrzeżesz, stajesz się ofiarą. Ryś nieustannie nęci cię swoją bliskością, cały czas stosując przeciw tobie własny fortel. Tropisz i węszysz, gdy nagle okazuje się, że siły natury dokonują tego czego nie potrafią zęby i pazury. Różnie się to kończy, ale efekt zawsze jest ten sam. Spadniesz w przepaść, utkniesz w zaspie, pokona cię wiatr lub śnieg albo przygniecie lawina kamieni. One wykorzystują iluzję i są bezwzględne dla każdego, kto nie ma o tym pojęcia.
        - Bzdura! Kłamiesz! Mój ojciec jest wielkim łowcą i udowodni to wszystkim – oburzył się chłopiec. – A ty jesteś głupią czarownicą!
        Obrażony młodzieniec pobiegł przed siebie. Przynajmniej teraz zmierzał w stronę wioski.
        - Lri – podsumowała jego działania sowa.
        - Sztuczka czy nie, podoba mi się to – oświadczyła Nyllef zwracając się do wojownika. W świecie ludzi fascynowało ją wiele rzeczy, jednak nic nie mogło równać się z tym co Aki nazwał „czułymi gestami”. – Są jakieś inne metody na wyrażenie tego wszystkiego o czym wspominałeś? Mogłabym spróbować? Na przykład na tobie?
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Postprzez Aki » Wt cze 26, 2018 2:51 pm

Z minuty na minutę w igloo robiło się coraz cieplej. Najlepszym na to dowodem była twarz chłopca, któremu mróz wyjątkowo dał się we znaki, gdy ten leżał do połowy zanurzony w przeręblu, zmieniając go w siną kukłę. Teraz kolory zaczynały wracać, a wypite wino silnie rozgrzewać, że mogłoby się wydawać, iż pod grubą kurtką można się nie ogrzać, a ugotować. Naturalnie na Akiego działało to nieco inaczej. Jego ciało znacznie lepiej radziło sobie z alkoholem w mniejszych ilościach, a od obecnie wypitej dawki nawet palce mu nie mrowiły. Był zatem najbardziej trzeźwym na umyśle, nie licząc oczywiście Nyllef, ale ona miała swój świat i poglądy. Należało ją stopniowo wprowadzać w te właściwe realia, jednocześnie tłumacząc każdą dla niej nowość. Tak jak to było z garnkami.
- Jak chcesz - mruknął Aki, wskazując chłopakowi wyjście z igloo. - Ale na zewnątrz czekać będzie na ciebie wysoki typ z toporem, gotowy odrąbać ci ręce.
W tej sytuacji groźba może i nie była najlepszym wyjściem, ale berserkowi powoli obrzydło niańczenie obcego dziecka, nie mającego żadnego szacunku do ludzi, którzy pomogli mu wywinąć się śmierci. Nie w jego interesie było bezpieczeństwo chłopaka, powinni się nim zająć starsi tej wioski, którzy podlegali jego ojcu, wielkiemu łowczemu.
- Swoją drogą skoro twój ojciec to taki wielki myśliwy, to pewnie sporo zarabia na skórach. Czemu nie zostawił cię w domu, tylko zabrał tutaj? Z resztą nie ważne. Ludzie, którzy poprosili nas o pomoc chcą, żebyś wrócił do nich cały i tego zamierzam dopilnować.
Po całym tym przedstawieniu, które odegrał chłopak, Aki spodziewał się raczej focha lub obrażalskiej miny, a nie jego ucieczki. Czy naprawdę nic do niego nie docierało? Igloo i ciepło dobre, a mróz na zewnątrz i wizja śmierci zła. W pierwszej chwili wojownik chciał skoczyć za nim i sprowadzić go z powrotem, lecz ból w ręce rzucił nim na bok i zostawił obolałego pod ścianą. Wtedy też dostrzegł obok siebie Nyllef i Lri, z czego ta druga próbowała ponownie wejść na nosidełko, a pierwsza zalewała kolejną lawiną pytań. I to dość krępujących.
- Inne metody? - zastanowił się młody berserk. - No wiesz... można kogoś pocieszyć, przytulić, pocałować. Nie tylko w rękę.
Zaraz też przyszedł mu do głowy głupi i wariacki pomysł, który wpędził go w zakłopotanie, co było widoczne przez zaczerwienione policzki. Niby to nie było nic wielkiego, byli sami w igloo i w jakimś stopniu lubili się, ale to wciąż pozostawał temat, którego nie powinno się podejmować dyskusją. To powinno przyjść naturalnie.
- Taki pocałunek można komuś też złożyć na czole... na ustach - ciągnął dalej wojownik, czując jak przez zdenerwowanie plącze mu się język. Żeby tylko Nyllef nie odebrała tego jako nowej choroby, bo wtedy podświadomie pogrąży go do końca.
Avatar użytkownika
Aki
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Rasa: Człowiek
Aura: Młodziutka i lśniąca aura o średniej sile, prezentuje się oglądającym jako bezkresny ocean. Roztacza wokół swoje żelazne fale, które spokojnie przesuwane są wiatrem. W niektórych miejscach, przy silniejszym podmuchu pojawiają się pieniste bałwany, stworzone z cyny. Na horyzoncie widać delikatną szafirową poświatę, odbijającą się w taflach oceanu. Chociaż dostrzegamy morze i widać poruszające się fale, panuje tu całkowity bezdźwięk. W zamian, da się wyczuć zapach ludzkiego potu, przemieszany z wonią słonej morskiej wody, tak właściwą miejscu, które oglądamy. Aura jest twarda i giętka w dotyku. Powierzchnia wody w spokojnych miejscach jest gładka w spienionych szorstka, zaś w całej tej mozaice poukrywane są, niczym rafy koralowe, ostre i niebezpieczne fragmenty. Smak jest zrównoważoną mieszanką goryczy i łagodności, przyjemnie zapadającą w pamięć.
Wygląd: Aki to przystojny młodzieniec mogący poszczycić się jednym metrem i siedemdzięsięcioma centymetrami wzrostu (170 cm). Nie czyni go to szczególnie wysokim, zwłaszcza wśród innych wojowników z Klanu Sowy, ale młody berserk nie widzi powodu, by się tego wstydzić. Na niego też przyjdzie pora. Wyższym i silniejszym od siebie dorównuje jednak sprytem, zręcznością i szybkością. Jak ... (Więcej)
Uwagi: Tarcza Akiego jest związana krwią jego wszystkich trzydziestu przodków i tylko kolejny mąż w tej prostej linii może ją udźwignąć. Dla obcych jest ona ciężarem, którego próba ... (Więcej)

Postprzez Nyllef » Pn lip 02, 2018 1:03 pm

        Nyllef nie potrzebowała dodatkowej zachęty. Co prawda nie otrzymała od Agiego bezpośredniej zgody na potraktowanie go jako element doświadczalny, ale brak wyraźnych protestów z strony wojownika, dla dziewczyny był równoznaczny z przyzwoleniem na to o co prosiła. Poza tym w chwili w której dzieciak wybiegł z igloo, liczba osób na których czarodziejka mogła sprawdzić działanie pocałunku, znacznie się ograniczyła. Co prawda pozostawała jeszcze Lri, ale nawet jeśli pominąć kwestię dzioba, Nyllef doskonale zdawała sobie sprawę, że jej pierzasta przyjaciółka nie będzie zachwycona taką perspektywą.
        Lri była towarzyska na swój specyficzny sposób. Ograniczająca się do samej obecności. Mało rozmowna. Pochłonięta swoimi sprawami i nie specjalnie udzielająca się w dyskusji, chyba że jej temat dotyczył jedzenia, polowania, czy ostatnimi czasu zajmowania miejsca na nosidełku Akiego. Z tego powodu chcąc ćwiczyć się w sztuce konwenansu, jako swoich rozmówców Nyllef musiała wykorzystywać rzeźby z śniegu, kamienie lub lodowe sople.  Wczuwając się w różnorakie role (ponieważ przyszło jej wypowiadać na głos również kwestie swoich towarzyszy), czarodziejka podświadomie ćwiczyła umiejętności aktorskie, a jednocześnie coraz bardziej spychała się na granice obłędu. Ostatni z takich śniegowych ludków zażądał aby Dziewczyna została jego samicą. Niestety gdy przyszło do czynów i śnieżyna miał zawalczyć o swoje, bardzo szybko został rozniesiony w drobny puch.  
        Aki natomiast tak bardzo zachwycał czarodziejkę, dlatego że był zupełnie inni od wszystkich jej dotychczasowych „partnerów”. Czuła się jakby wreszcie znalazła bratnią duszę, przy której nie musiała udawać, mogła zachowywać się swobodnie i której nie miała ochoty rozwalić po kilku wymienionych zdaniach. Poza tym wojownik był tez dla niej prawdziwą kopalnią wiedzy i doświadczeń.
        Czarodziejka przysunęła się do chłopaka, tak że swoimi kolanami dotykała uda Akiego. Nie chcąc zniszczyć nastroju danego momentu, delikatnie objęła dłońmi twarz młodzieńca, w taki sposób aby końcówkami swoich kciuków móc wodzić po skórze chłopaka. Słaby wzrok Nyllef starała się zastąpić innymi zmysłami. Głównie poprzez dotyk. Subtelny, powolny i ostrożny, przypominjący próbę drażnienia się z kilkudniowym zarostem Akiego przy pomocy pióra Lri. Dziewczyna czuła się jakby trzymała w dłoniach płatek śniegu, który mogłaby zniszczyć jednym mocniejszym naciskiem. A przecież nie chciała zrobić mu krzywdy.  Fascynowało ją wszystko. Każdy włos, rysa, zmarszczka, krzywizna nosa, gęste brwi czy spierzchnięte od mrozu usta. Nyllef nawet nie zorientowała się  kiedy zbliżyła swoje wargi bezpośrednio do ust chłopaka. Wydawało jej się że powoli zaczyna rozumieć o co chodzi w tej bliskości. Dopiero teraz była w stanie poczuć zapach Agiego, jego ciepło, drżenie mięśni i krople potu na skórze.
        I nagle zdała sobie sprawę że wszystko to mogą być objawy gorączki.
        - Jesteś rozpalony? – Zauważyła Nyllef. – na bryłę lodu. To może być zakażenie. Nie powinno się pojawić a już na pewno nie tak szybko, ale … ale nie potrafię tego inaczej wyjaśnić. Czekaj pomogę ci. Znaczy się ludzie z wioski ci pomogą, a ja i Lri cię do nich dostarczymy.
        Działając podświadomie i w dużej części intuicyjnie, czarodziejka zabrała się do ratowania towarzysza. Nie miała nauczyciela magii. Jej moce były dzikie. Dziewczyna nie miała pojęcia jak działają. Po prostu wyobrażała sobie czego potrzebuje, a to coś materializowało się w lodowej formie. Igloo wokół nich zwyczajnie zaczęło przeobrażać się w sanie, gdy tymczasem Nyllef starała się przykładać do czoła Akiego jak najwięcej lodu, ignorując przy tym protesty i tłumaczenia chłopaka.
        - Wskakuj. Jedziemy. – Przykazała, wpychając wojownika na sanie. Chwilę później spróbowała umieścić na nich również nosidełko na sowy. Niespodziewanie okazało się że uniesienie małej tarczy przypomina próbę przesunięcia lodowca. Los jakby wyczuwając jej pospiech, postanowił zadrwić sobie z wysiłków dziewczyny. – Czemu to takie ciężkie?
Avatar użytkownika
Nyllef
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek,
Rasa: Czarodziej
Aura: Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.
Wygląd: Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron