[U podnóża gór] Pomoc znikąd


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Melodia » Pn wrz 18, 2017 12:11 pm

- Nie jesteś smutny, ha? Ja już swoje wiem mój drogi i zrobię wszystko by na twej twarzyczce zagościł szeeeeroki uśmiech! La, la, la! Hej! Hej! Śmiej się, śmiej, wesołą minę miej! – zanuciła wesoło. – Rozumiem, że jesteś zmęczony, ale to mi wygląda na taki sobie humor… Hmm… O! Aa… Bleee... Ooo! – zaczęła robić głupie, ale i śmieszne minki wydając przy tym dziwne dźwięki. – Ej! Nadal jesteś ponury… Aaaaa! Ja już wiem, jak zjemy to ci się naaapewno poprawi. Nie mam bladego pojęcia czemu, ale u chłopców zazwyczaj to poprawia humor – uśmiechnęła się najszerzej, jak mogła i zachichotała, doprawdy zabawna zależność.

Patrzyła więc na piekące się mięsko, sama nieco zgłodniała, więc już ślinka ciekła! Niedosłownie rzecz jasna. Może i jelonka była z dzikiego, niezbyt cywilizowanego, jak to mówią, plemienia, ale nie była dzikusem, nic z tych rzeczy! Jednakże ileż można patrzeć i oczekiwać, trzeba było czymś zająć ręce i myśli. Tuż przy ogniu zaczęła układać w bardzo dziwny sposób palce i odsunęła się nieco na bok.

- Spójrz! To jest orzeł – dobrze dobrane splecenie palców stworzyło na ścianie jaskini cień orła. – A to zając! O! A spójrz na to, zły wilk się do niego skrada, oh nie! – wtem Vertan raczył jej odpowiedzieć. – No to koooniecznie musisz spróbować! To najlepsze uczucie jakie możesz odczuć… Choć czekaj. Mówią, że miłość jest najlepsiejszym… No ale to się kiedyś przekonamy, na razie, przynajmniej ja uznaje za najlepsiejsze właśnie latanie. A w snach… Wiesz co? Szaman mówił, że jak w śnie latasz, to znaczy, że rooośniesz, niebywałe co? O! Dzięki – chwyciła swoją część posiłku ostrożnie, zgodnie z zaleceniem.

Zmiennokształtna nie przejmowała się brakiem sztućców, nigdy ich wszak nie używała. Dlatego, gdy tylko mięso ostygło, zaczęła je jeść jak zawsze palcami, które potem w naturalnym i dziecięcym nawyku oblizała. Bardzo jej smakowało.

- Pyyyyychota! – spojrzała na Niebieską i Vertana i się zaśmiała. – Po pierwsze, to jest ona, pegazica, po drugie owszem, przygląda ci się dokładnie. Po trzecie… Oh ty głuptasku, oczywiście, że rozumie, tylko w niej nie mówi. Ale ten… - przybliżyła się i szepnęła. – Troszeeeczkę ci nie ufa, ale nie bierz tego do siebie, po prostu jest już taka, że obcym zbytnio nie ufa no i… wiesz – wróciła ponownie do wcześniejszego siadu. Jednak po chwili niemalże podskoczyła uderzona nagłym pomysłem. – O! Ej, może pozwiedzamy tę jaskinię? Kto wie, ile przyjaciół możemy tu spotkać! Może jakiegoś miłego pana niedźwiedzia? Albo stadko uroczych nietoperzy! Swoją drogą to takie trochę latające myszki, czyż nie? – Niebieska prychnęła i rzuciła dziewczynce karcące spojrzenie. – Oczywiście na wypadek wielu rozwidleń moglibyśmy zostawić jakiś ślad jak wrócić… Masz pomysł? O podzielmy się nimi! Ja pierwsza! Otóż… Niektóre kamienie tak fajnie rysują, możemy nimi narysować strzałki, a ty co myślisz?
Avatar użytkownika
Melodia
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Adiraella, Azalia, Set, Tean, Amaranta, Izaura,
Rasa: Jeleniołaczka
Aura: Niemalże przejrzysta aura zasiana jest migoczącymi ziarenkami barachitu. Kryją się one pod równie cienką, miękką jakby warstwą ziemi, która przesypuje się między palcami. Przybiera ona barwę nikłego szafiru. Jest beztroska w umysłach czytelników, którzy słyszą wyraźny śmiech dzieci. Zupełnie jakby te małe stworki biegały, po wolnej przestrzeni polany ganiając motyle. Wielu więc popadnie w niemałą konsternację, gdy ten obraz wyobraźni zaburzą krzyki nadciągającej agonii. Niemniej jednak emanacja jest przyjemna w dotyku. Gnie się i raczej kieruje się ku gładkości. Wydawać by się mogło, że jest lekka i harmonijna, aczkolwiek ponownie zaskakuje ona ostrymi brzegami, zupełnie tutaj nie pasującymi. W smaku również zdaje się być niewyraźna, chociaż wielu użyje określenia „kwaśna”. Czasem zapiekli końcówkę języka, ale za to odwdzięcza się swoją lepkością.
Wygląd: Ludzka Postać:

Dziewczyna jest chudziutka i drobniutka, ma przeciętną wysokość, aczkolwiek jeszcze może nieco urosnąć. Jej karnacja natomiast ma niezwykle jasny odcień przez to długotrwałe przebywanie na słońcu kończy się czerwonymi, bolącymi oparzeniami zamiast piękną opalenizną. Uwagę przykuwają mocno odstające uszy, a także prawie że nienaturalnie wielkie, ...
(Więcej)

Postprzez Vertan » Śr wrz 20, 2017 4:42 pm

Nie od razu zdołał się w zupełności rozchmurzyć, ale skłamałby mówiąc, że zabiegi Melodii ani trochę na niego nie wpłynęły. Sam jej zapał w tym wszystkim był miły. Obserwował ją jednak znad ogniska raczej w sposób, w jaki robiłby to starszy człowiek obserwujący swoje wnuki – a więc owszem, z uśmiechem, ale i ze sporym wyrachowaniem, pozostając praktyczne biernym. Raz nawet parsknął krótkim śmiechem, choć milczał aż do momentu, w którym dziewczynka przyjęła od niego część jedzenia. Mogło to wyglądać dosyć dziwnie, ale sam poczuł się teraz prawie jak jej opiekun. Przynajmniej w duchu mógł chociaż na takiego wyglądać.
– Cieszę się, że ci smakuje – przyznał szczerze, ale jakoś wolał przemilczeć to, jak sam odbiera ten skromny posiłek. Zresztą, po takim czasie bez żadnego jedzenia nawet byle upolowany zwierzak nabierał całkiem innego smaku.
Vertan uniósł mimowolnie brwi, teraz wpatrując się w pegaza – czy też raczej: pegazicę – tak, jakby dopiero co się tu teraz pojawiła, a przez myśl natychmiast przemknęło mu, że to magiczne zwierzę musi być cokolwiek bardziej rozsądne, niż jelenia dzieweczka, z którą podróżuje. I może nawet domyślać się więcej, a to, na dłuższą metę, mogło mieć bardzo różne skutki. Z zamyślenia nad tą kwestią wyrwał go dopiero nowy pomysł Melodii.
Mało nie zakrztusił się mięsem.
– Jaskinię? – powtórzył takim tonem, jakby miał wielką nadzieję, że tylko się przesłyszał. Odruchowo musnął palcami rękojeść miecza. – Nie wydaje mi się, żeby był to dobry pomysł… Ee…
Ale teraz zbyt trudno było mu przegadać Melodię, bo na każde jego słowo przypadało jakieś dziesięć płynących od niej. Nawet jego uwaga w stylu „Prędzej coś nas pożre, niż zechce zawiązać znajomość” została chyba praktycznie zagłuszona. Nic więc dziwnego, że ostatecznie się zdenerwował, a gdy wreszcie doszedł do głosu…
– No chyba się zagalopowałaś, młoda panno! Robi się już późno, jutro też jest dzień na zabawę, choć o tym, że nie tylko zabawy winny ci być w głowie, już nawet nie wspomnę. Co by na to powiedzieli twoi rodzice? Gdzie oni właściwie są, co? Szczyt nieodpowiedzialności! Żebym to ja musiał się teraz martwić…
Avatar użytkownika
Vertan
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Lasota,
Rasa: człowiek
Aura: Zdziwisz się nie lada, gdy zamiast świeżutkiej emanacji nastolatka, powita cię młoda, ale całkiem dorosła aura. Połysk platyny łatwo dostrzec. Chociaż jednak słońce odbija się od lśniących powierzchni, blask nie razi i nie zmusza do odwracania wzroku. Wiele tu miejsca dla innych kolorów, ale przez rozpanoszony szlachetny metal chwilowo ich nie dostrzeżesz. Odczuwasz za to potencjał, jakby aura sama była ciekawa czym stanie się gdy los pozwoli jej posiadaczowi na rozwinięcie skrzydeł. O ile platyna dość odważnie epatuje całą sobą, o tyle opromieniający ją obsydian jest już mniej zdecydowany, jakby jeszcze się wahał czy to aby na pewno jego miejsce. Brak tutaj jakichkolwiek dźwięków. Zamiast tego aura podryguje i wije się wesoło. Na chwilę się uspokoi jakby speszona twoim spojrzeniem, może odrobinę oklapnie, by po chwili znów ruszyć w pogoń za samą sobą. Czuć tu subtelny zapach ludzkiego potu i luksusowych komnat. W dotyku aura jest miękka niczym pałacowe gobeliny, giętka jak unoszące się na wietrze atłasy i równie gładka jak najlepsze jedwabie. Nie zdziw się jednak gdy rozanielony trafisz na ostre brzegi sztyletu. W zamkach nigdy nie brakuje broni. Może w smaku nie lepi się jakoś wybitnie, ale mimo to nie zapomnisz jej szybko, gdyż kłócące się ze sobą łagodność i pikanteria, na przemian zastępujące swe miejsca nie często można spotkać, te więc z łatwością zapadną ci w pamięć.
Wygląd: Od czasu przemiany Vertan naprawdę nie lubi patrzeć na siebie w lustrze, ale to w jakiś sposób absolutnie nie przeszkadza mu wyglądać zjawiskowo. Jest małym aniołkiem i najpewniej już nie przestanie nim być. Twarz ma jasną i rumianą, o kształcie serca, rozjaśnianą najczęściej przez szczery, ufny uśmiech. To twarz naprawdę ciesząca oko: lekko zadarty nos nadaje jej uroku, ... (Więcej)

Postprzez Melodia » Wt paź 10, 2017 10:47 pm

Melodie cieszyło wszystko, a to, że poprawiła humor księciu, ciągle to zwiększało. Nie ważna brzydka pogoda, nieważne niebezpieczeństwa, byle na twarzy gościł uśmiech a będzie dobrze, przynajmniej na coś takiego wskazywało zachowanie jeleniołaczki. Jednakże to wcale nie tak, że nie dostrzegała pewnych spraw. Nieco zdziwiło ją to, jak on na nią patrzył, jakoś tak poważnie, a jeszcze niedawno się ścigali, mając przy tym przedni ubaw, cóż za tajemnice krył w sobie ten młody książę?
To trzeba było odłożyć na później, teraz nastał czas posiłku, bardzo zacnego i sycącego, szczególnie dla tak drobnej dziewczynki, jak Mel. Właśnie za sprawą jedzenia nastała tak nieoczekiwana chwila ciszy, pozwalająca odetchnąć, pomyśleć na spokojnie. O ile pewnemu księciu nie przeszkadzała para wielkich, turkusowych oczu śledząca jego każdy krok i najdrobniejszy ruch, jakby był co najmniej jakimś drogocennym skarbem, z którego lepiej ani na moment nie spuszczać oczu.
Niestety ten względny spokój nie trwał długo, Melodia bardzo szybko się najadła i już była zwarta i gotowa do rozmowy i nowych pytań, przypuszczeń, pomysłów i czego się tylko da. Wystraszyło ją nieco to, iż kolega omal się nie zakrztusił.

- Oczywiście, że jaskinie! Jest taka fascynująca! Moja wioska leżała wszak w pobliżu gór, ale nigdy nie chodziłam do tamtejszych jaskiń… Trzeba to zmienić, mimo że tu to nie tam, ale i tak się liczy! Chciałabym… - zaniemówiła, słysząc ton głosu księcia, a jej jelenie uszka opadły znacznie w dół.

Spojrzała w bok skruszona niczym ganione przez rodzica dziecko. Czyżby faktycznie przesadzała? Była tak bardzo zafascynowana, że aż niepohamowana w swej ciekawości świata. Vertan miał rację, trzeba zostawić coś na inne dni.

- Moi rodzice? – była wyraźnie zaskoczona i zamilkła na dłuższą chwilę. – Przecież mówiłam, że jestem córką bogini Naturii… - zamyśliła się, miała teraz w głowie wiele pytań, to jej matka, gdzie jest? Czemu nigdy jej nie widziała? Może i bogini, ale… a ojciec? Kim był jej ojciec? Nawet nie znała jego imienia, nigdy też nie odczuła matczynej miłości. W myślach miała obrazy swoich przyjaciół z plemienia i ich rodziców, jak wołali ich na jedzenie, jak się z nimi bawili, jak kazali robić różne rzeczy w chacie… Ileż ona by dała, by móc poczuć się jak oni… Jak ci zwykli ludzie, ale z kompletnymi rodzinami.

Stało się. Uśmiech pozornie nie do zdarcia zniknął, a zastąpił go wyraz smutku, oczy zaś przybrały szklący odcień, a spojrzenie wciąż uciekało gdzieś w bok. Niebieska natychmiast podeszła i objęła dziewczynę skrzydłem, a na księcia patrzyła w taki sposób, jakby obarczała go winą za stan zmiennokształtnej. Nawet prychnęła, a z jej nozdrzy wydobyła się para, było chłodno i ciemno. Dobrze, że mieli ognisko.
Avatar użytkownika
Melodia
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Adiraella, Azalia, Set, Tean, Amaranta, Izaura,
Rasa: Jeleniołaczka
Aura: Niemalże przejrzysta aura zasiana jest migoczącymi ziarenkami barachitu. Kryją się one pod równie cienką, miękką jakby warstwą ziemi, która przesypuje się między palcami. Przybiera ona barwę nikłego szafiru. Jest beztroska w umysłach czytelników, którzy słyszą wyraźny śmiech dzieci. Zupełnie jakby te małe stworki biegały, po wolnej przestrzeni polany ganiając motyle. Wielu więc popadnie w niemałą konsternację, gdy ten obraz wyobraźni zaburzą krzyki nadciągającej agonii. Niemniej jednak emanacja jest przyjemna w dotyku. Gnie się i raczej kieruje się ku gładkości. Wydawać by się mogło, że jest lekka i harmonijna, aczkolwiek ponownie zaskakuje ona ostrymi brzegami, zupełnie tutaj nie pasującymi. W smaku również zdaje się być niewyraźna, chociaż wielu użyje określenia „kwaśna”. Czasem zapiekli końcówkę języka, ale za to odwdzięcza się swoją lepkością.
Wygląd: Ludzka Postać:

Dziewczyna jest chudziutka i drobniutka, ma przeciętną wysokość, aczkolwiek jeszcze może nieco urosnąć. Jej karnacja natomiast ma niezwykle jasny odcień przez to długotrwałe przebywanie na słońcu kończy się czerwonymi, bolącymi oparzeniami zamiast piękną opalenizną. Uwagę przykuwają mocno odstające uszy, a także prawie że nienaturalnie wielkie, ...
(Więcej)

Postprzez Vertan » N lis 19, 2017 1:42 pm

Przez kilka długich chwil Vertan pozostawał w stanie, w który dopiero co wpadł, a który najtrafniej można określić jako szczere wzburzenie. Zupełnie, jakby wszystko to, co przeżył przez szereg ostatnich dni, zebrało się w nim teraz i koniecznie musiało się wydostać - jak zbyt długo wstrzymywana fala, która wzbiera, nabiera mocy, aż wreszcie rozbija nieprzyjazną tamę i niszczy wszystko, na co potem natrafi. Książę miał ochotę wykrzyczeć całą swoją gorycz i każdą porażkę: to, że gdyby wszystko poszło inaczej, to dzisiaj każdy w królestwie znałby jego imię, że nie musiałby być ciężarem dla rodziców ani udawać kogoś, kim nigdy nie był. Że tym, co naprawdę mu się należy, jest tron, porządny miecz i tarcza, albo nawet pole bitewne i namiot zwieńczony koroną, a nie surowa jaskinia i towarzystwo ludzi (i nie tylko), których nigdy nie znał, a którym musi jednocześnie ufać i być wobec nich bezpiecznie uprzedzony. Że tak naprawdę nie jest dzieckiem i nie znosi tego, jak wygląda - a więc że jego obecny kształt to najgorszy ze wszystkich możliwych przekleństw. Gdyby się teraz rozpłakał, to niewątpliwie nie byłby to łzy dziecka, tylko dorosłego, który nie widzi już dla siebie przyszłości. Jego tułaczka nie trwała długo, ale wciąż były momenty, kiedy przeklinał wszystko dookoła za to, co musi przeżywać. I nie ułatwiał mu tego fakt, że stale trafiał na kogoś, kto tak naprawdę niezupełnie potrafił mu pomóc. Był wściekły i wreszcie tego nie krył. Nie potrafił.
Ale przecież nigdy dotąd taki nie był. Owszem, ostatnimi czasy męczyła go nostalgia, ale tym, co zawsze cenił przede wszystkim, była szczerość serca i otwartość umysłu. Jak więc mógł być teraz tak głupi? Dotarło do jednak do niego dopiero po dłuższym czasie, kiedy zrobił kilka kroków wzdłuż ściany jaskini, byle nie patrzeć w oczy żadnej ze swoich towarzyszek. Bo kiedy wreszcie zerknął na Melodię, ostatecznie pojął, jak kretyński błąd popełnił.
Zatrzymał się, ściągnął brwi. Stał tak przez chwilę, a jego wydłużony cień zdawał się kpić z tego, jaki w rzeczywistości był mały.
- Nie powiedziałem ci całej prawdy - rzekł w końcu, a jego głos zabrzmiał dziwnie pusto. - Prawdy o tym, kim jestem. Powinnaś od razu wiedzieć. Może i mam twarz dziecka, ale wierz mi, Melodio, że żyje we mnie dusza dorosłego. Tak, to… skomplikowane. To kwestia magii. Bardzo czarnej, jak się okazuje, i starej magii, za sprawą której jestem uwięziony w swojej znacznie młodszej postaci. Nie chciałem sprawić ci przykrości, ale wydaje mi się, że to też pewna… pewna część klątwy, którą mnie obłożono. Moja poprzednia towarzyszka podróży zginęła. Nie wiem czy nie byłoby najbezpieczniej, abym dalej ruszył sam.
Zawahał się. Podniósł rękę w jakimś nieokreślonym geście, jakby chciał poprawić włosy albo sięgnąć przez ogień i dotknąć ramienia dziewczyny, ale ostatecznie nie zrobił ani tego, ani tego. W zamian odetchnął ciężko i przeszedł znowu kawałek, żeby wyjrzeć poza jaskinię. Zadrżał.
Arturion, nawet jeśli mógł być konikiem dosyć dzielnym, nie mógł być nieśmiertelny. A z tego, że właśnie leżał na boku, zamiast stać jak przedtem, jasno wynikało, że nocy raczej nie przetrwa. Przez umysł Vertana przetoczyła się nowa fala gniewnych epitetów.
- Ja, ee… - zaczął nieco bez pomysłu na to, co powiedzieć dalej i odwrócił się znowu do Melodii. Spojrzenie jej pegaza niemal parzyło. Odchrząknął. - Tak. Właśnie. Jestem zdania, że pomysł dalszego podróżowania razem nie jest najlepszy. Możecie podrzucić mnie gdzieś za te góry, dalej dam sobie niewątpliwie radę. I… będę pamiętał!
Avatar użytkownika
Vertan
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Lasota,
Rasa: człowiek
Aura: Zdziwisz się nie lada, gdy zamiast świeżutkiej emanacji nastolatka, powita cię młoda, ale całkiem dorosła aura. Połysk platyny łatwo dostrzec. Chociaż jednak słońce odbija się od lśniących powierzchni, blask nie razi i nie zmusza do odwracania wzroku. Wiele tu miejsca dla innych kolorów, ale przez rozpanoszony szlachetny metal chwilowo ich nie dostrzeżesz. Odczuwasz za to potencjał, jakby aura sama była ciekawa czym stanie się gdy los pozwoli jej posiadaczowi na rozwinięcie skrzydeł. O ile platyna dość odważnie epatuje całą sobą, o tyle opromieniający ją obsydian jest już mniej zdecydowany, jakby jeszcze się wahał czy to aby na pewno jego miejsce. Brak tutaj jakichkolwiek dźwięków. Zamiast tego aura podryguje i wije się wesoło. Na chwilę się uspokoi jakby speszona twoim spojrzeniem, może odrobinę oklapnie, by po chwili znów ruszyć w pogoń za samą sobą. Czuć tu subtelny zapach ludzkiego potu i luksusowych komnat. W dotyku aura jest miękka niczym pałacowe gobeliny, giętka jak unoszące się na wietrze atłasy i równie gładka jak najlepsze jedwabie. Nie zdziw się jednak gdy rozanielony trafisz na ostre brzegi sztyletu. W zamkach nigdy nie brakuje broni. Może w smaku nie lepi się jakoś wybitnie, ale mimo to nie zapomnisz jej szybko, gdyż kłócące się ze sobą łagodność i pikanteria, na przemian zastępujące swe miejsca nie często można spotkać, te więc z łatwością zapadną ci w pamięć.
Wygląd: Od czasu przemiany Vertan naprawdę nie lubi patrzeć na siebie w lustrze, ale to w jakiś sposób absolutnie nie przeszkadza mu wyglądać zjawiskowo. Jest małym aniołkiem i najpewniej już nie przestanie nim być. Twarz ma jasną i rumianą, o kształcie serca, rozjaśnianą najczęściej przez szczery, ufny uśmiech. To twarz naprawdę ciesząca oko: lekko zadarty nos nadaje jej uroku, ... (Więcej)

Postprzez Melodia » So gru 09, 2017 12:07 am

Melodia popatrzyła jak Vertan odchodzi kilka kroków dalej, jego wcześniejsza mimika twarzy nie wykazywała pozytywnych emocji, co martwiło dziewczynę. To, co powiedział, kompletnie ją zaskoczyło. Musiała minąć dłuższa chwila by jelonka przemówiła.

- Czyli… okłamałeś mnie? – patrzyła zaskoczona, wszak nikt nigdy jej wcześniej nie okłamał, a nawet jeśli to, to nie wyszło na jaw. – Jak nie masz pałacu i nie jesteś księciem, to nic nie szkodzi… - zaczęła, już nieco się uspokajając.

Nie dokończyła jednak, ponieważ chłopak mówił dalej i mówił rzeczy dziwne i nieprawdopodobne, na których dobre zrozumienie wymagało odpowiednie poukładanie sobie w głowie co i jak. Wszystko było takie skomplikowane i jak się okazało, w grę wchodziła czarna magia! Mel słyszała o niej i nie należało to do niczego dobrego.
Ale zostawić biedaka samego z klątwą? I jego poprzednia towarzyszka, cóż za okropieństwa przydarzyły się temu mężczyźnie
uwięzionemu w ciele chłopca. Zmiennokształtna chciała mu pomóc ze wszystkich sił i miała nawet pomysł.

- Współczuję ci bardzo, znam nieco magii, ale domyślam się, że to za mało by złamać taką klątwę, ale! Nie pozwolę ci ruszyć samemu, chce pomóc, a wiem, że szaman mojej wioski ma ogrooomną wiedzę. Na pewno znalazłby coś, co by ci pomogło, jakiś rytuał, eliksir, zaklęcie, cokolwiek! Nie ma rzeczy niemożliwych, gdy jest magia, nieprawdaż? – uśmiechnęła się ciepło, a wcześniejsze nieprzyjemne zaskoczenie jakby uleciało gdzieś w niepamięć.

Poczekała, aż zacznie coś mówić i sama też odetchnęła, musi się nauczyć wypowiadać mniej słów na sekundę. Pegazica zaś przebierała kopytkami nieco znudzona, ale też, żeby się rozgrzać.

- Podwieźć? On ma usiąść na moim grzbiecie? – Niebieska zdenerwowana spytała Mel. – Zresztą, ty chcesz go zabrać do wioski? A co z naszym zadaniem?
- Nie można przedkładać własnych spraw nad cudze nieszczęścia, Niebieska nie bądź niemiła – szepnęła do klaczy, po czym zwróciła się do księcia. – Mogłybyśmy zabrać cię do mojej wioski do Rikku, jeśli on nie da rady, w co wątpię, to zrobię wszystko by ci pomóc. W końcu po to przyleciałam w tę strony, by pomagać – powiedziała uparcie i zawzięcie.

Skrzydlata przewróciła oczami, Melodia naprawdę wierzyła, że to może być tak proste, młoda naiwna dziewczynka, z utopijną wizją świata i chęcią ocalenia go przed wszelkim złem. Klacz uważała to za coś pięknego, ale wiedziała, że kiedyś nastąpi brutalne zderzenie z rzeczywistością i wtedy ta beztroska jeleniołaczka może stać się kimś całkiem innym.
Nawet nie zauważyła, jak jej rogata przyjaciółka wyszła spod ciepłych piórek jej skrzydła i podeszła do księcia. Przytuliła go mocno i tak chwile trwali w uścisku.

- Będzie dobrze, zobaczysz – puściła mu oczko. – Swoją drogą to od dawna ta klątwa…? – spytała ostrożnie, była strasznie ciekawa, ale nie chciała zbytnio drażnić królewicza.
Avatar użytkownika
Melodia
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Adiraella, Azalia, Set, Tean, Amaranta, Izaura,
Rasa: Jeleniołaczka
Aura: Niemalże przejrzysta aura zasiana jest migoczącymi ziarenkami barachitu. Kryją się one pod równie cienką, miękką jakby warstwą ziemi, która przesypuje się między palcami. Przybiera ona barwę nikłego szafiru. Jest beztroska w umysłach czytelników, którzy słyszą wyraźny śmiech dzieci. Zupełnie jakby te małe stworki biegały, po wolnej przestrzeni polany ganiając motyle. Wielu więc popadnie w niemałą konsternację, gdy ten obraz wyobraźni zaburzą krzyki nadciągającej agonii. Niemniej jednak emanacja jest przyjemna w dotyku. Gnie się i raczej kieruje się ku gładkości. Wydawać by się mogło, że jest lekka i harmonijna, aczkolwiek ponownie zaskakuje ona ostrymi brzegami, zupełnie tutaj nie pasującymi. W smaku również zdaje się być niewyraźna, chociaż wielu użyje określenia „kwaśna”. Czasem zapiekli końcówkę języka, ale za to odwdzięcza się swoją lepkością.
Wygląd: Ludzka Postać:

Dziewczyna jest chudziutka i drobniutka, ma przeciętną wysokość, aczkolwiek jeszcze może nieco urosnąć. Jej karnacja natomiast ma niezwykle jasny odcień przez to długotrwałe przebywanie na słońcu kończy się czerwonymi, bolącymi oparzeniami zamiast piękną opalenizną. Uwagę przykuwają mocno odstające uszy, a także prawie że nienaturalnie wielkie, ...
(Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron