[Na skraju pustyni] Słowa Krwawej Matki


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Hashira » Wt mar 05, 2019 10:50 pm

        Hashira odetchnęła z ulgą, gdy znaleźli się po drugiej stronie kamiennej próby. Wspólne skoki, choć krzepiące, gdy tak się stało ramię w ramię, były przerażające. Niewiedza czy za chwilę nie zostaniesz zdezintegrowana - i czy w ogóle byś to poczuła, czy po prostu przestałabyś istnieć - była straszna. Na szczęście płyt było tylko kilka, a każda, nawet najbardziej rozciągnięta przez strach chwila kiedyś dobiega końca.
        ”Jak wiele odwagi człowiek potrafi znaleźć w sobie, gdy trzeba chronić drugą osobę.”, pomyślała Kapłanka, przypominając sobie Kerhje i to jak odważna przy niej była. Mając świadomość, że musi chronić tę kruchą, niewidomą istotę, parła do przodu, nie bacząc na przeszkody. Bogini, była nawet gotowa walczyć ze smokiem!
        Teraz, w towarzystwie Sevirona, czuła się bezpieczniej i pozwoliła sobie na chwilę lęku. Uświadamiając to sobie prychnęła cicho i wyprostowała się, stając pewnie na klepisku prowadzącym w głąb korytarza. Strach to słabość, która może zabić. Powinna działać i ufać, że Matka ją ochroni.
        Korytarz w którym się znaleźli był prosty, ozdobiony jedynie symbolem palmy, powtarzającym się od czasu do czasu. To napawało nadzieją. Z każdym kolejnym krokiem Hashira czuła rosnące zmęczenie. Musieli wędrować już wiele godzin, choć w ciemności czas płynął zupełnie inaczej.
        W końcu jej oczom ukazało się wyjście z tunelu, początkowo widoczne jako jarzący się w mroku prostokąt. Z każdym krokiem powiększał się, aż ich oczy zostały zaatakowane przez światło tak jasne, że było niemal nie do zniesienia. Dopiero po kilku chwilach bezradnego bezruchu Hashira zaczęła dostrzegać kontury. Stali na wydmie, otoczeni przez morze piasku. Widoczne na horyzoncie słońce powoli chyliło się ku zachodowi, zabarwiając niebo na czerwono. W dole, niczym perła wyrzucona na plażę, widniała tętniąca życiem oaza.
Avatar użytkownika
Hashira
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia, Nahír,
Rasa: Człowiek, Krwawa Kapłanka
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » Pn mar 11, 2019 10:07 pm

Udało im się dostać na drugą stronę pomieszczenia, jednak nie oznaczało to, że był to koniec pułapek, które budowniczy tunelów przygotowali na nieuważnych podróżnych. W końcu nie było tak, że rozwiązać je mogli wyłącznie członkowie „grupy”, do której należały osoby odpowiadające za wygląd i budowę tych przejść. Myśli Sevirona tylko przez chwilę krążyły przy tym, a gdy wrócił do rzeczywistości, od razu powiedział towarzyszce, że powinni ruszać dalej.
Kapłani wędrowali dalej. To, że ciągle szli korytarzem – i to takim, na którego ścianach co jakiś czas mogli dostrzec symbol palmy – mogło napawać ich nadzieją na to, że zbliżają się do wyjścia, a nie do kolejnej pułapki. Co prawda, nie od razu postawił wszystko właśnie na to, że już są coraz bliżej wyjścia… jednak zrobił to wtedy, gdy w oddali zauważył mały, jasny kwadrat. Od razu stwierdził, że musi to być wyjście na zewnątrz i wydawało mu się, że Hashira także tak uważała. Zresztą, dopiero teraz odczuł zmęczenie. Może dlatego, że myśl o wyjściu przywołała też kolejne – między innymi oazę i to, że może będą mogli tam chwilę odpocząć. Mimo odczuwalnego zmęczenia, Seviron postanowił przyspieszyć nieco tempo, w którym się poruszali. Pomyślał, że jeśli dziewczynie będzie to przeszkadzało, to po prostu powiadomi go o tym i zwolnią nieco, wracając do prędkości, z którą maszerowali wcześniej.

Kapłan zmrużył oczy tak bardzo, że niemal je zamknął, gdy wydostali się na zewnątrz, a jasne światło nagle spłynęło prosto na nich. Mimo, że światło zachodzącego Słońca nie było tak intensywne, jak jest ono wtedy, gdy znajduje się ono wysoko na niebie, to w porównaniu z wcześniejszą ciemnością, która towarzyszyła im jakiś czas… cóż, było zdecydowanie bardzo jasne. Minęła chwila, zanim jego oczy zaczęły przyzwyczajać się do zmiany jasności otoczenia, a później kolejna, po której przyzwyczaiły się, a on mógł je otworzyć szerzej i korzystać z nich w pełni. Dopiero teraz rozejrzał się i dostrzegł, że stoją na wydmie, a w oddali Słońce powoli zachodziło. Niżej natomiast znajdowała się oaza i to ta, w której znajdowała się woda i była przystankiem dla podróżników i karawan, którzy akurat musieli przejść przez Pustynię.
         – Myślę, że nie zaszkodzi nam krótki odpoczynek w oazie – odezwał się, spoglądając na Hashirę. Czekał na to, aż powie coś na ten temat i liczył, że zgodzi się z nim. Prawdopodobnie i tak będą przechodzić przez oazę, przy okazji uzupełniając tam zapasy wody, bo jedzenia mieli jeszcze sporo. Mogli też popytać tam o miejsce, którego poszukują i może ktoś powie im, jak tam dotrzeć.
Zaczął schodzić z wydmy, ostrożnie, żeby nie stracić równowagi i nie zacząć toczyć się na sam dół. Niektórym taki sposób mógłby wydać się szybszy i ciekawszy, jednak nie dość, że można było się poobijać, to piasek mógłby dostać się pod ubrania, w tym także w miejsca bardziej ruchliwe, gdzie mógłby zacząć ocierać i nawet tworzyć rany, jeśli nie usunęłoby się go poprzez kąpiel.

Im bliżej oazy byli, tym bardziej było widać, iż jest ona dość sporym miejscem. Nie dość, że sam zbiornik wodny był duży i otoczony roślinnością, to jeszcze wokół oazy ustawione były namioty – zarówno mieszkalne, jak i mniejsze, które pełniły funkcje straganów. Przy jednym z namiotów stał nawet wóz będący częścią jakiejś karawany, zwierzęta należące do kupca stały w pobliżu, jednak bliżej roślin i samej wody. Przy kupieckich straganach-namiotach krzątali się ludzie, którzy chowali niesprzedany towar do środka i powoli zamykali interes na dziś. W niektórych miejscach rozstawieni byli także strażnicy, którzy mimo, że ubrani raczej lekko – w szaty o kolorach pomarańczu i żółci – to uzbrojeni byli w bułaty o szerokich ostrzach, noże kukri i niewielkie puklerze. Seviron czuł na sobie czujny wzrok dwóch z nich, gdy ich minęli przy wejściu na teren oazy. On też im się przyjrzał, jednak głównie z ciekawości – nie miał wobec nich wrogich zamiarów i nie chciał z nimi walczyć. Chyba, że sami zaatakowaliby pierwsi, a on musiałby się bronić. Kapłan zatrzymał się nagle i zrobił krok w tył, aby znów stanąć obok strażników. Przywitał się z nimi, wskazując też, że nie ma złych zamiarów, a oni skinęli mu głowami.
         – Moglibyście wskazać nam miejsce, w którym będziemy mogli odpocząć? - zapytał, raczej neutralnym głosem.
         – Idźcie cały czas prosto, w stronę tego większego skupiska namiotów. Nie mamy tu karczmy czy czegoś podobnego, a za „pokoje” służą właśnie te namioty i w nich mogą odpocząć podróżnicy, wcześniej uiszczając odpowiednią opłatę – odezwał się jeden z nich, zaskakująco miłym tonem głosu. I to takim niewymuszonym, co dało się wyczuć.
         – Szukajcie opalonej i ciemnowłosej kobiety ubranej w błękitne szaty – dodał drugi. Seviron podziękował im, życzył spokojnej warty i pożegnał się, ruszając przed siebie. Szedł w kierunku, który podali im strażnicy oazy i dopiero, gdy znaleźli się wśród namiotów, zaczął wypatrywać kobiety w błękitach. Wypatrzył ją, siedzącą przed jednym z namiotów i rozmawiającą z kimś, więc poszedł w jej stronę.
Dopiero z bliska mógł zauważyć, że mimo iż była w kwiecie wieku, to była naprawdę piękną kobietą. Rzeczywiście miała opaloną skórę, jednak była to raczej łagodna opalenizna. Długie, czarne włosy nosiła w warkoczu, a jej pełne usta uśmiechnęły się, gdy ujrzała ich – potencjalnych klientów – oczami o orzechowym kolorze. Wstała, gdy do niej podeszli, a wzrostem dorównywała Hashirze, chociaż jej sylwetka wydawała się bardziej kobieca i też bardziej zaokrąglona w miejscach, w których powinna być.
         – Chcieliśmy wynająć jeden z namiotów. Ile będzie to kosztowało? - zapytał krótko po tym, jak przywitał się z nią.
         – Dwa miejsca do spania, czy jedno, dwuosobowe? - zapytała, ładnym i kobiecym głosem.
         – Dwa, mogą być w jednym namiocie – odpowiedział kapłan, sięgając już po sakiewkę.
         – Pięćdziesiąt ruenów za noc, osiemdziesiąt za dobę – podała im cenę. Właściwie, Seviron spodziewał się, że będą musieli zapłacić więcej, patrząc na to, gdzie się znajdują i jakie warunki tutaj panują. Wyciągnął z sakiewki dwie, srebrne monety i wręczył je kobiecie.
         – Dobrze, chodźcie za mną. Zaprowadzę was do namiotu – odezwała się, chowając pieniądze. Zaczęli iść między namiotami, mijając dwa lub trzy, które były już zajęte.
         – Jeśli chcecie zjeść coś ciepłego, przyjdźcie do mnie. Jeśli chcecie uzupełnić zapasy, będziecie musieli poczekać do rana – poinformowała ich, zatrzymując się przed jednym z namiotów. Nie był duży, jednak był na tyle wysoki, że sam Seviron mógł wejść do środka bez pochylania się, więc od razu to zrobił, wcześniej dziękując kobiecie za przyprowadzenie ich tutaj.

Namiot utworzony był z beżowej tkaniny, jednak nie wypuszczała ona światła na zewnątrz, sprawiając, że cienie osób znajdujących się w środku nie były widoczne na jego ścianach. Podłoże namiotu wyłożone było tkaniną, jednak była ona cienka i dało się wyczuć piasek pod stopami lub podeszwami butów. Wewnątrz znajdowało się podstawowe wyposażenie, czyli dwa, nieduże łóżka, przy których stały szafki nocne (po jednej przy łóżku), a także niewielki kufer, który stał pod nogami każdego z łóżek. Oprócz tego znajdowała się tutaj toaletka z lustrem, szafa dwudrzwiowa, stolik – na którym stały dwie świece – i dwa krzesła, a także drewniany stojak, na którym można było powiesić płaszcze lub torby podróże. A, w rogu stał jeszcze rozkładany parawan, zapewniający nieco prywatności, jeśli byłaby ona potrzebna.
         – Ładnie… Szczerze mówiąc, spodziewał się bardziej „surowego” wnętrza. A tutaj popatrz, mamy nawet łóżka – odezwał się, nawet uśmiechając się lekko. W środku namiot wyglądał jak pokój w średniej jakości karczmie, i to w takiej, która cieszyłaby się raczej dobrą opinią wśród gości.
Avatar użytkownika
Seviron
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Nimroth,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron