[Na skraju pustyni] Słowa Krwawej Matki


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Seviron » Śr paź 31, 2018 7:46 pm

Zastanowił się przez chwilę nad tym, o co zapytała go Hashira. Miał nadzieję, że nie uważa go za jakiegoś eksperta lub kogoś, kto wie dużo na temat pustyni, stworzeń nań żyjących i innych rzeczy, które związane są z tą krainą, którą można by było nazwać „morzem piasku”. Wcześniej już wspomniał, że właśnie teraz przebywa na terenie pustynnym pierwszy raz, a to, że coś już o tym wiedział, po prostu oznaczało, że wcześniej poczytał sobie trochę.
         – Te „jadowite stworzonka” nie powinny być dla nas zagrożeniem, jeśli same nie poczują się zagrożone i nie zdecydują się na to, żeby nas zaatakować… Hmm… Chyba pierwszy raz słyszę o tym, żeby żyło tu coś, co przemieszcza się razem z burzą piaskową, ale to nie oznacza, że takie stworzenia nie istnieją – odpowiedział po chwili. Wydawało mu się, że jeśli coś takiego rzeczywiście miałoby zamieszkiwać obszary pustynne, to takie istoty mogłyby być w jakiś sposób związane z magią – może w pewnym stopniu władałyby jakimś arkanem lub coś podobnego – i właśnie dzięki temu mogłyby podróżować w tak niesprzyjających warunkach… w dodatku polując na ofiary. Ewentualnie sama natura mogła stworzyć ich tak, że ich ciała odporne są na wszystkie te niekorzystne warunki, które powodowała burza piaskowa.
         – Musielibyśmy natknąć się na burzę piasku, żeby sprawdzić, czy te plotki są prawdziwe, czy może niekoniecznie – dodał jeszcze. Seviron trochę dziwnie czuł się, będąc po obu stronach medalu – jedna była bardziej racjonalna i wolała, żeby ich pustynna wędrówka przebiegła bez szukania schronienia, w którym mogliby przeczekać nadchodzącą ścianę piasku, a po drugiej przeważała ciekawość i chęć zobaczenia na własne oczy burzy piaskowej, a także próba sprawdzenia, czy wewnątrz niej rzeczywiście żyją stworzenia, o których wspomniała Hashira.

Słońca wdrapywało się na nieboskłon, a przez to na pustyni podnosiła się temperatura – już niedługo będą mogli poczuć, jak to jest podróżować w pełnym słońcu po takim terenie. Ziarna piasku nie były wyłącznie pyłem, który nadawał mu… „piaskowy” kolor, stanowiły większość jego składu, jednak poza nimi znajdowały się tam także różnorakie minerały i małe fragmenty różnych kamieni – czasem nawet można było zobaczyć je gołym okiem.
Cisza nie przeszkadzała mu, bo pozwalała na lepsze słyszenie własnych myśli… a także na rejestrowanie zmian w otoczeniu, które mógłby zwiastować nowy dźwięk. Taką właśnie zmianą był ptak, który przeleciał nad nimi, co jakiś czas wydając z siebie dźwięki.
         – Ciekawe… - odpowiedział kapłan, spoglądając w górę, prosto na latające stworzenie. Możliwe, że w jego głosie dało się usłyszeć tą „nieobecność”, która jest doskonale słyszalna w głosie osób wyrwanych z przemyśleń tylko dlatego, że ktoś odezwał się do nich, a oni powinni mu odpowiedzieć. Później, będąc już bardziej skupionym na otaczającym go świecie, zaczął rozglądać się po okolicy – powodem tego było to, że spostrzegł, iż uwagę Hashiry mogło przykuć coś, czego on właśnie teraz nie widział. Przyjrzał się miejscu, które wskazała mu dziewczyna i zobaczył tam to, co ona dostrzegła wcześniej.
         – Nie jestem pewien… Może będę miał pewność, gdy podejdziemy bliżej – odezwał się i ruszył w stronę szczątków karawany.

Fragmenty wozów i towarów były rozrzucone po okolicy, co już samo w sobie powinno powiedzieć coś na temat tego, co tu się wydarzyło. Seviron nie widział nigdzie ciał, zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych, chociaż przykryty piaskiem kształt możliwe, że właśnie był nieżywym zwierzęciem.
         – Na pierwszy rzut oka wygląda to na działanie burzy piaskowej. Silny wiatr mógł zniszczyć wozy i towary, a później rozrzucić po okolicy ich fragmenty. Piasek natomiast mógł pozbawić życia osoby, które przemieszczały się w karawanie, a także zwierzęta, które ją ciągnęły… a później obsiadł martwe ciała i przysypał je – powiedział w końcu. Podszedł też do piaszczystego wybrzuszenia, odgarnął trochę piasku dłonią w rękawicy i rzeczywiście natrafił w końcu na skórę pokrytą włosiem.
         – Ciało jeszcze nie zaczęło się rozkładać, więc burza ta musiała przejść naprawdę niedawno – dodał. Nie tylko stan martwego zwierzęcia przemawiał za prawdziwością tego zdania, bo przecież w powietrzu nie czuli też zapachu zgnilizny.
         – Chodźmy dalej… pewnie za jakiś czas pojawią się tu małe i duże zwierzęta, które żywią się padliną – zaproponował. Stworzenia takie mogłyby wziąć ich za inny gatunek padlinożerców i przez to mogłyby ich zaatakować, próbując odebrać im pożywienie – bez różnicy czy poprzez zabicie ich, czy może przez próbę przestraszenia. Poza tym, może uda im się szybciej dotrzeć do celu, jeśli będą zatrzymywać się jak najmniej razy.
Avatar użytkownika
Seviron
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Postprzez Hashira » Wt lis 06, 2018 10:50 pm

        Wytłumaczenie Sevirona brzmiało nader racjonalnie, a jednak jakiś niepokój wciąż ściskał serce dziewczyny. Nie dała tego po sobie poznać, podchodząc pewnym krokiem do truchła zwierzęcia i przecierając wzorek w oblepiającym go piasku. Drobne ziarenka opadły, choć część z nich pozostała między włosiem, które ukazało się jej oczom. Nie chciała odsłaniać więcej.
Cofnęła rękę i rozejrzała się, próbując dojrzeć jakiekolwiek inne wyniosłości, sugerujące zasypanych kupców. Piasek był jednak gładki i nieruchomy, tak jakby nie zamierzał dzielić się swoimi sekretami.
- Skoro to wszystko stało się tak niedawno… Ciekawe gdzie są pozostałe ciała? Wydaje się, że to była spora karawana. Mogło tak wszystkich zasypać, podczas gdy przedmioty zostały na powierzchni?
Kucnęła przy największym fragmencie wozu, unosząc zakurzone naczynie, połyskujące w słońcu. Był to mosiężny dzbanek z pięknie zdobioną szyjką, stylizowaną na otwierającą paszczę kobrę. Kilka kroków dalej leżał pęknięty na pół, metalowy talerz i kielich z paroma zmatowiałymi kamieniami. Wszystko wydawało się dosyć wartościowe.
- Chodźmy - zgodziła się z towarzyszem - Taki bałagan zapewne zwabi niedługo nie tylko zwierzęta, ale również łowców skarbów…
Nim skończyła, piasek o kilka stóp dalej zachrzęścił i zaczął się poruszać. Ciemniejsze pasy splotły się z jaśniejszymi, tworząc swoisty wir, skręcający się powoli w hipnotyczną spiralę. Na samym jego środku, niczym pąk wykwitający z palących piasków Nanher, wznosił się niewielki, biały kształt.
- To czyjaś ręka! - krzyknęła Hashira i rzuciła się do przodu, w ostatniej chwili by schwycić zanurzający się pod powierzchnią nadgarstek. Pociągnęła z całej siły, ale olbrzymia masa piasku, zasysająca ciało w dół z potężną siłą była dla niej nie do pokonania.
- Pomóż mi! - krzyknęła, zapierając się całym ciężarem ciała. Dłoń, coraz bardziej niknąca w wirze, powoli wysuwała się z jej uścisku.
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » N lis 11, 2018 9:39 pm

Już mieli odchodzić, tym samym wracając do wcześniejszego celu i kierując się w stronę miejsca, w którym podobno mają znaleźć Skrybę. Ruch piasku i ręka, która nagle się z niego wyłoniła, przerwała to… a właściwie zrobiła to Hashira, która rzuciła się w stronę tej części ciała i zaczęła próbować wyciągnąć z piachu osobę, do której ręka mogła należeć. W pierwszym odruchu chciał odciągnąć stamtąd dziewczynę, mówiąc jej, że mogą to być ruchome piaski i, że osoba ta prawdopodobnie już i tak nie żyje. Chwilę później jednak doskoczył do niej i złapał rękę wystającą nad pustynną powierzchnię, a później zaczął ciągnąć. Nawet, jeśli okaże się, że osoba ta nie żyje, to może jej ciało pomoże im w ustaleniu, co mogło się tu stać… chociaż Seviron cały czas był zdania, że karawana padła ofiarą burzy piaskowej.
W piasku ciężko było zaprzeć się tak, żeby blokował on stopy przed poruszaniem się, dlatego też próby wyciągnięcia ciała… lub osoby, nie były czymś łatwym. Tyle dobrze, że sam piach nie zaczął ich wciągać, więc prawdopodobnie musiało być tak, że człowiek ten został przysypany w trakcie burzy piaskowej, co zresztą też prawdopodobnie oznaczało, że kapłani wyciągną martwe ciało. Seviron zaparł się jeszcze, jeśli w ogóle było to możliwe, a później pociągnął za rękę, angażując w to wszystkie siły fizyczne, jakie udało mu się wydobyć z mięśni.

Udało mu się wyciągnąć ciało, jednak zaledwie dwa uderzenia serca później, zapadło się ono ponownie. Zresztą, nie tylko ciało to zrobiła, bo piasek wokół nich także, aż w końcu oni też zostali pochłonięci przez otwór, który znajdował się pod nimi.
Kapłan chyba musiał uderzyć się w głowę na tyle mocno, że na krótką chwilę stracił przytomność, bo na chwilę pociemniało mu przed oczami. Gdy otworzył je ponownie, po lewej i prawej stronie miał ściany – może stworzone z gliny – a nie pustynię. Chociaż mógł zobaczyć to dopiero wtedy, gdy opadł pył. Gdy podniósł głowę, zauważył też, że przed sobą ma tunel, który na pewno nie był zablokowany w odcinku, w którym znajdowali się teraz. Ciemność pochłaniała go tam, gdzie ich wzrok już nie sięgał. Nad sobą zobaczył dziurę, przez którą do tunelu wsypywał się teraz piasek. Na sam koniec poczuł też ciężar na sobie. Najpierw wydawało mu się, że jest to Hashira, która upadła tak, że wylądowała na nim… jednak rozejrzał się i zauważył, że dziewczyna leży obok niego, a nie na nim. Skrzywił się lekko i zrzucił z siebie ciało kupca, a później podniósł się i kucnął obok niego. Wszelkie robactwo i inne małe stworzenia już zaczęły się nim zajmować, o czym świadczyło to, że na ciele widoczne były ślady pożywiania się – gdyby Seviron lepiej znał się na badaniu martwych, może dałby nawet radę ocenić, kiedy kupiec ten zmarł, co mogłoby im też wskazać to, kiedy przeszła tędy burza piaskowa.
         – Nic ci nie jest? - zadał pytanie, kierując wzrok na towarzyszkę. Podszedł też bliżej niej, aby sprawdzić, czy dziewczyna jest przytomna, czy może podobnie jak on straciła przytomność, ale wybudzenie się z tego stanu zajmuje jej trochę więcej czasu, niż zajęło jemu.
         – Możemy spróbować się stąd wydostać albo… sprawdzić, gdzie doprowadzi nas ten tunel – odezwał się, tym razem kierując swoje oczy ku górze, oceniając stopień trudności tej krótkiej wspinaczki. Niby większość czasu szliby po glinianej ścianie, jednak później zaczynał się piasek, który może sprawić trudności – poza tym, samą linę też trzeba by było do czegoś przyczepić albo zaczepić ją o kotwiczkę i rzucić nią, licząc na to, że wbije się w piasek na tyle mocno, że utrzyma jego ciężar. Z drugiej strony mieli tunel, który może okazać się większym problemem niż próba wydostania się stąd i znalezienia się ponownie na pustyni. W końcu nie wiedzieli, gdzie może ich zaprowadzić, jak daleko się ciągnie i, na co mogą się tu natknąć. Ostatecznie, oparł się plecami o ścianę – czekał na odpowiedź towarzyszki, a także zastanawiał się, którą drogę powinni wybrać.
Avatar użytkownika
Seviron
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Postprzez Hashira » So lis 17, 2018 5:04 pm

        Hashira zrozumiała jak głupim pomysłem było pchanie się w piaskowy wir o kilka sekund za późno. Owszem, udało im się wyciągnąć ciało - poskręcane kończyny sugerowały, że nieodwracalnie martwe. Okupili to jednak kłopotami, które przerosły ich najśmielsze oczekiwania.
        Kapłanka zastygła w bezruchu, wpatrując się w białą jak kreda twarz kupca. ”Biedny mężczyzna. Umrzeć tutaj, z dala od wszystkiego…” przemknęło jej przez myśl. Trwało to jednak zaledwie chwilę, bo po sekundzie jego ciało znowu zaczęło zapadać się w piasek. Tak samo jak jej stopy. Nim zdążyła krzyknąć, wir zassał ich i rzucił w dół niczym dwie szmaciane lalki. Hashira gruchnęła boleśnie o ziemię, a w jej głowie rozległ się donośny pisk. Z bólu zrobiło jej się słabo i przez chwilę poczuła się tak, jak przy odprawianiu Rytuału Snów. Widok przed oczami pokryły srebrne plamki, przypominające kropeczki rtęci, które zlały się w olbrzymią kałużę i na chwilę odcięły ją od świata zewnętrznego. Pisk przybrał na sile po czym ucichł, zostawiając ją ślepą i zatopioną w głuchej ciszy.
        Trwała nieruchomo do chwili, aż Seviron zwrócił się do niej, zrzucając z siebie nadgryzione przez robactwo truchło. Potrząsnęła głową i odetchnęła głęboko, dostarczając do mózgu tlen. Powoli na jej blade policzki wystąpiły nieśmiałe kolory. Odetchnęła jeszcze raz, a smak powietrza zaskoczył jej zmysły. Nadal był suchy, ale przywodził na myśl glinę i podziemia. Ostrożnie rozejrzała się, nie będąc pewną czy niczego sobie nie uszkodziła. Szyja chrupnęła, jednak obyło się bez obezwładniającego bólu.
        Otaczające ich ściany miały czerwonawy odcień, przynajmniej na tym niewielkim odcinku, który był widoczny w świetle padającym z góry. Pokrywały je zakurzone obrazy wymalowane czarnym na pierwszy rzut oka tuszem. Symbole ginęły w ciemności razem z dalszą częścią tunelu.
        Światło. Dziewczyna uniosła głowę i oszacowała z jakiej wysokości spadli. Miała szczęście, że nic sobie nie złamała. Jaskrawy blask wlewał się przez zawalony strop.
- Wszystko w porządku… chyba - odpowiedziała na pytanie towarzysza, wstając powoli obok niego. Przez chwilę milczała, rozważając w głowie obie możliwości. To, że nic sobie nie złamała nie znaczyło, że się nie potłukła. Jej ciało wyraźnie wołało, że wędrówka jest dużo lepszym pomysłem niż wspinaczka, która może się skończyć kolejnym upadkiem. Jednak umysł… umysł już nie był tego taki pewien.
- Masz jakieś źródło światła? Wchodzenie w ten tunel po ciemku to nie najlepszy pomysł. Jeśli znajdziemy jakąś pochodnię, myślę że powinniśmy ruszyć wzdłuż niego. Uchroni nas przed najgorszym upałem… - odparła, rozglądając się po ziemi za czymkolwiek, co mogło spaść razem z nimi. Piaski były pełne pozostałości karawany, więc i tutaj może coś by się znalazło.
- Poza tym nie sądzę, żebym dała radę wydostać się na górę - dodała po chwili, krzywiąc się, gdy żebra zakłuły przy kolejnym głębszym wdechu.
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » Pt lis 23, 2018 6:33 pm

Dopiero teraz rozejrzał się raz jeszcze, ale tym razem uważniej przyjrzał się ścianom, a przynajmniej temu fragmentowi, na który padało słoneczne światło. Wpadało ono przez otwór, przez który zresztą oni także tu wpadli. Teraz zauważył to, co umknęło mu w trakcie wcześniejszej oceny sytuacji – ściany podziemnego tunelu miały na sobie jakieś namalowane wzory. Może rysunki, które z biegiem czasu zaczęły blaknąć, aż w końcu stały się naprawdę ciężko zauważalne. Co prawda, ktoś musiał być ich autorem, jednak musiały one zostać namalowane naprawdę dawno – teraz nawet z bardzo bliska ciężko było określić, co przedstawiają… jeśli w ogóle dałoby się to zrobić. Ślad po rysunkach oznaczał też, że ktoś kiedyś musiał korzystać z tych tuneli, jednak to nie oznaczało od razu, że zostały one stworzone przez istoty rozumne. Ich ściany nie były równe, to samo zresztą podłoże, a przez to można było stwierdzić, że są one naturalnym tworem.
Seviron kiwnął głową, dając znać, że usłyszał towarzyszkę i zrozumiał, że nic jej nie jest. Raczej powiedziałaby mu przecież, gdyby coś jej się stało. Poza tym, nie spadli z wysoki, więc wątpliwe było to, że coś im się stało w związku z upadkiem. No, może poza tą chwilową utratą przytomności, ale poza tym, to byli cali.
         – Wydawało mi się, że na liście naszych wcześniejszych zakupów była pochodnia albo dwie – odparł, dość niepewnym głosem. Tak, nie miał pewności, że mają ze sobą te przedmioty albo przynajmniej jeden, ale, z drugiej strony, wydawało mu się, że pomyśleli raczej o wszystkim, więc pochodnię też powinni mieć.
         – Myślę, że dałbym radę wspiąć się pierwszy i później pomóc tobie dostać się na powierzchnię. Tylko, że może być problem z zaczepieniem kotwiczki z liną, wokół mamy tylko piasek, a on może nie stanowić dobrego punktu zaczepienia – odezwał się znów, nadal szukając pochodni. Im dłużej jej szukał, tym bardziej miał wrażenie, że jednak nie zakupili takiej… tylko, że wydawało mu się też, że widział ją wśród ich wcześniejszych zakupów.

W końcu wyciągnął z torby pochodnię, a także krzesiwo, żeby ją zapalić. Przez jego oblicze przebiegł też lekki uśmiech. Dobrze, że jednak nie mylił się i rzeczywiście przygotowali się na to, że może zdarzyć się, iż będą musieli użyć pochodni. Seviron przytrzymał jedną ręką pochodnie, a drugą rozpalił ją krzesiwem, które później z powrotem wylądowało w jego torbie.
         – Cóż… Wygląda na to, że jednak będziemy musieli przez jakiś czas poruszać się podziemnymi korytarzami. Mam nadzieję, że w końcu znajdziemy jakieś wyjście… Jeśli nie, to zawsze możemy wrócić tutaj i spróbować wrócić na powierzchnię – odparł i przekazał zapaloną pochodnię kapłance. Wydawało mu się, że był w trochę lepszej kondycji fizycznej niż ona, więc w razie jakiegoś niebezpieczeństwa to właśnie on najpewniej zareaguje szybciej i pewniej, dlatego też wolał mieć wolne obie ręce. Zresztą, nie wiedzieli też, czy te tunele na pewno są opuszczone… to, że raczej nie są już wykorzystywane przez osoby odpowiedzialne za te stare rysunki, nie oznaczało przecież, że nie zagnieździły się tu jakieś zwierzęta lub nawet potwory. Mimo, że korytarze na pierwszy rzut oka wydawały się opuszczone, nie oznaczało to, że mogli nimi spokojnie podróżować i nie wyczulać się na jakieś podejrzanie dźwięki lub obrazy, które mogłyby zwiastować nadchodzące niebezpieczeństwo.
         – Chodźmy – powiedział krótko i, mimo że to nie on niósł pochodnię, i tak ustawił się z przodu. Wolał prowadzić, właśnie ze względu jakichś ewentualnych niebezpieczeństw.
         – Mam nadzieję, że nie okaże się, że tunele te poprowadzą nas na drugi koniec Pustyni czy coś takiego… To tylko niepotrzebnie wydłużyłoby naszą podróż – dodał, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że to drugie zdanie Hashira może mogłaby odebrać w sposób, który sprawiłby, że pomyślałaby, iż nie przepada za podróżowaniem w jej towarzystwie.
         – Przepraszam… To nie jest tak, że nie lubię z tobą podróżować. Po prostu… Przeczucie podpowiada mi, że im szybciej odwiedzimy tego Skrybę i odzyskamy od niego Zwój, tym lepiej – odparł, tłumacząc się dziewczynie. Cóż, spodziewał się, że powie to spokojnie i bez takich chwilowych przerw między zdaniami lub wyrazami. Tymczasem wyszło tak, jak wyszło i czuł się dziwniej niż przed chwilą, mimo że zdawał sobie sprawę z tego, że wyjawił jej powód, dla którego nie chciał, żeby coś wydłużało ich podróż.
Avatar użytkownika
Seviron
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Postprzez Hashira » Śr lis 28, 2018 3:40 pm

        Hashirze zrobiło się głupio, że nie wzięła pod uwagę takiej oczywistej oczywistości jak to, że wędrując w tunelach mogą się zwyczajnie zgubić. Mimo młodego wieku była doświadczonym podróżnikiem, jednak wystarczyło byle uderzenie w głowę, żeby odebrać jej zdolność trzeźwego osądu. Wstyd.
        Mimo wszystko jednak podróż w dole wydawała jej się łatwiejsza. Jak słusznie zauważył mężczyzna, zawsze mogą zawrócić.
        Kiwnęła poważnie głową i wzięła od Sevirona pochodnię. Ciepły blask ognia przywołał wspomnienia z karczmy i momentalnie ją uspokoił. Oczywiście, musieli zachować czujność, ale wpadanie w panikę w niczym by nie pomogło. Ruszyła powoli za towarzyszem, zostając jedynie o pół kroku w tyle. Korytarz był na tyle szeroki, że bez problemu mogliby poruszać się ramię w ramię jeśli zaszłaby taka potrzeba. Jego ściany były nieregularne, co kłóciło się z myślą, że mogła je wykonać ludzka ręka. Czarne, wyblakłe symbole musiały być jednak namalowane przez człowieka, a przynajmniej kogoś, kto miał chwytne palce i w miarę sprawnie funkcjonującą wyobraźnię. Przyglądała się z zaciekawieniem malowidłom. Nie przypominały żadnego znanego jej pisma - część z nich była okrągła i poskręcana, reszta ostra i stosunkowo prosta. Nie widziała żadnej regularności w powtarzających się wzorach. Żałowała, że nie ma z nimi Rammiego Heike-Alsbeitha, elfickiego podróżnika którego poznała kilka lat temu podczas jednej ze swoich misji. On na pewno byłby w stanie powiedzieć, kto je namalował i najprawdopodobniej wiedziałby, co oznaczają konkretne symbole. Dla niej były to tylko złowrogie wzory niewiadomego pochodzenia.
- Jak myślisz, co to właściwie jest? - zapytała Sevirona - Symbole religijne, drogowskazy, ozdoby… ostrzeżenia?
Szli cały czas prosto, a blask pochodni wyłaniał przed nimi coraz to nowe, identyczne ściany. Po kilku chwilach jaskrawe światło dnia za ich plecami zniknęło, połknięte przez głuchy mrok nieruchomych korytarzy. Otaczała ich cisza i dopiero w tej ciszy Hashira uświadomiła sobie, jak wiele dźwięków słyszała na pustyni. Chrzęst piasku, skrzypienie butów zapadających się w sypkich ziarenkach, ptaki kołujące wysoko w górze… Nawet powietrze wydawało się tu cichsze, choć na górze nie było żadnego wiatru. Spacer tunelem przynosił ulgę nagrzanej skórze, bo tu, pod ziemią było zdecydowanie chłodniej. Nie był to stęchły chłód piwnic do jakiego była przyzwyczajona, ale suchy, nieco pieprzny chłód stuleci, zamkniętych w tych dziwnych tunelach.
- Ciekawe czy te tunele powstały jako zjawisko przyrody, czy coś je wydrążyło - zagaiła, by umilić wędrówkę. Póki co nie działo się nic złego, co dało jej złudne poczucie bezpieczeństwa.
- Tamten elf o którym wspomniałam opowiadał mi pewną legendę dotyczącą Pustyni Nanher - przypomniała sobie i postanowiła uraczyć nią towarzysza. Roześmiała się w duchu - nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że zna tak dużo mitów i opowieści.
- Ponoć pod całą pustynią żyją olbrzymie robaki, które przemieszczają się drążąc tunele, dlatego czasami powstają ruchome piaski i zapadliska. Niektórzy wierzą, że w dzień sądu ostatecznego wyjdą na powierzchnię, by pożreć całą ludzkość. Brzmi to jak niezły koszmar Prasmoka, choć wątpię, by było prawdą - dodała żartobliwie. Wizja spaceru po czymś, co było ścieżką wędrówki olbrzymiego robala wcale jej nie martwiła. Ten tutaj (oczywiście jeśli w ogóle istniał), już od dawna nie odwiedzał tego miejsca, o czym najlepiej świadczył kurz i wyblakłe malowidła.
- Zapewne tubylcy znajdowali podziemne korytarze i próbowali jakoś wyjaśnić ich pochodzenie… Ale to ciekawa historia. Co o niej myślisz?
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » N gru 02, 2018 10:48 pm

Seviron dopiero teraz rozejrzał się po tunelu pod względem rozpatrywania możliwości walki w nim i uważaniu na to, żeby nie zahaczyć jednym z końców włóczni o jedną ze ścian lub o sufit. Właściwie, o to drugie raczej nie musiał się martwić, jednak jeśli chodzi szerokość tunelu… cóż, tutaj chyba będzie musiał ograniczyć się wyłącznie do dźgania bronią, nie wykorzystując przy tym pełni swoich umiejętności. Ewentualnie w ogóle nie sięgać po broń i do ataku albo obrony używać wyłącznie własnego ciała, a już głównie pięści, łokci i nóg. Oczywiście, to był wyłącznie jeden ze scenariuszy, który miałby szansę na spełnienie się, gdyby znaleźli tu jakieś znaki dotyczące tego, że w tunelu może przebywać ktoś, coś lub jakaś grupa stworzeń, które zaatakowałyby ich, gdyby doszło do konfrontacji. Owszem, na ścianach widniały jakieś malowidła i znaki, jednak były one stare, a przez to praktycznie nie dało się ich odczytać. Zresztą, nawet jeśli byłby dobrze widoczne, to nie oznaczało to, że od razu zrozumieliby ich sens – przecież mógłby to być jakiś język obrazkowy, w którym poszczególne znaki nie musiały oznaczać dosłownie tego, co przedstawiały. Obrazek ptaka mógł oznaczać lot, skrzydła albo jeszcze coś innego, a nie latające zwierze pokryte piórami.
         – Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że są to po prostu ozdoby, może opowiadające jakieś historie… Ale są to wyłącznie przypuszczenia i może okazać się, że po prostu się mylę – odparł, ciągle spoglądając przed siebie. Cały czas badając wzrokiem to, co jest przed nimi, szukając tam jakichś zmian, które mogłyby być różne – może zwiastowałyby jakieś niebezpieczeństwo albo wskazały im, że ktoś kiedyś żył w tych tunelach. Na pewno byli tu kiedyś ludzie, jednak nie wiedzieli, do czego używali oni tych tuneli.
         – Myślę, że nie są one dziełem człowieka… Na pewno były kiedyś używane przez ludzi, na co najlepszym dowodem są te malowidła na ścianach – odpowiedział. Może tamci ludzie używali podziemnych przejść właśnie po to, żeby podróżować pod powierzchnią, co zresztą byłoby szybsze i bezpieczniejsze.
         – Co do tych robaków… W każdej legendzie jest ziarno prawdy, więc może kiedyś naprawdę takie stworzenia żyły pod pustynią, jednak wymarły albo zostały wybite – dopowiedział. Nigdy wcześniej nie słyszał o czymś takim, mimo że wcześniej zebrał trochę informacji na temat samej Pustyni. Chociaż to stało się może dlatego, że starał się zebrać bardziej praktyczne informacje i takie, które pomogą mu przetrwać w tych dość niegościnnych regionach. Może właśnie dlatego nie trafił na żadne mity i legendy związane z tym miejscem, a jeżeli już je gdzieś zobaczył, to raczej omijał, żeby przyswoić sobie inną, bardziej potrzebną wiedzę.

Szli tak przez jakiś czas, aż w końcu dotarli do miejsca, w którym tunel rozdzielał się na dwa inne – jeden skręcał w lewo, a drugi w prawo, jednak przed nimi także rozciągał się podziemny korytarz. Na fragmentach ścian znajdujących się przy bocznych korytarzach także znajdowały się jakieś rysunki, chociaż były one w podobnym stanie, co te, które widzieli tu już wcześniej.
         – Przeczucie podpowiada mi, że jeśli znaki byłby w lepszym stanie, a my wiedzielibyśmy, jak je odczytać, to dowiedzielibyśmy się, gdzie doprowadzą nas te tunele – odezwał się po chwili. Dopiero teraz zauważył, że zbiory obrazów na każdej ze ścian kończyły się strzałką wskazującą na dany tunel. To jeszcze bardziej utwierdziło go w tym, że zawarte są w nich informacje na temat tego, gdzie można nimi dotrzeć.
         – Wydaje mi się, że powinniśmy iść w lewo… Chyba w tamtą stronę byśmy szli, jeśli nadal poruszalibyśmy się po powierzchni pustyni – odparł, nadal przyglądając się obrazkowemu opisowi tunelu, których chciał, żeby poszli. Przyglądał się temu tak intensywnie, jakby mimo wszystko próbował zrozumieć sens tych rysunków.
         – Myślisz, że będzie to dobra droga? - zapytał, dopiero teraz odwracając się w stronę Hashiry. Niby ciekawiło go to, gdzie mogą dostać się tym tunelem, jednak z drugiej strony nie chciał też, żeby wyszli gdzieś na drugim końcu Pustyni. Ciszę przerwał odgłos piasku sypiącego się z sufitu – pewnie przez jakąś szczelinę w górnej części tunelu – i uderzającego o podłoże.
Avatar użytkownika
Seviron
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron