[Na skraju pustyni] Słowa Krwawej Matki


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Hashira » N lip 15, 2018 10:46 pm

Wola Matki

        Miło było po długiej podróży wyciągnąć nogi i rozluźnić się w pięknej, zdobionej arrasami izbie. Ciepłe płomienie grzały w stopy, a cicha, grana na lirze muzyka o egzotycznym motywie przewodnim wprawiała w lekko melancholijny nastrój. Złote promienie zachodzącego słońca wpadały przez łukowate okna, nadając siedzącym na poduszkach ludziom nierzeczywistą, anielską aurę. Część z nich popijała trunki z małych, kolorowych czarek, siedząc po turecku i gestykulując żywiołowo. Kilka osób paliło fajki wodne. Parę tańczyło. Jakaś kobieta zaśmiała się dźwięcznie, wywołując uśmiechy na twarzach mężczyzn. Powietrze wypełniał delikatny, perłowy opar o przyjemnym, kwiatowym zapachu.
        Po tylu dniach w drodze, po tylu przejściach, które były ostatnio jej udziałem, po mroku i strachu, Hashira z zadowoleniem oddała się błogiemu lenistwu. Ciepłe, korzenne piwo i ostro przyprawiony gulasz były wszystkim, czego teraz potrzebowała. Powoli sączyła trunek i przysłuchiwała się pobliskim rozmowom.
Zerkała też z sympatią na towarzyszącego jej Sevirona, który siedział tuż obok. Starszy Kapłan przybył jej z pomocą na rozkaz Najwyższego, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Przez ostatnie tygodnie dużo rozmyślała o wizji Matki, która ukazała się im po uratowaniu miasta. Wiele z jej myśli zaprzątała też Kerhje, Pustelniczka z którą połączyła ją wyjątkowa więź. Obie czuły obecność Matki i choć każda z nich inaczej interpretowała swoją boginię, ta przemówiła do nich i poprowadziła je we wspólnej sprawie. Od tego czasu Hashira z tyłu głowy przeczuwała przyjazny umysł niewidomej przyjaciółki, choć nie umiała się z nią skontaktować. Przyjęła to jednak z pogodą ducha, oddając się zasłużonemu wypoczynkowi i pozwalając by niesamowity dar rozwinął się sam, jeśli taka będzie wola Pani.
        Teraz, gdy nie wisiało nad nią żadne zagrożenie, pozwoliła żeby alkohol lekko zaszumiał jej w głowie. Udobruchana smacznym jedzeniem i piękną muzyką wstała i wyciągnęła rękę do towarzysza. W końcu jak często zdarza się możliwość odpoczynku w egzotycznym przybytku na skraju pustyni Nanher?
- Zatańczymy? - zapytała, uśmiechając się lekko. Jej policzki zaróżowiły się delikatnie, a lodowe oczy błyszczały jasno. Ciemne, kręcone włosy miała związane w niedbały warkocz - na czas wypoczynku pozwoliła sobie porzucić zbroję i pelerynę, zakładając znacznie wygodniejsze szaty, jakie nosili tubylcy. Na nogach miała luźne szarawary z cienkiego, czarnego muślinu i lekkie, ozdobione koralikami buty o mocnej podeszwie. Do tego wybrała bordową bluzkę o szerokich rękawach. Kiedy znowu wyruszą w drogę, wróci do praktycznych i wytrzymałych ubrań. Póki co jednak mogła pozwolić sobie na odrobinę luksusu.
        Uśmiechając się, patrzyła na Kapłana z sympatią. Był jednym z tych, którzy obserwowali ją podczas Inicjacji. Później rozmawiali tylko raz, ale czuła, że może mu zaufać. Za kilka dni, gdy zgromadzą zapasy i zasięgną niezbędnych informacji, wyruszą z miasta, prosto w gorące piaski pustyni. Nic dziwnego, że póki mogła, zamierzała korzystać z wygody i uroków, jakie oferowała ta jakże urzekająca i egzotyczna okolica.
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » Cz lip 19, 2018 7:29 pm

Podróż z Valladonu w pobliże Pustyni Nanher nie zajęła im mało czasu, dlatego też postanowili odpocząć, a także uzupełnić zapasy i spróbować zebrać jakieś informacje na temat Szalonego Skryby i przybliżonego miejsca, w którym mogliby go znaleźć… nawet, jeśli byłyby to tylko opowieści, które osoba opowiadająca je uważałaby za nieprawdziwe. Cóż, każda informacja może się przydać, gdy wie się tylko, że człowiek ten powinien ukrywać się gdzieś na Pustyni. Seviron oczywiście nie winił Najwyższego Kapłana za to, że podał im niewiele informacji, bo domyślał się, że i tak trudno było je zdobyć.
Teraz akurat odpoczywali po długiej drodze – co prawda, Kapłan nie przepadał za zbyt długim odpoczynkiem, jeśli wie, że ma coś do zrobienia, jednak musieli też poczekać na niektóre rzeczy składające się na zapasy, które chcieliby ze sobą zabrać. Akurat złożyło się tak, że na niewielkim targu ich nie znaleźli, jednak kupiec powiedział im, że karawana jest już w drodze i, jeśli poczekają nie dłużej niż kilka dni, ta na pewno pojawi się w tym miejscu i będą wtedy mogli kupić to, czego aktualnie nie mogą.
Oczywiście, towarzyszyła mu też Hashira, z którą wspólnie miał wypełnić to zadanie. Mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, w czym jest od niej lepszy i, co lepiej ona robi od niego – dobrze walczył i mógł ochronić ich przed niebezpieczeństwem, jednak jej lepiej szły rozmowy z innymi, targowanie się i ogólnie dyplomacja.
Seviron też miał na sobie inne ubranie. Zamienił strój podróżny, w większości złożony ze skórzanego ubioru i założył lżejsze, stworzone z cieńszego materiału – białą koszulę, a także brązowe spodnie, które kolorem były zbliżone do skórzanych, jednak nie przylegały tak do ciała. Mimo wszystko, na nogach półelfa i tak znajdowały się jego skórzane buty. Co prawda, nie nosił na głowie kaptura, jednak z tym poradził sobie przy pomocy kwadratowej chusty w kolorach bieli i czerni. Stworzył z niej coś na wzór turbanu, który zakrywał także jego uszy mieszańca. Widział, że część mężczyzn także nosi podobne nakrycia głowy, więc nie wyróżniał się wśród nich – później planował też wykorzystać chustę do zakrycia ust i nosa, gdy już będą podróżować po pustyni.

Pytanie Hashiry wyrwało go z zamyślenia, a nawet zaskoczyło nieco, bo nie spodziewał się, że dziewczyna zapyta go o coś takiego.
         – Zgodziłbym się, jednak problem w tym, że nie umiem tańczyć – odpowiedział jej po chwili. Co prawda, jeszcze nie powiedział jej, że odmawia, ale możliwe, że właśnie to zrobi. Z drugiej strony, uśmiechała się do niego i jeszcze patrzyła w sposób, który sprawiał, że ciężko przychodziło mu powiedzenie jej, że „przykro mu, ale musi odmówić”… Wiedział też, że styl jego walki może dla niektórych wyglądać, jakby tańczył z wrogiem, jednak było to czymś całkowicie innym od tańca towarzyskiego.
         – Chyba, że zgodzisz się mnie poprowadzić i dać mi jakieś wskazówki… - zaproponował z nutą niepewności w głosie. Podejrzewał, że fizyczne atrybuty jego ciała mogą pozwolić mu na to, żeby nie był sztywny jak jakaś kłoda, nawet jeśli wcześniej nigdy nie miał okazji, żeby zatańczyć z kobietą. A może… kiedyś miał, tylko że zapomniał już o tym? Przez krótką chwilę nawet skupił się na tym, żeby jakoś przypomnieć sobie takie wspomnienie, jednak nie dało to rezultatu, jakiego by oczekiwał, więc uznał, że jednak nigdy nie zdarzyło mu się tańczyć.
Ostatecznie, po prostu wyciągnął w jej stronę dłoń i czekał z pytającym spojrzeniem – przez jego oblicze nawet przebiegł lekki uśmiech. Zastanawiał się, czy Hashira zgodzi się na to, co zaproponował, czy może uzna, że jednak przeszła jej ochota na taniec? Cóż, niedługo dowie się, jaką decyzję podjęła. Złapie jego dłoń, co będzie oznaczać, że może nauczy go czegoś nowego? A może stanie się coś przeciwnego?
Avatar użytkownika
Seviron
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Postprzez Hashira » So sie 04, 2018 12:58 am

        Hashira uśmiechnęła się, słysząc niepewną odpowiedź towarzysza. Dotychczas miała okazję obserwować go z zupełnie innej strony - jak wirował w walce z przeklętymi roślinami, a później prowadził ich w wyznaczonym przez Zakon kierunku bez najmniejszego wahania. Uświadomiła sobie ze zdumieniem, że przez zmęczenie ostatnich tygodni tak naprawdę nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele. Owszem, wędrowali ramię w ramię, jedli wspólne posiłki i razem załatwiali formalności, jednak komunikacja między nimi była bardzo uboga. Oboje byli pogrążeni w zadumie po spotkaniu Matki i zbierali na nowo siły. Tak przynajmniej sądziła, patrząc na milczące, zamyślone oblicze Sevirona.
        Jak dużo wiedziała na temat Kapłana? Nie umie tańczyć, to wyraził jasno. Gracja z jaką się poruszał w walce dawała jednak nadzieję na to, że poradzi sobie też przy delikatnych dźwiękach muzyki. Melodia grana na lirze była skoczna i łatwo wpadała w ucho - wyrazisty rytm niewielkiego bębenka sam zapraszał nogi do ruszenia w tan. Chwyciła mocno dłoń chłopaka i pociągnęła go za sobą w stronę środka sali. Wybrała miejsce z brzegu, tak by nie przeszkadzać innym tańczącym. Kilka osób wirowało już razem, a kolorowe szaty i brzdękające cekiny przyszyte do rąbków kobiecych chust tworzyły ładne dopełnienie tanecznej melodii.
- Taniec to nic trudnego, jeśli tylko uda ci się wyczuć rytm. To tak jakbyś wsłuchiwał się w bicie serca drugiej osoby. Zamknij oczy i posłuchaj. Skup się na bębnie.
Czekała przez chwilę, pozwalając chłopakowi przyzwyczaić się do nowego sposobu odbierania muzyki.
- Bez turbanu byłoby ci pewnie łatwiej - zasugerowała, ośmielona działaniem korzennego piwa. Normalnie nie skomentowałaby pewnie jego nakrycia głowy, bo jak zaobserwowała, nigdy do końca jej nie odsłaniał. Nie zamierzała jednak być wścibska - tym razem umknął jej po prostu nietakt, który mogła popełnić.
- Do tańca najłatwiej trzymać dłonie w taki sposób - kontynuowała, układając jedną z jego dłoni na swojej talii, a drugą trzymając w pewnym chwycie - To melodia grana na lirze jest dla nas wyznacznikiem. To ona powinna cię prowadzić… - mówiła łagodnie, delikatnie napierając na chłopaka i pociągając go za sobą, tak by razem z nią zaczął obracać się na lekko nierównej posadzce. Poruszała się z gracją, pozwalając by dźwięki przepływały przez nią jak przez otwarte naczynie. Nie przeszkadzało jej prowadzenie w tańcu. Nie byli w końcu na żadnym z wyniosłych, pełnych fałszu i arogancji bali, na jakie zabierał ją ojciec, kiedy była mała. Tam wszyscy ją oceniali, a ona, jako młodziutka dziewczyna bardzo się tym przejmowała. Teraz czuła się szczęśliwa i to było wszystko, co się naprawdę liczyło.
- Ale wiesz co jest największą tajemnicą udanego tańca?
Zawiesiła głos, łapiąc jego spojrzenie.
- Nie przejmować się. Tańczysz dla siebie, dla nikogo innego. Najważniejsze to czerpać z tego radość i wtedy każdy taniec będzie udany.
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)

Postprzez Seviron » Śr sie 08, 2018 7:16 pm

Może akurat taniec nie przyjdzie mu tak trudno, jak mu się wydawało. Podejrzewał, że fizyczne cechy jego ciała mogą pozwolić mu na to, żeby z łatwością przyszło mu podążanie za muzyką, a także za Hashirą, która wcześniej zaproponowała mu taniec. Był zwinny i miał lekki chód, poza tym wiedział też, że będzie uważny i raczej ani razu nie nadepnie na stopę dziewczyny. Dobrze, że Hashira wybrała miejsce na uboczu tej części karczmy, która przeznaczona była do tańczenia – nie lubił czuć na sobie wzroku innych, zwłaszcza nieznajomych, a teraz zasłaniały ich pary obok poruszające się w rytmie dźwięków wygrywanych na lirze.
         – Może… Ale i tak nie mam zamiaru go ściągać – odparł, cały czas mając przymknięte oczy, co zresztą przed chwilą poleciła mu kapłanka. Seviron wiedział, że przecież nie zawsze ludzie negatywnie reagują na to, że jest mieszańcem, jednak i tak zdecydował się na ciągłe zakrywanie swoich uszu. Może nawet robił to z przyzwyczajenia, bo teraz, gdyby ktoś zdecydował się go zaatakować, to przecież i tak by się obronił – zarówno słowami, jak i pięściami.
Znów spojrzał na Hashirę, gdy poczuł, że przenosi ona jego dłoń na swoją talię. W pierwszym – i także trochę dziwnym – odruchu chciał ją stamtąd od razu zabrać, jednak krótko po tym znów wylądowała ona tam, gdzie wcześniej położyła ją dziewczyna.
         – Dlatego wcześniej powiedziałaś mi, żebym się w nią wsłuchał – odezwał się, chociaż brzmiał bardziej tak, jakby tłumaczył to samemu sobie.
Bez problemu pozwalał kapłance na to, żeby to ona prowadziła w tańcu i przy okazji nauczyła go czegoś właśnie na temat tej aktywności związanej z muzyką. Zresztą, on sam nie hamował jej i dość płynnie podążał za nią, a także nie zachowywał się jak jakaś kłoda – to zawdzięczał głównie temu, w jaki sposób walczył z wrogami. Nie mylił się, gdy pomyślał, że jego starcia przypominają mu czasami taniec – chociaż on akurat różnił się od tego, którego doświadczał teraz, bo ten z bronią był bardziej brutalny i to od jego wykonania zależało też to, kto przeżyje, a kto umrze.
         – A gdy tańczy się z kimś w parze, to tańczyć nie tylko dla siebie, lecz także dla osoby, z którą się tańczy? - zapytał. Dla niego miało to sens, jednak chciał też wiedzieć, co myśli o tym Hashira.

Po jakimś czasie, gdy już przyzwyczaił się do tańca i tej dziwnej bliskości partnerki, z którą tańczył, a także po tym, jak podpatrzył kilka ruchów od par tańczących w pobliżu… Postanowił powoli przejąć prowadzenie. Robił to stopniowo, przy okazji pokazując kapłance, że jego umysł jest chłonny, a przez to on sam szybciej uczy się nowych rzeczy – w końcu teraz to on prowadził w ich tańcu. Oczywiście, nie sprawiał też problemów, gdy Hashira chciała wykonać jakiś nowy ruch, którego on nie znał lub poprawić ten, którego akurat nie wykonał do końca poprawnie. Tylko, że nie mógł robić tego długo, bo zabrzmiały ostatnie dźwięki liry i utwór się skończył, a grajkowie postanowili dać tańcem chwilę odpoczynku.
         – Dziękuję za taniec – powiedział szczerze i udał się w stronę ich stolika. Mógłby nawet złapać dłoń kapłanki i zaprowadzić ją za sobą, jednak wypił zdecydowanie za mało alkoholu, żeby robić takie rzeczy.
         – Eh, odnoszę wrażenie, że przebywamy tutaj zbyt długo… Przeważnie nie lubię siedzieć bezczynnie w jednym miejscu, chyba że dochodzi do tego, co stało się w Valladonie i po prostu musiałem odpoczywać, żeby móc wyleczyć rany. Co ty na to, żebyśmy przeszli się na targ, odszukali tego kupca i zapytali go, czy karawana z nową dostawą już dotarła? - odezwał się, kończąc pytaniem połączonym z propozycją. Mieli przy sobie sakiewki z potrzebnymi pieniędzmi, więc mogliby udać się tam od razu, gdyby Hashira się zgodziła. Jeśli nie będzie chciała, zawsze może pójść do handlarza sam, jednak miał dziwne wrażenie, że dziewczynie uda się wynegocjować korzystniejsze ceny i przez to za wszystko zapłacą trochę mniej niż normalnie.
Avatar użytkownika
Seviron
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin,
Rasa: Mieszaniec człowieka i leśnego elfa
Aura: Średniej siły emanacja już z oddali żwawo migocze, roztaczająca ametystowy blask, ukazując, jak wiele jeszcze jest w niej życia. Powłokę obleka żelazny płaszcz, na którym widnieją kobaltowe gwiazdki, od czasu do czasu wesoło migoczące do czytającego, by po chwili zniknąć i obrać sobie nowe miejsce. Wokół leniwie orbitują drobinki srebrzystego pyłu, niosące przyjemną woń lasu. Wszystko jednak przybiera mroczną barwę, gdy tylko pojawiają się te straszne dźwięki, przypominające zawodzenie upiorów lub czegoś, co z pewnością nie należy już do istot żywych, lub nigdy nie należało. Dotknięcie powierzchni nie należy do zadań łatwych, ponieważ wygina się mocno na wszystkie strony, próbując zapobiec jej zbadaniu, niekiedy nawet przeraża swymi ostrymi jak brzytwa brzegami. Po pierwszej udanej próbie aurę można określić ją jako bardzo twardą, w jednych miejscach gładką, a w drugich chropowatą. W smaku bardzo lepka, co bywa wręcz irytujące.
Wygląd: Seviron jest mężczyzną o wzroście sześciu stóp i dłoni (około metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów), mając przy tym budowę ciała zbliżoną do atletycznej. Stanowi ono coś, co można by było nazwać równowagą między bardzo umięśnionym ciałem wojownika polegającego na sile a szczupłym zabójcy, który polega na swej zwinności i szybkości, a także lekkiej broni. ... (Więcej)

Postprzez Hashira » So sie 18, 2018 10:41 pm

        Dziewczyna uśmiechnęła się słysząc trafną uwagę swojego nowo nabytego partnera do tańca.
- Tak! A obserwowanie jaką radość daje to innym sprawia, że sam taniec staje się jeszcze przyjemniejszy.
Przez kilka chwil kołysali się spokojnie mijając inne pary, a ciepłe kolory egzotycznych arrasów otulały ich ze wszystkich stron. Z czasem Seviron przejął prowadzenie. Mile zaskoczyło ją to jak łatwo przyszła mu nauka i z lekkością dała się poprowadzić. Dla niej taniec był czymś odruchowym, choć już od jakiegoś czasu nie miała okazji korzystać z tej formy zabawy. Powoli muzyka zaczęła się uspokajać, a gdy ucichły ostatnie, słodkie dźwięki liry, odetchnęła głęboko i odgarnęła kosmyk włosów z czoła. Jej policzki zaróżowiły się od lekkiego wysiłku. Spojrzała ciekawie na Sevirona, a gdy podziękował za taniec, wdzięcznie skinęła głową.
- Ja też dziękuję. Dawno nie czułam się taka… szczęśliwa.
Zdziwiła się słysząc własne słowa i postanowiła, że nie będzie mówić więcej takich rzeczy. Posłusznie ruszyła do stolika, wpatrując się w szerokie plecy Kapłana.
        Kiedy tylko usiedli na różnokolorowych poduszkach, uczynny gospodarz podał im kruche, szklane czarki wypełnione miętową herbatą. Ten orzeźwiający napój z dodatkiem przypraw był bardzo popularny w pustynnym klimacie, skutecznie zaspokajając pragnienie.
- Myślę, że masz rację - odparła, upijając łyk słodkiego płynu - Najwyższa pora zabrać się za powierzone nam zadanie. Z tego co wiem karawana rano zawitała do miasta, a nasz znajomy kupiec już powinien rozpakować najnowszą dostawę. Zanim wyruszymy potrzebny nam będzie prowiant, mapa i odpowiedni strój, żeby piach i słońce nie dały nam się za mocno we znaki. Najwyższy Kapłan Arion wspominał też o jakiejś lokalnej wieszczce, która może coś wiedzieć na temat kryjówki Skryby. Powinniśmy ją przepytać. Z tego co wiem jej chata znajduje się zaraz za targowiskiem, na skraju wioski, nie będziemy więc musieli iść zbyt daleko.
Przez chwilę obracała szklankę w dłoni, patrząc jak światło świec załamuje się na kolorowych szkiełkach.
- Powinniśmy też pomyśleć o czymś żeby przekupić Skrybę, jeśli będzie gotowy wymienić zwój na coś innego. Ciekawe czy to prawda, że podyktowała go sama Matka…
”Którą oboje widzieliśmy ” dodała w myślach, wspominając niedawne wydarzenia z Valladonu. Spotkanie z boginią dało jej zupełnie inną perspektywę patrzenia na wiele różnych spraw. Z jednej strony w samą Matkę wierzyła mocniej niż kiedykolwiek przedtem, z drugiej dotarło do niej, że boskie ścieżki są nieprzewidywalne i czasami nie wystarczy być wiernym wyznawcą żeby dostąpić łaski. Tak jak Kerhje. Ta dziewczyna sądziła, że widzi Matkę Naturę, a mimo to stanęła przed obliczem Pani.
        Hashira zapłaciła za herbatę i ruszyła w stronę drzwi. Gdy je uchyliła, zalał ich łagodny, czerwonawy blask zachodzącego słońca. Przed nimi ciągnęły się szerokie uliczki otoczone niskimi, okrągłymi budowlami z jasnego piaskowca. Chatki miały w większości ładnie zdobione fasady, rzeźbione w misterne, florystyczne wzory. Gdzieniegdzie stały donice z dużymi, gruboszowatymi roślinami o mięsistych liściach. Poza tym w okolicy nie było ani jednego drzewa. Pomni tego mieszkańcy w wielu miejscach porozwieszali prowizoryczne, materiałowe baldachimy, które teraz rzucały pierwsze cienie.
        Dziewczyna skinęła głową sprzedawcy fajek wodnych, który wyszedł przed swój kram zaczerpnąć wieczornego powietrza. Na horyzoncie, tam gdzie czerwień nieba mieszała się już z granatem, rozbłysnęły pierwsze gwiazdy. Ktoś chodził pomiędzy domami rozpalając pochodnie. W oddali było słychać wesoły gwar targowiska. Mimo że zapadał zmierzch, miasteczko dopiero zaczynało żyć w pełni. Niższa temperatura sprawiła, że część ludzi wyległa już na ulice i rozmawiała pomiędzy ustawionymi pod ścianami stoiskami z jedzeniem i wejściami do okolicznych tawern. Hashira ruszyła żwawym krokiem w stronę targu, wypatrując kupca u którego zamierzali się zaopatrzyć.
        Gdy weszli między stoiska, ich nozdrza uderzył zapach oliwy, orientalnych owoców i ziół. Przekupki nawoływały głośno, zachwalając najdelikatniejsze materiały i prezentując piękne, miedziane lampy i czarki. Mnogość instrumentów muzycznych, ręcznie tkanych dywanów i przedmiotów codziennego użytku zapierała dech w piersiach. Oczywiście byli tam również ci handlarze, których twarze skrywały kaptury, a by obejrzeć ich towary trzeba było udać się z nimi w zacienioną uliczkę. Kapłanka skierowała jednak swe kroki ku stoisku z materiałami i po kilku chwilach namysłu wybrała błękitny, muślinowy szal i bawełnianą chustę do ochrony głowy i twarzy.
Avatar użytkownika
Hashira
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Vestra, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura choć nie należy do najsilniejszych już na wstępie wzbudza w czytelniku mieszane i żywe uczucia. Na swój sposób prosta jest też niezaprzeczalnie wyjątkowa - nawet jeśli ktoś miał już do czynienia z setkami emanacji zaskoczony będzie falami niezidentyfikowanego koloru, które rozleją się w jego umyśle lepiąc bezlitośnie wszystkie odruchowe skojarzenia. Dopiero kiedy ochłonie i z bliska przyjrzy się temu zjawisku zrozumie, że na ową tajemniczą barwę składają się dobrze mu znane kolory, a o złudzeniu jakie tworzą decyduje niezwykły sposób w jaki zostały ze sobą zmieszane. Wszystkie umiejętności, wszystkie doświadczenia służą jednej misji, nie ma tutaj miejsca na żaden wybijający się, swawolny odcień. Potrzeba wiele wprawy i cierpliwości, by dzięki wnikliwej obserwacji dojrzeć pojawiające się tu proporcje, nie jest jednak rzeczą niemożliwą pojąć, że płynne żelazo dominuje nad stróżkami miedzi, oba zaś toną w cynie przeplatanej błyszczącym młodzieńczo srebrem. Gdzieniegdzie pojawiają się też iskry delikatnej, szafirowej poświaty, ale znów - nie jest to najsilniejsza i najprostsza w ocenie cecha. Odwrotna w odbiorze jest za to nieprzenikniona, mistyczna wręcz gorycz dopełniająca obrazu aury niepowtarzalnej i nie dającej się do końca poznać, a kryjącej w sobie nieodgadnione wydarzenia z przeszłości. Upiory zawodzące wokoło nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania, a płachty elastycznego, miękkiego materiału pojawiające się znikąd co i rusz zasłaniają ciekawskie pary oczu, dając w zamian poczuć zapach ludzkiej skóry i pyłu przebytych dróg, a także dotknąć swojej kusząco gładkiej powierzchni. Nikt jednak nie chciałby stąpać w ciemności przy akompaniamencie nieludzkich odgłosów - tym bardziej, że pod stopami czuje się coraz częściej zdradzieckie i ostre odłamki niewiadomego pochodzenia, które przebiją się nawet przez najgrubszą podeszwę, by w końcu dosięgnąć skóry tego, który nie wie kiedy należy przestać zagłębiać się w cudze tajemnice…
Wygląd: Do wędrówek Krwawa Kapłanka przywdziewa skórzane spodnie i lekką zbroję, którą kupiła na wybrzeżu Morza Cienia. Jej piękny, miedziany kolor kontrastuje z błękitnymi kryształami, którymi została ozdobiona. Czarne rękawiczki i wysokie, podróżne buty na lekkim obcasie dopełniają obrazu. Pod tym kątem Zakon pozostawił pełną dowolność – jego symbolem jest długa, czerwona ... (Więcej)


Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron