[Równinne tereny okalające pustynię] W pogoni za miłością


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Tarilion » Pt mar 16, 2018 9:33 pm

Do wieczora mieli jeszcze trochę czasu, dlatego Tarilion chciał go spędzić na czymś przyjemnym, co by sprawiło, że świat wokół oazy znacząco przyśpieszy, a dla nich wyjątkowo zwolni. Kiedy Nani na niego naskoczyła, nie miał wątpliwości, tej nocy prędko nie zaśnie. Jeżeli już to zdrzemnie się na moment przez świtem, kiedy jego serce przestanie walić jak szalone, pobudzone przez bliskość ukochanej. A mimo to nie śpieszył się, czasu mieli naprawdę sporo, zważywszy na to ile już go poświęcili, by doczekać się takich momentów. Kiedy leonidka spoczywała w jego ramionach, Tar patrzył na nią jak na bezbronną kotkę, którą miałby się zaopiekować. Dlatego zafascynowała go siła, z jaką kobieta obejmowała go w pasie. Jej nogi niczym kleszcze zacisnęły się na jego biodrach, a ciało przywarło zmniejszając przestrzeń między nimi do zera. Przez materiał ubrań, wojownik czuł każdy akcent ciała ukochanej, który odzywał się mrowieniem w kręgosłupie.

Jej sarni uśmiech przekazał mu wszystko, co chciał wiedzieć i bez dalszej zwłoki, Tarilion zaczął wychodzić na brzeg. Nie wypuszczając Nani z objęć lew odnalazł koc, który dla nich rozłożył i pomagając sobie jedną ręką, przesunął go za linię wysokich trzcinowych łodyg, by mogli spocząć.
Następnie mężczyzna ułożył Nani na miękkim materiale, a sam zawisł nad nią na wyprostowanych ramionach. Krople wody spływały po ich ciałach, błyszcząc w promieniach słońca. Nie zwracając już uwagi ani na beduinów po drugiej stronie, ani na uwiązanego do drzewa wierzchowca, Tar pochylił się ku przyszłej żonie i nakreślił na jej szyji linię z pocałunków, schodząc powoli coraz niżej.

- Mam nadzieję, że łóżko, które nam zbudowałem będzie wygodniejsze niż gorący piasek - mruknął w dobrym humorze, powoli rozwiązując szarfy na ciele leonidki, pod którymi ukrywała swoją kobiecość. Przez chwilę Tar napawał się jej widokiem, nie odrywał oczu od piersi, delikatnie prowadził szorskie palce po miękkiej skórze, aż w końcu poczuł, że za długo opiera się zwykłej żądzy.
Avatar użytkownika
Tarilion
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Pn kwi 30, 2018 2:29 pm

Nani była szczęśliwa. W tej właśnie chwili była po prostu szczęśliwa. Nie myślała o zaklętej chorobie, którą przeszła, o upale i całym dniu na pustyni. Nie myślała o Leo, o wiosce, o rodzicach. Było tylko tu i teraz. Czy mogło być lepiej? Miała wszystko czego potrzebowała. Miała Jego. Żałowała, że wcześniej nie zwróciła na niego uwagi, już dawno mogli być szczęśliwi. Ale ona widziała tylko swoją niezależność i chory, przyjacielsko-niewiadomo jaki związek z egoistycznym Leo. Jak mogła nie zauważyć Tariliona? Wioska była nieduża, wszyscy się znali, a ona znała jego, ale nie rozmawiała z nim, nie zwracała uwagi na jego wygląd. Widziała tylko wojownika, który dba o dobro wioski, widziała lwa takiego jak każdy inny. Po przygodnie z Mahibem była nieufna, a toksyczny związek z rudym lwem był czymś dziwnie bezpiecznym. Nie było mowy o jakiejkolwiek bliższej relacji, była tylko przyjaźń. Choć teraz miała poważne wątpliwości, czy faktycznie przyjaźniła się z leonidem. Ale teraz o tym nie myślała.

Nie przeszkadzał jej gorący piasek. Nie przeszkadzał jej upał. Nie przeszkadzali jej beduini. Z resztą ona i Tar byli ukryci pomiędzy wysokim trzcinami okalającymi jeziorko. Nie przejmowała się nawet tym, że może zajść w ciążę. Jeśli by się tak stało, to by się cieszyła. nie mieli ślubu, ale najwyraźniej byli sobie przeznaczeni, a ślub? To tylko kwestia czasu. Wrócą do wioski i to się po prostu stanie. Odbędą te wszystkie rytuały, tańce i śpiewy, i przed wioską i bóstwami staną się nierozłączni. Powinna się bać, powinna bać się przywiązania do jednego mężczyzny, do życia jakim żyły inne kotki w Mau, ale się nie bała. Kiedyś nie wyobrażała sobie takiego ustatkowania, ale teraz było inaczej. Jej świat odwrócił się do góry nogami, ale tak było lepiej. Miała też swoje prywatne sprawy, marzyła by być kimś więcej niż tylko kotką siedzącą w domu, chciała zostać zielarką i wiedziała, że jeśli się postara to to jej się uda. Chciała być przydatna wiosce, nie tylko jako lwica na polowaniach, nie tylko jako matka i żona, chciała czegoś więcej.

Ale w tej chwili to się nie liczyło. Liczył się tylko on. Patrzyła na niego żółtymi oczami pełnymi miłości. Nie sądziła, że się zakocha, ale tak się stał i tak było dobrze. Spędzili ze sobą wiele długich i bardzo przyjemnych chwili. W końcu jednak Nani była tak zmęczona, że po prostu zasnęła. Nie miała też ani siły, ani ochoty jeść, po prostu rozłożyła się na derce i zasnęła.
Avatar użytkownika
Nani
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąskie biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » Cz maja 03, 2018 10:31 am

Kochali się przez kilka godzin, zupełnie ignorując głód, pragnienie i wieczorny chłód. Przeciwko temu ostatniemu mieli swoje własne, rozpalone ciała, które współgrały ze sobą w rytmie przygrywających im cykad i świerszczy. Świat dookoła nie istniał, był jedynie plątaniną barw i dźwięków, których obecność była jedynie ozdobą dla skrytych kochanków. Czas również przestał dla nich cokolwiek znaczyć. Wcześniej Tarilion nawet nie szukał stabilizacji, możnaby rzec, że zapychał samotność kolejnymi romansami, każdy kończąc w odpowiedniej dla niego chwili, by obie strony nie miały o to do siebie żalu. Mimo to wiele lwic w Mau skrycie liczyło na to, że któraś zostanie przez niego poślubiona. Problem w tym, że do żadnej nie czuł tego samego, co w stosunku do Nani - szczerej i głębokiej miłości. Obecnie wojownik był już gotowy na stały związek, uczucie jakim dażył leonidkę pomogło mu w końcu dorosnąć i przytomniej spojrzeć na własną przyszłość. Posiadanie domu i kochającej rodziny to najlepsze, co może go w życiu spotkać, dlatego warto było podjąć takie ryzyko.

Już niedługo mieli stać się małżeństwem i Tarilion obiecał sobie, że zrobi wszystko aby Nani niczego w życiu nie brakowało. Będzie polował i pomagał jej w domu, dbał o nią, jak o księżniczkę i wspólnie wychowywał z nią kociaki, jeśli los postanowi być dla nich na tyle łaskawy. Ale wszystko małymi kroczkami, bez pośpiechu.

Kiedy Nani zasnęła w jego ramionach, wojownik jeszcze przez chwilę głaskał jej włosy, po czym ostrożnie wymknął się i nałamał co bardziej suchych, trzcinowych patyków. Noce na pustyni nie należały do najcieplejszych, toteż ognisko było podstawą jeśli planowało się na niej pozostać dłużej. Również odpuszczając sobie posiłek, Tarilion rozpalił mały płomyk po stronie ukochanej i nakrył go daszkiem z palmowego liścia, aby skierować ciepło w jej stronę. Następnie mężczyzna powrócił na derkę, ponownie wziął kobietę w objęcia i tak jak ona, zasnął z twarzą w jej bujnych lokach.

Z nastaniem świtu, Tarilion nie miał żadnej ochoty otwierać oczu. Wtulony w kobietę swoich marzeń śnił o niej i ich wspólnym szczęściu. Kochali się, to było najważniejsze, choć w śnie wszystko prezentowało się nieco inaczej. Leo i Mahib, stojący po drugiej stronie Nefari przyglądali się szczęściu leonidki, jednocześnie złorzecząc leonidowi, który ze wszystkich sił próbował ich przegnać. Dopiero pomoc Nani zaskutkowała i obaj mężczyźni zniknęli, zostawiając parę samych sobie. Wtedy to Tarilion zrozumiał, że sam nie podoła zadaniu, że będzie musiał ze wszystkich sił wspierać przyszłą żonę, a ona jego i wtedy będzie mógł powiedzieć, że zaznał pełnię szczęścia.

- Wyspałaś się? - zapytał, widząc, jak leonidka się przebudza, po czym podsunął jej ubrania, których poprzedniego wieczora tak łatwo ją pozbawił. Zaraz też sam zaczął się przygotowywać do drogi, zaczynając od spodni i przemycia twarzy w zimnej wodzie, a na odwinięciu prowiantu z pakunku kończąc.
Avatar użytkownika
Tarilion
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Śr maja 09, 2018 7:31 pm

Chyba po raz pierwszy w życiu czuła się naprawdę tak dobrze. Nic już nie zakłócało w niej poczucia bezpieczeństwa. A  to była ważna składowa szczęścia właśnie. Nic sobie nie robiła z beduinów po drugiej stronie oazy. Dla niej był tylko Tar i ona, schowani w gęstwinie trzcin. Bo co ją obchodziło to co działo się gdzieś dalej? To nie było ważne. Liczyli się tylko oni. Nie myślała zbyt wiele, żyła tym właśnie momentem, bez zbędnego wybiegania w przyszłość. Wiedziała, że czeka ją wiele wyzwań, że stanie przed nią otworem inny świat, że wszystko się zmieni, ale nie rozmyślała o tym, bo i po co. Choć prawdę mówiąc przyszłość nie jawiła się jej w ciemnych barwach. Wręcz przeciwnie. Widziała ją kolorową. W nowym domu, w nowym życiu. Jeszcze nie mówiła tego Tarilionowi, ale miała pewne plany odnośnie własnego życia. Nie chciała być tylko leonidką do polowań i do niańczenia dzieci siostry. Wiedziała, że niedługo może dorobić się własnych kociaków, ale poza tym chciała być kimś więcej. Postanowiła sobie, że poprosi o nauki ich miejscową druidke. Chciała nauczyć się zielarstwa. Znała tylko podstawy, a chciała czegoś więcej. Skrycie liczyła, że może sama, w przyszłości zostanie druidką. Wtedy czuła by się pewniej. Pełniła by w plemieniu ważna rolę, jak Tar. Nie chciała być tylko dodatkiem do mężnego woja. Owszem, zamierzała mieć rodzinę, kocięta, dom, ale chciała też czegoś więcej. Chciała czuć, że jest do czegoś potrzebna. Do tej pory żyła tak bardzo monotonnie, była tylko pomocą dla rodziców i siostry, ewentualnie lwicą na polowaniach. Teraz to było dla niej za mało. Nie była tego pewna, ale gdzieś w podświadomości miała, że Leo ją ograniczał. To przez niego nie dążyła do niczego więcej, to przez niego żyła jak niebieski ptak, nic sobie nie robiąc z przyszłości. Teraz wszystko się zmieniło...

Nawet nie wiedziała kiedy zasnęła. W nocy dopadł ją chłód, jak to na pustyni, przebudziła się na chwilę i przykryła kawałkiem derki, a twarz wtuliła w ramię Tariliona. Nic jej się nie śniło. Sen miała spokojny i niczym nie zmącony. Oddychała powoli i miarowo. Obudził ją ukochany. Kiedy uchyliła powieki ujrzała jego oblicze i uśmiechnęła się.
- Wyspałam - odparła mu i szybko wskoczyła w swoje ubrania, których bądź co bądź nie było wiele. Jej ciemna skóra ładnie kontrastowała z czerwoną szarką, którą przewiązywała klatkę piersiową.
- A Ty? Spałeś? - zapytała. Zawsze miała wątpliwości, czy Tar w ogóle spał. Wiedziała, że najchętniej ciągle by przy niej czuwał, chociaż nie musiał.
Avatar użytkownika
Nani
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąskie biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » So maja 19, 2018 10:24 pm

- Ciężko stwierdzić. I w snach i na jawie widzę piękną kobietę, że już sam nie rozróżniam czy to sen, czy jawa - mruknął wojownik, przytulając się jeszcze do leonidki, by nacieszyć się jej bliskością. Co prawda, jak to zwykle bywa w życiu, zdążą się sobą jeszcze znudzić, ale Tar silnie wierzył, że tak się nie stanie. Kochał Nani i po tych wszystkich przeżyciach nie wyobrażał sobie życia bez niej. Ich wspólna przyszłość malowała się nadwyraz kolorowo, oboje byli młodzi i pełni energii, którą wykorzystają do zbudowania kochającej się rodziny. Dodatkowo wielu współplemieńców z Mau trzymało za nich kciuki. Bracia Tariliona, którzy już odnaleźli szczęście oraz jego ojciec błogosławili związek najmłodszego w rodzinie lwa. Podobnie było z rodzicami Nani, dla których wojownik przestał być opcją jedną z wielu dla zapewnienia stabilnej przyszłości ich córki, a chętnie wyczekiwanym zięciem, przy którym nie będą musieli bać się o bezpieczeństwo i dostatek dla Nani. W końcu rola najlepszego wojownika w wiosce, a od niedawna tytuł przywódczy do czegoś zobowiązywały.
Zgadzając się i przyjmując od Rady te honorarium, Tarilion zobowiązał się do zapewnienia Mau i jej mieszkańcom dobrobytu. Gdy wróci, czekać na niego będzie cała kasta wojów, rwących się na polowania i do walki z innymi plemionami. Gdy jego życie powoli się ustabilizuje, między chatami wybuchnie chaos. Mimo to leonid wierzył, że sprosta wyzwaniu, mając do pomocy Lavara i Natchiliona oraz samego wodza. Oczywiście była jeszcze Nani, ale wojownik wolał nie mieszać jej do tych spraw, choć z całą pewnością mu się to nie uda. Lwica była silna i na swój sposób uparta, za wszelką cenę będzie chciała zająć się nim, jak on ją, więc nie będzie tu mowy o dominacji samca. Może to i nawet lepiej. Mając tak temperamentną żonę u boku, co złego mogłoby się wydarzyć.
Kiedy Nani się ubierała, Tarilion na nowo rozpalił niewielkie ognisko i podgrzał na nim prowiant od szamanki z Edu. Odkąd opuścili sąsiednią wioskę, z ich zapasów niewiele ubyło, co teraz z pewnością ulegnie zmianie, po przyjemnej, choć bądź co bądź męczącej nocy. Wojownik nie popędzał Nani, sam usiadł, by w spokoju zaspokoić głód i pragnienie, a następnie oporządził konia i podprowadził pod samo obozowisko.
- Jeźdźmy zanim słońce zdecyduje, że już czas nas przypiec - powiedział, zerkając na rozrzażoną gwiazdę, która powoli wznosiła się coraz wyżej.
Tarilion i tym razem nie popędzał przyszłej małżonki, cierpliwie zaczekał aż znalazła się w siodle, po czym wskoczył za nią i strzelił lejcami, by poderwać wierzchowca do drogi. Jechali ku zachodowi, słońce chwilowo mieli za plecami, razem z porannym, chłodnym wietrzykiem, który orzeźwiał. Tar trzymał się z tyłu, jedną ręką prowadząc, drugą podszczypując co jakiś czas bok ukochanej w niewinnym droczeniu się z nią. Był szczęśliwy jak w dniu kiedy został wcielony do kasty wojowników, tyle że tym razem nie czekała na niego żadna, bolesna inicjacja.
Jakiś czas później mijane wydmy zdawały się przybierać znajome kształty, łyse głazy do połowy zakopane w piasku będące punktami orientacyjnymi, teraz służyły jako szlak, na końcu którego stała niska, drewniana palisada, a ponad nią powiewały płachty namiotów. Widać też było ziemny wał obronny, po którym przechadzali się wojownicy, a także wyładowany skórami wóz kupiecki opuszczający bramę wioski. Leonidzi, z racji tylu polowań mieli skór na pęczki, więc ochoczo wymieniali je na narzędzia, strzały, ubrania oraz biżuterię, mniej oczekując informacji o świecie po za pustynią. Drewniany dyliżans pełen skór mógł jedynie oznaczać, że od zmiany wodza w Mau na nowo rozkwitł handel z innymi ludami Nanher.
Z tego samego powodu nikt też specjalnie nie przejął się podróżnymi zza wydm, lecz gdy tylko rozpoznano ich twarze, zostali oni przywitani, jak królowie.
- Dobrze was widzieć - powiedział pełniący tego dnia wartę Natchilion, wyciągając rękę by pomóc Nani zeskoczyć z siodła. Następnie zwrócił się do brata i uścisnął go mocno. - Zebrało ci się obowiązków. Ojciec wciąż nie może odnaleźć się w roli wodza, a Rada uważa, że najwyższy czas przeprowadzić inicjację młodzików. Mamy w Mau sześciu dzielnych chłopców, którzy są gotowi dołączyć do naszego grona.
- Nie wszystko naraz, bracie - odpowiedział Tarilion, oddając mu lejce. - Dopiero wróciłem. Daj mi jeden dzień na złapanie oddechu - dodał, odprowadzając Nani do jej rodziców.
Avatar użytkownika
Tarilion
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Śr cze 27, 2018 9:26 pm

- Mam nadzieję, że nie tylko wojowników, a także wojowniczki - wtrąciła się Nani. W plemieniu z Mau może nie panowało równouprawnienie, ale tak jak u dzikich lwów, tak i w tej "cywilizowanej" wiosce polowały także lwice. Ze względu na ciążę i opiekę nad kociętami wojowniczek było znacznie mniej, ale to nie znaczyło, że wcale. Sama Nani przecież uczestniczyła w polowaniach jeśli było trzeba. Była niezamężną kobietą, w pełni sił, więc polowała jak równy z równym razem z lwami. Teraz zapewne miało się to zmienić, w końcu miała z Tarem założyć rodzinę i urodzić kocięta, jednak nie mogła pozwolić by w plemieniu zapanowały tylko samce. Owszem, chronili je, polowali, ale przecież kobiety też miały swoje prawa i Nani była gotowa ich bronić. Nie wdawała się jednak w większe dyskusje, zostawiła Tariliona z bratem, a sama poszła do domu rodziców.

- Nani! - jej matka siedziała przed chatą z dziećmi swojej drugiej córki, na widok leonidki ciemnoskóra wstała natychmiast i podbiegła do dziewczyny z kręconymi włosami. Objęła ją mocno, jak dla Nani trochę za mocno, ale nie miała prawa oceniać matki.
- Na wszystkich ludzkich bogów, nic ci nie jest? - odsunęła dziewczynę od siebie i położyła jej dłonie na policzkach.
- Wszystko już dobrze? Jesteś zdrowa? Cała? - dopytywała się matka.
- Tak mamo, jest dobrze - powiedziała spokojnie dziewczyna.
- Nic mi nie jest, naprawdę.
- Na pewno? Było z tobą tak źle? Już nic cię nie boli, nie masz gorączki? - zatroskana matka dotknęła dłonią czoła Nani.
- Na, pewno, jestem zdrowa - uspokajała ją kręconowłosa.
- Gdzie tata? - spytała, ale w tym momencie z ich chatki wyszedł ciemnoskóry mężczyzna.
- Nani! - ucieszył się równie gromko co jego żona.
- Jesteś! Chodź tutaj - mężczyzna otworzył ramiona i czekał z niecierpliwością, aż dziewczyna do niego podejdzie. Nani nie zamierzała zwlekać, więc kiedy matka ją puściła podeszła do ojca i zatopiła się w jego ramionach. Bardzo go kochała i był jej tak bliski. Mama też, ale z ojcem łączyła ją niespotykana więź. Kocięta jej siostry były już na tyle duże by rozumieć, iż Nani nie było w wiosce przez jakiś czas i one też ucieszyły się na jej widok, tak więc teraz oblepiały jej nogi małymi rączkami i krzyczały jak bardzo się cieszą. W końcu ich ciocia bardzo często się nimi opiekowała i bawiła ich najróżniejszymi czynnościami i opowieściami z polowań.

Ojciec objął mocno córkę, a potem pocałował ją w czoło, dłońmi zagarniając jej niesamowicie kręcone włosy na tył głowy.
- Już wszystko w porządku? - zapytał z troską w głosie.
- Tak tato, już jest dobrze, już nigdzie się nie wybieram, jestem zdrowa - wyjaśniła rzeczowo leonidka.
- A gdzie Tarilion? - spytał ojciec.
- Został z bratem, a ja przyszłam się przywitać - wyjaśniła.
- Na pewno ma wiele obowiązków - dodała - nie mogę liczyć na to, że będzie cały czas ze mną. Jestem dużą dziewczynką tato, nic mi nie będzie jak przez chwilę pobędę z wami - powiedziała spokojnie. A potem razem usiedli pod chatą i Nani zaczęła opowiadać im ze szczegółami co się działo. No może nie z wszystkimi szczegółami, bo nocne harce z Tarem należały tylko do nich i nikogo innego. Tak czy inaczej musiała opowiedzieć rodzinie co i jak się zdarzyło podczas pobytu w Edu.
Avatar użytkownika
Nani
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąskie biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » Cz lip 12, 2018 7:47 am

- Cóż... myślę, że wojowniczki też się znajdą - poprawił się Natchilion, posyłając uśmiech przyszłej bratowej. Co prawda w Mau nigdy nie zabraniano kobietom polować, lecz cały czas starano się im uświadomić, że to zadanie mężczyzn. Zdobywać pożywienie i bronić osady przed intruzami. Lwice w tym czasie miały pilnować domów i wychowywać młode, które w odpowiednim wieku decydowały o przynależności do którejś z kast. Niektóre pracowały przy wyrobie dóbr na handel: gliniane misy, biżuteria, kosze, ubrania. Inne łowiły ryby lub doglądały mizernych pól na skraju rzeki Nefari. Co tu dużo mówić, leonidzi znali się na uprawie roli tak samo jak ślepy na wspinaczce po górach. Mimo to próbowali, a każdy owoc traktowali z szacunkiem. Znacząca część, mimo wszystko wybierała dołączenie do wojowników, by razem z nimi wyruszać na pustynię. Udane powroty obiecywały szacunek i poważanie kobiet, z pośród których wybierało się w swoim czasie żonę.

Niestety najpierw trzeba było przejść Próbę Piasków, ciężki rytuał, sprawdzający wszystkie umiejętności przyszłego wojownika. Młodzieniec i wskazany przez niego opiekun, który nie może być z nim spokrewniony, ruszają na siedmiodniową wyprawę po za Mau. Podczas jej trwania muszą oddalić się przynajmniej na trzy dni drogi od wioski, wytropić zwierzynę, upolować ją i wrócić ze zdobyczą. No i oczywiście przeżyć. Wszystkie decyzje pozostają jednak w rękach kandydata, podczas gdy opiekun przygląda mu się z bezpiecznej odległości. Jeśli wystąpią trudności lub ktoś postanowi oszukiwać, wojownik przerywa próbę i sprowadza młokosa przed obliczę Rady, która piętnuje go znakiem odpowiednim do winy i obarcza rocznym wykluczeniem z podjęcia jakichkolwiek prób dorosłości. Aby pomyślnie ukończyć Próbę, młodzieniec musi o wszystkim opowiedzieć, a jego opiekun potwierdzić te słowa krótkim skinieniem głowy. Wtedy szamanka może nanieść malowidło na twarz i ogłosić powiększenie się grona wojowników o kolejnego członka.

Tarilion do dziś pamiętał swoją Próbę i starcie z parą dzikich hien, które postanowiły zawalczyć z nim o upolowaną zebrę. Co prawda samo kopyto, by wystarczyło, ale kto by nie chciał wrócić do domu jako ten, kto pokonał dwa groźne drapieżniki. To otworzyło mu drogę do zostania świetnym wojownikiem, nikt już nie wątpił w jego odwagę po za nim samym. Bo w końcu pokonać hieny, a nie podejść do dziewczyny, którą się miłuje to dwie inne sprawy. Przy hienach nie boisz się odrzucenia

Dlatego również przez wzgląd na niebezpieczeństwo odradzano kobietom przystąpienia do Próby, choć jeśli któraś się uparła, należało jej to umożliwić. Tego roku Tarilion poprosił o wycofanie z grona potencjalnych opiekunów z powodu natłoku obowiązków, do których dołączyła ostatnio Nani. Nie chcąc znów jej zostawiać, leonid zajmie się jedynie wyprawieniem młodych i ich powitaniem, kiedy zaliczą wyzwanie. Do tego czasu chciał solidnie wypocząć i przemyśleć sobie kilka spraw, a nie istniało ku temu lepsze miejsce niż rodzinna jurta. Już w progu, wojownika powitano madczynym uściskiem i sytym posiłkiem, przy którym musiał opowiedzieć o wszystkim, co zdarzyło się na pustyni. Oczywiście pewne kwestie zostały przemilczane, należały bowiem tylko do Tara i Nani, ale nie sposób było się domyślić, że nadchodzący ślub odbędzie się za zgodą obu lwów.

- Najważniejsze, że wróciliście cali - podsumowała starsza kobieta. - Co teraz zamierzasz?
- Obiecałem Nani, że odpocznę. Przez ostatnie dni nie spałem za wiele.
- Należy ci się. Na szczęście twoje stare legowisko wciąż jest na swoim miejscu, jeśli nie chcesz iść do nowego domu.
- Zamieszkam w nim po ślubie - oświadczył uroczyście, obejmując szczęśliwą matkę, która mimo wieku wciąż była silną kobietą.
Następnie Tarilion odszedł na bok i jako lew rzucił się na miękką skórę, z miejsca zasypiając. Chciał już jak najszybciej powitać nowy dzień i swoją przyszłą małżonkę.
Avatar użytkownika
Tarilion
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron