[Równinne tereny okalające pustynię] W pogoni za miłością


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Nani » Pn lis 20, 2017 6:04 pm

- Nie wiem jak jest z innymi lwicami i mówiąc szczerze mało mnie to obchodzi. Swoją drogą nie uważam żebyśmy byli rozwiązłą społecznością, po prostu nie udajemy, że bliskość jest czymś odrealnionym. Każdy robi to co uważa za słuszne dla samego siebie. Jeśli ktoś chce spać ze sobą przed ślubem, to jego sprawa, jeśli po to też jest to jego decyzja. Z resztą osobiście uważam, że zmuszanie kogokolwiek do tego, by utrzymać, jak to ładnie mówią, swój wianek, do ślubu jest całkowicie bez sensu. Nie żyjemy w społeczeństwie, w którym do jednego mężczyzny należy jedna kobieta. Skoro mężczyzna może mieć więcej żon, to kobieta może mieć mężczyzn przed ślubem. Nie mówię, że mamy teraz zmieniać cały swój system wartości i pozwalać kobietom mieć więcej mężów. Nie chodzi mi o wielką rewolucję, po prostu uważam, że nie ma sensu udawać, że jesteśmy święci. Nikt nie jest, a przynajmniej nie w takim sensie, jakby chciały tego „cywilizowane” krainy. Moim zdaniem, ich świat jest pozbawiony sensu. Bo niby dlaczego mężczyźni, mogą skakać z kwiatka na kwiatek, a kobiety nie mają prawa do niczego... Ech... nie ważne, to nie jest dyskusja na taki dzień jak ten – na początku posmutniała, ale zaraz potem rozchmurzyła się.

- Chodzi m i tylko o to, że to co robimy z własnym życiem, to nasz sprawa i nikogo innego. Chcieliśmy tego oboje i nie obchodzi mnie, czy z ślubem, czy bez ślubu. Niech sobie ludzie w Mau robią co chcą, jeśli chcą czekać do ślubu, niech czekają, jeśli nie, to nie. My mamy własny rozum i własne decyzje. Z resztą nasz ślub jest i tak faktem, nie ważne kiedy się odbędzie, czy dziś, czy za miesiąc. Nie mówię tak, bo chcę zwlekać, nie, wręcz przeciwnie. Po prostu chodzi mi o to, że nigdzie się już nie wybieram, nie zamierzam zmieniać zdania, już zdecydowałam gdzie i z kim powinnam się znaleźć. Z Tobą – uśmiechnęła się.
- Nie zamierzam już nigdzie uciekać, chorować, czy udawać, że nic się nie stało. Chcę wziąć ślub, Z Tobą, z nikim innym i założyć rodzinę. I oczywiście, że chce mieć z Tobą kocięta. Nie wiem ile, nie wiem kiedy, ale tak. Chcę. Jeśli będą teraz, to będę się cieszyła równie mocno, co jeśli miałby przyjść później. Nie mówię, że się nie boję, bo boję się, ale przed życiem nie da się uciec – przytuliła się do Tarliona na moment, kiedy ten ją objął. To wszystko co się wydarzyło w ostatnim czasie, było jak gwałtowna burza piaskowa, ale najwidoczniej tak właśnie musiał być. Nani dochodziła do siebie, nie chodziło o jej ciało, raczej jej umysł. Po prostu wiedziała już, że nie może uciekać przed życiem. Nie chciała wracać do przeszłości, do Leo, do tego co miało być między nimi. Teraz nadszedł czas by spojrzeć w przyszłość, nie oglądać się za siebie, bo i po co. Nie ważne, co było kiedyś, ważne co działo się dziś, tu i teraz. A tu i teraz był Tarilion i ona, i to się liczyło. Wiedziała, że gdy wrócą do wioski, czeka ją rozmowa z rodzicami,, którzy na pewno w tej chwili odchodzili od zmysłów. Ale prawda była taka, że najważniejszym co miało się stać, był ślub jej i Tariliona. Miała nadzieję, że to stanie się niebawem, bo nie chciała już dłużej czekać. Dom był w zasadzie gotowy, oni oboje też, czas wreszcie by stali się mężem i żoną przed całym stadem, nie tylko przed sobą. Czekały ich wyzwania, nowe życie, nowe rozterki i troski, nowe doświadczenia, wspólne. Nowe radości i nowe smutki. Nie było na co czekać. Nani miała nadzieję, że ślub wezmą na dniach i wszystko jakoś się ułoży.

       Kiedy ją pocałował, z przyjemnością oddała pocałunek. Byli już ze sobą wystarczająco blisko, by zdobywać się na takie gesty w spontaniczny sposób. Nie było co udawać i się wstydzić. Nie było sensu bawić się w podchody. Kiedy oderwał usta od jej warg, Nani oparła swoje czoło o jego i spojrzała mu w oczy. To było takie miłe, mieć kogoś bliskiego, bliższego niż przyjaciel. Jej serce wypełniło nieoczekiwane ciepło. To było wspaniałe uczucie. Nie bać się. Nie zastanawiać, czy zaraz osoba, którą się kocha nie odgryzie się, nie zaczepi, nie ucieknie. Gdzieś z tyłu głowy Nani miała cały czas Leo i jego wybryki. Czy oni kiedykolwiek byli prawdziwymi przyjaciółmi? Czy tak właśnie zachowywali się sobie bliscy? Teraz miała ku temu poważne wątpliwości. Może dobrze się stało, że odszedł, może tak właśnie miało być. Tak było lepiej. Zdecydowanie.

- Wiesz, myślę, że powinniśmy podziękować szamance, nim odejdziemy. To ona mnie uratowała, dzięki niej żyję, powinniśmy powiedzieć jej chociaż kilka słów nim wyjedziemy. To jej się na leży. Nie uciekajmy bez pożegnania.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » Cz lis 23, 2017 9:41 pm

- Masz rację, to nie czas i miejsce na rozmowy o tym, jaką społecznością jesteśmy. Ważne jest to, że łączą nas silne więzi, dzięki którym udaje nam się przeżyć kolejne wschody i zachody słońca. Z zewnątrz możemy się wydawać szorstcy, a nawet ostrzy, ale wewnątrz jesteśmy tylko stadem wielkich kotów, które żyją w zgodzie ze swoją naturą. Moje zdanie w kwestii wielożeństwa też nie jest ci już obce. Zakochałem się w najpiękniejszej lwicy w Mau i tylko z nią chcę stworzyć coś więcej niż powierzchowną znajomość, stworzoną na latach samotności. Inni mogą mi tylko tego pozazdrościć - przyznał Tar, gładząc bujne loki swojej żony, które kaskadami spływały na jej ramiona. Jego palce zatapiały się w czekoladowych falach, które pozostawiały przyjemne uczucie mrowienia, czasami docierały głębiej, ku spiętej szyji kobiety lub zatrzymywały się na policzkach, których kolory zdążyły już w pełni wrócić do normy. Takie chwile, myślał sobie leonid, widząc ślady rumieńców, mogłyby trwać wiecznie i codziennie rozgrywać się w ten sam sposób. Spojrzenie głęboko w oczy ukochanej, rozmowa o błachostkach i zero zmartwień, aż do późnego wieczora, kiedy to przyjdzie pora na chwilę zapomnienia.
Rzeczywistość miała się jednak z lekka inaczej i nie oferowała takich luksusów. Tarilion wiedział, że jako dowódca wojowników będzie musiał przestawić dotychczasowy styl życia i podporządkować go pod Mau. Zapewnienie mieszkańcom wioski pożywienia i bezpieczeństwa należało tu do głównych obowiązków, z których ni jak nie mógł się wykręcić. I nawet, by nie próbował. A to oznaczało polowania na dzikie zwierzęta i utrzymywanie dobrych stosunków z sąsiadami. Zwłaszcza teraz, gdy Mau znów wróciło na mapę szlaków handlowych, po nieudolnym panowaniu szamanki. Fakt iż ona i jej syn przeżyli zmuszał leonidów do zachowania większej ostrożności, choćby dlatego, że wiosek podobnych do Edu było w okolicy bardzo mało, a większość konfliktów między nimi załatwiały pojedynki najlepszych wojowników z plemienia. Wśród nich wiele zwycięskich na korzyść Mau dzięki Varalowi i jego synom. Na mężczyznę czekały więc polowania, szkolenia nowych wojowników, walka z sąsiadami i dbanie o dobro społeczności.
Tarilion zastanawiał się, jak do tego wszystkiego dołączyć jeszcze Nani i ich wspólną przyszłość.
- Nie mówmy już o tym - powiedział spokojnie. - O tym, co nas czeka porozmawiamy na spokojnie w domu, który dla nas zbudowałem. Myślę, że to będzie najwłaściwszy moment i miejsce. I cieszę się, że zostaniesz ze mną i nie będziesz uciekać. Choć po prawdzie gdybyś tego nie zrobiła, nie wiem, czy odważyłbym się pierwszy wyciągnąć łapę. Onieśmielałaś mnie. Inne lwice... - zamilkł na moment i jeszcze raz ucałował leonidkę, tym razem po to, by ukryć zmieszanie, które odebrało mu mowę. - Nie... nie ma już innych lwic. Tylko ty. Tu i teraz. To najważniejsze.
Kiedy ich oczy się spotkały, Tar uśmiechnął się szeroko i powoli zainicjował przemianę w lwa, której zakończeniem był błogi pomruk i złożenie głowy na udzie ukochanej. Jego ogon leniwie zamiatał podłogę namiotu, a uszy strzygły powietrze, wyłapując każde słowo, które było do niego kierowane.
- Masz rację - mruknął nie zmieniając jeszcze formy. - Gdyby nie ona, nie leżałbym teraz tutaj z tobą i rozmyślał, jak piękne są twoje oczy. Co zatem proponujesz? Możemy podarować jej naszego konia. Na pustyni takie zwierzę to rzadkość, a do Mau nie mamy wcale daleko. Zaledwie trzy dni, które chciałbym pokonać bez pośpiechu, abyś jeszcze zdążyła wypocząć. Lepiej dmuchać na zimne, choć z drugiej strony nie chcę forsować cię marszem przez te słońce. Wybór należy do ciebie.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Wt gru 05, 2017 7:29 pm

Nani gładziła Tariliona po puchatej grzywie, która otaczała jego lwi pysk. Leżał z głową na jej kolanach. Ona w postaci człowieka, on w postaci lwa. Mogła też się przemienić, ale nie czuła takiej potrzeby.  Przez chwilę siedzieli w milczeniu. Nani nie odpowiedziała na słowa Tariliona. W końcu jednak postanowiła się odezwać.
- Myślę, że nie powinniśmy oddawać naszego konia, ale jeśli zażądają od nas takiej zapłaty to tak zrobimy - powiedziała spokojnie, po czym zaczęła powoli wstawać.
- Pójdę podziękować szamance, w końcu uratowała mi życie - wysunęła się spod łba Tariliona i wstała. W pierwszym momencie zakręciło jej się w głowie. Na szczęście Tar również się podniósł i zdążyła oprzeć się o jego masywny grzbiet.
- Nic mi nie jest - powiedziała szybko, nie chciała by mężczyzna się martwił. To był tylko lekki zawrót głowy, nic więcej. W końcu była jeszcze osłabiona. Próbował ją zatrzymać w namiocie, ale Nani nie chciała zostać, upierała się przy tym, że sama pójdzie podziękować szamance i tak właśnie zrobiła. Szybko zniknęła poza namiotem. Słońce oślepiło ją na kilka sekund, kiedy wyściubiła nos spod płachty zamykającej namiot. Promienie były ostre i piekące, jak to na pustyni. Chwilę zajęło nim oczy przyzwyczaiły się do tak intensywnego światła. Nani stanęła twardo na wysuszonej ziemi i rozejrzała się dookoła. Po wiosce krzątali się leonidzi, każdy miał już coś do roboty, w końcu poranki także w Mau były pracowite. Edu nie różniło się wielce od innych wiosek zamieszkujących pustynne ludy. Życie tutaj toczyło się od świtu do zmierzchu. Dni były długie, oświetlone intensywnymi promieniami pustynnego słońca, a każdy miał do spełnienia określoną rolę w plemieniu. Przez moment leonidka stała i przyglądała się przechodzącym obok niej kobietom, w końcu zaczepiła jedną z nich i zapytała o szamankę. Młoda dziewczyna z dzbanem na głowie pokazała jej kierunek, w którym powinna się udać. Nani ruszyła pewnym krokiem w stronę chaty wskazanej przez lwicę. Zastała szamankę siedzącą na ziemi i ucierającą jakieś zioła. Chwilę rozmawiały o tym co się wydarzyło, o zdrowiu Nani i o tym, że razem z Tarilionem zamierzają już odejść. Szamanka nie chciała zapłaty, a Nani nie chciała nalegać. Najwidoczniej Edu i Mau miały znów być sąsiadami o dobrych relacjach, a szamanka chciała dać temu dowód. Po tej rozmowie Nani wróciła do namiotu, w którym zostawiła Tariliona. Zobaczyła go stojącego przed wejściem, już w postaci człowieka.
- Możemy jechać - oświadczyła idąc w jego kierunku. Jej krok nie był jeszcze tak pewny jak zwykle, szła raczej ostrożnie i powoli, bojąc się, żeby znów nie zakręciło jej się w głowie. Ale nie zamierzała narzekać, było dobrze, a osłabienie w końcu jej przejdzie, była tego pewna. Nie chciała nadużywać gościnności Edu, to raz, a dwa, musiała wracać ze względu na rodziców, którzy z pewnością się zamartwiali. Im szybciej znajdą się w domu tym lepiej.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » So gru 09, 2017 11:23 pm

Kiedy Nani wyszła, Tar jeszcze przez jakiś czas leżał w postaci lwa, zastanawiając się nad sprawą ich zbliżającego się ślubu. Małżeństwem byli jedynie w kwestii danego słowa i tego, że leonidka wsunęła na swoją dłoń bransoletkę, jako znak gotowości i chęci do zostania żoną. I to jego żoną. Na Tariliona czekały zatem nowe obowiązki, których część zamierzał przyjąć na barki z ogromnym zaszczytem. On sam bowiem dojrzał już do kwestii małżeństwa i założenia rodziny, z którą w spokoju dożyłby późnej starości. Dom nad Nefari stał pusty i gotowy na przyjęcie leonidów, zaraz po ceremonii prowadzonej przez wodza i szamankę. Z ich błogosławieństwem wojownik z dumą chciał wkroczyć w ten etap w swoim życiu. Miał tylko nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i że nie spotka już żadnych nie miłych niespodzianek.
<i>Jesteś prawdziwym szczęściarzem. Taka kobieta to skarb, którego strzec trzeba, jak oka w głowie. Ale czy jesteś na to odpowiednio przygotowany? Do tej pory twoim życiem była walka, poświęcałeś jej każdy wolny czas, a teraz... Ona. Czy jesteś gotów poświęcić wiele dla tej jedynej?</i> Rozbrzmiewało mu pod czaszką, gdy tak leżał i patrzył przed siebie, na leniwie wędrujące po niebie chmury. Odpowiedzi na oba pytania udzielił satysfakcjonujące, łagodząc to dziwne uczucie, które sprawiało, że serce waliło mu jak szalone.
W końcu jednak postanowił działać. Wróciwszy do ludzkiej postaci, Tar uprzątnął namiot i zostawił go w takim samym stanie, w jakim zastał go pierwszego dnia od pozostawieniu ukochanej opiece szamanki. Następnie przygotował konia i prowiant na podróż, który przyniósł mu mąż szamanki.
- Jeszcze raz dziękuję za wszelką, udzieloną nam pomoc - powiedział ze szczerym uśmiechem, uściskując prawicę pustynnego elfa. - Mam nadzieję, że kiedyś nadarzy się okazja do odwdzięczenia się i że całe Edu będzie nam bratem i siostrą w życiowych zmaganiach. Przyjaźń Mau deklaruję wam jako syn nowego wodza, Valara, możesz przekazać to waszemu przywódcy. Bywajcie w zdrowiu.
Po tej wymianie grzeczności i pozdrowień, Tar znalazł jeszcze chwilę na rozprostowanie kości, a następnie, widząc idącą ku niemu Nani, wyszedł jej naprzeciw.
- Też tak sądzę - odpowiedział kobiecie, pomagając jej usadowić się w siodle, samemu idąc tuż obok i trzymając uzdę. Do bramy nikt ich nie raczył zatrzymywać, wszyscy przesyłali uśmiechy i życzyli bezpiecznej podróży przez gorące piaski Nanher.
- Żebym tylko za szybko nie osiwiał - zażartował, zdając sobie sprawę z tego stresu, jaki towarzyszył mu przez ostatnie dni.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii,
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Śr gru 13, 2017 2:27 pm

- Lwy nie siwieją - powiedziała zaczepnie dziewczyna. Tak było w rzeczywistości, lwy rzadko siwiały, nawet najstarsi w wiosce mieli co najwyżej płowe włosy, ale nie całkiem siwe. Grzywy starszych blakły, ale nie robiły się białe jak u ludzi. Czasem w ludzkiej postaci, zwłaszcza u mężczyzn siwiała lekko góra włosów, ale białych kępek było raczej mało. Ojciec Nani na przykład miał bujną, ciemną czuprynę i nie zanosiło się, żeby jego grzywa szybko miała przyprószyć się siwizną.

Nani wsiadła na grzbiet rumaka. Mogła swobodnie podróżować w postaci lwa, ale wiedziała, że Tar jej na to nie pozwoli. Był trochę nadopiekuńczy wobec niej, ale póki co jej to nie przeszkadzało. Martwił się, to było zrozumiałe, w końcu o mało co nie wylądowała na tamtym świecie. Zapewne dlatego wolał dmuchać na zimne. Przeszli przez wioskę żegnając się z jej mieszkańcami. Dotarli do bramy i wyszli przez nią bez żadnych problemów. Strażnicy przy palisadzie już wiedzieli, że Nani i Tar opuszczają Edu. Wioska była otoczona przez palmy kokosowe i inne rośliny, które spotkać można było w takich oazach. Kiedy znaleźli się już na otwartej przestrzeni Tarilion wsiadł na konia. Usadowił się za plecami Nani i chwycił wodze. Popędził rumaka i wreszcie ruszyli w stronę swojego domu.

Jechali bardzo długo. Żar lał się z nieba. Nani była raczej przyzwyczajona do upału, ale ten dzień był wyjątkowy. Tar miał rację, że nie pozwolił jej iść w postaci lwa. Im dłużej jechali tym gorzej się czuła, mimo iż siedziała na koniu. Kiedy słońce miało się już ku zachodowi Nani miała wrażenie, że zaraz zupełnie odpłynie i zemdleje. Przez długi czas milczała, nie chciała dać po sobie poznać, że jej słabo, ale w końcu zrobiło jej się tak źle, że musiała powiedzieć mężczyźnie jak bardzo źle się czuje.
- Tar... musimy się zatrzymać. Nie dam rady dłużej... - powiedziała cicho.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron