[Równinne tereny okalające pustynię] W pogoni za miłością


Ta kiedyś niesamowicie żyzna ziemia została spustoszona przez magię jakiej świat nie widział od tysięcy lat. Pięciu Przodków Czarodziejów próbujących zawładnąć czasem sprawiło iż Ziemie Nanheru pokryły tony piasku wyniszczając wszystko wokół, a ich samych pogrzebały w swoich otchłaniach.

Postprzez Tarilion » Cz lip 13, 2017 9:36 am

Wchodząc do namiotu szamanki z Nani na rękach, Tarilion uśmiechnął się do niej, widząc jak jej stan polepsza się z każdą kolejną minutą. Skóra leonidka powoli odzyskiwała kolory, a dawny blask powrócił do oczu. W środku zdawało się być teraz nieco chłodniej niż wcześniej, więc i dla niego była to spora ulga. Tar przyzwyczajony był do niewielkich jurt, które wolno się nagrzewały i szybko chłodziły, przez co można było w nich naprawdę odetchnąć po całodniowym uganianiu się za zwierzyną, nie martwiąc się o pot spływający kaskadami po plecach. Dom szamanki miał jednak swój urok. Umeblowany był prosto i skromnie, w stylu ludów pustyni, lecz noszącym typowe dla driad elementy, jak ozdoby z kory drzewa, czy małe roślinki w każdym kącie, przypominające im o lasach, z których pochodziły. A nad wszystkim górował dym kadzideł, nieodłączny element każdej szamanki.
Odkładając ukochaną na posłanie, Tar przysiadł obok i z czułością zaczął rozczesywać jej włosy.
- Spokojnie, tygrysie - powiedział do niej z uśmiechem, ujmując jej dłoń, na której pobłyskiwała bransoletka. - Nie jesteś mną, potrzebujesz więcej czasu na odpoczynek. Nie chcę żebyś zemdlała mi w siodle i spadła. Poleż jeszcze dzień, a rano zabiorę cię do domu.
- Po za tym mnie też przyda się jeszcze trochę snu - dodał, nachylając się ku niej, by złożyć pocałunek na jej policzku. - Mięśnie mnie palą, a w głowie huczy od tego całego stresu. Jeden dzień zwłoki nic złego nam nie zrobi. Mau spoczywa w odpowiedzialnych rękach.
- No cóź - westchnęła Mia, wtrącając się do tej sceny, kładąc palce na brzuchu leonidki. - Moja rola chyba dobiegła końca. Nie wyczuwam zagrożenia, tętno ci wraca, siły jak słyszę również. Jeśli chcecie przenieście się do jurty na tyłach i rano możecie swobodnie opuścić Edu.
- Dziękuję - odpowiedział Tar, kłaniając się nisko. - Nie wiem, jak mógłbym się odwdzięczyć za uratowanie mojej przyszłej żony. Bez niej chyba już do końca życia byłbym ponurym i zgorzkniałym wojownikiem.
Później, jeszcze tego samego dnia Tarilion przeniósł Nani do jurty naszykowanej przez siostrzeńca szamanki i ułożył ją w cieniu, samemu kładąc się obok na twardej ziemii, podstawiając sobie dłonie pod kark.
- W Mau czekają mnie nowe obowiązki - powiedział chłodno, przymykając oczy. - Polowanie to tylko początek. Ktoś musi w końcu trenować naszych wojowników, zarządzać wartami i nawiązywać kontakty z innymi wioskami. Pocieszająca jest jednak myśl, że mam braci, którzy mi pomogą, ale to i tak oznacza dla ciebie wiele godzin samotności.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Pt lip 14, 2017 6:36 pm

- Jestem przyzwyczajona, do bycia samemu - rzekła powoli. Leżała na skórze jakiegoś zwierzęcia, drugą miała zwiniętą i podsunięta pod głowę. Czuła się znacznie lepiej, na tyle, że najchętniej wróciłaby już do domu. Oczywiście były to chęci nad wyraz, ale nie zdawała sobie z tego sprawy. Po prostu chciała jak najszybciej być w domu. Wiedziała jednak, że i Taril i Mia mają rację, powinna jeszcze odpocząć. Nie miała już gorączki, było jej lepiej, ale jeden dzień zwłoki dla jej wymęczonego ciała by jak najbardziej pożądany. Po prostu spieszyło jej się do matki, do siostry, do ojca. Chciała być jak najszybciej w Mau, nie zamierzała jednak naciskać, choć teraz bardziej niż o siebie martwiła się o Tariliona. Był wymęczony, zastał ją chorą tuż o powrocie z wycieńczającego polowania. Nani nawet nie miała pojęcia czy owo polowanie się udało czy nie, postanowiła, więc o to zapytać.

- Tak mi przykro, że musiałeś tu gnać ze mną, na złamanie karku. Nie wiem co się stało. Przyjechała karawana, kupiłam od nich tkaniny, chciałam zrobić suknię, żeby ładnie wyglądać. Dla ciebie. Nie sądziłam, że cokolwiek może mi zrobić krzywdę. A potem nagle po prostu się stało. Poszłam po wodę, nad rzekę. Tam zrobiło mi się słabo, przewróciłam się, zbiłam dzban. Znalazła mnie Loria (Loria była przyjaciółką siostry Nani). Nie wiem ile tam leżałam, Loria pobiegła po mojego ojca, z tego co działo się potem niewiele pamiętam. Matkę, która siedziała przy mnie, ojca, siostrę, zmienili mi okłady. Była też szamanka i inni ludzie. Widzę to jak przez mgłę. A potem ty i cała ta wyprawa.
- Smutno mi, że przeze mnie jesteś tak zmęczony, że musiałeś zaraz po polowaniu jechać tutaj, ze mną. Jak właściwie poszło, na polowaniu? Co z bizonami? Przez to wszystko nawet nie spytałam.
Nani przewróciła się na bok i patrzyła teraz na Tariliona swoimi złotymi oczami.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » So lip 15, 2017 10:54 am

- Obiecałem ci to - powiedział Tarilion, otwierając oczy i odwracając głowę w stronę Nani. - Że będę o ciebie dbał choćby nie wiem co. Cały czas chodziło mi głównie o twoje bezpieczeństwo. Kiedy uciekłaś, a mnie wyznaczono na twojego męża chciałem odmówić, ale z każdą minutą oddalałaś się od domu. Nie chciałem być z tobą z czyjejś woli, chciałem by to przyszło naturalnie, byś pokochała mnie tak, jak ja ciebie. Gdy za tobą biegłem myślałem, żeby nic ci nie mówić, a po prostu dołączyć się i z tobą podróżować, ale prawda jest taka, że po za Nanher nie mógłbym cię skutecznie bronić przed niebezpieczeństwem. Dlatego tak zależało mi na twoim powrocie do Mau. Nic innego się nie liczyło.

Później leonid dźwignął obolałe mięśnie i usiadł, spuszczając głowę na umięśnioną pierś, która skąpana była w słońcu, wpadającym do jurty przez odsłonięte wejście.
- To miłe, że w tym wszystkim pomyślałaś o mnie - uśmiechnął się szczerze, kiedy Nani wspomniała o sukience. - Ale dla mnie we wszystkim wyglądasz pięknie. Tak chciałem przysporzyć ci jak najmniej zmartwień w związku ze ślubem, bo i tak miałaś już sporo na głowie. Leo, ucieczka, moje wyznanie miłości, sytuacja w Mau i polowanie, które przeciągnęło się o kilka dni. Swoją drogą wszystko poszło dobrze, złapaliśmy ładną grupę, która w tej chwili mieszka w zagrodach na uboczu Mau. Obeszło się bez strat, po za paroma siniakami - dodał z uśmiechem, wskazując na gojący się siniec, który nabił mu bizoni róg, kiedy zwierzęta naparły na wojowników, zdezorientowane i złapane w pułapkę.

- Ucieszyłem się jednak, widząc bransoletkę na twojej dłoni...
Tutaj wojownik przerwał i ujął delikatnie rękę leonidki, palcami dotykając ozdoby, którą założyła na znak przyjęcia jego oświadczyn. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek był tak szczęśliwy jak w dniu, gdy Nani zgodziła się zostać jego żoną.
- Jak widać wszystko dobrze się kończy - powiedział, nachylając się ku leonidce i składając pełen uczucia pocałunek na jej ustach.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Pn lip 17, 2017 12:37 am

- Tak naprawdę nigdy nie chciałam uciekać z Mau. Ale sytuacja... wszystko się tak skomplikowało. W dodatku w głębi duszy miałam nadzieję, że Leo jest inny. Ale cóż... okazał się być bardziej powierzchowny niż sądziłam. Myślałam, że tylko na zewnątrz jest taki... oschły, chętny do zaczepek, taki... dziecinny. Tymczasem okazało się, że był wart tyle co nic, że w środku był tak samo pusty, jak na zewnątrz. Uciekając nie miałam pojęcia co dalej, całe życie spędziłam pod opieką ludzi z Mau. Prawda jest taka, że nie poradziłabym sobie sama z dala od domu. Nie wiem co siebie myślałam, po prostu... Po prostu nie wiedziałam co robię - powiedziała smutno. Tak było. Była oszołomiona sprawami z Leo, ślubem i całym tym zamieszaniem, chciała zniknąć z powierzchni ziemi, wybrała więc ucieczkę. Teraz wiedziała, że był to bardzo głupi pomysł. Z drugiej stron gdyby nie uciekła pewnie nadal przechodziłaby obok Tariliona nie poznawszy go. Na szczęście stało się inaczej, może nawet lepiej.

- Oczywiście, że o tobie myślę, a sądziłeś, że mogłoby być inaczej? Nie było cię, nie wiedziała kiedy dokładnie wrócisz, tęskniłam - trudno jej było mówić o uczuciach, nie wiedziała dlaczego, bo zwykle przychodziło jej to z łatwością. W grymasie lekkiego zdenerwowania przygryzła dolną wargę.

- Obiecałeś, że wrócisz, ale coś mogło się przecież stać. Chciałam myśleć, że wszystko będzie dobrze, chciałam wyglądać ładnie na twój powrót, dlatego to wszystko - próbowała jeszcze się tłumaczyć, ale wtedy Tarilion dźwignął się i przysunął do niej. Zamilkła i teraz tylko słuchała, tego co ma do powiedzenia. A kiedy skończył mówić, przysunął się do niej i ją pocałował. Nani nie była zaskoczona i ze spokojem przyjęła ten gest. Leżała, nadal mając głowę wspartą o zwiniętą, zwierzęcą skórę, a Tarilion zawisł nad nią podtrzymując się na rękach. Z przyjemnością poczuła smak jego, lekko spierzchniętych, warg na swoich ustach. Zamknęła oczy i oddała się pocałunkowi. Wyciągnęła ręce i objęła go za plecy. Chwilę trwali w tej pozycji, ale Nani zauważyła, że Tarowi zaczynają trząść się mięśnie ramion. Może i nie była na tyle zdrowa by wyruszyć dziś w podróż, ale odzyskała już sporo sił i postanowiła je wykorzystać. Zabrała ręce z pleców leonida i położyła mu je na klatce piersiowej tak jakby chciała go odsunąć, tymczasem pchnęła go lekko, a on najwyraźniej zrozumiał i przewrócił się na plecy, dając ulgę obolałym mięśniom ramion. Nani przeturlała się do mężczyzny i położyła mu na klatce piersiowej. Jedną rękę miała pod brodą, drugą gładziła leonida po policzku.
- Widzisz, jestem już całkiem zdrowa - zażartowała.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » Pn lip 17, 2017 6:51 am

Kiedy mówiła, Tar milczał i słuchał, obserwując jak jego przyszła żona powoli wraca do zdrowia. Wszystko z jej ust było prawdą i leonid nie miał zamiaru się spierać. Gdyby Leo był choć w minimalnym stopniu odpowiedzialny co On, nic nigdy by się nie stalo i zapewne oboje z Nani mogliby zostać w Mau. A tak doprowadził do jej ucieczki, samemu wybierając życie na wygnaniu. Gdyby jednak zechciał powrócić, skuszony zmianą wodza w ich wiosce, Tar zrobiłby wszystko aby nie pozwolić mu się zbliżyć do leonidki. Dość przez niego wycierpiała i przepłakała, teraz powinny nadejść dla niej czasy spokoju i uśmiechu i wojownik wierzył, że uda mu się jej to zapewnić.
- Leo to już przeszłość - powiedział chłodno. Zaraz jednak uśmiechnął się i musnął jej policzek. - Każdy dzień bez ciebie był dla mnie udręką, moje myśli pędziły w twoją stronę jak szalone, ale musiałem trzymać się kurczowo w ryzach, by do ciebie nie pobiec i nie zepsuć wszystkiego, na co tak długo pracowałem. Z resztą nie ja jeden.
- Ja też tęskniłem - dodał, nim sytuacja między leonidami ociepliła się na tyle, że zdawali się być pochłonięci sobą bez reszty.
Gdy Nani odwzajemniła pocałunek, Tar zamknął oczy, chcąc jak najlepiej zachować tę scenę w pamięci. Nie zważał na zmęczenie, miejsce i okoliczności. Liczyło się tylko to, że ma przy sobie ukochaną kobietę i za nic w świecie nie da jej teraz odejść.
Kiedy ponownie jego wzrok spoczął na leonidce, leżał już na plecach, a ona na jego piersi, rozpromieniona i pełna dawnej energii. Tar uśmiechnął się do niej z miłością, jedną dłoń lokując na udzie, a drugą na plecach kobiety. Następnie zerknął ponad jej bark, by upewnić się, że wejście do jurty jest zasłonięte. Dzięki bogu - było, więc bez słów uniósł głowę i wznowił pocałunek, przyciskając ją do siebie.
Nie był pewien jej reakcji, nie czytał w myślach, ale w głębi jej oczu dostrzegł to coś, co nakłoniło go do pójścia dalej. Na odwrót było już raczej za późno.
- Kocham cię - wyszeptał jej do ucha, znacząć pocałunkami linię od policzka do obojczyka i dalej przy ramieniu, jedną ręką walcząc ze sznurowaniem stanika. Nie był przy tym nachalny, raczej niepewny tego, co robił, gdyż nie chciał jej do siebie zrazić, dając jej mnóstwo czasu na wycofanie się, gdyby sobie tego życzyła.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Postprzez Nani » Śr lip 19, 2017 11:11 pm

- Tak, masz rację, Leo to już przeszłość - powtórzyła po nim, ale w głębi duszy ta sprawa wciąż ją nurtowała. Znali się tyle lat, tak wiele chwili ze sobą przeżyli. Nani nie przypuszczała, że Leo może tak po prostu odejść. Owszem bywał draniem, zwłaszcza jeśli chodziło o puszczenie się na prawo i lewo, ale nie miała pojęcia, że nawet ją mógłby puścić kantem. Sądziła, że łączy ich prawdziwa przyjaźń, że mówią sobie o wszystkim, na poważnie, czy nie. A tutaj nagle okazało się, że wszystko to co ich łączyło dało się przekreślić w kilka godzin. Ale może tak właśnie musiało być. Może to wszystko co się wydarzyło, decyzja starego wodza, jej ucieczka, ucieczka Leo, śmierć tego starego wariata i wybranie Varala na wodza. Może te wszystkie wydarzenia miały prowadzić dokładnie tutaj, do tego miejsca, w którym właśnie się znaleźli. A znaleźli się w sytuacji bardzo dla Nani niezręcznej. Nie to, że nic nie czuła do Tariliona, ale byli daleko od domu, w obcym miejscu, a Nani nie miała zbyt dużego doświadczenia z mężczyznami. W zasadzie był tylko jeden w jej życiu i to drań, o czym z resztą wspomniała Tarowi jakiś czas temu. Pytanie tylko, czy w ogóle o tym pamiętał. Tak, czy inaczej Nani spięła się, czując na placach ręce leonida. Tak naprawdę to niewiele było trzeba, żeby oswobodzić ją z ubrań, bo niewiele miała na sobie. Piersi były obwiązane czerwoną chustą zawiązaną na supeł, na placach dziewczyny. A dół jej stroju stanowiła tylko przepaska biodrowa. Z resztą leonidzi raczej nie krępowali swoich ruchów zbędnymi częściami garderoby. Nosili się skąpo i ze względu na wygodę i ze względu na klimat. Nie było sensu w upale wbijać się w ubrania jakie noszono na północy. Mężczyźni zazwyczaj chodzili bez góry, eksponując nagi tors, a na dół tak jak kobiety zakładali biodrowe przepaski, ewentualnie czasem spodnie sięgające kolan. A płeć piękna jeśli chciała wyglądać atrakcyjnie nosiła długie, zazwyczaj tiulowe spódnice, a piersi przysłaniały kolorowymi szarfami, tak jak robiła to Nani. Co praktyczniejsze po prostu wiązały na biodrach skóry, ewentualnie jakieś tkaniny, które przysłaniały części intymne.

Leonidka nie bardzo wiedziała co począć w takiej sytuacji. Nie chodziło o to, że nie chciała spać z Tarilionem, bo wiedziała, że prędzej, cz później i tak do tego dojdzie i była na to gotowa. Tylko okoliczności jakieś niesprzyjające. Obcy namiot, obca wioska, w dodatku w każdej chwili ktoś mógł wparować im do schronienia i zastać ich w intymnej sytuacji. Tak, czy siak Nani musiała zdecydować jak potoczą się dalej losy tej chwili. Przez moment pozwoliła Tarilionowi męczyć się z wiązaniem szarfy, aż w końcu usiadła i sama rozwiązała tkaninę, która opadła w dół wyswobadzając, wcześniej ściśnięte, piersi kobiety. A Nani miała się czym pochwalić, bo jest biust był całkiem zacnych rozmiarów. Może nie należał do ogromnych, i bardzo dobrze, ale był zdecydowanie bujny. Miała ładne, okrągłe piersi, o czekoladowym kolorze, tak jak cała jej skóra. Wcale nie były jaśniejsze od reszty, choć zwykle przykryte materiałem. Wyswobadzając się z górnej części ubrania, przez chwilę siedziała na przeciw Tarila i wpatrywała się w niego. Była jednak bardzo skrępowana, więc by ukryć swój wstyd położyła się znów na nim i zaczęła go całować, zamykając przy tym oczy.
Avatar użytkownika
Nani
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Sauria,
Rasa: Leonid
Aura: Siłę tejże aury można określić jako niezbyt dużą. Powłoka jej wygląda, jakby ktoś oblał ją żelazną barwą. Tu I ówdzie widoczne są barachitowe delikatne zawijasy. U podstawy przybiera zaś kobaltowy odcień. Natomiast u góry mienią się miedziane, kwietne wzory. Oświetla ją szmaragdowa poświata zachwycająca swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można odczuć słodziutką woń miodu i kwiatów. Po chwili zmienia się ona w zapach sierści, co nieco zaskakuje. Powierzchnia z dumą prezentuje swą ponadprzeciętną twardość i to jak bardzo jest elastyczna. Podczas tego ukazuje swoje ostre jak brzytwa krańce, co ma być swego rodzaju ostrzeżeniem. Jest także gładka, ale kilka miejsc należy określać jako chropowate. W smaku nieznośnie pali w język wywołując pragnienie, a jej lepkość uniemożliwia przez chwile otwarcie ust.
Wygląd: Nani jest średniego wzrostu, mierzy w postaci humanoidalnej jakieś 170 cm. Ma płaski brzuch, dość duże piersi i proporcjonalne, niezbyt wąski biodra. Nogi ma długie, umięśnione, podobnie ramiona, dość szerokie i silne. Jej twarz ma bardzo spokojne rysy jak na leonida. Niezbyt wysokie czoło, krótka broda, lekko szpiczasta. Usta zaś ma bardzo pełne, duże i soczyste. Nos stosunkowo ... (Więcej)

Postprzez Tarilion » Pt lip 21, 2017 9:10 pm

Kiedy się odsunęła, Tar wstrzymał oddech, obawiając się, że twarz leonidki zaleje się czerwienią, a ona sama wybiegnie pośpiesznie z namiotu i znów spróbuje uciec z jego życia. Jej oczy, nawet w zacienionej jurcie, błyszczały niewinnością i obawą - bardziej opartą na miejscu pobytu niż partnerze, z którym miałaby spędzić noc. Niepokój, który trawił Nani, zaatakował również Tariliona i w pierwszej chwili leonid zapragnął podnieść się i przeprosić, lecz kobieta szybko mu to uniemożliwiła. Szarfa przepasająca jej piersi opadła bezwładnie na ziemię, a jej właścicielka utkwiła wzrok w wojowniku. Tar nie ukrywał, że to, co widział wcale go nie ruszyło. Wręcz przeciwnie - zawiesił wzrok na pięknych piersiach leonidki, uśmiechając się do niej.
Nani była piekną i wciąż młodą kobietą, czego wielu mężczyzn z Mau nie potrafiło dostrzec, a przez nietypowy charakter i samodzielność, unikali jej, podświadomie skazując na samotność. Jasne było, że nie potrzebuje ona męża, była dość odważna, by podejmować się tych samych zadań co mężczyźni i nigdy nie chodziła na skróty. Mimo to Tar, od momentu gdy się w niej zakochał, pragnął z nią zostać, ale bolało go, że zdobył się na odwagę dopiero po jej ucieczce. Gdyby wcześniej z nią porozmawiał może nie doszłoby do tego. Z drugiej strony to właśnie ona zbliżyła leonidów do siebie.
Szybko jednak powrócił do jej oczu, które zdawały się mówić więcej niż cała reszta. Kiedy Nani ponownie znalazła się w jego ramionach, mężczyzna odetchnął niezauważalnie dał się porwać uczuciu, smakując każdy pocałunek z ukochaną.
Był przy tym czuły i delikatny, miał na uwadze brak doświadczenia Nani w kontakcie z mężczyznami, więc robił wszystko, by jej do siebie nie zrazić. Nie chciał, by jego wybranka poczuła się jak kolejna lwica z lat młodości wojownika, dlatego włożył w to całe serce.
Oboje nie liczyli czasu, ale trwali w tej pozycji jakiś czas, póki Tarilion nie przeszedł dalej. Uwalniając się z objęć, sam pozbawił się ubrania, a następnie uniósł Nani i delikatnie ułożył na derce, jedną rękę podkładając jej pod głowę i drugą pozbywając się przepaski na jej biodrach. Nie przerywał jednak pocałunku, a oczy miał cały czas otwarte, wolną ręką podtrzymując ukochaną za udo.
Poczuł jak przez ciało leonidki przechodziły dreszcze, gdy tulił się do niej coraz mocniej.
Tar robił wszystko by Nani czuła się spełniona i w pełni chciana, a także pokazać jej, że mu na niej zależy i że nie zamierza odpuścić sobie tej walki o nią. Kochał ją całym sercem.
Czas na odpoczynek przyszedł do nich dopiero wieczorem, kiedy Tar opadł na derkę obok Nani, nakrył ich ciała kocem i objął ukochaną w pasie, cały czas służąc drugą ręką w formie podpórki pod głowę. Swoją twarz wtulił w jej włosy i wyrównał oddech, przymykając oczy. Na sen musiał jeszcze zaczekać, ale przynajmniej mógł odetchnąć i zebrać myśli, pozostając czujnym na wszystko dookoła.
Avatar użytkownika
Tarilion
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Leonid
Aura: Odetnij się na chwilę od rzeczywistego świata i poczuj tę średnio silną aurę. Czy widzisz tę rozległą pustynię z żelaza, czy czujesz jego opiłki pośród wiatru ? Spójrz dokładnie, widzisz niewielkie okruszki stabilnego cynku, pośród żelaznych mas ? Teraz wznieś wzrok na horyzont. Widzisz te piękne szafirowe promienie odbijające we wszechobecnej stali ? Nie dosłyszysz tu co prawda ani nutki dźwięku, ale w zamian otuli Cię wachlarz zapachów. Czujesz te kwieciste łąki i złocisty miód ? Teraz wyciągnij dłoń. Czy już dotknąłeś tych giętkich i twardych powierzchni ? Dobrze, w takim razie uważaj na ostre krawędzie, które też są tu obecne. Na sam koniec rozsmakuj się w obfitej łagodności i lepkości, nim skończysz poznawać tę emanację.
Wygląd: W postaci humanoidalnej Taril to wysoki i przystojny mężczyzna, o dużych oczach koloru intensywnej rdzy i doskonale wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletnich treningów. Jego skóra jest lekko spalona słońcem, ale miękka i ciepła w dotyku. Pociągła twarz zawsze promienieje chęcią do życia, czego dowodem są roześmiane oczy, ale czego można się spodziewać po leonidzie, ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Pustynia Nanher

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron