[Pola na uboczu wioski]Podróż bez celu


Mała wioska położona na Równinach Andurii. Mieszka tutaj niewiele osób, bardzo spokojne miejsce mimo iż odwiedzane przez wielu podróżnych.
Moderator Strażnicy

Postprzez Anakles » Wt mar 13, 2012 11:11 pm

Anakles wciągnął w nozdrza zapach rosnącej trawy. Jego oczy chłonęły widok jaki się przed nim rozpościerał. Wielkie, niezagospodarowane połacie terenu, w oddali zaś parę domów, z dymem unoszącym się z kominów. Pierwsza styczność z Alaranią nie wyglądała tak, jak sobie to wyobrażał. Sądził napotkać niebo zasnute chmurami, nagą ziemię, która od dawna nie zaznała wilgoci - krajobraz podobny do tego w jakim się wychowywał. Jednak to co widziały jego oczy, nasuwały mu na myśl wyłącznie podania o dobrych, szlachetnych bohaterach, jacy często występowali w księgach, spisanych przez tutejsze istoty, które nie wiedzieć jak, trafiły do Otchłani. Nienawidził tych historii. Dobroć, szlachetność - to wyłącznie oznaki słabości. Czy śmierć przejmować się będzie czynami, jakich ktoś dokonał? Nie. Dlatego też Anakles wolał znacznie unikać jej jak najdłużej, niźli poświęcać się dla innych. Jego celem było poznanie tego świata i miał zamiar to zrobić bez okazania najmniejszej choćby słabości.
Zauważył w oddali samotną kobietę, zmierzającą na północny - wschód. Ruszył w jej stronę biegiem, by nawiązać kontakt z tubylcami. Wszak był to najlepszy sposób na poznanie świata. Nie zamierzał jednak okazać jej choćby odrobiny dobroci czy uprzejmości.
900 years of time and space and I've never met anyone who wasn't important.
The Doctor
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Wt mar 13, 2012 11:27 pm

Krok, dwa, trzy... W sumie, po cóż się tak spieszyć? Po nic!
Krok... dwa... trzyyy... Tak zdecydowanie lepiej. Sena wlokła się spokojnie drogą, zadowolona z siebie. Pieniądze przyjemnie ciążyły u pasa, w innej sakwie podzwaniały cichutko fiolki pełne jadu. Pogoda dopisywała. Tylko drobna ranka na dłoni psuła ogólną sielankę. Tyle jadu poszło na marne! Ale dorwała tą żmiję i pozyskała go więcej. Bez namysłu uniosła rękę do ust i wyssała mechanicznie troszkę krwi, którą wypluła przez ramię. Większość trucizny odessała już wcześniej, części pozwoliła wypłynąć z krwią. A nawet, gdyby tego nie zrobiła, mogłaby poczuć najwyżej zawroty głowy. Aby poprawić sobie humor, zwróciła twarz ku słońcu, zamykając oczy. Rozpięła koszulę pod szyją, chłonąc każdą odrobinę ciepła. Zrobiłaby to, choćby szła po kolana w śniegu. Uwielbiała czuć rozgrzewające promienie na skórze. Zatrzymała się więc. Miała czas. W pewnym momencie zmarszczyła brwi, czując, że coś planuje zniweczyć tą odrobinę przyjemności. Bez otwierania oczu zaciągnęła się głęboko powietrzem, badając zapachy niesione przez lekki wiatr. Zaraz też obróciła się we właściwym kierunku i uniosła powieki. Tak, coś się zbliżało. Prawdopodobnie nawet ktoś. Pięknie! Po prostu pięknie! Kształt zmierzał zdecydowanie w jej kierunku. Dziewczyna pokręciła głową ze zrezygnowaniem i oparła pięści na biodrach. Zakłócanie jej spokoju powinno być zdecydowanie zabronione! A wręcz karalne.
- A to w sumie nie taka głupia myśl... - Szepnęła do siebie, wykrzywiając usta w czymś na kształt wrednego uśmiechu.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr mar 14, 2012 8:56 pm

Szedł w jej stronę szybkim krokiem, przedzierając się przez pola. Kobieta nie poruszała się zbyt szybko - nie na tyle przynajmniej, by nie mógł jej dogonić - lecz nagle stało się coś nieoczekiwanego. Stanęła, opierając pięści na biodrach i wpatrując się w niego. Anakles postanowił zachować ostrożność, zwolnił więc kroku i począł przygotowywać zaklęcie zadawania bólu, tak na wszelki wypadek, gdyby nie wszystko poszło po jego myśli. Wszak pochodzenie z rodu Karronley nic tu nie znaczyło i nikt nie zlęknie się go tylko z tego powodu. W tym świecie potrzebował czegoś silniejszego, czegoś co sprawi, iż wszyscy będą się go bać - zaklęcie zadawania bólu wydawało się idealne na początek. Nakreślał podczas robienia kolejnych kroków znak, pozwalający mu go użyć, nie dając jednak w żaden sposób poznać, iż przeprowadza skomplikowany rytuał. Taką przynajmniej miał nadzieję, jego jedyna szansa na posłużenie się tymże czarem polegała bowiem w zaskoczeniu przeciwnika zaklęciem, gdyż nie liczył na wygraną w przypadku starcia jego zaklęcia z jakimkolwiek czarem ochronnym - ani jego zdolności magiczne nie były zbyt rozwinięte, ni też nie przykładał się nigdy do dokładnej nauki tej dziedziny magii.
Gdy zbliżył się do kobiety na odległość zaledwie kilkudziesięciu metrów, mógł już dokładnie dojrzeć jej sylwetkę i osądzić swoje szanse w sytuacji ewentualnego starcia. Jej figura była doprawdy imponująca - idealnie dobrana proporcjonalnie, tak by zainteresować mężczyznę, nie porażając go jednocześnie wielkością piersi, bioder czy też swą tuszą. Widział także delikatnie zarysowane mięśnie, oznaka niejakiej siły. Nie wątpił jednak, iż w walce wręcz, w której jedynym wyznacznikiem będzie ona, wygra. Wszak to mężczyźni w odległych czasach musieli polować, tak więc dostali od natury większe mięśnie, a co za tym idzie również siłę. Jednakże już dawno wszystkie istoty obdarzone niejaką inteligencją odeszły od tej pierwotnej formy walki, zamieniając mięśnie na różnego rodzaju broń - a ta kobieta posiadała przynajmniej tuzin sztyletów przy sobie. Mogłaby atakować podczas gdy on, musiałby jeszcze pokonać odległość jaka ich dzieliła. Wyglądała niezbyt groźnie, lecz Anakles już dawno przekonał się, iż wygląd nie jest jedynym wyznacznikiem faktycznej siły, jaką dana osoba dysponowała - przynajmniej w Otchłani. Tu prawa mogły być zupełnie inne, z tego jednak co wiedział o tej rzeczywistości nie różniły się bardzo od siebie. Dlatego też gdy zbliżył się na odległość kilkunastu kroków od kobiety, zaklęcie zadawania bólu stało się już gotowe do użycia.
Ostatnio edytowano So mar 17, 2012 8:12 pm przez Anakles, łącznie edytowano 1 raz
900 years of time and space and I've never met anyone who wasn't important.
The Doctor
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Śr mar 14, 2012 10:32 pm

Sena zaczekała spokojnie, aż mężczyzna podejdzie. Gdy zwolnił, westchnęła ciężko. A dzień miał być taki przyjemny... Zrezygnowana skrzyżowała ręce na piersi, usiłując zidentyfikować biegacza. Nie kojarzyła go. Prawie na pewno. Z drugiej strony nie mogła ufać wzrokowi, musiała zaczekać, aż poczuje dokładniej jego zapach. A właściwie, co za różnica? Wyglądał na bogacza, uznała więc szybko, że ten idiota z wioski, który wskazał jej drogę do gniazd węży, musiał ją polecić.
- Nie sprzedaję odtrutek. - Rzuciła zamiast powitania, krzywiąc się. Nie zamierzała ułatwiać sprawy podnosząc głos, mówiła miękkim szeptem. - Jeśli chcesz jad, albo żebym ja zajęła się... nadmiernie ruchliwym problemem, nie będę dyskutować o tym tutaj.
W oczy zmiennokształtnej rzucił się pierścień na dłoni mężczyzny, czy też raczej odbite od niego światło. Można by uznać za nawet zabawne, że Nemorian wyróżniały właśnie błyskotki ze szmaragdami, a takiego Sena nie rozpoznałaby nawet, gdyby trafił ją między oczy. Dla niej był to szary, błyszczący kamyk. Coś w zachowaniu nieznajomego nie spodobało się wężowatej, gdyż przeniosła dłonie znów na biodra, bliżej dwóch sztyletów. Być może był to zapach obcego, świadczący o lekkim zdenerwowaniu. A przynajmniej tak się dziewczynie wydawało. W każdym razie dookoła oczu pojawił się niemal niewidoczny wzór wężowej skóry. Prawie jak dziwny tatuaż.
- Cośś nie tak, ssskarbeńku? Wydajesz ssię... ssssspięty. - Mruknęła, przenosząc ciężar ciała na jedną nogę, by wyeksponować biodro. Zaraz potem zaczerpnęła głęboko powietrza w płuca, prostując plecy, pamiętając o rozpiętej częściowo koszuli. Z doświadczenia wiedziała, że niektórzy mężczyźni dali się rozproszyć. Jeśli zamierzał walczyć, może mogła zyskać dodatkowe sekundy. Jeśli chciał dobić interesu, miała większe szanse na dobrą kwotę.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Cz mar 15, 2012 7:57 pm

Anakles zbliżył się już na odległość paru kroków od kobiety i zdecydował się stanąć w takiej odległości - w razie niebezpieczeństwa miałby choć trochę czasu do ucieczki. Doprawdy paradoksalna sytuacja! Czyż to nie on podchodził do tej kobiety, nie on chciał z nią porozmawiać, nie on sam zaakceptował ewentualne niebezpieczeństwo, jaki niósł ze sobą kontakt z nią? Czemu nagle stchórzył i zaczął się ubezpieczać na wszelkie możliwe sposoby? Czyżby kobieta została podmieniona w czasie gdy on coraz bardziej się zbliżał? Dlaczego więc tak obawiał się rozmowy z nią? Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na te pytania, nie zbliżył się jednak, nie odtrącił także zaklęcia zadawania bólu, gotów wypowiedzieć je, gdyby tylko sytuacja wymagała podjęcia takich kroków.
Kobieta, widząc nadchodzącego Anaklesa, zaprezentowała okazalej jeszcze niż poprzednio swe walory cielesne. Spod częściowo rozpiętej koszuli widać było częściowo jej krągłe, jędrne piersi, zadowalające Nemoriana - jak odkrył, podziwiając jej okazały biust - w zupełności. Natychmiast spiął się, tracąc skupienie, a tym samym i zaklęcie zadawania bólu, niedawno jeszcze odległe zaledwie na wyciągniecie ręki, na jakikolwiek znak z jego strony. Teraz znów potrzebowałby odrobinę czasu na przygotowanie czaru, a takowego nie posiadał niestety, będąc zbyt blisko kobiety. Podstępna żmija! Nie sądziła pewnie, iż właśnie pozbawiła go potężnej broni, dzięki której szala wygranej przechylała się na jego stronę, z pewnością jednak widziała nienaturalność w ruchach Anaklesa, przejawiająca zdenerwowanie z powodu całej sytuacji. Ponieważ stracił jedyny atut, jaki posiadał, zdecydował się na wykonanie początkowego planu - to jest rozmowę.
- Witaj - powiedział, obserwując uważnie każdy ruch ze strony kobiety, na tyle przynajmniej, na ile pozwalała mu jego uwaga, skupiająca się teraz w dużej mierze na piersiach żeńskiej przedstawicielki rasy, której Nemorian jeszcze nie rozpoznał.
900 years of time and space and I've never met anyone who wasn't important.
The Doctor
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Cz mar 15, 2012 8:26 pm

Brwi zmiennokształtnej powędrowały do góry w wyrazie zdziwienia. Odpowiedź mężczyzny zdecydowanie nie miała zbyt wiele wspólnego z jej wypowiedzią. Przez chwilę zastanawiała się, czy na pewno dobrze zrozumiała. A może mówiła niewyraźnie? Dla pewności zerknęła na własny biust i niemal natychmiast uderzyła się otwartą dłonią w czoło. Przesadziła, oczywiście. Oparła znów dłonie na biodrach, czekając na moment, gdy uwaga nieznajomego będzie się wydawała skupiona bardziej na niej jako takiej, niż krągłościach.
- Tak, tak... Witam. Powtórzę. Trucizna? Zabójssstwo na zlecenie? - Zapytała, zmniejszając dystans między sobą a mężczyzną w kilku płynnych ruchach. Można wręcz powiedzieć, że w pewnych partiach ciała ruch ten był bardziej płynny, niż w innych. - Czy może szszszukaszsz kłopotów, sssskarbeńku?
Ostatnie słowa wysyczała, nachyliwszy się bezczelnie. Była w idealnej wprost pozycji, by dziabnąć obcego zatrutym sztyletem, gdyby coś kombinował. W teorii powinna utrzymywać jak największy dystans, w końcu w zwarciu nie miała nadmiernych szans. Do momentu przemiany. Jednak nasączone mocnym jadem bawełniane nitki przewleczone przez dziurki w sztyletach zmieniały nieco rozkład sił. Mimo wszystko nie planowała atakować. Chwilowo. Aktualnie pierwszą rzeczą na liście jej pragnień była drzemka w słońcu. No... może jeszcze jakiś tłusty szczurek. A ten tutaj wyraźnie utrudniał realizację tych planów, co okropnie drażniło Senę. A zła zmiennokształtna to... cóż, zła zmiennokształtna. Albo trochę nawet trochę gorsza. Leciutki wzór łusek dookoła oczu pociemniał odrobinkę. Mimo tego wężowata nadal panowała nad sobą.
- Nie mam sssałej wieszności na interesssy... - Syknęła cichutko, miękko. Zbyt miękko. To przestawało być drażnienie, a zaczynała być groźba. Sena lubiła na samym początku zaznaczyć, kto kontroluje sytuację i kto ustala warunki. Drobne zastraszenie było w tym celu znakomite.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » So mar 17, 2012 8:30 pm

Nareszcie mógł znów zacząć myśleć, gdy kobieta ukryła swe piersi pod koszulą. Fakt, iż koszula ta była niezwykle cienka nie pozwalał mu jednak na powrót przywołać zaklęcia zadawania bólu, musiał więc postępować na tyle ostrożnie, by jego rozmówczyni nie stwierdziła nagle, iż konwersacja z nim nie warta jest czasu, gdyż gdyby go zaatakowała, odebranie jej życia stałoby się konieczne. Włosy zjeżyły mu się na głowie, gdy pomyślał, że ona również miałaby szanse na zabicie jego. Z tego co widział kobieta, w przeciwieństwie do niego, miała swą ukrytą broń - była jedną z zmiennokształtnych, istot, o których czytał w księgach, zakwalifikowanych tam jako niebezpieczne. Skóra wokół oczu zmieniła się w trakcie ich spotkania we wzór łusek, wnioskował więc z tego, iż gdyby doszło do pojedynku przyjdzie mu się zmierzyć z jakimś gadem. Jak on nienawidził gadów!
Otrząsnął się z rozmyślań i spojrzał znów na twarz swej rozmówczyni. Wyglądała na niezbyt zadowoloną z ich spotkania - choć "niezbyt" w tej sytuacji to za mało powiedziane. Nie miał na razie ochoty na pojedynek z wojowniczką, potrafiącą w każdej chwili zmienić się w gada, toteż postanowił grać na czas. Jak brzmiały jej słowa? Skupił całą swą pamięć, by przywołać wspomnienie sprzed paru minut. Proponowała zabójstwo lub truciznę. Właściwie mógłby skorzystać z jej usług, gdyby tylko miał pewność, że jest dobra w swym fachu i co ważniejsze - czy nie wyda swego pracodawcy, kiedy zostanie złapana. Śmierć takiego Hellica, głowy rodu Taeryn byłaby niezwykle pomocna w interesach, jednakże kobieta ta z pewnością nie posiadała doświadczenia w zabijaniu Nemorian, wynajął już zresztą paru innych trudniących się tym samym zajęciem, żaden jednak nie powrócił do niego. Nie mógł jednak pozwolić poznać jej, iż jest dla niego zupełnie bezużyteczna, zapytał zatem:
- Jakie trucizny mógłbym od ciebie otrzymać?
900 years of time and space and I've never met anyone who wasn't important.
The Doctor
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Pn mar 19, 2012 6:48 pm

No proszę. Tym razem zrozumiał. Sena nie wyglądała mimo wszystko na nadmiernie dumną z postępów rozmówcy. Cofnęła się za to na bardziej komfortową odległość. Nie była może zachwycona spotkanie, ale jak chodziło o interesy, mogła to jakoś przeżyć.
- Pytanie, jakich potrzebujesz? Chcesz gotowe trucizny, czy składniki? Ma być podana z jedzeniem, lub piciem, czy wystarczy do zatrucia broni? Osobiście proponuję te do broni. Mogę dać taką, w której będzie wystarczyło jedno ukłucie igłą. Mam skomplikowane trucizny i surowe, ale skuteczne jady. Akurat przy sobie mam świeżutki jad żmii. A mogę zdobyć w mgnieniu oka świeżutki jad kobry. To taki bardziej egzotyczny wąż. Nie przygotowuję trucizn na bazie roślin, ale mogę dostarczyć jakieś składniki. Ma zabić, czy tylko posłużyć jako jednorazowa przestroga? - Wężowata dawno się tak nie rozgadała. Ale nauczyła się, że klienci najczęściej mieli ideę kupienia czegoś... i na tym ich wiedza się kończyła. A wielu myślenie o tym, że mieliby wbić komuś zatrutą szpilkę zniechęcało do działania. Zaczęła więc oferować również specyfiki, które mogły spowodować zwykłą niestrawność, czy kilkudniową chorobę. Na jej ustach pojawił się... powiedzmy, że uśmiech. W każdym razie grymas odsłaniał zęby i sugerował wyższość kobiety. Niedbale oparła nadgarstek dłoni na rękojeści sztyletu. Nie była to groźba, raczej podkreślenie tego, że w tej rozmowie czuła się nawet bardziej niż pewnie.
- Przypominam, że nie sprzedaję antidotum. Więc przemyśl sobie wszystko dokładnie. - Sena mówiła prawie idealnie wyraźnie. Posykiwanie było ledwie dosłyszalne, a skóra wokół oczu znów gładka i jednolita. Z całą pewnością była spokojna. Ale coś w postawie lub spojrzeniu sugerowało, że choćby miała tu zaraz usnąć, w mgnieniu oka mogła przejść w stan gotowości i nie pytałaby wtedy drugi raz, w czym może pomóc.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr mar 21, 2012 7:50 pm

Anakles uniósł kąciki ust w szyderczym uśmiechu. Nie sprzedaje antidotum! Czy naprawdę sądzi, że gdyby już byłby skłonny kupować truciznę, potrzebowałby antidotum? Jego decyzje zawsze były przemyślane, jeśli miałby już zamiar kogoś zabić, nie zmieniłby decyzji. Przynajmniej jeśliby nie dotyczyło to jego rodu. Wtedy mógłby zastanowić się dłużej.
Kobieta jednakże wydawała się nie czerpać radości z ich dotychczasowej rozmowy, dlatego też Anakles zastanowił się nad innymi ewentualnymi tematami ich konwersacji. Ale o czym rozmawiać mogli Nemorian, wywodzący się z wyższych sfer i zmiennokształtna utrzymująca się z zabijania? Ponieważ kobieta niecierpliwiła się, zadał kolejne niewnoszące nic do rozmowy pytanie, chroniące go jednak przed ewentualną śmiercią z jej rąk:
- Potrafiłabyś stworzyć truciznę, wywołującą ból głowy przez, powiedzmy, trzy dni?
900 years of time and space and I've never met anyone who wasn't important.
The Doctor
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » So mar 24, 2012 7:35 am

Zapowiadało się na dłuższą rozmowę. Cudnie. Wężowata zdjęła z ramienia przewieszony dotąd niedbale kaftan i rzuciła go na ziemię, kawałek od drogi. Zaraz podeszła i sama rozłożyła się na nim bezczelnie, wystawiając twarz do słońca. Wszystko wszystkim, ale nie zamierzała sterczeć przez najbliższe pół godziny.
- Do tego trzeba trucizny roślinnej. Na siłę mogłabym, ale nie ręczę za efekty. I trzeba taką podawać regularnie. Mogę za to zrobić taką, co spowoduje odwodnienie. Zawroty głowy i wymioty. Jedna dawka dziennie. Najwyżej. Więcej niż dwie dawki podane w ciągu kilku dni zabiją mężczyznę średniej budowy. - Sena przymknęła leniwie oczy, podłożywszy ręce pod głowę. Mogłoby wydawać się to głupie przy obcym, jednak w jej przypadku wzrok był bardziej przeszkodą, niż pomocą. Będąc w takiej odległości i dotykając ziemi właściwie całym ciałem, mogła niemal wyczuć nawet nerwowe przytupywanie. A krok poczułaby z pewnością.
- Potrzebujesz tego na kobietę, mężczyznę, na zapas, czy pytasz z ciekawości? - Mruknęła ledwie słyszalnie. Słońce z jednej strony dodawało jej energii, ale z drugiej rozleniwiało. I to rozleniwiało jak diabli. Najchętniej zmiennokształtna przysnęłaby i została tak do wieczora. A może najpierw zapolowała? W okolicy z pewnością były jakieś interesujące gryzonie. W tym momencie rozważań dziewczyna przypomniała sobie o obecności mężczyzny i uchyliła jedno oko, by upewnić się, ze ten nic nie knuje.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr mar 28, 2012 2:29 pm

Przestał mieć jakiekolwiek wątpliwości, iż kobieta jest po części gadem, gdy ta zaczęła się wygrzewać na słońcu. Jej rozkosz i powolne ruchy, kiedy chłonęła ciepło promieni słonecznych eliminowały wszelkie inne możliwości. Co prawda nadal mówiła - sensownie zresztą - lecz tylko po ty chyba, by utrzymać wrażenie zwyczajnej kobiety. Anakles nie wiedział jak głupi musiałby być rozmówca, żeby nie dostrzeć oznak zmiennokształtności, nie znał jednakże dobrze istot żyjących na tej planecie - tyle tylko ile pisarze zawarli w nielicznych księgach, które znalazły się w Otchłani. Nie był przekonany, jaki konkretny gatunek będzie reprezentować kobieta po przemianie, nie interesował się tym jednak szczególnie. Przekonanie, iż olśnienie przyjdzie samo, towarzyszyło mu od zawsze, tak więc i teraz zdecydował się na nie czekać. Mógłby co prawda użyć dedukcji, analizując dokładnie każde zachowanie zmiennokształtnej, by tam znaleźć poszlakę, lecz nie miał na to szczególnej ochoty - światło słoneczne działało także i na niego, jednakże zupełnie inaczej niż na nią, zabierając mu część cennej uwagi, którą mógłby spożytkować znacznie lepiej. Wszak pochodził z Otchłani, a jego organizm nie przystosowany został przez ewolucję do takiego natężenia światła. Niestety jego umiejętności nie pozwalały mu - i pewnie nigdy nie będą - zakryć słońce w jakiś sposób, musiał zatem radzić sobie z tym co miał.
- Ta trucizna? Dla pewnego ważnego urzędnika - odpowiedział na wcześniejsze pytanie kobiety, ciekaw jej reakcji.
Ta jednak wydała się zupełnie zdekoncentrowana i niezwracająca uwagi na otaczający ją świat. Nie wysiliła się nawet na kolejny wykład o truciznach, wystawiając się do światła i ciepła. Mimo tego Anakles wolał się upewnić co do jej zupełnego braku koncentracji na wydarzeniach bieżących, toteż postąpił krok w jej stronę. Otworzyła leniwie oczy, obserwując go przez chwilę, nie okazując jednak żadnego zaniepokojenia. Po paru sekundach ponownie zajęła się wygrzewaniem na słońcu, dając mu jasny dowód na brak jakiegokolwiek zainteresowania jego osobą. Po raz pierwszy od początku rozmowy mógł się odprężyć. Co zrobić najpierw? Przywołać zaklęcie zadawania bólu czy od razu zbliżyć się do kobiety, nie pozwalając jej w ten sposób na żadne sztuczki z nóżami czy przemianą w gada? Zdecydował się na to drugie - jego cierpliwość zmniejszyła się niezwykle przez irytujące światło - i zaczął zbliżać się do zmiennokształtnej. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy ją obserwował - tak groźny przeciwnik pokonany przez promienie słoneczne!
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Śr mar 28, 2012 9:54 pm

Sena przekręciła się leniwie na bok, a potem na brzuch, przeciągając przy okazji. Oczy miała przymknięte. Zdawało się, jakby zaraz miała zasnąć, ignorując cały świat. W ten sposób jednak była ustawiona wprost idealnie do ataku. Doskonale czuła na skórze lekkie wibracje wywołane krokami. Kilkakrotnie nieświadomie wysunęła i schowała gwałtownie język na gadzi sposób. Za to w pełni kontrolowała powolne zwężanie się kłów. Stopniowo zwykłe zęby stawały się jadowymi. Nie podobał jej się fakt, że mężczyzna zbliżał się coraz bardziej. Nie podobał się jej ani trochę. Nie znosiła kontaktu fizycznego. Dla niej było to ryzyko. Przez moment pomyślała o wykorzystaniu jadu, który miała we fiolce w jednej z sakiewek. Mogłaby zwyczajnie posmarować odrobiną usta i nie musiałaby nawet wykorzystywać własnego. Ale to wymagało dodatkowego ruchu. A chwilowo jedyna aktywność, do której mogła się zmusić, polegała na podciągnięciu koszuli, aby opalić plecy. Gdyby rozmówca usiłował ją zaatakować, wystarczyło ugryźć. Może nie było to nadmiernie niebezpieczne w tej formie, ale zęby miała dostatecznie ostre. Śladowe ilości jadu, które mogła zyskać, popychając przemianę ciut dalej, powinny zniechęcić delikwenta do agresji. Wężowata dopiero po dłuższej chwili przypomniała sobie o rozmowie.
- Urzędnik? Marnowanie dobrej trucissssny... Daj mu wilczych jagód. - Mruknęła, odgarniając włosy, by odsłonić kark. Uwielbiała słońce. Było znacznie ważniejsze od wszelkiego zagrożenia. Zwłaszcza, gdy nie było ono pewne. Teraz miała ważniejsze rzeczy na głowie. - Sssssspróbuj zassssłonić mi sssłońce...
Nagle w umyśle zmiennokształtnej pojawiła się błyskotliwa wręcz myśl. Nie mogła zapomnieć o natarciu się później oliwką, by nie pozwolić skórze wyschnąć i pomarszczyć się. Tak, to było istotne. Na chwilę obecną. Niechętnie sięgnęła dłonią do boku, w poszukiwaniu właściwej sakiewki oraz specyfiku.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » So kwi 07, 2012 9:17 pm

Stanął jak wryty, zaskoczony odpowiedzią zmiennokształtnej. Nieważne były nawet same słowa - ważne było tylko to, iż kobieta nadal poświęca jakąś część uwagi jego osobie. Przez chwilę nie mógł znaleźć w głowie żadnej sensownej wypowiedzi, by kontynuować ich rozmowę, po chwili jednak znów wszedł w rolę osoby pragnącej od zmiennokształtnej jedynie trucizny, a jego język sam sformułował odpowiednie słowa:
- Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Ten ważny urzędnik jest...powiedzmy, iż jest niezwykle ważny. Podanie mu wilczych jagód może stanowić niejaki problem, jako że zanim potrawa trafi do jego ust, wpierw podlega testom, sprawdzającym czy nie ma w niej żadnej trucizny. A ja usiłuję wymusić na nim pewną ustawę, toteż potrzebuję czegoś, co nie zakończy natychmiast jego egzystencji, a jedynie odrobinę ją uprzykrzy. Przydałoby się też, gdyby trucizna ta miała być aplikowana w jakikolwiek inny sposób poza doustnym.
Jego twarz wyrażała niejakie zdenerwowanie, lecz tak właśnie miało być - wszak zwierzał się tej kobiecie z planów, jakie niekoniecznie były przeznaczone dla jej uszu. Jednak pod tą maską ganił się za zbytnią pewność siebie, która sprawiła, iż podszedł tak blisko zmiennokształtnej, nie ubezpieczając się wpierw zaklęciem. Co prawda ta nie przejęła się zbytnio tym faktem, lecz był pewny, iż wynikało to jedynie z faktu, że promienie słoneczne sprawiają jej niezwykłą przyjemność. Gdyby znalazł się zbyt blisko jej, przekraczając tym samym barierę prywatności, skutki mogłyby być opłakane.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » So kwi 07, 2012 10:03 pm

Zmiennokształtna westchnęła ciężko, unosząc się na łokciach. Przekręciła się na bok i jedną dłonią poklepała się po boku w poszukiwaniu właściwych sakiewek. Po chwili położyła przed sobą maleńką fiolkę i średnią buteleczkę. Podniosła mniejsze naczyńko i potrząsnęła nim lekko, by upewnić się, że nie jest puste. Zaraz potem odkorkowała zębami i powąchała zawartość. Dla pewności dotknęła czubkiem języka korka od strony, którą stykał się z płynem. Syknęła z niezadowoleniem i zamknęła fiolkę, po czym podobne czynności wykonywała z innymi wyjętymi z sakw buteleczkami. Niektórych nawet nie otwierała, a tylko przesuwała miedzy palcami, wyczuwając sobie tylko znane oznaczenia. Inne jedynie wąchała. Przez cały czas prawie w ogóle nie patrzyła na dłonie, jak ślepiec. Wreszcie znalazła właściwą i odłożyła ją na bok, a pozostałe schowała.
- Rozcieńczony jad. Zanurzyć igłę i ukłuć. Byle z niej nie kapało, ale nie strzepywać, nie czekać, aż zaschnie. Kłuć od razu. Boli jak diabli. Krwawienie z oczu, nosa, uszu. Czasem też wewnątrz ciała. Ale tylko, jak dużo i często. Osłabiłam go, powinien być głownie ból, ale czasem może być trochę krwi. Tylko sam się tym nie potraktuj. Ani nie sprawdzaj, jak ja. Co oferujesz?
Sena bezwstydnie wsunęła fiolkę w dekolt i położyła się znów na brzuchu, podciągając dość wysoko koszulę. Przed wężowatą leżała buteleczka, którą wyjęła na początku. Otworzyła ją i wylała kilka kropli na dłoń, po czym zaczęła wcierać oliwkę w odsłoniętą część pleców. Skoro i tak miała spędzić w tym miejscu jeszcze trochę czasu, mogła równie dobrze skorzystać ze słońca. W takich chwilach zachowywała się jak gad, ale fizycznie nie mogła być bliżej bycia człowiekiem. Właściwie była niemal idealnie spokojna i zrelaksowana.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » N kwi 08, 2012 4:04 pm

Słowa kobiety nadal przebrzmiewały w jego umyśle. Dobre pytanie: co też mógł dać za niechcianą truciznę? Gdyby rzeczywiście chciał jej użyć, potrafiłby zaoferować dobrą cenę, jaka z pewnością zadowoliłaby zmiennokształtną, lecz nie w obecnej sytuacji. Co prawda nie wykluczał sytuacji w jakiej potrzebowałby tejże trucizny - wszak w rzeczywistości wysokich rodów często musiał komuś grozić, by osiągnąć swój cel. Jednak niekoniecznie chciał wydawać pieniądze na nią już teraz - ryzyko stłuczenia szklanej buteleczki było zbyt wielkie, by mógł za nią cokolwiek zaoferować. Lecz nie mógł teraz zrezygnować ze swej roli spiskowca, chcącego nabyć truciznę. Co stało się z jego zdolnością dedukcji? Czemu nie przewidział tak oczywistej rzeczy jak zapłata już po ustaleniu wszelkich szczegółów na temat trucizny? Westchnął ciężko, rzucając kobiecie dosyć ciężki mieszek, wypełniony po brzegi monetami. Co prawda pochodziły jeszcze z Otchłani, toteż nie przedstawiały żadnej wartości w Alaranii, lecz na jego szczęście trzecią część ich wagi stanowiło szczere złoto.
- Tyle wystarczy?
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Następna strona

Powrót do Grydania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron