[Gêste lasy] Niespodziewane spotkania i... rozstania.


Szlak którym podążają druidzi do swoich mieszkań położonych wysoko w górach. Pustelnicy zbierają tu najrzadsze zioła. Ten właśnie szlak jest miejscem gdzie znaleźć można rośliny których poszukują druidzi z innych cześć świata, jednak żaden z nich nie ma odwagi wypuszczać się z wyprawą w te niebezpieczne góry.

Postprzez Meridion » Wt lip 28, 2009 9:32 pm

- Teraz ju¿ nie musisz - szepn±³ Meridion g³aszcz±c dziewczynê po g³owie - Teraz ju¿ nie musisz siê baæ - powtórzy³, a na jego twarz wyp³yn±³ wyraz zadumy.

Chwilê trwa³ tak, a jego my¶li kr±¿y³y wokó³ kobiety, w koñcu delikatnie odchyli³ jej g³owê, tak aby móg³ spojrzeæ w jej oczy. Zagryz³ doln± wargê, a potem powiedzia³:
- Widzê, ¿e podjê³a¶ ju¿ decyzjê. Teraz trzeba bêdzie siê zmierzyæ z jej konsekwencjami. Spokojnie Kyrie - doda³ szybko gdy poczu³, ¿e dziewczyna drgnê³a - Masz teraz mnie. Powiedz mi... chcia³aby¶ zachowaæ skrzyd³a? - w tym miejscu popatrzy³ znacz±co na plecy dziewczyny, a potem zagryz³ wargê - Jeszcze nie wiem jak je uleczyæ... ale na jaki¶ czas mogê powstrzymaæ ich obumieranie. Nie wiem na jak d³ugo i nie wiem czy kiedykolwiek w pe³ni je wyleczymy. Chyba ju¿ zawsze pozostan± czarne... ale... ale nadal je bêdziesz mieæ. Uprzedzam, ¿e... rytua³ mo¿e nie byæ najprzyjemniejszy. Obiecujê, ¿e postaram siê aby by³ jak najmniej uci±¿liwy.

Meridion ponownie zagryz³ wargê czekaj±c na odpowied¼. Rytua³ by³ naprawdê trudny... i wymaga³ pewnych po¶wiêceñ z jego strony. Jak to siê sta³o, ¿e jestem gotów po¶wiêciæ co¶ dla drugiej osoby?
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Postprzez Kyrie » Wt lip 28, 2009 10:35 pm

-Decyzja..-Szepnê³a cicho. Spojrza³a na swoje plecy. Nie wiedzia³a co zrobiæ. By³ to jedyny znam, ze nie zosta³a potêpiona.. ale... dalej bêd± jej przypominaæ, ¿e sprzeciwi³a siê Stwórcy.
-Meridionie.. czy.. czy bez nich.. nadal bêdê t± Kyrie któr± obdarowa³e¶ uczuciem?- Zapyta³a niepewnie patrz±c mu w oczy.
-Owszem, skrzyd³a s± dla mnie wa¿ne i zawsze traktowa³am je jako czê¶æ siebie jednak... do koñca ¿ycia bêd± mi przypomina³y grzechy jakie uczyni³am... Teraz kiedy podjê³am decyzjê nie mogê ju¿ siebie nazywaæ anio³em a to wi±¿e siê z tym ¿e nie mam prawa mieæ skrzyd³a... sama nie wiem czy mam prawo nosiæ w³asne imiê.- Mówi³a spokojnie ¶ciszonym g³osem. To nie by³a dla niej ³atwa decyzja. Tyle pytañ i ani jednej odpowiedzi. Nagle w jej g³owie co¶ zaszemra³o. G³osy znów siê pogardliwie za¶mia³y. Dziewczyna zamknê³a oczy staraj±c siê uspokoiæ chaos w g³owie.
Kyrie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Zora » N sie 02, 2009 1:05 am

Smok lecia³ bardzo wysoko jednak dok³adnie wiedzia³ gdzie znajduje siê Kyrie i Meridion. Nadrobi³ wiele kilometrów drogi by nikt go nie dostrzeg³. Przylecia³ od pó³nocy, w ten sposób nie móg³ zostaæ dostrze¿ony przez Anio³a je¶li ten szed³ z chaty na polanie.

Tym razem lataj±cy jaszczur stara³ siê byæ subtelny, wiedzia³, ze nie mo¿e robiæ szumu wokó³ swojego przybycia. Mia³ szczê¶cie ze polana na której znajdowali siê anielica i demon by³a du¿a. Smok wyl±dowa³ najdelikatniej jak potrafi³ tu¿ przed dwójk±.

Zdziwienie namalowa³ siê na twarzy obojga. Smok wiedzia³, ¿e nie ma czasu na wyja¶nienia. Co¶ musia³ jednak powiedzieæ.

- Kyrie... - rzek³, powa¿nym smoczym tonem - Najwy¿szy przys³a³ po Ciebie jednego ze swoich s³ug. Musimy Ciê st±d zabraæ. B³agam nie zadawaj pytañ, wszystko zostanie Ci wyja¶nione w najbli¿szym czasie. Chcê ratowaæ Twoje ¿ycie. Musisz uwierzyæ mi na moje smocze s³owo. - wszystko co mówi³ brzmia³o stanowczo, a jednak przyja¼nie.

- Meridionie - zwróci³ siê do mê¿czyzny - Pozwól mi j± zabraæ. Nie stanie siê jej krzywda. Wiem, ¿e Twoje moce s± potê¿ne, jednak obawiam siê, ¿e w tym przypadku mog³yby nie wystarczyæ. Zabiorê Je w bezpieczne miejsce - mówi±c "Je" wskaza³ pyskiem na siedz±c± na jego grzbiecie Niarê.

- Tutaj wszystko wyja¶niam - poda³ Demonowi zwój z listem, w którym znajdowa³y siê wyja¶niania - Nie pozwól by ten list trafi³ w rêce Pos³añca. - doda³.

- Chod¼ Kyrie - rzek³. Nie czeka³ jednak ani na odpowied¼ demona ani anielicy.  Wzi±³ dziewczynê delikatnie w swoj± wielk± ³apê i wsadzi³ j± sobie na grzbiet. Po czym bez dalszych wyja¶nieñ wzniós³ siê w powietrze i odlecia³.
Avatar użytkownika
Zora
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Niara, Villemo.,
Rasa: Smok
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Meridion » N sie 02, 2009 2:15 am

Wci±¿ zaskoczony Meridion przygl±da³ siê odlatuj±cemu smokowi. W pierwszej chwili chcia³ go powstrzymaæ, pognaæ za nim, lecz wygl±da³o na to, i¿ Kyrie mu zaufa³a. Mo¿e by³o to wynikiem szoku ostatnich dni, ale taka by³a jej decyzja. Demon opu¶ci³ z niechêci± g³owê i potrz±sn±³ ni± tak bardzo, ¿e a¿ ³ugie w³osy opad³y na jego twarz. Przeklête smoki, wieczne z nimi problemy. Aczkolwiek je¶li mówi³ prawdê, to chcia³ tylko pomóc. Tylko, ¿e smoki nie pomagaj± ot tak.

A demony s± z³e i okrutne - doda³ po chwili w my¶lach i za¶mia³ siê ciê¿ko - No dobra, zobaczymy co z tego wyniknie

Meridion spojrza³ na trzyman± w rêku kartê pergaminu. Roz³o¿y³ j± i zacz±³ czytaæ list, w nadziei na jakie¶ konkretniejsze wyja¶nienia:
Ostatnio edytowano Pn sie 03, 2009 10:39 am przez Meridion, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Postprzez Zora » N sie 02, 2009 2:18 am

Meridionie

Odk±d Niara wyruszy³a na poszukiwanie Artemisu zatopi³em siê w ksiêgach szukaj±c sposobu by rozwi±zaæ jej problem, w nadziei ¿e uda mi siê to zrobiæ zanim moja podopieczna bêdzie musia³a zag³êbiæ siê w czelu¶cie Mglistych Bagien. Najbardziej obawia³em siê jednak, ¿e bêdzie ona musia³a odbyæ podró¿ a¿ do Doliny Umar³ych. Po d³ugich godzinach spêdzonym miedzy papirusami uda³o mi siê odnale¼æ sposób na rozwi±zanie problemu mojej ukochanej Niary.

       S³ysza³e¶ pewnie o legendarnej Wyspie Syren. Tam w³a¶nie znalaz³em rozwi±zanie. Jestem jednym z nielicznych stworzeñ jakim powierzono sekret po³o¿enia tej w³a¶nie wyspy. Znajduje siê na niej ¦wi±tynie Deszczu. Miejsce to u¶wiêcone przed tysi±cami lat dzi¶ jest tylko opuszczonym budynkiem, jednak mo¿na znale¼æ tam zwoje i przedmioty niezwyk³ego wagi. Wiele z nich to przedmioty magiczne.

       W jednej z moich ksi±g znalaz³em wzmiankê o tajemniczym artefakcie znajduj±cym siê w³a¶nie w ¦wi±tyni Deszczu. Mia³ byæ to kij wykonany z tajemniczego metalu, artefakt w normalnej postaci mia³ oko³o dwóch metrów d³ugo¶ci i zakoñczony by³ okrêgiem z anielskimi skrzyd³ami. Zacz±³em poszukiwaæ w moich ksiêgach innych informacji na temat tajemniczego przedmiotu. Dowiedzia³em siê ¿e ów artefakt nale¿a³ do kap³anki Darais, która by³a kiedy¶ anio³em, lecz za spraw± Wolnej Woli zosta³a wyrzucona z Planów Niebiañskich. Darais zawsze nosi³a ze sob± przedmiot który pozwala³ jej funkcjonowaæ na ziemi a by³ to w³a¶nie Artemis. Dziêki swoim umiejêtno¶ci± Darais zosta³a na ziemi kap³ank± ¦wi±tyni Deszczu. Jednak podczas Wielkiej Wojny zosta³a unicestwiona przez jednego z demonów.  Pozosta³ po niej jednak tajemniczy przedmiot który umieszczono w ¶wi±tyni na jej pami±tkê. Od tamtego czasu minê³y tysi±ce lat, jednak przedmiot zachowa³ siê w nie zmienionym stanie.

       Zag³êbiaj±c siê w kolejne ksiêgi doszed³em do wniosku, ¿e Artemis jaki posiada³a kap³anka ¦wi±tyni Deszczu ma takie same w³a¶ciwo¶ci jakie posiada³ Artemis Niary.  Postanowi³em zabraæ Niarê na Wyspê Syren jednak mia³em zamiar zrobiæ to nieco pó¼niej.

       Jak wiesz posiadam wiele mocy. Obserwowa³em wasz± wyprawê od samego pocz±tku. Nie s±dzi³em jednak, ¿e oprócz Niary jeszcze jedna anielica bêdzie potrzebowa³a mojej pomocy. Kiedy  dowiedzia³em siê, ¿e Najwy¿szy wys³a³ Pos³añca by odnalaz³ Kyrie nie mog³em d³u¿ej zwlekaæ. Pos³aniec Pana ma przekonaæ Kyrie by podjê³a „w³a¶ciw±” decyzjê. Wiem jednak, ¿e serce tej kobiety nie bije ju¿ dla Stwórcy lecz dla kogo¶ innego. Je¿eli Kyrie podjê³aby decyzjê niezgodn± z intencjami Pana, jego wys³annik ma str±ciæ j± do Otch³ani. Wiem, ¿e mimo  i¿ w pewnej czê¶ci jeste¶ Demonem i nale¿ysz do tego ¶wiata nie chcesz by ta kobieta równie¿ tam trafi³a. Dlatego j± równie¿ zabieram na Wyspê Syren. Tam nie siêga w³adza Najwy¿szego. Wyspê chroni magia. Tam Kyrie bêdzie mog³a w spokoju staæ siê tym kim zechce.

       Anio³ jakiego Pan wys³a³ by odnalaz³ Kyrie zmierza teraz prowadzony przez Rizochiego w Twoim kierunku, Nied³ugo do Ciebie dotr±. Zapewne wiesz, ¿e wszystko co tutaj przeczyta³e¶ nie jest przeznaczone dla osób niepowo³anych. Poinformuj proszê Rizochiego o mich dzia³aniach. Pos³añcowi przeka¿, ¿e nie wiesz gdzie znajduje siê teraz Kyrie. Je¿eli bêdzie trzeba z nim w³±czyæ walcz ramê w ramiê z Rizochim. Nie b±d¼cie sobie wrogami.

       Powrócê nied³ugo wraz z Niar± i Kyrie. W tym czasie udajcie siê na wschód do Ekradonu. Je¿eli nadal bêdzie z wami bo¿y Pos³aniec nie obawiajcie siê, po moim powrocie nie bêdzie móg³ ju¿ skrzywdziæ nikogo.


Na koñcu listu zamiast podpisu widnia³a smocza pieczeæ.
Avatar użytkownika
Zora
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Niara, Villemo.,
Rasa: Smok
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Postprzez Carl Nerevan » Pn sie 03, 2009 9:36 am

- Gdzie Kyrie?- zapyta³ anio³ nie oczekuj±c odpowiedzi na pytania zadane przez Rizochiego.
Ten smok... To nie wró¿y nic dobrego.
Na polanie le¿a³y ciemne pióra: jeden z typowych objawów upadku anio³a to by³a utrata piór skrzyd³a i ich ciemnienie. To by³ trop, ona tu by³a.

Ale ten trop w tym miejscu siê urwa³. Pozostali jedynie oni.
Ale czy mo¿na spodziewaæ siê odpowiedzi po demonie? Móg³ spróbowaæ wymusiæ wyznania, lecz to mog³o skoñczyæ siê walk±, a on nie móg³ traciæ czasu i energii na bezsensowne batalie. Poza tym rozkaz nie obejmowa³ ataku na jej towarzyszy. Oni byli w pewnym sensie... niewinni.

Wyj±wszy jednego. Ale rozkaz nie dotyczy³ jego, nawet, je¶li osobi¶cie anio³ mia³ ochotê wypruæ mu flaki i powiesiæ na drzewie g³ow± w dó³. Dopóki nie otrzyma wyra¼nego rozkazu bêdzie musia³ go zostawiæ.

Wiêc co teraz? Je¶li oka¿e siê, ¿e trop w tym miejscu siê urwa³... To nie bêdzie czasu do stracenia. Carl zdawa³ sobie sprawê, ¿e wtedy bitwa bêdzie przegrana, lecz nie wojna. Wróci do swej siedziby, zda raport, zorganizuje inn± strategiê, zbierze informacje i wyruszy ponownie.

- Gdzie Kyrie?- powtórzy³ Carl.
Avatar użytkownika
Carl Nerevan
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Meridion » Pn sie 03, 2009 11:06 am

Meridion sta³ po¶rodku przecinaj±cych powietrze wokó³ niego, wiruj±cych krêgów mocy, które utka³ w przygotowaniu, na pojawienie siê anio³a o którym wspomnia³ mu Zora. W pierwszej chwili, wiedziony dopiero co obudzonymi uczuciami, chcia³ go zwyczajnie zg³adziæ, co rozwi±za³oby problem i pozwoli³o mu kontynuowaæ rozmowê z Kyrie, lecz w koñcu rozum przebi³ siê do jego ¶wiadomo¶ci.

Gdyby zniszczy³ czy te¿ odegna³ tego anio³a, pojawiliby siê nastêpni, zapewne znacznie potê¿niejsi, a z tego nie wynik³oby nic dobrego, a wrêcz pogorszy³o sytuacjê. Poza tym, nawet je¶li by w jaki¶ sposób siê z nim upora³ i chcia³ pod±¿yæ za smokiem, mog³oby siê to okazaæ niezwykle trudne i k³opotliwe. Jego moce podró¿owania by³y wprawdzie do¶æ potê¿ne, lecz nie nieograniczone, a czary chroni±ce Wyspê Syren... Có¿, staro¿ytna magia jak± zosta³a ona otoczona nie da³aby mu tak ³atwo w¶lizn±æ siê do ¶rodka.

Tak wiêc demon sta³ po¶rodku, jarz±cych siê linii, splataj±cych siê wokó³ niego i w spokoju oczekiwa³ nadej¶cia anio³a i szermierza. Te manifestacje mocy, dla niego tak wyra¼ne, dla nich pozostan± niewidoczne, dopóki siê nie przebudz±. Dobrze o to zadba³. Koniec koñców, mo¿e nie bêdê ich jednak potrzebowa³ i pozwolê by po prostu siê rozp³ynê³y. Z drugiej strony, lepiej mieæ jak±¶ przewagê.

W koñcu wyczu³ obecno¶æ zbli¿aj±cego Rizochiego i jego towarzysza, a po chwili wy³onili siê oni spomiêdzy drzew i stanêli naprzeciw niego. Meridion zignorowa³ niebianina i skierowa³ swe s³owa do obroñcy Niary, jednak¿e k±tem oka uwa¿nie obserwowa³ bo¿ego wys³annika. Jego g³os by³ g³êboki, powa¿ny i spokojny:

- Spotka³e¶ ju¿ go Rizochi. Wtedy, gdy siê poznali¶my. Zdziwiony, ¿e jestem tutaj? Równie dobrze móg³bym zapytaæ co Ty tutaj robisz z tym cz... z tym kim¶. Powiedzmy, ¿e wybra³em siê na poszukiwanie pewnej rzeczy, któr± uda³o siê wam zgubiæ pod moj± nieobecno¶æ, ale obawiam siê, ¿e teraz jest dalej ni¿ mogliby¶my siê spodziewaæ. Pewne rzeczy ka¿± mi jednak przypuszczaæ, ¿e jest teraz w dobrych rêkach i nikt nie wykorzysta naszego amuletu w sposób który by nam siê nie spodoba³. Je¶li wierzyæ gwiazdom, to wróci do nas za jaki¶ czas.
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Postprzez Carl Nerevan » Pn sie 03, 2009 12:24 pm

Zazwyczaj przyblak³e oczy anio³a teraz wrêcz p³onê³y zielonym ogniem. ¦wieci³y w s³abo o¶wietlonym lesie niczym pochodnie.

- Gdzie.- nie dawa³ za wygran±.- Gdzie ona jest.

W ¶rodku Carla rozpêta³ siê sztorm. Ten demon...
ZIGNOROWA£ MNIE!!!
Gniew po prostu spala³ jego anielsk± duszê, który bynajmniej do najczystszych z tego gatunku nie nale¿a³a. Ale nie móg³. Nie móg³ go zaatakowaæ, rozedrzeæ jego wnêtrza, spopieliæ warg, nabiæ na pal... Nie móg³.

- Zreszt±...- machn±³ rêk±.- T± walkê przegra³em... Do zobaczenia. Pewnie jeszcze siê zobaczymy.

Zrozumia³, ¿e na razie to koniec. Wzbi³ siê w powietrze i nie czekaj±c na jak±kolwiek reakcjê polecia³ gdzie¶ w dal, daleko za chmury widoczne na niebie.
Avatar użytkownika
Carl Nerevan
Błądzący na granicy światów
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Meridion » Pn sie 03, 2009 1:08 pm

Meridion wpatrywa³ siê w pochmurne niebo, ogl±daj±c oddalaj±cego siê szybko anio³a, a na jego twarzy pojawi³ siê u¶miech. Gdy upewni³ siê ju¿, ¿e bo¿y niewolnik faktycznie znikn±³, odezwa³ siê ponownie do Rizochiego, nakre¶laj±c mu sytuacjê w jakiej oboje siê znale¼li:

- Jak siê zapewne ju¿ domy¶li³e¶, odwiedzi³ nas Zora. Twierdzi³, i¿ Kyrie jest w niebezpieczeñstwie - co potwierdza pojawienie siê anio³a - i zabiera j± na Wyspê Syren, gdzie bêdzie bezpieczna. Widzia³em z nim równie¿ Niare, wiêc s±dzi³em, i¿ bêdziesz wiedzia³ o ca³ej sprawie. Wygl±da jednak na to, ¿e zostawi³e¶ j± sam± i przyci±gn±³e¶ tu za sob± tego... anio³a. Mo¿e to i lepiej. Koniec koñców, Niara te¿ ma na pieñku z najwy¿szym, wiêc roztropnie by³oby go trzymaæ z dala od niej. W³a¶ciwie to jeste¶ jedyn± osob± w naszym towarzystwie, do której nie powinien mieæ ¿adnych porachunków.

- Có¿, w ka¿dym b±d¼ razie teraz s± poza naszym zasiêgiem i mo¿emy tylko liczyæ, ¿e ten smok jest faktycznie tak dobry jak s±dzi o nim nasza droga Niara. Smoki s± przewrotnymi istotami, jednak¿e ten wygl±da na do¶æ wyj±tkowego. W³a¶ciwie to bardziej obawiam siê reakcji w³adczyni wyspy ni¼li jego. Niestety nie mo¿emy, im w tej chwili pomóc. Czary otaczaj±ce tamt± krainê, nie pozwalaj± mi przenie¶æ nas do niej w szybki sposób, a podró¿ konwencjonalnymi ¶rodkami zajê³aby zbyt du¿o czasu.

Meridion westchn±³ i uniós³ g³owê do nieba, spogl±daj±c na p³yn±ce po niebie chmury i delektuj±c siê ch³odnym powiewem wiatru na swojej skórze. Po chwili znów spojrza³ na Szermierza i odezwa³ siê do niego, poprawiaj±c przy tym swój strój.

- Có¿. Mamy teraz trzy drogi które mo¿emy obraæ. Po pierwsze mo¿emy kontynuowaæ nasz± podró¿ do Doliny Umar³ych i spróbowaæ odnale¼æ zaginiony artefakt Niary. Nie wiemy jednak¿e, czy siê tam wci±¿ znajduje, a w dodatku Zora wspomnia³ o podobnym, znajduj±cym siê na wyspie, który chce pozyskaæ. To chyba w³a¶nie z tego powodu Niara tam siê uda³a. Obawiam siê jednak, ¿e w³adczyni wyspy nie bêdzie chcia³a oddaæ go tak ³atwo naszej dziewczynie. Tak wiêc powinni¶my siê przygotowaæ na ewentualno¶æ, i¿ wróci z pustymi rêkami i nadal bêdzie powoli umieraæ.

- Po drugie mo¿emy ruszyæ na wschód, do Ekradonu. To tam w³a¶nie chcia³ smok aby¶my siê udali i tam zamierza siê z nami ponownie spotkaæ, wraz z Kyrie i Niar±. Korzystaj±c z moich mocy, podró¿ powinna min±æ nam do¶æ szybko, a na miejscu mo¿emy poszukaæ informacji, które pomog³yby nam zrobiæ co¶ w sprawie dziewczyn.

- Trzecia opcja, obecnie najbardziej mnie kusz±ca, polega na tym, i¿ na w³asn± rêkê spróbujemy zorganizowaæ pomoc dla Niary, a co wa¿niejsze dla Kyrie. Od dawna ju¿ prowadzê badania nad stworzeniem pewnego artefaktu, którego moc by³aby nam wielce przydatna. S±dzê, ¿e za jego pomoc± mogliby¶my miêdzy innymi uzdrowiæ nasze towarzyszki, a nawet je¶li uda nam siê go skompletowaæ tylko czê¶ciowo, powinno to znacznie ul¿yæ ich cierpieniom. Tak siê, sk³ada, ¿e jeste¶my obecnie w pobli¿u jednego z sk³adników potrzebnego do jego wykreowania, a co wa¿niejsze jest to sk³adnik obecnie nam najprzydatniejszy. Przy jego pomocy i dziêki temu co zdo³a³em zgromadziæ ju¿ do tej pory, mo¿emy stworzyæ mniej potê¿niejsz± wersjê przedmiotu, która z pewno¶ci± pomo¿e anielicom.

- Czas nagli, wiêc mo¿emy wybraæ tylko jedn±, ze ¶cie¿ek. Nie jestem pewny co powinni¶my uczyniæ, wiêc proszê o Twoj± opiniê.
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Postprzez Meridion » Śr sie 05, 2009 6:04 pm

Meridion westchn±³ z zrezygnowaniem spogl±daj±c na Rizochiego. Móg³ siê spodziewaæ i¿ przekonanien Szermierza nie bêdzie takie proste. Przez chwilê zastanawia³ siê po co wspomina³ mu o tym artefakcie, skoro móg³ sam spróbowaæ go zdobyæ. "Nie, potrzebujê sojuszników. Samotna wyprawa tym razem mo¿e okazaæ siê zbyt trudna. Przecie¿ to w³a¶nie po to siê do nich w pierwszej chwili przy³±czy³em, a ¿e znalaz³a siê tam Kyr..." - Demon - jak mia³ w zwyczaju - potrz±sn± g³ow± odrzucaj±c na bok te my¶li. Spojrza³ ponownie na kompana, a potem usiad³ wygodnie na ziemii opieraj±c siê plecami o pobliskie drzewo i wy³o¿y³ sprawê cz³owiekowi:

- Wiele czasu po¶wiêci³em na badania nad ró¿nymi dziedzinami magii. Szczególnie za¶ interesowa³a mnie Staro¿ytna Magia. Bardzo potê¿n±, lecz le¿±ca poza zasiêgiem zwyk³ego ¶miertelnika. Podczas moich badañ natkn±³em siê na pewne notatki wspominaj±ce o artefakcie z ni± zwi±zanym. Dalsze poszukiwania zaowocowa³y odkryciem wielu podobnych przedmiotów przewijaj±cych siê przez karty staro¿ytnych ksi±g. Moje d³ugie poszukiwania okaza³y siê jednak¿e bezowocne. Wszystkie artefakty o których istnieniu zdo³a³em siê dowiedzieæ albo ca³kowicie zaginê³y albo zosta³y zniszczone, w okoliczno¶ciach które wci±¿ pozostaj± dla mnie niejasne. W trakcie poszukiwañ dowiedzia³em siê jednak¿e o sposobie w który zosta³y wykreowane i wydaje mi siê, ¿e by³bym w stanie go odtworzyæ.

- Do stworzenia artefaktu potrzebne s± przedmioty skupiaj±ce w sobie czyst± moc sfer magii, oraz odpowiednie rytua³y. Jedno z tych ¼róde³ znajduje siê w tych górach. Jest to ¼ród³o magi ¿ycia, w tej chwili nam najbardziej dla nas istotne. Ju¿ nawet pojedyncze ¼ród³o uwolnione rytua³em posiada do¶æ poka¼n± moc. Gdyby¶my pozwolili u¿yæ artefaktu komu¶ znaj±cemu siê na magii ¿ycia, ten wzmocni³by znacznie jego moce. Byæ mo¿e dzieki temu mogliby¶my zaleczyæ rany Kyrie i Tigry. Alternatyw± by³oby pozostawienie go w ich rêkach, co powinno powstrzymaæ ich "umieranie" dopóki bêd± trzymaæ go przy sobie.
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Postprzez Meridion » Cz sie 20, 2009 11:28 am

Meridion patrzy³ z rosn±cym zdumieniem, które odmalowywa³o siê na jego twarzy, za oddalaj±cym siê w sin± dal Szermierzem. Co takiego nie spodoba³o mu siê w moich s³owach, mych planach? Móg³bym przysi±¶æ, ¿e jeszcze przed chwil± by³ chêtny do wspó³pracy, a teraz... Ehh... od pocz±tku same by³y z nim problemy, mo¿e to i lepiej. Wêdrowiec - jak to mia³ w zwyczaju - potrz±sn± g³ow±. Nie bêdzie próbowa³ go powstrzymaæ. Co prawda s±dzi³, i¿ jego pomoc mog³aby siê okazaæ wielce przydatna, jednak¿e  nie by³a ona niezbêdna. Koniec koñców bêdzie musia³ sam wykonaæ zadanie. Dla dobra Kyrie... no i rzecz jasna dla innych, w³asnych celów.

Demon powoli podniós³ siê z ziemi, starannie otrzepa³ swój strój z trawy oraz piasku, po czym mru¿±c oczy spojrza³ w stronê szczytów Gór Druidów. Gdzie¶ tam, pomiêdzy tymi niedostêpnymi ska³ami skrywa³a siê zielona polana, a po jej ¶rodku wyrasta³o gigantyczne Drzewo ¯ycia. Nie ³atwo by³o je odszukaæ, on wszak¿e by³ wystarczaj±co przygotowany by podj±æ siê tego wyzwania. Niestety, bêdzie musia³ Go szukaæ na piechotê, bowiem zbyt dobrze zosta³o Ono zabezpieczone magi± by podejmowaæ prób jego magicznego odnalezienia i dotarcia do niego w bardziej odpowiadaj±cy mu sposób. U¶ci¶lijmy - dobrze zabezpieczone zosta³o przed Demonami. Meridion s±dzi³ jednak, ¿e niewystarczaj±co dobrze. Czas mia³ pokazaæ czy mia³ racjê.

By³y cz³owiek ruszy³ przez gêsty las, w stronê gdzie ten wznosi³ siê do góry.

Ci±g dalszy: Poszukiwania Yggdrasilla
Avatar użytkownika
Meridion
Lord Demon
 
Inne Postacie: William, Quetzalcoatl, Halandir,
Rasa: Demon - Przemieniony
Aura: Aura ta jest w każdym calu idealnie matowa. Przywłaszczyła sobie ona zastygnięta barwę srebra, a topazowa poświata szczelnie chroni ją przed otarciami. Wydobywa z siebie dziwaczne dźwięki, których nie można z niczym skojarzyć. Stale brzęczy, co wprawia w niemałą irytację. Błogi staje się więc tu szczęk metalu, a potężne grzmoty nie wywołują strachu, a zsyłają ukojenie dla uszu. Posiada także nietypowy zapach, który jest bardzo duszący, niczym palone kadzidła. Raczej twarda emanacja chętnie się gnie, ale także broni się ostrymi brzegami. Spoglądając na nią dłużej łatwo zauważyć dwa rodzaje pasm dzielących się na gładkie oraz chropowate powierzchnie. W smaku jest za to chaotyczna. Raz lepka, raz sucha, bywa często gorzka, ale czasem można wyczuć w niej nutę słodyczy.
Wygląd: Meridion chodź może zmieniać swoje formy, obecnie uwięziony jest w przypominającej ludzką powłoce. Wygląda na szczupłego mężczyznę w sile wieku. Ma długie, kruczoczarne włosy, które lekkimi falami spływają na jego ramiona i sięgają połowy pleców. Jego szczękę porasta centymetrowa broda, która zawsze wygląda na starannie przystrzyżoną (aczkolwiek ona zwyczajnie nie ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Szlak Ziół

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron