[Poza szlakiem] Zagubieni


Szlak którym podążają druidzi do swoich mieszkań położonych wysoko w górach. Pustelnicy zbierają tu najrzadsze zioła. Ten właśnie szlak jest miejscem gdzie znaleźć można rośliny których poszukują druidzi z innych cześć świata, jednak żaden z nich nie ma odwagi wypuszczać się z wyprawą w te niebezpieczne góry.

Postprzez Novus » Cz lis 12, 2015 8:28 pm

Puszcza dookoła była niezwykle gęsta, aż roiło się tu od wszelakiego rodzaju ziół, więc Novus bez problemów znalazł specjalną roślinę leczniczą, która mogła pomóc na uszkodzone skrzydło Faliona. Rzecz jasna miała ona jedynie przyśpieszyć zdrowienie i uśmierzyć ból. Przy tym okazało się, że Ullysandra również zna się na leczeniu. Elfa bardzo to ucieszyło, gdyż znalazł kolejną rzecz, nad którą mogli wspólnie rozprawiać, oczywiście Lena także posiadała taką wiedzę, nie była jednak jego rodaczką. Obie kobiety chyba przypadły sobie do gustu, szczególnie iż kotołaczka przejawiała duże zainteresowanie i zdolności, jeśli chodzi o piosenki elfów. Irme z Yastre wrócili jakiś czas później, niosąc pokaźny zapas mięsa, Novus pomachał do nich na powitanie. Z ulgą zauważył poprawę nastroju u łowczyni, gdyż wcześniej odniósł wrażenie, że w dalszym ciągu jest czymś zirytowana. ,,Pewnie tylko mi się wydawało.''
- Jak widzę, świetnie wam poszło.
Pomógł im poukładać wszystko we wcześniej przygotowanym miejscu, a następnie razem z Leną wspólnie przygotowali posiłek. Dzięki ziołom z puszczy mięso było doskonale doprawione, musieli jednak osłonić ognisko, aby wydobywające się z niego aromaty nie zwabiły dzikiej zwierzyny. Oczywiście Yastre zdecydowanie wolał surowe mięso.
- Chyba warto pomyśleć nad tym, gdzie udamy się po powrocie na szlak - zaproponował elf.
- Ja na pewno udam się do Chat Druidów - odparła Ullysandra.
Skinął głową, a potem zwrócił się z tym samym pytaniem do reszty. Po tym co przeżyli w lesie, wątpił, by któreś z nich chciało pozostać w tej okolicy. Novus osobiście nie miał pomysłu gdzie mogliby się teraz udać.
Avatar użytkownika
Novus
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Isen,
Rasa: Elf leśny
Aura: Aura posiada głównie miedziany odcień, w którym wyraźnie widać batrahitowe kształty, jakby ręcznie malowanych liści o miedzianych konturach. Wokół łatwo spostrzec szafirowe światło otaczające całą emanację. Słychać przy niej wesołą melodyjkę, wraz z którą pojawia się uczucie spokoju i błogości. W oddali można także dosłyszeć grzmoty zwiastujące burze. Niesie delikatny, przyjemny zapach lasu. Powłoka nie jest zbytnio twarda, ale błędem by było mówić, że miękka. Gnie się lekko, spokojnie i skromnie prezentuje swoje całkiem ostre krańce oraz gładkie miejsca u góry. W smaku łagodna, czasem wydaję się nieco sucha, ale ostatecznie zaczyna lepić się do podniebienia.
Wygląd: Nie wyróżnia się niczym specjalnym spośród innych elfów, ma pociągłą twarz o bladej cerze oraz skośnych jasnobłękitnych oczach. Swoim długim do ramion ciemnym włosom zazwyczaj pozwala po prostu swobodnie opadać, oczywiście, kiedy tylko nie zakrywa ich kaptur. Prawie zawsze nosi on na sobie zielony płaszcz spinany pod szyją złotą klamrą, jedną z niewielu pamiątek po swojej ... (Więcej)
Uwagi: Posiada magiczny płaszcz, który daje mu niewidzialność gdy się nie rusza, może być wyczuty przez maga.

Postprzez Yastre » N lis 15, 2015 2:54 pm

        Gdy tylko Irme wskazała panterołakowi królika, ten od razu zaczaił się na niego, przywarł do ziemi i uszy położył po sobie, wyraz jego pyska wskazywał jednak raczej na to, że się bawi, a nie poluje. Powiercił się chwilę w miejscu, jak to koty mają w zwyczaju przed atakiem i ruszył. Złapał królika bez pościgu, raz zacisnął na nim szczęki i już z małego zwierzątka uciekło życie. Pantera jeszcze ze dwa razy szarpnęła łbem tak dla pewności i wróciła ze zdobyczą do łowczyni, ona jednak pozwoliła mu zanieść łup do obozu. Yastre był z tego powodu bardzo zadowolony, pokazywał to całym sobą, wysoko trzymając ogon i łeb. Gdy wkroczył do obozu, od razu podreptał do Leny, by pochwalić się swoją zdobyczą. Kotołaczka pochwaliła go i głaszcząc go po łbie odebrała mu zająca, by dołożyć go do przyniesionych przez łowczynię bażantów. Chwilę później Yastre się przemienił.
        - Aaaa, Irme! - zawołał swoją towarzyszkę polowań. Siedział na ziemi ze skrzyżowanymi nogami, jedną ręką trzymał się za kostki, a drugą z zakłopotaniem drapał po głowie. - Przepraszam za tego pierwszego królika, ale byłem taki głodny, że już normalnie nie umiałem się powstrzymać! Ale później byłem grzeczny, prawda? Oddałem tego drugiego, tylko ty go nie wzięłaś.
        - Yastre zasłoń się - zganiła go cicho kotołaczka, podając mu jego przepaskę. Panterołak zrobił nabzdyczoną minę.
        - Oj no... - burknął, ale materiał wziął. Nie zawiązał go jednak, tylko byle jak położył na kroczu, by zasłonić to, czego nie powinien pokazywać. Nadal obrażony oparł łokieć o kolona i wsparł brodę na dłoni, całym sobą pokazując, że niechętnie się podporządkowuje. Wiele silnej woli kosztowało go utrzymanie tego focha w chwili, gdy Lena pocałowała go w czoło, a i tak jego uszy zdradziły, jaką radość sprawił mu ten gest.
        Panterołak nie wtrącał się, gdy reszta oprawiała zwierzynę i przygotowywała ją do pieczenia, gapił się tylko i co chwilę głośno przełykał ślinę. W końcu zbliżył się ostrożnie i zerknął znad ramienia Leny na obtoczone w ziołach mięso.
        - Mogę to sobie wziąć? - zapytał ostrożnie, chociaż już wyciągnął łapę i wbił pazur w kawałek, który tak mu się podobał. Ledwo Lena wyraziła zgodę, by Yastre poczęstował się surowizną, on już krzyknął "dziękuję!", pocałował ją w policzek i czmychnął ze swoim rarytasem. Jadł z zapałem, oblizując co chwilę ręce z krwi i soków.
        - Mnie tam obojętne - odpowiedział Novusowi, gdy padło pytanie o kierunek dalszej podróży. Nie kłopotał się, by wcześniej przełknąć przeżuwany kęs.
        - Też chciałabym wybrać się do Chat - Lena zgodziła się z Ullysandrą. Nie tłumaczyła się dlaczego, ale zdawało się logiczne, że ma to związek z jej tragicznie zmarłym mentorem. Całkiem możliwe było też, że to ze względu na niedawno uratowaną elfkę, gdyż dziewczyny zdążyły się już polubić.
        Yastre skończył jeść, oblizał palce, usta i głośno mlasnął, wyrażając w ten sposób swoje ukontentowanie. Zaraz potem położył się, oparł głowę o udo kołotaczki i objął ją w pasie, głośno przy tym ziewając. Powieki ciążyły mu po sycącym posiłku i nie minęła chwila, gdy zasnął wtulony w Lenę.
Avatar użytkownika
Yastre
Szukający Snów
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Obrazek
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Nikolaus, Ijumara, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan,
Rasa: Panterołak
Aura: Złota powierzchnia aury cudownie mieni się w słońcu. Można w niej dostrzec także ślady żelaznych nacięć na cynowych plamach, o dość sporych rozmiarach. Spostrzegawcza osoba może ujrzeć również resztki miedzianego koloru, który powoli niknie, wypierany przez inne barwy. Bije od niej szmaragdowy blask. Wraz z sobą niesie zapach sierści, który jednak mocno różni się od typowego. Jest jakiś inny, niespotykany. W dotyku niesamowicie twarda oraz niebywale elastyczna. Ostrość nie jest zbyt wielka, co nie znaczy, że można to ignorować. Powłoka posiada gładkie miejsca, lecz w większej części jest bardziej chropowata. Lepi się do języka, a swym pikantnym posmakiem wywołuje pragnienie, które ciężko jest ugasić.
Wygląd: Yastre w humanoidalnej formie to przystojny młodzieniec - wysoki, bo ma sporo ponad sążeń wzrostu (ok. 187 cm), o ładnym, gibkim ciele. Jego muskulatura jest wyraźna, lecz ze względu na naturalne predyspozycje nie wygląda topornie, osoba na niego patrząca podświadomie kojarzy grę mięśni pod jego skórą z kocim drapieżcą. Panterołak ma dość wąskie ramiona i jeszcze węższe ... (Więcej)
Uwagi: Yastre rzadko przedstawia się swoim prawdziwym imieniem - w kilku miastach jest ścigany jako bandyta napadający ludzi na gościńcach, woli więc na wszelki wypadek nie mówić jak się nazywa.

Postprzez Irme » Pn lis 16, 2015 7:03 pm

Novus pochwalił łowców za całkiem udane polowanie, Irme jedynie spojrzała na niego nie uśmiechając się wcale a wcale, za to jeszcze przed przemianą Yastre, poklepała go po głowie, bo taki kompan do polowania to prawdziwy skarb. Kiedy Panterołak przybrał swoją bardziej ludzką formę, od razu zwrócił się do niej, przepraszając za pożarcie pierwszej zwierzyny. Łowczyni wyszczerzyła się do niego wesoło i pokręciła głową.
- Nie masz za co przepraszać, zaskoczyłeś mnie wtedy, ale rozumiem powód   – stwierdziła luźno, naprawdę nie mając mu za złe takiego zachowania.
- Polowanie z tobą to prawdziwa przyjemność – powiedziała wesoło i odetchnęła głęboko, bo łowy zdecydowanie poprawiły jej nastrój. Teraz nie przejmowała się relacją Novusa z tamtą kobieta, przez którą mieli tyle kłopotów.
Lena zwróciła uwagę nagiemu Yastre, który zabrał swoją przepaskę i zamiast obwiązać ją wokół pasa, przykrył nią intymne części ciała. Irme spojrzała na Lenę, potem na Panterołaka i zaśmiała się wesoło.
- Te wasze charaktery… – parsknęła cicho, choć zrobiła to w bardziej przyjacielskim geście.
- Niemal widzę te iskry między wami, jak ty z nim wytrzymasz? – rzuciła do Leny, puszczając jej oczko, ale mimo wszystko uważała, że oboje pasują do siebie niemal idealnie.
Łowczyni usiadła w pobliżu swoich towarzyszy, jej spojrzenie powędrowało do Ullysandry, a potem do Novusa, choć ich swoim uśmiechem nie obdarzyła. Łowczyni nie wtrącała się w przygotowywanie mięsa, siedziała spokojnie rozmyślając o różnych sprawach, głównie tyczących się elfa, który wcześniej pocałował ją, a teraz stał się dla niej zupełnie inny. W końcu doszła do wniosku, że nie ma co roztrząsać tego co było, jak ma zamiar zająć się Ullysandra, to przecież nie będzie się wtrącać również i w to. Dziewczyna milczała przez dłuższy czas, przyglądając się swoim towarzyszom - każdy był inny, a mimo wszystko wszyscy dogadywali się ze sobą, a w swoim towarzystwie czuli się całkiem dobrze, co było ogromnym plusem, do którego zdążyła już przywyknąć.
W końcu rozmowa musiała zejść na temat tego, gdzie powinni teraz wyruszyć. Ullysandra wspomniała o Chatach Druidów, Lena przystała na ten pomysł, a jeśli ona, to Yastre pewnie też zechce tam iść, a skoro trzy osoby z grupy postanowią udać się właśnie tam, ona i Novus musieliby się zgodzić. Irme myślała, że w pewnym sensie pozbędą się tej kobiety, a wychodziło na to, że jednak tak się nie stanie, co nie do końca jej pasowało.
- Ja raczej nie będę wam już potrzebna – powiedziała z lekkim uśmiechem. Pewna była jedynie tego, że nie ma zamiaru zostać w tym przeklętym miejscu.
Młoda dziewczyna spojrzała na Novusa, a potem na resztę towarzystwa, zastanawiając się co postanowią.
Avatar użytkownika
Irme
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Arayo, Ignea, Careylissa, Tiva, Rishann, Farico, Raena, Yoraa, Gloren,
Uwagi administracji: Konto Raena, jest prezentem urodzinowym dla użytkowniczki od administracji (z dnia 3.10.2013) i liczy się jako dodatkowy slot na postać. Raena (konto) jest postacią dodatkową, z czego wynika, że użytkowniczka może posiadać 7+1+1postaci na normalnych zasadach + 1 dodatkowych slotów, jeden jako prezent. Zatem użytkowniczka ma prawo posiadać razem 10 kont.
Rasa: Człowiek - Łowczyni
Aura: Niezbyt dostrzegalna emanacja tej dziewczyny często nieśmiało chowa się za o wiele silniejszymi, przez co nierzadko jest pomijana. Jej bardzo silnie błyszcząca barwa przypomina nieprzeciętnie piękny, osobliwy stop metali albo ostrze wyjątkowego miecza kutego przez sprawnego kowala: w oceanie żelaza zatopiono fale z barachitu, spomiędzy których przebłyskuje odrobina miedzi. Gdy dostatecznie długo się przygląda, można dostrzec głęboko skrytą platynę, o której chyba nawet sama właścicielka nie ma pojęcia. Wokół unosi się nikła, równie delikatna co sama aura, szafirowa poświata. Wśród mieszaniny niezidentyfikowanych woni wyróżnić można zapach lasu i garbowanych skór. W dotyku znowu przypomina dobrej jakości klingę – giętki, choć twardy metal jest wystarczająco gładki, choć pod odpowiednim kątem bardzo ostry. Gdyby chcieć posmakować tę emanację, pozostawiłaby po sobie lekko słony blask.
Wygląd: Irme jest ładną dziewczyną, której szlacheckie rysy zupełnie nie pasują do tego czym się zajmuje. Nieskazitelna skóra, piękne, jasne oczy, kontrastują z jej ubiorem, którym są skórzane elementy, przyozdobione ćwiekami i metalowymi wstawkami, choć często nosi też stroje bez elementów przypominających zbroję - wtedy są to spodnie, choć na nich pojawia się dodatkowy element ... (Więcej)

Postprzez Pani Losu » N sty 10, 2016 8:02 pm

        Drzewa to nie zwierzęta. Jeśli nie kwitną, nie można ich wywęszyć, nie sapią, nie warczą, a szelest ich liści nie różni się niczym od szelestu liści wielu innych roślin. Przez to nawet czujne zwierzęta je ignorują, uznając je za niegroźne tło. Myślą, że mogą w takim otoczeniu beztrosko spać i nic ich nie napadnie. A drzewa bywają zawistne, pamiętliwe i mściwe.
        Dzięki ponadprzeciętnemu nagromadzeniu magii drzewa obrastające polanę będącą więzieniem Ullysandry nabrały niezwykłych właściwości. Mogły dowolnie wydłużać, skracać i poruszać swymi gałęziami i korzeniami, kosztowało je to jednak wiele energii, dlatego długo czekały na dogodnym dla nich moment, by zemścić się za przypalanie ich żywym ogniem. Zaczaiły się, by wykonać jeden precyzyjny atak. Śpiący Yastre poczuł, jak coś mocno oplata jego nogi i ciągnie go w kierunku polany. Lena krzyknęła - korzenie ożywionych drzew złapały ją w pasie. Panterołak wiele się nie namyślał, zamiast ratować siebie pomógł kotołaczce, ostrymi pazurami rozrywając roślinną tkankę, dzięki czemu jego ukochana mogła uciec. On sam nie miał tyle szczęście. Korzenie złapały go za wszystkie kończyny i nie mógł się im już wyrwać. Został zawleczony z powrotem w gęstwinę i tam zniknął z pola widzenia tych, którzy zostali na zewnątrz. Jego los podzieliła Irme, którą splątane korzenie uchwyciły za ramiona i również wciągnęły w gąszcz gałęzi i pni. Elfów i kotołaczki już nie udało im się złapać, zadowoliły się więc tymi dwiema ofiarami.
        - Nie damy rady im pomóc.
        Gorzka prawda padła z ust Ullysandry długo po tym, gdy wszystko się uspokoiło. Cała trójka wiedziała, że to prawda i chociaż trudno było się z tym pogodzić, musieli się poddać.

        Dwa dni później drzewa znowu się poruszyły. Gęste sploty gałęzi rozluźniły się i spomiędzy nich wyleciała Irme. Dosłownie. Jakby jakaś niewidzialna siła rzuciła nią z ogromną mocą, przez co przeleciała dobrych kilka łokci w powietrzu, a lądując na ziemi jeszcze kawałek się przeturlała. Co dziwne, oprócz tego że przed chwilą się potłukła, zdawało się, że nic jej się nie stało, nie miała żadnych ran ani siniaków. Nie pamiętała nic od momentu pochwycenia przez drzewa, była jednak mądrą dziewczyną i po wyblakłych śladach obozowiska rozpoznała, że nie ma już co szukać reszty drużyny, gdyż ci pewnikiem dawno ruszyli dalej. Ona musiała sama wydostać się z leśnych kniei.
        Yastre został uwolniony kolejne trzy dni później. Pod postacią pantery wyczołgał się spomiędzy korzeni i szybko odbiegł na bezpieczną odległość. Długo siedział i wylizywał futro z warstwy błota i pyłu, a gdy już skończył, rozejrzał się wkoło, węsząc jak pies. Zapachy towarzyszy dawno się ulotniły, w ziemi widać było tylko kilka niewyraźnych odcisków butów, które urywały się po kilku krokach. Pantera miauknęła żałośnie, gdy dotarło do niej, że została sama. Ze spuszczonym łbem i ogonem powlokła się przed siebie, nieważne w jakim kierunku.

Ciąg dalszy: Yastre
Ciąg dalszy: Irme
Avatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
 
Rasa:
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Poprzednia strona

Powrót do Szlak Ziół

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron