[Piękne lasy] Spacer


Rzeka wije się i przedziera przez najróżniejsze zakątki Andurii, Wypływa z gór i ciągnie się równiną, przepływając przez Valladon, oplatając lasy i pradawne kryjówki smoków. Odwiedza też miejsce gdzie mieszkają motyle, miejsce którego nikt nigdy nie widział a istnieje ono tylko w mitach... może Tobie uda się je odnaleźć.

Postprzez Lentir » Pn paź 27, 2014 9:32 pm

- Dobra, jak chcesz, to możesz mnie uderzyć, nie zamierzam oddawać. Nie biję kobiet, ale nie zamierzam przepraszać za to, co uczyniłem. Teraz pewnie mi nawymyślasz od najgorszych masz do tego pełne prawo. Na pewno nie chciałem cię przestraszyć - rzekł. Czekał, co się wydarzy. Już sobie wyobrażał, co się stanie. Poczynając od uderzenia w niego magią powietrza poprzez klasyczny cios otwartą dłonią w twarz. Nie zamierzał jednak przepraszać za to, co uczynił. Nie żałował swojej decyzji. "Kiedy istota żałuje tego co uczyniła, naprawdę jest winna" - jak mawiał jego mistrz. Tak więc nasz bohater stał, oczekując na cios, nie zasłaniał się rękami. W skupieniu czekał, aż czarodziejka Margaret wybuchnie gniewem, który na pewno w sobie miała. Tylko go dusiła w obawie przed Lentirem, a kiedy ten dał jej wolną rękę, to domyślał się co nastąpi. Najpierw wyzwiska, a potem mocny cios zadany nie wiadomo czym.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Pn paź 27, 2014 9:55 pm

Kiedy skończył ją całować, stała zła, przemoczona i zażenowana. Pierwsze co robiła, to wyszła z wody i ubrała się w swoje ubranie. Jakoś w międzyczasie udało się jej wyschnąć, jednak mimo tego nadal jej ubranie lepiło się do mokrego ciała. Kiedy się ubrała, targały nią te najgorsze emocje: złość i gniew, policzki znowu miała czerwone, jednak teraz był to przejaw złości, jaką czuła. Gniew jej wyczuwalny był zwłaszcza przez magię powietrza, bo jej włosy zaczęły unosić się i falować przez emocje, które w niej zaczęły narastać jak góra lodowa. Spojrzała na Lentira gniewnym wzrokiem, po czym podfrunęła do niego dzięki magii powietrza i zamachnęła ręką i jednym mocnym ciosem uderzyła go prosto w policzek, a następnie zamachnęła nogą i kopnęła równie mocno w krocze. Nie zamierzała na nim używać magii, byłaby to zbyt wielka strata. Kiedy to zrobiła, odfrunęła, słysząc jedynie za sobą jęki bólu chłopaka spowodowane tym, co mu zrobiła. Stanęła po chwili na trawę i weszła do lasu, musiała się uspokoić i poukładać to wszystko w głowie. Taki nagły wybuch złości nie leżał w jej naturze, ale co było to się nie odstanie. Po jakimś czasie usiadła na korzeniu wystającym z ziemi i zgarbiła się, siedząc w ciszy i milczeniu. Nawet kiedy uderzyła chłopaka nie wymówiła żadnego słowa, po prostu czuła jakby jej głos ugrzązł w gardle.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Pn paź 27, 2014 10:30 pm

Dostał porządny łomot, nawet lekko zabolało, kiedy dostał w krocze, ale nie takie rzeczy już przeżywał. Policzek jak policzek, typowy cios od kobiety. Napadła go furia demonicznego gniewu, ale sam go uspokoił. Nie zamierzał odgrywać się na czarodziejce, sam dał jej pozwolenie. Margaret poszła w las. Jej gniew był jeszcze wyczuwalny. Bohater nie zamierzał iść za nią, potrzebowała czasu. Sam przebrał się w ubranie, oparł się o pobliskie drzewo. Zapadł w pół sen. Powieki miał lekko otwarte, w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa był w stanie natychmiast zareagować na nie. Nie śniło mu się nic. Gromadził siły, regenerował organizm po tych paru lekkich ciosach. Wytężył słuch w poszukiwaniach ewentualnego zagrożenia. W pogotowiu miał sztylety, szable, noże, toporki i swoje magiczne właściwości. Odczuwał spokój fizyczny, ale jego mózg nie chciał dać spokoju. Kazał nad czymś intensywnie myśleć. Sam nawet nie chciał o tym rozmyślać, a tutaj rozum coś mu nakazuje.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Pn paź 27, 2014 10:40 pm

Samotność w takiej chwili bywała dla niej pociechą i wyciszeniem, które teraz było jej niemiłosiernie potrzebna. Uspokoiła się, lecz po przemyśleniach stwierdziła, że ten pocałunek, choć krótki, wydawał się jej miły, ale nie wiedziała na jakiej płaszczyźnie, fizycznej czy duchowej. Przez dobrych osiem dekad była samotna, pogodziła się z tym jak żyje, i że również samotność towarzyszy jej na każdym możliwym kroku. Chyba po raz pierwszy miała mętlik w głowie, jednak nie mogła dać po sobie tego pokazać.
Wstała, choć leniwie, i ruszyła tam skąd przyszła, choć trochę niechętnie. Powolnymi krokami dotarła na miejsce, dopiero kiedy zauważyła śpiącego chłopaka, przypomniało się jej, że przecież grają w pytanie i wyzwanie, a teraz była jej kolej na zadanie pytanie.
- Pytanie czy wyzwanie ? - spytała, siadając na ziemi i oparła się o drzewo oddalone od Letnira o jakieś dwa metry. Usiadła w lekko skulonej pozycji, zaś nogi podkuliła bliżej ciała. Laskę trzymała w ręce trochę w nerwowy sposób. Nie patrzyła na niego lecz spoglądała na trawę przed jej stopami.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Pn paź 27, 2014 11:02 pm

Z półsnu wyrwał go głos czarodziejki. Wstał, wyprostował kości. Margaret była od niego dwa metry dalej. Czyli, jednak wróciła. Co, by tu wybrać? Może dla odmiany wyzwanie. Znając życie znowu dostanę w kość, tym bardziej, że ma teraz powód. Pytanie jest z kolei nudne jak flaki z olejem. O wiele ciekawsza pozostaje opcja z zadaniem - pomyślał.
- Wybieram zadanie - odrzekł. I znów pojawiające się pytanie, co to będzie. Mógł spodziewać się trudnego zadania, wiedząc o poprzednim zachowaniu czarodziejki. Pewnie będę musiał wykonać coś niewykonalnego albo bóg jeden wie co - rozmyślał. W międzyczasie zaczęło zmierzchać, księżyc niedługo powinien zastąpić słońce i ukazać się w całej swojej okazałości. Wiatr ucichł, niebo było bezchmurne. Zapowiadała się piękna, gwieździsta noc. Oni nawet nie mieli uzbieranego chrustu, ani też żadnego obozowiska. Marnie by to wyglądało, jakby jakieś zwierze chciało zaatakować. Niebezpieczeństwo znikome, ale jednak istniało.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Pn paź 27, 2014 11:24 pm

Zastanawiała się, co też może on wybrać chociaż już powoli zaczynało zmierzchać, więc przydałoby się jakiś chrust albo patyki na ognisko, zwierzyna też byłaby dobra.
- Przynieś chrustu i trochę drewna, zrobimy ognisko, zmierzcha powoli. - Skoro miał dostać wyzwanie, niech chociaż coś zrobi pożytecznego, a oboje będą szczęśliwi. Westchnęła cicho pod nosem. Zgłodniała, choć powinny być tu gdzieś jabłka, rozejrzała się za nimi i dostrzegła kilka, jednak koło Lentira, przez co zmarszczyła brwi w grymasie złości i oparła brodę o swoje zgięte kolana, patrząc przed siebie.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Wt paź 28, 2014 9:33 pm

Nastroszona jak kotka, którą ktoś rozwścieczył. Ktoś, a właściwie Lentir. Zobaczył jak patrzy na jabłko. Podniósł owoc, podał jej do ręki. Podszedł po opał na ognisko. Nie miał zamiaru przynosić mało drewna. Zobaczył parę pni leżących na ziemi. Dzięki temu nie musiał ścinać drzew. Przyciągnął najpierw jeden pień w pobliże przygotowanego obozowiska, potem następne. Użył magii chaosu do pocięcia drewna na mniejsza szczapki, nadające się do ogniska. Kiedy skończył powyższą czynność, skierował swoje kroki w pobliże rzeki w celu znalezienia paru dużych kamieni, oczywiście suchych, nie mogły być wilgotne. Ułożył je pośrodku potencjalnego obozowiska. Tym sposobem wyznaczył teren pod ognisko. Zaczął układać coś na kształt wigwamu, tylko w mniejszej wersji i z drewna. W środku wyłożył go korą z drzew, szyszkami. Brakowało jeszcze jedzenia i ochrony przed zwierzętami błąkającym się w okolicy. Nasz bohater znów poszedł nad rzekę. Zabrał ze sobą kilka prostych patyków, naostrzył je. Zaczął polować na ryby, których w rzece było mnóstwo. Po pięciu minutach miał ich piętnaście. Dla niego i czarodziejki powinno wystarczyć. Wrócił, położył ryby nabite na patykach koło nierozpalonego jeszcze ogniska. Znów naostrzył kawałki drewna do ciskania w zwierzęta, aby je odganiać od ogniska. Wyciągnął z plecaka jeszcze jedną buteleczkę z nieprzyjemnie pachnącą substancją. Poszedł paręnaście metrów dalej, skropił drzewa miksturą. Miała za zadanie odstraszyć dzikie zwierzęta swoim zapachem. Już więcej nie oddalał się od obozowiska, przyrządził ryby do jedzenia. Rozpalił ognisko za pomocą krzesiwa. Palenisko z łatwością zajęło się ogniem.
Wszystko było gotowe, ryby upieczone. Podał je nadal obrażonej czarodziejce na talerzu, który wykonał z drewna. Księżyc pojawił się na nieboskłonie, podobnie jak gwiazdy. Las w tym czasie nie robił wrażenie przyjaznego jak za dnia. Stał się mroczny. I ta cisza, to zaczęło być denerwujące. Przypomniał sobie o jednym fakcie. Zwrócił się w te słowa do Margaret:
- Mam pytanie poza konkursem. Dlaczego tak bardzo boisz się miłości? I jeszcze jedno: pytanie czy wyzwanie?
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Wt paź 28, 2014 9:55 pm

Podniosła wzrok, patrząc na chłopaka. Faktycznie zaczął przynosić drewno na ognisko, przyglądała mu się zaciekawiona, wstając, mimo że było to zadanie, w jakiś sposób mogłaby mu pomóc. Jednak im dłużej patrzyła, tym chłopak przynosił więcej drewna i radził sobie z tym całkiem dobrze.
- M-może ci pomóc? - spytała go niepewnie, jednak ten zabrał się za łowienie ryb, więc nie było dla niej zajęcia. Kiedy ognisko było rozpalone, usiadła przy nim by się ogrzać, a i za rybę podziękowała, którą dostała od Lentira. Nie była tyle co obrażona, a raczej zakłopotana i zmieszana tą całą sytuacją, jaka nastała. Jadła rybę małymi kęsami, żując powoli i ciesząc się jej smakiem, jabłko zaś schowała do kieszeni, by zostało jej na później w razie gdyby zgłodniała. Faktycznie las teraz w nocy nie wygląda już tak pięknie, a raczej mrocznie i niebezpiecznie. Sama mieszka w identycznym lesie więc można powiedzieć, że do takich rzeczy już przywykła. Po kilku takich dekadach już mało co ją zaskakuje. Podniosła wzrok do góry słysząc pytanie z jego ust, otworzyła usta by zjeść kawałek ryby, jednak po chwili je zamknęła, nigdy dobrze nie zastanawiała się nad słowem miłość i to co z tym się łączy.
- Tak? - spytała, by usłyszeć jego pytanie, a potem lekko wzruszała ramionami.
- Miłość? Czarodziejce takie słowa są obce. Od pokoleń czarodziejki rzadko kiedy zakochiwały się w kimś. Dla nas jest to rzecz, z którą można żyć na co dzień i miłość nie jest nam do tego potrzebna. Wybieram pytanie. - Po tych słowach zaczęła powoli jeść swoją rybę, w sumie może i by zakochała się kiedyś, za kolejne osiem stuleci...
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Śr paź 29, 2014 9:33 pm

- Miłość? Czarodziejce takie słowa są obce. Od pokoleń czarodziejki rzadko, kiedy zakochiwały się w kimś. Dla nas jest to rzecz, z którą można żyć, na co dzień i miłość nie jest nam do tego potrzebna. Wybieram pytanie. - To powiedziała mu czarodziejka.
Nie wiedział jakie pytanie jej zadać. Wydawało mu się, iż wyczerpał cały arsenał pytań. Podniósł jedną szyszkę, zaczął nią podrzucać i łapać. To pozwoliło bohaterowi skupić się. Przestał podrzucać przedmiot, skierował wzrok na otoczenie, następnie na czarodziejkę. Szukał punktu zaczepienia czegoś, co pomogłoby mu zadać odpowiednie pytanie. Zaczął nawet analizować jej słowa. Postanowił zapytać o głupotę, która nie dawała mu spokoju.
- Słuchaj wiem, to pytanie będzie głupie, ale zadaję je sobie od dłuższego czasu, a ty na pewno będziesz znała odpowiedź. Mówisz, że miłość przeważnie jest wam obcym uczuciem. W takim razie jak zaspokajacie swoje potrzeby seksualne? - powiedział.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Śr paź 29, 2014 10:21 pm

Kiedy zjadła swoja rybę, wrzuciła kość do ogniska, słuchając charakterystycznego cichego dźwięku pękających ości. Westchnęła cicho i ułożyła się na boku, pozwalając by ognisko ogrzało jej ciało. Lubiła przesiadywać wśród ognia, choć wolała spać w swoim domku niż na zewnątrz. To był fakt, nie bała się, ale w domu było ciepło i miło oraz w jakimś stopniu czuła by się bezpieczniej. Kątem oka patrzyła jak chłopak podrzuca szyszkę, wzruszyła ramionami lekko, po czym zaczęła jeść jabłko, które specjalnie zostawiła sobie na później. Było słodkie i dlatego tak jej smakowało. Słysząc pytanie połknęła to co miała w ustach, patrząc na ogień w ognisku.
- Nie potrzebujemy miłości, więc i takie potrzeby są nam zbędne. Żyjemy dzień za dniem, choć nie tak jakby był to nasz ostatni -odpowiedziała ze spokojem, po chwili kładąc się na plecach, bo poczuła, że leży w dość niewygodnej pozycji. - Więc, pytanie czy wyzwanie? - spytała po chwili spokojnym głosem, powoli jedząc jabłko.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » N lis 02, 2014 9:32 pm

Skończył swój posiłek. Resztki z jedzenia wrzucił do ogniska, które spaliło je z charakterystycznym skwierczeniem. Zostały jeszcze dwie ryby na posiłek poranny. Dorzucił parę szczap drewna do ogniska, aby lepiej płonęło i dawało ciepło. Krąg światła zwiększył się znaczenie. Spojrzał po okolicy w poszukiwaniu dzikiego zwierza, który mógł się przybłąkać zwabionym światłem. Coś poruszyło się w pobliskich krzakach, ale to był tylko królik. Wykonał parę skłonów, przeciągnął się. Strzyknęło mu w plecach i w dłoniach, naciągnął ścięgna. Teraz był gotowy do pełnienia ewentualnej warty.
- Wybieram pytanie. Chcesz pierwsza trzymać wartę, czy druga? - powiedział. Oczekiwał pytania beż żadnej ciekawości. Nie miał na to siły, prawdopodobnie on będzie musiał pełnić wartę.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Pn lis 03, 2014 12:58 pm

Jedzenie było smaczne, a jabłko, które teraz jadła dopełniło wszystko i poczuła się najzwyczajniej zmęczona. Uniosła wzrok na Lentira, kiedy zdecydował się w końcu na pytanie. Nie bardzo wiedziała o co powinna pytać, było ciemno i nie bardzo wiedziała o co ma opierać swoje pytanie, aż po chwili przyszło jej jedyne pytanie, które trapi ją od dłuższego czasu.
- Czemu mnie pocałowałeś? - powiedziała w końcu, choć z niepewnością w głosie. Ciekawiło ją to dlaczego chłopak ją pocałował, jakie miał zamiary, a może po prostu zrobił to, bo tak chciał. Ale przecież nikt nie podejdzie i cię nagle nie pocałuje. Przyglądała się Lentirowi, ciekawa co jej odpowie, ale zmęczenie było spore jednak walczyła z nim jak mogła by nie usnąć.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Cz lis 06, 2014 7:17 pm

Lentir, mimo że był demonem, to jednak był też zwykłą istotą na tym świecie. Czuł się wykończony po całym dniu zadań, prawd. Najpewniej położyłby się spać, ale musiał odpowiedzieć na to pytanie i nie było nadal ustalone, kto pierwszy pełni wartę.
- Odpowiedź jest prostsza niż ci się wydaje. Zauroczyłaś mnie, żadna wielka tajemnica. Chcesz pierwsza pełnić wartę, czy ja jednak mam najpierw pilnować obozowiska? Na dzisiaj już koniec z grą w "prawda czy wyzwanie". Każdy jest zmęczony - powiedział.
Poszperał jeszcze w swoim plecaku, wyciągnął buteleczkę z granem. Mocniejszy trunek od alkoholu. Przeznaczony wyłącznie dla demonów. Zwykły śmiertelnik po zażyciu tej mikstury mógł pożegnać się z życiem. Wypił porządny łyk napoju. Oczekiwał co też odpowie czarodziejka, bo nie wiedział co ma robić.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Postprzez Margaret » Cz lis 06, 2014 7:55 pm

Ciekawość była jednak silniejsza od snu, zwłaszcza, że była ciekawa co odpowie jej demon. Usiadła na ziemi i wyciągnęła się leniwie, co chwilę spoglądając w stronę Lentira. Długo czekać na odpowiedź nie musiała, a przez co na jej policzkach zawitały rumieńce, a serce jej też nieco szybciej zaczęło bić. Zauroczenie też coś, jakieś bzdury! myślała w głowie, choć nigdy tak naprawdę zauroczona nie była więc nie wiedziała jak to jest darzyć kogoś jakimś głębszym uczuciem.
- Ja mogę pierwsza być na warcie - powiedziała spokojnie, mimo iż zmęczenie pojawiło się to teraz nieco zelżała, sama nie wiedziała po czym. Czy sprawił to fakt iż chłopak się w niej zauroczył czy też fakt, że jeżeli będzie miała pierwszą warte będzie mogła o tym dłużej pomyśleć. Oba te powody były dla niej logiczne więc to była dobra okazja by popilnować obozowiska.
Avatar użytkownika
Margaret
Błądzący po drugiej stronie
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Lentir » Wt lis 11, 2014 7:01 pm

Lentir nie zastanawiał się długo. Nie chciał pierwszy pełnić warty, dlatego był wdzięczny czarodziejce za przyjęcie pierwszej warty. Zmęczenie brało u niego górę. Przygotował sobie posłanie składające się z trzech koców. Jeden rozłożył, aby się na nim położyć. Kolejny złożył, by wykorzystać go jako poduszkę. Zdjął szable z pleców i położył je koło posłania, żeby w razie niespodziewanego ataku można było po nie szybko sięgnąć.
- Dzięki, iż wzięłaś pierwszą wartę. Jestem bardzo zmęczony obudź mnie za trzy godziny, wtedy, kiedy księżyc będzie pośrodku nieba. Dorzucaj od czasu do czasu do ogniska chrustu – powiedział. Poszedł w kierunku swojego legowiska.
Położył się na swoim posłaniu, tak, aby nogi miał skierowane w kierunku paleniska. Przykrył się trzecim kocem. Bohaterowi zaczynało robić się ciepło i przyjemnie. Już odpływał do krainy Morfeusza. Nie kontaktował już ze światem rzeczywistym. Lentirowi jako demonowi nie śniło się przeważnie nic. Przed oczami miał tylko ciemność, nic poza tym.
Bohater spał już twardym snem. Ciężko było go rozbudzić.
Avatar użytkownika
Lentir
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Chors,
Rasa: Nemoraianin
Aura: Aura o przeciętnej sile oraz barwie cyny i żelaza. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej słychać kakofonię dźwięków i głosów, to pojawiających się, to znikających, jak również agonalne krzyki i rumor głazów, w tle zaś rozbrzmiewa spokojna, głęboka melodia. Wydziela zapach, którego nie da się porównać z żadnym innym. W dotyku jest twarda, gładka i ostra a w smaku pikantna.
Wygląd: Wysoka osoba mająca dwa metry wzrostu. Ma czarne włosy, urodę jak poświata księżyca. Oczy zielone, charakterystyczne dla jego rasy. Jest umięśniony. Włosy ma krótkie, jest wysportowany. Obojętny wyraz twarzy tylko czasami przybiera jakiś wyraz odzwierciedlający emocje. Na palcu serdecznym lewej dłoni nosi złoty pierścień z zielonym szmaragdem. Na plecach ma przewieszoną swoją ... (Więcej)
Uwagi: Zdarza się, że wpada w furię lecz nie powoduje to tego, że rzuca się do samobójczego ataku. Wręcz przeciwnie, zaczyna myśleć bardziej logicznie i szuka, gdzie mógłby ugodzić przeciwnika.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rzeka Motyli

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron