[Brzeg Rzeki Motyli] Gospoda Ukleja


Rzeka wije się i przedziera przez najróżniejsze zakątki Andurii, Wypływa z gór i ciągnie się równiną, przepływając przez Valladon, oplatając lasy i pradawne kryjówki smoków. Odwiedza też miejsce gdzie mieszkają motyle, miejsce którego nikt nigdy nie widział a istnieje ono tylko w mitach... może Tobie uda się je odnaleźć.

Postprzez Subintabulat » Pt wrz 02, 2016 4:02 pm

- Kleju, polej jeszcze gorzałki - zwrócił się do niskiego, acz krępego mężczyzny wyglądającego na ok 45-50 lat. Mimo niezbyt sędziwego wieku gospodarz był już niemal całkiem łysy, pozostały mu ino dwie niewielkie rude kępki nad oboma skroniami. Braki te nadrabiał jednak obfitymi i gęstymi wąsami, pod którymi gościł niemal cały czas wesoły uśmiech.
- Posmakowała gorzałka, co? - odpowiedział z zadowoleniem i zalał do pełna kubek centaura. - Wiedziałem, że ludziom będzie smakować. Mój szwagier też mówi, że to najwspanialsze delicjium jakie mu przyszło pić. Mówię wam z tą porostówką wejdę na rynek wódki jak nóż w masło. Całe szczęście, że przyśnił mi się ten wspaniały sen, o którym wam mówiłem. Początkowo nie przeczę wyglądało to jak koszmar. Gospoda mi się zaczęła palić, więc wybiegam szybko z wiadrem po wodę do rzeki, a tu nagle jak nie huknie nad głową. Podnoszę wzrok, patrzę a nad moją gospodą jakaś krata szeroka na trzy sążnie stoi zawieszona w powietrzu, a przez jej oka leje się niemiłosiernie na moją ojcowiznę. Nagle patrzę a tu jakieś świecidełka wypadają razem z wodą, jakieś świecące kryształki. Wtem krata pękła, a na moją biedną gospodę zwala się statek z żelaza, a obok metalowy rekin z jakimś człowiekiem w paszczy. Mnie już łzy do oczu nalecieć zdążyły, toż to tatko pół życia spędził jeżdżąc po świecie, zbierając fundacjum na rozpoczęcie interesu, a tu w mgnieniu oka taka katastrofa się stała. Nagle widzę, a tam ktoś wyczołguje się z tych gruzów. Podbiegam, a tam jakiś jegomość w ciemnej szacie, widzę jego bladą rękę z flaszką w dłoni, a w oczach obłęd. Mężczyzna rzecze - "O Bogu Muszlo, nie daj przepisu sługi twego na zmarnowanie i zapomnienie. Porostówka to najlepsza wódka świata" - i ostatnim swym tchnieniem wyjawił mi przepis. Takiego kalibru był to człowiek. Taki wierny swemu kultowi.
Klej zamilkł. Subintabulat spojrzał kątem oka i zobaczył - gospodarz miał łzy w oczach, jak zawsze zresztą gdy opowiadał swoją historię.
- Polej jeszcze trochę Kleju, tak się zasłuchałem, że nie wiem kiedy wypiłem. Wspaniała historia prawda? - spytał swojego towarzysza, siedzącego po drugiej kamiennej ławy, znajdującej się pomiędzy gospodą a molem, do którego przybijały promy.
Avatar użytkownika
Subintabulat
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Centaur
Aura: Emanacje można określić jako całkiem silną. Nadano jej odcień głównie żelazny. Wokół całej powłoki spiralnie wędruje kobaltowe pasmo. Na szczycie został rozsypany barachitowy pył błyszczący w słońcu i do złudzenia przypominający gwiazdy na nocnym niebie. Całość otula ametystowa poświata. Niespodziewanie daje się słyszeć trzaski płomieni, a wokół sypią się iskry, mieniące się różnymi kolorami. Wywołuje to uczucie gorąca, które po chwili zanika, by ustąpić zawodzeniu wiatru wraz z szeptem liści. Po krótkim czasie ostatnie już iskry zaczynają się zmieniać w lewitujące krople wody, które w słońcu tworzą piękną tęczę i nawet uczucie wilgoci czy szum strumyka niknie wobec owego wrażenia wizualnego. Wybudza z niego przerażający rumor spadających głazów, na koniec można słyszeć jedynie głęboki ton. Aura przynosi wraz z sobą słodki zapach kwiatów oraz miodu. Powierzchnia jej jest niezwykle twarda, nie da się jej zarysować, zwłaszcza, iż dzięki jej elastyczności bez problemu potrafi umknąć przed ciosem. W smaku zaś początkowo jest pikantna i parzy w język wołać silne pragnienie. Jednakże jej lepkość utrudnia jego ugaszenie.
Wygląd: Subintabulat jest dużym przedstawicielem swojego gatunku (wysoki na na 2,5 m) o iście atletycznej budowie ciała. Jego końska sierść jest barwy brązowej, zaś włosy na ogonie i głowie są koloru czarnego. Na nadgarstkach nosi srebrne bransolety, a na swej głowie prosty w swej formie diadem z tego samego metalu. Na jego zbroję składają się: lewy naramiennik oraz osłona na podbrzusze ... (Więcej)
Uwagi: Ludzki Towarzysz: Fari - młoda dziewczyna, którą Subintabulat znalazł praktycznie nagą, błąkającą się po lesie z tajemniczym pergaminem w dłoni, na którym napisane było jedynie ... (Więcej)

Postprzez Arthanal » So wrz 03, 2016 9:30 pm

        Od kilku godzin lało. Lało okropnie, lało straszliwie, lało tak, że droga, wiodąca wzdłuż Rzeki Motyli rozmyła się w półpłynne błoto, ludzki wzrok nie sięgał dalej, niż na odległość wyciągniętej ręki, nekromanta zaś wreszcie zdecydował wyjąć z juków tajemniczą pelerynę, którą znalazł kilka tygodni temu na skraju pustyni, i które to znalezisko skłoniło go by wreszcie, po przeszło półtorarocznym odosobnieniu, opuścił wreszcie swoją siedzibę.
        Okrycie to bowiem, chodź na pozór całkiem zwyczajnie, zainteresowało czarnoksiężnika od samego początku, to jest od chwili, kiedy pojawiło się przed jego wieżą w czerwonym rozbłysku, chwilę jeszcze rozjaśniając nocne niebo napisem ,,Szczęść Boże". Arthanal zabrał więc pelerynę do swego laboratorium i począł badać ją wszelkimi sposobami. Ujawniła niewiele - ślady rytuału, trochę magii chaosu, świątobliwe napisy nie pojawiły się jednak. Ani żadne inne, tak do momentu, aż przeszło kilka temu miesięcy, ochłodziło się, a nekromanta przypomniał sobie o purpurowym płaszczu tkwiącym na dnie kufra. Wydobył go, owinął się nim, posiedział chwilkę, aż nie zainteresowało go czerwone odbicie w lustrze. Odbicie, jak się okazało, będące łuną od frazy, unoszącej się za nim w powietrzu, a głoszącej ,,Arthanal Formierz Trzeci wskrzeszał małe dzieci". Tego było magowi dość. Spakował swój dobytek, załadował pelerynę do torby i następnego dnia zmierzał już w stronę Rubidii, gdzie, jak wiedział, przebywał pewien kreomag, znany ze swojej ekscentryczności.
        Bez problemów dotarł do Smoczej Przełęczy, minął Ekradon, dotarł do wideł rzek Motyli oraz Dihar. Tam dopiero dopadło go załamanie pogody, które nieco za Valladonem przybrało obecną siłę. Nekromanta westchnął ciężko i założył pelerynę, chcąc nieco ochronić się przed ulewą. Westchnął raz jeszcze, oglądając się za siebie. Jaskrawe, czerwone litery, unoszące się za nim głosiły ,,Królowa Jaren jest starą kurwą".
        Jakieś dwie godziny później zobaczył światło przy drodze, niechybnie oznaczające jedną z gospód, jakie licznie wyrastały wzdłuż Szlaku Błękitnego. Rychło skierował tam swego wierzchowca, zaraz też zeskoczył na ziemię i wszedł do wnętrza karczmy, licząc na ciepły posiłek i trochę ognia, przy którym mógłby się osuszyć. Panthenola zostawił po prostu na zewnątrz - deszcz ożywieńcowi nie przeszkadzał wcale.
        Wewnątrz dostrzegł kilka osób, co mu się nie spodobało, bo ostatnimi czasy nie lubił osób wcale. Skierował więc swe kroki w kąt sali, przemierzając całą jej szerokość i wcale nie zauważając, że napis za nim zmienił się na ,,Czo te centaury śpio na stojąco i w ogóle straszne z nich niejadki xDDDDD".
Avatar użytkownika
Arthanal
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Chaldrion, Merithur, Sekiel,
Rasa: Lich
Aura: Silna emanacja manifestuje się poprzez przeraźliwie krzyki agonii, które wystraszyć zdołają nie jednego twardziela. Dodatkowo przejmujące uczucie straty i stagnacji niemalże odbiera wszelkie siły do życia. Nagłe grzmoty, przy których włosy na głowie lekko się unoszą, potęgują poprzednie wrażenia, a cisza, w której toną wszystkie dźwięki wzbudza niepokój. Wokół srebrzystej powierzchni, otoczonej spiralnym kobaltowym pasmem widnieje świetlista, turmalinowa otoczka. Aura wydziela mocną woń starych pergaminów pokrytych kurzem oraz zapach wysuszonej skóry. W dotyku niespodziewanie okazuje się, iż jest miękka, aczkolwiek podczas wygięć i zgięć, gdzie ukazuje swą elastyczność, grozi ostrymi, jak brzytwa zakończeniami. W smaku natomiast lepi się do podniebienia, uporczywie sklejając usta czytającego na kilka chwil.
Wygląd: Dzięki magii Arthanal nie wygląda tak, jak wyglądać powinien. Ciężko określić jego wiek po samym tylko wyglądzie. Nekromanta wygląda
bowiem
na
czterdzieści lat, może więcej, jeśli ktoś zasugeruje się jego szarawą, zmęczoną cerą lub bruzdami zmarszczek na czole i policzkach. Dokładną
identyfikację wieku utrudnia też krótka broda, okalająca jego szczękę ...
(Więcej)
Uwagi: Przedmioty podane w Ekwipunku to rzeczy, które Arthanal zabiera ze sobą, podróżując. Posiada on jednak swoją siedzibę u podnóży Gór
Dasso, na
skraju Pustyni Nanher, w niej zaś ...
(Więcej)

Postprzez Subintabulat » N wrz 04, 2016 11:46 am

Fari pokiwała tylko główką na retoryczne pytanie Subintabulata. Sama również otrzymała kubek porostówki, ale w przeciwieństwie do swojego kompana spożywała ów napój oszczędnymi łyczkami. Chciała zachować trzeźwość umysłu, aby móc jutro odpisać. "Odpisać, odpisać, odpisać" - pobrzękiwało jej w myślach - "komu miałam odpisać?" - brzęczenie stawało się coraz bardziej nieznośne. Upiła tym razem większy łyk pragnąc, aby nieznośny odgłos wreszcie przeminął. Wtem spostrzegła, że do gospody podjechał na ponurym wierzchowcu nie mniej ponury jegomość. Dziewczynie wydawało się, że skądś już zna tego człowieka. "Pustynia? Ruiny miasta? Jakieś szkaradne maszkary?" - Fari poczęła ciągnąć Subina za ramię, a drugą ręką wskazując dziwnego przybysza. Zadowolony z jakości jak i ilości spożytego trunku czarodziej żywiołów odwrócił się akurat w tym momencie, gdy mężczyzna wchodził do gospody, a na jego pelerynie pojawił się dowcipny napis. Twarz Subintabulata rozpromienił szeroki uśmiech.
- Halo, otoczyłem was! - krzyknął stojąc w drzwiach przybytku i poszukując wzrokiem kawalarza. Znalazł go bez większego trudu, gdyż magiczny napis na jego odzieniu wciąż świecił się jeszcze wyraźnie.
- Halo, a komu chce pan zaimponować? - zwrócił się do Arthanala i począł powoli zbliżać się w jego stronę. - Wyczuwam, że pan nie jest do końca normalny. Pan myśli, że jest może czarodziejem? Huehue! Wszyscy wiedzą, że czarodzieje chodzą w szlafroku ze srebrnymi gwiazdami i spiczastym kapeluszem z kometą na czubku! No panie, z czym do ludzi? Fari, chodź tu! Patrz jaka beka z gościa! Zaraz wyjdzie słońce, będzie plus czterdzieści w cieniu, a on w czarnym płaszczu chodzi huehue. No dobra już, umiem docenić dobry kawał. Mam nadzieję, że pan umie docenić dobry alkohol bo tu gospodarz ma istne cudo.
- Kleju proszę donieść tu jeszcze jedna flaszkę i kubek dla gościa - powiedział centaur podchodząc do stolika, przy którym zatrzymał się przybysz.
- Nie no, fajne zaklęcie z tym wypisywaniem dowcipów na plecach. Też bym się chciał nauczyć. Może zdradzi mi pan jak się je rzuca?
Avatar użytkownika
Subintabulat
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Centaur
Aura: Emanacje można określić jako całkiem silną. Nadano jej odcień głównie żelazny. Wokół całej powłoki spiralnie wędruje kobaltowe pasmo. Na szczycie został rozsypany barachitowy pył błyszczący w słońcu i do złudzenia przypominający gwiazdy na nocnym niebie. Całość otula ametystowa poświata. Niespodziewanie daje się słyszeć trzaski płomieni, a wokół sypią się iskry, mieniące się różnymi kolorami. Wywołuje to uczucie gorąca, które po chwili zanika, by ustąpić zawodzeniu wiatru wraz z szeptem liści. Po krótkim czasie ostatnie już iskry zaczynają się zmieniać w lewitujące krople wody, które w słońcu tworzą piękną tęczę i nawet uczucie wilgoci czy szum strumyka niknie wobec owego wrażenia wizualnego. Wybudza z niego przerażający rumor spadających głazów, na koniec można słyszeć jedynie głęboki ton. Aura przynosi wraz z sobą słodki zapach kwiatów oraz miodu. Powierzchnia jej jest niezwykle twarda, nie da się jej zarysować, zwłaszcza, iż dzięki jej elastyczności bez problemu potrafi umknąć przed ciosem. W smaku zaś początkowo jest pikantna i parzy w język wołać silne pragnienie. Jednakże jej lepkość utrudnia jego ugaszenie.
Wygląd: Subintabulat jest dużym przedstawicielem swojego gatunku (wysoki na na 2,5 m) o iście atletycznej budowie ciała. Jego końska sierść jest barwy brązowej, zaś włosy na ogonie i głowie są koloru czarnego. Na nadgarstkach nosi srebrne bransolety, a na swej głowie prosty w swej formie diadem z tego samego metalu. Na jego zbroję składają się: lewy naramiennik oraz osłona na podbrzusze ... (Więcej)
Uwagi: Ludzki Towarzysz: Fari - młoda dziewczyna, którą Subintabulat znalazł praktycznie nagą, błąkającą się po lesie z tajemniczym pergaminem w dłoni, na którym napisane było jedynie ... (Więcej)

Postprzez Arthanal » N wrz 04, 2016 10:09 pm

        No tak. Wiedział, że o czymś zapomniał. Szybkim ruchem zdjął pelerynę, rzucił obok siebie, na ławę. Litery, układające się w napis ,,Ale was strollowałem, to był eksperyment" zagasły powoli w powietrzu.
         - Nie - rzucił, umiarkowanie wrogo, na tyle, by, miał nadzieję, zniechęcić centaura do dalszych konwenansów. - Nie potrafię. I gdzie tam, czarodziejem. Wżdy od razu widać, że jestem chłopem, jak raz jadącym na wykopki. Każdy przecież wie, że czarodziejowi trzeba kapelusza. Z gwiazdką. A teraz, jeśli wybaczysz, naturianinie...
        Mówiąc to, równocześnie badał aurę swojego rozmówcy. I, prawdę powiedziawszy, zdziwił się nieco. Spodziewał się, że rozmawia z niezbyt rozgarniętym osobnikiem, emanacja zaś wskazywała na maga, względnie inteligentnego zresztą. Cóż to więc? Pogrywał z nim? Nie zadał sobie trudu odczytania i jego aury? Dobrze więc. Skoro tak, niechże stanie się pionkiem w rękach Formierza.
        - Z drugiej jednak strony... - odezwał się po chwili, już przyjaźniej. - Oczywiście nie mogę odmówić głodu wiedzy temu, który prosi, bym go zaspokoił. Takie zaklęcie, hm... To zasługa tego przedmiotu. - Poklepał dłonią pelerynę, która na moment rozbłysła w słowa ,,Karczmarze to pospolite skurwysyny". - Prawdę powiedziawszy, nie znam jeszcze dokładnie mechanizmów jego działania, udaję się więc do mojego kolegi w Rubidii, który mógłby, jak sądzę, co nieco mi o sprawie poopowiadać. Z drugiej jednak strony, mógłbym odstąpić tę misję tobie, miły przyjacielu, jako że pełny jesteś zapału, jak widzę, do zgłębiania tych spraw tajemnych. Oczywiście - dodał szybko, by uwiarygodnić nieco historię. - Jeśli masz coś na wymianę - niepodobna, tak cenny przedmiot oddawać darmo, czyż nie?
        Centaur, jeśli odpowiednio rozproszyły go słowa nekromanty, nie mógł widzieć, jak w chaotyczny splot zaklęć Formierz wplata jeszcze jedną, delikatną nić, cieniutką, praktycznie niezauważalną i skrzętnie ukrytą pod magią Pustki.
Avatar użytkownika
Arthanal
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Chaldrion, Merithur, Sekiel,
Rasa: Lich
Aura: Silna emanacja manifestuje się poprzez przeraźliwie krzyki agonii, które wystraszyć zdołają nie jednego twardziela. Dodatkowo przejmujące uczucie straty i stagnacji niemalże odbiera wszelkie siły do życia. Nagłe grzmoty, przy których włosy na głowie lekko się unoszą, potęgują poprzednie wrażenia, a cisza, w której toną wszystkie dźwięki wzbudza niepokój. Wokół srebrzystej powierzchni, otoczonej spiralnym kobaltowym pasmem widnieje świetlista, turmalinowa otoczka. Aura wydziela mocną woń starych pergaminów pokrytych kurzem oraz zapach wysuszonej skóry. W dotyku niespodziewanie okazuje się, iż jest miękka, aczkolwiek podczas wygięć i zgięć, gdzie ukazuje swą elastyczność, grozi ostrymi, jak brzytwa zakończeniami. W smaku natomiast lepi się do podniebienia, uporczywie sklejając usta czytającego na kilka chwil.
Wygląd: Dzięki magii Arthanal nie wygląda tak, jak wyglądać powinien. Ciężko określić jego wiek po samym tylko wyglądzie. Nekromanta wygląda
bowiem
na
czterdzieści lat, może więcej, jeśli ktoś zasugeruje się jego szarawą, zmęczoną cerą lub bruzdami zmarszczek na czole i policzkach. Dokładną
identyfikację wieku utrudnia też krótka broda, okalająca jego szczękę ...
(Więcej)
Uwagi: Przedmioty podane w Ekwipunku to rzeczy, które Arthanal zabiera ze sobą, podróżując. Posiada on jednak swoją siedzibę u podnóży Gór
Dasso, na
skraju Pustyni Nanher, w niej zaś ...
(Więcej)

Postprzez Subintabulat » Pn wrz 05, 2016 12:43 pm

- A więc ktoś specjalnie stworzył taki zaczarowany przedmiot! - wyrzekł bez udawanego zainteresowania Subintabulat. - Chętnie bym poznał człowieka o takim kunszcie. No ale skoro kolega jak widzę nie wie za dużo o tej pelerynie, to i jej twórca jak zakładam pozostaje nieznany? A szkoda, szkoda, chętnie byśmy poznali zacnego artystę, prawda, Fari?
Dziewczyna spojrzała na Subina z wyrazem twarzy mówiącym "za dużo wypiłeś, znowu gadasz głupoty".
- No chętnie podjąłbym się tej misji - kontynuował naturianin. - Tylko nie wiem co kolega by chciał za tę pelerynę otrzymać. Mam trochę srebra. - Centaur podniósł demonstracyjnie swoje potężne ręce ukazując duże i grube bransolety okalające jego nadgarstki. - A przy okazji fajne łapy mam co nie? Kolega pewnie nigdy takich nie widział. No i z tego srebra to kolega mógłby sobie gwiazdki zrobić do swojej szaty i wyglądałby jak prawdziwy czarodziej i dodatkowo starczyłoby na kometę do kapelusza. Hmm, no jest jeszcze porostówka, jeżeli koledze przysmakowała to mogę załatwić miesięczny zapas. Mogę też jakoś odpracować koledze ten przedmiot. Mam w końcu trochę wolnego czasu. Może na kolegę czają się jacyś plugawi wrogowie? To ja z nimi pogadam i już nie będą kolegę nachodzić. A w ogóle to gdzie moje maniery. Przepraszam nie przedstawiłem się. Jestem Subintabulat, a to moja towarzyszka Fari. Na zewnątrz powinien gdzieś kręcić się Hans taki biało-czarny miś - powiedział centaur wyciągając rękę w stronę swojego rozmówcy na znak przyjaźni.
Avatar użytkownika
Subintabulat
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Centaur
Aura: Emanacje można określić jako całkiem silną. Nadano jej odcień głównie żelazny. Wokół całej powłoki spiralnie wędruje kobaltowe pasmo. Na szczycie został rozsypany barachitowy pył błyszczący w słońcu i do złudzenia przypominający gwiazdy na nocnym niebie. Całość otula ametystowa poświata. Niespodziewanie daje się słyszeć trzaski płomieni, a wokół sypią się iskry, mieniące się różnymi kolorami. Wywołuje to uczucie gorąca, które po chwili zanika, by ustąpić zawodzeniu wiatru wraz z szeptem liści. Po krótkim czasie ostatnie już iskry zaczynają się zmieniać w lewitujące krople wody, które w słońcu tworzą piękną tęczę i nawet uczucie wilgoci czy szum strumyka niknie wobec owego wrażenia wizualnego. Wybudza z niego przerażający rumor spadających głazów, na koniec można słyszeć jedynie głęboki ton. Aura przynosi wraz z sobą słodki zapach kwiatów oraz miodu. Powierzchnia jej jest niezwykle twarda, nie da się jej zarysować, zwłaszcza, iż dzięki jej elastyczności bez problemu potrafi umknąć przed ciosem. W smaku zaś początkowo jest pikantna i parzy w język wołać silne pragnienie. Jednakże jej lepkość utrudnia jego ugaszenie.
Wygląd: Subintabulat jest dużym przedstawicielem swojego gatunku (wysoki na na 2,5 m) o iście atletycznej budowie ciała. Jego końska sierść jest barwy brązowej, zaś włosy na ogonie i głowie są koloru czarnego. Na nadgarstkach nosi srebrne bransolety, a na swej głowie prosty w swej formie diadem z tego samego metalu. Na jego zbroję składają się: lewy naramiennik oraz osłona na podbrzusze ... (Więcej)
Uwagi: Ludzki Towarzysz: Fari - młoda dziewczyna, którą Subintabulat znalazł praktycznie nagą, błąkającą się po lesie z tajemniczym pergaminem w dłoni, na którym napisane było jedynie ... (Więcej)

Postprzez Arthanal » Wt wrz 06, 2016 2:43 am

        Arthanal uśmiechnął się, mając nadzieję, że wyszło mu to naturalnie i przyjacielsko, nie bardzo zdradzając satysfakcję. Niewielka ta intryga przebiegła gładko. Wreszcie mógł uwolnić się od niewygodnego artefaktu, śledząc jego losy w dłuższym okresie czasu.
        - Kolego - odparł, podejmując ten poufały sposób konwersacji. - Nie będziemy obrażać się dobrami doczesnymi. Na gwiazdki i komety przyjdzie jeszcze pora, zresztą, zdaje się, że mam ich trochę w swojej siedzibie w... hm. Ekradonie, tak. W Ekradonie. Przysługa jednak... tak, brzmi to rozsądnie. Akurat mam do załatwienia pewną sprawę, drobniutką doprawdy. Gdybyś zawitał kiedyś do Thenderionu, panie Subintabulat, odwiedź tam niejakiego Rutha, zwanego Rdzawym, i przekaż mu tą paczuszkę - z tymi słowy podał centaurowi niewielkie zawiniątko, wydobyte z torby. - Ze szczególnymi pozdrowieniami od Ralda z Ekradonu - bo takie noszę miano - dawnego druha. Rutha łatwo będzie znaleźć, każdy w mieście powinien wiedzieć, gdzie przebywa... Sprawa nie jest bardzo pilna, nie trzeba się nią zbytnio frasować. Zaszczyt poznać i ciebie, Fari - zwrócił się do dziewczyny. - Hansa zaś nie było mi dane zobaczyć, niestety. Och, i... - sięgnął po pelerynę, podał ją centaurowi. - Owocnego odkrywania tajemnic magii tego przedmiotu! Gdybyś natrafił w nim na coś szczególnie ciekawego, Subintabulacie, możesz podzielić się tym z Ruthem, on da mi znać z pewnością.
Avatar użytkownika
Arthanal
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Chaldrion, Merithur, Sekiel,
Rasa: Lich
Aura: Silna emanacja manifestuje się poprzez przeraźliwie krzyki agonii, które wystraszyć zdołają nie jednego twardziela. Dodatkowo przejmujące uczucie straty i stagnacji niemalże odbiera wszelkie siły do życia. Nagłe grzmoty, przy których włosy na głowie lekko się unoszą, potęgują poprzednie wrażenia, a cisza, w której toną wszystkie dźwięki wzbudza niepokój. Wokół srebrzystej powierzchni, otoczonej spiralnym kobaltowym pasmem widnieje świetlista, turmalinowa otoczka. Aura wydziela mocną woń starych pergaminów pokrytych kurzem oraz zapach wysuszonej skóry. W dotyku niespodziewanie okazuje się, iż jest miękka, aczkolwiek podczas wygięć i zgięć, gdzie ukazuje swą elastyczność, grozi ostrymi, jak brzytwa zakończeniami. W smaku natomiast lepi się do podniebienia, uporczywie sklejając usta czytającego na kilka chwil.
Wygląd: Dzięki magii Arthanal nie wygląda tak, jak wyglądać powinien. Ciężko określić jego wiek po samym tylko wyglądzie. Nekromanta wygląda
bowiem
na
czterdzieści lat, może więcej, jeśli ktoś zasugeruje się jego szarawą, zmęczoną cerą lub bruzdami zmarszczek na czole i policzkach. Dokładną
identyfikację wieku utrudnia też krótka broda, okalająca jego szczękę ...
(Więcej)
Uwagi: Przedmioty podane w Ekwipunku to rzeczy, które Arthanal zabiera ze sobą, podróżując. Posiada on jednak swoją siedzibę u podnóży Gór
Dasso, na
skraju Pustyni Nanher, w niej zaś ...
(Więcej)

Postprzez Subintabulat » Wt wrz 06, 2016 3:43 pm

- W takim razie z chęcią przystaję na takie warunki kolego - odpowiedział Subintabulat. - A teraz napijmy się. Kleju poprosimy jeszcze jedną flaszkę twojego cuda.
Następnego dnia, gdy centaur wytrzeźwiał i zjadł śniadanie przyszedł wreszcie czas na opuszczenie przez niego tej przemiłej gospody. Około południa do mola przybiła barka rzeczna, której kapitan miał zamiar dotrzeć w okolice delty Rzeki Motyli. Była to doskonała sposobność, aby szybko i bezpiecznie dotrzeć do Rubidii.
- Dzięki za zapasy porostówki Kleju! - krzyknął na pożegnanie Subin gdy już odpływali. - Obiecuję, że rozprowadzę próbki w Rubidii i okolicach. Ten produkt na pewno okaże się strzałem w dziesiątkę!
- Alkoholik chędożony - mruknął Hans.
- Co?
- Gówno śmieciu! - wyryczał niedźwiedź.
- Cicho tam! Właśnie zrobiłem interes życia! - odrzekł w zwierzęcym naturianin. - Wszedłem w posiadanie arcypotężnego artefaktu, a w zamian muszę tylko dostarczyć w bliżej nieokreślonej przyszłości ten pakunek jakiemuś nisko poziomowemu czarodziejowi.
- A jednak płyniesz w stronę tamtego miasta. Czyżbyś jednak obawiał trochę tamtego nekromanty? - odwarczał niedźwiedź.
- Chyba ty! Mam się tam ze znajomym spotkać. Podobno znalazł jakiś fajny artefakt o wielkiej mocy, który zamienia gnojówkę w kompot porzeczkowy.
Subintabulat założył otrzymaną pelerynę na swoje ramiona i skoncentrował, aby wejść w stan medytacji i wydobyć drzemiącą w zaklętym przedmiocie magiczną potęgę. Na tkaninie pojawił się napis - "Hans kuśka". Nagle bardzo jasne światło oślepiło Subina, a gdy powtórnie otworzył oczy, ujrzał rzekę otoczoną z obydwu stron bardzo bujną roślinnością, której do tej pory nigdy nie widział. Na barce przebywał sam, wszyscy inni gdzieś zniknęli. "Co tu się odpierdala?" - spytał sam siebie. Wtem zauważył, że od strony dzioba do barki zbliża się jakaś niewielka łódź. Centaur podszedł na skraj barki tak, żeby widzieć co znajduje się w przepływającym czółnie i nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczył w jego wnętrzu potwornie brzydkie, a przy tym nienaturalnie duże niemowlę. Schylił się szybko i wyciągnął i ułożył na jakichś pakunkach znajdujących się na barce. Niemowlę miało twardą, szaro-zieloną skórę. Po chwili, gdy otworzyło oczy i zaczęło drzeć się ze wszystkich sił żądając pokarmu, Subin zobaczył duże i ostre kły znajdujące się w jego ustach. Naturianin wzdychnął rozumiejąc, że skoro pozostał sam na pokładzie z bachorem to musi osobiście zająć się jego karmieniem. Sięgnął za pazuchę i wyjął stamtąd kawałek chleba i 2 jaja po czym włożył sobie pieczywo i jaja do ust i począł przeżuwać. Następnie pochylił swoją twarz nad dziecięciem i otworzył usta pozwalając, aby częściowo przetrawiony pokarm spłynął do ust dziecka. To o dziwo przełknęło całą tę papkę i poczęło wiercić centaura swoim natarczywym wzrokiem. Nagle w Subintabulat usłyszał w swoim umyśle głos - "Arcyprotektor. Arcyprotektor to twoje przeznaczenie".
- Hej, Subin, dopływamy! - powiedział Hans wybudzając centaura ze snu. - Mówiłem ci, żebyś nie spał na stojąco, bo wtedy dziwnie się ślinisz. Masakra.
Avatar użytkownika
Subintabulat
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Centaur
Aura: Emanacje można określić jako całkiem silną. Nadano jej odcień głównie żelazny. Wokół całej powłoki spiralnie wędruje kobaltowe pasmo. Na szczycie został rozsypany barachitowy pył błyszczący w słońcu i do złudzenia przypominający gwiazdy na nocnym niebie. Całość otula ametystowa poświata. Niespodziewanie daje się słyszeć trzaski płomieni, a wokół sypią się iskry, mieniące się różnymi kolorami. Wywołuje to uczucie gorąca, które po chwili zanika, by ustąpić zawodzeniu wiatru wraz z szeptem liści. Po krótkim czasie ostatnie już iskry zaczynają się zmieniać w lewitujące krople wody, które w słońcu tworzą piękną tęczę i nawet uczucie wilgoci czy szum strumyka niknie wobec owego wrażenia wizualnego. Wybudza z niego przerażający rumor spadających głazów, na koniec można słyszeć jedynie głęboki ton. Aura przynosi wraz z sobą słodki zapach kwiatów oraz miodu. Powierzchnia jej jest niezwykle twarda, nie da się jej zarysować, zwłaszcza, iż dzięki jej elastyczności bez problemu potrafi umknąć przed ciosem. W smaku zaś początkowo jest pikantna i parzy w język wołać silne pragnienie. Jednakże jej lepkość utrudnia jego ugaszenie.
Wygląd: Subintabulat jest dużym przedstawicielem swojego gatunku (wysoki na na 2,5 m) o iście atletycznej budowie ciała. Jego końska sierść jest barwy brązowej, zaś włosy na ogonie i głowie są koloru czarnego. Na nadgarstkach nosi srebrne bransolety, a na swej głowie prosty w swej formie diadem z tego samego metalu. Na jego zbroję składają się: lewy naramiennik oraz osłona na podbrzusze ... (Więcej)
Uwagi: Ludzki Towarzysz: Fari - młoda dziewczyna, którą Subintabulat znalazł praktycznie nagą, błąkającą się po lesie z tajemniczym pergaminem w dłoni, na którym napisane było jedynie ... (Więcej)


Powrót do Rzeka Motyli

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron