[Shari i okolice] W poszukiwaniu Najwyższego


Wielka równina ciągnąca się przez setki kilometrów. Z wyrastającym na środku miastem Valladon. Wielkim osiedlem ludzi. Pełna tajemnic, zamieszkana przez dzikie zwierzęta i niebezpieczne potwory, usiana niezwykłymi ziołami i lasami.

Postprzez Zenith » Pt wrz 14, 2018 11:38 pm

Gdy przeszywał ją wzrokiem, czarodziejka zadrżała. Miała wrażenie, że powiedziała coś nie tak, ale wypowiedź mężczyzny brzmiała jak aprobata, choć w tym przypadku dość ciężko było się domyślić. Nie mniej jednak postanowiła wnieść swój wkład w zabezpieczenie ich nowej siedziby. Podeszła do ściany i stanęła tuż obok Selima. Przyłożyła ręce do ściany. Za nią wciąż drzemały ogromne pokłady magicznej energii. Nie miała pojęcia, jak takie pokłady mogły pozostać niewykryte. Pradawna przymknęła oczy i mrucząc inkantacje, zaczęła przesuwać swoje blade dłonie po skale. W powietrzu rozbrzmiało bzyczenie, jakby setki pszczół latało w jaskini. Niebieskie iskry przeskakiwały między dłońmi Eterny i płynęły niebieskimi smugami po liniach, które wytyczyła palcami. Dlaczego akurat ten kolor? Zastanawiała się kiedyś nad tym, choć nigdy nie znalazła odpowiedzi... Jej aura nosi w sobie inne kolory, ale błękit od zawsze pojawiał się w jej czarach. Czy była w stanie zmienić ten kolor? Nie wiedziała. Nagle szafirowe rzeki zgasły, a iskry w rękach czarodziejki rozbłysły i powędrowały we wszystkich kierunkach, tworząc zaporę dookoła pagórka.

Obserwowała jak mięśnie anioła napinają się. Po raz pierwszy pomyślała, że tak naprawdę, to jest on całkiem przystojny. Nie zamierzała się z nim wiązać, jego styl bycia i życia był stanowczo odpychający. Słysząc go, uświadomiła sobie, że cały czas sztywno stoi. Podeszła do ognia, przetarła ziemię przed nim i usiadła. Nie kłopotała się z noszeniem skór, czy choćby przenoszeniem ich. Czekała ich długa noc, a w ciepłej i miękkiej skórze zasnęłaby natychmiast. Mogłaby magicznie odganiać zmęczenie, ale raczej nie wyszłoby jej to na dobre. Przynajmniej na dłuższą metę. Kiedy uzyskała interesujące ją odpowiedzi, długo się nad nimi zastanawiała. Cisza, która doprowadziłaby ją w normalnych warunkach do szaleństwa, teraz pomagała jej się skoncentrować. Najpierw przeanalizowała pierwszy fragment odpowiedzi i otrzymała informację o swoim rozmówcy, o ile można go tak nazwać. Wniosek był prosty - ten typek miał wypaczony obraz świata. Nie można było wyplenić całego zła. Pierwszym powodem był fakt, że nikt nie jest ani do końca zły, ani dobry. Nie można być bez kompletnie żadnego grzechu, to nie jest możliwe. Drugim zaś była zasada równowagi. Nie istniało światło bez ciemności. Dobro nie istnieje bez zła, biel bez czerni. A pomiędzy nimi są setki odcieni szarości.

Następna informacja - chronić ludzi. Z tego co było Kassandrze wiadome, to on mordował ludzi, a nie ochraniał. Następna wypowiedź była ciosem, którego nie była w stanie odparować. Uderzył w sam środek. Nie mogła się tego wyprzeć. Najpierw świadomie przyzywała demony, a następnie stworzyła artefakt, który robi to za nią. Podczas odpowiedzi na następne pytanie, czarodziejka przypomniała sobie tajemniczą wizję duszy. To było zło, które ją zniszczy. Tafla zacznie matowieć. Pociemnieje niczym wody jeziora, następnie stanie się bezdenną dziurą, aż w końcu, gdy przyjdzie światło, zniknie jak cień przeszłości. Tylko skąd ona to wiedziała? Czym były te wizje, które otrzymywała? Kto je nadawał? Co one znaczą?

Później niebianin wyszedł. Dzięki temu powtórzyła, przyswoiła i utrwaliła informacje. Im więcej wiedziała, tym więcej pojawiało się pytań. Było to jak błądzenie we mgle, a każda następna wiadomość jednocześnie przybliża i oddala od celu. Tylko czym on jest i jak długo jeszcze musi iść? Kiedy Selim wrócił, ona dalej siedziała wpatrzona w ogień. Kończyła rozmyślania. Gdy zobaczyła go we krwi, przestraszyła się. Już pierwsze spojrzenie pozwoliło jej określić, że czerwony płyn należy do niego. Nie tylko, ale jednak. Zdziwiła się trochę widząc upolowanego wilka. Jelenia mogłaby się spodziewać, ale... To?! Wtem do jaskini wbiegły pocieszne wilczątka. Zenith z wielką chęcią wytarmosiłaby je, podrapała za uszami, czy pogłaskała po brzuszku. Srebrna sierść błyszczała, a szafirowe oczy pełne były ciekawości. To jednak był zły ruch. Ich kres nadszedł szybko. Strzały przerwały nici ich życia.
 - Dlaczego to zrobiłeś? Czy taka jest wola twego pana? Czy jego wolą jest destrukcja i śmierć?

Prawdopodobnie po raz kolejny, tego długiego dnia, Kassandra przemówiła w dość niekontrolowany sposób. Ten, od którego niebianin doznawał zmiany. Jego oczy wydawały się wtedy inne. Czy to pierwsze oznaki emocji? Czy można ponownie nauczyć się czuć?
Avatar użytkownika
Zenith
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Rubinento, Fikiria, Zanahoria,
Rasa: Półkrwi Czarodziejka
Aura: Połyskujące wokół umiarkowanym blaskiem, choć intensywne srebro, nie jest jednolite. Upiększają je subtelne dodatki cyny i topazowy blask, sprawiając, że aura nie znudzi się tak szybko. Jeśli jednak kolory wydadzą się mało urozmaicone, ciekawszych doznań dostarczą dźwięki. Grzmoty walczą tu z szeptem wiatru, prowadząc potyczkę bez zwycięzcy. W tle jakby chcą im zawtórować kakofonia pomieszana z dziwnymi dźwiękami, są one jednak stłumione i ledwie słyszalne. Woń kadzidła unosi się oparami, ładnie współgrając z miękkością i umiarkowaną giętkością emanacji. Delikatna gładkość pasuje równie dobrze, na przekór pojawiającej się tu też ostrości. Smak jest zrównoważoną mieszanką kwaskowych i pikantnych nut, których odczucia pogłębia lepkość.
Wygląd: Eterna to piękna, młoda kobieta. Ma bardzo szczupłe, lekko zaokrąglone ciałko. Jej włosy o orzechowym kolorze są długie i proste. Bardzo łatwo się układają i nie potrzebują specjalnej pielęgnacji.
Jej skóra jest blada, ale nie śnieżnie tylko bardziej naturalnie. Ma duże, niebieskie oczy otoczone milionem długich rzęs. Jej brwi są brązowe i gęste. Ma duże usta ...
(Więcej)

Postprzez Selim » Pn wrz 17, 2018 4:47 pm

        Obserwował kątem oka jej czarowanie, jakby upewniając się, że nic złego z tego nie wyniknie, a gdy było po wszystkim i ognisko radośnie tańczyło, odpowiedział dziewczynie na dręczące ja pytania względem jego skromnej osoby. Mówił zgodnie z prawdą i rzeczywistością jaką wpojono mu w Planach. Domyślał się, że może to nie być zbyt zrozumiałe dla takiej szarej istotki jak Kassandra, czy inni ludzie, jednakże nie miało to większego znaczenia. Miał odpowiedzieć, więc odpowiedział, mniej lub bardziej zrozumiale, ale zawsze, a jej najwidoczniej to w zupełności wystarczyło skoro nawet nie pisnęła odnośnie tego żadnego komentarza. W takim wypadku nie musiał się przejmować tym, że ją przez moment zostawi samą.

        Podczas polowania, gdy opuścił ich tymczasową kryjówkę, mógł się przez chwilę w pewnym stopniu poczuć jak za starych czasów przed napadem piekielnych i demonów na jego mieścinę. I faktycznie przemierzanie leśnej gęstwiny przywoływały wspomnienia, jednakże nie był z tego powodu szczęśliwy, o ile od swojego odrodzenia kiedykolwiek przez coś był szczęśliwy. Jednakże, mimo to że nie okazał po sobie nawet najmniejszej emocji z tym związanej, prawda była taka, że naprawdę nie chciał wracać do tamtych czasów, a najlepszym dowodem było odepchnięcie przez swój umysł tej przeszłości. Choć był w niej jeden element, który nie specjalnie mu się zgadzał i zastanowiłby się nad tym dłużej, gdyby obecnie nie miał ważniejszych rzeczy na głowie, między innymi zdobycie dla nich pożywienia.

        Powrót niestety też nie należał do najprzyjemniejszych, pomijając fakt, że jego ponowne przybycie nie było szczęśliwe dla czarodziejki, która nie mogła się powstrzymać przed okazaniem aniołowi swojego wzburzenia, gdy ten bez mrugnięcia okiem przeszył swoimi strzałami trzy wilcze szczenięta, wędrujące za jeleniem upolowanym przez niebianina i ciałem zabitej przez niego wadery. Znów mu się od niej oberwało, a przecież wykonywał tylko swoją pracę. Opuścił łuk i odwrócił się do niej i spojrzał na dziewczynę chłodno.
        - Wolą NASZEGO - podkreślił dosadnie to słowo - Pana jest wyłącznie protekcja i rozprzestrzenianie dobra po świecie - powiedział bez emocji, jednakże jakieś ich iskierki było widać w jego matowych oczach. - Nie wszystko zawsze jest takim jakie się wydaje, powinnaś o tym wiedzieć najlepiej. - Mówiąc to odwrócił od niej wzrok i zerknął przez swoje ramię, w stronę szczeniąt, gdzie dwa właśnie podniosły się z ziemi i otrzepywały futerko z pyłu i krwi swojego brata. Nic im nie było prócz strachu jakiego się najadły, widocznego w dużych oczkach. Natomiast ten, którego życie właśnie się skończyło, zaczął się rozpadać, jakby jego ciałko było jedynie marną skorupą chroniącą prawdziwą istotę w nim mieszkającą, a ta również obróciła się w pył. Szczenię piekielnego ogara.
        - One bez opieki i tak zginą. Kapłani, albo myśliwi w najbliższym mieście powinni się nimi najlepiej zająć - mruknął od niechcenia i nie zwracając już większej uwagi na swoją towarzyszkę oraz zostawione same sobie szczeniaki, zajął się zdejmowaniem skóry i patroszeniem jelenia, by po tym kawałki jego mięsa nadziać na patyki i opiekać w ognisku.
Avatar użytkownika
Selim
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: River, Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Mana,
Rasa: Anioł Ducha
Aura: Bardzo duża siła emanacji jest odczuwalna już z oddali. Otula ją delikatnie wyblakłe obsydianowe światło. Gdzieniegdzie wciąż widać jeszcze ametystowe drobinki, podobne do świetlików, latających leniwie w losowych kierunkach. Słychać wyraźne trzaski płomieni, którym towarzyszy miłe ciepło. Niespodziewanie wszystko cichnie, jakby ktoś właśnie wygasił kominek i rozpoczyna się niezwykły pokaz akustyczny. Najpierw na scenie pojawia się harmonijna melodia, faluje ona, będąc raz tak, by po chwili całkiem zmienić kurs. Trwa to dłuższą chwilę i pojawia się kolejny aktor, przyjazna, wesoła nuta wywołująca rozkoszną błogość. Na zakończenie natomiast zamiast aplauzu pojawia się szczery śmiech dzieci, nie drwiący, nie ironiczny, zwyczajnie szczęśliwy. Przy tym wszystkim swawolna woń lilli zdaje się nasilać i słabnąć w konkretnych miejscach. Powłoka charakteryzuje się niebywałą twardością i nadzwyczajnie ostrymi brzegami oraz idącą z tym w parze równie sporą elastycznością. Ponadto w smaku jest gorzka i lepi się koszmarnie, skutecznie odwracając uwagę od wszystkiego innego.
Wygląd: Ten dobrze zbudowany mężczyzna mierzy sobie sążeń i pół piędzi wzrostu (188,1 cm), ważąc przy tym około dwóch cetnarów (ok. 81,1 kg). Swoją sylwetkę i rzeźbę zawdzięcza nie tyle wstąpieniu do zastępów niebiańskich, co myśliwską profesją jaką wykonywał za swojego poprzedniego życia. Na jego skórze nie ostały się żadne ślady po dawnych bliznach zostawionych przez ... (Więcej)

Postprzez Zenith » So wrz 22, 2018 7:06 am

- Dobrem jest śmierć?
Następne zdanie po prostu ją przebiło. Czy on jej coś sugerował? Czy to była obelga? Że niby ona ma wiedzieć, że nie wszystko jest takie jakie się wydaje? Po chwili coś ogarnęła i swoją pokrętną logikę ukierunkowała na swój wiek.
 - Uważasz... - zastanowiła się chwilę, chociaż wiedziała, że to i tak zabrzmi głupio - że jestem stara?! Ja mam TYLKO 170 lat!

Po chwili, gdy głębiej zastanowiła się nad przekazem słów anioła, była już pewna, że wybrała najmniej istotną rzecz do przyczepienia się. Postanowiła nieco sprostować swoją wypowiedź i zwrócić uwagę na konkretny powód, a mianowicie...
 - Przepraszam bardzo, jakiego NASZEGO pana? To jest twój pan i władca, nie MÓJ! Mogę sobie wierzyć w co tylko zechcę i mi nie zabronisz, bo to jest wolny... - No właśnie co... Nie byli w jakimś tam mieście, czy kraju, czy nie wiadomo gdzie. Byli w jaskini, w dodatku odgrodzonej od reszty świata, jej własną barierą oraz zasłoną starych wierzb. - Wolny świat. I będę robić co mi się żywnie podoba. A temu swojemu panu powiedz, żeby przestał na mnie zsyłać te swoje chore wizje, które biorą się znikąd. Ja nawet nie wiem co one mogą oznaczać, a ich jest coraz więcej i więcej. A wszystko zaczęło się w momencie, w którym pojawiłeś się TY.

Nie to, żeby czarodziejka nie dbała o swoje zdrowie, życie, duszę, czy inne nic nie warte bzdety. Po prostu ten typ i jego wynaturzone gadanie o tym swoim wielkim, wszechmocnym Najwyższym ją denerwowały. To nawet mało powiedziane - doprowadzały ją do szaleństwa. I akurat w tym momencie nadeszła Ona. Rozsadzała jej czaszkę i pulsowała bólem. Tak więc niemal zignorowała słowa Selima, o ile te się pojawiły. Może były wytworem jej wyobraźni, a może naprawdę rozbrzmiały w powietrzu. To było teraz nieważne, choć czarodziejka miała wrażenie, że po tym wszystkim będzie ciągnęła awanturę dalej. Zenith zaczęła krzyczeć i piszczeć z bólu i strachu. Znowu to przeklęte, białe światło. I głos. Głęboki i mocny. Czuła jak się przebija przez nią całą. Czuła bijące od niego wzburzenie, ale jednocześnie dziwny rodzaj sprawiedliwości.
 - Jam jest twój pan, który stara się ciebie uwolnić! Jak śmiesz sprzeciwiać się wyrokom moim?
Potem nadeszły obrazy. Piękne świątynie, pełne kolumienek, zdobień i ornamentów. Biel mieszała się ze złotem. Radość panowała wszędzie, choć... Było tu dziwnie... Jakby pusto. Drzewa, choć pnie i gałęzie miały ze srebra, a liście z błyszczącego złota, to były sztuczne. Nie było tu chyba prawdziwie żywej, zielonej natury.

Następnie przenieśli się do innego wymiaru. Tam gdzie był gorąc i lawa. I ciemność. Nieprzenikniona i gubiąca. Tak wyglądała nicość. Nie istniała, choć była zawieszona w przestrzeni. Czarne, poskręcane namiastki drzew straszyły w mroku.  Nie powinno dać się w ogóle zobaczyć czegokolwiek. To był mrok w mroku.

Potem wrócili do tego oślepiającego światła, a następnie zlana potem obudziła się. Nawet nie pamiętała gdzie się znajduje. Co ona tu w ogóle robi? Dopiero po dłuższej chwili zaczęły jej wracać wspomnienia. Wtedy też przypomniała sobie o Selimie. Czy mogła wywołać kolejną awanturę, tym razem na temat jego Pana, który starannie ją torturuje? Postanowiła tylko delikatnie spytać :
 - Co oznaczają te wizje?

Szczeniaki, kiedy przestała być zwracana na nie uwaga, po prostu uciekły. Pobiegły w kierunku miasta, choć nie dobiegły aż do samych murów, w których działo się coś dziwnego...

Płonęło ognisko. Wokół niego siedziało kilku bogato ubranych mężczyzn oraz Maria, która po raz kolejny tłumaczyła konieczność zabicia "potwora". Ale do nich nie docierały argumenty. Tylko wieśniacy wierzyli w jej opowieść i pomagali jak mogli. Ale dzięki pomocy bogaczy, mogłoby się zacząć przeczesywanie miasta i okolic, i na pewno ktoś by go znalazł. Ale według tych szanownych panów, jej kapłan, Hoen, zginął śmiercią naturalną. Na zawał. Przecież ona wie, co widziała.
Avatar użytkownika
Zenith
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Rubinento, Fikiria, Zanahoria,
Rasa: Półkrwi Czarodziejka
Aura: Połyskujące wokół umiarkowanym blaskiem, choć intensywne srebro, nie jest jednolite. Upiększają je subtelne dodatki cyny i topazowy blask, sprawiając, że aura nie znudzi się tak szybko. Jeśli jednak kolory wydadzą się mało urozmaicone, ciekawszych doznań dostarczą dźwięki. Grzmoty walczą tu z szeptem wiatru, prowadząc potyczkę bez zwycięzcy. W tle jakby chcą im zawtórować kakofonia pomieszana z dziwnymi dźwiękami, są one jednak stłumione i ledwie słyszalne. Woń kadzidła unosi się oparami, ładnie współgrając z miękkością i umiarkowaną giętkością emanacji. Delikatna gładkość pasuje równie dobrze, na przekór pojawiającej się tu też ostrości. Smak jest zrównoważoną mieszanką kwaskowych i pikantnych nut, których odczucia pogłębia lepkość.
Wygląd: Eterna to piękna, młoda kobieta. Ma bardzo szczupłe, lekko zaokrąglone ciałko. Jej włosy o orzechowym kolorze są długie i proste. Bardzo łatwo się układają i nie potrzebują specjalnej pielęgnacji.
Jej skóra jest blada, ale nie śnieżnie tylko bardziej naturalnie. Ma duże, niebieskie oczy otoczone milionem długich rzęs. Jej brwi są brązowe i gęste. Ma duże usta ...
(Więcej)

Postprzez Selim » Wt wrz 25, 2018 11:38 pm

        Ze stoicką cierpliwością miał zamiar jej już odpowiedzieć na to pytanie, gdy nagle... wybuchła. I wtedy nastąpił przełom. To było tak nieoczekiwane i w sumie dość niedorzeczne z jej strony, że on... uniósł jedną brew w zdumieniu, gapiąc się na nią jak ciele, z lekko otwartymi ustami w pół słowa, które niestety nie dostało możliwości by się z nich wydostać. Było to na szczęście krótkotrwałe zjawisko i można by się zastanowić czy nie podchodziło pod halucynacje, albo dowcip spłatany przez zmęczony umysł. Selim znów stał z kamienną twarzą i patrzył na nią chłodno. Ba! Nawet zmniejszył odległość miedzy nimi, żeby chwycić ją za ramię i podnieść na równe nogi. Gdy stała chwycił ją za drugą rękę i przytrzymał, by nie mogła mu się wyrwać i uciec.
        - Powtórz mi to prosto w twarz - zażądał niebezpiecznie cichym głosem wbijając w nią spojrzenie swoich srebrnych oczu. Skoro tak widziała całą sytuację, on nie miał powodów by się nią zajmować i znosić jej kaprysy. Bo jaki był sens w tym by z rozkazu Najwyższego, chronić dziewczyny, która w niego nie wierzyła i go nie uznawała? Dla niego to było nie do pojęcia i dlatego wolał zająć się prawdziwą pracą, jak najdalej od niej.
        - "Moje rozkazy nie podlegają żadnej dyskusji" - rozbrzmiał w jego głowie potężny głos, któremu choćby się mocno starał, naturalnie nie był w stanie się sprzeciwić. Jakby na potwierdzenie tego, sprawił, że Selima potwornie zakuło w klatce piersiowej, przez co anioł się skrzywił z bólem i opadł na jedno kolano, puszczając czarodziejkę.

        Szybko się jednak otrząsnął, widząc, że z Kassandrą coś się dzieje i zaraz dziewczyna upadnie na ziemię. Na szczęście nie był daleko i w porę ją złapał. Niby się domyślał co jej się stało i dlaczego, ale wciąż nie rozumiał uporu Najwyższego co do tej pradawnej.

        - A co widziałaś? - zapytał, bo przecież on ich nie doświadczał. Nie mniej odpowiedział niemal machinalnie, gdy tylko poznał jej wizję sprzed chwili. - Najprawdopodobniej ujrzałaś swoją Arkadyę i Czeluście Piekielne, a znaczą tyle, w odniesieniu do swoich wcześniejszych wyrzutów na temat naszego Pana, że wybór należy do ciebie, acz niewątpliwie obecnie kierujesz się prostą droga do tego drugiego, jeśli nadal będziesz się sprzeciwiała Najwyższemu. - Rozgadał się, ale w sumie nie było innej możliwości, by jej to dobrze uświadomić. Miał tylko nadzieję, że choć wypowiedział się raczej dość ogólnikowo, to czarodziejka porzuci próby dyskusji na ten temat. Nie przepadał za dłuższymi rozmowami, a szczególnie tymi, w których to on mówi najwięcej. Wyznawał maksymę, że "milczenie jest złotem".

        Zerknął kątem oka w stronę odchodzących szczeniąt, ale nie ruszył się by je zatrzymać. Nie miał zadania ich chronić, a poza tym to tylko zwierzęta, nic czym należałoby sobie zajmować głowę.

        - Więc nie sprzeciwiaj się wyrokom Najwyższego - mruknął i zaczął nabijać jelenie mięso na kilka zaostrzonych patyków, by następnie zacząć je opiekać nad ogniem. W końcu oboje potrzebowali pożywienia, by mieć siłę. Wpatrując się w palenisko, póki co pogrążył się we własnych myślach i planowaniu jak najlepiej wykonać tę misję by jak najszybciej pozbyć się humorzastej dziewczyny.
Avatar użytkownika
Selim
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: River, Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Mana,
Rasa: Anioł Ducha
Aura: Bardzo duża siła emanacji jest odczuwalna już z oddali. Otula ją delikatnie wyblakłe obsydianowe światło. Gdzieniegdzie wciąż widać jeszcze ametystowe drobinki, podobne do świetlików, latających leniwie w losowych kierunkach. Słychać wyraźne trzaski płomieni, którym towarzyszy miłe ciepło. Niespodziewanie wszystko cichnie, jakby ktoś właśnie wygasił kominek i rozpoczyna się niezwykły pokaz akustyczny. Najpierw na scenie pojawia się harmonijna melodia, faluje ona, będąc raz tak, by po chwili całkiem zmienić kurs. Trwa to dłuższą chwilę i pojawia się kolejny aktor, przyjazna, wesoła nuta wywołująca rozkoszną błogość. Na zakończenie natomiast zamiast aplauzu pojawia się szczery śmiech dzieci, nie drwiący, nie ironiczny, zwyczajnie szczęśliwy. Przy tym wszystkim swawolna woń lilli zdaje się nasilać i słabnąć w konkretnych miejscach. Powłoka charakteryzuje się niebywałą twardością i nadzwyczajnie ostrymi brzegami oraz idącą z tym w parze równie sporą elastycznością. Ponadto w smaku jest gorzka i lepi się koszmarnie, skutecznie odwracając uwagę od wszystkiego innego.
Wygląd: Ten dobrze zbudowany mężczyzna mierzy sobie sążeń i pół piędzi wzrostu (188,1 cm), ważąc przy tym około dwóch cetnarów (ok. 81,1 kg). Swoją sylwetkę i rzeźbę zawdzięcza nie tyle wstąpieniu do zastępów niebiańskich, co myśliwską profesją jaką wykonywał za swojego poprzedniego życia. Na jego skórze nie ostały się żadne ślady po dawnych bliznach zostawionych przez ... (Więcej)

Postprzez Zenith » Pt paź 05, 2018 7:49 pm

Kiedy podczas rozpętywania słownej burzy zobaczyła wyraz twarzy Selima to niemal zamilkła. Nie powtórzyła jednak całego swojego wywodu z powodu chwilowej niedyspozycji, którą zesłał jego irytujący bóg. Opowiedziała mężczyźnie całą swoją wizję. Gadanie było dla niej bardzo naturalne i mogła to robić bez końca. Najbardziej zdziwiła ją ta niekontrolowana zmiana wyrazu twarzy niebianina. To było dla niej kompletnie irracjonalne. Natomiast kiedy później usłyszała, że sama i z własnej woli kieruje się prostą drogą w objęcia piekła, zadrżała, ale powstrzymała się od pięknej uwagi w stylu "tam przynajmniej jest ciepło".

Odkąd zaczęło się to całe "nawracanie" jej, to jednocześnie czuła się inna z powodu wizji i strachu, ale też nabierała charakteru i pokazywała pazurki, które przybierały postać rozmaitych pyskówek, kierowanych do towarzysza. Zastanawiała się tylko, dlaczego jeszcze jej nie przestrzelił, skoro wyraźnie zademonstrowała mu swoje ja. Powinna się cieszyć, że nie została zabita, ale zostać w tej jaskini z jakimś podejrzanym typem?

 - Naprawdę przepraszam... Czasem nie jestem w stanie nad sobą zapanować...

Chociaż w sumie... Może by tak przyjąć te lekcje, czy dary? To może jej pomóc się bardziej kontrolować, jej klątwy mogą zniknąć razem z sześciennym, przenośnym pechem.
 - Powiedz mi jeszcze tylko jedną, ostatnią rzecz. A może kilka rzeczy, ale to będą ostatnie dzisiejsze pytania, potem idę spać. Dlaczego ten twój Pan uwziął się na mnie i akurat mi pokazuje te różne, dziwne rzeczy? No i... Ja nic o nim nie wiem. Nigdy w świątyni nie byłam, nie interesowałam się nim ani odrobinkę, a on kazał mi się nawracać... Pomożesz mi go poznać? - powiedziała to tylko dlatego, że nie mogła tamtej istoty przezwyciężyć, wizje były dość bolesne, a gdyby spełniła jej żądania, może by się od nich uwolniła. - I jeszcze ostatnie... Czy naprawdę możecie odciąć mnie od tych kajdan i klątw, którymi jestem spowita?

Zmęczona już Zenith zwinęła się w kłębek na skórze, którą wcześniej przytachała pod ognisko. Było jej rozkosznie ciepło, a od spodu grzało ją futro. Czego chcieć więcej? A tak właściwie, to czy ona nie będzie musiała przypadkiem modlić się codziennie przed snem?

Znowu zaczęła myśleć o Selimie i o jego małomównym stylu bycia. Ona by tak nie mogła i była raczej jego przeciwieństwem. Kassandra potrafiła mówić i mówić naprawdę długo, dużo i szybko, niezależnie od pogody, czy stanu zdrowia. Nawet podczas zapalenia krtani albo po ucięciu języka, znalazłaby sposób, by gadać dalej. Tak w sumie to gdyby mogła, chyba nawijałaby wiecznie.
Tak samo jak w momencie, kiedy powiedziałaby coś niewłaściwego. Wymierzyłaby następny monologiczny cios, który sprawiłby, że jej nietakt odszedłby w zapomnienie, przytłoczony ogromem informacji. Jednak w tym wypadku nie było o czym mówić. Nie było też do kogo, gdyż w towarzystwie anioła raczej panowała cisza, tak jakby roztaczał dookoła siebie coś, co nakazuje wszystkiemu milczeć. Jak jakaś dziwna moc... Magia ciszy. Później, już półprzytomna zastanawiała się co też mogła robić biedna staruszka, która była u kapłana, kiedy wychodzili... I to było po morderstwie... Może sprawdziła górę, a wtedy coś mogło by się przydarzyć... Coś złego.
Avatar użytkownika
Zenith
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Rubinento, Fikiria, Zanahoria,
Rasa: Półkrwi Czarodziejka
Aura: Połyskujące wokół umiarkowanym blaskiem, choć intensywne srebro, nie jest jednolite. Upiększają je subtelne dodatki cyny i topazowy blask, sprawiając, że aura nie znudzi się tak szybko. Jeśli jednak kolory wydadzą się mało urozmaicone, ciekawszych doznań dostarczą dźwięki. Grzmoty walczą tu z szeptem wiatru, prowadząc potyczkę bez zwycięzcy. W tle jakby chcą im zawtórować kakofonia pomieszana z dziwnymi dźwiękami, są one jednak stłumione i ledwie słyszalne. Woń kadzidła unosi się oparami, ładnie współgrając z miękkością i umiarkowaną giętkością emanacji. Delikatna gładkość pasuje równie dobrze, na przekór pojawiającej się tu też ostrości. Smak jest zrównoważoną mieszanką kwaskowych i pikantnych nut, których odczucia pogłębia lepkość.
Wygląd: Eterna to piękna, młoda kobieta. Ma bardzo szczupłe, lekko zaokrąglone ciałko. Jej włosy o orzechowym kolorze są długie i proste. Bardzo łatwo się układają i nie potrzebują specjalnej pielęgnacji.
Jej skóra jest blada, ale nie śnieżnie tylko bardziej naturalnie. Ma duże, niebieskie oczy otoczone milionem długich rzęs. Jej brwi są brązowe i gęste. Ma duże usta ...
(Więcej)

Postprzez Selim » Cz paź 11, 2018 11:23 pm

        - Nasz Pan... - mruknął przez zaciśnięte zęby, co nie wróżyło niczego dobrego, czego przebłyski było widać jedynie w jego oczach, które zdawały się być jedynym źródłem ukazującym targające aniołem emocje. - On chce tylko chronić niewinnych i szerzyć dobro, ty zakłócasz jego plany, a póki jest szansa na załatwienie tego problemu bez rozlewu krwi, będzie cię chronił swoją opatrznością przed orężem innych niebian i mną - wyjaśnił dorzucając drewna do ognia.
        Resztę natomiast skomentował swoim milczeniem i... w sumie tyle było z konwersacji z jego strony. Jego zadaniem była ochrona tej dziewczyny przed czającym się na nią złem, nie odpowiadanie na nużące i irytujące pytania, na które nawet dziecko mogłoby odpowiedzieć. Nie musiał więc z nią rozmawiać i fakt, że to robił był jedynie przejawem jego dobrej woli i grzeczności, jakiej wymagał od niego rozmaz Najwyższego, acz zastanawiał się czy faktycznie nie przestać się do niej odzywać. Miała własny rozum i wyglądała na dorosłą, więc nie musiał jej wszystkiego tłumaczyć jak jakiemuś podrostkowi z mlekiem pod nosem.

        Przyglądał się chwilę jej poczynaniom i układaniu się do snu, po którym rzucił w nią inną skórą, w milczeniu sugerując by się jeszcze dodatkowo nią nakryła, po czym bez słowa, a zwłaszcza wyjaśnienia, wyszedł z groty. Na zewnątrz znacząco się ochłodziło, a nad ziemią zaczynała unosić się delikatna mgła, zwiastująca jeszcze mroźniejszy od nocy poranek, za to ciepły dzień. Może była to oznaka lepszego jutra, lub przychylności Najwyższego? Chciał w to wierzyć, jednakże dopiero po tym jak będzie miał pewność, że faktycznie jest to możliwe.
        Po krótkiej refleksji rozpostarł na pełną szerokość swoje skrzydła i wzbił się w powietrze, nieco powyżej najwyższych wierzchołków drzew. Leciał nad najbliższą okolicą i obserwował uważnie wszystko co się działo w dole. Zatrzymał się nagle po pewnym czasie i wbił spojrzenie w stronę wschodzącego słońca... a przynajmniej tak to wyglądało, gdy zaczęła rosnąć i zbliżać się do nich skumulowana aura dość poważnej grupy piekielnych nadciągających od strony Shari, a gdzieś od północy zmierzała w jej stronę wataha piekielnych ogarów. To nie był napawający optymizmem znak.
         Chciał zawrócić i wzmocnić działanie zaklęć ochronnych, gdy coś w dali przykuło jego uwagę. A dokładniej dwa cosie. Jedną z nich była aż nadto dobrze mu znana piekielna, kobieca aura, druga zaś zdawała się pasować swoją kruchością i przeciętnością do tego całego kłębowiska jak pięść do nosa. Przymrużył oczy, choć nie było to zbytnio konieczne, gdyż widywał w mieście tę kobietę aż nazbyt często, zwłaszcza w pobliżu Hoena, by teraz nie był w stanie jej z daleka rozpoznać. Prawie żal mu się robiło starej wdowy, która tak łatwo dała się oszukać hordzie piekielnych pomiotów, które już jakiś czas temu zdawały się przejąć miasto, choć to były tylko przypuszczenia Selima, a im Najwyższy nie chciał dać wiary i zezwolić swojemu bezwolnemu słudze na całkowitą eksterminację tego barachła. Cóż... Widocznie nawet bóstwa popełniają błędy, ale przynajmniej mają się na czym uczyć.

        Anioł otrząsnął się z otchłani własnych myśli i zawrócił do groty, by tam użyć wszystkich swoich sił i całej mocy, by ta mała armia nawet nie wpadła na najmniejszy ich ślad i ich ominęła. Przynajmniej kupią sobie nieco czasu, nim przybędą potężniejsze diabliska i bez większego problemu odkryją, gdzie chowa się ta, której tak zaciekle pragną.
Avatar użytkownika
Selim
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: River, Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Mana,
Rasa: Anioł Ducha
Aura: Bardzo duża siła emanacji jest odczuwalna już z oddali. Otula ją delikatnie wyblakłe obsydianowe światło. Gdzieniegdzie wciąż widać jeszcze ametystowe drobinki, podobne do świetlików, latających leniwie w losowych kierunkach. Słychać wyraźne trzaski płomieni, którym towarzyszy miłe ciepło. Niespodziewanie wszystko cichnie, jakby ktoś właśnie wygasił kominek i rozpoczyna się niezwykły pokaz akustyczny. Najpierw na scenie pojawia się harmonijna melodia, faluje ona, będąc raz tak, by po chwili całkiem zmienić kurs. Trwa to dłuższą chwilę i pojawia się kolejny aktor, przyjazna, wesoła nuta wywołująca rozkoszną błogość. Na zakończenie natomiast zamiast aplauzu pojawia się szczery śmiech dzieci, nie drwiący, nie ironiczny, zwyczajnie szczęśliwy. Przy tym wszystkim swawolna woń lilli zdaje się nasilać i słabnąć w konkretnych miejscach. Powłoka charakteryzuje się niebywałą twardością i nadzwyczajnie ostrymi brzegami oraz idącą z tym w parze równie sporą elastycznością. Ponadto w smaku jest gorzka i lepi się koszmarnie, skutecznie odwracając uwagę od wszystkiego innego.
Wygląd: Ten dobrze zbudowany mężczyzna mierzy sobie sążeń i pół piędzi wzrostu (188,1 cm), ważąc przy tym około dwóch cetnarów (ok. 81,1 kg). Swoją sylwetkę i rzeźbę zawdzięcza nie tyle wstąpieniu do zastępów niebiańskich, co myśliwską profesją jaką wykonywał za swojego poprzedniego życia. Na jego skórze nie ostały się żadne ślady po dawnych bliznach zostawionych przez ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Równiny Andurii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron