Duch nauki.


Miasto Teravis położone w środkowej części Równiny Magenar otoczone jest zewsząd grubym murem, z pomarańczowej cegły. Jako, że z każdej strony narażone jest na najazdy posiada tylko jedną bramę wjazdową strzeżoną dzień i noc przez dziesiątki strażników.

Postprzez Iru » Śr sty 09, 2019 11:09 pm

Krótki pobyt w mieście uświadomił Iru, że mury Kamiennego Potwora ograniczają nie tylko przestrzeń życiową uwiezionych w nim ludzi, ale również blokują wszelkie emocje jakie mogłyby udzielać się tak zwanym mieszkańcom. Być może był to celowy zabieg, gwarantujący bierność, apatię i posłuszeństwo wszystkich skazanych na niedolę? W każdym razie powyższa teoria wyjaśniałaby dlaczego tak niewielu ludzi decydowało się zostawić miasto za sobą. Na szczęście jej udało się wyrwać Crewila z paszczy bestii, a gdy tylko wynalazca znalazł się poza kręgiem ucisku, natychmiast powrócił do życia, uwalniając nagromadzone w nim uczucia. Chłopak czynił to na masową skalę i w swoim stylu strasznie chaotycznie, mieszając z sobą gniew, radość, ekscytację, strach, niepewność, pożądanie, nadzieję i cała masę innych emocji, w skutek czego Iru ciężko było stwierdzić, która z nich jest obecnie dominująca. Za to z całą pewnością powierzoną jej misję uratowania chłopaka mogła uznać za zakończoną sukcesem. Według siebie zrobiła nawet więcej niż powinna, przywracając do życia nie tylko ciało, ale i duszę Crewila. W każdym razie o ile powyższe wynikało raczej z poczucia obowiązku, to w sprawach sercowych szamanka chciała pomóc chłopakowi, ponieważ uważała się za jego przyjaciółkę.
- Nic się nie martw, nie zostawimy cię! Możesz liczyć na nasze pełne wsparcie - entuzjastycznie zapewniła Iru, w czasie gdy Crewil niczym zając umykał w poszukiwaniu odrobiny prywatności.
- O co chodzi? - zainteresowała się Eris.
- „Ile koń na nóg oczy” zdecydował się udowodnić swoja męskość, a ja zamierzam mu w tym pomóc - oświadczyła szamanka.
- I wydaje ci się, że masz ku temu odpowiednie kompetencje?
- No pewnie. Potrafię wytropić stado, schwytać i oswoić wierzchowca…
- A więc wszystko sprowadza się do posiadania konia. - Kobieta w czerni nawet nie starała się ukryć swojej ironii. - Nie wiem czy słyszałaś, ale w mieście robi się to nieco inaczej. Zwierzęta nie są tu do niczego potrzebne. Chociaż  pełna sakiewka i właściwe kontakty, w obu przypadkach dałyby podobny efekt. A poza tym pan Rudhof powinien przede wszystkim skoncentrować się na swojej misji.
- Nie jesteśmy w mieście - odcięła się Iru. - A Crewil może robić co chce.
Zamykając na moment powieki, Eris starała się zapanować nad rosnącymi w niej emocjami. Nie podejrzewała, iż współpraca z dzieciakami może być aż tak ciężka. Sama nie dawała chłopakowi cienia szans na wykonanie zadania Lorda Protektora, jednak swoje przekonanie opierała na fakcie, iż Rudhof to zwykły przygłup, który polegnie prze pierwszej trudności, natomiast w żadnym scenariuszu nie zakładała, iż wynalazca będzie na tyle szalony by w ogóle nie podejmować się powierzonej mu misji. Bo o ile wyobrażała sobie siebie jak stoi przez zwierzchnikiem i komunikuje lordowi o śmierci dzieciaka, to zdecydowanie wolałaby, aby była to informacja o zgonie w czasie próby zrealizowania misji, a nie podczas uganiania się za stadem dzikich końmi. Wniosek z tego był jeden, chociaż miała gdzieś co czeka Rudhofa, musiała przynajmniej dopilnować by ten przeżył tą absurdalną próbę.
- Właściwie to… przyznaję ci racje. - Jak na zawołanie Eris zmieniła swój ton. - Jeśli mogłabym jakoś pomóc, to proszę mów.
Przeświadczona o swoim darze przekonywania Iru nie posiadała się z szczęścia. Natychmiast zebrała wokół siebie pozostałe towarzyszki podróży, by konspiracyjnym szeptem poinformować je o swoim planie.
- Przede wszystkim nie możemy działać zbyt nachalnie, tak by pozostawić „Ile koń na nóg oczy” w przekonaniu iż sukces to głównie jego zasługa. Ja i Skoczek nauczymy go obcowania z końmi, tego jak się je łapie i ujeżdża. Pyłek podzieli się swoją wiedzą odnośnie orientacji w terenie, obcowania z naturą i przewidywania pogody, a ty… ty możesz  przekazać mu wiedzę odnośnie polowania i gotowania.
- Gotowania?
- Przecież musi być samodzielny.
Avatar użytkownika
Iru
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Feyla, Ilia, Winka, Nurdin, Bluen, Awel, Groszek, Nyllef, Escrim,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura odziana w blask młodości, powoli, ale uparcie rozwija swoją siłę, starając się zalać umysł czytelnika barachitowym bezkresem doznań o surowej naturze. Czysta, obsydianowa poświata wypełnia dostępne przestrzenie, wykorzystując swą giętkość, by wić się pomiędzy cynowymi skałami, o naturalnie twardej strukturze i szorstkiej powierzchni. Ostry zapach stepu, wiatru i ludzkiej skóry kłuje w nozdrza, a tajemniczo rozkołysana trawa lepi się niemiłosiernie do bosych stóp, nie dając uciec zbyt szybko od rozlegającego się w okół, przejmującego zawodzenia upiorów. Na koniec zaś dobitnie gorzki i łagodny smak wypełnia usta wędrowca, by tym sposobem uczciwie go pożegnać i zakończyć to krótkie, ale jakże owocne spotkanie.
Wygląd: Szamanka jest wysoka i smukła. Jej wygląd przykuwa uwagę, od razu sugerując odbiorcy, iż ten ma do czynienia z osobą, której droga biegnie daleko od cywilizacji. Skóra dziewczyny jest ciemniejsza niż u większości mieszkańców kontynentu. Długie czarne włosy, przyozdobione ptasimi piórami, okalają owalną twarz pokrytą charakterystycznym czerwoną farbą wokół oczu. Mina Tifcane ... (Więcej)

Postprzez Mel » Cz sty 31, 2019 1:05 am

        Maie patrzyła ciekawie na wijącego się Crewila i przekrzywiła głowę na bok, słuchając z uwagą jego słów. Fioletowe warkoczyki podskoczyły przy gwałtownym ruchu i zsunęły się z ramion, lądując na plecach. W srebrnych oczach malowało się pełne zachwytu niezrozumienie.
Nie pojmowała większości słów wywrzaskiwanych przez wynalazcę. “Prędkośćmasyprzyzderzeniach” brzmiała intrygująco i dziewczynka, słuchając tej melodii, wyobraziła sobie egzotyczny deser z daktylami i dużą ilością zielonej galaretki. Oblizała się i już chciała zapytać przyjaciela gdzie mogłaby spróbować czegoś takiego, jednak ten odwrócił się na pięcie i zniknął w pobliskich krzakach. Zerknęła pytająco na Iru, a ta nachyliła się w jej stronę i podzieliła z nimi swoim planem.
        Mała istotka poczuła się dumna, że została uwzględniona i wzięta pod uwagę jako nauczycielka. Nigdy jeszcze nikogo nie uczyła! Wywinęła w powietrzu radosnego koziołka i pokiwała głową, targając starannie zaplecione warkoczyki.
- Zgoda!
Eris propozycja szamanki dużo mniej przypadła do gustu.
- Ale ja nie znam się na gotowaniu! - oburzyła się, tym razem całkowicie szczerze. W mieście zawsze miała od tego służbę, a gdy była w trasie, stołowała się w karczmach i przydrożnych gospodach. Czasami składała też wizyty wieśniakom, stawiając ich przed prostym wyborem. Jeśli chcieli przeżyć, musieli cieszyć się z obecności niespodziewanego gościa.
- Za to mogę go nauczyć walczyć - zaoferowała, starając się współpracować, mimo wzbierającej w niej niechęci.
”...Albo przynajmniej pokazać tej ciamajdzie jak się trzyma miecz”, pomyślała, krzywiąc się lekko.
        Tymczasem jednak natura miała swoje własne plany. Za ich plecami rozległ się potężny grzmot, zwiastujący nie tak znowu odległą burzę. Czarne chmury sunęły od strony Teravis, a rozbłyski na horyzoncie co chwilę rozjaśniały niebo.
- Burza! - zawołała Melika, wskazując zjawisko palcem. Zaciągnęła się głęboko powietrzem, z przyjemnością smakując orzeźwiający zapach ozonu i deszczu.
- Też mi przepowiadanie pogody… - mruknęła pod nosem Eris, odszukując wzrokiem wynalazcę.
- Panie Rudhof, proszę do nas! Musimy znaleźć schronienie na czas burzy! - krzyknęła, ściągając wodze klaczy, która kręciła się zaniepokojona. Ta łypała co chwilę w stronę Skoczka, sprawdzając czy on również boi się Potwornych Huków z Góry.
- Chcę złapać szum deszczu! - oznajmiła maie, podrywając się w górę i lecąc w stronę ulewy niczym ćma do światła. Uwielbiała słuchać szmeru kropli i była pewna, że jej towarzysze docenią możliwość zaśnięcia przy ich uspokajającym rytmie.
- Zaraz wracam!
Wybiła się w górę i szybko znalazła ponad granicą chmur. Z tej perspektywy na niebie rozszalało się istne, zapierające dech w piersiach pandemonium. Pioruny strzelały niczym bicze, a gęste, czarne chmury przelewały się nad skuloną ziemią. Ściana deszczu przykryła miasto niczym woal, śpiewając i mrucząc radośnie na bruku i przycupniętych budynkach.
        Dziewczynka nie musiała jednak lecieć daleko, bo deszcz zbliżał się do niej coraz szybciej. Wypatrzyła w dole staw i pomknęła w jego stronę, otwierając medalion. Przez chwilę siedziała na brzegu, próbując naśladować dźwięk dużych kropli pluskających w taflę wody. Gdy złapała już satysfakcjonującą ilość szmeru, zamknęła wisiorek i odgarnęła z czoła mokrą grzywkę. Woda ściekała z niej strumieniami, ale wcale jej to nie przeszkadzało.
        Uniosła się lekko w górę i rozejrzała za swoimi przyjaciółmi. Z zaniepokojeniem stwierdziła, że nigdzie ich nie widzi. Była jeszcze daleka od panikowania, ale coś nieokreślonego ścisnęło jej żołądek. Dopiero co ich znalazła! Nie chciała zostać teraz sama! Podlatywała to w jedną, to w drugą stronę, usiłując ich zlokalizować.
- Crewil! Iru! Pani Eris! - wołała, ale jej słodki głosik niknął w pomrukach burzy.
        Gdy w szarudze dojrzała skupisko namiotów, niewiele myśląc, poszybowała w dół. Dziwnych stożków było za dużo, by mogło to być dzieło jej przyjaciół, ale może ten, kto je zamieszkiwał, widział szamankę i wynalazcę? Jakby nie patrzeć, rzucali się w oczy w miejscu… właściwie w każdym miejscu.
        Kiedy opadła na ziemię, przewracając skrzynię, zrozumiała, że nie powinna była tego robić. Szybko otoczyła ją grupa dziwnych mężczyzn, którzy w jakiś sposób ją przerażali. Nie powodowały tego trzymane przez nich noże ani zepsute zęby. Nie była to nawet kwestia krzywych uśmiechów ani klatki, którą wskazywali porozumiewawczym spojrzeniem. Po prostu mieli w oczach coś, co sparaliżowało dziewczynkę i odebrało jej zdolność logicznego myślenia. Skuliła się i potulnie dała poprowadzić do klatki, w której zwinęła się w kłębek. Obok niej wielki, brązowy ptak spojrzał na nią smutno i potrząsnął głową. Przytuliła się do ciepłego ciała.
        Gdyby tylko się otrząsnęła, rozgromiłaby ich jednym ruchem ręki, przywołując wiatr i demolując obozowisko. Nigdy jednak nie użyła swojej magii przeciwko komuś innemu i takie rozwiązanie nawet nie przyszło jej do głowy. Wytarła mieszające się z deszczem łzy i odgarnęła włosy. Musiała być dzielna! Jeśli będzie myśleć o Iru wystarczająco mocno, ta na pewno przyjedzie jej z pomocą!
Avatar użytkownika
Mel
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: maie powietrza
Aura: Jest to w pełni ukształtowana i dorosła aura, choć może cię to nieco zszokować. Lotna i lekka niczym powietrze w swej czystej postaci, niesie ze sobą woń wiosennego kwiecia i ciepłego wiatru. W ten właśnie sposób otoczy cię całą sobą, wywołując przyjemny nastrój i uczucia, dopiero po chwili skupiając się w sobie, by nabrać bardziej wyrazistych kształtów. Wśród zmysłowych szeptów, krążących wokół wyczujesz namacalną miękkość. Delikatne grzmoty rozlegające się gdzieś w tle dadzą znać o nieco ostrawych aspektach. Od razu jednak wiesz, że jej brzmienia są przyjazne, niezależnie czy trafisz na aksamitnie gładkie połacie, czy trafi się jakiś delikatnie sztywny fragment emanacji. Aura wciąż powoli będzie się zagęszczać wesoło nabierając barwy barachitu urozmaiconego radosną cyną. Połysk szafiru pojawi się jako ostatni, wraz z lepkością przylegającą do twoich ust, która nabierze przyjemnie kwaśnego smaku doprawionego subtelną pikanterią.
Wygląd: Melika pojawiła się na ziemi pod postacią drobnej, niziutkiej dziewczynki o fioletowej skórze. Jej delikatne ręce i nogi wydają się tak kruche, że mogłyby się połamać od samego patrzenia. Na szczęście nie jest aż tak źle i dotąd duszek nie doznał jeszcze żadnych urazów. Jej figura jest dosyć dziecięca, ukryta w prostej, różowej bluzeczce i brązowych spodniach, które ... (Więcej)
Uwagi: melika (łac. melica; gr. melikos - śpiewny, melodyczny)

Poprzednia strona

Powrót do Teravis

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron