[Lawendowy Dwór]Do trzech razy sztuka.


Lawendowy Dwór położony zaledwie kilka godzin jazdy wierzchem od samej stolicy. Jego właścicielem jest Lord Tristan an Anlagorth. Posiadłoś otrzymał on w prezencie ślubnym do króla i królowej. Obecnie lord zamieszkuje go lord wraz z dziećmi synem Elowenem i córeczką Prim.

Postprzez Tristan » So mar 31, 2018 3:16 pm

- Ja mało pamiętam jak jechaliśmy z tatą, ale wiem, że było fajnie, jak w książkach. Jechaliśmy i jechaliśmy i jechaliśmy i widzieliśmy różne rzeczy - powiedział chłopiec. - Bo my nie jesteśmy stąd - dodał. Był już na tyle duży by rozumieć, że nie pochodził z Rododendronii. Wyjechali kilka lat temu, Elowen miał jakieś trzy, cztery lata i słabo pamiętał ojczyznę, ale wiedział, że kiedyś mieszkali daleko stąd.
- I nie pamiętam też skąd dokładnie przyjechaliśmy. Ale pamiętam, że jechaliśmy bardzo, bardzo długo. Ale nie mieliśmy aż takich przygód jak w książkach, ale było fajnie - rzekł spokojnie, powtarzając się, jak to dziecko, i może też z nutką pewnej nostalgii, która świadczyła o tęsknocie za przygodami jak z książek.
- Byłeś jeszcze mały, kiedy wyjechaliśmy, dlatego nie pamiętasz - wtrącił się Tristan.
- No taak... - powiedział przeciągle mały panicz. - Ale niektóre rzeczy pamiętam - dodał od razu.
- Tak? - zdziwił się ciemnowłosy - Co pamiętasz? - spytał.
- Jak spaliśmy na dworze.
Tristan uśmiechnął się. Wiele razy spali na zewnątrz, nie zawsze udawało się dotrzeć przed zmrokiem do jakiejś osady i wtedy rozbijali obóz gdzieś w lesie. Razem z Tristanem jechało wtedy dwóch najemnych przewodników i łowca, żeby w razie takich sytuacji był ktoś, kto upoluje jedzenie i rozbije obóz. Mieli ze sobą namioty, ale dla Elowena namiot był równoznaczny ze spaniem pod gołym niebem. Tristan nie był typowym szlachcicem. Był na wojnie i ona sprawiła, że właściwie nic nie było mu straszne. Widział takie rzeczy, że nie bał się snu pod chmurką.
- Spałem wtedy z tobą - rzekł chłopiec do ojca.
- Tak, spaliśmy na dworze i spałeś ze mną, dobrze pamiętasz - mówiąc przez większość czasu patrzył na syna, ale teraz odwrócił się w stronę swojej nowej towarzyszki.
- Kiedy jechaliśmy tu z Lirien nie zawsze udawało nam się dotrzeć do osady, dlatego spaliśmy w obozowisku. Głównie pod namiotami, ale zdarzało się też pod chmurką. Z mojego kraju droga jest bardzo długa, ale jak się okazało nasz Elowen zniósł tą podróż lepiej niż dorośli. Dla niego to była przygoda.
- Teraz też mógłbym gdzieś pojechać - wtrącił się chłopiec. - Ale czasem jeżdżę z tatą do miasta, to nie jest aż tak daleko. A mógłbym jechać dalej gdybym chciał. Tylko z tatą, bo sam jeszcze nie umiem jeździć. Tata mówi, że konie są jeszcze dla mnie za duże. Ale mam kucyka! - ucieszył się chłopiec. - Teodora. Jest taki brązowy, ale ma łaty takie jasne i grzywę. - Elowen wyraźnie się otworzył. Zwykle nie był gadułą przy obcych, ale Rael najwyraźniej uznał za swoją. Z Ais i Anastazją znał się już dość dobrze. Choć z tą pierwszą nie rozmawiał tak jak z niebianką. Ais była przyjazna, ale Elowen czuł do niej pewien dystans. Inaczej sprawa miała się z Aną i nianią, z nimi mieszkał więc siłą rzeczy także z nimi rozmawiał i zdążył się już w pewien sposób zaprzyjaźnić.
- Mogę pani pokazać - dodał lekko rozochocony.
- Ale już na pewno nie dzisiaj. Dziś jest już ciemno, ale może jutro - wtrącił się lord.
- Dziś już nie - jasnowłosy powtórzył jakby za ojcem.
- Ale nie martw się, jutro też jest dzień - dodał Tristan. Niania i Anastazją nie wtrącały się w tą uroczą rozmowę, ale obie miały na twarzach lekki uśmiech. Znały chłopca i wiedziały, że nieczęsto zdarza się, aby Elowen tak mocno wdawał się w rozmowy.
- A pani ma kucyka? Albo konia? - spytał chłopiec.
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » N kwi 01, 2018 10:47 pm

        - Tak, słyszałam, że pochodzicie z daleka! - zawtórowała Elowenowi Rael, zadowolona z tego, że chłopiec coraz chętniej jej o sobie opowiadał. Z tym większą przyjemnością słuchała jego historyjek, nie zważając na trochę kulejący sposób wysławiania się: przecież to było jeszcze dziecko, na dodatek w tym momencie dziecko rozentuzjazmowane, które mogło poopowiadać dorosłym o swoich przygodach, w takich sytuacjach nawet dojrzałym osobom zdarzało się powiedzieć coś nie tak. Nie upominała go i zauważyła, że nikt przy stole się do tego nie wyrywał - widać Elowen był wychowywany inaczej niż przeciętne dziecko arystokracji i nie wpajano mu od małego zasad dobrego wychowania. Był to zdecydowanie przyjemny widok, bo patrzyło się na chłopca, który miał okazję nacieszyć się dzieciństwem, a nie od razu przywdziewać maskę zgodną z jego pochodzeniem. Pewnie w przyszłości będzie za to wdzięczny ojcu…
        Panna Biennevanto wychyliła się z zainteresowaniem, gdy mowa była o spaniu na dworze. Podczas wyjaśnień Tristana patrzyła na niego z uwagą, podświadomie gładząc swój warkocz.
        - No tak, rozumiem - przytaknęła mu. - Dziecko śpiąc na dworze ekscytuje się, bo to coś nowego, a dorosły martwi się, by nie zmarzło… Ale to na pewno miłe wspomnienie dla was obu - zauważyła na koniec. Jej coś takiego się nie zdarzało, ojciec skrupulatnie planował podróż i nie pozwoliłby sobie na obozowanie w lesie. Obecność Rael w orszaku pewnie była jedną z głównych przyczyn, dla których się na to decydował i nie chodziło nawet o to, że mogłaby coś złapać podczas takiego noclegu w dziczy - troszczył się zapewne o jej bezpieczeństwo. Kto wie co lub kogo można spotkać w nocy w lesie…
        - Twój syn rośnie na małego poszukiwacza przygód - zauważyła Rael, zerkając z uśmiechem w stronę Tristana.
        I jak to w przypadku dzieci, temat szybko uległ zmianie - praktycznie w jednym zdaniu była mowa o podróżach, a w drugim nagle Elowen zaczął opowiadać o swoim kucyku. Rael uśmiechnęła się w tym momencie lekko, bo taki obrót spraw bardzo przypadł je do gustu. O zamiłowaniu syna Tristana do jazdy konnej już wiedziała, ale teraz miała okazję posłuchać o tym bardziej szczegółowo z ust samego zainteresowanego. Jak to dziecko, Elowena cechowała szczodrość i chęć do chwalenia się i dzielenia tym, co i jemu sprawiało radość - zaraz padła propozycja, by pójść poznać jego kucyka, którą jednak subtelnie skorygował Tristan.
        - Jutro z przyjemnością pójdę z tobą odwiedzić Teodora - zapewniła szczerze chłopca.
        - Nie mam swojego kucyka ani konia - odpowiedziała na pytanie, które pojawiło się chwilę później. Nie wnikała w to, że miała kuca kiedyś, gdy była jeszcze dzieckiem, liczyło się tu i teraz. - Z moim tatą podróżujemy powozem, ale czasami pozwala mi jechać obok wozu konno, z tym że to zawsze są pożyczone wierzchowce. Nie mam żadnych swoich pupili, za dużo jeździmy z miejsca na miejsce, ale w moim domu w Nandan-Ther było dużo zwierząt, mieliśmy na przykład pawie, które chodziły sobie po ogrodzie albo papugi w wielkiej wolierze. Ale widziałam, że u was też jest wiele zwierząt - zauważyła, dając chłopcu okazję, by sam się pochwalił swoimi czworonożnymi towarzyszami, bo najwyraźniej bardzo miał na to ochotę.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Postprzez Tristan » Śr maja 30, 2018 1:46 pm

Rozmowa toczyła się wartko, a Elowen był bardzo otwarty, jak nigdy. Natomiast mała Prim siedziała na kolanach swojego ojca i powoli zaczynała marudzić. Zjadła już co miała zjeść i ewidentnie zaczęła robić się senna. W czasie gdy Tristan opiekował się córeczką, Mahiri miała czas zjeść kolację w spokoju. Anastazja i Ais też się już najadły i teraz tylko przysłuchiwały rozmowie. Zmęczona Prim przestała marudzić po dłuższej chwili i zaczęła przysypiać na ramieniu u Tristana.
- Chyba czas spać - wtrąciła się w rozmowę Mahiri widząc jak zmęczone dziecko zasypia w ramionach ojca.
- Nieee - powiedział przeciągle Elowen.
- Mahiri ma rację - rzekł Tristan. - Czas już do łóżek.
Elowen był wyraźnie niezadowolony z obrotu spraw.
- Nie chcę - powiedział.
- Wiem, że nie chcesz, nigdy nie chcesz, ale jest już późno - rzekł stanowczo, ale łagodnie lord. Elowen zrobił krzywą minę. W tym czasie Mahiri wstała i delikatnie wzięła na ręce półprzytomną dziewczynkę.
- Już czas spać - powtórzył się Tristan. Elowen zrozumiał, że nie ma negocjacji. Od stołu wstała również Anabella i ruszyła do chłopca.
- Chodź kochanie, czas się położyć.
Elowen był niezadowolony, ale grzecznie podziękował i wstał od stołu. Anabella chwyciła chłopca za rękę, pożegnała się, podziękowała za kolację i ruszyła do wyjścia. Podobnie uczyniła Prim. Ais również wstała i zwróciła się w stronę Rael.
- Odprowadzę cię do komnaty - rzekła.
- Nie trzeba - wtrącił się lord. - Któraś ze służek to zrobi - wyjaśnił.
- Nie, nie, Tristanie, ja sama z chęcią to zrobię - powiedziała Mistrzyni Dyplomacji dając do zrozumienia mężczyźnie, że chce zostać sam na sam z Rael. Tristan domyślił się, że zapewne chce z nią porozmawiać.
- Dobrze. W takim razie ja odprowadzę Anastazję.
- Och, ja sama trafię  - rzekła starowinka, ale wiedziała, że Tristan i tak ją odprowadzi. Mężczyzna wstał od stołu. Pożegnał się z Rael pocałunkiem w dłoń, to samo czyniąc też wobec Ais i ruszył do niedowidzącej Anastazji.
- Chodźmy - rzekł opiekuńczo i pomógł staruszce wstać. Ta chwyciła go pod rękę. Tristan przepuścił przodem Ais i Rael, a potem jako ostatni opuścił jadalnie.

Ais szła wolnym krokiem szerokim korytarzem razem z Rael.
- I jak? - spytała wprost kiedy znalazły się same. - Co myślisz? O lordzie? O jego dzieciach? Jak się tutaj czujesz?
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » Cz maja 31, 2018 5:53 pm

        Rael nawet nie zauważyła, gdy zrobiło się dość późno - przyjemnie jej się rozmawiało i czas leciał dzięki temu bardzo szybko. Może gdzieś po drodze zwróciła uwagę na zachowanie malutkiem Prim, ale nie wyrażała na głos swoich obserwacji, głęboko przekonana, że Tristan panuje nad sytuacją i jeśli na razie nie chciał kłaść małej spać, to się w to nie wtrącała. Przeczucie ją trochę myliło, bo to Mahiri zarządziła udanie się do łóżek, a lord jedynie przytaknął tej propozycji. Rael nie wtrącała się w negocjacje z Elowenem, jedynie przyglądała się im z podziwem, bo Tristan łagodnym acz stanowczym tonem bez problemu przekonał syna, by nie marudził i poszedł razem z opiekunką. Skoro więc wszyscy zaczęli wstawać od stołu, ona również wstała. Na propozycję, by wrócić razem z lady Ais, odpowiedział cichymi podziękowaniami i skinieniem głową i nawet wymiana słów z lordem nie dała jej do myślenia, że to może czemuś służyć - ot, po prostu chciała się z nią przejść, bo było po drodze.
        - Dobrej nocy, Tristanie, miłych snów - pożegnała się z lordem w drzwiach jadalni, a gdy wychodziły, obróciła się jeszcze krótko przez ramię by spojrzeć, jak mężczyzna oddalał  się z Anastazją.

        Rael może odrobinę spodziewała się pytania Ais, ale i tak nie zdołała się na nie przygotować. Dlatego w pierwszej chwili jej odpowiedź ograniczyła się do delikatnego uśmiechu, który jednak wiele wyrażał - nie był szeroki i sztuczny, a raczej subtelny, jakby nie miała śmiałości przyznawać się do tego, co czuła. Zaraz zresztą spuściła wzrok, a gdy znów podniosła go na Ais, na twarzy miała swój typowy, uprzejmy wyraz.
        - Jest dobrze - powiedziała jak najogólniej. Mówiła cicho, by nikt postronny nie słyszał jej opinii. - Podoba mi się tu, mam dobre przeczucia. W posiadłości panuje bardzo przyjemna atmosfera, taka rodzinna, bez nadęcia czy robienia czegokolwiek na pokaz, tylko by zaimponować. A co do lorda Tristana zaś… To naprawdę godny zainteresowania mężczyzna. Jest bardzo uprzejmy i szarmancki, nie tylko względem równych sobie, ale również tych niżej postawionych w hierarchii, słabszych. Dobrze mi się z nim rozmawiało, miał wiele interesujących rzeczy do powiedzenia, ma trochę nietypowe poglądy na niektóre kwestie, ale nawet mi się to podoba. A jego dzieci są urocze, w ogóle razem we trójkę są tacy cudowni, tak przyjemnie się na nich patrzy, widać, że się kochają, a Tristan jest dobrym ojcem... Powiem szczerze, trochę obawiałam się czy dogadam się z Elowenem przez to jak zaczęła się nasza znajomość w ogrodzie, ale chyba teraz już jest w porządku… - oceniła, lecz po wznoszącej intonacji można było poznać, że nie da sobie za to głowy uciąć i jeśli Ais miała inne zdanie, mogła sprowadzić ją na ziemię. Widać było jednak, że z każdym kolejnym wypowiedzianym zdaniem rozkręcała się i mówiła coraz szczerzej, rezygnując ze zgodnej z etykietą powściągliwości.
        - Bardzo mi się tu podoba, ta rodzina jest wspaniała, tylko… chyba za wcześnie na wyrażanie absolutnych sądów - dokończyła, choć wcześniej chciała powiedzieć co innego, podzielić się z Ais swoimi wątpliwościami, czy aby na pewno będzie tu pasować i czy ją zaaprobują. Wstrzymała się, bo chyba mówienie o tym teraz byłoby zbyt pochopne. Może z czasem sama zmieni zdanie, w końcu minął raptem niecały dzień, a na dodatek mogła być zmęczona po podróży i przez te wszystkie emocje i przez to nie myślała racjonalnie.
        - Ais, ty znasz rodzinny język Tristana? - zapytała nagle, jakby właśnie w tym momencie coś przyszło jej do głowy.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Postprzez Tristan » Pt cze 01, 2018 1:05 am

- Nie, nie znam lirieńskiego - odparła spokojnie Ais. - Z tego co wiem, to tylko Tristan go zna. Na razie nie uczył nawet dzieci. Elowen jest uczony we Wspólnej Mowie, choć Tristan wspominał, że być może zacznie przekazywać mu wiedzę o języku ojczystym. Z drugiej strony będzie to raczej trudne, gdyż nie zamierzają wracać do Lirien. To wiem na pewno. Tristan sam mówi, że jego miejsce jest teraz tutaj. Pisuje listy z rodziną, ale są one raczej formalne i powściągliwe. Wiem, że w Lirien nic go nie trzymało, ani rodzina, ani obowiązki. Po wojnie został oddalony do pracy z generałem, ale pełnił funkcję reprezentacyjne i zajmował się sprawami papierkowymi. Prawdę mówiąc tutaj zajmuje wyższą pozycję niż w swoich rodzinnym kraju. Udało mu się, to prawda. Miał szczęście i doświadczenie, a armia potrzebowała kogoś, kto zajmowałby się poważnymi sprawami. Obcokrajowiec nie może sobie wymarzyć wyższej pozycji w tym państwie. Jego przyjaźń z lordem Edgarem opłaciła się w każdym tego możliwym słowa znaczeniu.

Szły powoli korytarzami wspaniałego dworu. Było już ciemno, więc Ais po drodze zabrała świecę ze stolika. Nie spieszyła się, mimo mroku panującego wokoło. Powolutku wkroczyły na schody prowadzące na górę.
- Jestem zaskoczona zachowaniem Elowena - przyznała szczerze. - Jeszcze żadnej kobiety w tym domu nie zaakceptował w taki sposób. Mimo początków, przy kolacji zachowywał się zaskakująco otwarcie. Jestem szczerze zdumiona, bo zwykle nie jest rozmowny nawet przy mnie. Chyba w jakiś sposób go ośmieliłaś. Jest cię ciekawy, to widać. I to bardzo dobry znak, jeśli oczywiście zakładamy, że będziesz chciała tu zostać - dodała Ais.

- Tristan i jego rodzina nie tworzą zwyczajnej więzi. Nie mówię, że lord nie zna etykiety, bo byłaby to nieprawda, ale stara się w dworze stworzyć dom z prawdziwego zdarzenia, nie tylko udawaną więź. Co jest o tyle trudne, że jego rodzina raczej stosowała się do sztywnej etykiety, więc musi działać na wyczucie. Układa wszystko tak jak mu serce każe.

Ais nie żądała do Rael żadnych deklaracji, na to było zdecydowanie za wcześnie, po prostu chciała wiedzieć jak młoda niebianka zapatruje się na to co dziś zobaczyła. Póki co jej odpowiedzi wróżyły raczej dobrze. Było inaczej niż z Meredith, która zachowywała się jak wierzgająca klacz. Ais miała dobre przeczucia, ale nie była niczego pewna, po dwóch nieudanych próbach związania Tristana z kobietą, nie chciała kusić losu.

Dotarły w końcu pod drzwi pokoju Rael. Na stoliczku tuż przy nich stał duży świecznik. Ais zapaliła odpaliła świece od płomienia jej świecy, tak by Rael mogła wejść do pokoju z kandelabrem rozświetlającym mrok.

***
W tym samym czasie Tristan odprowadzał Anastazję do jej komnaty. Kobieta trzymała go pod rękę idąc powoli w półmroku. W wolnej ręce Tristan trzymał świecznik z trzema świecami, które rozświetlały im drogę.
- Wiesz, że umiem sama dotrzeć do swoich komnat - zaczepiła mężczyznę starowinka. - Powinieneś odprowadzać swoją damę.
- Ty jesteś moją damą - zażartował lord.
- Starą damą - odparła Anastazja podłapując żart.
- Wiesz, że wolę się upewnić, iż dotarłaś do siebie w spokoju. Jest ciemno, mogłabyś się potknąć i co wtedy?
- Nie powinieneś mnie tak traktować - powiedziała nagle Anastazja.
- Nie rozumiem... - rzekł Tristan zupełnie zmieszany.
- Byłam tylko zarządczynią majątku, nikim więcej, nie mam tytułu, jestem stara i położona w hierarchii równie nisko co zwykła służąca.
- Nie mów tak - przerwał jej mężczyzna. - Jesteś dla mnie jak matka, a dla moich dzieci jak babcia. Dałaś mi więcej miłości przez ten czas, który tu jestem, niż moja własna matka przez całe życie. Jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym. I nie obchodzi mnie status w hierarchii. Ja sam ustalam sobie własną hierarchię. Nie interesuje mnie co myślą inni. Kocham cię jak rodzinę i nie obchodzi mnie czy urodziłaś się służącą, czy księżną - rzekł spokojnie, ale stanowczo. Anastazja nie wiedziała co powiedzieć. Zatrzymała się przy drzwiach do jej komnaty i spojrzała na Tristana.
- Dziękuję ci, synku - rzekła głosem pełnym miłości. Zbliżyła się do mężczyzny, delikatnie chwyciła go za skronie, tak by pochylił głowę i ucałowała go w czoło.
- Śpij dobrze - dodała jeszcze. Tristan uchylił jej drzwi do pokoju i wpuścił do środka.
- Dobranoc - rzekł na pożegnanie.

***
Półtorej godziny później Tristan leżał w swoim łóżku i czytał książkę, ale zupełnie nie mógł skupić się na jej treści. Wcześniej zajrzał do dzieci. Prim już spała, ale Elowen domagał się czytania, a tego ojciec nigdy mu nie odmawiał. Usiadł przy łóżku syna i przeczytał mu kolejną opowieść z księgi baśni. Chłopiec usnął bardzo szybko. Tristan ucałował dzieci i udał się do swojego pokoju, gdzie przebrał się, umył i położył do łóżka.

W głowie miał mętlik. Rael była bardzo uprzejma, ale nie wiedział do końca co o niej myśleć. Jak na razie wydawała się jeszcze mocno zamknięta. Ale przecież nie mógł od niej wymagać pełnej otwartości. Była w obcym domu, w nowym towarzystwie, nie należało wymagać od niej za wiele.
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » N cze 03, 2018 12:50 pm

        Rael kiwnęła głową - szkoda, miała nadzieję, że może będzie miała szczęście i Ais ją czegoś nauczy… Ale istniało jeszcze kilka innych opcji, więc błogosławiona niespecjalnie się tym zmartwiła. Za to bardzo zaskoczyło ją to, co Mistrzyni Dyplomacji powiedziała o Elowenie - spojrzała na nią dużymi oczami, nie ukrywając swojego wrażenia. Myślała, że kogo jak kogo, ale elfkę chłopiec powinien znać i lubić, bo pewnie często się widywali, a Tristan i Ais byli przyjaciółmi - ona powinna być dla niego jak przyszywana ciocia. A jednak nie… Biennevanto nie wiedziała co o tym myśleć - czyżby miała aż takie szczęście. A może…
        - Może po prostu przypominam mu matkę - zauważyła cicho, jakby przez skromność chciała umniejszyć swoim dobrym kontaktom z Elowenem. - W końcu mnie do niej porównywał.
        Młoda arystokratka wzruszyła lekko ramionami, zbywając drążenie tego tematu. Ais najwyraźniej miała podobny plan na tę rozmowę, bo zaraz przeszła do metod wychowawczych Tristana. Gdy skończyła, Biennevanto nie mogła powstrzymać uśmiechu.
        - To tym lepiej o nim świadczy - zauważyła. - To znaczy, że ma bardzo kochające serce, skoro bez wzorców potrafił stworzyć taki dom. To imponujące - przyznała na koniec. Jakby tak się nad tym zastanowić, Tristan miał barwne, skomplikowane życie, które nie zawsze było łatwe, ale teraz chyba wszystko zmierzało ku dobremu.

        - Dobranoc, Ais - pożegnała się z nią Rael, nim weszła do swojej sypialni. Dygnęła przed nią lekko, choć okoliczności wcale tego nie wymagały, po czym zniknęła w pokoju. Gdy była już sama, lekko odetchnęła. Od razu odstawiła świecznik na stolik i ledwo zdążyła podejść do wyjścia na balkon, by popatrzeć na roztaczający się za nim widok, gdy do drzwi ktoś zapukał i chwilę potem odezwała się Mimi pytając, czy może wejść.
        - Proszę - odpowiedziała jej Rael.
        - Przyszłam pomóc panience w toalecie - wyjaśniła służąca wchodząc do środka, na co Biennevanto przystała, potakując głową. Nie miała jednak nastroju na rozmowy takie jak przed kolacją, usprawiedliwiła się, że jest zmęczona i chciałaby się szybko położyć. Mimi przyjęła jej wolę bez cienia skargi ani niezadowolenia i wręcz jakby starała się wykonywać swoją pracę jak najsprawniej, by nie przedłużać. A było co robić, jak to zawsze przy arystokratce - samo zdjęcie z Rael jej sukni było wymagającym i czasochłonnym zadaniem, a to był dopiero początek. Dziewczyny jednak dobrze ze sobą współpracowały i szło im całkiem sprawnie. Wkrótce Biennevanto była przebrana w sposób zupełnie nieoficjalny - włosy miała zaplecione w luźny warkocz, by nie poplątały się podczas snu, miała na sobie koszulę nocną i szlafrok. Jednakże komplet, który na siebie włożyła, w niektórych częściach Alaranii mógłby uchodzić nawet za dość swobodny strój codzienny; wykonana z niebieskiego jedwabiu koszula do kostek była obszyta o kilka tonów ciemniejszą taśmą z kwiecistym wzorem, ładnie wysmuklała szyję i ramiona dzięki dekoltowi na zakładkę, a dwuwarstwowy szlafrok - w którym spodnią niebieską warstwę obszyto zdobionym koronką woalem - miał nieziemsko szerokie rękawy i szeroki pas pod biustem, przez co Rael wyglądała w nim na jeszcze szczuplejszą, niż w rzeczywistości.
        - Dziękuję za pomoc, Mimi - błogosławiona zwróciła się do służki z uśmiechem. - Dobranoc - dodała na znak, że dziewczyna może już iść. Wkrótce niebianka została sama i zaraz położyła się do łóżka. Choć wcześniej mówiła prawdę i faktycznie była zmęczona, sen nie nadszedł specjalnie szybko. W gruncie rzeczy spodziewała się tego - miała za sobą emocjonujący dzień i czekał ją nocleg w zupełnie nowym miejscu, gdzie była zupełnie sama, nie miałą przy sobie nikogo bliskiego. No dobrze, Ais, ale i ją znała krótko - chodziło raczej o kogoś z rodziny. Nie, by to napawało ją niepokojem, bo w posiadłości Tristana czuła się bezpiecznie, lecz było to dla niej nowe doświadczenie - dopiero teraz dotarło do niej, że nawet gdy podróżowała, zawsze był przy niej ktoś z Biennevanto…
        Rael usiadła na łóżku. To było bezcelowe, nie umiała zmrużyć oka. Rozejrzała się po pokoju, by może znaleźć na to jakąś radę… W końcu jej wzrok przykuła papeteria. Pomyślała, że może gdyby spróbowała spisać to, co kołatało się w jej głowie, uspokoi myśli i łatwiej będzie jej zasnąć. Z tą myślą wstała z łóżka i podeszła do toaletki. Już odsunęła krzesło, by tam usiąść, lecz jedno spojrzenie na drzwi balkonowe sprawiło, że zmieniła zdanie - noc była tak ciepła, że przyjemnie byłoby wyjść na dwór. Zebrała więc potrzebne przybory do pisania, w drugą rękę wzięła świecznik z pojedynczą świecą, która w zupełności wystarczyła przy tak jasnej nocy, i z tym wszystkim wyszła na balkon. Nim zaczęła pisać, przez moment patrzyła na krajobraz przed sobą, który w nocy wydawał się wręcz magiczny. Zaraz też przypomniał jej się widok Tristana bawiącego się z Elowenem na trawniku - tak cudownie razem wyglądali, byli tak szczęśliwi… Rael uśmiechnęła się do tego wspomnienia i jakby pod jego wpływem zaczęła pisać. W planach miała list do siostry - nie była pewna, czy go wyśle i czy będzie on miał akurat taką formę, ale zawsze warto zacząć. Siriel wiedziała już, że Rael miała zostać przedstawiona swojemu potencjalnemu mężowi i choć nie odpisała jeszcze na ostatni list i nie wyraziła swojej opinii na ten temat, młodsza niebianka chciała podzielić się z nią pierwszymi wrażeniami z wizyty u Tristana. Słowa same wypływały spod jej pióra: opowiedziała o swoim przybyciu na dwór i o tym, jak wygląda posiadłość, jacy ludzie w niej przebywają. Nie poświęciła na to zbyt wiele miejsca, bo chociaż był to ważny, to jednak nie najważniejszy temat. Szybko przeszła do rozpisywania się o Tristanie. I tym razem pozwoliła, by myśli same przelewały się na papier. Zaczęła od jego wyglądu, bo to zawsze najbardziej interesowało Siriel, która mimo iż bezgranicznie kochała swojego męża, niejednokrotnie komentowała jak prezentuje się ten czy tamten młodzieniec, usprawiedliwiając się przy tym, że to jej estetyczna dusza przez nią przemawia. Rael bez żadnego ubarwiania opisała Tristana w prawie samych superlatywach, wspominając o wyjątkowo urokliwych oczach i lekko przyprószonych siwizną włosach, które nadawały mu powagi oraz pewnej szczególnej egzotyczności. Zaraz z tego przeszła do charakteru, opisując lorda jako dobrego i czułego człowieka, bardzo rodzinnego. Nawet nie zauważyła, gdy przelała na kartkę swoje wątpliwości, czy aby na pewno da radę i czy powinna wkraczać w życie tej trójki, by niczego nie zniszczyć. Zawahała się i przerwała pisanie. Powinna o tym wspominać? Może lepiej wykreślić to zdanie… Gdy jednak w końcu podjęła decyzję o tym, by usunąć ten fragment, nagły podmuch wiatru wyrwał jej kartkę spod ręki. Rael przestraszyła się i szybko spróbowała ją złapać, lecz papier przeleciał już przez barierkę i sfrunął na trawnik poniżej. Błogosławiona stała przez moment i patrzyła na ten biały prostokącik na ciemnozielonym tle, zasłaniając usta dłonią w wyrazie zaskoczenia. Co teraz? Mogła go tam zostawić i mieć nadzieję, że do rana nikt go nie znajdzie i będzie mogła go zabrać, mogła też udać się po niego od razu. Za nic w świecie nie chciałaby, aby treść tej wiadomości przeczytał ktokolwiek postronny, a już na pewno nie Tristan albo ktokolwiek z jego bliskich. Po tym co tam napisała… Niby nic obraźliwego, ale jednak byłoby to bardzo niezręczne. Szybko uznała, że nie może tak tego zostawić - zabrała świecznik, przy którym pisała, włożyła pantofle i wymknęła się z pokoju, by odzyskać list.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Postprzez Tristan » Śr cze 06, 2018 12:18 am

Zamknął książkę i zgasił świecę. Nie mógł się skupić na czytanym tekście. Nagle dotarło do niego, że się boi. Boi się kolejnej porażki. Zaczął zastanawiać się nad sobą. Może z nim było coś nie tak? Tylko co? Starał się być dobry dla innych. Jego dwór kwitł, ludzie w nim wydawali się być zadowoleni. Traktował wszystkich z szacunkiem, nawet zwykłych służących. Nie byli jego niewolnikami. Dostawali pensję, nikt nikogo nie trzymał tu na siłę. Anastazja i jej wnuczki były traktowane godnie. Nie musiał być dla nich tak dobry, ale był, bo uważał, że powinien, że zasłużyły na godne życie. Kochał dzieci, poświęcał im czas, czytał, bawił się, karmił jeśli było trzeba. Dlaczego więc kobiety go nie chciały?

Pomyślał o Annie. Zmuszona do małżeństwa z nim, oddała mu się, a on ją opuścił. Źle zrobił. Nie powinien był jej zostawiać, powinien przy niej być, ale nie potrafił, a ona umarła dając mu syna. Nie chciał tego. Gdyby mógł cofnąć czas zachowałby się inaczej. Całe życie kochał Tantris, ale ona jego nie. Zrobił wiele złych rzeczy, ale też wiele dobrych. Wziął ją za żonę, mimo iż była w ciąży z innym. Zaopiekował się nią, był dla niej dobry. Nie wymagał by go kochała, ale mimo to on starał się być dla niej jak najlepszym mężem. I ją też zabrali mu bogowie. Może kiedyś by go pokochała. Może z czasem coś by się zmieniło, ale los nie dał im tej szansy. Pokochał małą Prim jak swoje własne dziecko i choć nie był jej ojcem za nic w świecie by jej nie oddał. Choć wiedział, że to kłamstwo doszukiwał się w niej podobieństwa do siebie. Chciał dać dzieciom matkę, ale Meredith okazała się niezdecydowaną, młodą kobietą. Nie chciała go, potem chciała i znów nie. Czy zrobił coś źle? Czy czymś ją zraził? Nie wiedział. Nigdy mu tego nie wyjaśniła. Uciekła od niego. Być może coś usłyszała, być może przeraziło ją bycie matką. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nigdy się tego nie dowie, bo Meredith zniknęła z jego życia bezpowrotnie. A Mahiri? Cóż, tutaj nie mógł mieć żadnych pretensji. Nie zaiskrzyło z żadnej strony. Poza tym Mahiri była bardzo młoda duchem i choć polubiła Prim i Elowena to nie nadawała się jeszcze na matkę.

Cztery kobiety i cztery związki, które skończyły się źle. Dwie żony umarły w męczarniach wydające na świat dziecko. Dwie przyszłe żony, które okazały się być nietrafione. A teraz Rael... Czy mógł mieć nadzieję, że tym razem będzie inaczej? Czy jak to się mówiło: do trzech razy sztuka? Rael była miłą, elokwentną i inteligentną kobietą. Na pewno miała wady, ale w tej chwili Tristan ich nie znał. Mógł właściwie myśleć o niej w samych superlatywach. A jednak się bał. Bał się, że wszystko znów potoczy się nie w tą stronę, w którą powinno.

Przewracał się z boku na bok nie mogąc zasnąć. W końcu usiadł na łóżku i ponownie zapalił świecę. Westchnął głośno i rozejrzał się po pustym pokoju. W końcu wstał i wsunął na stopy lekkie pantofle. Jego szlafrok leżał przewieszony przez fotel stojący nieopodal. Był ciężki, uszyty z dwóch warstw materiału, w ciemnozielonym kolorze, z brązowymi wyłogami. Założył go na siebie i przewiązał się szerokim paskiem. Chwycił za świecę i ruszył do drzwi. Zamierzał udać się do biblioteki znajdującej się na najwyższym piętrze. Przeszedł długim korytarzem rozświetlając sobie mrok tylko małym ogarkiem świecy. Nie zastanawiał się za bardzo obok czyjego pokoju przechodzi. Miał wyznaczony cel - bibliotekę - i machinalnie właśnie tam zmierzał. Nagle drzwi od komnaty, obok której przechodził otwarły się wprost na niego. Zdążył uskoczyć w bok. Wosk ze świecy polał się na podłogę i wsiąknął w dywan wyłożony na korytarzu. Tristan spojrzał ze zdziwieniem na kobietę wychodzącą z pokoju. To była Rael. Ale co robiła o tej porze? Dokąd zmierzała? Przecież mogła zwiedzać dwór w dzień. Nie wiedział co powiedzieć, więc stał milcząc jak zaklęty licząc, że ona odezwie się pierwsza. To była niezręczna sytuacja. Oboje w strojach nocnych, sam na sam, w ciemnym korytarzu.
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » Śr cze 06, 2018 5:59 pm

        Rael krzątając się po swoim pokoju nie słyszała, by ktokolwiek był na zewnątrz, nawet gdy podeszła do drzwi nie dotarł do niej nawet najcichszy odgłos kroków. Cóż się dziwić, miękkie dywany były w stanie stłumić nawet stukot obcasów, a co dopiero gdy szło się po nich w miękkich kapciach…
        Po otwarciu drzwi Biennevanto wzdrygnęła się i odruchowo cofnęła o pół kroku, gdy zobaczyła przed sobą jakąś potężną sylwetkę. Nie krzyknęła, lecz wydała z siebie bardzo cichy jęk zaskoczenia. Później, gdy wielkimi z wrażenia oczami przyjrzała się temu, kto stał przed nią, odrobinę się rozluźniła. Rozpoznała Tristana, choć zupełnie nie spodziewała się spotkać go o tej porze. Z drugiej jednak strony on z pewnością również nie zakładał, że z kimkolwiek minie się na korytarzu w środku nocy. Patrzył na nią milczący, a rozedrgany płomień świecy malował na jego twarzy głębokie cienie, postarzając go i podkreślając zaskoczenie. Rael przez moment milczała wpatrując się w niego z konsternacją - sytuacja była niezręczna. Takie spotkanie, w nocy, bez świadków, a ona była jeszcze tak niestosownie ubrana… Te troski odeszły jednak na bok, gdy spostrzegła kapiący na dywan wosk.
        - Och, przepraszam, nie poparzyłeś się? - zatroskała się, natychmiast do niego podchodząc i wyciągając wolną rękę, jakby chciała obejrzeć jego dłoń. Cofnęła się po chwili, odruchowo poprawiając szlafrok. Zabawne było to, że teraz tak naprawdę odsłaniała znacznie mniej niż podczas kolacji, gdy miała całe nagie ramiona, ale sama świadomość, że miała na sobie tylko koszulę nocną i szlafrok odrobinę ją peszyły.
        I co teraz? Mogła bąknąć przeprosiny i zamknąć się w pokoju, a do rana obmyślić jakieś wiarygodne wytłumaczenie tego nietypowego spotkania, ale to by było w jej odczuciu dziecinne i nieuczciwe. Z drugiej jednak strony chciała zostać i się wytłumaczyć, ale nie powinna z Tristanem rozmawiać w tych okolicznościach, bo co by było, gdyby ktoś się o tym dowiedział? To stawiałoby ich w bardzo złym świetle, Ais mogłaby mieć o to pretensje, nie wspominając o Gallelu, który byłby gotów urządzić o to awanturę samej Rael albo również Tristanowi, zależnie od okoliczności - były kwestie, na które był szczególnie wyczulony, a stosowne prowadzenie się jego młodszej córki należało z pewnością do tej kategorii. Jednak Ais pewnie już dawno spała, a ojciec niczego się nie dowie, jeśli ona sama mu o tym nie powie, więc zamienienie kilku zdań nie było chyba aż tak niestosowne…
        - Przepraszam - zaczęła w końcu Rael, mówiąc szeptem. Stała w progu swojego pokoju, opierając się o jedno ze skrzydeł drzwi, jakby zaraz miała wrócić do środka. Świecę trzymała w wyciągniętej przed siebie ręce, a jej oczy spoglądały nad rozedrganym płomieniem na twarz Tristana.
        - Nie chciałam cię wystraszyć - zapewniła, dalej mówiąc cicho, by nie pobudzić reszty. - Nie spodziewałam się nawet, że kogokolwiek tu zastanę… Chciałam zejść do ogrodu. Wiem, brzmi to absurdalnie, ale po prostu siedziałam na balkonie i coś mi spadło, chciałam po to iść, bo do rana mogłabym zapomnieć.
        Rael nie widziała powodu, dla którego nie miałaby powiedzieć tego wszystkiego Tristanowi - nie było to nic niestosownego, a szczerość z reguły była najlepszym rozwiązaniem każdej sytuacji. Nie wyobrażałaby sobie zresztą tego jak miałaby zbudować z tym mężczyzną zdrową relację, już na samym początku go oszukując - nieważne czy kiedyś za niego wyjdzie czy też nie, to była kwestia szacunku i dobrego wychowania.
        - A ty... czemu nie śpisz o tej porze? - zapytała z ciekawości, samym tonem jednak sugerując, że jeśli nie chce, nie musi jej mówić.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Postprzez Tristan » Śr lip 11, 2018 5:48 pm

Wosk kapał na szczęście tylko na podłogę, a nie na rękę Tristana. Choć kiedy mężczyzna zorientował się w sytuacji natychmiast przywrócił świecę do pionu.
- Nie, nic mi nie jest, nic się nie stało – powiedział od razu.
- Służba jutro się tym zajmie. – Spojrzał w dół na plamę z gorącego wosku. Wiedział, że biedne służące będą miały nie lada problem z pozbyciem się plamy, no ale cóż, stało się i nie było co płakać nad rozlanym mlekiem. Tristan słabo znał się na sprzątaniu, ale wiedział, że do pozbycia się wosku trzeba gorącego żelazka i najlepiej jakiegoś papieru, w który mógłby wsiąknąć. Skąd on to właściwie wiedział? W tej chwili nie pamiętał, ale musiał to gdzieś, kiedyś usłyszeć. Czasami w głowie zostawały zupełnie, wydawałoby się nieprzydatne rzeczy, a czasem wręcz odwrotnie. Cóż...

Przez kilka sekund patrzył na Rael, ale zaraz potem dotarło do niego jej pytanie.
- Nie mogłem spać – wyznał.
- Zwykle źle sypiam. No, może nie źle, po prostu mało. Czasem drzemię w dzień, ale w nocy jakoś nie mogę usnąć. Próbowałem, ale to tylko przewracanie się z boku na bok. Mam tak odkąd wróciłem z wojny. Nie to, że śnią mi się koszmary przeszłości, ale po prostu trudno mi jest odegnać męczące myśli. Zazwyczaj głowę zalewają mi bieżące sprawy, rachunki, wykazy, papiery. Nie chadzam w nocy jak cień po posiadłości, jeśli o to pytasz. Szedłem do biblioteki, żeby zająć myśli jakąś książką. Bo obecna, którą czytam, jakoś mnie nie wciągnęła. Poza tym w bibliotece siedzi mi się zdecydowanie lepiej niż w pustej sypialni. Wolę, kiedy otaczają mnie książki. – Jego wyjaśnienia były bardzo obszerne, ale konkretne i dawały Rael sporo informacji na temat samego Tristana.

- Cokolwiek zgubiłaś – zmienił temat. – Mogę ci to przynieść. Tylko powiedz czego mam szukać – dodał. Nie wypytywał Rael dlaczego dokładnie nie spała, a raczej co robiła w pokoju o tak późnej porze, jeśli będzie chciała to sama mu to powie, jeśli nie, to cóż... nie zamierzał naciskać. To znaczy wiedział, że szła po coś na zewnątrz, ale Tristan nie wiedział co to. Może jakiś kobiecy kosmetyk wypadł jej przez balkon albo jakaś ozdoba. Miał nadzieję, że zaraz się dowie i przyniesie jej zgubę.
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » Pt lip 13, 2018 8:23 pm

        Z początku odpowiedź Tristana zabrzmiała jak taka rzucona na odczepnego - Rael przeszło przez myśl, czy przypadkiem lord również nie jest skrępowany taką rozmową prowadzoną nocą na progu sypialni i zastanawiała się jak tu z gracją zakończyć to spotkanie, by nie wyglądało na to, że ucieka. Bardzo krótka cisza po pierwszej części wypowiedzi została jednak szybko przerwana i mężczyzna szerzej wyjaśnił swoje pobudki. Rael słuchała go z uwagą, a z początku nawet z troską wymalowaną na obliczu - problemy ze snem nie były przyjemne, wiedziała coś o tym. A jeszcze gdy wspomniał o wojnie… Biennevanto nie miała w rodzinie wojownika, który przeżyłby coś podobnego, słyszała jednak nieraz o nawracających koszmarach i wspomnienia z bitew, których nie dość, że nie chciało się w ogóle pamiętać, to tym bardziej śnić o nich w nocy. Tristan musiał dostrzec w jej obliczu troskę, bo zaraz wyjaśnił, że to nie kwestia tego. To ją trochę uspokoiło, rozluźniła się na tyle, że nawet uśmiechnęła się lekko na wzmiankę o nocnych spacerach - odebrała ją jako lekką uwagę na rozluźnienie atmosfery, a jeśli lord wypowiedział ją z zamiarem uspokojenia jej, to teraz mógł być pewien, że nie niepokoiła jej wizja snującego się nocą korytarzami mężczyzny.
        W tej krótkiej wypowiedzi Tristan zawarł naprawdę dużo informacji o sobie. Przyznał się też do słabości - problemów ze snem - co na swój sposób imponowało Biennevanto. Podobało jej się, że nie próbował całej sytuacji zamieść pod dywan i był z nią szczery, bo skoro mieli się lepiej poznać, powinna znać nie tylko jego dobre strony - które na ten moment bardzo przeważały - ale również te gorsze.
        - To musi być bardzo męczące - zauważyła szeptem. - I tak każdej nocy?

        - Och… - Rael była wyraźnie zaskoczona propozycją pomocy w odnalezieniu zguby. Nie wiedziała co odpowiedzieć, bo każda opcja miała swoje plusy i minusy. Chętnie by się zgodziła, lecz jeśli Tristan zobaczyłby co napisała w tym liście… Nie podejrzewała co prawda by specjalnie go czytał, ale mogło mu wpaść w oko słowo czy dwa i wtedy mogłoby się zrobić niezręcznie. Z drugiej strony jeśli odmówi, będzie to wyglądało podejrzanie, a zaś idąc we dwójkę… Nocna schadzka jak malowana.
        - To kartka papieru, list do siostry - wyjaśniła w końcu. - Widzisz, również mam problemy ze snem, gdy jestem w nowym miejscu potrzebuję kilka dni by się przyzwyczaić i móc w miarę spokojnie zasypiać. A dzisiaj jeszcze tyle się wydarzyło, tyle emocji… Wyszłam na balkon by się przewietrzyć i zaczęłam pisać. Nie każdy list wysyłam, ale to pomaga mi oczyścić myśli. Wiatr wyrwał mi kartkę spod ręki - oświadczyła tonem sugerującym, że odebrała tę sytuację jako zabawną, choć może teraz było jej z tego powodu trochę wstyd. Później spojrzała na Tristana z wyraźną wdzięcznością. Zdecydowała się mu zaufać.
        - To nie byłby dla ciebie kłopot? - upewniła się, nadal wsparta o skrzydło drzwi. - Jakbyś mógł... Poszłabym z tobą, ale sam rozumiesz... - zaczęła, lecz nie skończyła. Nieśmiało spuściła wzrok, skubiąc palcami kitkę swojego warkocza.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Postprzez Tristan » Pn sie 06, 2018 6:39 pm

Tristan był niezwykle prawdomówny. Nie kręcił, nie udawał, nie szukał wymówek. W jego naturze nie leżały kłamstwa, nawet jeśli musiał przyznać się do słabości. Taki był, po prostu. Problemy ze snem miał od bardzo dawna. Służba i inni mieszkańcy dworu doskonale o tym wiedzieli. Tristan tego nie ukrywał. Owszem była to jakaś ułomność, ale nie zamierzał się jej wstydzić. Każdy miał jakieś słabości, on nie mógł spać. Było prawdą także, że raczej nie snuł się w nocy po posiadłości jak cień. Często zamiast kłaść się wcześnie spać przesiadywał w bibliotece czytając. Dopiero kiedy czuł wielkie zmęczenie udawał się do swojej komnaty. Dzisiejszy dzień był jednak dość wyczerpujący emocjonalnie, dlatego postanowił od razu się położyć. Jak się później okazało to nie był najlepszy pomysł, bo i tak nie mógł zasnąć.

- Prawie – odparł na zadane mu pytanie.
- Tak naprawdę normalnie zasypiam tylko po wyjazdach do Żelaznej Twierdzy. Jednak sprawdzanie wojsk, papierzyska, rekrutacja, spotkania z rycerzami, a przy okazji jakiś trening i powrót konno, sprawiają, że czuję się wystarczająco zmęczony by zasnąć w miarę normalnie. Jeśli jestem tutaj, w Lawendowym Dworze i nigdzie nie wyjeżdżam, przeważnie mój organizm nie zdąży się zmęczyć na tyle by przegnać kłębiące się myśli w mojej głowie. I tak jak już powiedziałem, treningi z mieczem w Rododendronii pomagają. Tutaj jednak nie mam nikogo z kim mógłbym poćwiczyć, a tym samym sprawić by ciało było wystarczająco zmęczone. Elowen jest jeszcze za mały na takie zabawy. No chyba, że na drewniane miecze. – Uśmiechnął się wspominając o zabawach z synem.

Kiedy skończył odpowiadać, Rael wyjaśniła mu co zgubiła i dlaczego. List był z pewnością czymś bardzo intymnym, to było naturalne, że niechętnie chciała się dzielić tą informacją, ale jednak to zrobiła. Tristan zrozumiał, że obdarzyła go sporym zaufaniem pozwalając odzyskać zgubę.

- Postaram się byś zaraz go odzyskała – rzekł.
- Zejdę na dól i ci go przyniosę – zapewnił. Nie mówił, że nie będzie go czytał, bo dla niego było to nader oczywiste. Skłonił się lekko przed Rael, po czym odwrócił się i ruszył korytarzem do schodów. W holu na dole stał trójramienny świecznik, Tristan odpalił świecę od płomienia, który niósł ze sobą. Jedna świeczka na zewnątrz to było jednak trochę mało, zwłaszcza, że musiał jeszcze czegoś szukać. Zostawił pojedynczą świecę w korytarzu, a na dwór zabrał ze sobą kandelabr. Wyszedł głównymi drzwiami. Na zewnątrz wiał lekki wiatr, nic dziwnego, że zdołał zwiać kartkę papieru. Balkon Rael znajdował się po drugiej stronie dworu. Tristan obszedł cicho budynek, aż w końcu znalazł się bezpośrednio pod pokojem kobiety. List leżał w krzakach róż rosnących pod balkonem. Mężczyzna schylił się i podniósł kartkę. Nawet nie spojrzał na napisany tekst. Nie składał go, po prostu wziął do ręki i ruszył z powrotem do dworu. Szybko znalazł się w środku i ruszył w górę schodami do komnaty kobiety. Nie było go zaledwie kilka minut. Nie wiedział jednak, czy Rael będzie na niego czekać, czy też zamknie się w pokoju. Ona jednak ciągle stała w drzwiach.
- Proszę. – Wyciągnął do niej rękę z listem. – Twoja zguba. – Uśmiechnął się lekko.
Avatar użytkownika
Tristan
Splatacz Snów
 
Inne Postacie: Malachi, Tauros, Troy,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja Tristana jest delikatnie połyskująca, jednak widać, iż powoli traci swój blask i matowieje. Jest dosyć słaba, czasem jednak nagle zyskuje na intensywności zbliżając się do przeciętności. Błyszczy przeszłym kolorem platyny, który wyblakł pod wpływem pewnych wydarzeń zyskując żelazną zbroję utkaną cynkową nicią. Poświata, niegdyś szmaragdowa, płynnie przeszła w ametyst. Jej zapach przypomina zapach dużych miast. Jest niesamowitą mieszanką różnych bodźców, z których wybija się intensywna woń pergaminu i atramentu, wymieszana ze szkarłatem krwi. Nie wydziela żadnego dźwięku, panuje wokół niej zwyczajna, przeciętna, spokojna cisza. Pod naciskiem zdaje się twarda, ale po dłuższej obserwacji ulega naciskowi stając się elastyczną i giętką. Jest również, niczym nieużywane ostrze, sucha i delikatnie ostra, choć nie potrafi zranić. W większości jej powierzchnia jest gładka. Aura ta pozostawia na języku łagodny, gorzko-kwaśny posmak.
Wygląd: Tristan jest wysokim (188 cm), dość dobrze zbudowany, młodym mężczyzną, o bystrych niebieskich oczach. Ma ciemne, długie, proste włosy zaczesane do tyłu. Choć jest młody, czas wplótł mu już w gęste, ciemne pukle białe kosmyki. Skronie ma już wyraźnie przyprószone siwizną. Rzadko nosi rozpuszczone włosy, najczęściej wiąże je w kitkę na karku. Wcześniej włosy prawie ... (Więcej)

Postprzez Rael » Pn sie 06, 2018 11:02 pm

        Uśmiech Tristana i na obliczu Rael wywołał uśmiech - podobały jej się emocje w nim zawarte, to ciepło i ojcowska troska. Gdzieś w tle zatliła się nieśmiało po raz kolejny wątpliwość, czy chce to naruszać, ale była ona łatwa do zignorowania przy natłoku innych emocji, że Biennevanto już nie zaprzątała sobie tym głowy.
        - Dziękuję - powiedziała z uśmiechem, odprowadzając wzrokiem Tristana, który już szedł korytarzem w stronę schodów na parter. Stała tak, aż nie zniknął jej z oczu, a gdy już nie widziała nawet łuny z jego świecy i nie słyszała najmniejszego szmeru, wróciła do pokoju. Nie chodziło o to, by nikt jej nie zobaczył, aż takiej paranoi nie miała - chciała jednak wyjrzeć i zobaczyć czy jej list dalej leżał wśród krzewów i czy Tristan go znajdzie. W ostateczności zawsze mogłaby nim trochę nawigować z góry i wskazać gdzie powinien szukać Nie wyszła jednak na balkon, stała przy oknie i zerkała przez szybę - wiatr na zewnątrz był już trochę chłodny i nie chciała na nim wystawać, zrobiło jej się wręcz głupio, że wygoniła lorda na dwór przez swoje lęki. Tym pilniej go więc wyglądała, zdawało się jednak, że jemu lekki wieczorny chłodek nie przeszkadzał. No tak, w końcu był krzepkim mężczyzną, nie pokonają go takie drobne przeciwności…
        Gdy Tristan odnalazł już list i zawrócił do posiadłości, Rael również wróciła pod drzwi swojego pokoju, by tam na niego poczekać. Zauważyła, że lord nawet nie zerknął na treść listu i była mu za to bardzo wdzięczna, choć chyba w głębi ducha spodziewała się, że tak będzie. To jednak bardzo poprawiło jej nastrój - niepotrzebnie miała wcześniej jakiekolwiek wątpliwości.
        Chwilę później, gdy lord Analgorth wrócił już pod drzwi panny Biennevanto, przywitał go pełen wdzięczności dziewczęcy uśmiech oświetlony żółtym płomieniem świecy. Rael przyjęła od niego list.
        - Bardzo ci dziękuję - powiedziała uradowana, nadal jednak mówiąc szeptem. Zerknęła przelotnie na treść by przekonać się, że tusz odrobinę się rozmazał, ale słowa nadal były czytelne, po czym odłożyła go na komodę obok drzwi.
        - Na zewnątrz zrobiło się już chłodno, nie jest ci zimno? - upewniła się, dotykając wierzchu jego dłoni. Jej ręka była przyjemnie ciepła i gładka, otuliła chłodne palce Tristana jak aksamitna chustka, lecz zaraz się cofnęła, bo gest był jednak zbyt poufały.
        - Jak mogłabym ci się odwdzięczyć? - zapytała szeptem, ośmielając się spojrzeć lordowi w oczy. To nie był wyświechtany frazes, tylko jak najbardziej szczera propozycja.
Avatar użytkownika
Rael
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Rasa: Błogosławiona
Aura: Niezwykle delikatna i pełna blasku aura otacza postać błogosławionej żywą, ametystową poświatą jaśniejącą szlachetnie wśród platynowego pyłu kłębiącego się wokół niej od dnia jej narodzin. Towarzyszy mu intensywny, lecz w żadnej mierze nie drażniący zapach młodych, świeżo zerwanych fiołków. Widać też rozrośnięte na przestrzeni lat miedziane gałązki, które dają się zginać, lecz nie na wszystkie strony, gdyż są podległe swoim naturalnym ograniczeniom. Wyrastają z nich w nieregularnych odstępach liście o kobaltowej skórce, mięciutkie i niezwykle wręcz gładkie - bardzo przyjemne w odbiorze i odwracające uwagę od otaczających je ostrych kolców, które mają chronić wrażliwe pędy przed niechcianym dotykiem. Kwiaty tajemniczej rośliny wyglądają raczej skromnie, choć kryje się w nich nieprzeciętne piękno, które uwalnia w czytelniku uczucie spokoju i błogości, którego niemal nigdy nie ma się dosyć. Niedojrzałe zaś jeszcze owoce pełne są lepkiego, w smaku łagodnego i przyjemnie kwaskowatego soku, któremu naprawdę trudno się oprzeć.
Wygląd: Dama dworu o klasycznej urodzie Błogosławionej - tak w skrócie można opisać Rael. Jest dość niska, ma jakieś 5,5 stopy wzrostu (165 cm), a z postury jest dość zgrabna, choć niektórzy używają w stosunku do niej określenia "wiotka", bo widać, że w tym ciele nie drzemie specjalnie wielka siła, a zarzucenie jej sobie na ramię nie stanowiłoby problemu dla przeciętnego ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Lawendowy Dwór

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron