[Ruiny cytadeli] Poszukiwania


Jeśli zadajesz sobie pytanie kim jesteś, jeśli wydaje Ci się że Twoja dusza już dawno umarła, a Twoje życie straciło sens... Dolina Umarłych to miejsce gdzie życie istot ją zamieszkały naprawdę straciło sens, wiec jeśli masz w sobie choćby iskrę życia i trafisz tutaj dowiesz się co to znaczy wola istnienia.

Postprzez Samiel » So gru 13, 2014 10:20 pm

Nawet gdyby chciał odpowiedzieć cokolwiek na "Kotki lubią się bawić", to nie zrobiłby tego, bo Chiyo pocałowała go. Trochę zdziwiło go to, że pierwszy pocałunek był dość delikatny, tak jakby miał się w niej zakochać, jednak zaangażował się w niego, mimo że nie chciał się w niej zakochać i w ogóle nie był w niej zakochany- czuł do niej pożądanie, a nie miłość, przynajmniej teraz. W następny, namiętny, pocałunek zaangażował się jeszcze bardziej, pocałunek ten był też ostrzejszy od wcześniejszego, więc dziewczyna mogła mieć podejrzenia, że Samiel jest z tej grupy mężczyzn, którzy lubią ostrzejszą zabawę. Czuł jej dłonie na swoim ciele i to, jak po nim wędrują- nie pozostał jej dłużny, bo jedną dłonią cały czas obejmował ją w talii, a drugą powoli przejechał po jej włosach, zaczynając od kociego ucha, które przez chwile poddał pieszczocie poprzez dotyk. Zabrał swoją dłoń z jej włosów, gdy była na wysokości jej piersi. Przesunął swoją dłoń po boku jej ciała i następnie na pierś, aby złapać ją, nie za mocno, mimo że zakrywała ją warstwa skóry, to doskonale czuł w dłoni tę jędrną półkulę, którą po chwili zaczął pieścić dotykiem. Miał jeszcze większą ochotę na to, żeby zdjąć zbroję z kotołaczki, zbroję, która blokuje dostęp do kilku rzeczy. Patrząc na ruchy rąk Chiyo łatwo było można domyślić się, że ona również z wielką chęcią pozbyłaby się ubrania demona. Pocałunek trwał dobre kilka minut i zakończył się tym, że dziewczyna ugryzła go w dolną wargę, jednak nie za mocno, tak, że nawet go nie zraniła.
Samiel chciał zainicjować kolejny pocałunek, jednak Chiyo zrobiła to pierwsza, a on zabrał swoją dłoń z jej piersi i, dotykając jej pleców, zszedł w miejsce, w którym wyrasta jej koci ogon- akurat w tym momencie dziewczyna odwinęła go od jego ciała i przewróciła ich tak, że teraz to ona była na górze. Poczuł, jak jej piersi ocierają się o jego tors. W tym momencie zaczął bawić się jej ogonem, tak żeby uznała to za pieszczotę, przy okazji poznawał nieco jej ciało i może akurat trafi na jakiś punkt, w którym odczuwa ona większą przyjemność z pieszczot niż w pozostałych. Pocałunek trwał, a oni walczyli z pokusami, które kusiły do tego, żeby zacząć ściągać z siebie ubrania i przejść do rzeczy. W końcu i ten pocałunek się skończył, a tym razem zakończył go przemieniony, jednak nie zakończył go w zwykły sposób, bo, cały czas całując, przeszedł z ust na policzek kotołaczki, a stamtąd na jej szyję i w tamte rejony również zesłał kilka pocałunków. Dopiero po tym spojrzał na nią i powiedział:
        - Mam rozumieć, że to była nagroda za to, co udało mi się znaleźć dotychczas? - uśmiechnął się nieco żartobliwie do kotołaczki, tak, żeby mogła uznać to za swego rodzaju żart, chociaż podejrzewał, że ona nie uraczy go swoim uśmiechem. Następnie rozejrzał się za rysiem Chiyo, bo w trakcie tego, gdy oni się bawili, to mógł już wrócić, jednak nie było go w pomieszczeniu.
        - Chyba musimy poszukać Aspera - powiedział po chwili.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » So gru 13, 2014 11:02 pm

Nie chciała przerywać tej chwili. Gdy dotykał jej piersi chciała jęknąć z podniecenia, jednak cudem się powstrzymywała. Tak  samo chciała mruczeć gdy bawił się jej uchem czy ogonem. Całowanie po szyi też było wspaniałe i chętnie wtedy przeszła by do rzeczy, ale te jednak zakończyć zabawę. Powiedział coś o nagrodzie za to że ją tu wziął i uśmiechnął się w jej stronę. Ona jednak miała zawiedzioną minę. Pierwszy raz poczuła że to on się bawił nią nie ona nim. Dziwne uczucie, to przez ten [cenura] delikatny pocałunek.
-Pff, też mi coś-odpowiedziała po chwili.
Odepchnęła się od kamienia i wyprostowała. Poruszyła swoimi uszami szukając odgłosów. Musiała ta zabawa zabrać im trochę czasu. Asper powinien tu być. Tym czasu nie było śladu po nim.
-Taa musimy-odpowiedziała na następne pytanie.
Wtedy rozglądnęła się w około i po prostu poszła w lewy korytarz. Nie mówiąc mu nic, jak gdyby obrażona czy też wkurzona na niego. Tylko że nie miała nic do niego a do siebie. Wiedziała że to będzie przelotny romans, ale jednak. Nie dawno spotkała tego buraka i gdy wspomniała mu o narzeczonym te wszystkie wspomnienia wróciły. Zaczęły jej mieszać w głowię a za wszelką cenne chciała się od nich uwolnić.
Zostawiła go, nie przejmując się czy idzie za nią. Chciała po prostu znaleźć Aspra. Zaczęła niuchać w powietrzy by poczuć zapach rysia. Wiadomo że tu był. Szli długim ciemnym korytarzem w którym bez problemowo widziała Chiyo. Gdy nie mogła znaleźć swojego jedynego przyjaciela przyśpieszyła kroku. Wtedy wyczuła niebezpieczeństwo i na puszył się jej ogon. Cofnęła się i jak kot zaczęła syczeć do ciemności. Gdzie po kilku sekundach pojawili się ożywieńcy. Na pierwszy rzut oka zwykłe szkielety. Niestety pozory mylą dwa z nich to byli wojownicy a jeden był magiem. Strażnicy którzy już tu trochę leżeli. Asper by się ich nie przestraszył, on mało czego się bał. Dlatego, albo był przyjacielski albo był agresywny.
Przyjęła pozycje do ataku, skuliła uszy do tyłu. Dotknęła swojego naszyjnika który dał jej nie widzialną barierę. Wystarczyło teraz unikać ciosów magi z daleka i przybliżyć się do istot pół martwych.
Pierwsze zauważyli ktołaczke i zaczęli biec w ich stronę, tak samo ona szybko podbiegła do jednego z nich. Pierwsze chciała pozbyć się maga. Kilka zwinnych ruchów samymi pazurami położyło go na ziemie. Teraz sprawa z dwoma którymi na spokojnie zajmie się przemieniony. Tym czasem ona jak to przystało na wredne kocisko po prostu oparła się o ścianę i zaczęła obserwować walkę.
-Ciekawe jak sobie poradzi, daję mu minute.-myślała czekając na przedstawienie.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » So gru 13, 2014 11:41 pm

Wstał chwilę po tym, jak zrobiła to Chiyo, bo przecież wcześniej nie mógł tego zrobić, chyba że objąłby kotołaczkę i wstał razem z nią. Domyślił się, że podobało jej się to, jak poddawał ją pieszczotom, mimo że nie słyszał żadnych odgłosów, które na to wskazywały. Skłamałby, gdyby w myślach przyznał, że jemu nie podobało się, to gdy zapewniał jej przyjemność, gdy dotykał jej piersi, a także kocich uszu i ogona, bo podobało mu się to, i to bardzo. Pocałunki, które ze sobą wymienili również były bardzo dobre, on nie pierwszy raz całował kobietę, a dało wyczuć się, że ona również nie pierwszy raz całowała się z mężczyzną, jednak musieli to skończyć, bo było trzeba odszukać Aspera i zająć się przeszukiwaniem reszty ruin.
        - Dokończymy to później, o ile będziesz miała chęci - szepnął jej na kocie ucho, gdy oboje wstali. Oczywiście zrobił to po tym, jak dziewczyna przestała nasłuchiwać odgłosów, bo nie chciał jej rozpraszać.
Poszedł za nią, gdy skierowała się w stronę lewego korytarza. Nie miał problemu z dotrzymaniem kroku kotołaczce, mimo że szła dość szybko. Najwidoczniej zależało jej na rysiu, czemu w ogóle się nie dziwił, bo na pierwszy rzut oka było widać, że Chiyo i Asper są do siebie przywiązani.

Szli korytarzem, gdy kotołaczka zatrzymała się nagle i zaczęła syczeć na ciemność, z której po chwili wyłoniły się trzy szkielety- dwaj wojownicy wyposażeni w sztylety, a za nimi kroczył nieumarły mag. Łatwo można było dojść do wniosku, że te szkielety są ożywionymi żołnierzami, którzy kiedyś stacjonowali w cytadeli lub, nawet, w niej mieszkali. Chiyo ruszyła w stronę maga, więc dla niego zostali dwaj żołnierze ze sztyletami do posłania ich w zaświaty, już na zawsze. W mgnieniu oka w dłoniach przemienionego znalazły się jego sztylety, a on sam był gotów do ataku. Ruszył w stronę szkieletów. Pierwszemu odciął głowę od kręgosłupa, przez co ten zaczął zachowywać się, jakby był ślepy, następnie demon zmiażdżył odciętą głowę, a szkielet się rozsypał. Następny zaatakował bardzo szybko, jednak demon odbił cięcie i kontrował drugim sztyletem, jednak ostrze jego broni przejechało tylko po żebrach i ostatecznie nic nie zrobiło nieumarłemu. Samiel obrócił się wokół własnej osi i przy okazji wykonał wysokie i bardzo silne kopnięcie, które oderwało głowę szkieletu i posłało ją na ścianę, o którą rozwaliła się ona w momencie uderzenia. Po chwili szkielet, do którego należała ta głowa, również się rozsypał. Ogólnie ataki demona były bardzo szybkie i dokładne, a całość zajęła mu góra pół minuty, tak na oko.
Samiel nie rozglądał się za magiem, bo wiedział, że zajęła się nim jego towarzyszka, więc schował swoje sztylety. Podszedł do kotołaczki, która stała oparta o ścianę i, najwidoczniej, obserwowała walkę przemienionego z dwoma szkieletami.
- Chodźmy odszukać twojego rysia - powiedział i ruszył dalej, a gdy przechodził obok szkieletu maga, to zmiażdżył mu czaszkę swoim butem, tak dla pewności. Pozwolił Chiyo na to, żeby prowadziła już po tym, jak wyszli z korytarza, w którym walczyli.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » N gru 14, 2014 12:02 am

Zajęło mu to szybciej niż myślała.Lecz zapomniała o najważniejszym. Miał swoje ostrza. Przeszedł koło niej jak gdyby nigdy nic. Przedstawienie się skończyło. Trzeba było teraz znaleźć Aspra. Korytarz zdawał się ciągnąć w nie skończoność. Zaczęło być coraz bardziej nie przyjemnie. Nagle ku im oczom pojawiły się schody prowadzące w dół. Wielkie kamienne schody były prawie w rozsypce.
-Dziwne-powiedziała pod nosem.
Wyszła na prowadzenie i zaczęła schodzić w dół. Jej uszy zaczęły się drgać. Co oznaczało niebezpieczeństwo. Nagle z oddali słychać było stukot ciężkiego metalu o kamienie. Zbroja. Jak gdyby armia szła w ich stronę, tylko jaka? Nie mogli się wycofać, bo tam był Asper była tego pewna. Mogła zrobić to sama, ale wyganianie Samiela stąd nic by nie dało. Po pierwsze pewnie by nie poszedł tylko uparł się pomóc, po drugie zwróciła by na siebie tylko zbędną uwagę. Podeszła do mężczyzny i popchnęła go do ściany jakby miała zamiar się z nim namiętnie całować. Jednak ta zakryła ich płaszczem. Byli nie widzialni. Wojsko zaczęło się zbliżać
-Nie drgnij,nie mój i najlepiej nie oddychaj-powiedziała szeptem patrząc się na Samiela.
Armia nie umarłych była już kilka metrów od nich. Nagle zobaczyli ich. Ponad 20 szkieletów.
-[cenzura]-przeklęła w myślach.
Jakaś gruba impreza szykowała się na dole. Z jednej strony bała się o Aspra, z drugiej że nie zaprosili ją na taką ''imprezę'' z trzeciej tej głupiej leciutko gdzieś bardzo głęboko w tej swojej głupiej głowie martwiła się o Samiela. Tylko po jakiego grzyba?! Szybko jej to minęło jak wojsko które poszło na górę zrobiło kółko i znów zeszli na dół.
-To było dziwne, ciekawe co tam jest-pomyślała.
Wtedy pomyślała o rysiu. Bała się o niego, co fakt nie była przerażona ale w sercu martwiła się że coś się stało bardzo nie dobrego.
-Wiem że tam jest, muszę po niego zejść, a ty wracaj. Dzięki za pomoc-powiedziała patrząc się zabójcy w oczy.
Wtedy odkryła go z płaszcza i jeszcze raz powtórzyła:
-Idź! Jeszcze się spotkamy-
Wtedy chciała już odejść i znaleźć przyjaciela i pokój 666.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » N gru 14, 2014 12:31 am

Kiwnął głową, co znaczyło tyle, że zgadza się z nią w kwestii tego, że schody prowadzące w dół są dziwne. Ruszył za nią, gdy zaczęła schodzić w dół. Nagle kotołaczka zatrzymała się, a jej uszy zaczęły drgać, po chwili Samiel również usłyszał dźwięk, który wydają pancerne buty idące po kamiennej powierzchni. Miał dobry słuch, jednak Chiyo, która była kotołaczką miała słuch lepszy od niego, w końcu miała w sobie kilka kocich cech, w które wchodził bardzo dobry słuch. W momencie, gdy popchnęła go w stronę ściany, nie myślał o tym, że zacznie go całować, bo w takich okolicznościach nie wchodziło to w grę. Zrobił to, o co prosiła, więc nie ruszał się i nic nie mówił, a oddychał powoli i cicho, a przynajmniej się starał, bo byli naprawdę blisko siebie, tak, że piersi dziewczyny prawie ocierały się o jego klatkę piersiową. Na nic zdało się ukrycie pod "peleryną- niewidką", bo szkielety zauważyły ich, jednak najdziwniejsze było to, że przeszły obok, dotarły na górę, a następnie zawróciły i jeszcze raz przeszył obok nich, nie zwracając na nich żadnej uwagi.
        - Prawda, to też było dziwne - potwierdził słowa kotołaczki.
Ciekawe co działo się na dole, bo grupa szkieletów nie chodzi sobie w górę i w dół, ot tak, bo mają taką zachciankę, czy coś innego. Wtedy usłyszał, jak dziewczyna mówi mu, żeby wracał i, że jeszcze się spotkają, może by jej posłuchał, jednak nie miał zamiaru jej opuszczać, zwłaszcza po tym, co stało się w głównej sali. W głębi niego jakaś mała cząstka martwiła się o nią, o to, że coś może jej się stać i o to, że już się więcej nie spotkają. Samiel został, jednak nie dlatego, że ta mała cząstka samego siebie mu tak nakazała, a dlatego, że we dwójkę mają większą szansę, jeżeli okaże się, że będzie trzeba walczyć z tymi szkieletami.
        - Nie mam mowy. Nigdzie nie idę i zostaję z tobą, żeby pomóc ci odnaleźć Aspra i ten pokój z trzema szóstkami na drzwiach - powiedział do niej stanowczym tonem. Swoją drogą był ciekaw, co takiego skrywa pokój, do którego prowadzą drzwi z numerem 666 na sobie, więc możliwe, że dlatego też chciał zostać i pomóc.
        - Poza tym, to nie chcę, żebyś zginęła w ewentualnej walce ze szkieletami - dodał po chwili. Powiedział to całkiem szczerze. Następnie spojrzał na kotołaczkę i dodał:
        - Chodź, zobaczymy co takie znajduje się na dole - po tych słowach ponownie złapał ją za dłoń i poprowadził za sobą, w dół schodów.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » N gru 14, 2014 1:03 am

Czy była zaskoczona jego reakcją? Stanowczo nie, spodziewała się że zostanie. Pewnie z powodu skarbu ukrytego w pokoju, no i jak to powiedział nie chcę by zginęła od rąk szkieletów, bo pewnie zależało mu na seksie. Zapewne. Nie było warto myśleć teraz nad tymi sprawami, ani nad skarbem. Ważne to gdzie jest Asper i co się dzieje na dole. Po chwili mężczyzna ją pociągnął na dół a ta zamyślona prawie się wywróciła. Sekundę później byli na równi. Gdy kończyły się schody usłyszała znów to samo wojsko. Przyległa tylko do ściany, ale te ją ani Samiela nie zauważyły. Domyślała się że to sprawka magi. Czyli na dolę mogła spotkać albo nekromantę lub maga. W najgorszym wypadku ich dwóch.Szła przy ścianie, skradała się i szła w stronę światła. Świeciły się pochodnie wzdłuż korytarza. Wszędzie leżały kości. Kotołaczka po patrzyła i wsłuchała się przez kilka minut w otoczenie. Po sekundzie poszła prosto przed siebie wzdłuż korytarza, będąc w ciągłej gotowości. Po kilku metrach zaczęła słyszeć głosy. Nie za bardzo zrozumiałe, ale były doniosłe i na pewno o coś się kłócili. Wtedy zareagowała i znów szła przy ścianie.
-Chodź tu -zawołała Samiela i przychyliła mu kawałek płaszcza.
Przeszli tak kawałek drogi i zobaczyli ciężkie metalowe drzwi.Były lekko uchylone a w środku były zapalone świece. Teraz rozumiała ich słowa wyraźnie...

-Nie pokonamy go sami!
-Zawsze jesteś na nie! Jak jeszcze raz się odezwiesz zamienię Cię w czystą iluzje.
-Odezwał się mag.

Gdyby nie niskie głosy mężczyzn, pomyślałaby, że to dzieci. Nie doświadczony iluzjonista i nekromanta chcieli coś mieć, znaleźli a teraz nie mogą do tego dojść.
Chiyo odsunęła się kilka kroków do tyłu i użyła magi powietrza by uchylić drzwi. Co dziwne obcych to w ogóle nie wzruszyło, byli aż tak bardzo zajęci kłótnią, albo głupi. Przez otwarte drzwi było wszystko widać. Okrągłe pomieszczenie. W około kilka trupów elfów. Cztery filary a na środku pentagram. W około pomieszczenia znajdowało się jeszcze kilka zapalonych świeć tak samo jak na pentagramie. Co przykuło jej uwagę to drzwi. Nie byle jakie, Były ozdobione klejnotami: diamenty, szafiry, rubiny itp. Co najważniejsze było tam napisane coś co ona szukała ''666''. Tylko pytanie numer jeden, gdzie jest Asper?

-Co z tym durnym kotem?
-Mówiłem Ci damy jemu on się naje a my weźniemy to co chcemy
Powiedział jeden do drugiego...

No to znalazł się i ryś. Miała teraz pewność że jest gdzieś tutaj, tak samo to iż tamci dwoje są trupami. Pytanie jak to rozegrać i kim jest ktoś komu chcą zafundować na kolację Aspra. W skrtobójstwie najlepiej zna się zabójca. Na szczęście miała jednego obok siebie.
-co teraz? Chciałeś iść ze mną, więc przydaj się do czego -zapytała Samiela z lekkim szyderczym uśmieszkiem.
Wystarczyło, zabić, znaleźć i wziąć nagrodę.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » N gru 14, 2014 1:42 pm

Ponownie natknęli się na grupę szkieletów, jednak te ponownie ich nie zauważyły. Samiel wpadł na pomysł, że mogą być tylko iluzją wyczarowaną przez jakiegoś maga specjalizującego się w tym arkanie magii, a wyczarował je po to, aby odstraszyć kogoś, kto będzie chciał zejść na dół- przez to demona jeszcze bardziej zaciekawiło, co jest na dole. Na dole mogą spotkać iluzjonistę lub nekromantę, ewentualnie dwóch na raz, jakoś nie specjalnie robiło mu różnicę czy będzie tylko jeden, czy dwóch, bo łatwo będzie ich zabić, patrząc na to, że musieli wyczarować iluzję szkieletów, bo prawdopodobnie sami nie potrafią się obronić. Szedł za kotołaczką i również się skradał, wiedział, że idą w dobrym kierunku, bo rozmowa robiła się coraz głośniejsza. Bez słowa podszedł do niej i schował się pod płaszczem zapewniającym niewidzialność, tak przeszli, aż do ciężkich, metalowych drzwi, które były lekko uchylone- właśnie stamtąd dało się słyszeć rozmowę dwóch magów.
Dowiedział się, że Chiyo zna magię powietrza po tym, jak za jej pomocą uchyliła drzwi tak, że było przez nie widać praktycznie wszystko. Pentagram, świece, ciała elfów, filary, kłócący się magowie i, w końcu, drzwi i to te drzwi, których szukają, bo było na nich widać numer 666. Drzwi były wysadzane różnymi klejnotami, za które można by było zgarnąć niezłą sumę, o ile ktoś by je wyciągnął. Asper też gdzieś tu był, czego dowiedzieli się z rozmowy dwóch magów. Wiedział co zrobić, zanim dziewczyna odezwała się do niego. Szybkim i cichym ruchem wyciągnął obydwa sztylety z pochw.
        - Patrz i ucz się - powiedział cicho do towarzyszki, a następnie podkradł się pod drzwi i wyjrzał zza framugi.
Akurat miał szczęście, bo obydwaj magowie stali tyłem do drzwi i patrzyli się na bogato zdobione drzwi. Przemieniony podkradł się za ich plecy, następnie wstał, zamachnął się obydwoma rękoma i zadał dwa cięcia naraz, które, praktycznie, w tym samym czasie podcięły gardła dwóch, zaskoczonych magów. Cięcia były tak szybko, że ostrza sztyletów nie zdążyły pobrudzić się w krwi. Samiel schował Kły i odwrócił się w stronę miejsca, w którym chowa się Chiyo.
        - Chodź. Zabiłem ich, możesz poszukać swojego rysia - odparł i poczekał na to, aż kotołaczka wyjdzie z ukrycia. Miał do niej pewne pytanie, która zada za chwilę.
        - Jesteś pewna, że chcesz otworzyć te drzwi? - zapytał, całkiem poważnie.
        - Z rozmowy magów można było wywnioskować, że w komnacie, do której prowadzą te drzwi, znajduje się coś cennego i strażnik, który tego pilnuje - dodał po chwili. Nic nie wiedzieli o tym "strażniku", nie wiedzieli, jakiej rasy jest, jakie ma słabe punkty, jak wygląda i tak dalej. Czekał na to, jaką decyzję podejmie Chiyo.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » N gru 14, 2014 2:32 pm

Spodziewała się że szybko to zejdzie, ale żeby aż tak?! Żadnych pułapek, nic?! Jak to możliwe? Byli nie tylko głupi, ale też nie doświadczeni i nie przygotowani. Może oni tak bardzo się bali, a Samiel i Chiyo nie powinni.Po za tym ten idiota ich po prostu zabił, brawo! Ciekawe jak teraz znajdą rysia.
-Najpierw Asper. Ciekawe gdzie może być? Niech pomyśle może zapytamy się kogoś gdzie go schował, ah nie zapomniałam, zabiłeś ich... -odpowiedziała i zaczęła niuchać w powietrzu.
To było dość dziwne, bo jedyny zapach rysia czuła przy trupie maga.
-Jak go w coś zamienił, to gratuluje za szybkość-odpowiedziała oschłym głosem.
Zaczęła szukać po całym pomieszczeniu, ale ani śladu jej przyjaciel. Zaczynała się na prawdę martwić, bo nie wiedziała o co chodzi. Skoro mówili że dopiero dadzą komuś go do zjedzenia więc powinien tu być.
-Zostań tu!-powiedziała w stronę zabójcy.
Odwróciła się i poszła szukać go po za pomieszczeniem. Traciła powoli nadzieje że gdzieś go znajdzie. Nie wyczuła go nie widziała. W końcu po kilku minutach wróciła to okrągłego pomieszczenia. Zaczęła jak głupia przeszukiwać maga. Miał przy sobie tylko księgę. Łudziła się że znajdzie głupi list, Asper jest tutaj ale nie!
-Asper, gdzie jesteś?!- szepnęła wściekła pod nosem. Jakby miało jej to coś dać.
Niech to szlak! Wychodziło tylko na to iż jest w pokoju ''666'', bo tylko z tamtego miejsca nie wyczuła żadnego zapachu.
-Dobra, nie ma innego wyjścia niż te drzwi. Nie wiadomo co tam będzie, więc się przygotuj. -rzekła i spojrzała przed siebie.
Komu ona to mówiła? Jemu nie były potrzebne przygotowania. Przykucnęła obok trupów i zaczęła coś szukać w księdze maga. Znalazła kilka zaklęć związanych z powietrzem, wiatrem i pogodą. Wszystkie wyrwała i schowała do torby resztę wyrzuciła. Podeszła do nekromanty wzięła dwie fiolki z miksturami zdrowia i jedna fiolkę z czarnym płynem. Torbę dała za siebie i podeszła do drzwi. Wzięła głęboki wdech, wyciągnęła klucz i przekręciła go zamku. Drzwi okropnie za skrzypiały, a z środka czuć było nie wyobrażalnym smrodem zgnilizny. Nie miała węchu dobrego jak pies, ale potrafiła wyczuć że jest gdzieś w środku jest Asper. Była przyzwyczajona do tego zapachu. Wystarczyło że zrobiła krok i była pewna że jest tam jej przyjaciel. Niestety także jakaś bestia. Wyczuwalny był diabeł, ale wątpiła że jest tu jakiś sługa szatana, w końcu co by tu robił?!
Odwróciła się za siebie by spojrzeć na Samiela, po patrzyła na niego i znów spojrzała w ciemny korytarz. Zrobiła krok do przodu i poczuła pod stopami jakąś maź, gdy spojrzała w dół zauważyła krew i pełno kości. Nie miłe przeżycie. Musiała iśc dalej, miała nadzieje że Asper się gdzieś ukrył i nadal żyje. Tunel ten wyglądało jakby nie miał końca. Od czasu do czasu prócz chrupotu kości słyszeli jakby jęki torturowanych ludzi, mlaskanie i jak by rycie lwa (czyli prawdopodobnie diabła).
Cały czas odwracała się za siebie, patrząc na Samiela. Starała się być cicho,ale skradanie tak na prawdę tu na nic się zdawało, bo wszędzie były stare kości.
W końcu po minutach zauważyli światło. Coraz bliżej, zauważyli iż przed nimi ukazała się wielka sala. Prawię wszędzie palił się ogień. Nie źle, musiało być tu coś potężnego, na to wyglądało. Wystarczyło jeszcze kilka kroków i Chiyo zauważyła w klatce swojego kota. Biedny wisiał i był we krwi, bała się bardzo niego. Nie wiedziała jak zareagować, nie mogła ponieść się emocjom i po prostu tam pobiec. Razem z Samielem zachowali zimną krew i skradli się do jednego z 6 filarów w tym pomieszczeniu. Teraz dobrze widzieli. Pokój był w kształcie rombu. Było tam sześć filarów z marmuru które były bardzo stare i już nie które były zniszczone. Na środku jak w wcześniejszym pomieszczeniu gdzie był mag i nekromanta był narysowany pentagram. Na środku zaś była wielka szczelina z której płonął ogień, a na wielkim srebrnym łańcuchu była klatka z rysiem. Nie widzieli ani jednego wroga, co nie znaczy że ich tu nie było. Pytanie jak rozegrać to w sposób cichy, albo może nie w taki. Byle uratować Asperka.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » N gru 14, 2014 3:41 pm

Zrobił to, co, w sumie, potrafił najlepiej, czyli zabił magów i pozbył się zagrożenia z ich stronie, jakie by ono nie było, a ona miała do niego pretensje za to, że to zrobił, a przynajmniej tak to wyglądało, że je miała i ton jej głosu, tak jakby, na to wskazywał. Nie, żeby specjalnie się tym przejął czy coś, w końcu Chiyo potrafi wyczuć zapach swojego rysia i dzięki temu powinna go odnaleźć.
        - Wątpię, żeby to zrobił - odparł, gdy kotołaczka powiedziała, że, któryś z magów mógł przemienić w coś jej rysia.
Został w pomieszczeniu i rozejrzał się po nim, gdy dziewczyna szukała swojego towarzysza poza pomieszczeniem. Po kilku minutach wróciła i zaczęła przeszukiwać ciała magów, u jednego z nich znalazła księgę i wyrwała z niej kilka stron, najprawdopodobniej dotyczyły one magii, którą sama się posługiwała. Samiel tylko stał i przyglądał się jej poczynaniom. Cały czas był gotowy, więc jej wcześniejsze słowa odnośnie do tego, aby się przygotował były, tak właściwie, niepotrzebne. Właściwie to przemieniony czekał na to, aby, Chiyo otworzyła te drzwi, które prowadzą do tajemniczego pomieszczenia, był ciekawy co tam znajdą i jak wygląda strażnik. Nie wyciągnął broni, bo w razie czego może zrobić to bardzo szybko.
W końcu drzwi otworzyły się, a ich oczom ukazał się ciemny korytarz. Poszedł za kotołaczką, gdy ta wkroczyła do ciemnego korytarza. Pod stopami dało wyczuć się jakąś maź, prawdopodobnie była to zasychająca krew, mięso i kości nieszczęśników, którzy tu poginęli. Nie starał się skradać, bo i tak byłoby to dość ciężkie, a był pewien, że strażnik już zdążył ich wyczuć.

Na końcu korytarza czekała na nich wielka, oświetlona sala, która, pod kilkoma względami, była podobna do tej, w której "spotkali" dwójkę magów. Na środku sali narysowany był pentagram, a w jego środku była szczelina, która płonęła ogniem- Samiel miał już pewne podejrzenia co, do strażnika. Niedaleko szczeliny wisiała klatka, w której zamknięty był Asper.
        - Strażnikiem, najprawdopodobniej, jest jakiś demon, którego kiedyś musiał tu uwięzić jakiś mag, aby ten strzegł skarbu czy czegokolwiek innego, co było ważne dla tego maga - powiedział cicho do kotołaczki.
        - Myślę, że wiem jak to rozegrać. Podejrzewam, że demonowi nie podoba się to, że ktoś uwięził go tutaj i będzie chciał się uwolnić, więc zaproponuję mu, że go uwolnię, a on w zamian za to nie zje twojego rysia i zdejmie klatkę z łańcucha - dodał po chwili, a następnie wyszedł zza filara i podszedł do pentagramu.
        - Strażniku, pokaż się - powiedział stanowczo Samiel, a po chwili ze szczeliny na środku pentagramu buchnął ogień, a przed przemienionym stanął demon. Miał on dobre dwa metry wzrostu, a rogi dodawały mu jakieś dwadzieścia centymetrów więcej, więc tak czy inaczej był wyższy od Samiela i Chiyo. Był umięśniony, a jego skóra miała czerwony kolor, natomiast rogi były koloru czarnego. Ogon zwieńczony był czymś w rodzaju kolca jakby u skorpiona czy coś. Demon ten miał na sobie tylko spodnie. Skrzyżował ręce na piersi i powiedział:
        - Jesteś kolejnym poszukiwaczem skarbów, który niedługo zakończy tu swój żywot, przemieniony? - zapytał Samiela. Wyglądało na to, że demon ten wie, kim jest skrytobójca. Następnie spojrzał na klatkę z rysiem i oblizał się jak ktoś, kto widzi jedzenie i w tym czasie jest głodny.
        - Mam dla ciebie propozycję. Podejrzewam, że chciałbyś opuścić to miejsce, bo pewnie nie jesteś tu z własnej woli, więc mogę cię stąd uwolnić pod warunkiem, że nie zjesz tego rysia i postawisz klatkę na ziemię - przemieniony złożył propozycję demonowi. Patrzył mu w oczy, na znak, że się go nie boi.
        - Ehh... Będę głodny, ale będę wolny- umowa stoi. Musisz zgasić świece, które ukryte są w filarach, następnie przerwać pentagram i powiedzieć na głos: "Agralusie, jesteś wolny i możesz opuścić to miejsce" - powiedział po chwili demon. Najwidoczniej bardzo zależało mu na wolności, bo od razu powiedział jak go uwolnić. Łatwo było domyślić się też tego, że ma on na imię Agralus.
        - Jeżeli twoja towarzyszka ukrywająca się za filarem zdecyduje się na to, że pomoże to pójdzie wam szybciej - dodał po chwili Agralus, a Samiel spojrzał w stronę filaru, za którym ukrywała się Chiyo i kiwnął w jej stronę głową, na znak, żeby wyszła i pomogła.

Świece nie były widoczne na pierwszy rzut oka, bo były one ukryte za pochodniami i do dosłownie za nimi, bo dzięki temu, że pochodnie się paliły, to nie było widać tych świec. Demon zgasił trzy świece i kotołaczka zgasiła trzy świece, a Agralus, w międzyczasie, zdjął klatkę z łańcucha, postawił ją na ziemi i uwolnił z niej Aspra, a ryś od razu pobiegł do Chiyo.
Samiel podszedł do pentagramu i przerwał go, a następnie głośno powiedział:
        - Agralusie, jesteś wolny i możesz opuścić to miejsce - po tym, jak demon wypowiedział te słowa, to pentagram zaczął znikać, a po chwili szczelina również znikła. Agralus kiwnął tylko głową na znak wdzięczności i zniknął- był wolny.
        - No... To teraz poszukajmy tego, czego on pilnował - zaproponował Samiel po chwili.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » N gru 14, 2014 8:01 pm

Samiel należał do odważnych, ale także głupich. Pierwszy raz usłyszała od kogoś że pójdzie sobie pogadać z demonem. Że co?! Co to stary kolega, pójdę zaproponować mu wolność. Przecież on go zabije, ale nie... Gdy chciał wyjść ta próbowała go ciągnąć za rękę, ale on jak uparty osioł poszedł na środek i zawołał strażnika.
-Brawo-powiedziała sama do siebie.
Gdy się pojawił potwór, miała pewność że go zabije. W tej chwili przygotowała się do walki, ale co to?
**
  - Mam dla ciebie propozycję. Podejrzewam, że chciałbyś opuścić to miejsce, bo pewnie nie jesteś tu z własnej woli, więc mogę cię stąd uwolnić pod warunkiem, że nie zjesz tego rysia i postawisz klatkę na ziemię - przemieniony złożył propozycję demonowi. Patrzył mu w oczy, na znak, że się go nie boi.
       - Ehh... Będę głodny, ale będę wolny- umowa stoi.
**
-No [cenzura] nie wierzę!- pomyślała i zrobiła głupią minę okropnie zaskoczonej.
Rozluźniła mięśnie i nie wierzyła przebiegu wydarzenia. Otworzyła szeroko oczy i nie wiedziała czy to rzeczywistość czy jakiś sen?!
**
- Jeżeli twoja towarzyszka ukrywająca się za filarem zdecyduje się na to, że pomoże to pójdzie wam szybciej - dodał po chwili Agralus, a Samiel spojrzał w stronę filaru, za którym ukrywała się Chiyo i kiwnął w jej stronę głową, na znak, żeby wyszła i pomogła.

**
No po prostu musiała zapisać to w swoim dzienniku jak tylko wróci do domu. Oczywiście od razu pomogła Samielowi. Dzięki magi powietrza, zajęło jej to kilka sekund. Wtedy po patrzyła się na Samiela z nie dowierzaniem. On chyba podpisał jakiś pakt z diabłem. W końcu gdyby było to takie proste to każdy spytał by się tego demona czy go uwolnić, on by odpowiedział i tyle. Bez sensu. Tak samo było bez sensu to jak znalazł się tu Asper!
Agralus za nie długo był wolny, a jej przyjaciel został cudem obudzony czy też ożywiony i uwolniony. Podbiegł do swojej Pani z szybkością światła i rzucił się na nią jakby wieki jej nie widział.
-Asper przestań!-krzyknęła w jego stronę gdy ją przewrócił.
Ryś nie przejmując się słowami zaczął się do niej przytulać. Za to Chiyo strąciła go i po patrzyła się na niego zimnym wzrokiem.
-Jak ty się tu znalazłeś?! Mówiłeś że Ci nic nie będzie! -krzyknęła.
Martwiła się o niego. Niestety była taka zimna od kilku lat nie potrafiła inaczej okazać swoich emocji...Wzięła głęboki wdech i wydech. Usiadła i miała minę nadal jakby nie wiedziała czy to było serio. Usłyszała po sekundzie pytanie Samiela
-Tak szukajmy, myślę że chodzi o filar za którym byliśmy. Tam jest coś na wzór skrytki.-odpowiedziała.
Za filarem było coś na wzór zamku bardzo małego klucza prawdo podobnie tego samego co otworzyła Chiyo kuferek. Wstała otrzepując się z ziemi a Asper był nadal skulony przez krzyki swojej Pani... Podeszła do filaru zawołała Samiela i otworzyła na samym dole drzwi z jakimś mechanizmem. Musiała się położyć by sprawdzić co znajduję się w środku. Miała szczęście! a raczej mieli. W środku było dużo kosztowności. Biżuterie i coś zawinięte w skórę. Wszystko wygrzebała.
-Teraz możemy iść na wino za taką sumkę-zaśmiała się do Samiela i wyrzuciła drogą biżuterie pod nogi zabójcy.
Wzięła też drugą rzecz i wyjęła ją.
-Może w innych filarach też coś jest? sprawdźmy-dodała
Zostawiła kosztowności i podeszła do drugiego filaru. Mieli ogromne szczęście w każdym filarze było coś. W szóstym (czyli pierwszy który otworzyli) był prawdopodobnie jedyny artefakt resztę to biżuteria na pierwszy rzut oka. Chociaż w biżuterii można było by znaleźć jakiś magiczny przedmiot. To co uznała za bardzo wartościowe pakowała do torby. Wzięła też coś zawiniętego w skórę.
-Później zobaczymy co to takiego a teraz spadajmy z tego miejsca.-powiedziała do Samiela z uśmiechem satysfakcjonującej nagrody.
-Potem się podzielimy-dodała po chwili.

Wstała popatrzyła się na Aspra i wyszła z sali. Gdy ominęli drzwi zdobione klejnotami zauważyli iż nie było na drzwiach rubinów itp. leżały na podłodze gdzie spokojnie zebrała wszystkie łapką Chiyo i wsunęła do torby.
Następnie wychodzili już z tej dziury, omal nie zapomniała mu podziękować. Gdy tak szli ciemnym korytarzem miauknęła do Aspra by poszedł przodem ale tym razem uważał na siebie. Kot posłuchał. Dodała jeszcze potem że ma wszystko jej opowiedzieć, ale to później. Teraz chodź trochę odwdzięczy się zabójcy. Prowadzący do głównej sali rzuciła torbę na ziemi i popchnęła Samiela do zimnej ściany.
-Dziękuję-szepnęła mu do ucha i kilka sekund po mruczała.
Potem dłonią przejechała po jego policzku i namiętnie go pocałowała przyciskając swoje ciało do jego. W tej samej chwili znów zamieniła się w człowieka. Kończąc pocałunek znów ugryzła go w dolną wargę.
-Nie martw się na tym się nie skończy, za bardzo mi się podobasz bym teraz Cię tak zostawiła.-odpowiedziała z chytrym uśmiechem.
Wzięła torbę, schylając się po nią znów odsłoniła swoje walory. Po patrzyła się za siebie na opartego o ścinę Samiela i puściła mu oczko. Potem wyprostowała się i poszła przed siebie kierując się do wyjścia.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » N gru 14, 2014 9:17 pm

Wszystko przebiegło dość gładko, a żadna ze stron nie stwarzała żadnych problemów- Samiel wywiązał się z umowy i Agralus również to zrobił. Na początku, przemieniony spodziewał się, że demon zadrwi z niego, a po chwili będą już ze sobą walczyć, jednak wszystko potoczyło się dość pokojowo. W sumie walka również byłaby uwolnieniem strażnika, o ile Samielowi udałoby się wygrać. Chiyo może i była tym wszystkim zaskoczona i tak dalej, jednak wyszła i pomogła mu w zgaszeniu świec.
Samiel poczekał, aż Asper i kotołaczka skończą wymieniać między sobą czułości. Następnie podeszli do skrytki, o której wspomniała dziewczyna- klucz, który znaleźli w kuferku, pasował, a ich oczom ukazało się trochę biżuterii i coś zawiniętego w skórę, możliwe, że coś bardzo cennego, może nawet jakiś artefakt.
        - Nie mam nic przeciwko temu. Może nawet zjeść wspólną kolację, jeżeli będziesz chciała - odparł i uśmiechnął się do niej. Tym razem z łatwością mogła zauważyć ten uśmiech, bo demon nie zakrył swojej twarzy chustą, wcześniej zapomniał tego zrobić, a teraz, wydawało mu się, że nie ma takiej potrzeby. Schylił się i podniósł biżuterię, którą rzuciła mu pod nogi, a następnie schował ją do swojej torby- może dostać za to niezłą sumkę, a pieniądze zawsze się przydadzą. W pozostałych filarach znaleźli tylko biżuterię, którą zgarniała Chiyo, jednak demon nie miał jej tego za złe, bo nie był materialistą, któremu tylko pieniądze w głowie.

Drzwi, którymi wyszli do sali, nie były już przyozdobione kamieniami szlachetnymi jak wtedy, gdy wchodzili. Samiel miał dziwne podejrzenia, że to "prezent pożegnalny" od Agralusa. Cenniejsze kamienie wylądowały w torbie kotołaczki. Po chwili dziewczyna miauknęła coś do swojego rysia, a ten poszedł naprzód. Samiel, nim się obejrzał, był już przyparty do ściany razem z Chiyo, która przycisnęła swoje ciało do jego ciała i pocałowała go. Współpracował z nią, więc pocałunek był jak najbardziej udany. Domyślił się, że tak mu podziękowała. Ponownie zakończyła pocałunek poprzez ugryzienie go w dolną wargę.
        - Liczę na to, że na tym się to nie skończyło i przejdziemy dalej - powiedział do niej i również uśmiechnął się chytrze, tak jakby odpowiadał na jej uśmiech. Ponownie mógł przyjrzeć się walorom kotołaczki, gdy ta schylała się po torbę i to tak, że mógł sobie popatrzeć, więc odniósł wrażenie, że zrobiła to z premedytacją, po to, żeby Samiel mógł sobie popatrzeć. Stał jeszcze przez chwilę i opierał się plecami o ścianę, a ruszył za dziewczyną dopiero wtedy, gdy puściła mu oczko. Przy okazji założył chustę na twarz, jednak tylko tak, że zasłaniała ona połowę jego twarzy, a nie połowę twarzy i włosy.

W końcu wyszli z ruin cytadeli z łupami, z którym sprzedaży, na pewno zyskają trochę ruenów. Demon dogonił kotołaczkę, co nie sprawiło mu większych problemów.
        - To, co dalej? - zapytał po chwili. Z chęcią po podróżowałby z nią trochę, a zwłaszcza do karczmy, w której wynajęliby wspólny pokój i zabawiliby się trochę... Chyba wyobraźnia troszeczkę go poniosła, a przynajmniej takie odniósł wrażenie.
        - Może zobaczymy, co za przedmiot zawinięty jest w tę skórę? - zaproponował.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » N gru 14, 2014 11:33 pm

Nadal pociągała go. Pragnął jej ciała, czym w ogóle się nie zdziwiła, jak tym że też miała na niego ochotę. Jednak na razie musieli sprzedać te cudeńka w mieście. Weszli do głównej sali i skierowali się ku wyjściu....
W końcu wyszli z ruin cytadeli odetchnęła głęboko świeżym powietrzem. Teraz był czas na sprawdzenie co kryję się zawiniętego w skórze. Po kształcie spodziewała się sztyletów i nie pomyliła się. Podeszła do drzewa gdzie czekał na nich Asper. Usiadła i wyjęła z torby pakunek. Rozwinęła skórę i przed ich oczyma ukazały się dwa sztylety.
-Cudowne-szepnęła.
Była zachwycona tymi artefaktami. Pochwę miały zdobione szafirami. Rękojeść była czarna, z dodatkiem szafirów. Była ona prosta na końcu widniała twarz demona. Sięgnęła jej i poczuła jakby więź, coś cudownego. Wyciągnęła go z pochwy. Ostry metal. Na obu ostrzach było napisane imię demona. Nawet na skórze zauważyła nazwę: ,,Ostrza Agralusa'' Gdy patrzyła na cudowną rękojeść i ostrze, na wspaniały wytwór broni samego Demona którego widziała...Była w niebo wzięta. Prawie zapomniała że to nie ona je zdobyła a Samiel. Wtedy jej twarz skrzywiła się. Chodź dalej miała w sercu zachwyt.
-Należą do Ciebie-powiedziała i skierowała sztylety w stronę Samiela.
Musiała przyznać że trochę żałowała. Dobra, bardzo chciała je zatrzymać, ale musiała być uczciwa. Położyła Samielowi sztylety, wstała i otrząsnęła się z ziemi.
-Znasz okolicę lepiej niż ja, dlatego prowadź do jakiegoś miasta, trzeba opchnąć komuś te cudeńka-dodała.
Po czym włożyła dłoń do torby, zobaczyła pierścionek z białego złota i założyła go sobie na palec serdeczny. Pasował w dodatku był z diamentem. Nawet jeżeli go sprzeda, chwilę chętnie go po nosi. Każda kobieta ma słabość do biżuterii, dlatego nie powinno dziwić mężczyznę to że nawet ktoś pokroju najemnicy uwielbia biżuterie. Chciała po prostu się jakoś pocieszyć iż sztylety nie należą do niej i nie będą, chyba że Samiel jej po prostu da. W co szczerze wątpiła.
-Chodźmy -powiedziała w jego stronę.
Potem po patrzyła się na Aspra który wyciągnął się i był gotowy na kolejną podróż. Była lekko zmęczona chętnie by się zdrzemnęła i wzięła gorącą kąpiel.
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Postprzez Samiel » Pn gru 15, 2014 7:33 pm

Na chwilę zdjął chustę z twarzy, dlatego, że chciał odetchnąć świeżym powietrzem, następnie założył ją ponownie, jednak tak, że zakrywała zarówno jego twarz, jak i włosy. Podszedł do kotołaczki, gdy ta zaczęła rozpakowywać skórzane zawiniątko. Samiel spodziewał się jakiejś broni i nie pomylił się, bo w skórze zawinięte były dwa sztylety. Najpierw przyjrzała im się Chiyo, a następnie podała mu i powiedziała, że należą do niego. Demon przyjrzał się sztyletom, które również emanowały energią magiczną, jednak Piekielne Kły, które miał przy sobie, wydzielały jej zdecydowanie więcej, mimo tego, Samiel nie miał wątpliwości, że Ostrza Agralusa są artefaktem.
Domyślił się, że dziewczynie nie podobał się fakt, że te sztylety, tak naprawdę, należą teraz do niego, a nie do niej, jednak przemieniony i tak planował oddać je kotołaczce, bo sam miał potężniejszą parę i większą, bo jego sztylety były długimi sztyletami, a Ostrza są zwykłymi.
        - Oddaję ci je, wbrew pozorom zasłużyłaś na nie, a poza tym ja już mam swoje Piekielne Kły - powiedział do Chiyo i oddał jej obydwa sztylety po tym, jak wstała ona z ziemi i stanęła obok niego.
        - Moglibyśmy udać się do Maurii, jednak bliżej mamy do Rododendronii, a tym bardziej powinniśmy udać się do drugiego miasta, które wymieniłem, gdyż znam tam pewnego kupca, który może nam pomóc ze sprzedaniem biżuterii, którą znaleźliśmy. O ile, kupiec ten, jeszcze żyje - zaproponował. Nie mieli lepszych pomysłów, więc podejrzewał, że Chiyo zgodzi się na to, żeby oboje udali się do Rododendronii.
        - Może go sobie zatrzymasz? - zapytał kotołaczki, gdy zauważył, że przymierza ona pierścionek z diamentem i zostawiła go sobie na placu. Wychodziło na to, że, każda kobieta, bez względu na to, czym się zajmuje, lubi biżuterię.
        - Mamy dużo biżuterii na sprzedaż, więc jeżeli go nie sprzedamy to, nic się nie stanie - dodał po chwili, jakby chciał ją zachęcić do tego, żeby zostawiła sobie ten pierścionek.
Demon był gotowy na podróż do miasta, o którym wspomniał wcześniej. Znał prawdopodobną lokalizację ruin cytadeli i wiedział, w którą stronę trzeba podążać, aby dotrzeć do Rododendronii, więc nie powinni mieć problemów z dotarciem tam.
Avatar użytkownika
Samiel
Kroczący w Snach
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Przemieniony (z Sanginiera)
Aura: Gęsta żelazna powłoka kryje w sobie drogi, jakby korozje doświadczeń, które wypełnione zostały cynową cieczą. Wciąż żywo lśni i płynie przywarta grawitacją do wyznaczonego pola. Wszystko to wywołuje skojarzenie skalistych terenów, które nie zostały okryte niczym więcej. Dzięki temu emanacja zdaje się być niebywale surowa i twarda - i taka też jest. Trudno jest naruszyć niezłomną powłokę o dosyć gładkiej nawierzchni. Cyna jest tutaj wyboiście giętka, zaś żelazo nastroszone ostrością. Emanacja trwa w bezkresnej afonii. Wydziela z siebie tajemniczy zapach. Trudno go w jakikolwiek sposób ująć czy tez opisać. Z pewnością jest on nietypowy dla wielu czytelników, aczkolwiek kryje w sobie tę jedną nutę rozpoznawalnego, ludzkiego potu. Smakuje gorzko, co idealnie współgra z lepiącą się łagodnością.
Wygląd: Magiczne mutacje, które uczyniły z niego przemienionego, sprawiły też, że, między innymi, proces starzenia się jego ciała uległ mocnemu spowolnieniu i przez to, demon mający na karku trzy i pół setki wygląda jak mężczyzna, który ma około trzydziestu lat. Atletyczne ciało skrytobójcy jest bardzo dobrze zbudowane z widocznymi mięśniami, które, co prawda, nie są, aż tak ... (Więcej)

Postprzez Hoshi » Pn gru 15, 2014 8:14 pm

Po patrzyła na pierścionek raz jeszcze.
-Skoro tak mówisz, chętnie zatrzymam obie rzeczy-odpowiedziała Samielowi i uśmiechnęła się delikatnie w jego stronę.
Podeszła do drzewa i wzięła ostrza. Musiała o nich jeszcze po czytać by upewnić się jaką mają w sobie moc...Potem po patrzyła na Aspra.
-Jemu powiesz gdzie mamy iść, on nas przewiezie.-dodała.
Na początku wydawało się być to śmieszne stwierdzenie. Po patrzyła na rysia i uśmiechnęła się na niego. Nagle z małego kociaka, zamienił się w ogromnego wierzchowca.
-Wsiadaj-rzekła do Samiela.
Wtedy weszli na rysia a ten słuchając głosu samiela pobiegł w stronę miasta.

Ciąg dalszy: Samiela i Hoshi
Avatar użytkownika
Hoshi
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Kotołak
Aura: Pod topazową poświatą kryje się magiczna mieszanka trzech soczystych kolorów. Barachit przeplata się namiętnie z cynową barwą, która przerywana jest silnym żelazem. Szept liści odbija się głucho między wysokimi pniami, a w tym tajemniczym lesie wyczuć można zapach kociej sierści. Gładka, a zarazem twarda powłoka wygina się z niezwykłą łatwością, tworząc ostre krańce ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gorzki smak lepi się uparcie do podniebienia. Jednak w tym wirze doznań można odnaleźć kwaśną nutkę.
Wygląd: Chyio to piękna, wysportowana kobieta, o wysokim wzroście i pociągających kształtach. Jej ciało zasłania, stalowa, zbroja. Naramienniki miały charakterystyczny i oryginalny kształt, były zakrzywione na końcach, dzięki temu przy każdym zetknięciu z wrogiem mogła zadawać mu większy ból. Na dłoniach nosiła stalowe rękawice, z zakrzywionymi i ostrymi szponami na ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Dolina Umarłych

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron