[Nieznany las i jego okolice] Odnaleźć to, co utracone


Wszystkie krainy znajdujące się poza granicami kontynentu alarańskiego. Znajdziesz tu także inne wymiary, plany znajdujące się na innych łuskach Prasmoka. Jak choćby Otchłań - krainę demonów, czy Plany Niebiańskie, siedzibę najwyższego.

Postprzez Varii » Śr sie 02, 2017 11:19 pm

- Tak chyba będzie najrozsądniej - odpowiedziała Fenrirowi, opierając podbródek na kolanach podkulonych nóg. Następnie jedną ręką otuliła swoje łydki, a drugą, trzymając w niej kijek, dźgała w rozpadający się w płomieniach pieniek. - Przez karczmy przewija się czasami więcej podróżnych, niż żebraków przez zasnute śmierdzącą mgłą rynsztoki. Jeśli szukasz twierdzy na wzgórzu, to któryś z gości musiał ją widzieć lub przejeżdżać obok. Innej opcji nie ma. Chyba, że stała się niewidzialna, w co szczerzę wątpię. Kiedyś śniłam o pięknych zamkach, ale ten był jak wyjęty z koszmaru. Szare i zimne ściany, pajęczyny, skowyt psów w korytarzach i zawodzenie jeńców. Gdyby nie te wszystkie eksperymenty do dziś byłabym przekonana, że śniłam na jawie. Dlatego śmiem przypuszczać, że to nie był wymysł. Ten twój zamek istnieje.
Następnie elfka odrzuciła na bok płonący kij, który zgasł nim dotknął ziemi i ułożyła się na gołej ziemi, zwijając w sporych rozmiarów kłębek. Jej ubranie syknęło z przeciągiem, skórzane paski przyległy do ciała jak mokra bluzka, podkreślając wszystko, co było w jej sylwetce najlepsze.
- Mówię tylko to, co wiem - dodała, układając dłonie pod głową. - Biegłam przez las w środku nocy. Myślisz, że miałam ochotę spoglądać za siebie, żeby zobaczyć czy ktoś postanowił mnie gonić? Chciałam jak najszybciej stamtąd zniknąć. Pamiętam jedynie, że dwa razy przecięłam jakiś strumyk i przebiegłam po omszałym mostku, który mógł zbudować równie dobrze człowiek, co troll. Sądzę jednak, że wschód do właściwy kierunek.
Jego przechwałki o doświadczeniu w spotkaniach z wilkami Varii puściła mimo uszu, lecz na słowa o śnie i bezpieczeństwie lekko się rozluźniła i popatrzyła na niego badawczo.
- A czy ja mogę zaufać tobie, mając nadzieję, że nie wykorzystasz mnie gdy będę śnić? - odbiła piłeczkę w stronę smokołaka, a następnie zamknęła oczy i jakby nigdy nic zasnęła.
Avatar użytkownika
Varii
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre,
Rasa: Elfka
Aura: Aura bawi się wzrokiem obserwatora jak tylko zechce. Rzeka zmieszanych kolorów płata figle, ale i też pręży się w złocie lub miedzi, o ile będzie mieć taki kaprys. Wykreuje obraz lasu, liści czy koron drzew posyłając zapach leśnych łun. Palce suną po jej gładkiej powierzchni, gdy czytelnik przebije się przez lepką poświatę w barwie topazu. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, lecz zaskoczy brzegami ostrymi jak zacnie doszlifowany sztylet. Emanacja stawia opór względem łamliwości, jest raczej twarda, chociaż silna ręka mogłaby ja przebić. Piekli język na tysiące sposobów, ale jest to też smak słodki, w którym wyczuć można nutkę goryczy.
Wygląd: Jak na elfkę, Varii nie jest niska, drobna i bezbronna. Mierzy około jednego metra i osiemdziesiąt centymetrów, ale przez smukłą sylwetkę i obcisłe ubrania wydaje się jeszcze wyższa. Jest szczupłą kobietą o nienagannym wyglądzie: kształtne dłonie, długie nogi i jędrny biust. Skórę ma równomiernie opaloną. Okrągłą twarz o łagodnych rysach okalają siegające połowy ... (Więcej)

Postprzez Fenrir » N sie 06, 2017 11:18 pm

Westchnął cicho, na chwilę skupiając swoją uwagę na płomieniach trawiących drewno. Nie odciął się od otoczenia, więc dobrze słyszał, co mówi do niego Varii i mógł jej coś odpowiedzieć, mimo że nie patrzył dokładnie na nią.
         – Wiem, że istnieje, w końcu uciekłem z tej twierdzy – odezwał się, nadal patrząc w ognisko. Zupełnie, jakby chciał tam dojrzeć coś, co mógłby widzieć wyłącznie on.
         – Może, jednak będzie to dobrym rozwiązaniem… Wejść do karczmy i zapytać o to, czy ktoś wie, gdzie znajduje się ten konkretny zamek – dopowiedział. Nie wspomniał już o tym, że najpewniej wiązałoby się to z tym, że musiałby dać coś w zamian. Możliwe, że nawet nie chodziłoby o pieniądze, a o kupienie jakiegoś napitku lub czegoś podobnego. Rueny nie byłyby wtedy na pierwszym miejscu, nie  w budynku, którym jest karczma. Tam wizja napicia się za darmo i, może, zjedzenie czegoś także za bezcen była dla większości o wiele lepsza, niż zwykłe pieniądze.
         – Te informacje i tak mogą być przydatne, zawsze to jakieś punkty, którymi można się sugerować przy poszukiwaniach – odpowiedział szczerze, zapamiętał też to, o czym powiedziała elfka. Strumyk, który przecięła dwa razy, a także most pokryty mchem i kierunek na wschód. Nawet, jeśli w karczmie nie uda mu się uzyskać jakichś nowych informacji, nadal będzie mógł szukać twierdzy na podstawie tego, co wie aktualnie.

Zaśmiał się lekko i cicho, gdy usłyszał to, co powiedziała Varii. Jednak szybko umilkł i się opanował, gdy przypomniał sobie, że nie wspominał jej nic o Sanayi. Niby elfka poruszała już temat ważnych osób w ich życiach, jednak oboje ograniczyli się do krótkiej rozmowy na temat krasnoluda, którego ona chce odszukać, a on może jej w tym pomóc w ramach odwdzięczenia się za przysługę.
         – Jesteś ładna, to prawda, ale nie musisz martwić się o to, że cię wykorzystam w ten sposób – odpowiedział jej, dopiero teraz przenosząc wzrok na dziewczynę.
         – Widzisz, mam już w swoim życiu kobietę, którą kocham i, która mnie zaakceptowała… Nie mam zamiaru jej zdradzić i tym samym stracić ją na zawsze – dopowiedział, po części wyjaśniając też swe wcześniejsze zachowanie. Poważny ton głosu tylko sugerował, iż Fenrir mówi prawdę, a kobieta, o której wspomina… jest dla niego naprawdę ważna.
         – Ty już masz pewność, że nic ci się nie stanie, gdy będziesz spać. Mogę mieć to samo i wiedzieć, że moje rzeczy nie znikną, gdy się obudzę? - zapytał, opierając się plecami o pień zniszczonego drzewa, pod którym siedział. Widać było po nim, iż sen naprawdę by mu się przydał, a jego ciało, powoli, robiło się zmęczone dzisiejszą wędrówką.
Avatar użytkownika
Fenrir
Zsyłający Sny
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Malthael, Salazar,
Rasa: Smokołak
Aura: Aura nabiera matowości dzięki doświadczeniu, jakie nabyła w długim okresie swojego obcowania ze światem. Nie oślepi nikogo nagłym blaskiem, chociaż bez problemu dostrzec można żelazne płyty. Kształtem przypominają one smocze łuski, co stanowi idealnie twardą ochronę dla bijącego od środka ciepła. W prześwitach nałożonych na siebie platform płynie cynowa barwa. Zdaje się ona żarzyć i buchać gorącem, które niemalże namacalnie opala twarze czytelników. Czuć w nim dziwną woń, jakoby zwierzęcego futra trudnego do dokładniejszego opisania. Smocze łuski zakończone są bardzo ostro, a ich powierzchnia jest ujmująco gładka. Spływająca cyna jest giętka, nabrzmiała, ale nie pikantna. W smaku łagodnie gorzka i rzadko kiedy spotyka się by była sucha. W głównej mierze lepi się do warg. Cała ta kompozycja kryje się pod nikłą siatką poświaty barwy topazu i chociaż delikatnie się kołysze to nie wydobywa z siebie ani nuty dźwięku.
Wygląd: POSTAĆ HUMANOIDA:
Pierwszym, co rzuca się w oczy, w jego ogólnym wyglądzie, jest smocza łapa, która zakończona jest szponami, łuska pokrywająca się, kończy się dopiero za łokciem, zachodząc lekko na ramię. Jeśli już ktoś odwróci wzrok od jego prawej ręki, zobaczy, że smokołak może być zaliczany do wysokich mężczyzn, gdyż mierzy sobie sześć stóp i jedną dłoń ...
(Więcej)

Postprzez Varii » Śr sie 09, 2017 8:12 am

- Dziękuję - zaśmiała się elfka, kiedy nowy towarzysz rzucił w nią komplementem, a następnie sprowadził na ziemię. On również nie był brzydki, a jedynie surowy, co podkreślały ostre rysy twarzy, skryte w cieniu kaptura. Mimo to noc na trakcie z nieznajomym nie była pocieszającą myślą, nawet jeśli miałoby między nimi do czegoś dojść. Varii, choć w formalnym związku, lubiła bawić się mężczyznami, rozmawiać, flirtować, a nawet chodzić do łóżka, ku wybuchom zazdrości jej ukochanego, który zawsze odnajdywał jej "zabawkę" i łamał mu to i owo. Krasnolud nie lubił dzielić się elfką, ale wiedział też, że ona, gdyby ją prosił, skończyłaby z tym dla niego na zawsze. Pytanie tylko czemu wciąż tego nie zrobił.

- Ale czego oczy nie widzą, temu sercu nie żal - dodała, przeciągając się na zakończenie, po czym odwróciła się plecami w stronę ogniska, by to przyjemnie ją grzało.
Zaraz jednak Fenrir powtórzył swoje obawy względem jej zaufania, na co elfka odpowiedziała uśmiechem, którego już ten nie mógł zauważyć.
- Jeśli aż tak ci zależy to mnie zwiąż - zaśmiała się. - Ostrzegam tylko, że paznokcie nie służą tylko do ozdoby. Nie masz się czym martwić, nie okradnę cię i nie zwieję. Po pierwsze obiecałam ci pomóc, a po drugie aż taka zepsuta nie jestem.
To ostatnie dodała ciszej, po czym zasnęła, śniąc o nieprzyzwoitych rzeczach.

Kiedy słońce postanowiło w końcu wyjść zza horyzontu i oblać swoim blaskiem wędrowców, Varii była już na nogach i zrzucając z siebie skórzane paski, gimnastykowała się przy cienkiej smużce dymu z dogasającego ogniska. Biała koszula trzepotała na lekkim wietrze, przyklejając i odklejając się od jej smukłego ciała, a obcisłe spodnie napinały się do granic możliwości, kiedy elfka robiła szpagat. To, czego cyrkowe dziewczyny uczyły się latami, jej przychodziło naturalnie. Jednocześnie miała ogromną ochotę rozebrać się i wskoczyć do zimnego strumyka, ale niestety nie znała okolicy, a szumu rzek nie było słychać.

Kończąc rozgrzewkę, mimowolnie spojrzała na śpiącego Fenrira i mając w pamięci swoje i jego słowa, podeszła bliżej, by trącić go obcasem, skoro świt.
- Długo zamierzasz spać? - zapytała z łobuziarskim uśmiechem.
Avatar użytkownika
Varii
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre,
Rasa: Elfka
Aura: Aura bawi się wzrokiem obserwatora jak tylko zechce. Rzeka zmieszanych kolorów płata figle, ale i też pręży się w złocie lub miedzi, o ile będzie mieć taki kaprys. Wykreuje obraz lasu, liści czy koron drzew posyłając zapach leśnych łun. Palce suną po jej gładkiej powierzchni, gdy czytelnik przebije się przez lepką poświatę w barwie topazu. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, lecz zaskoczy brzegami ostrymi jak zacnie doszlifowany sztylet. Emanacja stawia opór względem łamliwości, jest raczej twarda, chociaż silna ręka mogłaby ja przebić. Piekli język na tysiące sposobów, ale jest to też smak słodki, w którym wyczuć można nutkę goryczy.
Wygląd: Jak na elfkę, Varii nie jest niska, drobna i bezbronna. Mierzy około jednego metra i osiemdziesiąt centymetrów, ale przez smukłą sylwetkę i obcisłe ubrania wydaje się jeszcze wyższa. Jest szczupłą kobietą o nienagannym wyglądzie: kształtne dłonie, długie nogi i jędrny biust. Skórę ma równomiernie opaloną. Okrągłą twarz o łagodnych rysach okalają siegające połowy ... (Więcej)

Postprzez Fenrir » N sie 13, 2017 8:44 pm

        Wzruszył ramionami, gdy wspomniała, że mógłby zdradzić Sanayę, jeśli kobieta by tego nie widziała. Posłał jej też gniewne spojrzenie, które wskazywało, że nawet przez myśl nie przeszło mu sypianie z inną kobietą. To, że ona by o tym nie widziała, nie oznaczało, że on sam nie czułby się z tym źle. Szybko mrugnął, a negatywne uczucia w jego oczach zniknęły tak szybko, jak się pojawiły.
         – Nie przepadam za tą „zasadą” - odpowiedział po chwili, wpatrując się w ogień. Po chwili sięgnął obok siebie, gdzie także spojrzał, a po chwili wyciągnął stamtąd garść gałęzi, które wrzucił do ognia.
         – Nie chciałbym być zmuszony tego robić – odparł na uwagę o związaniu elfki. Nie była jego więźniem czy coś takiego, więc musiałoby się wydarzyć coś naprawdę złego, żeby zdecydował się na ograniczenie jej ruchów jakimś sznurem albo czymś innym.
         – Dobrze… To dobranoc – odpowiedział, dorzucając do ognia jeszcze więcej drewna. Smokołak sam zaczął układać się wygodniej w miejscu, w którym siedział. Postanowił nie rezygnować z posiadania broni dosłownie na wyciągnięcie ręki. Torba podróżna także leżała obok niego. Upewnił się jeszcze, że ognisko nie zgaśnie, gdy on będzie spał i spróbował zasnąć.

Sen dopadł go w miarę szybko, więc Fenrir nie mógł narzekać na jego brak. Nie pamiętał, co mu się śniło, jednak był niemalże pewien, że szturchnięcie Varii przerwało sen w jakimś ważnym lub kulminacyjnym momencie. Przekręcił się na plecy i najpierw otworzył jedno oko, a później drugie. Przetarł je, jednak w dalszym ciągu czaiła się w nich senność, co było jak najbardziej normalne dla osób, które przed chwilą się obudziły albo zostały przez kogoś zbudzone.
         – Gdybyś obudziła mnie chwilę później, może udałoby mi się zapamiętać to, o czym śniłem – odparł, jeszcze raz przecierając oczy. Już nie można było po nich stwierdzić, że Fenrir jeszcze przed chwilą spał. Zupełnie, jakby wytarł sobie senność z oczu.
         – Teraz wiem tylko tyle, że obudziłaś mnie w jakimś ważnym momencie we śnie… Znaczy, mam tylko przeczucie, że właśnie tak było – dopowiedział, przeciągając się, aż kości jego pleców wydały z siebie charakterystyczny dźwięk.
         – Nie przeszkadza ci jedzenie w trakcie marszu? - zapytał, podnosząc się do pozycji stojącej. Jemu nie robiło to różnicy, więc jeśli Varii chciałaby zjeść na spokojnie, mogliby posiedzieć tu jeszcze chwilę i spożyć jakieś śniadanie. W każdym razie, smokołak zaczął się powoli zbierać. Narzucił na plecy płaszcz, a także miecz. Podróż z mieczem przewieszonym na plecach była wygodniejsza, poza tym, zmiennokształtny już dawno opanował sztuczkę, dzięki której mógł go wyciągnąć z pochwy tak samo szybko, jak wtedy, gdyby miał go przy pasie.
Avatar użytkownika
Fenrir
Zsyłający Sny
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Malthael, Salazar,
Rasa: Smokołak
Aura: Aura nabiera matowości dzięki doświadczeniu, jakie nabyła w długim okresie swojego obcowania ze światem. Nie oślepi nikogo nagłym blaskiem, chociaż bez problemu dostrzec można żelazne płyty. Kształtem przypominają one smocze łuski, co stanowi idealnie twardą ochronę dla bijącego od środka ciepła. W prześwitach nałożonych na siebie platform płynie cynowa barwa. Zdaje się ona żarzyć i buchać gorącem, które niemalże namacalnie opala twarze czytelników. Czuć w nim dziwną woń, jakoby zwierzęcego futra trudnego do dokładniejszego opisania. Smocze łuski zakończone są bardzo ostro, a ich powierzchnia jest ujmująco gładka. Spływająca cyna jest giętka, nabrzmiała, ale nie pikantna. W smaku łagodnie gorzka i rzadko kiedy spotyka się by była sucha. W głównej mierze lepi się do warg. Cała ta kompozycja kryje się pod nikłą siatką poświaty barwy topazu i chociaż delikatnie się kołysze to nie wydobywa z siebie ani nuty dźwięku.
Wygląd: POSTAĆ HUMANOIDA:
Pierwszym, co rzuca się w oczy, w jego ogólnym wyglądzie, jest smocza łapa, która zakończona jest szponami, łuska pokrywająca się, kończy się dopiero za łokciem, zachodząc lekko na ramię. Jeśli już ktoś odwróci wzrok od jego prawej ręki, zobaczy, że smokołak może być zaliczany do wysokich mężczyzn, gdyż mierzy sobie sześć stóp i jedną dłoń ...
(Więcej)

Postprzez Varii » Śr sie 16, 2017 7:38 am

- Przepraszam - powiedziała nieszczerze, a następnie uśmiechnęła się w kącikach ust i zaczęła pomagać smokołakowi w zwinięciu obozu. Na szczęście nie było tego dużo, Varii nie przepadała za pracą, a wszelkie obowiązki odkładała na później, ale zasypanie ogniska piaskiem wykonała z radością, napawając się dźwiękiem gasnącego z sykiem drewna.
- Będziesz miał dużo czasu, żeby sobie przypomnieć - dodała, poklepując go po plecach, na których w następnej chwili pojawił się płaszcz i miecz. Elfka popatrzyła na niego kilka minut, tak samo jak na właściciela i westchnęła w duchu, poprawiając dekolt. W ten sposób podróżowali głównie zbójcy, wychodząc naprzeciw wojskowym zasadom, iż broń ma zawsze zwisać przy lewym biodrze. Przynajmniej tak mówił jej ukochany, kiedy w podróży przyłączył się do nich pewien chłopak z maczetą na plecach. Od samego początku rozmowy Varii czuła do niego wyraźną nie chęć i obawy, które krasnolud brał za pewność i nim chłopak zdążył wskazać kierunek, dostał przez łeb ciężką, nordycką pięścią, zwalając się z siodła. Z zasadzki bandytów nic nie wyszło, gdyż ci, nie widząc z parą swojego człowieka nawet nie zaatakowali. Od tamtej pory elfka zachowywała ostrożność, jednak jeśli jej towarzysz uważał, że tak jest lepiej to nie komentowała.
- Możemy iść - potwierdziła to skinieniem głowy i brzdęknięciem obcasów, które zadzwoniły o powierzchnię jednego z kamulców, otaczających ognisko. - A głodna nie jestem - zapewniła. - Po za tym idziemy do karczmy, więc tam znajdziemy czas, żeby coś przekąsić. I może się czegoś napić.
Droga, którą szli, okazała się zadbanym i równo wydeptanym traktem, z pasem zieleni po środku i koleinami po bokach. Wozu musiały tędy często jeździć, a sądząc po wgłębieniach - lekkie nie były. Zapewne były pełne towarów, których właściciele pojechali szukać szczęścia w Alaranii.
Varii szła przed Fenrirem, czesząc swoje białe włosy i zmysłowo kręcąc biodrami. Kompletnie nie widziała się w roli przewodniczki, ale też nie chciała wyglądać jak niewolnica, idąca za panem.
- A co zrobisz, jeśli czarownik nie będzie w stanie zwrócić ci tej mocy? - zagaiła, by podróż nie zrobiła się monotonna, ale zrobiła to w takiej formie, że jej towarzysz mógł mieć wątpliwości, czy kręgosłup elfki nie został złamany. Kobieta wygięła się bowiem do tyłu, ręce przykładając do ziemii i wykonując tak kilka kroków w przód, zachichotała, kiedy czubki włosów zamiotły trakt.
- Zabijesz go, czy oślepiony gniewem będziesz zmuszał do pracy i prób, by zwrócił ci moc nie patrząc na konsekwencje? - dodała, już w normalnej pozie, zwalniając kroku, by zrównać się ze smokołakiem.
Avatar użytkownika
Varii
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre,
Rasa: Elfka
Aura: Aura bawi się wzrokiem obserwatora jak tylko zechce. Rzeka zmieszanych kolorów płata figle, ale i też pręży się w złocie lub miedzi, o ile będzie mieć taki kaprys. Wykreuje obraz lasu, liści czy koron drzew posyłając zapach leśnych łun. Palce suną po jej gładkiej powierzchni, gdy czytelnik przebije się przez lepką poświatę w barwie topazu. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, lecz zaskoczy brzegami ostrymi jak zacnie doszlifowany sztylet. Emanacja stawia opór względem łamliwości, jest raczej twarda, chociaż silna ręka mogłaby ja przebić. Piekli język na tysiące sposobów, ale jest to też smak słodki, w którym wyczuć można nutkę goryczy.
Wygląd: Jak na elfkę, Varii nie jest niska, drobna i bezbronna. Mierzy około jednego metra i osiemdziesiąt centymetrów, ale przez smukłą sylwetkę i obcisłe ubrania wydaje się jeszcze wyższa. Jest szczupłą kobietą o nienagannym wyglądzie: kształtne dłonie, długie nogi i jędrny biust. Skórę ma równomiernie opaloną. Okrągłą twarz o łagodnych rysach okalają siegające połowy ... (Więcej)

Postprzez Fenrir » Cz sie 17, 2017 6:44 pm

Zabrali się za zasypywanie ogniska, które nawet nie zdążyło jeszcze całkowicie wygasnąć. Chociaż i tak, to on wykonał większą część pracy z tym związanej.
Wzruszył lekko ramionami, gdy elfka wspomniała jeszcze o tym, o czym rozmawiali wcześniej.
         – Wątpię, żebym go sobie przypomniał. Nie pamiętam nawet jego najmniejszej części, więc niespecjalnie zależy mi na tym, żebym przypomniał sobie ten niedokończony sen – odpowiedział, przy okazji zakładając brakujące części ubioru. Docisnął też trochę pasek pochwy, w której na plecach smokołaka spoczywał teraz miecz.

         – To idziemy – odpowiedział, a po chwili byli już w drodze. Co prawda, Fenrir na początku myślał, żeby po prostu wyciągnąć z torby jakieś jedzenie i zacząć je jeść, jednak ostatecznie nie zrobił tego. To, że niedługo i tak dotrą do karczmy i tam będą mogli coś zjeść, było dość dobrym argumentem, żeby zmiennokształtny się z tym zgodził. Swoje zapasy zawsze może zachować na później poza tym, tak naprawdę, nie był aż tak głodny, jak mu się na początku wydawało. Był pewien, że spokojnie wytrzyma do momentu, w którym oboje wkroczą do gospody i będzie mógł coś sobie zamówić.
Spodziewał się, że droga będzie wyglądała na mało uczęszczaną, a nawet jeśli, to ludzie poruszali się nią pieszo. Tymczasem, na ubitej ziemi wyraźnie odznaczały się koleiny, które były pozostałością po ciężkich wozach, najpewniej handlowych. Varii zdecydowała się pełnić funkcję przewodnika, patrząc na to, że szła kilka kroków przed nim. Owszem, zauważył ruchy jej bioder, jednak temu widokowi poświęcił jedynie naprawdę krótką chwilę. Później znowu zaczął obserwować szlak, i to nie tylko to, co jest przed nimi, bo tyle samo uwagi poświęcał poboczu.

Spojrzał na elfkę, gdy ta odezwała się, a przez jego twarz przebiegł wyraz zaskoczenia. To, co zrobiła ze swoim ciałem, było naprawdę dziwne. Dobrze, że kolejne zdania wypowiadała już w normalnej pozycji. Nawet zrównała się z nim tak, że teraz szli obok siebie.
         – Jestem pewien, że będzie w stanie zwrócić mi to, co sam mi zabrał – odpowiedział, chwilę wcześniej zastanawiając się nad tym, co chciałby powiedzieć i w jaki sposób chciałby to zrobić.
         – Jeśli nie będzie chciał mi pomóc… Zabiję go. Mógłbym się z kimś założyć, że zabicie go także zwróci mi moją własność i najpewniej wygrałbym ten zakład – dopowiedział. Nawet w jego słowach dało się wyczuć pewność, o której wcześniej wspomniał on sam.
         – I wiesz, że nie musisz iść przede mną, prawda? Może i znasz drogę do karczmy i tak dalej, ale to nie znaczy, że masz iść z przodu – powiedział do niej. Na początku nie był pewien, czy chce to powiedzieć, bo dziewczyna mogłaby to odebrać nie w ten sposób, w jaki chciałby, żeby odebrała. Ostatecznie, jak widać, zdecydował się odezwać. Pozostało mu tylko czekać na to, co też zdecyduje się odpowiedzieć i przyjąć te słowa, bez względu na to, jakie będą.
         – Tylko, na początku nie chcę od razu uciekać się do walki z nim i zabijania go. Jeśli on nie będzie idiotą, także będzie chciał uniknąć potyczki – dodał, nawiązując do tego, co powiedział wcześniej. Chciał jeszcze dopowiedzieć, że „mag będzie wiedział, iż przegra”, ale wolał zostawić to wyłącznie dla siebie. Varii mogłaby uznać to za przechwałki ze strony Fenrira, a on na pewno nie należał do osób, które lubią mówić o sobie, jaki to on nie jest i czego to on nie umie.
         – Nie obawiasz się, że ktoś rozpozna cię w tej karczmie i przez to może zrobić się nieprzyjemnie? - zapytał, przypominając sobie wczorajszą sytuację przy ognisku, gdy elfka opowiedziała mu o swojej pierwszej wizycie w budynku.
Avatar użytkownika
Fenrir
Zsyłający Sny
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Malthael, Salazar,
Rasa: Smokołak
Aura: Aura nabiera matowości dzięki doświadczeniu, jakie nabyła w długim okresie swojego obcowania ze światem. Nie oślepi nikogo nagłym blaskiem, chociaż bez problemu dostrzec można żelazne płyty. Kształtem przypominają one smocze łuski, co stanowi idealnie twardą ochronę dla bijącego od środka ciepła. W prześwitach nałożonych na siebie platform płynie cynowa barwa. Zdaje się ona żarzyć i buchać gorącem, które niemalże namacalnie opala twarze czytelników. Czuć w nim dziwną woń, jakoby zwierzęcego futra trudnego do dokładniejszego opisania. Smocze łuski zakończone są bardzo ostro, a ich powierzchnia jest ujmująco gładka. Spływająca cyna jest giętka, nabrzmiała, ale nie pikantna. W smaku łagodnie gorzka i rzadko kiedy spotyka się by była sucha. W głównej mierze lepi się do warg. Cała ta kompozycja kryje się pod nikłą siatką poświaty barwy topazu i chociaż delikatnie się kołysze to nie wydobywa z siebie ani nuty dźwięku.
Wygląd: POSTAĆ HUMANOIDA:
Pierwszym, co rzuca się w oczy, w jego ogólnym wyglądzie, jest smocza łapa, która zakończona jest szponami, łuska pokrywająca się, kończy się dopiero za łokciem, zachodząc lekko na ramię. Jeśli już ktoś odwróci wzrok od jego prawej ręki, zobaczy, że smokołak może być zaliczany do wysokich mężczyzn, gdyż mierzy sobie sześć stóp i jedną dłoń ...
(Więcej)

Postprzez Varii » N sie 20, 2017 7:00 pm

- W takim razie nic straconego - podsumowała elfka, ruszając przed siebie.
Podczas wędrówki rozglądała się uważnie na boki, starając się przypomnieć sobie dokładny kierunek, z którego przyszła, by nie szukać karczmy do kolejnego wieczora. Dość już miała spania na zimnej ziemi otoczona drzewami i przepełniona lękiem, aby tylko nie spadł deszcz. Tęskniła za ciepłym łóżkiem, posiłkami, wygodą w podróży i wolnością, z której czerpała jak najwięcej korzyści. Dając słowo Fenrirowi, Varii czuła, że jest w ten sposób związana i nie może się uwolnić. Przypuszczała, że wyprawa smokołaka nie zakończy się dobrze, ale jednocześnie była ciekawa najbliższych dni.
- Jesteś tak pewny swego, że chyba nie będę cię wyprowadzać z błędu, a jedynie przytakiwać i pochlebiać - powiedziała i zrównała się z towarzyszem.
- Wiem, ale nie zamierzam iść też kilka metrów za tobą jak służąca - odparła i poprawiła włosy, wyrzucając je w tył, by kaskadą opadły na plecy i ramiona. - Po za tym jeszcze ktoś pomyśli, że jesteśmy parą i co wtedy? Napad murowany. Tak więc pozwól mi iść przodem i rozglądaj się za wszelkimi zasadzkami. Patrzenia na mnie ci chyba wystarczy - dodała, chichocząc.
Wiedziała, że Fenrir nie należy do wyjątków i prędzej czy później, jak każdy facet, obejrzy się na nią i jej atuty. Varii była w pełni świadoma swojej urody, jako elfka żyła znacznie dłużej niż ludzkie kobiety, a młody wygląd potrafiła zachować jeszcze na długo po pojawieniu się prawnucząt. Oczywiście gdyby zastanawiała się nad założeniem rodziny. Obecnie nie chciała się tym przejmować.
- Jakoś nie - odpowiedziała. - Co prawda pożegnałam się z jednym kupcem dość oschle, ale nie sądzę, żeby tam dalej siedział. Jedynie właściciel może mnie kojarzyć, ale poradzę sobie z nim. Mam doświadczenie wychodzenia z podobnych sytuacji.
Avatar użytkownika
Varii
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre,
Rasa: Elfka
Aura: Aura bawi się wzrokiem obserwatora jak tylko zechce. Rzeka zmieszanych kolorów płata figle, ale i też pręży się w złocie lub miedzi, o ile będzie mieć taki kaprys. Wykreuje obraz lasu, liści czy koron drzew posyłając zapach leśnych łun. Palce suną po jej gładkiej powierzchni, gdy czytelnik przebije się przez lepką poświatę w barwie topazu. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, lecz zaskoczy brzegami ostrymi jak zacnie doszlifowany sztylet. Emanacja stawia opór względem łamliwości, jest raczej twarda, chociaż silna ręka mogłaby ja przebić. Piekli język na tysiące sposobów, ale jest to też smak słodki, w którym wyczuć można nutkę goryczy.
Wygląd: Jak na elfkę, Varii nie jest niska, drobna i bezbronna. Mierzy około jednego metra i osiemdziesiąt centymetrów, ale przez smukłą sylwetkę i obcisłe ubrania wydaje się jeszcze wyższa. Jest szczupłą kobietą o nienagannym wyglądzie: kształtne dłonie, długie nogi i jędrny biust. Skórę ma równomiernie opaloną. Okrągłą twarz o łagodnych rysach okalają siegające połowy ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Poza granicami Alaranii.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron