[Las niedaleko miasta] Czy czeka nas... przygoda?


Rododendronia od wieków strzeże północnych krańców Środkowego Królestwa, zapewniając położonym bardziej na południe miastom względny spokój. Na północy krążą hordy potworów, których to dzielni wojownicy - swoją drogą jedni z najlepszych - usiłują trzymać z daleka od spokojnych ziem na południu. Królestwo Rododendroni posiada kopalnie najczystszego żelaza, z którego lokalne kuźnie wytapiają najznakomitszą stal, co zdecydowania ułatwia zadanie obrońcom.

Postprzez Enadelia » Pn sie 08, 2016 10:03 pm

Była bardzo skołowana. Coś w głębi serca mówiło jej, że może zaufać mężczyźnie, a jednocześnie wciąż była wystraszona... Czuła się, jakby seria ostatnich wypadków, ciągła wymiana energii, nieudana regeneracja i teraz ta dziwna, czysta moc, którą uleczył ją Malachi spowodowały, że Enadelii nie tylko poprzestawiały się kości i organy, ale poprzestawiało jej się też coś w głowie. Miała już tego dość, a jednak te spostrzeżenia nie potrafiły jej przejść przez gardło. Czuła jednak, że musi porzucić obawy i swoją płochliwość. Pewności jednak nie miała, dopóki mężczyzna nie pokazał jej, kim naprawdę jest.
Właściwie... nie wiedziała, kim jest. Widziała już Fellerian, ale gdyby Malachi był przedstawicielem właśnie tej rasy, na pewno by się zorientowała. Naturian wyczuwała na kilometr, byli to jej bracia. Czuła, że jest powiązana z każdym przedstawicielem Naturian, znajdującym się w pobliżu. Poza tym, skrzydła, które wręcz iskrzyły przed jej oczami, zdecydowanie nie były typowo zwierzęce. Były zbyt idealne, zbyt czyste. Zdawały się być utkane z nieskończonej ilości drobnych, śnieżnobiałych nitek. Lśniły blaskiem przypominającym księżyc. Wpatrywała się w nie bez ruchu i aż zarumieniła się z tego wszystkiego. Jej zmęczony umysł po prostu nie umiał tego ogarnąć. Zignorowała nawet słowo "mury", które ewidentnie powinno zaniepokoić osobę tak ceniącą sobie wolność, jak Maie.
- Myślę... Myślę że tak... Tak, chyba wierzę... - powiedziała niepewnie, wciąż wpatrując się w skrzydła z uchylonymi ustami. Ten widok sprawiał, że stała się jakoś spokojniejsza. Było to może trochę obce dla niej, ale w tym momencie nie chciała więcej niż spokoju.
Avatar użytkownika
Enadelia
Strażniczka Alaranii
 
Inne Postacie: Kin, Hatya, Sira, Melisa, Astra,
Ranga: Obrazek
Rasa: Maie lasu
Aura: Niezbyt silna, ale bardzo jasna, błyszcząca aura, o silnej barwie barachitu i cyny. Roztacza wokół siebie intensywną szafirową poświatę. Słychać przy niej wyraźny dźwięk uderzeń młota, a także szum wiatru. Od aury tej bije wyraźne, przyjemne ciepło. Wydziela przyjemny zapach polnych kwiatów i miodu. W dotyku jest aksamitna i gładka, a także giętka. W smaku natomiast mocno kwaśna.
Wygląd: Enadelia potrafi zmienić swój wygląd, a nawet przybrać postać zupełnie różniącą się od ludzkiej. Najczęściej przybiera jednak formę niskiej,
szczupłej młodej dziewczyny o bladej skórze. Ma sercowaty kształt twarzy i delikatne rumieńce. Zwykle zielone oczy czasem zmieniają barwę nawet wbrew jej woli. Często zdradzają uczucia (niebieskie - smutek, żal, rozpacz; ...
(Więcej)
Uwagi: Potrafi zmienić swój wygląd.

Postprzez Malachi » So sie 27, 2016 11:59 am

- Jestem aniołem Enadelio – powiedział tak spokojnie jak tylko potrafił.
- Nic ci nie zrobię, nie mógłbym. Jestem kimś, kto nie może skrzywdzić dobrej duszy. Tak jak Ty nie skrzywdzisz żadnej żyjącej istoty, bo jesteś nierozerwalnie związana z naturą – tyle akurat o maie wiedział, że nie mogłaby zrobić nic złego tym, którzy związani byli z naturą.
- Ja też nie mogę zrobić Ci krzywdy, taki jestem. Rozumiesz? – za wszelką cenę próbował do niej dotrzeć. Zrobił krok w jej stronę i wyciągnął do niej rękę.

- Chodź ze mną – poprosił. Jego skrzydła nadal iskrzyły na tle zieleni lasu. Nie chciał ich jeszcze ukrywać, dopiero co je jej pokazał. Próbował udowodnić jej, że jest dobry i nie skrzywdziłby jej. Miał nadzieje, że zrozumiała jego słowa, że wiedziała kim są aniołowie. Chciał przekonać ją do siebie pokazując jej prawdę i wyznając, że nie jest zwykłym człowiekiem, a kimś więcej, kimś kto z zasady musi być dobry.
Avatar użytkownika
Malachi
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Tristan, Troy, Tauros, Tenebris,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Ponadprzeciętna emanacja ukazuje się przyodziana w niebywale żelazny odcień, gdzie u dołu powłoki idealnie wpasowało się kobaltowe wykończenie. Natomiast na szczycie dostrzec można delikatne, barachitowe zawijasy. Obsydianowe światło migocze tu i ówdzie, ostatecznie otulając całą aurę, która tonie w ciszy niezmąconej żadnym odgłosem. Niesie przyjemną woń lilii, zmienia się ona po dłuższej chwili w zapach mirry. W dotyku twarda, próba jej złamania nie skończy się dobrze dla tego, kto pragną jej uszkodzenia. Zachwyca swą elastycznością i poprzez nią prezentuje swe ozdobne, aczkolwiek ostre jak brzytwa wykończenia. Przy okazji kusi również swą niebywałą aksamitnością i delikatnym białym puchem na jej szczycie. W smaku zaś bardzo lepka potrafi skleić na chwile wargi, na długo pozostaje w pamięci.
Wygląd: Gdyby ktoś miał okazję spotkać Malachiego w Planach Niebiańskich, ujrzałby pięknego i dostojnego mężczyznę, w białych szatach i srebrnej zbroi, rzeźbionej i zdobnej w szlachetne kamienie. Jego płaszcz jest pięknie haftowany srebrnymi nićmi w fantazyjne wzory. Nosi srebrne, stalowe karwasze i płytowe rękawice, a także podobne im nagolenniki. Zazwyczaj chodzi w pełnej zbroi, a na ... (Więcej)

Postprzez Enadelia » Pn sie 29, 2016 9:48 pm

Aniołów kojarzyła tylko z opowieści dziwnych ludzi z tych miejsc, w które kiedyś zabierał ją jedyny człowiek, któremu w pełni zaufała. Zazwyczaj ludzie ci byli jacyś dziwni, śmierdziało od nich zgniłymi jabłkami i wyglądali, jakby najedli się niewłaściwych ziół. Enadelia nie wiedziała, czy mogła im wierzyć, ale historie te wydawały jej się wyjątkowo ciekawe i prawdziwe. Aniołowie. Niezmiernie dobre istoty, przenikające wręcz światłem i blaskiem. Enadelia nie mogła oprzeć się wrażeniu, że istoty te z opisu wydaję się być bardzo świetlistymi fellerianami. Nie potrafiła sobie tego jednak wyobrazić. Teraz jednak miała anioła tuż przed swoimi oczami. I nie mogła powiedzieć, żeby jego słowa i wygląd nie wzbudziły jej zaufania. Miała wręcz wrażenie, że wprost nie może mu nie ufać
- Rozumiem... - odparła pozornie bez przekonana. Nie wiedziała dokąd tym razem doprowadzi ją zaufanie. W głowie zaczynały przejaśniać jej się myśli. Nie czuła się już tak zagubiona, jak zaledwie kilka chwil temu. Wydawało jej się nawet, że coś w nią wstąpiło, nie była sobą i wreszcie odzyskała głos. Sytuacja, w którą się zaplątała, stała się teraz dla niej ewidentnie zagmatwana. Dostrzegła w końcu, że choć wciąż mogłaby sobie sama poradzić, na pewno potrzebuje pomocy.
- Pójdę... - Już chciała powiedzieć "Pójdę z tobą wszędzie", jednak szybko zorientowała się, że to powiedziałaby ta Enadelia sprzed kilku minut. Ta, która nie uważa na słowa i nie rozumie, że nie wszystko brzmi dobrze. - Chodźmy.
Nie wiedziała, gdzie tak naprawdę zabierze ją Malachi. Była za to pewna, że będzie to dla niej coś zupełnie nowego. Coś, czego jeszcze nie spotkała.
Avatar użytkownika
Enadelia
Strażniczka Alaranii
 
Inne Postacie: Kin, Hatya, Sira, Melisa, Astra,
Ranga: Obrazek
Rasa: Maie lasu
Aura: Niezbyt silna, ale bardzo jasna, błyszcząca aura, o silnej barwie barachitu i cyny. Roztacza wokół siebie intensywną szafirową poświatę. Słychać przy niej wyraźny dźwięk uderzeń młota, a także szum wiatru. Od aury tej bije wyraźne, przyjemne ciepło. Wydziela przyjemny zapach polnych kwiatów i miodu. W dotyku jest aksamitna i gładka, a także giętka. W smaku natomiast mocno kwaśna.
Wygląd: Enadelia potrafi zmienić swój wygląd, a nawet przybrać postać zupełnie różniącą się od ludzkiej. Najczęściej przybiera jednak formę niskiej,
szczupłej młodej dziewczyny o bladej skórze. Ma sercowaty kształt twarzy i delikatne rumieńce. Zwykle zielone oczy czasem zmieniają barwę nawet wbrew jej woli. Często zdradzają uczucia (niebieskie - smutek, żal, rozpacz; ...
(Więcej)
Uwagi: Potrafi zmienić swój wygląd.

Postprzez Malachi » Wt sie 30, 2016 4:55 pm

Wreszcie przekonał dziewczynę by pojechała z nim do miasta. Nie wiedział już czym tak naprawdę udało mu się ją przekupić, ale rad był, że rozmowa wreszcie zeszła na dobre tory. Zaczynało mu już brakować argumentów, a przecież nie było mowy, żeby zabrał ją stąd siłą. Zostawić też jej nie mógł. Westchnął w duchu z ulgą i wyciągnął ręką do Enadelii. Kiedy ją chwyciła poprowadził ją przez krzaki do traktu na którym czekał na nich koń. Nim wsiedli na jego grzbiet Malachi musiał jeszcze sprawić, by jego skrzydła zniknęły. Cofnął się na moment, by skupić myśli i energię magiczną. Wkrótce jego skrzydła zamigotały i zniknęły powoli zza jego pleców, tak samo bajecznie jak się tam pojawiły. Oczywiście mógłby podnieść maie i polecieć z nią do miasta, ale przecież nie dotarł tu w ten sposób, nie mógł zostawić konia, poza tym w Rododendronii miał być uważany za człowieka. Nie mógł się tak łatwo zdradzić.

Kiedy jego skrzydła były już niewidoczne wskoczył na koński grzbiet. Przesunął się do tyłu, tak by przed nim zrobiło się miejsce, w którym miała usiąść Enadelia. Nie wiedział jednak, czy uda się mu ją do tego przekonać. Póki co zdawał się nie tracić cierpliwości. Znów wyciągnął dłoń ku stojącej na trakcie dziewczynie. W jego oczach można było dostrzec nieme pytanie: „Wsiądziesz?” Patrzył na nią i zastanawiał się, czy znów będzie musiał przekonywać ją do siebie, czy też tym razem zaufa mu bez długiego wahania.
Avatar użytkownika
Malachi
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Tristan, Troy, Tauros, Tenebris,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Ponadprzeciętna emanacja ukazuje się przyodziana w niebywale żelazny odcień, gdzie u dołu powłoki idealnie wpasowało się kobaltowe wykończenie. Natomiast na szczycie dostrzec można delikatne, barachitowe zawijasy. Obsydianowe światło migocze tu i ówdzie, ostatecznie otulając całą aurę, która tonie w ciszy niezmąconej żadnym odgłosem. Niesie przyjemną woń lilii, zmienia się ona po dłuższej chwili w zapach mirry. W dotyku twarda, próba jej złamania nie skończy się dobrze dla tego, kto pragną jej uszkodzenia. Zachwyca swą elastycznością i poprzez nią prezentuje swe ozdobne, aczkolwiek ostre jak brzytwa wykończenia. Przy okazji kusi również swą niebywałą aksamitnością i delikatnym białym puchem na jej szczycie. W smaku zaś bardzo lepka potrafi skleić na chwile wargi, na długo pozostaje w pamięci.
Wygląd: Gdyby ktoś miał okazję spotkać Malachiego w Planach Niebiańskich, ujrzałby pięknego i dostojnego mężczyznę, w białych szatach i srebrnej zbroi, rzeźbionej i zdobnej w szlachetne kamienie. Jego płaszcz jest pięknie haftowany srebrnymi nićmi w fantazyjne wzory. Nosi srebrne, stalowe karwasze i płytowe rękawice, a także podobne im nagolenniki. Zazwyczaj chodzi w pełnej zbroi, a na ... (Więcej)

Postprzez Enadelia » Wt wrz 20, 2016 8:18 pm

Enadelia wciąż słyszała w swojej głowie alarm. Opuszczanie lasu i natury zdecydowanie nie należało do jej ulubionych zajęć. Nawet na wsiach czuła się nieswojo, a tam miała w końcu dość duży dostęp do natury. Czuła, że czeka ją coś zupełnie nowego. Kiedy Malachi prowadził ją między drzewami, próbowała znaleźć w nich jakieś wsparcie. Wpatrywała się w nie prawie, jakby miały jej powiedzieć, czy decyzja, którą podjęła jest słuszna. Nie odezwały się jednak.
Kiedy zobaczyła czekającego na nich konia, miała wrażenie, że po latach trafiła na dawnego znajomego. Konie od zawsze były dla niej jednymi z najlepszych rozmówców spośród wszystkich zwierząt. Gdy jednak mówiła o tym innym, zawsze unosili brwi ze zdziwienia, co wydawało jej się bardzo niezrozumiałe. Anioł puścił już jej rękę i wycofał się trochę. Enadelia zupełnie przestała wtedy zwracać na niego uwagę. Szybkim, choć jeszcze niepewnym krokiem podeszła do konia i chwyciła go delikatnie za chrapy. Nie wyglądał, jakby miał ochotę na pogaduszki, ona jednak postanowiła zamienić z nim kilka zdań. Bardziej wyglądało to jednak jak cichy monolog, w czasie którego maie wąchała końskie chrapy, tuliła jego łeb i przeczesywała palcami jego grzywę. Nie zauważyła nawet, że Malachi zdążył już wsiąść na swojego wierzchowca. Brak skrzydeł też zauważyła dopiero po chwili. Kontakt z koniem dał jej jednak trochę radości i dodał odrobinę pewności siebie.
- Poradzę sobie - rzuciła bardziej do konia niż do mężczyzny, uśmiechając się pod nosem i ignorując wystawioną w jej kierunku dłoń. Nie planowała być niegrzeczna, po prostu wspinanie się, nawet jeśli tylko na grzbiet, nie sprawiało jej większych problemów. Już po chwili siedziała na pozostawionym dla niej miejscu i - w przeciwieństwie do dworskich dam - zdecydowanie przełożyła jedną nogę nad końską grzywą, rezygnując tym samym z bocznego, typowo damskiego dosiadu.
Avatar użytkownika
Enadelia
Strażniczka Alaranii
 
Inne Postacie: Kin, Hatya, Sira, Melisa, Astra,
Ranga: Obrazek
Rasa: Maie lasu
Aura: Niezbyt silna, ale bardzo jasna, błyszcząca aura, o silnej barwie barachitu i cyny. Roztacza wokół siebie intensywną szafirową poświatę. Słychać przy niej wyraźny dźwięk uderzeń młota, a także szum wiatru. Od aury tej bije wyraźne, przyjemne ciepło. Wydziela przyjemny zapach polnych kwiatów i miodu. W dotyku jest aksamitna i gładka, a także giętka. W smaku natomiast mocno kwaśna.
Wygląd: Enadelia potrafi zmienić swój wygląd, a nawet przybrać postać zupełnie różniącą się od ludzkiej. Najczęściej przybiera jednak formę niskiej,
szczupłej młodej dziewczyny o bladej skórze. Ma sercowaty kształt twarzy i delikatne rumieńce. Zwykle zielone oczy czasem zmieniają barwę nawet wbrew jej woli. Często zdradzają uczucia (niebieskie - smutek, żal, rozpacz; ...
(Więcej)
Uwagi: Potrafi zmienić swój wygląd.

Postprzez Malachi » So gru 17, 2016 8:08 pm

Malachi zaopiekował się Enadelią. Dziewczyna jednak źle czuła się w murach miasta, więc nie trzymał jej tam długo. Odpoczęła i nabrała sił, a potem zapragnęła wrócić do lasu. Malachi nie protestował. Odwiózł ją do miejsca gdzie ją znalazł. Między czasie, kiedy Enadelia odpoczywała w jego kwaterze, strażnicy Malachiego szukali jej motyla. Był dla niej ważny, więc anioł chciał by go odzyskała. Niestety nie udała się znaleźć owada. Miał jednak nadzieję, że maie go odnajdzie. Kiedy odwiózł ją do lasu pożegnał się i wrócił do Rododendronii.
Avatar użytkownika
Malachi
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Tristan, Troy, Tauros, Tenebris,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Ponadprzeciętna emanacja ukazuje się przyodziana w niebywale żelazny odcień, gdzie u dołu powłoki idealnie wpasowało się kobaltowe wykończenie. Natomiast na szczycie dostrzec można delikatne, barachitowe zawijasy. Obsydianowe światło migocze tu i ówdzie, ostatecznie otulając całą aurę, która tonie w ciszy niezmąconej żadnym odgłosem. Niesie przyjemną woń lilii, zmienia się ona po dłuższej chwili w zapach mirry. W dotyku twarda, próba jej złamania nie skończy się dobrze dla tego, kto pragną jej uszkodzenia. Zachwyca swą elastycznością i poprzez nią prezentuje swe ozdobne, aczkolwiek ostre jak brzytwa wykończenia. Przy okazji kusi również swą niebywałą aksamitnością i delikatnym białym puchem na jej szczycie. W smaku zaś bardzo lepka potrafi skleić na chwile wargi, na długo pozostaje w pamięci.
Wygląd: Gdyby ktoś miał okazję spotkać Malachiego w Planach Niebiańskich, ujrzałby pięknego i dostojnego mężczyznę, w białych szatach i srebrnej zbroi, rzeźbionej i zdobnej w szlachetne kamienie. Jego płaszcz jest pięknie haftowany srebrnymi nićmi w fantazyjne wzory. Nosi srebrne, stalowe karwasze i płytowe rękawice, a także podobne im nagolenniki. Zazwyczaj chodzi w pełnej zbroi, a na ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Rododendronia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron