[Przy wejściu} Nie jest tak, jak być powinno


Głęboko w podziemiach ogromnego lasu znajdują się niezwykle tajemnicze Smocze Pieczary. Zamieszkane przez przyjazne i inteligentne bestie -Smoki Ziemi, kryją w sobie wiele tajemnic. Uważaj żeby nie zgubić się w setkach zawiłych korytarzy łączących smocze mieszkania. Pieczary kryją w sobie ogromne biblioteki z tajemniczymi zwojami i niezwykłymi skarbami. Znajdziesz tu także podziemne ogrody, w których smoki hodują niezwykle rzadkie zioła o niesamowitych właściwościach.

Postprzez Kyvali » N sie 17, 2014 8:03 pm

Widziała wiele rzeczy, na tym i na tamtym świecie, lecz nigdy wcześniej nie przyuważyła pijanego elfa, kręcącego się samotnie między drzewami. W dodatku wymachującego strzałą i wykrzykującego: "To ja! Ja jestem mordercą!". Rzeczywiście, ćwierkały coś ptaszki, że po lesie grasuje niebezpieczny łotr, ale żeby elf? Tak majestatyczna istota? Niesamowite. Naprawdę, niewyobrażalne. Kto by pomyślał! Jednak Kyvali wydało się to zbyt intrygujące. Podeszła więc do niego, gdy zataczał się przy krzakach jeżyn i pomogła mu pod nimi usiąść przy akompaniamencie jego wyć. Gdy już zdołała uspokoić elfa, ten niespodziewanie zaczął mamrotać pod nosem:
- To one. One. To nie ja. To one. Nie ja. To musiały być one.
- One? - zaciekawił się upiór, dokładniej przyglądając się twarzy mężczyzny. - Hmm... Czerwone zabarwienie oczu może znaczyć opętanie. Lub zapalenie spojówek, na pewno jedno z dwojga.  Ale ta blada cera, nienormalnie blada cera. I czarne znaki na policzkach, wokół oczu, na czole... - Zerknęła na niego z uniesioną brwią. - Co było w tym alkoholu?
- To nie ja! To one! - wydarł się elf z groźną miną.
- Wiem! Słyszałam! - krzyknęła, używając tej samej mimiki. "Nie dość, że pijany, to w dodatku  głupi".  - A teraz skup się i odpowiedz na moje pytanie: kim są one?
Chwyciła jego twarz w dłonie, cały czas patrząc mu w oczy. Nie chciała stracić z nim kontaktu, wtedy byłby naprawdę bezużyteczny i utknęłaby w tak zwanym "ślepym zaułku".
- One... To one... Nie widziałem ich... Ale były tam. Były!
- Nie pytałam o ich lokalizację, a identyfikację! A to jest różnica... Odpowiedz, bo ci nie pomogę.
Mężczyzna wodził wzrokiem za czymś niewidocznym dla oka. Kiedy spojrzał w końcu na Kyv... z jego rogówek poczęła wypływać krew. Mimo to, ona dalej uparcie trzymała jego głowę i w kółko powtarzała słowo: "Odpowiedz", mając nadzieję, że wraz z ostatnim oddechem elfa wyjdzie informacja, tak przez nią pożądana.
Krzyk, jaki po chwili wyrwał się z jego gardła, na ułamek sekundy sparaliżował Kyvali dezorientacją całkowitą. A potem z tego, co nazywa się mózgiem, została jedynie papka.
- Ah... - mruknęła, wycierając z twarzy krew. - Mało estetyczne.
W TAKIEJ sytuacji musiała wybrać poszukiwanie informacji w pojedynkę. Względnie w pojedynkę, bo Kot nie był skłonny do wykazywania empatii. Ale czemu się dziwić? To kot...
Avatar użytkownika
Kyvali
Zbłąkana Dusza
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Leed » Pn sie 18, 2014 3:21 am

Czego on tu, do cholery szukał? Znalazł się tutaj właściwie całkowicie dzięki przypadkowi. Jeśli można to tak nazwać. Przywiódł go tu bowiem instynkt, któremu przez ułamek sekundy zaufał, a teraz pluł sobie w brodę za to, że postąpił tak, a nie inaczej. Zdecydowanie lepiej wyszedłby na całych poszukiwaniach, jeśli ruszył by w kierunku cywilizacji. Tam, gdzie znajduje się mnóstwo istot, tam znajdują się też dusze, które tylko czekają na kogoś takiego jak on. Kipią nienawiścią i złem, które jak najszybciej należało odpieczętować i wyciągnąć na zewnątrz, a gotowych już osobników posłać do pobratymców, którzy czekali na takowych "rekrutów" w czeluściach piekła. Wystarczyło ruszyć tam, gdzie wyczuł zapach tych beznadziejnych, bezużytecznych ludzi, a nie tutaj, gdzie nie wiadomo było nawet, czego się spodziewać. Równie dobrze jego "polowanie", na które się wybrał, mogło zakończyć się całkowitym fiaskiem. Zaklął kilkakrotnie pod nosem, nie szczędząc sobie najbardziej wyszukanych słów z jego słownika. Był zły. Oczywiście nie zdradzał tego mimiką twarzy, ani gwałtownymi ruchami - wciąż pozostawał niewzruszony, przemieszczając się sprawnie pomiędzy drzewami. Stopy unosił minimalnie nad powierzchnię ziemi, sprawiając wrażenie sunącego, a nie kroczącego. Oczy rozbiegane po całym otoczeniu, z utęsknieniem wyszukiwały jakiś oznak życia. Kogokolwiek. Czegokolwiek, co pozwoliłoby mu chociaż na krótką chwilę rozrywki. Z każdą sekundą wszystko diabli brało.
Wciąż nic i nic, jakby świat ignorował jego oczekiwania wobec tego miejsca. Jakby jego własne odczucia zawiodły go całkowicie, wystawiając na wiatr. Gdyby nie uczynił kilku kroków w bok, prawdopodobnie wciąż trwałby w tym chorym odczuciu. Teraz jednak, udało mu się coś dosłyszeć. Dźwięk w oddali, przypominający głos. W dodatku nie jeden, a dwa. Należące do mężczyzny i kobiety. Co jakiś czas unoszący się głos sugerował, iż odbywała się między nimi raczej kłótnia, niźli zwyczajna, przyjacielska rozmowa. Zainteresowało go to. Zawędrował tu wiedziony głosem wewnętrznym, mimo to nie spodziewał się spotkać tutaj kogokolwiek. Traktował więc to raczej jako podróż relaksującą i wyciszającą, niż okazję na pożywkę w postaci niespokojnych dusz. A tu, spotkała go niemała niespodzianka. Postanowił skierować się w stronę odgłosów, samemu wydając ich przy tym tak mało, że dosłyszany mógł zostać jedynie z najbliżej pięciu, bądź czterech metrów.
Na nieszczęście zdążył jedynie na końcówkę przedstawienia. Stanął przy jednym z pni, wpatrując się w ujmującą twarz nieszczęśnika, Kyvali. Nie mógł dojrzeć spływającej po policzkach krwi, bowiem zaszedł do nich od tyłu elfa. Do jego oczu dotarła owa informacja dopiero wtedy, kiedy upiór musiał pozbyć się czerwonej substancji z twarzy. Z ust Leed'a nie padło ani jedno słowo. Wpatrywał się tępo w obydwóch osobników, choć żył już tylko jeden z nich. Pozostawał niewzruszony. Przyglądając się oczom Łowcy, jedyną rzeczą, jaką można było zauważyć, pozostawała obojętność. Obojętność na to, co się tutaj stało, a także na całą otaczającą ich naturę. Piekielny położył lewą dłoń na korze, a prawą chwycił za rękojeść swojej broni. Nie wyciągnął miecza. Chciał tylko zasugerować, iż w razie próby ataku - nie zamierza bezczynnie stać i patrzeć. Nie czekał na wyjaśnienia, ani na przywitanie. Choć, nie ukrywał przed sobą, że chętnie wysłuchałby kilku zdań rozświetlających widzianą przez niego sytuację. Dusza, którą posiadał martwy już osobnik ze szpiczastymi uszami nie była skażona. Nie musiał więc spieszyć się z jej przejęciem. Nie interesowało go to. Zdecydowanie bardziej wolał pracować na żywych jeszcze istotach, którzy w dodatku pozwolą mu na wzbogacenie się, bądź też zyskaniu dla niego kilku innych. Lubił, kiedy mógł upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Tym razem nie miał ku temu okazji.
Avatar użytkownika
Leed
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kelio,
Rasa: Piekielny[Łowca Dusz]
Aura: Nieznana.
Wygląd: Postać człowiecza: zacząć można od twarzy, która jak podają Księgi, powinna być uważana za tą o niezwykłej urodzie. Nie jest to jednak w stu
procentach odpowiednie określenie w stosunku co do Leed’a. O ile można nazwać go przystojnym, przy wypowiadaniu słów „niezwykle piękny”
powinna znaleźć się nutka ironii. Nieco podłużna twarz, z wąskimi ustami, które ...
(Więcej)

Postprzez Kyvali » Pn sie 18, 2014 12:21 pm

Obojętność obserwatora wprawiła upiora w totalny stan zdumienia. Elf wybuchł niemalże na jego oczach, a on nic sobie z tego nie robi?! Fascynujące. Koniecznie musiała dowiedzieć się, jak można zachowywać tak brutalnie zimną krew w czasie tego typu sytuacji. Pomińmy fakt, iż ona sama nie przejawiała żadnych emocji względem poszkodowanego.
Zaraz podniosła się z kolan, nie prezentując się zbyt szlachecko; zakrwawione odzienie raczej nie wliczało się do definicji zwrotu "wyglądać przyzwoicie". Jęknęła tylko na myśl, że będzie zmuszona do kupienia czegoś mniej... uwalonego szczątkami przedstawiciela jednej z najstarszych ras na świecie. Niezwykle pokrzepiające.
- Zapewne zastanawiasz się, co się tu... - pomachała chaotycznie rękami nad ciałem bez głowy - wydarzyło. Tak, już spieszę z wyjaśnieniami, jednak wpierw mógłbyś zdjąć dłoń z rękojeści. Naprawdę, nie potrzeba tu użycia broni białej, nie jestem istotą, do wszystkiego podchodzącą z wykorzystaniem siły fizycznej. A ty jesteś Piekielnym... jak mniemam. Czyż nie? Po twojej zawistnej aurze wnioskuję, iż pochodzisz z rasy Nemorian albo Łowców Dusz. Do tej pory nie potrafię ich rozróżnić w rzeczywistym świecie. Nawet wyczytując to wszystko z aury! Cudowne, prawda? Ile potrzeba lat, lat doświadczeń, by nawet bez patrzenia rozpoznać kim jest twój rozmówca. Ja najwyraźniej spędzałam w ich towarzystwie zbyt mało czasu... Uwierz mi, nie potrzebujesz tego narzędzia podczas konwersacji ze mną. Zapewniam.
Niezwykle małomówne było to Dziecię Piekieł, jednak Kyv pozostała wyrozumiała dla jego stanu, wszak to DZIECIĘ PIEKIEŁ. Nie musiało ono posługiwać się strunami głosowymi.
- Rozumiem, co masz na myśli. Już tłumaczę. I odłóż, proszę, w końcu w niepamięć ten miecz, rozprasza mnie świadomość, że jesteś gotowy w każdej chwili zaatakować.
Chwilowa cisza, jaka zapadła między nimi zdawała się dzwonić w uszach, ale to mogło być spowodowane dużą ilością aur pochodzących nie z tego świata. Upiór zastanawiał się, jak długo Piekielny może milczeć, bo chyba nie w nieskończoność; oszalałby od tego, nawet ktoś tak aspołeczny jak on...
- Dobrze. Poukładajmy wszystko w jasną całość. NIE JESTEM MORDERCĄ, żeby nie było. Elf miał w sobie coś, co mnie niesamowicie zaintrygowało. Mowa tu o opętaniu. Tak, OPĘTANIU, ale nie przeze mnie rzecz jasna. Co utwierdza mnie w przekonaniu, iż w jego ciele zamieszkał ktoś niepożądany? Ano, znam się na tym, zetknęłam się wiele razy z przejmowaniem ciał przez istoty z "tamtego" świata. To coś mieszało mu w mózgu, doprowadzało do obłędu, całkowicie nad nim zapanowało. Aż w końcu postanowiło pozbyć się świadka.
Zapatrzyła się w zamyśleniu na wielki korzeń, obok którego stał Piekielny. Myśli wirowały w jej głowie, za wszelką cenę starając się odkryć jakąkolwiek poszlakę.
- Zostawisz to ustrojstwo? - zapytała gniewnie, wskazując spojrzeniem broń rozmówcy.
Avatar użytkownika
Kyvali
Zbłąkana Dusza
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Leed » Pn sie 18, 2014 1:39 pm

Nagły słowotok, jaki padł z ust Kyvali podziałał na piekielnego... kojąco. Chyba tak najtrafniej można to określić. Nie czuł bowiem strachu, ani obaw przed jej istotą, jednakże mimo wszystko, czuł się lepiej, kiedy wiedział, że w najbliższym czasie nie przyjdzie mu wyjmować ostrza z pochwy i używać go w wiadomym celu. Zdecydowanie bardziej wolał, kiedy miecz spoczywał na swoim miejscu, czekając na prawdziwą okazję, a nie na pierwszą, lepszą istotę, która tak naprawdę - nie była niczego winna. Ściągnął dłoń z rękojeści, zgodnie z tym, o co próbował poprosić go upiór. Nie wykonał tego na wzgląd jej słów, a z własnej, nieprzymuszonej woli. Zaintrygował go natomiast fakt, iż w takim krótkim czasie potrafiła wywnioskować jego pochodzenie, czytając jedynie z aury. Łowca niestety nie posiadał takich zdolności, toteż każdy, u którego mógł takową dojrzeć, wydawał mu się podejrzany. Bo jak w końcu miałoby to działać? Może i potrafił odczuwać to "coś", co wydzielała każda żywa jednostka, jednakże nic mu to nie mówiło. Były to jedynie mniej lub bardziej widoczne, pojedyncze cechy, których pomimo usilnych starań, nie potrafił złączyć w całość i wysnuć z nich odpowiednich wniosków. Pod tym względem czuł się nieco pokrzywdzony przez los, bowiem taka umiejętność z pewnością przydałaby mu się podczas polowań na dusze. Potrafiłby wtedy jeszcze szybciej dostosować się do czyichś potrzeb, niźli teraz.
Pomimo upływu kilku już minut, z jego krtani nie wydobył się jeszcze ani jeden dźwięk, a twarz wciąż pozostawała obojętną. Pozioma kreska, jaka została utworzona z warg tuż po przybyciu na miejsce, utrzymywała się niewzruszenie. Być może był to dobry moment, by w końcu odpowiedzieć chociażby jedną sylabą? Leed wzruszył ramionami, opuszczając ręce wzdłuż ciała. Zwisały swobodnie, jakby mężczyzna stracił nagle siły na ich podtrzymywanie. Wolnym krokiem ruszył przed siebie, zmniejszając dystans pomiędzy nim, a martwym elfem do zaledwie metra. Kiedy rzucił w jego stronę krótkie spojrzenie, uniósł jednocześnie jedną nogę nieco ku górze i zahaczył palcami o bok trupa. Szybkim wymachem odrzucił go na bok, a pozostałości po głowie powędrowały w każdą stronę świata, jednak nie wyżej, niż na dziesięć centymetrów wysokości.
- Za dużo gadasz. Nie interesuje mnie, co się tutaj stało, ani z jakiego powodu zainteresowałaś się nędznym elfem. - mówił cicho i z akcentem nadającym całej jego osobie tajemniczości. - Interesuje mnie tyla jedna rzecz, a skoro zdołałaś już domyślić się kim jestem, powinnaś wiedzieć o co chodzi.
Łowca przeniósł oczy na Kyv, doszukując się w jej osobie jakichś podpowiedzi. Czy była osoba, której warto poświęcić nieco uwagi? Z którą warto spędzić nieco czasu, wyciągając z tego korzyści dla samego siebie? Być może mogłaby stać się narzędziem w jego rękach, które wykorzystywałby do swoich własnych celów, a być może posiadała wystarczającą wiedzę, by zaprowadzić go do tego, co postanowił odnaleźć zaledwie kilka dni temu? Skoro nie straszny jej, jak zauważył, widok krwi i brutalnych sytuacji, być może warto byłoby poddać ją swego rodzaju próbie? Cóż, w głowie piekielnego kłębiło się wiele myśli, aczkolwiek to nie na swoich postanowił się teraz skupić. Zacisnął delikatnie zęby, starając się odczytać wewnętrzny głos upiora, a trzeba przyznać, że miał do tego smykałkę.
Avatar użytkownika
Leed
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kelio,
Rasa: Piekielny[Łowca Dusz]
Aura: Nieznana.
Wygląd: Postać człowiecza: zacząć można od twarzy, która jak podają Księgi, powinna być uważana za tą o niezwykłej urodzie. Nie jest to jednak w stu
procentach odpowiednie określenie w stosunku co do Leed’a. O ile można nazwać go przystojnym, przy wypowiadaniu słów „niezwykle piękny”
powinna znaleźć się nutka ironii. Nieco podłużna twarz, z wąskimi ustami, które ...
(Więcej)

Postprzez Kyvali » Pn sie 18, 2014 2:07 pm

Westchnęła ciężko, z nutą znudzenia i zmarnowania. Łowca Dusz, jak nic, Łowca Dusz. Co mogło go tu sprowadzić? Oczywiście! Zapewne musiał wyczuć zbłąkaną energię, na tyle potężną, by wyłapać ją z odległości co najmniej kilku kilometrów. To nie był przypadek, że się tu znalazł. On wiedział, że coś tu jest. Jego zmysły były nad wyraz wyczulone, niewyobrażanie wyczulone.
- Domyślam się, iż poszukujesz zagubionych duszyczek? Bo co innego mógłbyś robić? Wy, Łowcy Dusz, raczej nie przechadzacie się po ulicach miast, zapytując o kufel dobrego, korzennego piwa... Moje wyjaśnienia były jedynie wstępem do wielkiego poszukiwania, bo, widzisz... Ja także chcę znaleźć te istnienia. A to, że dużo mówię nie powinno ciebie w żadnym stopniu irytować. Zdobywanie informacji to pierwszy krok do odkrycia tego, co za nimi stoi. Tak więc nie wybrzydzaj i słuchaj, bo na pewno ci się to przyda. Zmierzamy w tym samym kierunku, więc bezsensownym byłoby podążanie do celu osobno.
Postawiła sprawę jasno. Ona miała informacje, a on umiejętności, które pozwolą przyjrzeć się z bliska tym stworzeniom.
W chwilę później zorientowała się, że podświadomie stara się wykorzystać Piekielnego, by sobie ułatwić życie. Ciekawe jak bardzo by go to zdenerwowało...
Avatar użytkownika
Kyvali
Zbłąkana Dusza
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Leed » Pn sie 18, 2014 8:01 pm

Bordowe tęczówki skierowane były prosto na twarz Kyvali. Piekielny był teraz skupiony tylko na jednej rzeczy - wyczytaniu wszystkich myśli z jej głowy, jakie się tam kłębiły. Przyszło mu to nawet łatwo. Upiór najwidoczniej nie zdawał sobie nawet z prawy, iż taka czynność ma teraz miejsce. Mężczyzna czytał z niej jak z otwartej księgi, zapisując ważniejsze, według niego, informacje. Czego ona tak naprawdę oczekuje? Współpracy? Pomocy? Wzajemnego podpierania się i ubezpieczania pleców w razie problemów? Za kogo, do cholery, uważała Leed'a? Przyboczną straż, która jest na każde skinienie i wspomoże w razie kłopotów? Za nikogo innego bowiem, póki co, nie mogła. Nie pochwalił się żadną wiedzą, a jedynie położył dłoń na rękojeści, delikatnie dając do zrozumienia, że wie jak się nim posługiwać i jak machnąć, by zrobić krzywdę. Fakty same łączyły się w jedną, spójną całość, która według łowcy była, przynajmniej póki co, nie do pojęcia. Z jakiej racji miałby latać za nowo poznaną kobietą i usługiwać jej swym ostrzem? Umiała coś innego, oprócz ciągłego kłapania dziobem? Może i potrafiła czytać z aur, może i posiadała odpowiednią wiedzę, która mogłaby przydać się i jemu, ale co poza tym? Nie wiedzieć kiedy, postawił krok do przodu, wciąż z niewzruszonym obliczem. Domyślał się co kombinuje, jednakże postanowił tego nie zdradzać. Przeszedł za nią, prawie że szurając stopami po chłodnej glebie. Stali teraz do siebie plecami. Być może obejrzała się za nim - nie był tego pewien, bowiem on wpatrywał się w pustą przestrzeń.
- Skoroś taka mądra, powinnaś też wiedzieć, że zdradzanie swoich celów całkowicie nieznajomym osobom nie jest najroztropniejszym wyjściem z sytuacji. Tym bardziej, jeśli w dłoni dzierżą mecz, a ty nie wiesz, czego się po nich spodziewać. Głupie zachowanie z twojej strony, nie uważasz? - głos miał sarkastyczny, jakby wyśmiewał stosunek kobiety wobec niego.
Wykazała się naiwnością, z którą miał do czynienia praktycznie na co dzień. Po części to na niej opierał swoje działania, korzystając z niej za każdym razem, kiedy nadarzyła się okazja. Dzięki temu potrafił chwycić naprawdę smakowite kąski, nie wysilając się ani trochę. Skręcił się w boku, na powrót przyglądając się osobie. Kolor włosów i oczu był rzadko spotykany. Wątpił więc, by była to jakaś zwykła, szara myszka. Postanowił ją sprawdzić.
- Może jakiś powód, dla którego miałbym kierować się w dalszą podróż w twoim towarzystwie? Jesteś w stanie zaoferować coś ciekawego? - obrócił się już całkowicie, ponownie stając z nią twarzą w twarz. - Oczywiście pomijając twój ewentualny talent w łóżku. Miej pewność, że tym mnie nie przekupisz.
Avatar użytkownika
Leed
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kelio,
Rasa: Piekielny[Łowca Dusz]
Aura: Nieznana.
Wygląd: Postać człowiecza: zacząć można od twarzy, która jak podają Księgi, powinna być uważana za tą o niezwykłej urodzie. Nie jest to jednak w stu
procentach odpowiednie określenie w stosunku co do Leed’a. O ile można nazwać go przystojnym, przy wypowiadaniu słów „niezwykle piękny”
powinna znaleźć się nutka ironii. Nieco podłużna twarz, z wąskimi ustami, które ...
(Więcej)

Postprzez Kyvali » Wt sie 19, 2014 5:50 pm

Uśmiechnęła się pod nosem, jakby usłyszała coś zabawnego. Po chwili dopiero zareagowała słownie, kierując na niego wzrok.
- Ha! Nie - skwitowała krótko, acz niezbyt zrozumiale. - Spójrz na to z drugiej strony: może ja chciałam, byś usłyszał moje myśli? Być może jestem zbyt mądra? Zważ na to, iż ty także postąpiłeś głupio. Skupiając się na moim umyśle, dałeś mi dostęp do swojego, otwierając coś w rodzaju tunelu między nimi. Dzięki temu ja mogłam wejrzeć w twoje rozmyślania, poglądy... wspomnienia. Mogłam przeczesywać twój umysł, gdy ty zajmowałeś się rozpracowywaniem tego, nad czym teraz myślałam. Właśnie, TERAZ. A ja zdołałam zobaczyć prawie wszystko. Pominęłam kilka mniej ważnych rzeczy.
Kłamała jak najęta, jednak robiła to tak naturalnie, że sama uwierzyła w swoje własne oszustwo. Oczy jej błysnęły, gdy zdała sobie sprawę jak genialny jest jej pomyślunek. Zamilkła na moment, by rozkoszować się chwilami swego diamentowego wręcz podejścia do sytuacji. Diamentowego, bo NIC nie mogło jej przeszkodzić! A tym bardziej mało wyrafinowane domysły Piekielnego.
- Może i znasz się na łapaniu dusz, Panie-Wyjęty-Prosto-Z-Piekła, może i posługujesz się mieczem, jednak ja mam raczej bardziej przydatną broń. To wiedza, tak dla ścisłości. Dosyć rozległa, galopująca wraz z wiatrem wiedza, której mogę użyć przeciwko tobie, jeśli sobie na to zasłużysz. A teraz dygresja: przekupywanie Piekielnego potencjalnym stosunkiem seksualnym? Naprawdę? POWAŻNIE? - zapytała głośno, z nutą znudzenia i lekkiego rozbawienia, mrużąc przy tym jedno oko, jakby jakiś tik miała. - Może dla Pokus... Elfów... Syren, czy innych stworzeń posługujących się uczuciami, to taaaak, byłoby nawet logiczne. Ale nie dla mnie. Oj, nie, nie. Dla mnie to jest absolutnie awykonalne, muszę ci powiedzieć. Nawet gdybym chciała, to i tak bym nie mogła. Dlaczego? Bo ja nie mam duszy - wyjaśniła z satysfakcją i szerokim uśmiechem na twarzy.
Avatar użytkownika
Kyvali
Zbłąkana Dusza
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Leed » Śr sie 20, 2014 12:08 pm

Żadna z reakcji Kyvali nie zrobiła na mężczyźnie większego wrażenia. Był niczym skała, wciąż niewzruszony i praktycznie obojętny na każde jej słowo, czy też argument. Żadna uszczypliwość, jaka wypłynęła z jej ust nie dotarła do łowcy. Usta stanowiły poziomą kreskę, a oczy, podobne do zmęczonych, w połowie pokryte były powiekami. Wyglądał niczym istota całkowicie wypruta z uczuć i emocji, przyjmująca do swojej świadomości jedynie pojedyncze i krótkie zdania, zwieńczone odpowiednim "wykonać". Nijak to jednak miało się do prawdziwych odczuć Leed'a. Zgrywał twardego, a nawet i faktycznie taki był, lecz do głupich nie należał. Potrafiłby uwierzyć w jej słowa, lecz pod jednym warunkiem. O ile byłoby ich mniej, niż dotychczas. O ile byłyby dobrane lepiej, a całość zwięźle przedstawiona do szybkiego odczytu. Jeśli była taka mądra, najwyraźniej zgubiła się w tym natłoku informacji, jakie posiadała, lub najzwyczajniej w świecie nie posiadła tego drugiego rodzaju mądrości, a jedynie suche fakty i formułki, które umie wyklepać w odpowiednim miejscu, i o odpowiednim czasie. Nie ruszył się nawet o milimetr od kiedy stanął naprzeciw niej. Dzielił ich metr, może mniej. Piekielny nie tracił z nią kontaktu wzrokowego, swymi bordowymi oczami cały czas przeszywając jej oblicze.
- "Zbyt mądra"? Kto w ogóle wpadłby na taki chory pomysł określenia się takim mianem? Kłapiesz zdecydowanie za dużo, a i chyba nawet nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego, co wychodzi z twoich ust. Smutne, chociaż z drugiej strony całkiem intrygujące.
Tak naprawdę sam do końca nie wiedział, czy słusznie postępuje. Przez swoje dotychczasowe życie nauczył się, że po każdym można spodziewać się rzeczy nieoczekiwanych i najmniej do nich pasujących. Jaką więc miał pewność, że to nie ona wbije mu pierwsza sztylet w krtań, bądź też nie wykorzysta owej "wiedzy", którą rzekomo posiadała? Dlaczego wdał się w tą cholerną dyskusję, która prowadziła donikąd? Dlaczego, do cholery, przyszedł tutaj i postanowił przyjrzeć się jej osobie z bliska? Na żadne z pytań nie potrafił odpowiedzieć. Poddał się jedynie dociekliwości i ciekawości, choć wcale mu to do dalszego istnienia nie było potrzebne. Mógł przejść obok i machnąć na to wszystko ręką, a mimo to zbliżył się. To był ten błąd, którego nie powinien popełniać. On zaś pociągnął za sobą następne i całkowicie pogrzebał czarnowłosego. Mógł tylko słuchać jęków i stęków upiora, czekając na odpowiedni moment, by czmychnąć bokiem.
- Nie masz duszy powiadasz? To nawet lepiej. Nie będzie mnie korciło, żeby przypadkiem wyrwać ją z twojego ciała - westchnął cicho, prawie że niedosłyszalnie.
Minuty mijały, a Kyv wciąż nie uświadomiła go, w jakim stopniu byłaby dla niego przydatna. Udowodniła natomiast, że język ma niewyparzony i gadulstwa jej odmówić nie można. Może byłaby to dobra odskocznia od wiecznie milczącego towarzystwa, jednakże nie zamierzał niańczyć obcej istoty, zupełnie nic o niej nie wiedząc. Zresztą, jego charakter sprawę stawiał jasno - jeśli nie uzyska od niej czegoś dla siebie, po prostu odmówi i odejdzie.
Avatar użytkownika
Leed
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kelio,
Rasa: Piekielny[Łowca Dusz]
Aura: Nieznana.
Wygląd: Postać człowiecza: zacząć można od twarzy, która jak podają Księgi, powinna być uważana za tą o niezwykłej urodzie. Nie jest to jednak w stu
procentach odpowiednie określenie w stosunku co do Leed’a. O ile można nazwać go przystojnym, przy wypowiadaniu słów „niezwykle piękny”
powinna znaleźć się nutka ironii. Nieco podłużna twarz, z wąskimi ustami, które ...
(Więcej)


Powrót do Smocze Pieczary

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron