Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Deidre » Cz mar 07, 2019 2:34 pm

Mała Nevan ma bardzo konkretnie określony system wartości :P
Teraz miała Tilię [czyt. wilka - przyp. Deidre] i "driadę", nie musiała się przejmować i myśleć o tym nieokrzesanym psie. [czyt. biednym porzuconym Valu - przyp. Deidre]


Suczka ma małą fankę <3
- Dziękuję, że mi pomożesz. Nie krępuj się zdzielić go po tym durnym łbie. Chciałabym by był choć trochę tak grzeczny i mądry jak ty - mruknęła do Tili, nadal wtulając się w jej futerko.
Avatar użytkownika
Deidre
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Lucy » Cz mar 07, 2019 11:25 pm

Shantti, jak zwykle gotowa do pomocy przy rozwalaniu zajazdu <3

Pojawiła się jeszcze jedna postać, kobieta o zdecydowanym charakterze i to jeszcze taka, której by najsilniejszy facet nie przegonił, bo wystarczyło jej jedno spojrzenie.

Nikt tak dobrze nie opisuje pracowników ~

Głos Kaikomi wzbudził w tancerce wszelką solidarność – zarówno te kobiecą, jak i te nakazującą jej chronić delikatny kwiat przed światem albo takimi marynarzami, co to rzadko schodzą na ląd.

Bądź jej rycerzem, kiedy mąż zajmuje się rewolucją odzieżową xD

[...] przyznała na głos, a gdy marynarz wszedł do karczmy, wówczas Shantti postanowiła wyjść machając do Kaikomi i... kobiety z siekierą...

x'3

Tancerka odskoczyła od okna, gdy jedna z koszul uderzyła o szybę. Elfka mrugnęła kilka razy przyglądając się, jak materiał osuwa się w dół odsłaniając przy okazji stado rozebranych gości. Gdzieś jeszcze poleciały dwie połówki kokosów i Shantti straciła na pewności czy była to część serwowanego dania czy też któraś z mieszkanek wioski dała się ponieść wielkim emocjom.
              - Macie rację! - krzyknął zrywając się na równe nogi. - Czas zrobić coś ze swoim życiem... - zakaszlał staruszek. - Wrócę do swego kraju! W imię ojczyzny! W imię mego honoru, wrócę na pustynię! Tam są korzenie mojego rodu! Jak... jak łatwo zapomnieć... - zadrżał, po czym sam zerwał koszulę i zawył machając nią niczym kowbojskim lasso.
               - REWOLUCJA! OCALENIE! WOLNOŚĆ!
To właśnie usłyszała elfka, która niepewnie podeszła do pracownik zakładu. Z drzwi wyleciał stary i posiwiały leonid, który nie mógł pochwalić się krzepą albo chociaż jędrną skórą. Pomarszczony niczym skorupa orzeszka wyskoczył śmiejąc się do nieba i głosząc stare prawdy o tym, że kraj potrzebuje odrodzenia.

A nie ubrania? x'3
Ale TAK!  >:]
Nocna forma
Av świąteczny od Calli

Motta rodzinne:
Kawa, kawa, więcej kawy, kawa, znowu kawa!

Plan dnia

Dla Shantti ~
Dla świata ~

,,Lucy jest jak połączenie himalajskiego wilka z rosyjskim borzojem, z głosem niemca śpiewającego także po angielsku, który mieszka na tropikalnej wyspie z długowłosym kotem." (~ Ja, dzięki Szopowi x'3)
Avatar użytkownika
Lucy
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wilkołak
Aura: Czytanie tej emanacji okaże się przyjemne i kojące niczym spacer po plaży. Zamknij więc oczy i poczuj ją wszystkimi zmysłami. Pozwól by piasek przesypywał się pod Twoimi bosymi stopami, swoim aksamitem pieszcząc skórę. Dopiero teraz otwórz oczy i naciesz je połyskującymi w słońcu ziarenkami. Nie bój się, weź piasek w ręce. Przyjrzyj mu się uważnie, gdyż nie jest tak monochromatyczny jak mógłby się wydać na początku. Pozwól cynkowym drobinkom przepływać między swoimi palcami i dostrzeż tańczące wśród nich platynowe kruszyny, które giną wśród mniej szlachetnego metalu. Zwróć uwagę na złocisty pył przemykający w kaskadach osypujących się z Twych dłoni. Zachwyć się smużkami artystycznej miedzi, nietypowej w swej dziedzinie, niepodobnej żadnej innej i niespodziewanej, która zaskoczy cię swą obecnością w takim połączeniu. Na koniec pozwól by kontrast morskiego barachitu sięgnął i opłynął Twe stopy, gdy wędrujesz brzegiem. Teraz czas byś opuścił plażę. Udaj się na plantację kawy, której obsydianowy połysk kusi na horyzoncie. Wejdź w wąskie kręte alejki, pozwól im się poprowadzić. Początkowo przywita Cię tu wyraźny zapach mokrej ziemi, szybko jednak z pod niego zacznie się przebijać aromat świeżo palonej i mielonej kawy. Nie wahaj się, pozwól by pośród całkowitego bezdźwięku, wabiący aromat wyprowadził Cię z pośród krzewów. To właśnie na skraju gąszczu, czeka na Ciebie filiżanka idealnego espresso. Na śnieżnobiałej serwetce, której materiał jest giętki i miękki w dotyku, stoi równie biała porcelana. Weź do ręki kunsztowną filiżankę, szanując jej cienkie i ostre krawędzie. Doceń doskonałą ceramikę, która jest gładka i nieskazitelna, ale też przede wszystkim twarda mimo swojej kruchości. Spójrz na czarny parujący napar. Teraz możesz wziąć upragniony łyk kawy. Na początek wyda Ci się znacząco lepka, może nawet za bardzo. Zaraz potem zdziwi Cię jej intensywna łagodność. Nie będzie to jednak koniec niespodzianek. Przy kolejnym łyku poczujesz delikatne słonawe nuty ukryte w głównym smaku. Na koniec degustacji spotkasz też subtelną kwaskowość, zarezerwowaną tylko dla wybranych. Wtedy też ockniesz się, żałując, że podróż tak szybko się zakończyła.
Wygląd: Najpierw się przedstawię: jestem Lili - piękna kotołaczka i dobra znajoma Lucy’ego, którym się zainteresowaliście. Korzystając z okazji, że mam do kogo otworzyć pyszczek powiem wam wszystko co wiem o moim przyjacielu.

Lucy, choć pokazuje się swoim gościom głównie pod postacią wilkołaka ma także swoją ludzką, oryginalną formę. My, jego przyjaciele i najwierniejsi ...
(Więcej)

Postprzez Lotta » Cz mar 07, 2019 11:52 pm

Cain ~

Cain także nie wierzył w to, że Conan mógłby być starszy od niego. Znaczy… [...] mógłby być ewentualnie starszy od Lotty – chociaż to też uważał za coś, co nie jest czymś pewnym – ale wątpił w to, żeby był starszy od niego. Przede wszystkim nie zachowywałby się tak, jak zachowuje się aktualnie i raczej sprawiałby wrażenie kogoś mającego...

mózg?  
... doświadczenia życiowe i takie same mądrości, a także wiedzę.
Avatar użytkownika
Lotta
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Rosa, Vinny,
Rasa: Czarodziejka
Aura: Nie taka znowu stara, ale już nie młoda aura, chociaż mruga jakby należała do podlotka, jej barwy nabrały już nieco dorosłego nasycenia. Wpierw, na samym starcie przywita cię radosny ametyst, lśniący wesoło i lepiący się do ciebie silnie niby w uporczywych seriach uścisków, byś już na starcie poznał z kim masz do czynienia. Po chwili dostrzeżesz rzecz niesłychaną, koraliki różnobarwne, które rzeczony połysk jakby zarzucił ci na szyję w przyjaznym geście, przecząc prawom logiki. Jedne szorstkie, inne gładkie, ale o krawędziach nieodmiennie tępych i bezpiecznych, oraz twardej i nieustępliwej strukturze nanizane są na sztywną i wytrzymałą cynową nić, by swobodnie mogły mienić się na przemian barachitem i srebrem. Aż się ciepło na sercu robi, prawda? Dodaj huk płynącego nieopodal wodospadu, którego wody spadają z gór by pienić się u ich podnóża, trzask płomieni trawiących suche gałązki, wybrzmiewające gdzieś w tle, oraz odbijające się echem kroki niedźwiedzia, a od razu poczujesz się jak podczas jakiegoś sekretnego szamańskiego rytuału przejścia. Unosząca się w rześkim zimowym powietrzu woń kadzideł tylko dodaje mistycyzmu, komponując się z jego wyraźnym, słodko-pikantnym posmakiem. Poczułeś się niemal wyróżniony by dostąpić takich sekretnych zaszczytów. A tu niespodzianka. Puf! Aura prysła niczym bańka mydlana. Popędziła w misiowych podskokach do następnej osoby zawierać przyjaźnie.
Wygląd: Lotta jaka jest każdy widzi, a już zwłaszcza ci, którzy patrzyli.
Popatrzeć natomiast jest na co, bo jeśli się nie rusza, czarodziejka prezentuje sobą urodę niewieścią całkiem wysokiej klasy. No, ale ona jest jednak dość ruchliwa.

Gestykuluje żywo i chętnie, wylewnie przytula, obejmuje i obłapia, rzuca się na szyję, klepie po plecach, przybija piątki, kiwa głową ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada amulet pozwalający jej przemieniać się w niedźwiedzia.

Postprzez Fobos » So mar 09, 2019 1:06 am

Po prostu kocham tę kobietkę! <3 Maka:
Ostatecznie w końcu to przez jej obecność dorobił się tak strasznej rany… gdyby mogła mu ją chociaż opatrzyć…
Na bezczelną myśl o nagich plecach Lorda zrobiła się pod futerkiem cała czerwona. Ze złości, że w ogóle przyszło jej, zwykłej pracownicy, do głowy coś tak impertynenckiego i dlatego, że była to myśl bardzo kusząca. Ale nie, nie! Nie ma prawa oglądać ani pleców, ani ran tego mężczyzny! O czym w ogóle myśli, fe! Matka byłaby zawiedziona.
Avatar użytkownika
Fobos
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: Wampir (przemieniony z człowieka)
Aura: Emanacja nie przytłacza swoją siłą, ale jej mocy zdecydowanie nie można zignorować. Czasem rozbiega się zaczepnie, jakby chciała poczuć aury innych osób i przekonać się, że jest wśród nich tą jedyną, najbardziej wyjątkową. I choć doświadczony czytelnik od razu dostrzeże w niej nieco pospolitości to nie zaprzeczy, że pod pewnymi aspektami faktycznie jest niepowtarzalna. Nim jednak dotrze się do tego co najbardziej zaskakujące, trzeba będzie przejść przez główną ulicę pełnego dzieci, lecz w jakiś sposób ponurego i niepokojącego miasta, nad którym stale unosi się zapach świeżej krwi. Skąpane jest ono w cynku, choć z widocznymi smugami cyny, a także udekorowane subtelnymi wzorami miedzi. Niektóre z tych kunsztownych zdobień ukazują smętne lub makabryczne sceny, inne zaś przedstawiają uosobienie śmierci - trudno wśród nich znaleźć inne motywy, choć i one pojawiają się od czasu do czasu. Koniec ulicy stanowi plac, wokół którego piętrzą się zbudowane z kobaltowej cegły biblioteki i liczne pracownie o dachach w kolorze rtęci. Wśród tych wspaniałości zapomina się nagle o podejrzanej atmosferze miasteczka, a zamiast tego umysł wypełnia wrażenie oświecenia - uczucie, że właśnie coś odkryliśmy i jest to coś bardzo ważnego. Pełni entuzjazmu biegniemy ku pierwszej bramie jaką napotka nasz wzrok - chcemy wszystko zapisać, zagłębić się w księgach i podzielić naszymi pomysłami - najlepiej wszystko na raz. Popychamy dwuskrzydłowe drzwi, a one uginają się pod naciskiem dłoni, jakby były nie z drewna, lecz jedwabnej tkaniny i zamiast wejść wpadamy do środka. Nie ma już żadnego budynku, żadnych ludzi, ani naszej pewności, że wiemy coś niezwykłego. Lądujemy wielkim lodowcu, oślepieni blaskiem rozciągającej się w około szlachetnej platyny, odbijającej promienie słońca. Mrużąc oczy rozglądamy się po lodowych połaciach, które ukształtowane zostały tak, by jak najbardziej przypominać dwór i otaczające go ogrody. Jest to twarda i solidna konstrukcja z ostrymi wieżami strzelającymi ku niebu, obwiedziona ogrodzeniem z fantazyjnie powyginanych sopli. Wszystkie powierzchnie są bajkowo gładkie i przyjemne w dotyku, ale zaskakująco lepkie, gdy zaczną się topić. A topią się cały czas - nie panuje tu bowiem zimno, ani nawet chłód - widać za to zarówno sypiące się iskry jak i kropelki wody spływające z wysokości. Wszystko trzeszczy przejmująco, dźwiękiem niepowtarzalnym - składa się na niego huk płomieni i szmer żywego strumienia, oba nierozerwalnie złączone ze sobą. Czasami wydaje się, że nad pęknięciami unosi się delikatna, szafirowa poświata, ale jest tak blada, że trudno się upewnić. Ostatnie co można zrobić, by otrzymać pełny obraz emanacji, to spróbować półprzezroczystego odłamka, jednego z wielu jakie leżą na ziemi - w smaku będzie on łagodny i gorzki, jak życie niektórych ludzi, ale okaże się też zaskakująco przyjemny.
Wygląd: Pierwszym co rzuca się w oczy w wyglądzie Fobosa są jego cienkie, białe włosy. Przypominają nitki babiego lata i otaczają twarz nieco napuszoną chmarą. Czasem mężczyzna wiąże je czarną aksamitką - mimo że jest nieśmiertelny, wygląd nadal jest dla niego bardzo ważny.
Spośród starczych włosów wyłania się jednak młoda, szczupła twarz, co często budzi niepewność ...
(Więcej)

Postprzez Maka » So mar 09, 2019 5:08 pm

Lord Fobos ~

Uważając rozmowę za skończoną, odkuśtykał w stronę znajdującego się na parterze pomieszczenia. Dwór troskliwie wygładził przed nim dywany i otworzył szeroko drzwi.

Kochany Dwór x'3
Avatar użytkownika
Maka
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Kotołaczka
Aura: Na delikatnym, szafirowym tle kołyszą się różnorodne barwy. Miedziane obszary pojawiają się i zanikają, niczym obłędnie drogi materiał, który rozpływa się gęstą mgłą w twoich dłoniach. Gdy jednak już uda ci się uchwycić chociażby skrawek tejże emanacji to dostrzeżesz piękne wykończenia wyszyte cynkową nicią, a wszelakie wzory wytłoczone są cynowym kolorytem. Kształty te rysują przebyte drogi po świecie Alaranii, głównie zwracając uwagę na wielkie miasta niżeli leśnie ścieżki. Wszystko jest świeże i lekkie, dlatego też drogi czytelniku nie zdziw się żadną plamą na swych rękach. Nie usłyszy nikt, jak materiał trzepocze na wietrze, ale będzie mógł sobie wyobrazić właśnie te wszystkie dźwięki widząc aurę. Nie jest wybitnie giętka, lecz sam fakt płynnych ruchów wywołuje wrażenie czegoś całkiem odwrotnego. Szczególnie tę myśl potęgują świetliste błyski odbijające się od gładzi. Ma miękką oraz lepką powierzchnię i smakuje niczym popołudniowa herbatka w gościach – gorzka z posmakiem kwaśnej pomarańczy oraz ostrego imbiru.
Wygląd: Kobieta jako kotołaczka posiada trzy formy: zwierzęcą, antropomorficzną i humanoidalną.
Jako podstawową już jako dziecko wybrała tę, która znajduje się pomiędzy dwiema skrajnymi opcjami. To była w sumie jedna z jej bardziej, zdawałoby się, szalonych decyzji.
Jako antropomorfka bowiem wyjątkowo mocno upodabnia się do zwierzęcia. Nie tylko przez wzgląd na zmodyfikowane ...
(Więcej)

Postprzez Sanaya » So mar 09, 2019 6:25 pm

Grelia:
- Ogrody... - zamyślił się na chwilę. - Nie, kwiaty – zdecydował się. - Są czyste i klarowne, również te piękne. Uzbrojone w kolce nie ranią, o ile wiesz jak do nich podejść. Nie oszukają. Ich wymagania są jasne i czytelne. Potrzebują tylko wody, słońca lub cienia. To ich jedyne życzenia i jedynie człowiek sprowadza na nie śmierć, jednak spełniając wymienione warunki nigdy nie zdradzą. Nie są fałszywe, jak niektóre komplementy... - Głos Roalda zawisł w powietrzu. - Doskonale zdaję sobie sprawę, że pewni goście przyszli tu dla interesu, a nie dla „głupich kwiatów”
Avatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Kana » So mar 09, 2019 8:24 pm

OGNARUKS
[...] powoli zaczynał rozumieć, że po Karze nie ma co oczekiwać entuzjazmu, ale w tym bijącym od niej chłodzie były też iskierki, które interesowały smoka. No i na dodatek on sam był wielkim płomieniem – po co mu kolejny do towarzystwa?

Nie należał do największych. Przy Ognaruksie pewnie wyglądałby jak mysz, ale dla istot rozmiarów człowieka musiał sprawiać wrażenie olbrzyma. Jak dużo zależy od skali...



ASTRATE
- Hmm… no nie wiem. Jesteś diablicą, nie mylę się? – zapytał, przyglądając wciąż kobiecie, a ona niechętnie (bo kuźwa nie mogła ukryć pieprzonych rogów i ogona w tej chędożonej jaskini) skinęła głową, spuszczając wzrok zawstydzona.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Nick » N mar 10, 2019 9:36 pm

Kwintesencja Rammiego :D
I z masą innych dziwnych zwyczajów, o których całe szczęście nie wspominał, bo gdyby zaczął się bawić w dygresyjki, to momentalnie straciły główny wątek, zaczął opowiadać o wszystkim wkoło, słońce dawno by zaszło, a on dalej by opowiadał, nawet gdyby nie miał słuchaczy…
Avatar użytkownika
Nick
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Fobos, Bjornolf, Deidre, Vera, Barabasz, Mimi, Sapphire, Saskia,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj w piekle!… Nie… w piekielnej bibliotece! Jej potężne mury splecione z łagodnej goryczy uparcie chronią pokłady kobaltowej wiedzy, jaka się tu znajduje. Potężnej wiedzy! Zmatowiałe woluminy zajmują ogromne regały od góry do dołu, poukładane równo i wedle sprawdzonego systemu. Pokryte są srebrem, więc nie straszny im trzask płomieni, iskry i okropne, iście piekielne gorąco. Przeżerający zmysły odór siarki także im nie przeszkadza, choć innym może utrudniać czytanie. Poza tym zamiast czytać lepiej rozejrzyj się dookoła - za cynkowym biurkiem ukrytym w cieniu czai się coś obcego. Wiesz, że tam jest, czujesz tego obecność, ale nie możesz tego dojrzeć. Może lepiej uciekaj? Ale nie możesz. Bo spadasz! To uczucie jest tak silne, że aż przyspiesza puls. I po chwili zdajesz sobie sprawę, że to całkiem przyjemne… aż upadasz na twardą posadzkę. Delikatnie lepka i jakaś taka nie sztywna pokrywa podłogę w bardzo osobliwym pomieszczeniu, najwyraźniej prywatnym - tutaj jak wszędzie stoją rzędami księgi, lecz powietrze wypełnia niczym gęsta mgła obsydianowa poświata. Niezwykle piękna, ukształtowana nie samą naturą, a zdobytą wiedzą, przemyśleniami i rozumem. W tym pokoiku może panoszyć się do woli, zostawiając nad sobą piekielne terytoria, ale gdy trzeba musi mieć jak się bronić. Właśnie dlatego ściany tego zacisza zrobione są z luster o nawet dość gładkiej powierzchni, które - gdy tylko staniesz pośrodku - rozpadną się na miliony zabójczych odłamów i przeszyją wyobrażenia na wylot, pozostawiając w twym umyśle jedynie ciemność.
Wygląd: DIABEŁ
Nick jest postawnym diabłem, choć w porównaniu z niektórymi przedstawicielami swojego gatunku, jawi się niczym karzełek. Przewyższa rosłego mężczyznę o głowę, a jego wzrostowi towarzyszy proporcjonalnie zbudowane ciało. Ma męską sylwetkę, o szerokich, dobrze umięśnionych ramionach, zazwyczaj ukrytych pod rękawami białej koszuli. Jest ona zawsze lekko pomięta od ...
(Więcej)

Postprzez Sanaya » N mar 10, 2019 9:52 pm

Nick, jedyny i niepowtarzalny, nim jeszcze skonfrontował swoją wiedzę  z brutalną rzeczywistością:
Nie dodał, że wiedzę na temat jeździectwa czerpał tylko z książek. Jak trudne może to być, skoro jeździć umiał każdy rycerz i giermek? Nie wszyscy byli wybitnie inteligentni. Ktoś taki jak on nie powinien mieć z tym najmniejszych problemów.

Na Rammonie już się poznał:
Po uzyskaniu zgody (i kilkunastu dobrych porad) elfa, zarządca oddzielił się od niego i ruszył w głąb miasta.

I jego bardzo praktyczny notes:
Gdyby ktoś zbyt nachalnie próbował go czytać, przedmiot zacząłby wrzeszczeć i przeklinać. W ostateczności nawet kłapać okładkami.

Z namaszczeniem odłożył książkę na miejsce i wyciągnął kolejną. Cienki zbiór opowiadań kręcił się wokół mackowatych stworzeń zamieszkujących głębiny oceanu i przedwiecznego bóstwa, które przemawiało do ludzi w majakach i snach. Bajki.

Miał szczęście - jego pojawienie się zauważył jedynie żebrak bez nóg i towarzyszący mu pies. Z tej dwójki to zwierzę miało więcej rozumu, bo wycofało się rakiem, wyczuwając istotę z Piekła rodem.

Każda kartka wydawała się jak kruche skrzydło, które za chwilę może uwolnić się ze szwów i ulecieć w powietrze.
Avatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Kana » Pn mar 11, 2019 6:10 pm

BJORNOLF

Cudny opis:
Burza pełzła po niebie niczym olbrzymi, warczący złowrogo zwierz. Przykryła swoim popielatym cielskiem już cały błękit i tylko tu i ówdzie szarość przechodziła w podbarwioną słońcem czerwień.

Kolejny gardłowy grzmot, ciągnący się w nieskończoność, przeciął pełną napięcia ciszę.

Bjornolf omiótł spojrzeniem okolicę, wypatrując dogodnej kryjówki. Dojrzał ciemny otwór wydrążony w skale, z daleka wyglądający jak pojedynczy oczodół.

x'3
W momencie gdy nord znalazł się w środku, kilka dużych kropli z chlupotem uderzyło o ziemię. Po chwili ciszę wypełnił monotonny szum deszczu i okazjonalne burczenie grzmotów. Zaczęło się.

Słyszę to ~
Spalle podniósł wrzawę, jak zwykł to czynić często i właściwie bez powodu. Denerwowało go wszystko - krzywo spadające liście, słońce, pogoda, wrony (te okropne wrony!) i cała reszta zjawisk otaczającego go świata.

Jakbym słyszała Lucy'ego xD
Patrzył na nią tak zaskoczony jak ona na niego, nie mogąc zrozumieć, dlaczego się go nie boi. Przecież to człowiek. Kobieta. One najczęściej reagowały na niego niemal histerycznie. Gdyby spotkał samego siebie wieczorem, pośrodku lasu, na pewno by się zaniepokoił.

rotfl ,,... I nie wchodzić do lasu luster."
Biedna dziewczyna, wylądowała w jaskini z wilkołakiem i wyszczekanym krukiem.

rotfl  rotfl
Nadal z zamkniętymi oczami wciągnął głęboko powietrze, czując przyjemny zapach jej rozgrzewanego ciepłym ogniem ciała i woń mokrych od deszczu włosów. Przyniosło mu to na myśl inne włosy i inną kobietę, której nie miał jeszcze okazji wziąć w ramiona…

Jak miło x'3
Cały las wydawał się nasiąknięty wodą, a szare, lecz już nie burzowe chmury przesuwały się powoli po niebie. Żaden ptak nie śpiewał, ale nie była to cisza pełna grozy, jak kilka godzin temu. Z zadowoleniem wciągnął w nozdrza powietrze pachnące wilgotnym mchem, drewnem i ziemią. Szarość lasu i zapach ulewy kojarzyły mu się z domem.

No uwielbiam te opisy!
 Rozglądał się uważnie dookoła, planując dalszą wędrówkę w stronę ruin klasztoru, kiedy jego uszy wyłowiły dziwny dźwięk, nie pasujący do reszty leśnych odgłosów. Miarowe uderzenia powtarzały się bardzo daleko, jakby ktoś rytmicznie walił w wielki bęben. Coś na kształt zawodzącego śpiewu i trzasku dziwnych, drewnianych instrumentów (a może łamanych gałęzi?) powracało w nieregularnych sekwencjach. Towarzyszył temu srebrny brzęk dzwoneczków i tupot wielu stóp.

Ponawiam zachwyt xD
Kiedy rozgarnął mokre od deszczu krzewy, ujrzał olbrzymi totem, górujący pośrodku porośniętej wysoką trawą polany. Był to ogromny pień, którego jedną krawędź wyrzeźbiono w surowo wykrzywioną twarz. ”To bóstwo ma w sobie krew nordyckich bogów” pomyślał, patrząc na jego nieprzyjazne rysy i symbole wymalowane czarnym węglem na spękanej korze. Tutaj ludzie modlili się do łagodnych i miękkich bogów. Tam, skąd pochodził, bogowie musieli być twardzi, tak samo jak klimat, w którym przyszło żyć ich dzieciom.



ALVELLANA
Posuwała się jednak w milczeniu, ostrożnie stawiając stopy na śliskich od deszczu kamieniach i zachodząc otwór w skalnej ścianie od boku, by niezauważenie zajrzeć do środka. No dobrze, gdyby ktoś akurat patrzył w tamtą stronę dostrzegłby ją bez wątpienia, ale przynajmniej nie weszła z marszu do środka, krzycząc „Kochanie, wróciłam!”

rotfl
[...] ulżyło jej nieco, że wilkołak jest raczej przyjaźnie nastawiony. Przyjaźnie, czyli nie wrogo [...]

Sama była w stanie stwierdzić, że nie było to ani najzgrabniejsze, ani najuprzejmiejsze stwierdzenie, ale zwyczajnie właściwe i już lepiej, by wziął ją za grubiańską, niż stukniętą i wywalił z jaskini na deszcz.

Prawda xD



C.D.

BJORNOLF

Bjornolf czuł jak drętwieją mu łapy, a jego głowę wypełniło głuche dudnienie bębna. Zahipnotyzowany patrzył na wirujące kobiety, a jego stopy same zaczęły podrygiwać w rytm muzyki. Nie miał ochoty tańczyć. Absolutnie nie miał ochoty tańczyć. Ale to nie miało żadnego znaczenia. Upiorna magia rytuału porwała go i pociągnęła za sobą w głąb wirującego korowodu.
                Podążając za jedną z dzikusek, która chwyciła jego ręce, dojrzał jak coraz więcej osób wysuwa się z krzaków w ten sam senny sposób co oni. Kilku pasterzy, którzy najwidoczniej mieli nieszczęście wypasać swoje owce w okolicy i dwóch myśliwych dołączyło do pląsów, z twarzami całkowicie bez wyrazu. Po chwili na polanę wyszła również bogato odziana dama i towarzyszący jej, ubrany w pudrowaną perukę stangret. Nie zwracała najmniejszej uwagi na to, że jej długa, zdobiona złotem suknia chlapie się gęstym błotem, a włosy rozwiewa nieład. Stopy ludzi, zahaczając o wystające gdzieniegdzie krzewy, pokryły się krwią i siniakami, ale wszyscy zdawali się niewrażliwi na jakiekolwiek bodźce zewnętrzne.
              Nord zastanawiał się, czy wszyscy są świadomi tego co się dzieje tak jak on. Jeżeli tak, zbiorowisko przedstawiało się iście makabrycznie - groteskowy taniec marionetek zamkniętych w swoich sztywnych ciałach ciągnął się bez końca i początku, ciągle w kółko, ciągle w kółko, ciągle w kółko…

<3 <3 <3
żaden z oszołomionych ludzi nie wyglądał na zdolnego do używania magii. Wszyscy rozpierzchli się z krzykiem, ratując swoje świeżo ocalone przed potępieniem dusze. ”Ciekawe ilu z nich wyciągnie z tego jakieś wnioski, a ilu uzna to za zwykłe złudzenie i w te pędy wróci do dawnych grzechów?”

Nie zdążył jednak rozwinąć tej myśli, kiedy między niego a szarego potwora, dziarskim krokiem wszedł na polanę niepozorny człowieczek. Był to młody chłopak w spiczastym kapeluszu z pojedynczym piórkiem i długim, zielonym płaszczu włóczykija. W jednej dłoni trzymał prosty kostur, a w drugiej otwartą, czerwoną księgę.
- Stój, demonie - powiedział pogodnie, wysuwając kostur do przodu. Jego czerwony nos, proste włosy sterczące spod kapelusza i duże buty nadawały mu wygląd żaka, który przed chwilą uciekł z akademii magii i postanowił zwiedzić świat.

>:]


AVELLANA
Szczyty Fellarionu, a więc nieźle ją wywiało.

rotfl
Żadne z nich się nie odzywało, nie ustalili, że spróbują odnaleźć źródło nietypowych dźwięków w pozornie opustoszałej okolicy. Jak po sznurku podążali między drzewami, kierując się czymś niewypowiedzianym, nieznanym i magicznym, bez ustalania tego między sobą, bez wątpliwości. Ciągnięci magią.

<3
[...] utrudnione panowanie nad własnymi myślami, uparcie odpływającymi w stronę rytuału i gnącymi się w kształt rozbrzmiewającej melodii [...].

Teraz na dobre dała się wciągnąć w panującą tu atmosferę strachu, głównie dzięki temu co zobaczyła – duszę. Po raz pierwszy w życiu miała prawdziwy dowód na jej istnienie, zobaczyła ją gołym okiem, dosłownie wydartą z ciała, co też ewidentnie nie należało do bezbolesnych doświadczeń. Nagle poczuła ciężar własnej, a tym samym absolutną konieczność jej ochrony, za wszelką cenę.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Sanaya » Wt mar 12, 2019 12:14 am

Jon
W środku jest ciemno jak w głowach niektórych wieśniaków, więc myślę, że przyda nam się jakieś źródło światła
Avatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Fobos » Wt mar 12, 2019 12:16 am

Z KP Vinny'ego, nie mogłam się powstrzymać xD
Najlepiej mu z dystansującą, poważną miną, zwłaszcza teraz, gdy jako hrabia ma się panoszyć po dworach. Surowe oblicze, nawet jeśli młode zawsze działa lepiej niż ryj naiwniaka.


Logika panny Maki
Tutaj na obiady wpadał Chaber, a i niekiedy towarzyszył jej sam Lord! To jest - ona jemu. Czy on jej? Nie, ona jemu. Musiał jeść czy nie, nadal był lordem, a ona tylko zatrudnioną - więc to ona towarzyszyła jemu, choć to on nie musiał przychodzić. Właśnie tak!


Oto jak należy rozmawiać z budynkiem!
Nieco pokrzepiona tą drobną bystrością, z chęcią zabrała się za kanapeczki, które przygotował dwór. Coraz bardziej wprawiał się w przygotowywaniu kotołaczych posiłków, za co Maka bardzo go chwaliła. Kiedy Lorda nie było w pobliżu często unosiła talerzyk i pokazywała co jest bardzo dobre, a co wyjątkowo ślicznie podane. Nie wiedziała co prawda gdzie Dwór ma oczy, ale i tak próbowała się z nim porozumiewać.

Zwłaszcza dowodów w postaci jedzenia xD
Zdumiona tym nagłym odkryciem, połknęła niemal wszystkie kanapeczki nawet tego nie zauważając - szczęście, że tacka była spora, bo inaczej kto wie czy nie podzieliłaby ich losu. Szczęściem, swoją ogładą Maka popisała się jedynie przed dworem, bo Lord na herbatkę zszedł nieco później, gdy po ofiarach kociego apetytu nie było już śladu. Nawet okruszka.
Prawdziwa dama zawsze pozbędzie się wszystkich dowodów!


Biedna, słodka Maka, herbatki z lordem takie trudne…
Więc wszystko mówiła w myślach. Siedziała sobie po cichu, uśmiechając się lekko i niemo chwaliła się postępami w ogrodzie; mówiła jak tam ma się Chaber; co w tym mieście poleciła jej zobaczyć Blondynka; co rzuciło jej się w oczy na wystawie kapelusznika i jak ślicznie wyglądały dzisiaj kamienice kiedy została wysłana po sprawunki.
       Od czasu do czasu zerkała na Lorda, choć częściej skromnie wgapiała się w filiżankę. Co odważyła się mówić to to, że Dwór bardzo szybko uczy się przyrządzać potrawy, a jej pokój jest naprawdę ślicznie urządzony
Avatar użytkownika
Fobos
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: Wampir (przemieniony z człowieka)
Aura: Emanacja nie przytłacza swoją siłą, ale jej mocy zdecydowanie nie można zignorować. Czasem rozbiega się zaczepnie, jakby chciała poczuć aury innych osób i przekonać się, że jest wśród nich tą jedyną, najbardziej wyjątkową. I choć doświadczony czytelnik od razu dostrzeże w niej nieco pospolitości to nie zaprzeczy, że pod pewnymi aspektami faktycznie jest niepowtarzalna. Nim jednak dotrze się do tego co najbardziej zaskakujące, trzeba będzie przejść przez główną ulicę pełnego dzieci, lecz w jakiś sposób ponurego i niepokojącego miasta, nad którym stale unosi się zapach świeżej krwi. Skąpane jest ono w cynku, choć z widocznymi smugami cyny, a także udekorowane subtelnymi wzorami miedzi. Niektóre z tych kunsztownych zdobień ukazują smętne lub makabryczne sceny, inne zaś przedstawiają uosobienie śmierci - trudno wśród nich znaleźć inne motywy, choć i one pojawiają się od czasu do czasu. Koniec ulicy stanowi plac, wokół którego piętrzą się zbudowane z kobaltowej cegły biblioteki i liczne pracownie o dachach w kolorze rtęci. Wśród tych wspaniałości zapomina się nagle o podejrzanej atmosferze miasteczka, a zamiast tego umysł wypełnia wrażenie oświecenia - uczucie, że właśnie coś odkryliśmy i jest to coś bardzo ważnego. Pełni entuzjazmu biegniemy ku pierwszej bramie jaką napotka nasz wzrok - chcemy wszystko zapisać, zagłębić się w księgach i podzielić naszymi pomysłami - najlepiej wszystko na raz. Popychamy dwuskrzydłowe drzwi, a one uginają się pod naciskiem dłoni, jakby były nie z drewna, lecz jedwabnej tkaniny i zamiast wejść wpadamy do środka. Nie ma już żadnego budynku, żadnych ludzi, ani naszej pewności, że wiemy coś niezwykłego. Lądujemy wielkim lodowcu, oślepieni blaskiem rozciągającej się w około szlachetnej platyny, odbijającej promienie słońca. Mrużąc oczy rozglądamy się po lodowych połaciach, które ukształtowane zostały tak, by jak najbardziej przypominać dwór i otaczające go ogrody. Jest to twarda i solidna konstrukcja z ostrymi wieżami strzelającymi ku niebu, obwiedziona ogrodzeniem z fantazyjnie powyginanych sopli. Wszystkie powierzchnie są bajkowo gładkie i przyjemne w dotyku, ale zaskakująco lepkie, gdy zaczną się topić. A topią się cały czas - nie panuje tu bowiem zimno, ani nawet chłód - widać za to zarówno sypiące się iskry jak i kropelki wody spływające z wysokości. Wszystko trzeszczy przejmująco, dźwiękiem niepowtarzalnym - składa się na niego huk płomieni i szmer żywego strumienia, oba nierozerwalnie złączone ze sobą. Czasami wydaje się, że nad pęknięciami unosi się delikatna, szafirowa poświata, ale jest tak blada, że trudno się upewnić. Ostatnie co można zrobić, by otrzymać pełny obraz emanacji, to spróbować półprzezroczystego odłamka, jednego z wielu jakie leżą na ziemi - w smaku będzie on łagodny i gorzki, jak życie niektórych ludzi, ale okaże się też zaskakująco przyjemny.
Wygląd: Pierwszym co rzuca się w oczy w wyglądzie Fobosa są jego cienkie, białe włosy. Przypominają nitki babiego lata i otaczają twarz nieco napuszoną chmarą. Czasem mężczyzna wiąże je czarną aksamitką - mimo że jest nieśmiertelny, wygląd nadal jest dla niego bardzo ważny.
Spośród starczych włosów wyłania się jednak młoda, szczupła twarz, co często budzi niepewność ...
(Więcej)

Postprzez Daro » Śr mar 13, 2019 12:24 pm

Tarla ~

Miała trochę problemów z zaśnięciem, a to głównie przez takiego jednego, co nie potrafił zrozumieć, że wałęsanie się po mieszkaniu w środku nocy i wszystkie czynności towarzyszące temu są tak jakby dwa razy głośniejsze niż za dnia.

>:]
Może opłukując twarz lodowatą wodą coś jej przyjdzie do głowy. Coś, czyli jakiś genialny sposób na to jak nie spopielić swojego nowego znajomego.

Miło by było xD
Zamknęła drzwi za sobą i na wszelki wypadek oparła o nie krzesło, gdyby jednak Daro nie rozumiał, że dziewczynki potrzebują nieco więcej intymności od chłopców.

Dobry pomysł x'3

I oto zaczyna się podróż! (jest też nawiązanie do tytułu wątku):
Po porannej toalecie, trwającej relatywnie krótko (ale dla Daro mogącej ciągnąć się w nieskończoność) wróciła do salonu i poszukała wzrokiem swojego plecaka. Miała tam wszystko już uszykowane, więc wystarczyło ubrać buty, ciepły sweter, płaszcz i wyjść za próg.
               - Gotowy? - zadała retoryczne pytanie. Bardziej do siebie, gdyż wciąż miała wrażenie, że o czymś zapomniała. Czegoś nie spakowała. Albo nie przemyślała. Wyglądała na podekscytowaną, lecz tylko powierzchownie. W głębi duszy była przerażona i nie była pewna, czy to dobra decyzja. [...]
         Jej wahanie zaznaczyło się w długim zastygnięciu przy otwartych drzwiach z oczami utkwionymi w ciepłej otulinie czterech ścian pozostawionych bez właściciela. Wiedziała, że powinna zostawić notkę w ratuszu w sprawie opuszczenia lokalu, ale szczerze miała to w nosie. Nienawidziła biurokracji i teraz raz w życiu chciała rozegrać to po swojemu zostawiając swój majątek bez tłumaczenia komukolwiek swoich zamiarów.

<3
[...] poszła przodem cicho stąpając po drewnianych stopniach. Nie miało to jakiegokolwiek sensu, gdyż stara konstrukcja schodów nie odpuściłaby skrzypienia nawet zbłąkanej myszce, ale przyzwyczajenie, przyzwyczajeniem, w dodatku jakiś taki wewnętrzny strach, jakby uciekała z więzienia, powodował, że nie chciała żeby ktokolwiek zobaczył ją wymykającą się w miasta.

Strach, że robi źle zaczynał przejmować nad nią kontrolę. Miała to wymalowane na twarzy, która teraz była bliźniaczo podobna - czyli blada - wampirowi.

x'3
Człowiek stojący na straży to Joah. Były obiekt westchnień nastolatki. Jej pierwsza miłość, niestety, albo stety, nieodwzajemniona. Tarla czuła już na sobie jego spojrzenie, a na bladych ze strachu policzkach zakwitły różowe rumieńce, których na szczęście nie widać w ciemności, nawet w świetle pochodni.[...]
Jego uroda rzeczywiście mogła wydawać się Daro nawet ponadprzeciętnie... ładna. Dla Tarli, to był chodzący ideał.

Uroczo  0:)
Dopóki sama jest w stanie dokopać delikwentowi, nie zamierza prosić Daro o pomoc.

Uroczo!  rotfl
Wytłumaczyła "odrobinę" zmyślając, a Joah wyglądał jakby w to uwierzył. Bo dlaczego miałby nie uwierzyć Tarli?

Dobre pytanie  >:]
Rio (Podobno mężczyzna)
Aim (Pan Fobia)
Avatar użytkownika
Daro
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Ta dość charakterna emanacja przywita cię intensywnym blaskiem topazu. Jego soczyste promienie połyskują wokół i mrugają, odbijając się w gładkich cynowych strugach. Emanacja ze swoimi okruchami srebra i subtelnymi smużkami żelaza z chęcią wyjdzie ci naprzeciw, by zaraz zawahać się cóż dalej powinna uczynić. Zastanawia się dobrą chwilę, wije i plącze, jakby ze sobą walczyła czy przytulić się czy może skryć. Jej niedecyzyjność przerwie donośna kakofonia dźwięków, która ją odrobinę speszy, pewnie jak i ciebie. Odda ona doskonale natłok emocji i pomysłów kłębiących się gdzieś za aurą, w umyśle jej właściciela. Zawtórują im uderzenia młota oraz kilka cichszych grzmotów, po których nastanie cisza, powodująca podobny zamęt jak wcześniejszy chaos. Zapach krwi, jest tutaj wyraźny i rozchodzi się w powietrzu swoim słodko-metalicznym aromatem, jasno mówiąc z kim masz do czynienia. Do tego czasu aura powinna już się namyślić i przyzwyczaić do ciebie, jeśli oczywiście nie masz złych zamiarów. Nawet da ci się pogłaskać, po swoich giętkich pętlach. Wiele w nich tępawych zagięć, uważaj jednak na jedną uparcie ostrą krawędź odstającą od reszty. W dotyku jest szorstka, co ciekawie komponuje się z jej pikantnym smakiem połączonym ze słodyczą, które wraz z całą emanacją przylgną do ciebie, klejąc się niemiłosiernie. Chyba zostałeś uznany za przyjaciela. Wtedy też korzystając z bliskości, dziabną cię twarde zębiska emanacji. Ale nie bój się, to zwykłe powitanie. Skoro jesteś przyjacielem chyba nie zrobią ci krzywdy.
Wygląd:
OGÓLNIE

Gdyby nie wieczna niedbałość każdego ruchu i gestu, czy bezwstydnie niechlujna postawa, Daro mógłby robić naprawdę pozytywne wrażenie przez pierwsze pięć sekund spotkania. Tak jednak od razu widać, że ma się do czynienia z kimś nie maczającym w kulturze żadnej części swojego ciała. A ciało to jest całkiem niczego sobie. Oczywiście o ile nie ...
(Więcej)
Uwagi: ❦ Chwilowo podróżuje bez braci.
❦ Mówi w sposób mało poprawny.
❦ Przez przedmiot zaklęty w jego ciele (Różę) czasami zmienia się jego wygląd:
❧ Kiedy jest opity i w ...
(Więcej)

Postprzez Lucy » Cz mar 14, 2019 4:10 pm

Kaikomi

Moja słodyczy <3
[...] ale mogło być gorzej. Na przykład… Mógłby się pobić z Minao! O nie, to by było straszne… Syrenka lubiła minotaurzycę i co prawda nie wątpiła w jej krzepę, ale wiedziała, że w tym mocarnym ciele skrywa się bardzo delikatna dusza, więc na pewno nie chciałaby jej narażać na bicie się z takim brutalem.

<3
Kaikomi nie miała im za złe, że się nie ujawnili, gdy Trieli próbował ich sprowokować - ważne, że byli gdzieś w pobliżu, by wspomóc Minao. Bo przecież, że nie ją, ona gdyby sytuacja zrobiła się napięta mogłaby co najwyżej piszczeć albo zemdleć. Wsparcie dla minotaurzycy by się więc pewnie przydało… albo ktoś, kto w międzyczasie ocuciłby syrenkę.

xD
Wybiegający z Zajazdu nagi leonid sprawił, że pani karczmarzowa najpierw spojrzała za nim z zainteresowaniem, a gdy dotarło do niej, że on jednak na co dzień chodził ubrany, zmieszana obróciła wzrok. Takie to było jej podejście do ubrań i nagości, jakże powszechnej na tej Wyspie - każdemu wedle jego potrzeb.

To chyba najrozsądniejsze wyjście x'3

Zajazd:
A to co działo się w zajeździe… Może i nie był to dzień jak co dzień, ale kto mieszkał w tym miejscu wystarczająco dużo czasu, tego nie dziwił widok takiego cyrku wariatów. Coś jakby festyn piwny powoli przeistaczał się w orgię, bo wszędzie walały się ubrania i części bielizny.

Emm... zapraszamy?  0:)  
.
.
.
Serwujemy Nagie Kawy  >:]

Nohea i Kerion świetnie się ze sobą dogadywali, choć ich rozmowa szła wolno i bardziej przypominała zgadywanki niż normalną konwersację. Tryton miał jednak typową naturę mieszkańca tej wyspy, na której żyło się bez pośpiechu i bez zbędnych nerwów [...]. Zresztą jubiler świetnie się przy tym bawił, odgadując z ruchów dłoni kolejne myśli mrocznego młodzieńca ubranego w koszulę Wassleya.

Słowo ,,koszula" pada w tym wątku satysfakcjonująco często x3
Rodzeństwo spojrzało na siebie porozumiewawczo, a po chwili Kerion wykonał szybki ruch ręką, który dla jubilera był niezrozumiały, ale dla Pani Rani aż nadto wymowny.
Nocna forma
Av świąteczny od Calli

Motta rodzinne:
Kawa, kawa, więcej kawy, kawa, znowu kawa!

Plan dnia

Dla Shantti ~
Dla świata ~

,,Lucy jest jak połączenie himalajskiego wilka z rosyjskim borzojem, z głosem niemca śpiewającego także po angielsku, który mieszka na tropikalnej wyspie z długowłosym kotem." (~ Ja, dzięki Szopowi x'3)
Avatar użytkownika
Lucy
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wilkołak
Aura: Czytanie tej emanacji okaże się przyjemne i kojące niczym spacer po plaży. Zamknij więc oczy i poczuj ją wszystkimi zmysłami. Pozwól by piasek przesypywał się pod Twoimi bosymi stopami, swoim aksamitem pieszcząc skórę. Dopiero teraz otwórz oczy i naciesz je połyskującymi w słońcu ziarenkami. Nie bój się, weź piasek w ręce. Przyjrzyj mu się uważnie, gdyż nie jest tak monochromatyczny jak mógłby się wydać na początku. Pozwól cynkowym drobinkom przepływać między swoimi palcami i dostrzeż tańczące wśród nich platynowe kruszyny, które giną wśród mniej szlachetnego metalu. Zwróć uwagę na złocisty pył przemykający w kaskadach osypujących się z Twych dłoni. Zachwyć się smużkami artystycznej miedzi, nietypowej w swej dziedzinie, niepodobnej żadnej innej i niespodziewanej, która zaskoczy cię swą obecnością w takim połączeniu. Na koniec pozwól by kontrast morskiego barachitu sięgnął i opłynął Twe stopy, gdy wędrujesz brzegiem. Teraz czas byś opuścił plażę. Udaj się na plantację kawy, której obsydianowy połysk kusi na horyzoncie. Wejdź w wąskie kręte alejki, pozwól im się poprowadzić. Początkowo przywita Cię tu wyraźny zapach mokrej ziemi, szybko jednak z pod niego zacznie się przebijać aromat świeżo palonej i mielonej kawy. Nie wahaj się, pozwól by pośród całkowitego bezdźwięku, wabiący aromat wyprowadził Cię z pośród krzewów. To właśnie na skraju gąszczu, czeka na Ciebie filiżanka idealnego espresso. Na śnieżnobiałej serwetce, której materiał jest giętki i miękki w dotyku, stoi równie biała porcelana. Weź do ręki kunsztowną filiżankę, szanując jej cienkie i ostre krawędzie. Doceń doskonałą ceramikę, która jest gładka i nieskazitelna, ale też przede wszystkim twarda mimo swojej kruchości. Spójrz na czarny parujący napar. Teraz możesz wziąć upragniony łyk kawy. Na początek wyda Ci się znacząco lepka, może nawet za bardzo. Zaraz potem zdziwi Cię jej intensywna łagodność. Nie będzie to jednak koniec niespodzianek. Przy kolejnym łyku poczujesz delikatne słonawe nuty ukryte w głównym smaku. Na koniec degustacji spotkasz też subtelną kwaskowość, zarezerwowaną tylko dla wybranych. Wtedy też ockniesz się, żałując, że podróż tak szybko się zakończyła.
Wygląd: Najpierw się przedstawię: jestem Lili - piękna kotołaczka i dobra znajoma Lucy’ego, którym się zainteresowaliście. Korzystając z okazji, że mam do kogo otworzyć pyszczek powiem wam wszystko co wiem o moim przyjacielu.

Lucy, choć pokazuje się swoim gościom głównie pod postacią wilkołaka ma także swoją ludzką, oryginalną formę. My, jego przyjaciele i najwierniejsi ...
(Więcej)

Postprzez Sanaya » Cz mar 14, 2019 11:53 pm

Dagon, urzekło mnie to:
Brak dostatków i blichtru rekompensowała jedynie wzajemna troska i ciepło charakterystyczne dla domów gdzie jedyną stałą wartością byli bliscy.
Avatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron