Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Katniss » Śr lut 06, 2019 12:45 am

Mogłabym tu wkleić całego posta, ale jak na razie daje duży fragment, Mana jest niesamowita :D

To wystarczyło, żeby harpia nie polubiła, a wręcz zaczęła się bać sympatycznej staruszki, którą uznała za okrutną wiedźmę, chcącą zrobić z niej zupę. Bo czym innym mogła być sprzedawczyni skoro umiała podpalać i wyparowywać innych? A później było jeszcze gorzej bo jej mały ptasi móżdżek przeinterpretowywał to co mówiła wiedźma.
       O ile to, że miała dwóch synów było aż nazbyt jasne, zupełnie nie rozumiała jakim trzeba być potworem by wysłać własne pisklę w daleką drogę, przecież mogło mu się coś stać, a to wszystko przez to, że syn tej czarownicy zachorował po pół roku i musiał brać jakiś tajemniczy ślub. Harpia nigdy o czymś takim nie słyszała, ale musiało być to naprawdę paskudne lekarstwo skoro pisklęta wynosiły się od rodziców. Do tego nie urodziły się pisklęta, a jakieś bliźniaki! Pewnie całe w bliznach, albo jakiś zabliźniony demon! Mana była bardziej niż pewna, że winna temu nie była choroba jednego z synów wiedźmy, a zapewne ugotowany przez nią ślub, żeby wyzdrowiał. Drugi nie miał tak źle skoro się oźrebił... Chociaż czy jest możliwe żeby samiec mógł się oźrebić? I czy oni nie byli czasem wiedźmo-ludźmi stąd? Z centaurem się związał, z jakimś wyjątkowym ogierem, że się w ogóle oźrebił? I czemu wiedźma powiedziała, że mimo, iż się oźrebił to nie miał potomstwa? Przecież źrebaki i centaurzątka to też dzieci... A może ona je zjada jeśli się są zabliźnionymi demonami, albo zwykłymi pisklętami ludzi stąd?!!!
Avatar użytkownika
Katniss
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Aurelia, Rumianek, Sasanka, Nivalia, Anette, Azajasz, Alexander, Valerija,
Rasa: Pokusa
Aura: Nieznana.
Wygląd: POSTAĆ POKUSY:

W naturalnej postaci jestem niewysoka, mierze zaledwie 165 cm. Szczupła, o wąskiej talii, idealnie płaskim brzuchu, z obfitym, bujnym biustem i krągłymi biodrami. Nogi mam niezbyt długie, ale szczupłe, ładnie zarysowane. Twarz mam delikatną zupełnie nie pasującą do pokusy. Delikatne, gładkie rysy, wielkie niebieskie oczy, malutki, zgrabny nosek. Moje oczy ...
(Więcej)

Postprzez Sanaya » Cz lut 07, 2019 10:40 pm

Sonia!
Uśmiechnęła się, trącając porozumiewawczo łokciem łydkę siostry, która burczała wciąż pod nosem, ale ona tak miała. Była jak jeden mały, rudy, wiecznie nienajedzony brzuch, ciągle burcząca.

- Wiesz co, Elfie (...) – Ja kiedyś czytałam taką historię o księżniczce, co się nie mogła dobudzić i tak ciągle spała, i rozumiesz nikt jej nie mógł obudzić, chociaż w tej książce to tak trochę za delikatnie próbowali, bo ja tym do rzeki ją wrzuciła, rozumiesz, woda cuci, ale nieważne. W tej książce to przyjechał książę i ją pocałował, i się obudziła! – Złote oczy na moment kuknęły w twarz Elfa. – Ty księciem nie jesteś, masz za fajne ciuchy, ale jesteś facetem, to może zadziałać, chociaż ona jest driadą a nie człowiekiem, więc jakby całowanie nie pomogło to weź ją smyrnij kwiatkiem


Fryga:
Jego maluteńkie łapki tonące w gęstym futrze trzymały się blisko siebie, a wyjątkowo puszysty ogon otaczał jego sylwetkę.

Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale jestem gadającym lisem, dlaczego nie miałbym mieć przyjaciela?
Avatar użytkownika
Sanaya
Upiór z Krainy Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Agelatus » So lut 09, 2019 11:56 am

Do zrozumienia maestrii potrzebny jest kontekst.
Groszek napisał(a): Opowiadałam ci już, że każda wróżka ma odpowiadającą jej duszę w świecie innych istot? To dlatego, że rodzimy się z pierwszego uśmiechu. Jest tylko jeden jedyny Minotaur, który nie ma swojej odpowiedniczki w świecie wróżek, ponieważ on nigdy się nie śmieje.

Groszek! Jak zwykle w punkt. Polecam. Warto.
"Ordnung muss sein"
Avatar użytkownika
Agelatus
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Jeremy, Niphred, Dima, Rufus, Know, Oswald,
Rasa: Minotaur
Aura: Czytając tę aurę, jako pierwsza dotrze do Ciebie jej siła, która jest wyraźna i wykraczająca ponad przeciętne emanacje. Jej energia sprawia, że barwy sięgające Twoich zmysłów są wyraźne i soczyste. Zarówno początek i rozwinięcie aury stworzone są z barachitu, który intensywnie plącze się i snuje wokół gęstymi smugami. W centrum dostrzeżesz silny rdzeń złączonych ze sobą, żelaza i cyny, które w całość zespalają wszechobecne barachitowe powrozy. Dookoła blask swój roztacza jasna ametystowa poświata. Gdy skupisz się na doznaniach słuchowych, otoczą Cię liczne głosy, których mnogość stoi w sprzeczności z prostotą i minimalizmem obrazów. Zaś pomiędzy głosami, w regularnych odstępach słychać silne uderzenie młota. Mimo tych różnych dźwięków i nieustannie panującego gwaru, nasłuchując doskonale rozpoznasz w ich połączeniu subtelną i kruchą harmonię. Przez cały tan czas towarzyszyć Ci będzie delikatny zapach wiosennych kwiatów. W dotyku aura ta najbliższa jest odłupanemu, marmurowemu głazowi. Pod dłonią, powierzchnia jego jest sztywna i twarda z ostrymi krawędziami, w miejscu odłamania, które potrafią ciąć niczym nóż. Nieprzyjemnie szorstki i chropowaty, ale ku swojemu zaskoczeniu, znajdziesz na nim też wyślizgane i gładkie miejsca. Smak emanacji jest wyraźny, stanowiąc połączenie łagodności z goryczą, przeplecionych lepkością.
Wygląd: Mężczyzna, jak przystało na minotaura postawny, zwalisty i dobrze umięśniony. Wzrost około dwunastu stóp, plus imponujące rogi, z których jest bardzo dumny, i lepiej wyrażać się o nich dobrze, albo wcale. Szerokie nozdrza, pociągły pysk, wyniosły wzrok, równo przycięty szpakowaty zarost nosi tylko pod dolną szczęką. Zgodnie z tym, co mówi o nim imię, jego mimika jest bardzo ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Pn lut 11, 2019 12:50 pm

Kochana mała Nevan <3
W sumie tata mówił jej też by nie rozmawiać z obcymi, ale czy jeśli ktoś się przedstawi i ma takiego ładnego, wychowanego i grzecznego przyjaciela (nie to co Valerian), czy wciąż jest obcym?
Avatar użytkownika
Deidre
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Maka » Pn lut 11, 2019 3:45 pm

Powrót Lorda Fobosa
(i Maki) w nowym wątku!

Jednak obecność [Hanny de Belloy] rozgrzebała stare, niezaleczone rany - tęsknotę za siostrą, żal do matki, nienawiść do ojca. Samotność. A teraz, nim się spostrzegł, stał jak ostatni idiota i gapił się na swoją pracownicę. Z sympatią! Martwiąc się o jej uczucia! Prychnął zirytowany i odwrócił wzrok.

x3
   
Przez chwilę lord uśmiechał się lekko, obracając w myślach pomysł pożywienia się tym małomównym człowiekiem. W jakiś przedziwny sposób byli do siebie podobni - o ile podobny może być pierwotniak do wyniosłego i dumnego dębu.

xD
Pokonywał stopnie sztywno wyprostowany, z całych sił starając się nie okazywać słabości. Musiała dojrzeć jednak skrzywienie warg gdy plecy zapiekły palącym bólem. Lord ponownie zatrzymał się i pozwolił sobie na chwilę odpoczynku. Białe włosy opadły na twarz, zasłaniając grymas złości. Nie będzie robił z siebie inwalidy!

Obawiam się, że nie musi...
- Będę potrzebował również jednej pozycji z biblioteki. Normalnie wybrałbym się tam sam, ale…
Zmieszany zamilkł. Nie lubił o tym mówić. Nie lubił o tym myśleć! Cholera, wolałby nie musieć być już uwiązanym i móc swobodnie poruszać się po mieście! Pulsujący ból przypomniał o sobie natychmiast jak tylko mężczyzna napiął mięśnie. Tak, na razie będzie grzecznie siedział w domu. I opracowywał lekarstwo.

Czym różni się Fobos od przeciętnego rannego mężczyzny? Sam sobie robi lekarstwa!
- Do tego wykorzystamy ślimaki trzonkooczne, powszechnie zwane Pomarańczowymi Łzami, a właściwie ich wydzielinę. One także nie powinny stanowić większego problemu.
Lord nie chciał rozwodzić się nad tym, że kotołaczka będzie musiała ten śluz zebrać i wymieszać go z liśćmi żurawiny. O tym powie jej później.

No, prawie sam...  rotfl
Po tej wypowiedzi nastała chwila ciszy, która sprawiła, że wampir poczuł się nieswojo. Nie zmienił się wyraz jego twarzy ani spojrzenie, którym obdarzał kotołaczkę. Miał jednak uczucie, że w powietrzu wiszą rzeczy, których żadne z nich nie chce powiedzieć ani usłyszeć.

Ten wątek zawsze będzie zasnuty mgłą i tajemnicą ~
Avatar użytkownika
Maka
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Kotołaczka
Aura: Na delikatnym, szafirowym tle kołyszą się różnorodne barwy. Miedziane obszary pojawiają się i zanikają, niczym obłędnie drogi materiał, który rozpływa się gęstą mgłą w twoich dłoniach. Gdy jednak już uda ci się uchwycić chociażby skrawek tejże emanacji to dostrzeżesz piękne wykończenia wyszyte cynkową nicią, a wszelakie wzory wytłoczone są cynowym kolorytem. Kształty te rysują przebyte drogi po świecie Alaranii, głównie zwracając uwagę na wielkie miasta niżeli leśnie ścieżki. Wszystko jest świeże i lekkie, dlatego też drogi czytelniku nie zdziw się żadną plamą na swych rękach. Nie usłyszy nikt, jak materiał trzepocze na wietrze, ale będzie mógł sobie wyobrazić właśnie te wszystkie dźwięki widząc aurę. Nie jest wybitnie giętka, lecz sam fakt płynnych ruchów wywołuje wrażenie czegoś całkiem odwrotnego. Szczególnie tę myśl potęgują świetliste błyski odbijające się od gładzi. Ma miękką oraz lepką powierzchnię i smakuje niczym popołudniowa herbatka w gościach – gorzka z posmakiem kwaśnej pomarańczy oraz ostrego imbiru.
Wygląd: Kobieta jako kotołaczka posiada trzy formy: zwierzęcą, antropomorficzną i humanoidalną.
Jako podstawową już jako dziecko wybrała tę, która znajduje się pomiędzy dwiema skrajnymi opcjami. To była w sumie jedna z jej bardziej, zdawałoby się, szalonych decyzji.
Jako antropomorfka bowiem wyjątkowo mocno upodabnia się do zwierzęcia. Nie tylko przez wzgląd na zmodyfikowane ...
(Więcej)

Postprzez Noa » Pn lut 11, 2019 4:03 pm

Yva (i Petro) ~

Kiedy Yva wgramoliła się do chatki (“Tylko nie gap się na mój tyłek, nie gap się, bo jak cię przyłapię to złamię ci ten ładny nos, Petro…”), z niepokojem stwierdziła, że zapach jest wyjątkowo apetyczny.

xD
Wioska pod Rubidią w której się wychowała, wypełniona była dokładnie takimi chatkami. No, może nie znajdował się w nich upiorny zegar z okiem, który momentalnie został zaatakowany przez Noę, ale reszta!

Trzeba się czymś wykazać!
Wyszarpnęła zza pasa coś, co przywoływało skojarzenia z białą różdżką (ki diabeł?!), zakończone było jednak zardzewiałym ostrzem. Takim ostrzem, które roznosi zakażenia przez samo swoje dotknięcie.

x'3
Ale dlaczego miałaby mówić do Noi w męskiej osobie? Rudowłosa prezentowała sobą doskonałą (irytującą, ale jednak nadal doskonałą) małą pannicę. Czyżby w rzeczywistości nie była tym, za kogo się podawała?

Sama się zastanawiam  rotfl

Petro, wskazany nożem, zaczął nerwowo przestępować z nogi na nogę. Choć mógłby obezwładnić dziewuchę jednym ruchem grubego jak kłoda ramienia, magiczna aura tego miejsca przerażała go i budziła w nim na powrót małego chłopca. Przypominała mu nieco atmosferę kopalni - mroczną, niepokojącą, wypełnioną stworami, które czają się na granicy mroku, tak samo jak wstrętna, nudystyczna czarownica.

x'3
Yva czuła jak [Petro] trzęsie się głęboko pod powłoką mięśni i jasnych włosów. Przesunęła swoją dużą jak na dziewczynę dłoń i chwyciła go za rękę.
Dotyk zdziałał cuda - chłopiec na powrót zamienił się w mężczyznę.

!!!
Hmm... czy udałoby jej się zrobić coś takiego z Noą? xD
- Ja? - zapytał dużo silniejszym i niższym głosem. - Co właściwie mam ci powiedzieć?
Lidia przysunęła się bliżej z nożem, ale dzięki dłoni Yvy nie zrobiło to na nim już żadnego wrażenia. Spojrzał na nią z góry ze spokojem, czując, że byłby w stanie pokonać i ją i czarownicę, stając w obronie ukochanej. [...]
- Nie musisz już nic mówić. Wszystko widać jak na dłoni… albo w dłoni - oznajmiła kpiącym tonem. Yva zmarszczyła brwi i zerknęła na Petro, usiłując wyrwać dłoń z jego uścisku, tak jakby ten gest mógł powstrzymać to, co sugerowała Lidia. Chłopak pokiwał poważnie głową, splatając swoje palce mocniej z jej palcami. Dopóki jednak straszne słowo na “k” nie zostało wypowiedziane, ich przyjaźń nadal stała na silnych, nieporuszonych fundamentach.

Na razie ~
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)

,,Tak czy siak już współczuję naszym bohaterom :D Będzie ekstra!" (Hashira o wątku Yvy i Noi xD)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Postprzez River » Pn lut 11, 2019 9:16 pm

Padłam xD

Mitra
Z tych ostatnich Mitra co prawda nie zamierzał korzystać, ale wiedział, że na dłoń przyjdzie mu założyć kilka szwów, bo leczenie tej rany magią będzie musiało przebiegać w kilku etapach: nie był tak silnym i doświadczonym w tej dziedzinie magiem, by załatwić sprawę od ręki. ”Od ręki… ha ha ha”
"Homo homini lupus est"
et
"Cornix cornici oculum non effodit"

Chibi
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim, Mana, ZuZu, Faer,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Postprzez Sanaya » Pn lut 11, 2019 10:10 pm

Nevcia o eliminacji sztywniactwa:
Bo w końcu wyjmowanie kijów z cudzych zadków - to jest to, co bardki lubią najbardziej.


I Aureolka, której aureolka rogi uciska:
Ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła. Co w takim wypadku ma zrobić niewinna niebianka, której ciekawość jest towarzyszem charakteru?


Conan mistrz ciętej riposty:
- No więc słuchaj, zakuty łbie, bo nie będę dwa razy powtarzał. Wyjaśnię ci teraz w jak wielkim rynsztoku teraz się znajdujesz... - Malvin starał się mówić opanowanym głosem.
- Bez przesady widywałem gorsze domy niż ten i nikt z właścicieli ich tak nie nazywał - wtrącił się czarodziej.

- Dobrze już dobrze, już wracam skąd przyszedłem... - mówiąc to mag ruszył w stronę przeciwną niż w tą z której przybył.
- Przyszedłeś z tamtej strony baranie! - Malvin wskazał palcem na drogę nim zamknął drzwi, a po chwili zniknął w głębi domu.
Avatar użytkownika
Sanaya
Upiór z Krainy Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Śr lut 13, 2019 10:42 am

Esencja Yve  rotfl
Zaraz! Czyli możesz spełnić moje wszystkie życzenia?! - uśmiechnęła się chytrze z jednoczesnym entuzjazmem, a jej ruda kita raz po raz przecinała z podekscytowania powietrze. - Po pierwsze nieograniczona ilość życzeń oraz nieśmiertelność i wieczna młodość! Drugim życzeniem jest elegancka czapka niewidka, a na koniec niech wszyscy mnie wielbią, niech składają mi ofiary, kochają, karmią i obsypują złotem oraz prezentami! Tylko migiem! Nie mam całego dnia - prychnęła jak do służącego, bo skoro cień był dżinem, istniał po to, by spełniać jej życzenia i nic poza tym. Jakby nie patrzeć za to że ją napadł i wtargnął do jej pokoju, a przede wszystkim ja wystraszył, należało jej się jakieś dodatkowe odszkodowanie.


Edit: jeszcze tylko jedna strona... :P
Kimiko, idealnie na walentynki <3 Uwielbiam ten opis :)
Wsuwającego się pod pościel diabła, który objął dziewczynę ręką, powitało od razu donośne, pełne zadowolenia mruczenie. Tak, jak kiedyś Kimiko szarpała się pod mocnym uchwytem, tak teraz sama wtulała się chętnie w mężczyznę, dopasowując do niego i moszcząc w wygodnym objęciu. Nóż wepchnęła głębiej pod poduszkę, a rękami objęła przytulające ją ramię i uśmiechając pod nosem na wyszeptane we włosy słowa, obróciła lekko głowę, ocierając się o szczękę Dagona, nim zadarła brodę.
- Mrau – szepnęła w czarcie usta i uśmiechnęła się wesoło, a błyskające rozbawieniem zielone ślepia podniosły się leniwie na czarne, diable oczy. Trąciła jeszcze nosem jego polik i wróciła do swojej pozycji, tuląc się do mężczyzny i z westchnieniem przymykając znów oczy. Nie trwało długo, nim donośne mruczenie przemieniło się jedynie w cichy, lekko chrapliwy oddech śpiącej pantery.


I oswojony diabeł… <3
Diabeł poruszył się i mruknął niezadowolony, gdy dziewczyna przebudziła go wyplątując się z jego objęć. Nie otwierał jednak oczu, a jedynie z westchnięciem obrócił się na plecy zamierzając kontynuować sen.


Symboliczne żałobne pożegnanie księcia, którego uznano za zmarłego. Nie mogę wkleić całego postu, ale macie smaczek i polecam resztę! <3 Rammi
Do katedry nie udało im się wejść, mimo najszczerszych chęci i umiejętności Rammiego - tłum był tak gęsty, a w środku musiało zmieścić się tylu oficjeli, że dla prostych obywateli zabrakło już miejsca. Drzwi były jednak otwarte na oścież, więc kto się dobrze ustawił, mógł naprawdę wiele zobaczyć… Oni mieli takie szczęście - stali niemalże na wprost otwartych wrót, za którymi otwierała się ogromna główna nawa, prowadząca prosto pod ołtarz. Tego dnia wszystko spowijała czerń i biel - czarnym materiałem okryte były ławy oraz wszystkie figury, a biel przejawiała się w kwiatach ustawionych wokół katafalku, na którym spoczęła prowizoryczna trumna księcia. W powietrzu było wręcz gęsto od szczodrze palonych kadzideł.
       - O, płaczki - mruknął Rammi, widząc grupę kobiet, które obstąpiły nakryte czarnym jedwabiem (już zmienionym na suchy) pudło. Wszystkie były ubrane w czarne suknie i miały potargane z udawanej rozpaczy włosy. Zawodziły i płakały podczas gdy stojący u szczytu katafalku kapłan błogosławił przedwcześnie zmarłemu księciu i modlił się za jego dobrą drogę w zaświaty, a jego rytualny zaśpiew był równie zawodzący co lament zebranych wokół trumny płaczek. Rudy elf uważał, że ta oprawa była zbędna, gdyż tłum był już wystarczająco załamany utratą księcia, nie potrzebowali dodatkowych stymulantów, by wyciskać z siebie łzy.
Avatar użytkownika
Deidre
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Lotta » Cz lut 14, 2019 1:54 pm

A więc mieliśmy półprawdę czyli posiadaliśmy informację prawdziwą i fałszywą co w wyniku koniunkcji dawało nam fałsz.

Conan, Ty wariacie! xD
Tak właśnie działała logika.

... oszczędź mnie, błagam!  rotfl
Powodem jego niechęci było jej powiązanie z matematyką, która często mu podpadała z różnych powodów. A ich przykładami były: pomyłka w liczeniu na palcach, pomylenie godzin podróży z dniami (zanim ktoś powie, że to nie ma z matematyką nic wspólnego to niech zauważy, że dni i godziny to liczby) czy jego oszukiwanie na resztę w karczmach. To ostatnie denerwowało go zawsze najbardziej, bo dowiadywał się o tym po długich godzinach liczenia swoich miedziaków.

Dziękuję x'3
[...] czarodziej mógł skupić się na wędrówce i utrzymywaniu obranego kierunku, by nie zgubić się po raz kolejny. Od początku rozdzielenia z towarzyszami zdarzyło mu się to już kilka razy, przez co bał się, że nie trafi do druida. Miał szczęście, ponieważ podobnie jak i w innych sprawach i w tej się mylił.

<3
- Czego ode mnie znowu chcesz ty podrzędny idioto?! - wykrzyczał zdenerwowany gospodarz.
- Hmmm... - czarodziej począł rozglądać się dookoła i zastanawiać czy dziadek ma omamy, czy oprócz niego w okolicy jest ktoś jeszcze do kogo mógłby się tak odezwać.
- Do ciebie mówię, łysy bystrzaku. - Druid mówiąc to wskazał palcem na rozmówcę.
- Widzę, że pańska kultura odeszła razem z młodymi latami - próbował odpłacić rozmówcy w troszeczkę bardziej elegancki sposób. - Przyszedłem się dowiedzieć co tu się stało podczas gdy byłem nieprzytomny.
- A co się miało stać? Ty spałeś, ja cię uleczyłem i w międzyczasie oklapnęły mi marchewki w ogrodzie! Wystarczy ci taka odpowiedź? - odpowiedział dość szybko, przy czym położył akcent gdy wspominał o marchewkach, zupełnie jakby chciał podkreślić ważność tego zdarzenia.    
- Co twoje marchewki zrobiły? - zapytał zdezorientowany czarodziej.
- Oklapnęły! Nic z nich nie będzie, ale nic dziwnego, skoro nie było czasu nawet żeby z nimi porozmawiać. Wiesz jak ważną rolę pełni rozmowa z roślina w procesie ich wzrostu? Pewnie, że nie wiesz! Skąd miałbyś wiedzieć? Wiecznie coś musiało mi przeszkadzać! Zawsze jakiś cholerny natręt przylezie i o coś prosi! Malvin, krowa mi zachorowała, mógłbyś na nią rzucić okiem? Malvin, mógłbyś mi nawarzyć tego wywaru na czyraki? Malvin, a czemu mnie ziemniaki nie chcą rosnąć? Malvin... Malvin... nosz cholery idzie z tymi ludźmi dostać. Miej człowieku miękkie serce to skończysz bez marchewek na zimę! - relacjonował dość żywo, przedrzeźniając przy tym osoby które do niego przychodziły. - Każdy z tych natrętów przyczynił się do zniszczenia moich warzyw, każdy! A ty najbardziej. Ty i ten twój przeklęty amulet! - W tym momencie Malvin ugryzł się w język i szybko ruszył do chatki.

Dialog marzeń xD
- Ty barania głowo! Ty pospolity trepie! Ty skończony debilu... Ty... Ty....
- Podrzędny idioto? - zapytał chcąc mu pomóc skończyć.

<3 <3

Odyseja Marchewkowa z przystankiem w rynsztoku:
     
Chata była dokładnie taka jaką Conan ją zapamiętał. Dużo szafek, skrzyń, mikstur i jeszcze więcej ziół. "Ciekawe gdzie on chciał te marchewki zmieścić..." – zastanawiał się podziwiając wielkość zbiorów właściciela.

1
- No więc słuchaj, zakuty łbie, bo nie będę dwa razy powtarzał. Wyjaśnię ci teraz w jak wielkim rynsztoku teraz się znajdujesz... - Malvin starał się mówić opanowanym głosem.
- Bez przesady, widywałem gorsze domy niż ten i nikt z właścicieli ich tak nie nazywał - wtrącił się czarodziej.

0:)
- Dobrze już dobrze, już wracam skąd przyszedłem... - mówiąc to mag ruszył w stronę przeciwną niż w tą z której przybył.
- Przyszedłeś z tamtej strony baranie! - Malvin wskazał palcem na drogę nim zamknął drzwi, a po chwili zniknął w głębi domu.
- Dziękuję zrzędliwy starcze, niech ci marchewki dobrze rosną - rzucił na pożegnanie chcąc zostawić po sobie jedno miłe wspomnienie w życiu tego starego zrzędy, lecz z domku dało się słyszeć tylko bluzgi i wyzwiska. Nie zwiastowało to dobrze, więc przyśpieszył kroku by oddalić się jak najbardziej od domku na którym zostawił odcisk buta.

2!
- Chyba mogę pomóc - powiedział nieznajomy, po czym postawił koszyk wypowiedział kilka słów i wykonał parę gestów, co sformowało zaklęcie z dziedziny powietrza, które przeniosło czarodzieja na drugą stronę nim ten zdążył jakkolwiek zareagować. Po wszystkim mężczyzna mu pomachał po czym odszedł.
- Dzięki ci dobry człowieku, niech ci marchewki dobrze rosną! - wykrzyczał Conan, kiedy spostrzegł, że pomocny mężczyzna był druidem jak Malvin. Skoro starzec był również druidem i lubił marchewki to ten mężczyzna pewnie też.

3!
- Skopałeś tego zarozumiałego dziadka? - zapytał podekscytowany Jeremy.
- Tak, dostał taki łomot, że aż mu marchewki oklapnęły - powiedział czarodziej

4!  >:]
Avatar użytkownika
Lotta
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Rosa, Vinny,
Rasa: Czarodziejka
Aura: Nie taka znowu stara, ale już nie młoda aura, chociaż mruga jakby należała do podlotka, jej barwy nabrały już nieco dorosłego nasycenia. Wpierw, na samym starcie przywita cię radosny ametyst, lśniący wesoło i lepiący się do ciebie silnie niby w uporczywych seriach uścisków, byś już na starcie poznał z kim masz do czynienia. Po chwili dostrzeżesz rzecz niesłychaną, koraliki różnobarwne, które rzeczony połysk jakby zarzucił ci na szyję w przyjaznym geście, przecząc prawom logiki. Jedne szorstkie, inne gładkie, ale o krawędziach nieodmiennie tępych i bezpiecznych, oraz twardej i nieustępliwej strukturze nanizane są na sztywną i wytrzymałą cynową nić, by swobodnie mogły mienić się na przemian barachitem i srebrem. Aż się ciepło na sercu robi, prawda? Dodaj huk płynącego nieopodal wodospadu, którego wody spadają z gór by pienić się u ich podnóża, trzask płomieni trawiących suche gałązki, wybrzmiewające gdzieś w tle, oraz odbijające się echem kroki niedźwiedzia, a od razu poczujesz się jak podczas jakiegoś sekretnego szamańskiego rytuału przejścia. Unosząca się w rześkim zimowym powietrzu woń kadzideł tylko dodaje mistycyzmu, komponując się z jego wyraźnym, słodko-pikantnym posmakiem. Poczułeś się niemal wyróżniony by dostąpić takich sekretnych zaszczytów. A tu niespodzianka. Puf! Aura prysła niczym bańka mydlana. Popędziła w misiowych podskokach do następnej osoby zawierać przyjaźnie.
Wygląd: Lotta jaka jest każdy widzi, a już zwłaszcza ci, którzy patrzyli.
Popatrzeć natomiast jest na co, bo jeśli się nie rusza, czarodziejka prezentuje sobą urodę niewieścią całkiem wysokiej klasy. No, ale ona jest jednak dość ruchliwa.

Gestykuluje żywo i chętnie, wylewnie przytula, obejmuje i obłapia, rzuca się na szyję, klepie po plecach, przybija piątki, kiwa głową ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada amulet pozwalający jej przemieniać się w niedźwiedzia.

Postprzez Frigg » Cz lut 14, 2019 9:31 pm

Decydujący głos kapitana względem kary dla nie pochlebcy!

- Bez eskalacji. – powiedział spokojnie Oswald. Na to co tu się wydarzyło szybka śmierć przez dekapitację była zbyt lekką pokutą. Świętokradca ma cierpieć.
- T..to znaczy? – zająknął się nieco zdezorientowany marynarz, który nie bardzo rozumiał wyszukane słownictwo swojego przełożonego.
- Wystarczy akupunktura. – westchnął Słonobrody zażenowany tą troszkę irytującą niedomyślnością swojego zastępcy. To słowo jednak również okazało się zbyt trudne, dlatego dołożył kolejne wyjaśnienie.  – Nasze słynne na cały świat usługi medyczne.
Chwilę trwało zanim zapadki odpowiednio poukładały się w rudej głowie


Poniżej w sumie w jednej linii pisane, ale musiałam rozdzielić by podkreślić genialność tych kwestii xD

Olgason coś jakby się ukłonił, a jego ręka na moment zniknęła za pazuchą, by po chwili wyłonić się obficie upierścieniona grubymi stalowymi obręczami. Tak jakby goła krasnoludzka pięść mogła wyrządzić za mało szkód ludzkiej twarzy.


Łatwo się można było domyślić, że dodatkowo uzbrojona w potężny kastet wywoła efekt całowania się z rozpędu z kowadłem.


Widok żelaznej sztaby na palcach oprawcy dawał bezczelnemu zamachowcowi jasno do zrozumienia, że za chwilę zrobi mu się w ustach znacznie więcej miejsca i już nigdy więcej w życiu nie będzie miał problemów z bolącymi zębami – z bardzo prostego powodu: coś czego nie ma już nie może boleć.



Tak dba się o syrenki (ciągle mowa o mordobiciu):

Znając Zygfryda nie mógł jednak za niego ręczyć, że zachowa higienę podczas pracy i również tym razem nic czerwonego nie ochlapie pięknych złotych loków syreny. Dlatego rozkazał mu opuścić lokal.


- Poza tym nie chcemy zdradzać ludziom naszych tajnych kręgarskich metod na prostowanie kręgosłupa moralnego. – Niby wyjaśnił, że chodzi mu o system wartości, ale całkowicie zdał się na prostolinijność swego zastępcy, który na pewno „prostowanie kręgosłupa” zrozumie dosłownie, a potem rozkaz wykona co do joty.
Avatar użytkownika
Frigg
Zaklęta Żaba
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Paank, Ruu, Grelia, Lasse,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Sanaya » Pt lut 15, 2019 10:00 pm

Kavika:
[Yastre] stał się maskotką elfek, które szybko uznały, że panterołaka nie da się zagłaskać. Był to typ kota, którego pod tym względem trudno było zmęczyć albo już dawno nie miał tylu rąk do głaskania.


Maka i jaki to problem, gdy jesteś dobrze wychowaną damą, ale twój pracodawca to ciacho (cytrynowe):
Na bezczelną myśl o nagich plecach Lorda zrobiła się pod futerkiem cała czerwona. Ze złości, że w ogóle przyszło jej, zwykłej pracownicy, do głowy coś tak impertynenckiego i dlatego, że była to myśl bardzo kusząca. Ale nie, nie! Nie ma prawa oglądać ani pleców, ani ran tego mężczyzny! O czym w ogóle myśli, fe! Matka byłaby zawiedziona.


Kimiko podejście do aranżowanych małżeństw:
Chcesz mi powiedzieć, że przyjechałaś tu taki kawał, żeby wyjść za faceta, którego nawet nie znałaś? (...)
- Otrzymałam wcześniej jego portret! - Blondynka próbowała nieco jej wyjaśnić.
- Zgłupiałaś? – palnęła złodziejka, a Alicja aż się zapowietrzyła.
- Wypraszam sobie!
- Wyproś sobie Francisa do cholery, nie znasz faceta!

A ten argument brzmi jak "szedł za mną całą drogę do domu. Mogę go zatrzymać?":
Jest milutka. A ja nigdy nie miałam koleżanki!

Lepiej bym tego nie ujęła:
Pieprzone portowe miasta z ich cholernymi marynarzami i piekielnymi węzłami.
Avatar użytkownika
Sanaya
Upiór z Krainy Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Umm » N lut 17, 2019 1:11 pm

I... Jeremy najlepszym nauczycielem życia:
- Nigdy nie byłem na bankiecie. – prawie rozpłakał się Umm.  Favagó mimowolnie uśmiechnął się pod wąsem i łagodnie poklepał młodzieńca po główce.
- Spokojnie chłopcze. – Spróbował go pocieszyć. - Bankiet to nic takiego. Wystarczy przestrzegać trzech prostych zasad. Po pierwsze: perfumy są dla kobiet, a faceci piją czystą. Po drugie: pierwszego nie przepijać. A trzecie: nie jesteś jeszcze pijany, jeśli możesz leżeć na podłodze bez trzymania. I to wszystko. Poradzisz sobie.

Umm jest spokojny.

- No, jest jeszcze trzecia opcja! Taka, że jutro znowu pójdziemy na plażę zobaczyć, co tam fale wyrzucą. Wystarczy, że będzie rude, to się nada na matkę, nie?

...skoro "ojca" znalazła właśnie w ten sposób...

I nieco wyłowionych przy tworzeniu nowinek.

Lady Sherani i jej nowe obyczaje:
Zaopatrzona odwróciła się właśnie do lekko niezgranej, ale jednak uformowanej ekipy, gdy blondas bezczelnie zawinął jej ledwie co upolowaną flaszkę. Stała przez moment z wyciągniętą ręką w pełnym oszołomieniu zastanawiając się czy rąbnąć złodzieja przez łeb, czy cieszyć się, bo w kupie raźniej się piło. Odebrała manierkę i wciąż nieco zaskoczona odparła:
- Skol.
Co kraj to obyczaj. To musiał być chyba przyzwoity kraj skoro na powitanie piło się z towarzyszami. W końcu był to zacny sposób na rozpoczęcie znajomości.


Reinar:
Słońce zaczynało już zachodzić kiedy dotarli przed zawalone wejście do kopalni. Jon stanął przed nim i wyraźnie nad czymś myślał. Po dłuższej chwili odwrócił się do Norda, który zajęty był obserwowaniem przyrody, zachodu słońca (kolory były tu zupełnie inne niż na północy) i Sherani, i

i... xD Pomiędzy zabijaniem a wznoszeniem toastów znalezioną wódką jest czas na romantyzm.
Avatar użytkownika
Umm
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Eldrizze, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: maie nieboskłonu
Aura: Kiedy spojrzysz w tę aurę bez wątpienia od razu dostrzeżesz krystalicznie czystą, szafirową poświatę, na której niczym gwiazdy błyszczą srebrne i kobaltowe punkciki migające raz to smutno, raz figlarnie i bardzo wesoło. Niekiedy na przestwór o niewątpliwej, choć nieprzerysowanej sile wkradają się dojrzałe pasma obsydianu, są jednak zbyt anemiczne i blade, by została z nich zrodzona ametystowa barwa. Miast niej pojawia się miedziany pył - przylatuje do Ciebie wraz z ciepłym wiatrem; wiatrem niosącym zapach dzikich kwiatów i rzadkiego powietrza znad najwyższych gór. Podmuchy, z początku spokojne, stają się coraz silniejsze. Próbują unieść Cię ku niebu, ku jego krańcom, wyżej i wyżej - a gdy osiągną swój limit i dalej nie będą już mogły dotrzeć, z żalu zacznie drgać cały świat. I ziemia i wody i przestworza nad nimi. I znów stąpać będziesz po rozległych, barachitowych polach pokrytych miękką, lepką od wilgoci trawą. Tworzy ona pod stopami mięciutki dywan - podłoże, na którym baraszkować by mogły najmłodsze księżniczki o najdelikatniejszych stópkach. Gładkie źdźbła bajkowych roślin uginają się pod niemal najlżejszym naciskiem, a odciśnięte na nich cynowe ślady ku niewiadomej, zostają na zawsze zapisane w pamięci emanacji. Trzeba tylko uważać na trafiające się od czasu do czasu kamyczki - nie są one ostre, ale jednak leciutko chropowate. Poza tym można wędrować spokojnie, chłonąc atmosferę słodkiej niewinności i przytłaczająco kwaśnej melancholii wczesnego poranka.
Wygląd:
I

Jak można opisać coś co czujesz, gdy budzisz się i masz ochotę zasnąć z powrotem? Jak opisać uczucie, gdy wyglądasz przez okno i widzisz delikatną mżawkę, będącą jedyną nadzieją na rozbudzenie? Co czujesz, gdy widzisz malutkie listki koniczyny zroszone mokrymi kropelkami? Wychodzisz na dwór, by woda przyprawiła o przyjemne dreszcze twoją skórę? ...
(Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron