Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Noa » N wrz 02, 2018 6:43 pm

Yva (& Puto)

Kiedy podchwycił wzrok Yvy, ta oblała się jaskrawym rumieńcem aż po same uszy i wbiła wzrok w ziemię. Normalnie gdyby zobaczyła przyjaciela na golasa, uznałaby, że to totalnie obrzydliwe. Ale teraz! Teraz… Kiedy prezentował się niczym bohater książek, które dziewczyna z takim zachwytem pochłaniała… Teraz nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć! Przecież to nadal był ten sam głupawy dzieciak co zawsze. Tyle że teraz do tego był boski!
       Jeżeli miała jakiekolwiek wątpliwości co do jego głupoty, rozwiał je w błyskawicznym tempie.
- Dzień dobry paniom! - powiedział, wyciskając z nowo nastawionych strun głosowych najniższy i najbardziej aksamitny głos, jaki był w stanie uzyskać. Głos, od którego po kręgosłupie Yvy przebiegły ciarki. Pewnym siebie, sprężystym krokiem ruszył w jej stronę, a ona z przerażeniem zaczęła się zastanawiać, co zrobić, kiedy podejdzie do niej, z tą całą nagością i w ogóle! Nie żeby nie chciała oglądać go nago… Ale może niekoniecznie tutaj. Nie w towarzystwie. Nie bez romantycznej muzyki i wiatru wiejącego lekko w twarz… Tfu! Przecież to Petro! Nie chciała go widzieć nago i tyle!

Może i nie, ale cały romantyczny planik już ułożony  >:]
Kiedy u boku Noi pojawiły się dwa bardzo dziwne stwory, Yva na chwilę zapomniała o Petro i jego głupocie. Przełknęła ślinę, obserwując gołą skórę, która przesuwała się zupełnie niezależnie od właścicieli, tak jakby te sześciookie(!) koty były efektem romansu z dżdżownicami.

rotfl
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Postprzez Funtka » Wt wrz 04, 2018 5:45 pm

Kto jak nie Fabio? No Fabio!

To mogła być jedna z bardzo niewielu rzeczy, które pozwolił sobie przyjąć od ojca: w imię buntu przeciwko własnemu buntowi przeciwko temuż ojcu.

logiczne
Gdzieś w górze siedział jakiś wielki bóg absurdu (choć, rzecz jasna, żadni bogowie nie istnieli, wszystkich po kolei stworzyli mieszkańcy ziem!), siedział i patrzył tutaj w dół, na ten jeden turmalijski most, i bił huczne brawo z każdym jednym słowem wypowiadanym przez tę nietypową parę.

Dobre streszczenie, bardzo dobre streszczenie!
Strzelił palcami w podstawę swojej rysownicy, by schowała się z powrotem do płaskiej formy; odłożył ją na bok, a potem przekręcił także tubę z narzędziami (i gruszką) do tyłu, żeby nie przeszkadzała.

Gruszka. Chodzi mi tylko o gruszkę <3

*
*
*

I teraz król, mój ulubieniec, którym podniecam się do szaleństwa ~
Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną.

A powiedziałam sobie, że się nie zakocham... przepadło x'3 Ach, gdyby tylko to usłyszała!  >:]  Najoryginalniejszy opis koloru brązowego, najpiękniejsze podejście do jej niewinnych (mądrych! <3) oczu... i ten lęk! Ideał właśnie się o mnie otarł...
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio, Benjamin
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Mansun » Śr wrz 12, 2018 8:47 am

Sherreri

Komentarz do wymiany zdań z Mansunem:
Nijako ciężko rozmawiać ze starymi księgami, pergaminami i tym podobnymi rzeczami. Próbowała nie raz, ale ostatecznie żywy i w miarę inteligentny partner do rozmowy był niezastąpiony.

Tak to jest, jak nie wybierzesz w atrybutach ,,bystry" czy ,,genialny" x'3

I ciąg dalszy, potwierdzający przewagę rogatej kobietki nad otaczającym ją haremem:
Przymknęła oczy i pozostawiła decyzję reszcie grupy. Co prawda nie spała, ale chciała dać odpocząć umysłowi. W przeciwieństwie do wojaków ona używała intensywnie głowy, która też potrzebowała czasem „odsapnąć”.
Avatar użytkownika
Mansun
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Kana, Funtka, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Kotołak (Karakal Panquski)
Aura: Z oddala słychać pojedynczy, głęboki ton, nie dający się przez nic zakłócić. Otula zmysły, dając poczucie spełnienia i przynosząc ze sobą delikatną woń zwierzęcej sierści i przyjemne uczucie ciepła. Zmysłów nie oszczędza jednak smak emanacji, wyraźnie pikantny, a do tego gorzki i kwaśny. Później dostrzec można jasną i błyszczącą szafirową poświatę, połyskującą niczym korony drzew skąpane w słońcu. Otula ona emanację o średniej silne, na którą tworzy się dość słabe tło oraz znacząco silniejszy promień mocy, przeszywający ją w jednym miejscu, wskazując źródło swojej potęgi. W dotyku jest twarda i zakończona ostrymi krawędziami. Można jednak znaleźć miejsca w których gnie się niesamowicie, na zmianę lepiąc się do dłoni i wysuszając skórę. Na końcu warto skupić się na barwach aury, stanowiących prawdziwe dzieło sztuki. Całość jej powierzchni pokryta jest wirującymi, silnie cynowymi pasmami, stanowiącymi tło dla reszty barw. Po żelaznych i miedzianych wodach płyną srebrne statki, otulone lekko złotą mgiełką, na długo zapadając w pamięć.
Wygląd: Choć w swoim kraju był raczej średniego wzrostu i postury, w Alaranii sprawiać może wrażenie kogoś cierpiącego na lekką odmianę gigantyzmu. Nie chodzi nawet o to, że jest zwyczajnie wysoki, ale o wielkość jego niezbyt przecież masywnego ciała. Jego alarański odpowiednik przy tych samych proporcjach musiałby mieć jakiś 1.75 metra wzrostu, on zaś ma jakieś dwa metry, co (wraz ... (Więcej)
Uwagi: Karakal mówi z sunbaryjskim akcentem. Podróżuje przeważnie wraz z kilkoma innymi oficerami.

Postprzez Spinka » Pt wrz 14, 2018 9:27 am

Gdyby bogowie na niebie chcieli uchować stworzony przez siebie świat od bólu i zniszczenia, to czy w ogóle włożyli w tę niebieską kulę żywe istoty? Czy gdyby pragnęli zachować pokój po wszystkie czasy - to daliby dwóm żywym stworzeniom sprzeczne przekonania? I wreszcie: czy stworzyliby kiedykolwiek ogień, gdyby pragnęli świata bez pożarów?
        A może jeden wielki pożar miał być kresem wszystkiego w ogóle: gdy Prasmok zbudzi się z wiecznego snu u krańca czasów, odwróci galaktyczny swój łeb i zionie płomieniem.
        Jak to można było usprawiedliwić? Może tak miało być. Czy stawał się w tym momencie gorszy od człowieka, który sprowadził na niego klątwę? Najpewniej. Czy mógł to cofnąć? Nie - żyłby dalej w męczarni, zginąłby w męczarni, albo zrobiłby wreszcie to, na co zdecydował się właśnie teraz. Setki istnień poświęcone za tego jednego młodego człowieka. Gdyby tylko pomyślał… ale on nie chciał więcej myśleć. On chciał żyć, każdą częścią siebie chciał żyć, i chciał być zdrowy, jak dawniej.
        Kiedy myślał o tym później, na zimno - praktycznie bez uczuć - to było to słuszne rozwiązanie. Skoro już miał zabijać, żeby się uleczyć, to czemu nie korzystać z każdej nadarzającej się ku temu okazji? Gdzie były granice moralności i kto je wyznaczał? On sam. Tak, tym razem wyznaczył je on sam, bo zmusił go do tego kaprys jakiegoś obcego czarnoksiężnika. A gdyby to miało nie zadziałać, to będzie musiał swój postępek powtórzyć. Naciągnąć napiętą strunę jeszcze dalej, i dalej, aż pęknie albo będzie trwała w nerwowym stanie takiego wiecznego, bolesnego naciągnięcia, jak człowiek przygwożdżony za członki do maszyny tortur. Ostatecznie życie i tak było tylko bardzo długą, powolną śmiercią.

~Vertan. Ah, książę...

Czy to była ładna twarz? Nie znał się na tym za bardzo, ale jemu wydawała się ładna. Mogłaby uśmiechać się trochę częściej, wtedy na pewno byłaby piękna. Jak te całe orzeźwiające źródełka w lesie, albo jak cieplutki, pachnący bochen chleba spadający prosto z nieba. Tak. Byłaby piękna jak bochen chleba.

Podobno takie zachody słońca nad morzem, jak ten właśnie, zwykły być przez ludzi uważane za wyjątkowo miłe w jakieś sposób. Za nastrojowe, o, to o ten zwrot chodziło. Tworzące rodzaj przyjemnej atmosfery. Może chodziło po prostu o sam fakt, że zaraz potem robiło się ciemno, a po ciemku można robić całe mnóstwo różnych rzeczy. Bua zerknął z ukosa na Alię. Dla niej zawsze było ciemno. Ciekawe, czy rodziło to jakieś możliwości.
(...)
- Alio - odezwał się więc po jakimś czasie, zatrzymując się nagle. Odchrząknął uroczyście. - Wpadłem na pomysł. Mogę przewieźć cię na swoim grzbiecie do tej najbliżej ludzkiej osady. Jeśli… jeśli chcesz.
       To może nie była najbardziej tradycyjna rzecz, jaką można robić po ciemku, ale nadal brzmiała przynajmniej trochę jak coś, co robić w świetle nie do końca przystoi.

~Buowy romantyzm
Avatar użytkownika
Spinka
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia,
Rasa: Przemieniona (z myszy domowej)
Aura: Ta aura jest całkiem silna, naprawdę. Nie wydawałoby się, ale mogłaby uchodzić za co najmniej standardową, jeśli nie aspirować na coś ponadto, jeśli chodzi o moc. Do tego błyszczy jasnym szafirem, soczystym i połyskującym, mogąc razić niczym promienie słońca przyłapujące Cię znienacka, gdy wyjdziesz z cienia. Zastanawiasz się więc, dlaczego tak trudno ci ją znaleźć? Dlaczego ginie w tłumie? Dlaczego jest zaledwie echem swojego prawdziwego potencjału? Dlaczego ledwie ją odczuwasz, nie mogąc zlokalizować jej źródła? A czy mój drogi… spojrzałeś w dół? Tak naprawdę w dół… lub może w górę? Nigdy nie wiesz skąd nadejdzie specyficzny zapach, przywodzący na myśl… właściwie nic konkretnego, a jednak trącający czułe struny… może zwierzęca sierść? Może smar? Ciężko stwierdzić, wiem. No ale już dobrze, podpowiadam. Aura jest malutka. Tak naprawdę fizycznie niewielka. Drobna i miękka wręcz kusi by złapać ją w dłonie, gdy gnie się i rozciąga pod dotykiem, ale może też ostro podrapać, gdy źle ją pochwycisz, uważaj więc. Jest cieplutka i łagodna, niemal w całości pokryta równomiernie cynową farbą. Dopiero gdy przyjrzysz się uważnie dostrzeżesz delikatne żelazne i złote pociągnięcia, nadające jej kształtu. Czujesz wyraźny, gorzki posmak, ale nie wydaje się to dziwne, pasuje jej. Czasami sama lepi się do rąk, by po chwili osuszyć się i zniknąć gdzieś w powietrzu. Pozostaje za nią ciche brzęczenie, tym delikatniejsze, że emanacja jest niewielka. Nasila się jednak i słabnie, jakby owad krążył Ci wokół głowy, ale później znika nagle, pozostawiając po sobie tylko dziwne uczucie drżenia, jakby taki drobiazg mógł poruszyć świat w posadach.
Wygląd: Nie taka to znowu typowa myszka. Jakkolwiek sama nie próbuje na siłę rzucać się w oczy – wyróżnia się, czy tego by chciała, czy nie. Po pierwsze rozmiarem. Gdyby szczury chodziły na dwóch nogach, to byłyby tylko odrobinę niższe od Spinki, która czubkiem głowy sięga na miarce 1 stopy (30 centymetrów). Niepodobnie jednak do tych gryzoni jej jasnoróżowy ogonek, który gdy ma ... (Więcej)

Postprzez Funtka » Pt wrz 14, 2018 1:01 pm

A jakże - oto znowu Fabio, mężczyzna z moich najpiękniejszych koszmarów <3
(Nadrobienie zaległości)
     
       - Ty byś tak nie uciekł.
       Wypowiedziane szeptem słowa padły w samym środku pustej pracowni. Fabio siedział na położonej na dwóch stojakach drewnianej beli, bose stopy zwieszał nad podłogą zasypaną wiórami. Gdzieś obok leżał porzucony hebel, powietrze ciągle pachniało ciętą dębiną. A jednak sam młody rzemieślnik już nie zajmował się pracą. Siedział sobie i wpatrywał się od jakiegoś czasu prosto w obraz własnego pędzla, skromniutki portret przedstawiający jego najlepszego przyjaciela. I wzdychał co jakiś czas.
       - Ty dałbyś mi tę księgę i byłoby po problemie. I wiedziałbym, jak masz na imię…
       - Fabio!
       Zawołany podskoczył, o mało nie spadając ze swojej ciosanej beli (jak na młodego geniusza zbyt często mu się to dzisiaj zdarzało). Odwrócił szybko głowę, by w drzwiach pracowni zobaczyć tę właśnie figurę, której się spodziewał. Ojciec, w swojej długiej szacie i z przystrzyżoną w wydłużony trójkąt brodą, i z naręczem zwiniętych dokumentów, wyglądał absolutnie pomnikowo. Inspirująco nawet. Jak zwykle nie przestępował progu pracowni, stał cal za drzwiami i tylko rzucał wzrokiem po elementach wątpliwego wystroju wnętrza.
       - Fabio, czy słuch mnie omyla, czy faktem rozmawiasz z sobą samym?
       - Nie rozmawiam, tatku - brzmiała prędka odpowiedź; Fabio zeskoczył z bali i tym samym zdołał odwrócić uwagę ojca od portretu, z którym de facto dyskutował. Autoportretu. Po raz kolejny pozwolił sobie na drobne, nierealne fantazje z cyklu: co by było, gdyby miał swojego żywego sobowtóra.

Trzeba będzie tego młodzieńca naprawić x'3 Z dużo patrzy na siebie! Każdy miałby dość x'3

     
Z nieznanych sobie przyczyn następnego poranka poświęcił całe pół minuty na zastanowienie się, jaką koszulę dziś założyć. Wczoraj zrobił to instynktownie, wziął tę, która leżała w pracowni, ale tamta była zrobiona z szorstkiego płótna, brudna od oleju i smarów. Tak nie mógł pokazać się przed… tymi wszystkimi ludźmi zaaferowanymi kupnem pomarańczy, których spotykał na targu jego ojciec! Ostatecznie uznał, że to niedorzeczne. Wybrał na chybił trafił - koszulę o barwie powstającej ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną.

Wiadomo - nikt nie wie o co tu chodzi x3

Czasami starzejącemu się ojcu było nawet żal. Nie nadążał za swoim własnym synem i zdecydowanie nie była to kwestia przepaści pokoleniowej. Fabio był inny. Zupełnie skazany na inność.
       Ach, gdyby tak zakochać się drugi raz! Tylko kto by miał na to czas? Młody już nie był!
       Ale Fabio był.

A to jest zwyczajnie idealne. Wybitnie zgrabne połączenie myśli i przejście do zaskakująco-podchwytliwej konkluzji, pointy wręcz! Na mnie podziałało ~

Stary kupiec zauważył tylko w pewnym momencie, że jego syn nagle się zatrzymał i kilka kroków przeszedł samopas, a gdy odwrócił głowę, w pełni zrozumiał naturę tego zjawiska.
       Fabio miał dziewczynę. To znaczy - u swego boku, czy też przed sobą raczej. Kwestie semantyczne.

To wszystko tylko kwestie semantyczne xD

Ale lepsza ta kandydatka na żonę, niż żadna.

Jako, że to o Funci myślami szlachetnego Fabiowego ojca to muszę to wstawić, aby podkreślić jak wybitnie doceniona jest ta postać jako kobieta  rotfl

Ciekawe, co zrobiła z jego koszulą? A może ta księga czarów (och, tak bardzo jej pragnął, tak bardzo) pozwalała jej na jakieś szamańskie sztuczki w ogóle, może dzięki temu użyła koszuli do uczynienia sobie jakiejś piekielnej lalki na jego wzór. I tak go teraz odnalazła, pojawiając się wszakże nie wiadomo skąd! Tak, to brzmiało… Zupełnie absurdalnie. Na miłość wiedzy. Należało ochłonąć.

Nie no... byłeś na dobrym tropie  ^^

Fabio spojrzał w bok, na swego dostojnego ojca, który właśnie coś mówił. Nie słuchał go, bo myślał zbyt intensywnie, ale na pewno były to jakieś nowe frazesy o tym, że bardzo będzie wszystkim miło, oj wszystkim, i jemu, i jej, i sąsiadce, i psu sąsiada, i merowi miasta - wszystkim będzie miło, jeśli Fabio Marco weźmie tę pannę pod rękę, potowarzyszy jej elegancko w dokończeniu sprawunków, potem odprowadzi i zawiedzie do swego własnego domu. Na obiad. Na ostatnią wieczerzę.

Mi już jest miło xD

Dopiero kiedy odszedł, Fabio zdołał odetchnąć nieco; oddalono od niego klosz rodzicielskiej opieki, mógł znowu poczuć się bardziej swobodnie i zadziałać więcej na własną rękę. Tylko co tu w ogóle działać? W pobliżu byli ludzie, którzy go znali, nawet jeśli nie jako jego samego, to jako syna swego ojca. W każdym tego określenia znaczeniu. I ci ludzie widzieli go teraz z tą panną, ba, kto wie, czy któryś z ich nie widział ich razem już wczoraj. O plotki w mieście takim, jak Turmalia, było wyjątkowo łatwo. Strach pomyśleć, co mogłoby być jeszcze dalej - kiedy plotki wsiądą na statek i wypłyną w daleki świat. Cała Alarania. Cała Alarania mogłaby wiedzieć, że gdzieś na świecie ten konkretny chłopak widuje się z tą bardzo konkretną dziewczyną.

Tak, myślę, że Fabiowa nieposzlakowana opinia odludka bez przyjaciół (i kawalera) jest zagrożona - zwłaszcza jak wcisnę co się da do perełek i skuszę kogoś, by napisał o tej słodkiej parce w Donosicielu xD

 - Zróbmy to szybko - poprosił. Zaraz, prosił? Powinien rozkazywać, to on tu był wszak mężem, znaczy się, mężczyzną!

Dlatego. Właśnie dlatego <3
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio, Benjamin
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Noa » N wrz 16, 2018 10:07 am

Yva ~

Yva już chciała z oburzeniem zaprotestować i wytłumaczyć przestraszonemu kupcowi, że jej koleżanka (co za perfidna dziewucha! Trzeba przyznać, że ma tupet, ale nadal jest perfidna!) tylko żartuje, kiedy nagle do jej nosa doleciał cudowny zapach. Prawdę mówiąc był to najwspanialszy zapach, jaki czuła od opuszczenia Oceanicznego Kumkwatu. Jedyna i niepowtarzalna woń kiełbasy.

Jakby ktoś pytał czy Yva to prawdziwa kobieta, ma teraz odpowiedź - tak xD

Mężczyzna chwilowo oglądał się za rudowłosą (w serduszku Yvy pojawiło się cichutkie ukłucie zazdrości. “Co ma ta mała zołza czego ja nie mam?” pomyślała “Poza figurą, włosami, tą cholerną bladością i twarzą?”).

Jest mężczyzną x'3
Tak dla odmiany xD

Zerknęła jednym okiem na Petro, który właśnie wyłonił się z krzaków przepasany jej niebieską chustką (nigdy więcej jej już nie założy! Nigdy!)

W sumie założyłabym się o to  >:]  Chęnie wygrałabym tę chustkę xD
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Postprzez Kana » So wrz 22, 2018 7:01 pm

Varii

Stepy Równiny Maurat rozciągały się pod nimi niczym wlane do formy płynne złoto.

<3
Varii zaczekała przed drzwiami poczty, zajmując miejsce na drewnianej ławie w cieniu budynku. Nie chciała plątać się smokołakowi pod łapami [...].

xD
- Orchidea to obskurny lokal, ale barman to człowiek z rodzaju tych, którzy lubią podsłuchiwać. Wystarczy kilka monet i w przeciągu godziny możesz poznać plotki z samego pałacu. Informacje to najlepszy towar jakim można legalnie handlować.

Dobry właściciel zawsze trzymał coś pod ladą, najczęściej nabitą kuszę [...].

Zapamiętam ~

Fenrir
Właściwie, dopiero teraz zauważył, że mijane kobiety są od niego oddalone o więcej niż długość ręki, więc te odważniejsze nawet nie mogły podjąć próby muśnięcia go palcami. Zmiennokształtny to także uważał za coś dobrego.

Malthael II  :> Moooże nieco inny  xD
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Kavika » Śr wrz 26, 2018 6:41 pm

Czas powrzucać cytaty, bo wypada się podzielić takimi cudnymi wersami! Dzisiaj wyjątkowo pula jednej autorki, bo mi się trochę zebrało więc podzielę na kolejne posty resztę perełek~

Mogę ją jeść na śniadanie, obiad i kolację, a nigdy mnie nie przesłodzi [Leila]:
 Była… zaskoczona. Bardzo, bardzo zaskoczona! Tak zaskoczona, jak może być dziewczyna pocałowana nagle przez przyjaciela, po którym się tego nie spodziewała.


Ach, zachwycam się jej emocjonalnością!
I chociaż jej świat się zachwiał w posadach, nikt nie zwrócił na nich najmniejszej uwagi. Mieszkańcy wioski wciąż szykowali się do swojego święta, wygłuszone dźwięki otoczenia zaczęły znów napływać do uszu lisołaczki (...)


Gdy się chcesz bronić, ale średnio Ci wychodzi <3
 - No pewnie, że tak, głupku – prychnęła rozbawiona, obserwując, jak podnosi na nią wzrok. – Przecież jesteśmy…
        „…przyjaciółmi?”
       Urwała, gdy zaklął cicho pod nosem, sięgając do jej twarzy. Dokończyła niepewnie w myślach, wyjaśnień szukając już tylko spojrzeniem, gdy szorstka dłoń ujęła jej policzek. Zaskoczona nawet się nie odsunęła, pozwalając lisołakowi przyciągnąć się bliżej, ale nagle jego twarz znalazła się tak bardzo, bardzo blisko, że dziewczyna odruchowo zamknęła oczy, jakby spodziewała się uderzenia. Ale jeśli wcześniej była zaskoczona, to czując dotyk warg Namira na swoich ustach prawie straciła oddech z szoku. Sztywna jak kłoda Leila pozwoliła się pocałować bardziej z braku wyboru oraz jakiegokolwiek pojęcia, co się w ogóle tutaj dzieje, niż w wyrazie świadomego przyzwolenia na ten gest. Pocałunek był delikatny i przyjemny, ale („nie powinien mieć miejsca!”) (...)


Kocham rozterki tej kobity!
  Namir wciąż ją obejmował, teraz jeszcze głaszcząc po głowie, gdy dochodziła do siebie, co było przecież gestem tak znajomym, że znów mieszały jej się myśli, gdy zmienił się nagle kontekst takiego zachowania. Albo wcale nie? Nic już nie wiedziała. Uśmiechała się zupełnie mimowolnie, bo była szczęśliwa i dlatego, że on się uśmiechał, nawet jeśli z tym jego lisim, cwaniackim zadowoleniem. Bo przecież mogła nie wiedzieć, co się dzieje i być niepewna, ale też czuć ciepło na sercu, prawda? To było możliwe? Musiało być.


Nie odpowiedział jednak, a ona opuściła lekko ramiona, jakby zawiedziona. Nie spodziewała się przecież niczego, ale jednak jakby tak.


Spoglądała za nim oszołomiona, przez moment stojąc jak słup soli. Wciąż nic nie powiedziała, a usta miała głupio rozchylone, niczym idealny obrazek kogoś niepojmującego otaczającej go rzeczywistości


Gdy poświęcasz życie, by kogoś uratować a... [Lena]
 Później zaś otworzyły się kolejne drzwi i Lena rozejrzała się z zainteresowaniem po pomieszczeniu. Udało jej się wyłapać jednak tylko ogólniki, gdy jej spojrzenie padło na tron, na którym siedziała…
       - Wiladye – mruknęła zirytowana centaurzyca.
       Zdała sobie sprawę, że nawet nie jest zaskoczona, a wręcz niewiele dzieli ją od gniewu. Ta młódka już od jakiegoś czasu działała jej na nerwy swoim zupełnym brakiem rozsądku i niekontrolowanymi działaniami, więc widok jej, siedzącej na tronie miasta umarłych z karminowym płaszczem zarzuconym na ramiona i zad jedynie ją rozjuszył. Nie wyglądała, jak więzień.



A na koniec akapit, który mnie bardzo, bardzo wzruszył T__T [Mathias]
   Niviandi zdawała się go ledwo dostrzegać, ale w końcu ocknęła się i zbliżyła, błądząc dłonią po jego obnażonym wciąż torsie i szyi, by spocząć na policzku. Mathias uśmiechnął się nieznacznie, przykrywając ją swoją dłonią i, podnosząc do ust, pocałował szczupłe knykcie. Ale nic poza tym. Szczęka mężczyzny zadrgała, gdy ten zacisnął zęby, by powstrzymać chcący nim zawładnąć odruch, a zdecydowanie pomogło w tym solidne szczypnięcie, które skomentował zdziwionym i rozbawionym pomrukiem. Później już tylko objął blondynkę, zamykając ją w silnym uścisku i opierając brodę na jej głowie. Taka krucha… Nie wiedział kiedy, ani jak pozwolił się tak złapać w czar tej dziewczyny, ale już przestał z nim walczyć, ze spokojem wdychając zapach jej włosów. Magia. To musiała być magia, nie widział innego rozwiązania; on się tak nie przywiązywał, do nikogo. Gładko przeszedł nad tym faktem do porządku dziennego, ale wciąż niechętnie odsunął się od Niviandi. Skoro to nie było prawdziwe, nie było sensu się w tym jeszcze bardziej pogrążać, a bał się, że jeszcze chwila spoglądania w te niebieskie oczy i w nich utonie.
Avatar użytkownika
Kavika
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Frigg, Niviandi, Deithwen, Kvaser, Francine, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr,
Rasa: Człowiek
Aura: Średniej siły aura, już od samego początku stanowczo demonstrująca swój barachitowo - kobaltowy odcień. W pewien sposób ten jaskrawy kolor odwraca uwagę od całkowitego braku jakiejkolwiek poświaty. Posiada ona intensywny zapach ksiąg, potu, oraz... wody. Emanacja ta nie jest ani twarda, ani miękka. Zamiast tego zdaje się giąć pod dotykiem, uginać się. Każde dotknięcie przylepia ją do palców, sprawiając iż trudno jest się jej z nich pozbyć. Jest ostra, wręcz pikantna. Lecz zamiast ognistego posmaku w ustach pozostawia po sobie gorzki, jakby niedosytu. Lecz zaspokojenie go owocuje bardzo intensywnym, kwaśnym smakiem.
Wygląd: Kavika to stosunkowo wysoka dziewczyna, chociaż nie przekracza ogólnych norm, około 5 i pół stopy (170 cm). Skóra dziewczyny przybiera przyjemnie ciepły odcień, który łączy się w sposób harmonijny z orzechowym blondem. Włosy ma krótkie i zwiewne dzięki czemu zapewniają wygodę, a objętości nadają im bujne loczki. Na twarzy odznaczają się wyraźnie cienkie brwi, wyżłobiony ... (Więcej)

Postprzez Shantti » So wrz 29, 2018 4:43 pm

To teraz coś od najbardziej zrzędliwego wilka na forum ^^ [Lucy]

Porównane godne zapamiętania:
Dlatego też osobliwy grymas mężczyzny wyryła sobie w pamięci, a kiedy będzie późniejszą porą komu o tym opowiadać, wezmą jej słowa tak poważnie jak marynarz dziewkę w porcie po półrocznej wyprawie z samymi brzydkimi chłopcami na pokładzie.  


I każdego innego xD :
Choć czujność mieszkańców obejmowała w równym stopniu elfią przybyszkę jak i niemowy, Lucy do jednego i drugiego podchodził tak jak zwykle - niechętnie.   


Gdyby ktoś szukał wyzwolonej części Alaranii odsyłam do -> Wyspa Lariv
 Większość osób latała tu obnażona ze względu na klimat lub upodobania i jeśli humory sprzyjały, to w tygodniu błysnął tu jakiś odsłonięty biust albo nie do końca zasłonięty tutką z liścia nabiał. Tak już było i nie należało się tym przejmować, choć Nill do dziś nie pojmował jak można… no, tak lubić. Lecz to nie jego sprawa. Tak długo jak Lilka nie zakładała kokosów, tak długo w zajeździe panowała swoboda obyczajów, a wyrażenie ,,dobry smak” odnosił się tylko i wyłącznie do potraw. 


Niepoważni!
 Goście zaczęli wychodzić na taras i choć większość pozostała tam, to co odważniejsi i posiadający mniej futra dali się porwać i zanurzyli się w strugach deszczu. Idiotyczne. Mieli ten deszcz codziennie, zawsze o tej samej porze, zawsze tak samo ulewny.  


Cała prawda o facetach <3 (dla sprostowania, kobiecych ciał!)
Nill, chodź koniecznie, musisz to zobaczyć! - Odwrócił się na momencik, z bólem serca odrywając wzrok od gibkości ciał (...) 


Grunt, że ktoś w ogóle pomógł xD
    ,,Niech to cholera!” Lucy przeklął swój niegdysiejszy genialny pomysł o ekonomizacji działalności kuchni przez zwiększenie rozmiarów narzędzi do gotowania, ale potem z braku lepszego wyjścia chwycił najbardziej potrzebujący ratunku kociołek. 
       Kiedy już się dotkliwie poparzył, wpadł na to, żeby jednak uchwyt owinąć szmatką. W czasie, gdy się z tym szarpał, do kuchni zaczynały nalatywać zaniepokojone wróżki służące oczywiście masą dobrych porad, ale za to wspólną siłą skarlałego kurczaka po ospie.


A za skąpstwo trzeba płacić ^^
 Poirytowany z trudem dźwignął rozgrzany kocioł, a kiedy z bijącym sercem odzyskał równowagę, spostrzegł, że nie ma gdzie tego przeklętego dziadostwa odstawić. Wszystkie blaty zawalone - stoły, wygięte półścianki, dodatkowy piecyk… wszystko! Burdel jak w nastrię po dostawie wanilii. Jak Teheru się w tym wszystkim mógł połapać? 
,,Szkoda, że skąpiłem mu na jakiegoś bezużytecznego pomocnika” (...)


Nie rozumiem, no nie rozumiem <macha głową w niezrozumieniu>
Jakby ktoś o mnie pytał… to jestem marwty… dla wszystkich. - I wyciągnąwszy się bez sił na oparciu, zamknął oczy, by pomyśleć za jakie winy pokarali go kucharzem lubiącym kobiety.


I kto je teraz założy? Zmarnują się te biedne kokosy!
 Mimo zamieszania, tak jak Irinai trytona, tak Lilka starała się nie stracić kołnierzyka i blondyna z oczu, ciekawiąc się jednak równie mocno poczynaniami Pani Rani. Wcześniej była gotowa zaoferować jej swoje ciuszki albo importowany fartuszek mauryjskiej pokojówki, ale tancerka z entuzjazmem dyplomowanej projektantki mody wyprzedziła ją i nie dała nawet najmniejszej szansy wepchnąć się do rozmowy. A szkoda. Kokosy czekały.
Avatar użytkownika
Shantti
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Frigg, Niviandi, Deithwen, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Namir, Pliszka, Cedr,
Rasa: Pustynny elf
Aura: Słabo dostrzegalna aura kobiety otula ją niezwykle gładkimi lecz wytrzymałymi, przewiewnymi skrawkami lekkiej tkaniny nieskrępowanie tańczącymi wraz z każdym jej ruchem, wyginającymi się i układającymi w fantazyjne wzory. Mienią się one kolorami soczystej miedzi i kuszącej cyny, a gdzieniegdzie błyszczą upominająco zmatowiałym kobaltem, co wraz ze szmaragdową poświatą sprawia, że trudno oderwać od nich wzrok. Towarzyszy im zapach rozgrzanego piasku i kurzu unoszącego się na pustyni, co wspaniale współgra z ciepłem, które emituje aura i odległym zawodzeniem upiorów, które zdają się błąkać po bezkresnych piaskach w poszukiwaniu odkupienia. Gorzki smak łączy się z kwaśnym, a lepkość nie pozwala szybko ich przełknąć i o nich zapomnieć - ta emanacja wręcz upomina się o poświęcenie jej czasu i uwagi, zupełnie jakby chciała oderwać czytelnika od wszelkich przyziemnych spraw.
Wygląd: Shantti nie należy zaliczyć do wybitnie szczupłych kobiet, ale w jej przypadku wcale nie jest to ani trochę wadą! Ma ciało bogate w kobiece krągłości. Jest pełna, wypukła i wklęsła tam, gdzie powinna i na każdym możliwym calu. Wielu więc przywodzi na myśl skojarzenie „idealnej tancerki brzucha”, przy czym osoby te nie są w błędzie. Figura jej mieści się w określeniu ... (Więcej)

Postprzez Kana » Wt paź 02, 2018 8:25 am

Valerian

[...] uszykował się do skoku na wierzchowca małego brodacza. Westchnął jednak ciężko z rezygnacją kiedy dostrzegł, że obrośnięty na twarzy "chłopiec" siada na sowie. W tym momencie mózg wilka "eksplodował", a on patrzył na wszystkich błagalnie ze zdezorientowanym, nierozumiejącym spojrzeniem, domagając się odpowiedzi na nieme pytanie. Z jego perspektywy to wyglądało jakby ten nieznajomy chciał kopulować z ptakiem. Valerian nie wiedział, że tak można, nie wiedział, że to w ogóle możliwe, ale zaczął się zastanawiać jak musi wyglądać potomstwo takiej pary.

rotfl
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Sapphire » Śr paź 03, 2018 2:48 pm

Pagani :)
Że też duchom nudziło się do tego stopnia by wybrać akurat ich trójkę. A nawet jeśli były w wielkiej potrzebie, czy naprawdę musiało paść na nich? Dlatego mama zawsze mówiła by z duchami uważać, i dlatego właśnie unikał takich miejsc jak kurhany. Nigdy nie wiadomo jaką klątwę można było obudzić i w jaką kabałę wdepnąć. Eh kobiety… one zawsze sprowadzały człowieka na manowce i pakowały w kłopoty.
Avatar użytkownika
Sapphire
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Fobos, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Eugona
Aura: Aura, niczym wąż, pojawia się w tajemniczy sposób, prawie niezauważalnie znajdując się koło ciebie, mimo iż połyskuje jasnym i agresywnym topazem, zupełnie niepasującym do subtelności. Barachitowe łuski powoli przemykają pod twoimi palcami, ocierając się o nie twardymi i chropowatymi tarczkami o ostrawych brzegach. Te przy nacisku stawiają delikatnie sztywny opór, którego mógłbyś się nie spodziewać. Delikatnie kojące brzmienie, równie tajemnicze, jak zjawiający się gad, przechodzi w kakofonię dźwięków, niemiłosiernie drażniącą uszy. W powietrzu unosi się zapach kwiatów opromienionych słońcem i wężowej skóry rozgrzanej jego promieniami. Sama aura intensywnie lepi się do podniebienia, nanosząc na nią intensywnie pikantny smak, którego jeszcze przez długi czas się nie pozbędziesz.
Wygląd: EUGONA
Jest to postać, w której najczęściej można ujrzeć Sapphire, pędzącą między drzewami niczym burza, z rozwianymi włosami i dzikim wzrokiem. W stanie spoczynku, opierając się na luźno ułożonym na ziemi ogonie, ma metr dziewięćdziesiąt wzrostu. W czasie polowania lub w chwilach wzburzenia unosi się jednak w górę, a dzięki silnym mięśniom potrafi zawisnąć wysoko ...
(Więcej)

Postprzez Kana » Pt paź 05, 2018 11:21 am

Valerian

[...] i masę tych, którzy znikali w jej czeluściach z dziwnymi patykami, które jak się dowiedział przed pójściem spać są kilofami i służą do rozbijania kamieni i wydobywania z jaskiń... Błyszczących kamieni. Bardzo drogich i cennych kamieni. Nie pojmował jak jedne kamienie mogą być droższe od drugich, przecież kamień to kamień.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Funtka » So paź 06, 2018 6:03 pm

Jak się żenić to się żenić!
Albo i nie - zobaczymy, może uda mu się jeszcze od tego wymigać ~
Oto i Fabio!

Skoro przynajmniej te kwestie pozostawały jako-tako określone, można było iść. A więc szli. Szli, prowadzeni przez Fabia, i mogło się nawet zdawać, że prezentowali się naprawdę nienajgorzej, kto wie, może nawet całkiem znośnie. On trochę wyższy od niej, jak to przystało na męża, to jest, mężżż…czyznę, ona taka drobniejsza, z pozoru nawet bardzo ładnie skromna i do prawdy niewieścia. Gdyby jeszcze połączyli te ręce, gdyby go ujęła, choćby delikatnie, gdyby uniósł w ogóle przedramię, zamiast udawać, że tego nie chce i nie potrzebuje, to para byłaby z nich elegancka. A przynajmniej tak odbijali się w oczach każdego, kogo mijali, bo i sam Fabio miał tym razem wrażenie, że widzi ich naprawdę cała Turmalia. Że wszyscy zebrali się dzisiaj przy jednej z głównych ulic, by podziwiać młodą parę. Młodą. Parę.
       No bo czy zawsze przy tym stoisku z kwiatami było tak dużo… kwiatów? Lilie, niezapominajki, bogowie wiedzą, skąd się tu brały te wszystkie marne okazy botaniczne, służące symbolicznie za wkład do panieńskiego bukietu! I czy to coś, co wynosił na drewnianych tacach piekarz, co pachniało szałwią i kolendrą, to był chleb w kształcie niemal doskonałego koła, jaki w pewnych kulturach podawano podczas uczty weselnej? Kiedy po drodze jakaś dzieweczka niosąca dwa duże worki potknęła się i na ich oboje, kroczących marszowo, rozsypało się trochę ryżu, Fabio zaczął panikować. Już nawet nie słyszał gorących przeprosin tej nieostrożnej dziewuchy, tylko przyspieszył jakoś kroku. Ależ miał mętlik w głowie, ależ huragan!

Tyle przypadków na raz nie mogło być przypadkowe x'3


Kiedy tak zerkał z ukosa na tę idącą obok wiedźmę w skórze wróżki, to tym bardziej był pewien, że i ona raczej nie śpieszy się do ołtarza.

W sumie zawsze myślałam, że jest z niej wróżka w skórze wiedźmy, ale i ta wersja niemało mi się podoba >3


Gdzieś na odpowiednim zakręcie naszła go jeszcze jedna myśl: a gdyby tak skręcić nieodpowiednio właśnie? Przejść parę ulic, wyjść poza mury miasta i oznajmić, że się zgubili, ale że to już nie jego sprawa…!
       Ale nie. Nie.
       Jak srodze musiałaby się wówczas z niego naśmiewać: że nie wie nawet, którędy trafić do swojego domu.  To jakiś absurd.

A toś mi chyba z myśli wyczytał!  rotfl


Tu też musiało wydarzyć się jeszcze coś skrajnie nieoczekiwanego. Wydarzyła się stara sąsiadka.
       Pani Jutrzejsza (nie było to podobno jej prawdziwe nazwisko, ale przydomek wywodzący się z faktu, że w plotkowaniu doszła do perfekcji tak znacznej, by móc przewidywać pikantne szczególiki najbliższych dni) siedziała jak zwykle na fotelu przed swoim domem [...]. I gdy przechodzili obok nagle się uśmiechnęła. Uśmiechnęła się tym potwornym rodzajem uśmiechu, które nie obejmuje oczu, w ich bowiem pozostają tylko iskierki sugerujące pewną dozę czystego okrucieństwa. Tak musiałaby uśmiechać się sama plotka, gdyby ją uosobić.

Uśmiech Pan Am dostał właśnie nową, srogą ewolucję - Uśmiech Sąsiadki!


Czyż nie mógłby raz jeden ojciec jego zapytać: czy ta dzieweczka, z którą cię widzę, rzeczywiście bliska jest twemu sercu? Widocznie nie mógł. Widocznie nie było w jego naturze rozmawiać, tylko zarządzać, i swego syna traktował teraz jak wielką skrzynię najdorodniejszych pomarańczy, których od wielu lat nie mógł nikomu sprzedać, więc skoro tylko nadarzyła się jakaś okazja - postanowił wydoić z niej ile tylko się dało. Wszak pomarańcze nie mają głosu.

Funcia ma 'targowanie się' co prawda na P, ale z takim świekrem to jej chyba ten poziom podniosę xD
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio, Benjamin
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Lucy » Wt paź 09, 2018 1:11 pm

Kaikomi

Po drodze zgarnęła z małej półeczki pod blatem parę grubych kuchennych rękawic - były małe, pikowane i fioletowe, a na dodatek miały kokardki, czyli na pewno należały do Kaikomi, bo przecież, że nie do Theru.

(Theru to wesoły (choć nie aż tak) misiołak)

Razem obserwowali pokaz - blondyn z ukontentowaniem, szatyn z nieodgadnionym wyrazem twarzy, choć im dłużej tańczył, tym bardziej wyglądał na poruszonego. Widząc to Trieli poklepał go po ramieniu.
       - Widzisz, co tracisz? - zapytał go, a za odpowiedź na jego zaczepkę posłużył bardzo celny i mocny cios łokciem w splot słoneczny. Blondyn aż się zakrztusił.
       - Dobra, dobra… - Odkaszlnął. - Zrozumiałem, nie drażnić twojego ego, wasza wysokość - powiedział z przekąsem, a Kerion jedynie potrząsnął głową i zadarł nos w manifestacji urażonej dumy. Trieli długo milczał, rozglądając się i co jakiś czas zerkając na obie tancerki z olbrzymim zainteresowaniem.
       - Ale wiesz, to z twoją siostrą nadal aktualne… - powiedział, tym razem w porę odskakując, by nie oberwać łokciem. Na wbity w stopę obcas nie był jednak gotowy.
       - Ale z ciebie niedotykalska menda! - zirytował się marynarz, robiąc krok w bok i obserwując już dalej z bezpiecznej odległości.

Uwielbiam bardziej niż wypada ~

Shantti
Pokazała również dzieciakom w jaki sposób mogą wykorzystać wszelkie przedmioty do wytwarzania muzyki, co z pewnością będzie przekleństwem niejednego rodzica w domu.

Żeby tylko rodzica, ty mała...! szanowna klientko moja. *Idzie szukać zatyczek do uszu, planując zbudowanie w ogrodzie schronu przeciwnieletniego*
Nocna forma
Motta rodzinne:
Kawa, kawa, więcej kawy, kawa, znowu kawa!

Plan dnia
,,Strona Myszy - strona Lucy'ego"

,,Lucy jest jak połączenie himalajskiego wilka z rosyjskim borzojem, z głosem niemca śpiewającego także po angielsku, który mieszka na tropikalnej wyspie z długowłosym kotem." (~ Ja, dzięki Szopowi x'3)
Avatar użytkownika
Lucy
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Wilkołak
Aura: Czytanie tej emanacji okaże się przyjemne i kojące niczym spacer po plaży. Zamknij więc oczy i poczuj ją wszystkimi zmysłami. Pozwól by piasek przesypywał się pod Twoimi bosymi stopami, swoim aksamitem pieszcząc skórę. Dopiero teraz otwórz oczy i naciesz je połyskującymi w słońcu ziarenkami. Nie bój się, weź piasek w ręce. Przyjrzyj mu się uważnie, gdyż nie jest tak monochromatyczny jak mógłby się wydać na początku. Pozwól cynkowym drobinkom przepływać między swoimi palcami i dostrzeż tańczące wśród nich platynowe kruszyny, które giną wśród mniej szlachetnego metalu. Zwróć uwagę na złocisty pył przemykający w kaskadach osypujących się z Twych dłoni. Zachwyć się smużkami artystycznej miedzi, nietypowej w swej dziedzinie, niepodobnej żadnej innej i niespodziewanej, która zaskoczy cię swą obecnością w takim połączeniu. Na koniec pozwól by kontrast morskiego barachitu sięgnął i opłynął Twe stopy, gdy wędrujesz brzegiem. Teraz czas byś opuścił plażę. Udaj się na plantację kawy, której obsydianowy połysk kusi na horyzoncie. Wejdź w wąskie kręte alejki, pozwól im się poprowadzić. Początkowo przywita Cię tu wyraźny zapach mokrej ziemi, szybko jednak z pod niego zacznie się przebijać aromat świeżo palonej i mielonej kawy. Nie wahaj się, pozwól by pośród całkowitego bezdźwięku, wabiący aromat wyprowadził Cię z pośród krzewów. To właśnie na skraju gąszczu, czeka na Ciebie filiżanka idealnego espresso. Na śnieżnobiałej serwetce, której materiał jest giętki i miękki w dotyku, stoi równie biała porcelana. Weź do ręki kunsztowną filiżankę, szanując jej cienkie i ostre krawędzie. Doceń doskonałą ceramikę, która jest gładka i nieskazitelna, ale też przede wszystkim twarda mimo swojej kruchości. Spójrz na czarny parujący napar. Teraz możesz wziąć upragniony łyk kawy. Na początek wyda Ci się znacząco lepka, może nawet za bardzo. Zaraz potem zdziwi Cię jej intensywna łagodność. Nie będzie to jednak koniec niespodzianek. Przy kolejnym łyku poczujesz delikatne słonawe nuty ukryte w głównym smaku. Na koniec degustacji spotkasz też subtelną kwaskowość, zarezerwowaną tylko dla wybranych. Wtedy też ockniesz się, żałując, że podróż tak szybko się zakończyła.
Wygląd: Najpierw się przedstawię: jestem Lili - piękna kotołaczka i dobra znajoma Lucy’ego, którym się zainteresowaliście. Korzystając z okazji, że mam do kogo otworzyć pyszczek powiem wam wszystko co wiem o moim przyjacielu.

Lucy, choć pokazuje się swoim gościom głównie pod postacią wilkołaka ma także swoją ludzką, oryginalną formę. My, jego przyjaciele i najwierniejsi ...
(Więcej)

Postprzez Kana » Śr paź 10, 2018 12:20 pm

Atristan

Spojrzenie szafirowych oczu w lustrze wiernie odbijało każde załamanie tej niebieskiej barwy w tęczówce. Srebro, jakim było otoczone zwierciadło, odbijało złote światło świec. Dawało to dziwny efekt zmieszania tych dwóch barw; odbicie Atris wydało się jakby mgliste, owiane zarazem księżycowym pyłem jak i promieniami słońca. Lustro było głębią; mimo, iż wykonane przez najznamienitszych fachowców, sprowadzane z Adrionu, to komnata w tle była niewyraźna. Kolory poduch, chust, baldachimu i świateł były rozmyte niemalże całkowicie. Przed nimi tylko stała postać, która była doskonale odbita. Obie pary oczu, te rzeczywiste i lustrzane, przyglądały się sobie.

Chwyciła w delikatne dłonie leżącą na toaletce złotą opaskę, ze wzorami w pióra i liście [...] i ostrożnie założyła ją na głowę. Wtedy to złoto odbijające się od świec i czoła zdominowało srebrne akcenty. Atris jaśniała. Jednak w jej szafirowych oczach migotał jeszcze jakby srebrny pył, nie dając za wygraną. A mimo tych szlachetnych kruszców, to perlista biel stanowiła dominantę. Jej cera i suknia, cudownie gładkie, jasne i mleczne wybijały się na pierwszy plan.  


Nigdy z nikim nie dzieliła swojej komnaty, lecz gdyby kiedykolwiek się to zdarzyło, chciałaby, żeby ktoś odkrył jej piękno. Takie, jakie widziała, studiując swoje odbicie w lustrze.

A to nawet nie wiem dlaczego mi się podoba  rotfl Chyba ujęła mnie szczerość x'3

I znowu jego oczy, jak rosy i szrony, lody, mrozy i śnieg. W Nowej Aerii nie ma śniegów, jednak widziała je w krajach północy. Tam podczas nocy na szybie rosną wzory, jest legenda, że to Dziadek Mróz je maluje. To dziwne skojarzenie, choć Atris wydawało się, że właśnie i jego tęczówki są tak samo wspaniale utkane. Przez ten przeszywający spojrzenie lód i koronkę mrozu tuż przy czarnych źrenicach.

- Wyszłam się przewietrzyć. Większość gości ma już oddech tak palący od alkoholu, że mogłabym porównać ich do smoków.

On będzie trzymać ją na dystans, ale nie da jej odejść.

Ach, ci mężczyźni!
Owszem, wiele słyszała o swojej urodzie, jednak najczęściej były to wielce uprzejme przemowy grubych, wąsatych mężczyzn w zbyt ciasnych surdutach i sygnetach na palcach, wyglądających jak kiełbasa z dzika.

Jego dłonie, prowadzące ją, jak i jego oczy, przypominały jej suchy lód. Zimny, chociaż sprawiał, że ją ogrzewał.

Romans z wampirem... ja też tak chcę!
Nagle wszystko ucichło.
Odgłosy śmiechów i stłumiona gra orkiestry zostały dziwnie zagłuszone przez ciszę. Wydawało jej się, że śni; jakby była pod wodą, a cały otaczający ją świat był na powierzchni, rozmazany, nieistotny. A razem z nią zanurzony był Yao i, paradoksalnie, tylko oni byli rzeczywistością wśród rozmazanych sennych kształtów otaczającego świata.

Tak... może już nie, ale ładniutkie. Teraz z kopa go!


Yao

Z pewnością zjedzie się tam mnóstwo bogatych, zapatrzonych w siebie gburów i ich rodziny. Jednak w interesach trzeba potrafić dogadywać się i z takimi, w końcu każdy gra o jak najwyższą stawkę dla siebie. Dobrze, że całość [balu] odbędzie się bez masek, bo niektórym i bez nich nie brakuje anonimowości i fałszywości w wyrazie twarzy.

Znów towarzyszył mu ten wampirzy atrybut w postaci lampki wina, ale spokojnie, wbrew pozorom to dopiero druga.

xD

Dziedziniec był tego wieczoru swoiście magiczną przestrzenią, a to głównie za sprawą pięknie usypanych na nieboskłonie gwiazdozbiorów i majestatycznie oświetlającego okolicę blasku księżyca.

Dłoń miała chłodną i delikatną, jak zresztą całą posturę.

Jest jakaś niezgrabność w tym zdaniu, ale właśnie ona mnie fascynuje ~
Yao delikatnie oparł się o pobliską ścianę totalnie ignorując pewnie więcej zasad etykiety niż właściwie znał.

Urządzimy z Darciem zawody, co Ty na to? x'3
Czuł zadowolenie, że udało mu się w jakiś sposób zaintrygować kobietę swoją osobą na tyle, że nie wróciła po prostu na salę, by bawić się z zamożnymi i pijanymi do granic głupcami. Tak, to ten rodzaj satysfakcji, który płynie z poczucia wyższości.

Oh...
Zachowywał się wciąż grzecznie, starając się w miarę umiejętnie balansować na krawędzi pogwałcenia etykiety i wampirzego flirtu

Nosz, ci przeklęci wampirzy przystojniacy! xD
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
"Pewnego dnia będzie coś, ale nie wiem co." ~ Kana 2018 (Yao <3)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron