Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Noa » N wrz 02, 2018 6:43 pm

Yva (& Puto)

Kiedy podchwycił wzrok Yvy, ta oblała się jaskrawym rumieńcem aż po same uszy i wbiła wzrok w ziemię. Normalnie gdyby zobaczyła przyjaciela na golasa, uznałaby, że to totalnie obrzydliwe. Ale teraz! Teraz… Kiedy prezentował się niczym bohater książek, które dziewczyna z takim zachwytem pochłaniała… Teraz nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć! Przecież to nadal był ten sam głupawy dzieciak co zawsze. Tyle że teraz do tego był boski!
       Jeżeli miała jakiekolwiek wątpliwości co do jego głupoty, rozwiał je w błyskawicznym tempie.
- Dzień dobry paniom! - powiedział, wyciskając z nowo nastawionych strun głosowych najniższy i najbardziej aksamitny głos, jaki był w stanie uzyskać. Głos, od którego po kręgosłupie Yvy przebiegły ciarki. Pewnym siebie, sprężystym krokiem ruszył w jej stronę, a ona z przerażeniem zaczęła się zastanawiać, co zrobić, kiedy podejdzie do niej, z tą całą nagością i w ogóle! Nie żeby nie chciała oglądać go nago… Ale może niekoniecznie tutaj. Nie w towarzystwie. Nie bez romantycznej muzyki i wiatru wiejącego lekko w twarz… Tfu! Przecież to Petro! Nie chciała go widzieć nago i tyle!

Może i nie, ale cały romantyczny planik już ułożony  >:]
Kiedy u boku Noi pojawiły się dwa bardzo dziwne stwory, Yva na chwilę zapomniała o Petro i jego głupocie. Przełknęła ślinę, obserwując gołą skórę, która przesuwała się zupełnie niezależnie od właścicieli, tak jakby te sześciookie(!) koty były efektem romansu z dżdżownicami.

rotfl
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Postprzez Funtka » Wt wrz 04, 2018 5:45 pm

Kto jak nie Fabio? No Fabio!

To mogła być jedna z bardzo niewielu rzeczy, które pozwolił sobie przyjąć od ojca: w imię buntu przeciwko własnemu buntowi przeciwko temuż ojcu.

logiczne
Gdzieś w górze siedział jakiś wielki bóg absurdu (choć, rzecz jasna, żadni bogowie nie istnieli, wszystkich po kolei stworzyli mieszkańcy ziem!), siedział i patrzył tutaj w dół, na ten jeden turmalijski most, i bił huczne brawo z każdym jednym słowem wypowiadanym przez tę nietypową parę.

Dobre streszczenie, bardzo dobre streszczenie!
Strzelił palcami w podstawę swojej rysownicy, by schowała się z powrotem do płaskiej formy; odłożył ją na bok, a potem przekręcił także tubę z narzędziami (i gruszką) do tyłu, żeby nie przeszkadzała.

Gruszka. Chodzi mi tylko o gruszkę <3

*
*
*

I teraz król, mój ulubieniec, którym podniecam się do szaleństwa ~
Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną.

A powiedziałam sobie, że się nie zakocham... przepadło x'3 Ach, gdyby tylko to usłyszała!  >:]  Najoryginalniejszy opis koloru brązowego, najpiękniejsze podejście do jej niewinnych (mądrych! <3) oczu... i ten lęk! Ideał właśnie się o mnie otarł...
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Mansun » Śr wrz 12, 2018 8:47 am

Sherreri

Komentarz do wymiany zdań z Mansunem:
Nijako ciężko rozmawiać ze starymi księgami, pergaminami i tym podobnymi rzeczami. Próbowała nie raz, ale ostatecznie żywy i w miarę inteligentny partner do rozmowy był niezastąpiony.

Tak to jest, jak nie wybierzesz w atrybutach ,,bystry" czy ,,genialny" x'3

I ciąg dalszy, potwierdzający przewagę rogatej kobietki nad otaczającym ją haremem:
Przymknęła oczy i pozostawiła decyzję reszcie grupy. Co prawda nie spała, ale chciała dać odpocząć umysłowi. W przeciwieństwie do wojaków ona używała intensywnie głowy, która też potrzebowała czasem „odsapnąć”.
Avatar użytkownika
Mansun
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Kana, Funtka, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Kotołak (Karakal Panquski)
Aura: Z oddala słychać pojedynczy, głęboki ton, nie dający się przez nic zakłócić. Otula zmysły, dając poczucie spełnienia i przynosząc ze sobą delikatną woń zwierzęcej sierści i przyjemne uczucie ciepła. Zmysłów nie oszczędza jednak smak emanacji, wyraźnie pikantny, a do tego gorzki i kwaśny. Później dostrzec można jasną i błyszczącą szafirową poświatę, połyskującą niczym korony drzew skąpane w słońcu. Otula ona emanację o średniej silne, na którą tworzy się dość słabe tło oraz znacząco silniejszy promień mocy, przeszywający ją w jednym miejscu, wskazując źródło swojej potęgi. W dotyku jest twarda i zakończona ostrymi krawędziami. Można jednak znaleźć miejsca w których gnie się niesamowicie, na zmianę lepiąc się do dłoni i wysuszając skórę. Na końcu warto skupić się na barwach aury, stanowiących prawdziwe dzieło sztuki. Całość jej powierzchni pokryta jest wirującymi, silnie cynowymi pasmami, stanowiącymi tło dla reszty barw. Po żelaznych i miedzianych wodach płyną srebrne statki, otulone lekko złotą mgiełką, na długo zapadając w pamięć.
Wygląd: Choć w swoim kraju był raczej średniego wzrostu i postury, w Alaranii sprawiać może wrażenie kogoś cierpiącego na lekką odmianę gigantyzmu. Nie chodzi nawet o to, że jest zwyczajnie wysoki, ale o wielkość jego niezbyt przecież masywnego ciała. Jego alarański odpowiednik przy tych samych proporcjach musiałby mieć jakiś 1.75 metra wzrostu, on zaś ma jakieś dwa metry, co (wraz ... (Więcej)
Uwagi: Karakal mówi z sunbaryjskim akcentem. Podróżuje przeważnie wraz z kilkoma innymi oficerami.

Postprzez Spinka » Pt wrz 14, 2018 9:27 am

Gdyby bogowie na niebie chcieli uchować stworzony przez siebie świat od bólu i zniszczenia, to czy w ogóle włożyli w tę niebieską kulę żywe istoty? Czy gdyby pragnęli zachować pokój po wszystkie czasy - to daliby dwóm żywym stworzeniom sprzeczne przekonania? I wreszcie: czy stworzyliby kiedykolwiek ogień, gdyby pragnęli świata bez pożarów?
        A może jeden wielki pożar miał być kresem wszystkiego w ogóle: gdy Prasmok zbudzi się z wiecznego snu u krańca czasów, odwróci galaktyczny swój łeb i zionie płomieniem.
        Jak to można było usprawiedliwić? Może tak miało być. Czy stawał się w tym momencie gorszy od człowieka, który sprowadził na niego klątwę? Najpewniej. Czy mógł to cofnąć? Nie - żyłby dalej w męczarni, zginąłby w męczarni, albo zrobiłby wreszcie to, na co zdecydował się właśnie teraz. Setki istnień poświęcone za tego jednego młodego człowieka. Gdyby tylko pomyślał… ale on nie chciał więcej myśleć. On chciał żyć, każdą częścią siebie chciał żyć, i chciał być zdrowy, jak dawniej.
        Kiedy myślał o tym później, na zimno - praktycznie bez uczuć - to było to słuszne rozwiązanie. Skoro już miał zabijać, żeby się uleczyć, to czemu nie korzystać z każdej nadarzającej się ku temu okazji? Gdzie były granice moralności i kto je wyznaczał? On sam. Tak, tym razem wyznaczył je on sam, bo zmusił go do tego kaprys jakiegoś obcego czarnoksiężnika. A gdyby to miało nie zadziałać, to będzie musiał swój postępek powtórzyć. Naciągnąć napiętą strunę jeszcze dalej, i dalej, aż pęknie albo będzie trwała w nerwowym stanie takiego wiecznego, bolesnego naciągnięcia, jak człowiek przygwożdżony za członki do maszyny tortur. Ostatecznie życie i tak było tylko bardzo długą, powolną śmiercią.

~Vertan. Ah, książę...

Czy to była ładna twarz? Nie znał się na tym za bardzo, ale jemu wydawała się ładna. Mogłaby uśmiechać się trochę częściej, wtedy na pewno byłaby piękna. Jak te całe orzeźwiające źródełka w lesie, albo jak cieplutki, pachnący bochen chleba spadający prosto z nieba. Tak. Byłaby piękna jak bochen chleba.

Podobno takie zachody słońca nad morzem, jak ten właśnie, zwykły być przez ludzi uważane za wyjątkowo miłe w jakieś sposób. Za nastrojowe, o, to o ten zwrot chodziło. Tworzące rodzaj przyjemnej atmosfery. Może chodziło po prostu o sam fakt, że zaraz potem robiło się ciemno, a po ciemku można robić całe mnóstwo różnych rzeczy. Bua zerknął z ukosa na Alię. Dla niej zawsze było ciemno. Ciekawe, czy rodziło to jakieś możliwości.
(...)
- Alio - odezwał się więc po jakimś czasie, zatrzymując się nagle. Odchrząknął uroczyście. - Wpadłem na pomysł. Mogę przewieźć cię na swoim grzbiecie do tej najbliżej ludzkiej osady. Jeśli… jeśli chcesz.
       To może nie była najbardziej tradycyjna rzecz, jaką można robić po ciemku, ale nadal brzmiała przynajmniej trochę jak coś, co robić w świetle nie do końca przystoi.

~Buowy romantyzm
Avatar użytkownika
Spinka
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia,
Rasa: Przemieniona (z myszy domowej)
Aura: Ta aura jest całkiem silna, naprawdę. Nie wydawałoby się, ale mogłaby uchodzić za co najmniej standardową, jeśli nie aspirować na coś ponadto, jeśli chodzi o moc. Do tego błyszczy jasnym szafirem, soczystym i połyskującym, mogąc razić niczym promienie słońca przyłapujące Cię znienacka, gdy wyjdziesz z cienia. Zastanawiasz się więc, dlaczego tak trudno ci ją znaleźć? Dlaczego ginie w tłumie? Dlaczego jest zaledwie echem swojego prawdziwego potencjału? Dlaczego ledwie ją odczuwasz, nie mogąc zlokalizować jej źródła? A czy mój drogi… spojrzałeś w dół? Tak naprawdę w dół… lub może w górę? Nigdy nie wiesz skąd nadejdzie specyficzny zapach, przywodzący na myśl… właściwie nic konkretnego, a jednak trącający czułe struny… może zwierzęca sierść? Może smar? Ciężko stwierdzić, wiem. No ale już dobrze, podpowiadam. Aura jest malutka. Tak naprawdę fizycznie niewielka. Drobna i miękka wręcz kusi by złapać ją w dłonie, gdy gnie się i rozciąga pod dotykiem, ale może też ostro podrapać, gdy źle ją pochwycisz, uważaj więc. Jest cieplutka i łagodna, niemal w całości pokryta równomiernie cynową farbą. Dopiero gdy przyjrzysz się uważnie dostrzeżesz delikatne żelazne i złote pociągnięcia, nadające jej kształtu. Czujesz wyraźny, gorzki posmak, ale nie wydaje się to dziwne, pasuje jej. Czasami sama lepi się do rąk, by po chwili osuszyć się i zniknąć gdzieś w powietrzu. Pozostaje za nią ciche brzęczenie, tym delikatniejsze, że emanacja jest niewielka. Nasila się jednak i słabnie, jakby owad krążył Ci wokół głowy, ale później znika nagle, pozostawiając po sobie tylko dziwne uczucie drżenia, jakby taki drobiazg mógł poruszyć świat w posadach.
Wygląd: Nie taka to znowu typowa myszka. Jakkolwiek sama nie próbuje na siłę rzucać się w oczy – wyróżnia się, czy tego by chciała, czy nie. Po pierwsze rozmiarem. Gdyby szczury chodziły na dwóch nogach, to byłyby tylko odrobinę niższe od Spinki, która czubkiem głowy sięga na miarce 1 stopy (30 centymetrów). Niepodobnie jednak do tych gryzoni jej jasnoróżowy ogonek, który gdy ma ... (Więcej)

Postprzez Funtka » Pt wrz 14, 2018 1:01 pm

A jakże - oto znowu Fabio, mężczyzna z moich najpiękniejszych koszmarów <3
(Nadrobienie zaległości)
     
       - Ty byś tak nie uciekł.
       Wypowiedziane szeptem słowa padły w samym środku pustej pracowni. Fabio siedział na położonej na dwóch stojakach drewnianej beli, bose stopy zwieszał nad podłogą zasypaną wiórami. Gdzieś obok leżał porzucony hebel, powietrze ciągle pachniało ciętą dębiną. A jednak sam młody rzemieślnik już nie zajmował się pracą. Siedział sobie i wpatrywał się od jakiegoś czasu prosto w obraz własnego pędzla, skromniutki portret przedstawiający jego najlepszego przyjaciela. I wzdychał co jakiś czas.
       - Ty dałbyś mi tę księgę i byłoby po problemie. I wiedziałbym, jak masz na imię…
       - Fabio!
       Zawołany podskoczył, o mało nie spadając ze swojej ciosanej beli (jak na młodego geniusza zbyt często mu się to dzisiaj zdarzało). Odwrócił szybko głowę, by w drzwiach pracowni zobaczyć tę właśnie figurę, której się spodziewał. Ojciec, w swojej długiej szacie i z przystrzyżoną w wydłużony trójkąt brodą, i z naręczem zwiniętych dokumentów, wyglądał absolutnie pomnikowo. Inspirująco nawet. Jak zwykle nie przestępował progu pracowni, stał cal za drzwiami i tylko rzucał wzrokiem po elementach wątpliwego wystroju wnętrza.
       - Fabio, czy słuch mnie omyla, czy faktem rozmawiasz z sobą samym?
       - Nie rozmawiam, tatku - brzmiała prędka odpowiedź; Fabio zeskoczył z bali i tym samym zdołał odwrócić uwagę ojca od portretu, z którym de facto dyskutował. Autoportretu. Po raz kolejny pozwolił sobie na drobne, nierealne fantazje z cyklu: co by było, gdyby miał swojego żywego sobowtóra.

Trzeba będzie tego młodzieńca naprawić x'3 Z dużo patrzy na siebie! Każdy miałby dość x'3

     
Z nieznanych sobie przyczyn następnego poranka poświęcił całe pół minuty na zastanowienie się, jaką koszulę dziś założyć. Wczoraj zrobił to instynktownie, wziął tę, która leżała w pracowni, ale tamta była zrobiona z szorstkiego płótna, brudna od oleju i smarów. Tak nie mógł pokazać się przed… tymi wszystkimi ludźmi zaaferowanymi kupnem pomarańczy, których spotykał na targu jego ojciec! Ostatecznie uznał, że to niedorzeczne. Wybrał na chybił trafił - koszulę o barwie powstającej ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną.

Wiadomo - nikt nie wie o co tu chodzi x3

Czasami starzejącemu się ojcu było nawet żal. Nie nadążał za swoim własnym synem i zdecydowanie nie była to kwestia przepaści pokoleniowej. Fabio był inny. Zupełnie skazany na inność.
       Ach, gdyby tak zakochać się drugi raz! Tylko kto by miał na to czas? Młody już nie był!
       Ale Fabio był.

A to jest zwyczajnie idealne. Wybitnie zgrabne połączenie myśli i przejście do zaskakująco-podchwytliwej konkluzji, pointy wręcz! Na mnie podziałało ~

Stary kupiec zauważył tylko w pewnym momencie, że jego syn nagle się zatrzymał i kilka kroków przeszedł samopas, a gdy odwrócił głowę, w pełni zrozumiał naturę tego zjawiska.
       Fabio miał dziewczynę. To znaczy - u swego boku, czy też przed sobą raczej. Kwestie semantyczne.

To wszystko tylko kwestie semantyczne xD

Ale lepsza ta kandydatka na żonę, niż żadna.

Jako, że to o Funci myślami szlachetnego Fabiowego ojca to muszę to wstawić, aby podkreślić jak wybitnie doceniona jest ta postać jako kobieta  rotfl

Ciekawe, co zrobiła z jego koszulą? A może ta księga czarów (och, tak bardzo jej pragnął, tak bardzo) pozwalała jej na jakieś szamańskie sztuczki w ogóle, może dzięki temu użyła koszuli do uczynienia sobie jakiejś piekielnej lalki na jego wzór. I tak go teraz odnalazła, pojawiając się wszakże nie wiadomo skąd! Tak, to brzmiało… Zupełnie absurdalnie. Na miłość wiedzy. Należało ochłonąć.

Nie no... byłeś na dobrym tropie  ^^

Fabio spojrzał w bok, na swego dostojnego ojca, który właśnie coś mówił. Nie słuchał go, bo myślał zbyt intensywnie, ale na pewno były to jakieś nowe frazesy o tym, że bardzo będzie wszystkim miło, oj wszystkim, i jemu, i jej, i sąsiadce, i psu sąsiada, i merowi miasta - wszystkim będzie miło, jeśli Fabio Marco weźmie tę pannę pod rękę, potowarzyszy jej elegancko w dokończeniu sprawunków, potem odprowadzi i zawiedzie do swego własnego domu. Na obiad. Na ostatnią wieczerzę.

Mi już jest miło xD

Dopiero kiedy odszedł, Fabio zdołał odetchnąć nieco; oddalono od niego klosz rodzicielskiej opieki, mógł znowu poczuć się bardziej swobodnie i zadziałać więcej na własną rękę. Tylko co tu w ogóle działać? W pobliżu byli ludzie, którzy go znali, nawet jeśli nie jako jego samego, to jako syna swego ojca. W każdym tego określenia znaczeniu. I ci ludzie widzieli go teraz z tą panną, ba, kto wie, czy któryś z ich nie widział ich razem już wczoraj. O plotki w mieście takim, jak Turmalia, było wyjątkowo łatwo. Strach pomyśleć, co mogłoby być jeszcze dalej - kiedy plotki wsiądą na statek i wypłyną w daleki świat. Cała Alarania. Cała Alarania mogłaby wiedzieć, że gdzieś na świecie ten konkretny chłopak widuje się z tą bardzo konkretną dziewczyną.

Tak, myślę, że Fabiowa nieposzlakowana opinia odludka bez przyjaciół (i kawalera) jest zagrożona - zwłaszcza jak wcisnę co się da do perełek i skuszę kogoś, by napisał o tej słodkiej parce w Donosicielu xD

 - Zróbmy to szybko - poprosił. Zaraz, prosił? Powinien rozkazywać, to on tu był wszak mężem, znaczy się, mężczyzną!

Dlatego. Właśnie dlatego <3
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Noa » N wrz 16, 2018 10:07 am

Yva ~

Yva już chciała z oburzeniem zaprotestować i wytłumaczyć przestraszonemu kupcowi, że jej koleżanka (co za perfidna dziewucha! Trzeba przyznać, że ma tupet, ale nadal jest perfidna!) tylko żartuje, kiedy nagle do jej nosa doleciał cudowny zapach. Prawdę mówiąc był to najwspanialszy zapach, jaki czuła od opuszczenia Oceanicznego Kumkwatu. Jedyna i niepowtarzalna woń kiełbasy.

Jakby ktoś pytał czy Yva to prawdziwa kobieta, ma teraz odpowiedź - tak xD

Mężczyzna chwilowo oglądał się za rudowłosą (w serduszku Yvy pojawiło się cichutkie ukłucie zazdrości. “Co ma ta mała zołza czego ja nie mam?” pomyślała “Poza figurą, włosami, tą cholerną bladością i twarzą?”).

Jest mężczyzną x'3
Tak dla odmiany xD

Zerknęła jednym okiem na Petro, który właśnie wyłonił się z krzaków przepasany jej niebieską chustką (nigdy więcej jej już nie założy! Nigdy!)

W sumie założyłabym się o to  >:]  Chęnie wygrałabym tę chustkę xD
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron