Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Sanaya » Pn mar 12, 2018 12:12 am

Cóż za pach.
Wydawało mu się, że ona lubiła taką wierność i uwielbienie, a Wąs… Wąs uwielbiał samego siebie i ładne babki, a Blahos nie był ani Wąsem, ani ładna babką więc lepiej było postawić wszystko na jedną kartę.
Avatar użytkownika
Sanaya
Kroczący pośród cudzych Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Wt mar 13, 2018 3:27 pm

Garść perełek przynoszę :)

Zgniłek
Opuszkami palców wyczuł głowice sztyletów, miał jednak szczerą nadzieję, że do niczego się nie przydadzą. Gdzie to... Tak BRONIĆ się w biały dzień! I to, kiedy nie minęła jeszcze godzina od przybycia do nowego miasta. Najpierw zwiedzanie, potem bratanie…

Kiki
Spojrzała nagle w górę, wyczuwając na sobie czyjś wzrok. Spodnie. Nie, to nie one na nią łypały. Koszula? Też nie. Ładna, ale nie łypie. Na wszystkie mauryjskie łasice, zaraz skręci sobie kark, ale zadarła głowę jeszcze bardziej, napotykając w końcu wrogie spojrzenie różowowłosego wampira.

- My tylko ratowaliśmy z Kyorim Amerina przed samozapłonem – trajkotała dalej, zupełnie nieświadoma konieczności zachowania tajemnicy, no bo i skąd. Jakby się brat do siostry częściej odzywał to by wyjaśnił, a jak się nie odzywa no to ma.

Nurdin
Była przekonana że Tilia która potrafiła uleczyć chorą nogę, na pewno pomoże jej również odzyskać skrzydła, ogon i całą dawną postać. A wtedy znów będzie mogła latać. Krasnolud również wydawał się w porządku. Co prawda nie był tak przydatny jak druidka, ale za to miał przy sobie kiełbasę.

Noa
To nie była efemeryczna postać w bieli, romantyczny duch snujący po ciemnym borze. To był ciężki jak cholernik upasiony koń pod którego kopytami zapadała się ziemia. Aż widać było, że ma w środku wszelkie niezbędne do życia organy i kto wie czy nie jakiegoś nieszczęsnego wędrowca. Wyglądał co prawda na wegetarianina, ale takim jak on nie można ufać. Jeszcze nie pokazał zębów.
Avatar użytkownika
Deidre
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Dérigéntirh » Wt mar 13, 2018 4:23 pm

Myślę, że nie nadaję się do zbierania perełek, ale to zdecydowanie nadaje się na uhonorowanie:

Zanim zdążyli solidnie przetrawić nową sytuację, mięciutkie, pokryte puchatym futerkiem łapki opierały się już na barkach środkowego mężczyzny. Ogrom uroku, bo przecież nie ciężar drapieżnika, powaliły go na plecy, a upadając pociągnął za sobą drugiego najemnika. Cętka bardzo nie chciała wypuścić nowego kolegi z objęć, wbiła więc w niego potężne pazury i sięgnęła pyskiem do jego szyi. Aby mocniej go przytulić, oczywiście. Z tej czułości wgryzła się mocno w ciało, by rozszarpać tchawicę pechowca. Kilka sekund topił się we własnej krwi, zanim zmiennokształtna porzuciła go i postanowiła zapoznać się bliżej z jego znajomym. Spojrzała na strażnika, który zdołał obrócić się na brzuch i próbował odpełznąć jak najdalej od trupa, pod którym wciąż leżała uwięziona jedna z jego nóg. Kocica pomogła mu, złażąc z ciała i troskliwie stając nad niedoszłym uciekinierem. Temu postanowiła wymasować plecki wszystkimi czterema łapami jednocześnie. Wydawał się jakiś spięty, więc nie chowała pazurków, akupunktura rzekomo potrafiła zdziałać cuda. Należało też zająć się karkiem, chwyciła go więc z wyczuciem kłami i poderwała do góry, by podniósł głowę, odsłaniając szyję. Natychmiast objęła go za nią przednimi łapkami i zaczęła szarpać łbem do tyłu oraz na boki. Chwyciła go pewniej zębami i jeszcze kilka razy wykonała gwałtowne ruchy, dopóki nie usłyszała suchego trzaśnięcia kręgosłupa. Mężczyzna rozluźnił się w pełni. Nawet można było zaryzykować stwierdzenie, że już nigdy w życiu nie będzie niczym spięty.
Avatar użytkownika
Dérigéntirh
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Dérigéntirh, Ognaruks, Sarpedon, Malawiasz, Vaela, Ziharria, Natanis, Sitrina, Quarantio, Tierõ,
Rasa: Złoty smok
Aura: Jeśli tutaj trafiłeś, masz nie lada szczęście, nie co dzień bowiem widuje się taką aurę. Jej siła jest wyraźna, wykraczająca poza przeciętność co jako pierwsze przykuje twoją uwagę. Zaraz potem skupisz się na wewnętrznych odczuciach jakie wywołuje, a tu dopadnie cię ambiwalencja. Sam nie wiesz czy od emanacji bije przyjazne ciepło czy też zdystansowany chłód. Łatwo jednak podjąć decyzję o dłuższym pozostaniu w tym miejscu. Owszem chcesz zachowywać się grzecznie, ale nie czujesz się zagrożony. Dopiero teraz potrafisz skupić się na wyglądzie aury, a prezentuje się ona jako solidnie już zmatowiała misterna mozaika. Czas jako jedyny sprawiedliwy na tym świecie, nie szczędzi nikogo, każdego traktując jednakowo. Tak też barwy są wytarte ale nie wypłowiałe. Szafirowa poświata unosi się wokół delikatnie, niczym poranna mgła. Wiele drobnych kobaltowych elementów zazębia się tworząc niezrozumiałe i zawiłe wzory. Z nimi mieszają się podobne im cynowe płytki, ale i one nie wiele ci wyjaśnią. Nawet złote zwieńczenia wplątane w labirynty kolorów, nie ukazują pełni. Rozumiesz znaczenia poszczególnych barw, ale wciąż z ciekawością wypatrujesz ujawnienia całości obrazu. Początkowo w twych pytaniach wspiera cię cisza. Tło jednak pasując do mozaiki również zaczyna ujawniać coraz to kolejne elementy układanki, najpierw rozbrzmiewając brzęczeniem, później przechodząc w liczne głosy grające wesoło. Te subtelnie przechodzą w kojącą melodię, która zniknie wybrzmiewając echem, a ty wciąż jeszcze nie wiesz z czym tak naprawdę się mierzysz. Dotykasz otoczenia i jest takie jakiego byś się spodziewał, twarde ale jednocześnie uginające się pod palcami by nie popękać. Gładkie ale uwieńczone bardzo ostrymi brzegami. Pozostaje ci posmakować otaczającego cię powietrza. A ono pasuje do ogólnych odczuć, jest łagodne z nutą kwasowości oraz intensywnie lepkie. Dopiero teraz pojmiesz mnogość zapachów, która towarzyszyła ci przez cały czas, tylko tego nie dostrzegałeś. To nie mozaika, stoisz na smoczych łuskach.
Wygląd: Każdy, kto kiedyś ujrzał na własne oczy jakiegokolwiek smoka, będzie zmuszony przyznać, że istoty te posiadają jakiś nieziemski urok, niemożliwy do osiągnięcia przez przedstawiciela jakiejkolwiek innej rasy, obraz potęgi, głębi, ale i piękna. Wiąże się to najpewniej z magiczną naturą tych stworzeń, prawdziwych dzieci Prasmoka. Dlatego też nie powinno dziwić, że ... (Więcej)

Postprzez Noa » Śr mar 14, 2018 4:55 pm

Przegapiłam wcześniej x'3
Yva:
Prawy róg pergaminu wypełniał również ciąg symboli niezrozumiałych dla dziewczyny.
Spojrzała na Petro i Gongpao z nadzieją, licząc, że być może oni coś z tego zrozumieją. Głównie na Gongpao. Tylko na Gongpao.
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Postprzez Zgniłek » Cz mar 15, 2018 12:51 am

Najpierw trochę od ulubionego wampira - Fobosa... A właściwie od jego kota:
Włosy, uwolnione spod jarzma aksamitki, wyglądały jak roztańczone pajęczynki. Gdyby tylko mógł dostać je w swoje łapki! Przyczaił się obok karafki z winem, zamiatając ogonem na wszystkie strony. Jego wielkie, żółte oczy otworzyły się szeroko, a źrenice urosły do rozmiarów talerzy. Teraz tylko cicho, cichutko, musi upolować te białe niteczki…
Kiedy wybił się w górę, lord jednym zręcznym ruchem złapał go, nim zdążył dolecieć do jego pochylonej głowy. Trzymając malucha za kark uniósł go w górę i spojrzał na niego swoimi złotymi oczami, unosząc wysoko brwi.
- No i co ja mam z tobą zrobić, co? Zero instynktu samozachowawczego. - Obrócił go na boki, oglądając uważnie. - Pierwszy raz widzę aż tak głupiego kota.

Przeurocze!

I trochę analizy świata dokonanej przez Noę.
Bo w lesie jest kora, a pod korą niezliczone rzesze opatrzonych znacznie większą ilością nóg niż głów obrzydlistw wyznających różne ustroje i podejście do jednostki.

Są też liście - a na nich siedzą przyczajeni skrytobójcy od pokoleń lubujący się w pożeraniu tego co nie chce być zjedzone.

Groźnie!

...oraz Salazara i Escrim przemyślenia na temat ubrań:
– Wolałbym nie walczyć na ostrza, żeby niepotrzebnie nie niszczyć sobie ubrania.

~S.
Być może elf wypowiadałby się dużo bardziej powściągliwie gdyby widział jak Escrim przy pomocy szpady potraf rozpiąć guziki w koszuli przeciwnika, nawet go nie zarysowując, ani nie niszcząc przy tym materiału.

~E.

...i jeszcze Kiraie:
Nie krył jednak zadowolonego uśmiechu, kiedy gdzieś w milczącym tłumie rozległo się zaskoczone i poddenerwowane, kobiece westchnięcie, gdy wspomniał o tym, że Awerker we własnej osobie i na "własnej" fregacie - Wyzwoleniu - zmierza w te strony i zapewne rychło tu trafi właśnie za sprawą swojego tęczowego feniksa, co morski elf wolał już przemilczeć.

Na tęczowym feniksie ratować córkę ze szponów piratów... Ja bym była zachwycona!
Avatar użytkownika
Zgniłek
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Eldrizze, Umm, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: przemieniony z leśnego elfa
Aura: Na pewno możesz mieć problem z wyczuciem tej aury - jest niezwykła w swej prostocie, ale przy tym słaba i naznaczona naturalną niechęcią do bycia odczytywaną. Ale nie dziwmy się jej - kto chciałby aby mu przeszkadzano, gdy błogo tonie we wszechobecnym złocie o odcieniach tak rozmaitych jakby była to cała gama barw? Ten kolor zniewala, otumania i przytłacza; gdyby wraz z całą emanacją był wyraźniejszy to prawdziwym wyzwaniem byłoby go znieść - chyba, że także kochasz złoto? Lubisz? Wszelkie kosztowności? Ale czy na pewno TAK bardzo? Bo tutejsze skarby są udostępniane tylko najbardziej wytrzymałym i pazernym duszyczkom. Na chwilkę. Chwilulunieczkę. A teraz łapki precz! Jeżeli nie zniechęci Cię szorstka, mało kusząca powierzchnia to może wymownie bursztynowa poświata raczy wskazać Ci kierunek do wyjścia? Będzie się wić ostrzegawczo, a Ty poczujesz w ustach delikatną słodycz i lekko kwaskową nutę oraz nie dającą się zagłuszyć pikanterię. Gryzie w język, nieprawdaż? Zapach też gryzie, lecz w nozdrza - jest trudny do opisania, raczej wyjątkowy, ale jednoznacznie kojarzący się z gniciem lub psuciem się czegoś… obcego. Nadal chcesz więcej? Dookoła słychać tylko ciszę, ale możesz dalej polegać na dotyku. Nie znajdziesz tu nic zabójczo ostrego, choć i tak powinieneś uważać. Wszystko dookoła jest ni to twarde ni miękkie, jakieś takie nijakie. Za to giętkie i ruchliwe jak spętlone stado wężyków. Gdzieniegdzie ich łuski są suche, inne miejsca zaś oblepia tajemnicza, mocno kleista wydzielina. Czy to jest…? Brrr! Lepiej już uciekaj. No już, sio! Pa pa. I nie zapomnij zostawić napiwku!
Wygląd: Do jasnej... Czy oczy mnie mylą, czy może ktoś stroi sobie ze mnie jakieś żarty? Widzę przecież, ale oczom nie wierzę. Jakiś potworek przemyka wśród mych dostojnych gości. Od razu widać, że tu nie pasuje. Ma wyblakłoniebieski płaszcz, spod którego wystają dwie krótkie nóżki obute w długie do kolan czarne buty na klamry. Przebiera nimi szybko i jakoś tak... niezgrabnie. A ... (Więcej)

Postprzez Sanaya » Śr mar 21, 2018 11:56 pm

Czas zmył z czarnego nieba tarczę księżyca by na jego miejscu, na lśniącym barwami jutrzenki nieboskłonie zawiesić gorejącą twarz słońca
Avatar użytkownika
Sanaya
Kroczący pośród cudzych Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Kimiko » So mar 24, 2018 11:08 pm

Słowem wstępu. Astarte w ogóle nie przejęła się losem panterołaka, po tym jak zamiast zatrzymać napastników dostał drzwiami w twarz, a później go skopano...ale grunt, że ma chłopak pewność siebie xD

Night

Astarte była nad wyraz zmartwiona jego stanem. Szkoda, że nie miała pojęcia jak dzielną walkę stoczył w jej obronie z tymi drzwiami, z jakim poświęceniem użył własnej twarzy, żeby je powstrzymać od otwarcia. Na szczęście twarde, dębowe drewno zamortyzowało uderzenie i skończyło się tylko na wstrząśnieniu mózgu i niedużym, bo tylko obejmującym połowę twarzy, siniaku. Oczywiście to nie tylko zasługa skrzydła, ale też dzięki nieocenionej pomocy rozpędzonych buciorów, które na szczęście były uprzednio wytarte. Szczęście w nieszczęściu dla ich właścicieli, że Pokusa się nimi zaopiekowała nim doszedł do siebie i nie spuścił im łomotu po którym rodzone matki by ich nie poznały. A że koty były niesamowicie pamiętliwe, to Night nie miał nawet pojęcia, kto go tak urządził. Nos trochę miał przytkany przez krew, która napłynęła mu z gdzieś z przegrody nosowej. Bądźmy szczerzy, na pewno ich jeszcze dopadnie, niech tylko wstanie z tej podłogi. Póki co widział trochę jak przez mgłę i w ogóle nawet nie wiedział, że jego ziomki już wyszli.


xD
Pantera | Kocie motto | Pantera origami od Caitriony | Pantera - art

Drugie motto: Zawsze może być gorzej! *_*
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Cz mar 29, 2018 2:40 pm

Funcia. I to jest praktyczne podejście! xD
Usunęli się też spod fontanny, by chłopak nie rozbierał się publicznie. To ich wina, że zamókł, więc tylko oni mieli prawo oglądać jego obnażoną pierś. Co prawda przegapili najlepszy moment, bo kiedy już schowali się za rogiem, zamiast patrzeć jak się młody rozbiera postanowili pogadać o leksykografii. No nic - co najwyżej zamoczą go jeszcze raz.


Zgniłek
Albo chodmy gdziekolwiek, to ci wsystko powiem. Dogadamy się, zobacys. Dogadamy. Mam... złotą aurę.


“Na magii też się zna, cholernik jeden...
Lubi się wywyższać,
Chce mnie sprzedać (?), bo jestem wartościowy,
Myśli, że jestem wartościowy (to miłe),
Na jego bucie usiadła mucha,
NIE MOŻNA MU UFAĆ!"


I motto życiowe Zgniłka xD
Jest Złek, jest złoto – jest idealnie


Drobny edit. Noa :) bardzo liryczne!
W tymczasowej ciszy zaległej w ciepłym lesie i wśród nagłego spokoju, cztery pary oczu ostrożnie lustrowały siebie nawzajem. Dwie naprzeciw dwóch. Ciemne i jasne, młode i starsze udające jeszcze młodsze. Kobiece, ponoć kobiecie, chłopięce.
Avatar użytkownika
Deidre
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Eldrizze » Cz mar 29, 2018 11:32 pm

Jego surowe oblicze wyraźnie informowało: albo zostawisz trupa, albo nie siądziesz przy tym doskonałym ognisku, jakie zaraz ułożę.

~Bua

- Już jesteś bezpieczna, kołdra ochroni cię przed straszną burzą

~Dagon

Najbardziej mi się w tobie podoba ten ręcznik, bez wątpienia powinieneś go zmienić.

~Kiraie

- Pomocy! Na ratunek! Poezja tonie, dwadzieścia lat znakomitej poezji idzie na dno, dobrzy ludzie!

Łotry i bandyci, wystarczyło spojrzeć na te parszywe gęby. Pewnie dla zabawy obijali się jeden z drugim kamieniami. I gdzie rzucono poezję tego świata?

A tamte gwoździe rzucone w kąt pokładu przy drewnianych skrzyniach - czy to po to, żeby przybić poecie beret do czaszki?

~ Lasota
Avatar użytkownika
Eldrizze
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: Mroczna Elfka
Aura: Jeżeli aura może być dumna, ta z pewnością taka jest. Nie umyka przed wzrokiem, a pręży swoje barwy przyprószone satyną lat. Intensywnie turmalinowa poświata odważnie zaczynie pokaz, swoim połyskiem odstraszając nie dość odważnych. Zaraz potem ukażą się żelazo i cyna, tak nierozerwalne jakby stanowiły jeden stop. Zmysły od barw, oderwą dźwięki trzaskających płomieni. Nie brzmienie płonącego łagodnie, ciepłego ogniska, a niekontrolowanej pożogi. Zwieńczą one całość, rozpraszając wątpliwości co do natury emanacji, jeśli jeszcze jakieś były. Czuć tutaj woń wilgotnych i mrocznych jaskiń, która prawie całkowicie tłumi zapach igliwia. W dotyku aura jest nieskazitelnie gładka, wręcz aksamitna i giętka. Nie braknie jej jednak brutalnej twardości i ostrych elementów. W smaku przeważa gorycz, chociaż wtóruje jej trochę łagodności. Mimo iż na początku wyda się znacząco lepką, po chwili można znaleźć też suche momenty, które jakby informowały, że podróż dobiegła końca.
Wygląd: Jesteś uważnym obserwatorem, prawda? Potrafisz przeniknąć spojrzeniem i dojrzeć prawdę. Prawda zaś jest taka, że Eldrizze nie należy do osób najpiękniejszych, choć z pewnością nie można też powiedzieć, że jest brzydka. Tak naprawdę w dzieciństwie nie wyróżniała się od innych dziewcząt w jej wieku. Potem jednak ukształtowały ją wydarzenia i z charakterem odbiły na ... (Więcej)

Postprzez Kimiko » Pn kwi 02, 2018 10:05 am

Dagon

Informator bez informacji pobladł, jakoś dziwnie kurcząc się pod niezadowolonym wzrokiem piekielnika. Dopiero gdy Dagon zniknął, mężczyzna odetchnął głębiej, szybko wracając do pracy. Raz mu się upiekło. Ale każdy dobrze wiedział jaki był pożytek z gaduły, który nie gadał…


Mój bandyta :>


Jeszcze odnalezione sprzed jakiegoś czasu.

- Co za wścibski pokurcz - diabeł zamknął ślepia nad kieliszkiem, marszcząc brwi i szepcząc do szkła, dopiero po chwili odzywając się normalnym znudzonym głosem.
       - Najpierw jeszcze wiszę jej drinka, a jak już ją spiję to może pójdzie - prychnął jak to często po kłótni: marudnie.


    - A więc to jest dziewczyna szefa? - zawołała radośnie, łapiąc oddech, a o jego wstrzymanie przyprawiając wszystkich obecnych.  Szeroko otwarte oczy padły najpierw na Helen, która zamilkła gwałtownie, potem na Kimiko. W mgnieniu oka zapadła całkowita cisza, którą przerwał jedynie dźwięk herbaty rozlewającej się po stole gdy Rika nie trafiła do filiżanki.
Pantera | Kocie motto | Pantera origami od Caitriony | Pantera - art

Drugie motto: Zawsze może być gorzej! *_*
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Kana » Pn kwi 02, 2018 4:39 pm

Pierwsza partia perełek od biało-czerwonych x'3

Avellana
Większość lotu spędziła z brodą wspartą na ramionach, którymi obejmowała szyję Magnusa, chłonąc wzrokiem krajobrazy widziane z lotu ptaka. To znaczy anioła. Upadłego anioła. No z góry w każdym razie.

Sama skierowała się dalej w głąb uliczki, mając ogromną nadzieję, że kram, w którym ostatnio tak doskonale się zaopatrzyła nadal istnieje. Jej wątpliwości były uzasadnione, jako że kobieta, która prowadziła przybytek wyglądała, jakby już dawno umarła ze starości, tylko sama śmierć bała się po nią przyjść, by zabrać ją na drugą stronę.

Wybieranie w sklepie produktów, które ją zainteresowały trwało, więc raptem kilka chwil, a pozostały czas spędziła na targowaniu się z agresywną staruszką. Pod koniec żadna z nich nie była zadowolona, co oznaczało podobno, że zrobiły dobry interes.


Dima
Armię od wieków nieodmiennie charakteryzują dyscyplina, uniformizacja, szacunek do munduru, świętość sztandarów i symboli, pewna już rutynowość zabijania i czasem silniejsze nawet od więzów rodzinnych braterstwo broni. Nie każdy jest w stanie to wytrzymywać, poświęcić swoje prywatne pragnienia dla celów zbiorowości, nagiąć kark pod butem podległości służbowej, ująć swój indywidualizm w karby wojskowego szyku, czy choćby pogodzić się z tym, że jeden nie zrobi nic, a w kupie siła. Potrzeba odpowiednich charakterów. To dlatego każde wojsko zawodowe (no, może oprócz barbarzyńskich hord i czambułów nomadzkich konnych łuczników ze wschodnich stepów), niezależnie od barw i przynależności państwowej, w każdej części świata rekrutuje się z podobnych typów ludzi. Nic więc dziwnego, że służący na co dzień w regularnej formacji piechoty Dymitr Bisnovat miał zwiększoną łatwość w nawiązywaniu kontaktów właśnie z tymi mieszkańcami Alaranii, którzy jako swój sposób na życie wybrali dolę żołnierza.

Piękny opis x3
Zwykli ludzie z typowymi przywarami trepostwa.

Wypite procenty rozwiązywały język, ale nie ułatwiały komunikacji.

Jedyne co go trochę raziło, to ich wulgarny język. Szybko jednak poradził sobie i z tym. Władał magią umysłu, co prawda nie na jakimś niepomiernym poziomie, ale w tym przypadku w zupełności wystarczającym. Wszak jak ktoś jest pijany, to sam nie do końca jest w stanie kontrolować swoje myśli, stąd też łatwiej przejąć nad nimi pewien nadzór. Paladyn nie wahał się długo. Szybko zsynchronizował ich umysły ze swoim i wszelkie przekleństwa zastępował mniej gorszącymi substytutami.

Ja CHCĘ taką moc! ><

Bo ponieważ:...
- Tylko piwo sprawia, że pragnienie ma sens. – Flynn ostrożnie cedził słowa, gdyż wargi powoli odmawiały współpracy, ale i tak zabłysnął kolejnym z wielu swoich mądrych przysłów.
- Do jasnej hortensji! Masz rację! – z entuzjazmem przyznał samozwańczy wódz. – Lej tam browara! – wrzasnął do szynkarza.
- Róża wasza mać! – natychmiast zareagował Hlasko. - Pojemiołowało was do reszty? Tylko czysta nie plami munduru! Żadne piwo, wódkę nam dawać! – szybko skorygował błędne zamówienie.
- Nie drzyj ryjka pluto – wymamrotał Swede nie unosząc nawet głowy z blatu. – Ludzie chcą spać.
- Weź nie pomidor, jeszcze ty! – zrypał go Hlasko. - Śpij i się nie wtrącaj!

- Dawaj wódkę ty przekwitły selerze pastewny, bo jak ci zaraz wybukiecę w uśmiech, to będziesz marchewek pod bramami szukał!

- Dima! Nie pchaj palców między drzwi, bo się pogniewamy! – ostrzegł go tamten. – Oddal się na bezpieczną odległość! – wykrzywiona wściekłością twarz podoficera nijak nie komponowała się z jego oględnym słownictwem.

- Ten krokus nie chce dać mi wódki!

- Cześć mała! – czwarty dosiadł się do młodziutkiej paladynki i bez krępacji wlepił oczy w jej biust. – Niezłe begonie! – zajechał komplementem. – Prawdziwe? – nie czekał na odpowiedź, tylko wyciągnął rękę.

- Dima, doprawdy, co ty azaliż? – żołnierz cały czas pod wpływem cenzurującej magii niebianina wybuchnął gniewnym, ale całkiem profesorskim stwierdzeniem.

- Co! – wydarł się wściekle Gregor i poderwał się z krzesła. – Już ja cię nauczę moresu ty jaśminowy kaktusie! – ryczał zataczając się przez środek karczmy do zajmowanego przez kolegów stolika. – Co tam pelargonisz za banialuki na mnie ty ogóreczniku jedwabny!?

Botaniczna cenzura to jest to co Kany lubią najbardziej  <3 rotfl



Kolejna partia! xD

Malthael
Powiedziała mu też, gdzie ma się udać, aby kupić sobie koszulę i zakryć górną część ciała, broniąc się tym samym przed różnorakimi spojrzeniami mieszczan.

Obejrzał się jeszcze przez ramię, mimowolnie kierując wzrok na niższe partie ciała towarzyszki, a później wszedł do budynku.

Ach te pięty ~
Nie czekał długo, a koszula, która została mu pokazana, spodobała mu się niemalże od razu. Materiał miał odcień ciemnej bieli, a guziki w niej były czarne i błyszczały się lekko. Malthael podejrzewał, że będą odbijały światło podobnie, jak jego skrzydła.

Mi też się spodobała ~

Avellana
– A macie może takie pierogi, nie pamiętam jak się nazywają, z farszem z ziemniaków i białego sera?

- Dobrze, czyli porcja gulaszu z królika z pieczywem, pierogi Fellariańskie – tu młódka uśmiechnęła się, widząc jak jej klientka unosi lekko dłoń w triumfalnym geście, gdy wspomniana została zapomniana przez nią nazwa.

Bo dobre wyjście jest dobrym wyjściem! x3
Pojęcie tego, jak jedząc w sposób tak elegancki można tak szybko pochłonąć swoją porcję było trudne, a powtórzenie tego wyczynu raczej niemożliwe.

Dima
Rozpłynęła się jak osełka masła na nagrzanym parapecie.

Dobrze wiedział gdzie Najwyższy wyznaczył granicę, za którą wolno było przejść tylko małżonkom. Lubił kobiety, ich uśmiech, ich zapach, ich spojrzenia, ich towarzystwo, ich niewinność i radość. Uwielbiał z nimi rozmawiać i je zabawiać, czarować i może trochę urzekać. Flirtował dla rozrywki, podrywał hobbystycznie, kokietował dla obopólnego relaksu. Ciągle szukał dla siebie tej jednej jedynej. Ale nie bałamucił. Nie pożądał. Nie rozpalał do białości kobiecych rządz, ani nie folgował swoim. Jak na prawowiernego sługę Pana przystało.

 Kłębiące się nad miastem bure kalafiory cumulonimbusów od rana groziły załamaniem pogody.




Brniemy dalej x'3

Dima
Krasnolud był już wystarczająco rozemocjonowany. Nakręcony jak kornik na komodę.

Słowna utarczka między upadłym a bandą miejscowych pijaczków szybko przerodziła się w bójkę. Fakt, że niestety trafiło na agresywnych i nawalonych wspomagającą odwagę wódką "bohaterów", zdecydowanie nie ułatwiał załagodzenia sporu, ale piekielny również, pomimo swoich zapewnień o niechęci do jakichkolwiek bijatyk, to poza tymi pustymi słowami nawet nie starał się uniknąć rękoczynów. I nawet w tym czczym gadaniu był bardzo mało przekonujący. Zdaniem paladyna gość ewidentnie dążył do rozwiązania siłowego, tak aby jakoś zaznaczyć czy podkreślić swoją pozycję. Standardowe zachowanie niepewnych siebie osób na samą myśl (jaka by ona nie była niedorzeczna), że grunt zaczyna usuwać się im spod nóg. Wrócić do tego, w czym jest się dobrym i niech wszyscy mnie podziwiają. Perfekcjonizm wynikający z nieśmiałości, niestety bardzo często prowadzający do pychy. Bardzo niebezpieczna mieszanka. Ciekawe, czy to właśnie ona była bezpośrednią przyczyną upadku Malthaela?

Ta analiza <3

Avellana
Avellana słuchała tego wszystkiego z umiarkowanym zainteresowaniem, jak zawsze wychodząc z założenia, że żadna wiedza nie jest zbędna, co najwyżej chwilowo bez zastosowania.

Mądrze!

Catriona
Dopiero słowa krasnoluda utwierdziły ją w przekonaniu, że gatunek mężczyzn najwyraźniej uwielbia ryzyko połączone z niebezpieczeństwem i dlatego ciągnie ich do uzbrojonych niewiast tak samo, jak ćmy ciągnie do ognia.

x'3
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Kimiko » N kwi 08, 2018 8:33 am

To ja wpadam z soczystą perełką od Pyskatej Blondi <3 Czyli o tym, że nikt tak dobrze nie zruga naszej postaci, jak my sami.
(Chyba, że jesteś Mathiasem, wtedy Niviandi służy pomocą w wymyślaniu obelg)

Niviandi

-Ty zawsze musisz wszystko psuć! - wrzasnęła Ramii zbliżając twarz do twarzy syrenki, niemalże stykały się nosami. - Jakim cholernym cudem się w ogóle dostałaś do naszej wioski?!
- Ramii.. - mruknął ostrzegawczo Ivor.
- Stul pysk! Ona jest jak wrzód na dupie!
Syrenka zaciągnęła się powietrzem wyraźnie wzburzona takim słownictwem.
- Słucham? - odparła wyraźnie obrażona (choć wciąż zaryczana).
- To co słyszysz, jesteś jak wrzód na pryszczatym dupsku! Powinniśmy cie tam zostawić, w naszej wiosce! Stanowiłabyś mniejszy problem jako zombie, przynajmniej byś tyle nie wrzeszczała!
Syrenka chwilę milczała wpatrując się w uzdrowicielkę i wdychając jej ciepłe, pełne złości wydmuchiwane powietrze. Była niczym smok w jaskini. Brakowało tylko księcia z bajki na białym rumaku.
- Za dużo sobie pozwalasz – stwierdziła syrenka zadzierając z dumą głowę.
- Nie żartuj sobie, to ty się panoszysz niczym dzika świnia w cudzej zagrodzie. Nic nie robisz! Tylko ryczysz, wrzeszczysz i jeszcze rozsiewasz sam gniew wokół siebie – warczała Ramii, ale opuchnięta od łez syrenka za nic sobie miała szczerość mieszkanki wioski. Naturianka wyminęła kobietę zarzucając sobie elegancko kurtkę na ramiona. Kroczyła dumnie, choć z wyraźnym obrzydzeniem i obawą przed tym, co niewidoczne dla oczu w ciemnej jaskini.
- Oh, Ramii. Mądra z ciebie kobieta, lecz twoja zawiść oraz pewność wszechwiedzy wprowadza cię w kompleksy.
- Hę? - zdziwiła się lekarka.
- Ja wiem, że mam ładniejsze włosy oraz nos... i nie tylko to, ale nie musisz się na mnie wyżywać. Wyżywaj się na tej... Matce naturze, to ona sprawiła, że jestem urodziwa, a ty... "średnia na jeża”.
- No nie wierzę... - szepnęła zszokowana Ramii. - Ona jest niemożliwa... - bezradnie wzruszyła ramionami w stronę Mathiasa.


Dagon

Był świadom, że żaden król nigdy nie był bezpieczny gdy zawsze mógł znaleźć się uzurpator, szczególnie w przypadku tak barwnej monarchii, której nie obowiązywała żadne dynastia.


Podoba mi się to porównanie w kontekście światka przestępczego :>

Czart lubił znajome uczucie towarzyszące podobnym spacerom. (...) Spokój i ciszę, które w urwanym tchnieniu potrafiły przerodzić się w najsroższą kipiel. Lubił świadomość, że idąc pewnym siebie krokiem z rękoma w kieszeniach drogiego garnituru, to on był tu jednym z groźniejszych stworzeń i wszyscy o tym wiedzieli.


Mój bandzior <3
Pantera | Kocie motto | Pantera origami od Caitriony | Pantera - art

Drugie motto: Zawsze może być gorzej! *_*
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Kana » Cz kwi 12, 2018 12:27 pm

Lord Fobos <3

Kiedy inspektor nie wie, że jesteś wampirem:
Uświadomił sobie, że białowłosy mężczyzna może być teraz najbardziej żywym tropem w całej sprawie. Nawet nie wiedział, jak nie trafione jest to porównanie.


Eldan

Kolorowe stragany, różnoracy handlarze, opasane zaopatrzeniem osły i konie, czasami nawet karety handlowe. Typowy jarmark przed ogromnymi murami Rododendronii. Ten widok mógł zwiastować tylko jedno - Sunrię. Pierwszy dzień wolny od pracy, uchwalony przez Magnus Ediktus Alaranius. Ulubiony dzień wielu istnień, początek odpoczynku i wszelakiej zabawy w praktycznie całej Alaranii.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Kerhje » Pt kwi 13, 2018 5:29 pm

Mezzrat:
Promienie wpadające przez ażurowe drewniane kraty przesłaniające gotyckie okienka zdawały się migotać: setki świetlnych punkcików zawieszonych w powietrzu, w bardzo ciężkim powietrzu wypełniającym gęsto niewielki pokoik w barwach sepii. Drewniana boazeria na ścianach potęgowała cień każdego kąta, wyryte w dębinie misterne dekoracje, damy, rycerze i smoki, zdawały się poruszać za każdym razem, gdy padały na nie cętki światła, rozproszone i tak w złotym dymie unoszącym się z fajki Mistrza siedzącego przy biurku. Zdawało się, że cała wynajęta komnatka niesławnej gospody na obrzeżach miasta stara się odsunąć od tego miejsca. On siedział w centrum, a ściany jak gdyby nagle poszerzały objętość pomieszczenia, przydawały mu celowo metrażu albo wyginały się w łuki. Strop, jeśli gdzieś tam był, to na tyle wysoko, by nie dało się go zrazu dostrzec. Ginął w mroku, nawet jeśli wysłać tam kłąb dymu. Wszystko pochłaniała ciężka maniera tenebrosa, i tylko dlatego, że okna musiały być zasłonięte - dwa szczelnymi okiennicami, jedno kratownicą. Świetlne punkty, migoczące przebłyski ze świata na zewnątrz. Gwiazdy dnia.

Jeden z piękniejszych opisów, jakie czytałam. Piękne porównania, oddany klimat, opis delikatny ale i twardo sugestywny.

Nurdin:
Krasnoludom od wieków przypisywano wyjątkową odporność na próby manipulacji ich umysłem, niesłusznie myląc silną wolę, z faktem iż przedstawiciele tej rasy zwykle nie słuchali co się do nich mówi. Zwłaszcza gdy w głowie rozbrzmiewała pieśń o złocie.

Urzekło mnie to. Nawet nie wiedziałam jak wiele wspólnego można mieć z krasnoludem. Przecież to silna wola, no przecież! xD

Skoro tak bardzo chce szukać skarbów, to dajmy jej taką szanse. Nie zajmie nam to więcej niż pół dnia, a Fenestri będzie miała frajdę. Może na koniec podrzucimy jej jakieś znalezisko.
       W myślach Nurdin gratulował sobie przebiegłej taktyki. Przedstawił sprawę tak aby wszystko zwalić na małą, a kluczową dla niego sprawę kwerend sprowadzić do formy zabawy.

Kiedy sam chcesz się "bawić", ale już nie bardzo do tego przyznać. Bardzo sprytne, panie krasnoludzie!
Avatar użytkownika
Kerhje
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: człowiek, pustelniczka
Aura: Młoda i lśniąca aura, która odrobinę trąci samotnością. Jej barwy przeplatają się i mieszają od soczystego i wyraźnego kobaltu, przepływając w nasycony barachit i odwrotnie. Tak jak jej kolory połyskują świeżością, tak wokół pulsuje jasno świecący obsydian. Harmonii dopełniają kojące dźwięki wybrzmiewające do wtóru ze stałym tonem charakterystycznym dla ziemi. Czuć tu zapach ludzkiego potu, mieszający się z wonią mchów i lasów. Sama aura jest raczej delikatna. Dominuje w niej miękkość mimo niewielkiego twardego aspektu. Mimo drobnego wyjątku nie jest też zbyt giętka, zbliżając się do sztywności. Ma jednak ostre krawędzie, które to są jej główną bronią wraz z przyjemną i aksamitną gładkością. Smak aury pasuje do jej obrazu, charakteryzując się łagodnością, dzięki której znaczna lepkość nie jest przykrą.
Wygląd: Kerhje mierzy 5 stóp i 2 dłonie (163cm) wzrostu, choć trzeba przyznać, że nie bardzo orientuje się czy to oznacza bycie wysokim czy niskim. W końcu nie miała za bardzo możliwości porównywania się z innymi. Jest szczupła, a jej ciało jest zdrowe i w dobrej kondycji. Jej skóra jest jasna ale ma ciepły odcień, przez co kontrastuje z ciemnymi, prawie czarnymi włosami. Kerhje lubi ... (Więcej)
Uwagi: Kerhje zazwyczaj ma zamknięte oczy, a buty ubiera zwykle do miasta.

Postprzez Noa » Pt kwi 13, 2018 7:23 pm

Yva

- Już i tak bardzo nam pomogła, zwracając to, co ktoś nam ukradł. Ale takiej dziwnej pokraki nigdy jeszcze nie widziałam.
“A pochodzę z Rubidii” chciała dodać, jednak stwierdziła, że daruje sobie tę uwagę.

xD
Przysiadł ostrożnie po drugiej stronie rudowłosej, zastanawiając się, czy nie dostanie za to w dziub. Nigdy jeszcze nie znajdował się aż tak blisko rudej istoty płci żeńskiej.

(Płci żeńskiej <3)
Louin - 155 cm (niech go!), morski elf, chłopak (nie Noi - chodzi o płeć).
Her i Nuko - koci (?) towarzysze (?) chłopców (?).

,,Bo chyba płeć robi jakąś różnicę, nie? No chyba, że mówimy o Noanie? Noii? Noem? Jak to się odmienia!?" (Conan <3)
Avatar użytkownika
Noa
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Kito, Nutria, Kuna,
Rasa: Dhampir
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, która mimo wszystko kryje w sobie wielki potencjał. Poświata przybiera zaskakujące odcienie, rubinowa zorza miesza się z bursztynem, czule otulając szmaragdowy płomyczek, będący niczym latarnia morska. Mimo że skrywa się gdzieś na odległym lądzie, z oddali jest gotowa wskazać drogę. Kobaltowe pasma krzyżują się i nakładają na siebie niczym warstwy materiału, obsypane srebrnym brokatem i połączone miedzianymi niteczkami. Czyjeś słowa pojawiają się i znikają, wypowiedziane szeptem i nigdy niezrozumiane. Tajemnicza melodia zdaje się im wtórować, próbując zatuszować dziwne, obce dźwięki nieznanego pochodzenia. Jednakże ciężko zignorować towarzyszące temu uczucie obecności czegoś nienazwanego. W konsternacje wprowadza mieszana woń świeżej krwi i ludzkiego potu, z jakiegoś powodu przyprawia ona o gęsią skórkę. Powłoka zaskakuje swą miękkością, ponadto z dumą prezentuje swą elastyczność, aczkolwiek w niektórych momentach niczym sparaliżowana strachem sztywnieje. Jednego dnia straszy ostrymi jak brzytwa brzegami, kolejnego kusi aksamitnością białego puchu, który ją pokrywa, a w jeszcze innym czasie ujawnia swe chropowate miejsca, będące łyse i nieprzyjemne w dotyku. W ustach czuć gorzkość, na przemian łączącą się z lepkością lub suchością wywołującą nagłe i ogromne pragnienie.
Wygląd: Dhampirek jak dhampirek. W dzieciństwie wyróżniała go sama rasa, choć tam gdzie się wychował wcale nie był jedynym jej przedstawicielem; kiedy zaś podrósł okazało się, że będzie… dość łatwy do scharakteryzowania oraz poznania w tłumie.
Dlaczego, skoro to tylko mieszaniec?

Być może, bo podrósł jedynie do wysokości karła (149 cm);
Albo to przez te jego ...
(Więcej)
Uwagi: Skrócona wersja jego imienia, ,,Noa" odmienia się w rodzaju żeńskim. Ale on sam jest chłopcem. Naprawdę.
W podróży zawsze towarzyszy mu elf Louin - on chętnie potwierdzi obie ...
(Więcej)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron