Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Deidre » Wt lut 06, 2018 12:01 am

Anette maluje słowami :)

Słońce oświetlało polanę, liście i płatki kwiatów mieniły się tysiącami barw. Nad jej głową śpiewały ptaki, gdzieś w oddali słychać było stukanie dzięcioła. Wiatr szumiał w koronach drzew, liście szeleściły przyjemnie. Wzięła głęboki oddech i rozejrzała się dookoła. Była wolna... nareszcie.
Avatar użytkownika
Deidre
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Dagon » Pn lut 12, 2018 10:53 pm

Niepodrabialna drużyna asów w natarciu  xD

Skrzydlata zwykła dzielić przedmioty na „wróżkowe” i „duże”, przy czym te ostatnie nie podlegały już żadnemu skalowaniu. Nemain była duża, tak samo jak duży był smok czy pałac w Kryształowym Królestwie, albo na przykład prześwit w pajęczej, sieci przez który Groszek właśnie przefrunęła. Zgodnie z tą logiką, Kopytna zwyczajnie nie mogła utknąć w czymś, co według wróżki było tych samych rozmiarów. Poza tym w chwili obecnej najbardziej liczyło się dogonienie tej, która zamieszkiwała śmieszny las, a która to najprawdopodobniej była krewną Skrzydlatej.


- Faelivrin, patrz! Nadlatuje więcej tych przeklętych szerszeni!  - Krzyknął Mitrelin wskazując w niebo gdzie zbierało się coraz więcej owadów.
       Łuczniczka od razu sięgnęła po swoją broń, tylko po to by przypomnieć sobie, że po ostatnim pojedynku jej kołczan pozostawał pusty.
       - Co jeszcze…. Stwórz jakąś osłoną, tak aby te paskudy nie dały rady się tu zbliżyć. – Poleciła Nireth.
       - Nie mogę!
       - Dlaczego zawsze jak proszę cię o coś pożytecznego, ty przezywasz załamanie wiary w własne możliwości?
       - No bo … moje ręce… próbowałem uwolnić Nemain i sam przykleiłem się do tego czegoś. – Wydukał zakłopotany bibliotekarz.
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Postprzez Kana » Pt lut 16, 2018 6:22 pm

Urzaklabina
- Pomóż tej małej, kolorowej istocie wstać, jak na meżczyznę przystało, a potem przyjdź mi tu, ale już! Nie będę sama sobie opowiadać o tym, co zaraz będę robić, to by było nudne, nie wspominając o tym, że jeszcze nie oszalałam.

I rozkoszna Mel
- Ojej, jakie ładne to coś. To… miacz, tak? Twój miacz coś do mnie mówi! I jest smutny… - powiedziała, wsłuchując się w szept lodowej klingi.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Fobos » So lut 17, 2018 1:37 pm

Kana. Co prawda to prawda xD
Widać, że gość był z tych co mają spokojną twarz i wewnętrzną nerwicę. Wszyscy wojownicy i faceci mieli nerwicę. Poza tymi, którzy nie mieli. Taka była prawda.


No i tytuł, którym określa się chyba każdy kot świata :D
- Mów mi Pani Kosmosu! - Oświadczyła z całkowitą pewnością, uśmiechając się z lekka figlarnie i z pełnym zadowoleniem.


Jeszcze jedna perełka. Poranek na wsi widziany zmysłami Ognaruksa. Więcej w poście, wszystkiego nie mogłam tu wrzucić :p
Ognaruks przymknął oczy i wsłuchał się w świergot ptaków, chyba skowronków, które radośnie witały nadchodzący dzień; wiatr szumiał łagodnie w liściach brzózek i topoli, a delikatny szmer strumyka zadziwiał bogactwem dźwięków; na polach kontynuowały swój koncert świerszcze, a gdzieś daleko dało się słyszeć basowy chór żab, czy też ropuch – smok nie był botanikiem i nie potrafił ich odróżnić, szczególnie po głosie.
Avatar użytkownika
Fobos
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Wampir (przemieniony z człowieka)
Aura: Emanacja nie przytłacza swoją siłą, ale jej mocy zdecydowanie nie można zignorować. Czasem rozbiega się zaczepnie, jakby chciała poczuć aury innych osób i przekonać się, że jest wśród nich tą jedyną, najbardziej wyjątkową. I choć doświadczony czytelnik od razu dostrzeże w niej nieco pospolitości to nie zaprzeczy, że pod pewnymi aspektami faktycznie jest niepowtarzalna. Nim jednak dotrze się do tego co najbardziej zaskakujące, trzeba będzie przejść przez główną ulicę pełnego dzieci, lecz w jakiś sposób ponurego i niepokojącego miasta, nad którym stale unosi się zapach świeżej krwi. Skąpane jest ono w cynku, choć z widocznymi smugami cyny, a także udekorowane subtelnymi wzorami miedzi. Niektóre z tych kunsztownych zdobień ukazują smętne lub makabryczne sceny, inne zaś przedstawiają uosobienie śmierci - trudno wśród nich znaleźć inne motywy, choć i one pojawiają się od czasu do czasu. Koniec ulicy stanowi plac, wokół którego piętrzą się zbudowane z kobaltowej cegły biblioteki i liczne pracownie o dachach w kolorze rtęci. Wśród tych wspaniałości zapomina się nagle o podejrzanej atmosferze miasteczka, a zamiast tego umysł wypełnia wrażenie oświecenia - uczucie, że właśnie coś odkryliśmy i jest to coś bardzo ważnego. Pełni entuzjazmu biegniemy ku pierwszej bramie jaką napotka nasz wzrok - chcemy wszystko zapisać, zagłębić się w księgach i podzielić naszymi pomysłami - najlepiej wszystko na raz. Popychamy dwuskrzydłowe drzwi, a one uginają się pod naciskiem dłoni, jakby były nie z drewna, lecz jedwabnej tkaniny i zamiast wejść wpadamy do środka. Nie ma już żadnego budynku, żadnych ludzi, ani naszej pewności, że wiemy coś niezwykłego. Lądujemy wielkim lodowcu, oślepieni blaskiem rozciągającej się w około szlachetnej platyny, odbijającej promienie słońca. Mrużąc oczy rozglądamy się po lodowych połaciach, które ukształtowane zostały tak, by jak najbardziej przypominać dwór i otaczające go ogrody. Jest to twarda i solidna konstrukcja z ostrymi wieżami strzelającymi ku niebu, obwiedziona ogrodzeniem z fantazyjnie powyginanych sopli. Wszystkie powierzchnie są bajkowo gładkie i przyjemne w dotyku, ale zaskakująco lepkie, gdy zaczną się topić. A topią się cały czas - nie panuje tu bowiem zimno, ani nawet chłód - widać za to zarówno sypiące się iskry jak i kropelki wody spływające z wysokości. Wszystko trzeszczy przejmująco, dźwiękiem niepowtarzalnym - składa się na niego huk płomieni i szmer żywego strumienia, oba nierozerwalnie złączone ze sobą. Czasami wydaje się, że nad pęknięciami unosi się delikatna, szafirowa poświata, ale jest tak blada, że trudno się upewnić. Ostatnie co można zrobić, by otrzymać pełny obraz emanacji, to spróbować półprzezroczystego odłamka, jednego z wielu jakie leżą na ziemi - w smaku będzie on łagodny i gorzki, jak życie niektórych ludzi, ale okaże się też zaskakująco przyjemny.
Wygląd: Pierwszym co rzuca się w oczy w wyglądzie Fobosa są jego cienkie, białe włosy. Przypominają nitki babiego lata i otaczają twarz nieco napuszoną chmarą. Czasem mężczyzna wiąże je czarną aksamitką - mimo że jest nieśmiertelny, wygląd nadal jest dla niego bardzo ważny.
Spośród starczych włosów wyłania się jednak młoda, szczupła twarz, co często budzi niepewność ...
(Więcej)

Postprzez Funtka » N lut 18, 2018 5:13 pm

Kinalali <3
W tych pięknych okolicznościach przyrody również ludzie byli jakby spokojniejsi i weselsi - poeta patrząc na oblicza mijających go osób często widział uśmiech, który nie zawsze był wywołany tylko i wyłącznie jego widokiem, bo oczywiście tacy też się zdarzali, a Lali w swym niewinnym narcyzmie wyłapywał jedenaście takich przypadków na dziesięć…

On nigdy nie zwróciły uwagi na klamkę przy drzwiach prowadzących do kamienicy mieszkalnej - żadne tam dzieło sztuki, no chyba, że sztuki użytkowej, solidny kawał błyszczącego od wiecznego dotykania drewna w oprawie z mosiądzu. A tymczasem Amari oglądała ją z każdej strony i coś tam mruczała do siebie, poeta zaś, z braku lepszej opcji, również poświęcił uwagę przedmiotowi i uznał, że podoba mu się jego kolorystyka, niezwykle ciepła i na swój sposób przytulna, zapraszająca. Pomyślał również, że oczy barwy tej klamki należałyby do osoby o usposobieniu bez dwóch zdań romantycznym i czułym…

,,Masz oczy piękne jak klamka" od dziś oficjalnie staje się komplementem  rotfl
Cóż za paradoks: dziewczyna, która pracowała jako kwiaciarka, nosiła biżuterię godną damy, bo - uwaga - jej mąż dostał ją od mężczyzny, który tak po prostu ją z siebie zdejmował i rozdawał. Takie rzeczy tylko w Efne.

Reklamujemy się głośno!
Ach, no i oczywiście, truskawki! Najlepsze z owoców, słodkie jak miłość i lekko kwaskowe, niosące orzeźwienie i przyjemność bez wyrzutów sumienia, bo jako jedna z niewielu rozkoszy tego życia nie są ani niemoralne, ani nielegalne, ani tuczące…

<3
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio, Benjamin
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
Avatar użytkownika
Funtka
Błądzący po drugiej stronie
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Sanaya » Pn lut 19, 2018 12:24 am

Dobra gra słów zawsze w cenie. Gdy prosisz panterołaczkę do tańca...
Mogę porwać ci panterkę, och przepraszam, partnerkę, Jarvis?
Avatar użytkownika
Sanaya
Upiór z Krainy Marzeń
 
Inne Postacie: Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan,
Ranga: Obrazek
Rasa: Człowiek
Aura: Nie nazbyt silna aura błyszczy się i jaśnieje szafirem. Wokół postaci leżą porozkładane, lśniące cyną kolby, garnuszki, fiolki i palniki, z których to unoszą się ku górze kłęby rtęciowego dymu roztaczając wszędzie duszący zapach chemikaliów. Te chemiczne nuty łagodzi woń henny i orientalnych, rozgrzewających przypraw sprawiając, że serce czytelnika momentalnie topnieje. Na samej aurze dostrzec można przeróżne miedziane wzory i jakby zapisane na niej mieniące się kobaltem notatki. W dotyku rani ostrymi brzegami, ale ugina się łatwo i jest nawet lekko miękka. Przejeżdżając po niej dłonią poczujesz niezwykle ów wspomniane ciepło bijące niemalże z jej samego centrum, a gdzieniegdzie spotkasz się z gładkimi miejscami. Wsłuchując się w nią nic jednak nie usłyszysz, może jedynie ciche bulgotanie przyrządzanych mikstur. Usta sucho się zlepią w łagodnym acz kwaśnym smaku.
Wygląd: Sanaya jest wysoka jak na kobietę, ma dokładnie jeden sążeń wzrostu (178 cm), co zawdzięcza przede wszystkim długim nogom. Jest szczupła, nie może pochwalić się ani nęcącym biustem, ani biodrami dobrymi do rodzenia dzieci, nadal jednak można uznać, że jest dość zgrabna, a to tylko dzięki odpowiednio zarysowanej i podkreślonej talii - gdyby nie to, mogłaby być mylona z ... (Więcej)

Postprzez Kimiko » Pn lut 19, 2018 11:54 pm

Doigrał się diabeł, wrzucam! xD

Po prawdzie liczył przyciągnąć Jarvisa, który rozglądał się jak porzucony szczeniak w poszukiwaniu właściciela. Domysły były dobre, ale ostateczne złamanie biedactwu serca stanowiłoby dowód druzgoczący i niezbity, z którym wątpliwe by ktokolwiek polemizował. Pech jednak chciał, że stęsknione nieszczęście kopytkowało szybciej niż chart spuszczony ze smyczy i dotarł do swojej pani nim usta diabła zdążyły dotknąć skóry Kimiko


Uwielbiam takie niszczenie NPCtów <3

  - Logiczne, że ciuchy mają dziurę, jeśli ja ją mam - burknął diabeł, napotykając kolejną salwę brzęczenia.
       - Już jej nie mam przez nią - wskazując na Kimiko odparł niezmiennie poirytowany


Jasne, najlepiej zrzucić winę na kota! Nawet winę za ratunek!...

 - To ona się wybrudziła - prychnął nawet nie siląc się na pokazywanie winnej. Wróżka zamilkła upuszczając suknię i czujnym lotem, niczym mała pirania podleciała do dziewczyny zawisając na wysokości jej nosa. Patrzyła przez chwilę w szmaragdowe kocie oczy, by zaraz potem odwrócić się gwałtownie, znowu coś piskając do piekielnika, wytykając go małymi rączkami. Po chwili, wcale się nie uspokajając podleciała w stronę kociego uszka, które pogłaskała w demonstracji co sądziła o winie złodziejki. Po takim pokazie wróciła do Bajera, utyskując jaki to diabeł był brudny, nieuważny i wszystko niszczył.


...Na szczęście są tacy, którzy wierzą w cudowną naturę mojej pantery <3



Księciuniu. Albowiem przemawia do mnie ta filozofia!
Jeśli los każe staczać się z górki, to nie ma innego wyboru, jak tylko zawinąć się i toczyć. Na dłuższą metę mogło być w tym nawet coś niepojęcie filozoficznego.
A więc Vertan się toczył.


I to jest moja tygrysica ukochana! <3 *_*
- Jesteś w czarnej dupie, pośrodku niczego, w moim obozowisku a rzucasz żądaniami jak pieprzone panisko na chędożonym dworze. Jakbyś trafił na kogoś mniej miłego to najpierw spróbowałby przetrzepać cię z twoich niewątpliwie licznych dóbr – z pogardą wskazała ręką sylwetkę chłopca – a potem jeśli uwierzyłby w tę bajeczkę z herbem, spróbował opchnąć twoje zimne truchełko rodzicom. Kulturalnym ludziom nie rzuca się złotem w pysk, nawet dziwkę grzeczniej się prosi o usługi jak nie chcesz zarobić po japie



Kolejny edit, dla Wiladye, która... chyba spodziewała się ratunku od kogoś innego xD
Czekała niecierpliwie na swego wybawiciela. Słyszała, że ktoś się do niej zbliżał i Wiladye poczuła ekscytację. Jej serce biło, jak oszalałe. Nabrała wdechu i niczym stęskniona kochanka ułożyła dłonie na kratach. Cień sięgnął jej ciała, to było niesamowite!
       - Lena? – spytała zdruzgotana Wiladye, gdy nagle jej oczom pojawiła się łaciata centaurzyca. Tuż za nią stała Nadeya. Dźwięk kluczy wydawał się być głuchy. Krata opadła ciężko w dół, uderzając o jakiś kamień, a młódka patrzyła na Lenę, jakby co najmniej ktoś wylał na nią wiadro lodowatej wody.
       Dziewczyna nagle zdała sobie sprawę w jak niekorzystnej sytuacji właśnie się przedstawia przed tą silną i zdeterminowaną kobietą! Co za upokorzenie! Zmierzyła Lenę wściekłym wzrokiem, ale zaraz wyciągnęła ręce do Nadeyi ewidentnie ignorując łaciatą towarzyszkę.
       - Nadeya, utknęłam! – poskarżyła się młodsza siostra.
Pantera | Kocie motto | Pantera origami od Caitriony | Pantera - art

Drugie motto: Zawsze może być gorzej! *_*
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Kana » Pn lut 26, 2018 3:28 pm

Yva ~
Złote słońce świeciło przez korony drzew a delikatny wiatr przemykał między przechodniami. Pędził prosto z małej wioski położonej na wzgórzu za miastem, a teraz wcisnął się w panujący na targowisku zgiełk. Zaciekawiony zastukał w gliniane garnki, musnął chustę wróżbitki, która uśmiechnęła się wdzięcznie i zakręcił młynek nad głową ponurego dostojnika, burząc jego fryzurę. Strażnicy obejrzeli się niespokojnie, kiedy zabębnił na ich zbrojach i chichocąc zniknął za rogiem. Rozszalałym pędem pomknął między budynkami i z ciasnej uliczki wypadł na portowy plac. Ujrzał młodą dziewczynę wspinającą się na trap statku. Od razu spodobały mu się jej błyszczące koraliki, w których mógł zobaczyć odbicie Słońca i  pobrzękujące cicho paski. Zmierzwił jej włosy, brzęcząc ozdobami. Czując niewyjaśnioną obecność Morza w tej dziwnej ziemiance, wzbił się w górę i zanurkował prosto w morskie fale.
Yva z zadowoleniem wciągnęła w płuca zapach jodu zmieszany z delikatną wonią kwiatów. Ten wietrzyk przyleciał z jej wioski! Tylko tam pachniało tak pięknie. Pewnie przynosił pozdrowienia!

Dziesiątki ludzi poruszało się w porcie jak mrówki, a miasto razem z na wpół zniszczoną wieżą i zamkiem górowało nad nimi niczym krab. Kolorowe żagle statków wyglądały jak plamy farby na wodzie, a białe mewy przecinały pogodne niebo. Ich krzyk - z początku niezauważalny w zgiełku codzienności, przybrał na sile i stał się nieco złowrogi.

Przemawiają do mnie te opisy x'3
[...] a ona dostała upragnioną księgę. Jednym z pierwszych zaklęć jakie w niej znalazła było oddychanie pod wodą. Wymagało wykonania inkantacji wraz z odpowiednimi gestami i oczywiście całym mnóstwem płonących świec. Tuż przed wejściem do wody! Bardzo w stylu magów - długie i na pokaz.

W porcie nie trudno było o bójkę - tyle wypuszczonego na ląd testosteronu musiało gdzieś znaleźć ujście.

rotfl
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Kerhje » Śr lut 28, 2018 11:59 am

~Fala pierwsza~

Najpierw trochę od Alii...
Uczę się nowych definicji:
znęcanie się nad nieprzytomnym, zwane potocznie badaniem ogólnym


Ach, ci mężczyźni...
"Uratowany", jak każdy mężczyzna potrzebujący pomocy, bagatelizował sprawę. Uzdrowicielka była gotowa założyć się o prawą rękę, że gdyby wbił sobie tylko drzazgę w palec, czy miał lekki katar, nie tylko pozwoliłby się sobą zająć, ale wręcz głośno udowadniałby, jak bardzo był umierający. Z ciężkim westchnieniem puściła go i schowała słoiczek soli trzeźwiących do sakiewki przy pasie, po czym zawiązała ją starannie. Nawet nie próbowała przytrzymać wiercącego się wielkoluda. Nie miała szans zrobić tego siłą, a żeby choć rozważył posłuchanie głosu rozsądku, musiał najpierw bardziej się pokrzywdzić. Jak każdy samiec chodzący po świecie.


No, właśnie, mężczyźni... Bua z pewnością nim jest i rusza na pomoc wyjaśniając kim kobiety są, były i jakie być powinny:
- Właśnie! - burknął, macając pas gdzieś w okolicach zdobnej rękojeści. - Co jest w wami nie tak! Kiedyś to dziewki owce pasły i śmietanę biły, a…


Wyglądała na najsłabszą z nich wszystkich, a jednak okazywała właśnie wielką siłę. Byłaby dobrą matką dla… no, dla jakichś potężnych dzieci. Nie dość, że pomoże innym, to jeszcze sama zdzierży ich choróbska i dalej będzie miała siłę krzyczeć, żeby zaprowadzić porządek. Może i Bua nie był zwolennikiem wręczania damom kwiatów, ale dla takiej to narwałby lubczyku jak nic.

Lubczyk! Tak wiele znaczeń... Lubczykowy eliksir miłosny... Jedyny ratunek, gdy zupa niesmaczna.

I muszę przyznać, że też mnie zastanowiło to:
Kiedy lekarka zwróciła wzrok w jej stronę, to wszystko stało się jasne. "Kolejna ślepa... Iauvraadhki czy ty masz jakiś fetysz na ślepe?"

xD
Avatar użytkownika
Kerhje
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: człowiek, pustelniczka
Aura: Młoda i lśniąca aura, która odrobinę trąci samotnością. Jej barwy przeplatają się i mieszają od soczystego i wyraźnego kobaltu, przepływając w nasycony barachit i odwrotnie. Tak jak jej kolory połyskują świeżością, tak wokół pulsuje jasno świecący obsydian. Harmonii dopełniają kojące dźwięki wybrzmiewające do wtóru ze stałym tonem charakterystycznym dla ziemi. Czuć tu zapach ludzkiego potu, mieszający się z wonią mchów i lasów. Sama aura jest raczej delikatna. Dominuje w niej miękkość mimo niewielkiego twardego aspektu. Mimo drobnego wyjątku nie jest też zbyt giętka, zbliżając się do sztywności. Ma jednak ostre krawędzie, które to są jej główną bronią wraz z przyjemną i aksamitną gładkością. Smak aury pasuje do jej obrazu, charakteryzując się łagodnością, dzięki której znaczna lepkość nie jest przykrą.
Wygląd: Kerhje mierzy 5 stóp i 2 dłonie (163cm) wzrostu, choć trzeba przyznać, że nie bardzo orientuje się czy to oznacza bycie wysokim czy niskim. W końcu nie miała za bardzo możliwości porównywania się z innymi. Jest szczupła, a jej ciało jest zdrowe i w dobrej kondycji. Jej skóra jest jasna ale ma ciepły odcień, przez co kontrastuje z ciemnymi, prawie czarnymi włosami. Kerhje lubi ... (Więcej)
Uwagi: Kerhje zazwyczaj ma zamknięte oczy, a buty ubiera zwykle do miasta.

Postprzez Smilla » Śr lut 28, 2018 3:13 pm

~Fala druga~
Trochę perełek z najfajniejszego kryminału Alaranii.
Fobos:
bardzo bym chciała mieć taki dom, co z tego, że czasem straszy!
Dom grzecznie podał mu kieliszek wina i otworzył drzwi, gdy lord postanowił wyjść do ogrodu. Mężczyzna czule pogładził futrynę, kontent, że dwór znowu zachowuje się tak jak należy. Budynek aż zadrżał z zadowolenia.


Po chwili dotarli do przyjemnego kącika z kominkiem, w którym płonął już wesoło ogień. Wiedział co to oznacza. Dwór merdał ogonem niczym radosny pies, ciesząc się na powrót swojego pana.


Budynek dorzucił też migdałowe ciasteczka, domyślając się, że kotka może być niemałym łasuchem.


Tutaj chciałam dorzucić jeszcze opis "pożywiania" się Lorda Fobosa, który jest po prostu fantastyczny, ale zdałam sobie sprawę, że wtedy post byłby naprawdę dłuuugi...

Maka:
Ciasteczkowa odyseja!
Piła powoli - na ciasteczka nie miała ochoty. Po tym co widziała obawiała się, że będzie mieć problemy ze swoją dietą przez najbliższe tygodnie. Ale nic nie szkodzi - na samej tylko herbacie i mleku też na pewno da się funkcjonować, przynajmniej przez jakiś czas.


Znanie (pewnej części) prawdy i obawa, że nie uwierzą w twoje słowa to paskudne uczucie. Tak paskudne, że kobietka nie zauważyła kiedy w jej pyszczku zniknęło ostatnie ciasteczko.
     Kiedy się zorientowała, było już za późno - półmisek stał pusty. Zakryła usta dłońmi, zawstydzona. Mężczyzna nie załapał się nawet na jedno…


Wyglądało na to, że wszędzie gdzie się zjawiała, czekały już na nią ciasteczka wraz z herbacianymi ziołami. Wręcz nie mogła się od nich uwolnić.


Nauczona wczorajszym doświadczeniem pragnęła pamiętać, by zostało coś dla gospodarzy, ale zatapiając się w intrygującej, a zarazem pociesznej rozmowie po drugim kawałku przestała w ogóle zwracać uwagę na to co robi jej ręka. A tej, puszczonej luzem nie potrafił zatrzymać nawet świdrujący wzrok blondyna, który z nieokreślonym wyrazem twarzy obserwował los ofiarowanych pazernej kotce wypieków.


Panna zna się na ludziach...
Pewnie już na wejściu wyrobił sobie o niej złą opinię, bo nie spodobał mu się jej kapelusz. Czyżby nie przepadał za żółtym?
Avatar użytkownika
Smilla
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kerhje, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: wampir (przemieniona z półelfa lodowego)
Aura: Aura posiada siłę nie najmniejszą, prawie że średnią, delikatna szmaragdowa poświata całkiem mocno się odznacza. Żelazny odcień otacza całość, a na nim wyraźnie obrysowują się kobaltowe kształty leśnych kwiatów czy listków. Tu i ówdzie widać rtęciowy pyłek unoszący się wokół rzeźbionych roślin w rozkwicie. Wszędzie da się zobaczyć srebrzyste kropelki, które stale są mokre w dotyku, choć wyglądają na zwyczajny malunek. Ponadto można usłyszeć szum wody, powoli przemieniającą się w spokojną i głęboką melodię, co niesie ulgę dla wszystkich zmysłów. Wraz z emanacją niesie się kilka zmieszanych zapachów, najwyraźniejszy z nich to zdecydowanie woń świeżej krwi, gdzieś tam jeszcze można wyczuć las pomieszany z ludzkim potem, ale do tego trzeba mieć dobry węch, ponieważ coraz ciężej jest je wychwycić. W dotyku twarda, ciężko ją czymkolwiek zarysować, jednocześnie jednak gnie się łatwo przy najmniejszym nawet podmuchu wiatru. Ostra niczym kolce róży, ale gładka jak szkło. W smaku natomiast uparcie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Smilla jest raczej wysoka, bo mierzy około 6 stóp wzrostu. To, w połączeniu z wyćwiczonym i zahartowanym ciałem zawsze ułatwiało jej życie, gdyż często musiała wykonywać męskie prace, a w walce okazywało się jeszcze większym atutem. Skórę ma bardzo jasną i chłodną, na piętach nieco zrogowaciałą. Może się pochwalić ładną figurą, z wąską talią i szerokimi biodrami, ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Cz mar 01, 2018 1:53 pm

Z powodu choroby nadrabiam zaległe wątki. Kilka perełek ode mnie ;)
Marvel. Bardzo liryczny opis <3
Chwycił miecz w jedną rękę i, wychodząc spod skały, wkroczył na śnieg. Biały puch skrzypiał mu pod butami, roziskrzony łuną ogniska - jak lawa. Szumiały płatki białej jesieni, ocierając się o gałązki drzew.

Mały, obrażony Vertan. Zupełnie jakbym widziała swoją bratanicę  rotfl
Trzymałby pewnie ręce założone na piersi, gdyby nie musiał się trzymać; ten brak uzupełniał miną tak srogą, jak tylko srogi potrafi być mały chłopiec. Nienawiść zdolna obrócić w perzynę zastępy drewnianych żołnierzyków.

- Jestem głodny - ogłosił takim tonem, jakim deklamuje się manifesty natury politycznej. - Zatrzymaj się, ty… Uh, nawet nie wiem, jak się nazywasz! Ty szelmo!

Feyla szczera do bólu xD Niezmiennie bawi mnie ten duet.
Jako oficjalna konserwatorka wieży strażniczej, kowalka miała spore rozeznanie  w kwestii znaczenia tej budowli dla obrony miasta. Krótko mówiąc pod względem strategicznym było one żadne.

No i bezbłędny Zgniłek, stworzonko łączące w sobie cechy Golluma, Styxa i Toudiego xD
- Pseprasam, jaśnie wybawiciela - powiedział w końcu, starając się dyskretnie badać okolicę. Choć głowa poruszała się prawie niezauważalnie, oczy skakały z jednego obiektu na drugi. W końcu jednak spojrzał na elfa jak nakazuje savoir-vivre. A przynajmniej spróbował, bo głowa tamtego była zdecydowanie zbyt daleko od jego własnej. Z pewnością kiedyś to się źle skończy. Wysocy za bardzo rzucali się w oczy, zawadzali swoim ciałem światu. Dlatego ziemia tak szybko upominała się o ich głowy.
Avatar użytkownika
Deidre
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Kana » Cz mar 01, 2018 2:12 pm

Yva
- Jak to co? Złoto! - zawołał z entuzjazmem Petro. Jego głos poniósł się echem po okolicy. Jak powszechnie wiadomo wykrzykiwanie słowa “złoto” podczas samotnej wędrówki przez puste trakty wcześniej czy później może sprowadzić nieszczęście na nierozważnego krzykacza.


Gongpao
Szkoda tylko, że nikt w domu o niczym się nie dowie, pojedyncza myśl przemknęła po wzgórzach jej płatów czołowych, wzniecając lawinę wyrzutów sumienia.

[...] na lekcji anatomii mieliśmy zobaczyć, co znajduje się w środku żywych stworzeń, ale ja nigdy nie miałam serca do zabijania. To znaczy, wiadomo, morderstwo w tak szczytnych celach jak nauka nie jest zła. Mistrz Anatomii wiele razy powtarzał, że śmierć stanowi tylko naturalną część cyklu życia i inne takie mądre sentencje. A gdy już nikt go nie słuchał, piekł ciasteczka i wsadzał te swoje cytaty do nich. Wszyscy boją się u niego jeść, bo papier strasznie wchodzi między zęby.

- Śmierci też nie widać, a jednak gdy nadejdzie, nawet najwięksi mędrcy chowają się po kątach - zacytowała mądrą sentencję z ciasteczek Mistrza Anatomii.

Podoba mi się ta konsekwencja <3
Gongpao zamilkła, wyraźnie urażona reakcją listonosza. Jeszcze niedawno ten człowiek drżał na każde jej słowo, a teraz, gdy tylko spadli pod ziemię, cały szacunek rozpierzchł się niby Borys w okresie godowym.

Ta też x'3
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Deidre » Pt mar 02, 2018 11:37 am

Daro. Przepocieszne ^^
Daro z radością obserwował rozproszone po całej sali owady, wodząc to za niebieskimi to za zielonymi roziskrzonym wzrokiem, aż jeden (żółty) nieopatrznie podleciał za blisko i został złapany w zęby. Mając już cuśko w buzi wampirek mógł spojrzeć nieco niżej, niżej i jeszcze niżej, aż dostrzegł nieznaną mu karłowatą istotkę zrobioną ze szmatek, włosów i wampira. Wzdrygnął się z niesmakiem i spojrzał na toto groźnie. Wcale nie lubił innych wampirów. Motylek zatrzepotał ostrzegawczo wystającym zza warg skrzydełkiem. Coś tu było bardzo nie w porządku i chyba należało się dowiedzieć co…
Avatar użytkownika
Deidre
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Rasa: Driada
Aura: Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.
Wygląd: Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa ...
(Więcej)

Postprzez Umm » N mar 04, 2018 4:50 pm

W końcu załapałam się na tajemniczą Fioletową. Nasuwa się myśl, czy to dowód na istnienie kosmitów w Alaranii? Gdyby nie te ubranko, myślę, że byłoby to bardzo możliwe. Ale może zostawmy szmatki i sprawmy, że wypowiedzi będą nieco bardziej dziecinne... I mamy postać rodem z Muminków. Widziałam ich świat czytając cały post Pani Losu. Ale... Może w końcu do rzeczy. Fioletowa rzecze:
- Jestem dziś strasznie hojna. To powinno być zabronione.

Podpowiedź dla prawodawców.

- Mam słabość do nieletnich podrywaczy, więc masz. - Wyszczerzyła się podrzucając mu mapę. Odskoczył przerażony, ale papierzyska nie upuścił, więc w nagrodę Fioletowa rzuciła w niego cukierkiem.
      - Zjedz go gdy będziesz bardzo potrzebował stać się dorosły!

Trochę się boję i trochę chciałabym być chłopcem, który dostał cukierkiem. Szczególnym cukierkiem!

A teraz Deidre... I jej przejmujące, niepokojące, a przy tym pięknie opisane wizje:
Ponieważ las jest połączony podziemnymi splotami korzeni, a gałęzie i najróżniejsze rośliny łączą się ze sobą w jedną całość, driada była w stanie dowiedzieć się od drzew o obecności wszystkich żywych stworzeń w obrębie całego Szepczącego lasu. Wsłuchała się w harmonijne bicie serca tego olbrzymiego organizmu; w przepływ energii, która wypełnia każde źdźbło i kwiat. Poczuła jak ogarnia ją ciepło bijące z ramion Matki Natury, jak wszystko wokół niej szepcze i porusza się w sobie tylko znanym, tajemnym rytmie płynącego życia. Wysłała zapytanie - nie w postaci słów a myśli, pragnienia, które musi zostać zaspokojone. Las odpowiedział natychmiast. Wyczuła tętent kopyt, uderzenia psich łap i wściekłość, bijącą od grupy ludzi. Na ich czele stał mężczyzna… Zły, okrutny mężczyzna. Zwierzęta zwietrzyły trop. Były daleko, ale z każdą chwilą zbliżały się w stronę polany. Coraz bliżej…
       Niespodziewanie połączenie z lasem zostało zerwane, a miejsce obrazów zastąpiły inne, bardziej złowrogie. Widziała piach i tryskającą na niego krew. Koń przewraca się z kwikiem, a jeździec upada ciężko. Jego bezwładną rękę obmywa rzeka. Krew, krew na wodzie
Avatar użytkownika
Umm
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kerhje, Smilla, Eldrizze, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: maie nieboskłonu
Aura: Kiedy spojrzysz w tę aurę bez wątpienia od razu dostrzeżesz krystalicznie czystą, szafirową poświatę, na której niczym gwiazdy błyszczą srebrne i kobaltowe punkciki migające raz to smutno, raz figlarnie i bardzo wesoło. Niekiedy na przestwór o niewątpliwej, choć nieprzerysowanej sile wkradają się dojrzałe pasma obsydianu, są jednak zbyt anemiczne i blade, by została z nich zrodzona ametystowa barwa. Miast niej pojawia się miedziany pył - przylatuje do Ciebie wraz z ciepłym wiatrem; wiatrem niosącym zapach dzikich kwiatów i rzadkiego powietrza znad najwyższych gór. Podmuchy, z początku spokojne, stają się coraz silniejsze. Próbują unieść Cię ku niebu, ku jego krańcom, wyżej i wyżej - a gdy osiągną swój limit i dalej nie będą już mogły dotrzeć, z żalu zacznie drgać cały świat. I ziemia i wody i przestworza nad nimi. I znów stąpać będziesz po rozległych, barachitowych polach pokrytych miękką, lepką od wilgoci trawą. Tworzy ona pod stopami mięciutki dywan - podłoże, na którym baraszkować by mogły najmłodsze księżniczki o najdelikatniejszych stópkach. Gładkie źdźbła bajkowych roślin uginają się pod niemal najlżejszym naciskiem, a odciśnięte na nich cynowe ślady ku niewiadomej, zostają na zawsze zapisane w pamięci emanacji. Trzeba tylko uważać na trafiające się od czasu do czasu kamyczki - nie są one ostre, ale jednak leciutko chropowate. Poza tym można wędrować spokojnie, chłonąc atmosferę słodkiej niewinności i przytłaczająco kwaśnej melancholii wczesnego poranka.
Wygląd:
I

Jak można opisać coś co czujesz, gdy budzisz się i masz ochotę zasnąć z powrotem? Jak opisać uczucie, gdy wyglądasz przez okno i widzisz delikatną mżawkę, będącą jedyną nadzieją na rozbudzenie? Co czujesz, gdy widzisz malutkie listki koniczyny zroszone mokrymi kropelkami? Wychodzisz na dwór, by woda przyprawiła o przyjemne dreszcze twoją skórę? ...
(Więcej)

Postprzez Dagon » Pt mar 09, 2018 4:54 pm

Trochę o kociej naturze  xD
  Kimiko z kolei zawzięcie twierdziłaby, że sytuacja doszczętnie pozbawiła jej apetytu, gdyby nie zapach, który rozszedł się po pokoju, gdy tylko otworzyły się drzwi. Później już tylko węszyła ukradkiem, obserwując rozstawiane talerze i zabrała się do jedzenia, zaraz po zniknięciu kelnerów. Rozmowę Chrysa z Dagonem ignorowała z łatwością, zajęta swoją baraniną. Podniosła wzrok znad mięsa dopiero, gdy usłyszała pytanie nawiązujące do bransoletki, ale to była cała jej odpowiedź. Zielone ślepia drapieżnika spoczęły na nordzie, który przez moment nawet spodziewał się uchylenia rąbka tajemnicy chociaż przez dziewczynę, ale i ta po chwili milczenia przeniosła uwagę ponownie na swój talerz, a jemu o dziwo ulżyło, że opuściła wzrok wracając do jedzenia. Tego zaś nie zniósł już wilkołak.
       - Jakim cudem? – zirytował się w końcu, spoglądając na Kimiko. Sam zjadł już tyle co dziewczyna i co prawda dopiero zaczynał odczuwać sytość, ale przecież ona była od niego prawie dwa razy mniejsza, no co jest! Kimiko spojrzała na wilka zdziwiona, a widząc jak bez zrozumienia wodzi oczami od niej do już prawie resztek baraniny oblizała usta w zwierzęcym odruchu i uśmiechnęła się szeroko, ukazując kły.
       - Jakiś problem?
       - Gdzie ty to mieścisz?
       - Też tyle zjadłeś.
       - Ale ja jestem większy – warknął.
       - Tylko teraz. Jako wilk… nieznacznie. Albo wcale.
       - Nieznacznie… – prychnął, ale zawahał się i umilkł nagle, gdy mrużąc ślepia rzucił znów okiem na uszy złodziejki. Nic więcej nie powiedział, tylko powarkując pod nosem wrócił do jedzenia ku jawnemu rozbawieniu panterołaczki.


Uśmiechała się lekko, bujając na tylnych nogach krzesła i beztrosko zaczepiając diabła, a słysząc wymruczaną argumentację wyszczerzyła się zadziornie. Oczywiście, że z nią nigdy nic nie wiadomo, była kotem.
       - A nie za to mnie lubisz? – odpowiedziała w podobnym mu tonie, chociaż nieco ciszej.


- Wrózia! – szepnęła podekscytowana, fiksując dzikie spojrzenie na latającej jej przed nosem naturiance i łapiąc dłońmi krawędź blatu, by odruchowo nie pacnąć fruwającej istotki. Dla Kimiko byłaby to zabawa, ale skrzydlaty drobiazg mógłby stracić przytomność i zrobiłoby się niezręcznie. Ostrym ruchem zadarła na moment głowę, gdy wróżka podleciała wyżej, ale po chwili zorientowała się w czym rzecz i przestała próbować śledzić ją wzrokiem. Zamiast tego zamruczała krótko z aprobatą, a powieki opadły jej leniwie, gdy przeurocze stworzenie zaczęło głaskać panterołaczkę po uszach.


Wnikliwa obserwacja własnego stanu xD
Po trzecim drinku Kimiko nie była wstawiona. Nie aż tak. Chyba. W sumie ciężko stwierdzić. Ale było jej słodko, wesoło, ciepło i mętnie.


Przemyślenia nie wstawionej pantery xD
- Zefir? – powtórzyła zdziwiona, aż jej się chichot urwał. – Ale to męskie imię… chyba – mruczała, teraz już niepewna niczego poza tym, że drink był smaczny, pantery najlepsze na świecie, a diabły cholernie przystojne… zaraz, co? Nieważne.


Oraz potwierdzenie stanu trzeźwości  rotfl
 - To gdzie w Nowej Aerii mieszkają diabły? I czy znajdzie się tam miejsce dla jednego kota?  – zapytała wesoło, zadzierając głowę, by spojrzeć na Laufeya.
(...)
Zsunęła się ze stołka niemal prosto w objęcia Dagona, co skomentowała uśmiechem, obejmującym nawet błyszczące lekko od alkoholu ślepia. Kąciki ust opadły lekko dopiero, gdy usłyszała odpowiedź na swoje pytanie. Na trzeźwo pojęłaby nawiązanie do ich wcześniejszej rozmowy w mig, teraz jednak zajęło jej to chwilę, zbyt długą, by jakoś interweniować.
       - Zaraz… - zaczęła tylko, gdy Bajer żegnał się z krasnoludem, a reszta jej słów rozmyła się gdzieś w przestrzeni, gdy zniknęli.


A teraz zapierające dech przygody wojowniczego księcia... w postaci małego chłopca  ;D
Oczami wyobraźni zobaczył błysk ostrza tuż przed swoją piersią, ale zaraz to był ponownie tylko drewniany kijek, oderwany przecież z pobliskiego drzewa, które obserwowało cały ten mały turniej. Nie mógł się nie uśmiechnąć.
- Tak. Tak, to rzeczywiście było nawet… - zaczął nonszalancką odpowiedź, ale zanim na dobre ją sformułował, niespodziewane zmierzwienie włosów wytrąciło go ze skupienia. Ah tak. Prawie o tym zapomniał. Nawet do patrzenia na ludzi z dołu można się po jakimś czasie przyzwyczaić i prawie zapomnieć, że przecież nie jest się tak naprawdę rzeczywistym sobą. Książę odsunął się o krok, opuścił mieczyk. Postarał się złapać oddech, ale zanim Sherani odeszła, postanowił zaryzykować z czymś więcej, niż tylko ta zabawa w walkę.
- Sherani - odezwał się trochę poważniej, niż zamierzał. Nadal się uśmiechał, ale jego spojrzenie nabrało nieco bardziej żałosnego wyrazu. I nawet ten uśmiech zniknął gdzieś wraz z kolejnymi słowami.
- Nie zabieraj mnie do Nandan-Theru. Błagam cię. Nie chcę przy którymś postoju robić ci krzywdy i kraść konia, a zrobię to, jeżeli dalej będziesz się upierała. Nie mogę tam wrócić, nie teraz… i nie wiem, czy kiedykolwiek w ogóle będę mógł. Zapłacą ci, na pewno ci zapłacą, przede wszystkim za siedzenie cicho po tym wszystkim, ale… Spróbuj nie myśleć o tej zapłacie. Pomyśl o mnie. Proszę. Spójrz mi w oczy i pomyśl.


Należy myśleć, mości książę - mawiał jego stary nauczyciel taktyki. Należy przede wszystkim myśleć. Niczego nie wykluczać. Widzieć każdy kolejny krok. Wykorzystywać każdą słabość.
Nie myślał.
Zeskoczył z konia, miecz rzucił na ziemię i już odczepiał pochwę od pasa. Pas był dobry - nie za szeroki, ale mocny, skórzany, rozciągliwy. Schylenie się po kamień zajmowało pół mgnienia, zakręcenie pasem nad głową tylko nieco dłużej. Pierwszy pocisk z wykonanej w ten sposób bardzo prowizorycznej procy uderzył prawie dokładnie tam, gdzie powinien, a więc w czoło napastnika będącego najbliżej Sherani.
- Jest!
Na twarzy Vertana zagościł uśmiech, ale nie chciał się rozpraszać. Skoro tylko inni zdali sobie sprawę, że uciekający chłopiec wcale nie jest tak nieszkodliwy, jak prawdopodobnie powinien być, oraz że wcale nie uciekł za daleko, któryś z ogłuszonych upadkiem z konia żołnierzy zdołał się jednak podnieść i już zaraz wyciągał miecz.
Kolejny ostry kamień przeciął ze świstem powietrze… ale tym razem nie trafił jak należy, odbił się od naramiennika i uderzył rykoszetem w przedramię Sherani. Następny nakręcany był już o wiele bardziej drżącymi książęcymi dłońmi.
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron