Naszyjnik z pereł


Gry forumowe: Tu można, wraz z innymi graczami, wziąć udział w zabawach forumowych.
Duża, leśna polana, na której zbierają się stworzenia z całego świata by odnaleźć rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Postprzez Fobos » Cz gru 21, 2017 2:38 pm

Aż dostałam dreszczy! Maka:

        Spojrzała na niego z miną równie mocno zdezorientowaną co przerażoną. W jej oczach zaś malował się żal i niezrozumienie dla tego co się stało. Słowa arystokraty wybudziły ją jednak z tego stanu i na krótki moment zmarszczyła brwi. Nie. Były słuszne. Słyszała już plotki o ranach zadanych jakby pazurami. Odruchowo spojrzała na swoje dłonie. Małe, z poduszeczkami, pokryte brązową sierścią. Wielkości ręki dziecka. I z ostrymi pazurkami u palców.
        Gwałtownych ruchem schowała je pod płaszcz, jakby właśnie się ich przestraszyła. Wcześniej już miała się oburzać, ale… to wszystko co mówił Lord było prawdą. Nerwowy impuls ugasił w niej napływający gwałtownie smutek. Przecież nikomu by nic nie zrobiła! Nikt nie powinien nawet tak pomyśleć! I to coś - to nie był zmiennokształtny, sama to widziała! Jej rasa nie miała z tym nic wspólnego! NIC!
        Ale czy inni też będą tak myśleć?
Avatar użytkownika
Fobos
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire,
Rasa: Wampir (przemieniony z człowieka)
Aura: Emanacja nie przytłacza swoją siłą, ale jej mocy zdecydowanie nie można zignorować. Czasem rozbiega się zaczepnie, jakby chciała poczuć aury innych osób i przekonać się, że jest wśród nich tą jedyną, najbardziej wyjątkową. I choć doświadczony czytelnik od razu dostrzeże w niej nieco pospolitości to nie zaprzeczy, że pod pewnymi aspektami faktycznie jest niepowtarzalna. Nim jednak dotrze się do tego co najbardziej zaskakujące, trzeba będzie przejść przez główną ulicę pełnego dzieci, lecz w jakiś sposób ponurego i niepokojącego miasta, nad którym stale unosi się zapach świeżej krwi. Skąpane jest ono w cynku, choć z widocznymi smugami cyny, a także udekorowane subtelnymi wzorami miedzi. Niektóre z tych kunsztownych zdobień ukazują smętne lub makabryczne sceny, inne zaś przedstawiają uosobienie śmierci - trudno wśród nich znaleźć inne motywy, choć i one pojawiają się od czasu do czasu. Koniec ulicy stanowi plac, wokół którego piętrzą się zbudowane z kobaltowej cegły biblioteki i liczne pracownie o dachach w kolorze rtęci. Wśród tych wspaniałości zapomina się nagle o podejrzanej atmosferze miasteczka, a zamiast tego umysł wypełnia wrażenie oświecenia - uczucie, że właśnie coś odkryliśmy i jest to coś bardzo ważnego. Pełni entuzjazmu biegniemy ku pierwszej bramie jaką napotka nasz wzrok - chcemy wszystko zapisać, zagłębić się w księgach i podzielić naszymi pomysłami - najlepiej wszystko na raz. Popychamy dwuskrzydłowe drzwi, a one uginają się pod naciskiem dłoni, jakby były nie z drewna, lecz jedwabnej tkaniny i zamiast wejść wpadamy do środka. Nie ma już żadnego budynku, żadnych ludzi, ani naszej pewności, że wiemy coś niezwykłego. Lądujemy wielkim lodowcu, oślepieni blaskiem rozciągającej się w około szlachetnej platyny, odbijającej promienie słońca. Mrużąc oczy rozglądamy się po lodowych połaciach, które ukształtowane zostały tak, by jak najbardziej przypominać dwór i otaczające go ogrody. Jest to twarda i solidna konstrukcja z ostrymi wieżami strzelającymi ku niebu, obwiedziona ogrodzeniem z fantazyjnie powyginanych sopli. Wszystkie powierzchnie są bajkowo gładkie i przyjemne w dotyku, ale zaskakująco lepkie, gdy zaczną się topić. A topią się cały czas - nie panuje tu bowiem zimno, ani nawet chłód - widać za to zarówno sypiące się iskry jak i kropelki wody spływające z wysokości. Wszystko trzeszczy przejmująco, dźwiękiem niepowtarzalnym - składa się na niego huk płomieni i szmer żywego strumienia, oba nierozerwalnie złączone ze sobą. Czasami wydaje się, że nad pęknięciami unosi się delikatna, szafirowa poświata, ale jest tak blada, że trudno się upewnić. Ostatnie co można zrobić, by otrzymać pełny obraz emanacji, to spróbować półprzezroczystego odłamka, jednego z wielu jakie leżą na ziemi - w smaku będzie on łagodny i gorzki, jak życie niektórych ludzi, ale okaże się też zaskakująco przyjemny.
Wygląd: Pierwszym co rzuca się w oczy w wyglądzie Fobosa są jego cienkie, białe włosy. Przypominają nitki babiego lata i otaczają twarz nieco napuszoną chmarą. Czasem mężczyzna wiąże je czarną aksamitką - mimo że jest nieśmiertelny, wygląd nadal jest dla niego bardzo ważny.
Spośród starczych włosów wyłania się jednak młoda, szczupła twarz, co często budzi niepewność ...
(Więcej)

Postprzez Indigo » Cz gru 21, 2017 4:38 pm

Smaczki od Groszek
Skrzydlata zbliżyła się do magicznego przedmiotu i z całych sił zaczęła weń dmuchać, jednak jedyną rzeczą jaką osiągnęła tym dziwacznym sposobem było usunięcie pyłu z okładki.
       - Co ty wyprawiasz? – Spytała Nireth.
       - Myślałam że mogę zionąc ogniem. Jak smoki. – Powiedziała uradowana wróżka, która przynajmniej sama wykluczyła jedna z rodzących się w jej głowie teorii, na temat tego iż zmienia się w wielkiego jaszczura.


Gdy wszyscy chcą pomóc xD
 - To myśl o czymś innym. Czymś przyjemniejszym. – Już znacznie łagodniej zaproponowała elfka.
Mitrelin rzeczywiście spróbował, jednak szybko podał się zrezygnowany.
       - Jakoś ostatnimi czasy nie spotyka mnie nic przyjemnego. – Westchnął bibliotekarz.
Nireth przygryzła się w język. Była zdesperowana. Posunąć się do każdej możliwej rzeczy byleby tylko się stąd wydostać
       - To prawda że śledzisz mnie gdy biorę kąpiel? – Zapytała.
       - Proszę, takie rzeczy mi nie pomogą! Teraz jeszcze ciężej mi się skupić, niż jak myślę o tych krwiożerczych bestiach.
       - To myśl o żołędziach. – Zaproponowała Groszek. - Dużych, pełnych, dojrzewających, gotowych do tego by je zerwać.
       - Przestań! Przecież to wychodzi na to samo. – Bronił się Mitrelin.
Avatar użytkownika
Indigo
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Dagon, Max, Pagani,
Rasa: Człowiek
Aura: Jasna mgła… Choć młoda emanacja to wydaje się już matowieć żelazną barwą, którą łatwo może dostrzec wprawiony czytelnik. Jest rozmytą wodą oraz tajemnicą, nie wydaje się jednakże na pierwszy rzut oka interesująca. Sztywnie cienie pni rzadko kiedy kłaniają się łysymi gałęziami. Ziemia pod stopami jest twarda i zbita, pełna nijakich głazów i kamieni. Nie zaciekawi żadną melodią, nie usłyszysz tu żadnego dźwięku i tylko smak nadaje aurze głębi i charakteru. Żywica spływająca po drzewach jest lepka, lecz schnie i zastyga bardzo szybko na obcym ciele. Słony posmak wysusza język oraz podniebienie, a dopiero doświadczony czytelnik emanacji wyczuje gorzką nutę. W tym bez znaczenia miejscu rozmywa się jedna, jedyna kropla obsydianu, jakby ku pokrzepieniu serc wspomina o tym, że niegdyś coś komuś obiecała, że pewne prawa wciąż istnieją. I mimo, że nadzieja jest tu nikła, to zapach oraz ciepło żaru rozpalonego żelaza rozgrzeje twą twarz opatulając ją lekko i wzbudzając trudny do opisania dreszcz – wrażenie oczekiwania na życie czy też na śmierć?
Wygląd: Hope nosi praktyczne i wygodne ubrania. Swobodne spodnie, mimo spięcia skórzanym pasem, opadają w pasie, nieco wisząc w kroku. Utkane są z grubej, bawełny, która jest wyjątkowo trudna do przedarcia. Kieszenie spodni znajdujące się na przedzie zaraz poniżej stanu oraz dwie pochwy na noże, przypięte do paska i ustabilizowane po bokach, odpowiednio prawego i lewego uda, dopełniają ... (Więcej)

Postprzez Kana » Cz gru 28, 2017 1:13 pm

Dzisiaj, zakazany stosik perełków od Lalego x'3 Dawno już tyle nie uzbierałam z jednego posta, ale teraz same się narzuciły ~

1.
Tak jak w drodze do Amari Kinalali wykazywał się chociaż przez pewien czas subtelnością w kwestii spławiania zagadujących go osób, tak teraz bił już rekordy szybkości w uprzejmym “przepraszam, nie mam czasu”. Czasami nawet się nie zatrzymywał, choć odpowiednio zwalniając umiał jeszcze pocałować kogoś w dłoń czy policzek albo uścisnąć wyciągniętą w serdecznym geście prawicę.

2.
[... ]zamyślił nad wygłoszonymi słowami. Tak bardzo, żę splótł wątłe ramiona na piersi i malowniczo zapatrzył się w dal w wyrazie zadumy… Czego pożałował już po chwili, gdy niecny bruk wybrał sobie właśnie ten moment by go zaatakować, nastroszyć kocie łby i sprawić, by poeta potknął się na prawie prostej drodze.

3.
Już zbliżając się do warsztatu dziadka Yuumi poeta nieznacznie cofnął się w stosunku do swojej przyjaciółki - to była jej chwila, to jej należało się w tym momencie najwięcej uwagi, a poeta był w stanie to uszanować. Stąd to dyskretnie wycofanie się. No bo przecież nie przyznałby, że w tych niezwykłych okolicznościach wolał nie być w zasięgu potężnych ramion starego kowala, jakby ledwie wczoraj oberwał od niego za uprowadzenie jego kochanej i bardzo nieletniej wnuczki.

4.
Jak zawsze obdarzył dziadka swojej drogiej przyjaciółki miłym uśmiechem i ukłonem, który nie miał nic wspólnego z dygnięciem: aura panująca wokół tego człowieka sprawiała, że Kinalali robił się odrobinkę bardziej męski, gdy zaczynała się mu ona udzielać.

5.
By więc i wilk był syty i owca cała, maie postanowił nic nie mówić, tylko wymownie uśmiechnąć się do postawnego dziadka, a wymowność tego uśmiechu polegała na tym, że tak naprawdę każdy mógł w nim dostrzec co chciał [...]

6.
Skoro już mieli sobie cokolwiek tłumaczyć, lepiej było zrobić to w swoim gronie, z dala od tych, którzy roznosili plotki… Chociaż gdyby kierować się tym kryterium, należałoby zostawić maie za drzwiami, bo on bardzo często rozpowiadał to, czego nie powinien. Z gapiostwa oczywiście.
Pegazy:
Kaprys, Dzika
,,Ma pani na coś alergię?
- Na głównych bohaterów." (Dzięki Conan xD)

'Dobra' Kana, Gustowne przebranko, Młoda panna Trisk de Leu
I niech Wam Kosmos sprzyja! (Ponowne dzięki Conan xD)
Avatar użytkownika
Kana
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Nagrody: ObrazekObrazek
Inne Postacie: Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Ranga: Obrazek
Rasa: Kotołak
Aura: Emanacja ta rozwija się niczym kwiat dobywając kolejno nowych kolorów do swoich płatków. Jego kielich mieni się w bujnych odcieniach cyny, a centrum wypełnia barachitowa głębia. Aura ta jest niebywale filigranowa i trudno ją dostrzec. Otaczają ją źdźbła topazu, które kołyszą się w sposób bezgłośny. Czuć w niej pikanterię, młodość i delikatność domowego, kociego futra. Wypukłości i wklęsłości tańczą na jej powierzchni, zupełnie jakby uginała się nawet pod najbardziej dyskretnym podmuchem. Twardość łączy się w cienkich zarysach szorstkości i gładzi by nagle wychylić się ostrym cięciem niczym rasowy pazur. Gorzki smak ani trochę zdaję się być obciążający. Charakteryzuje się lekkością, a także lepi i łączy ze sobą wargi czytelnika.
Wygląd: Budowa ogólna:
Kana jest antropomorficzną kotką, o białym, stosunkowo krótkim i miękkim futrze (wyjątek stanowi sierść na ogonie, która choć równie miękka jest także dłuższa), dużych, ruchomych uszach i sięgających powyżej ramion włosach morskiego koloru (kiedyś były brązowe, do czasu aż podpadła parającym się magią trytonom, którzy chyba nie chcieli słyszeć, ...
(Więcej)
Uwagi: Do Kany trudno się niepostrzeżenie zbliżyć ze względu na jej wyczulenie na wibracje i wyostrzone zmysły - dzięki nim potrafi przeważnie także wyczuć kiedy ktoś kłamie. Posiada ... (Więcej)

Postprzez Frigg » So sty 06, 2018 11:49 am

Dziś zarzucę workiem cytatów! A co!

       Wspierając się więc na rękach przyjaciółki wstała i otrzepała się, odkaszlnąwszy kilka razy, a głupi głupi sztylet schowała troskliwie przy pasie. Na siostrę podniosła natomiast oczy przepełnione największym żalem.
       - Przepraszam Fryga! – zawyła, rzucając się jej na szyję i ściskając z całych sił. – Ja cię tak strasznie i okropnie przepraszam, nie chciałam żeby ci buzię pocięło, to ta krowa paskudna, ta czarna małpa, ta wrzaskliwa wydra ci to zrobiła, ale moim sztyletem! Ja już go nie będę najbardziej kochać, przepraszam!


        W międzyczasie zerkała też na Frygę czy jej nie ucieka i na Ładną Driadę, czy na pewno idzie z nimi, bo w sumie tak powiedziała, ale jakby nie wyszło to byłoby głupio, bo to był jej główny argument. A chciała mieć argument, to fajne takie, Fryga zazwyczaj miała argumenty i ona też chciała.
       - Mam argument, prawda? – zapytała, zwracając się do Saurii.


Gdy ma się do wyboru dwie psychopatki albo zdrajcę xD

 Z dwojga złego wybrałaby odejście z Arhuną, niż zostanie z driadami.


Uwolnić grubaska:

 Rozumiał, że był trochę potłuczony po ostatnich ciężkich bojach, ale naprawdę, ten typek ważył chyba tyle co całe stado krów. I to niewydojone!


        - Cha! To teraz musisz wyskoczyć na moją stronę, złap się… Jeszcze nie!
       Prawnik albo zupełnie nie zapanował nad własnym ciałem - co oznaczałoby, że jego mięśnie nie miały absolutnie żadnej siły i były sflaczałe jak zgniłe dynie - albo za bardzo chciał już się uwolnić, gdyż nim Yastre wydał mu kolejne instrukcje, ten runął na niego całym swoim ciężarem. A był to, jak już wspomniano, nie lada ciężar. Zaskoczony bandyta nie miał szans się utrzymać i przewrócił się na plecy, a Heban wylądował na nim. Był to pierwszy moment od chwili zebrania się tej egzotycznej drużyny, gdy panterołak zaklął.


I oczywiście bezwzględnie genialne podsumowania Calli <3

Tylko ślepy nie zorientowałby się, że między tą trójką może w końcu dojść do jeszcze większego spięcia niż przed chwilą. Chociaż z drugiej strony Niviandi była zbyt zapatrzona w siebie, by zwracać uwagę na uczucia koleżanki, skrzydlata zbyt dobra i niewinna, by umyślnie zrobić jej na złość [...], a Mathias był facetem, więc z oczywistych względów nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie zamieszanie wprowadza. I oczywiście ona będzie musiała później sprzątać ten bajzel!
Avatar użytkownika
Frigg
Tkacz Gobelinu Życia
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Ruu,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Funtka » N sty 07, 2018 8:05 pm

Sargybinis
Zamyślił się. Dość mocno. Gdyby zamyślił się tak człowiek, to zapewne uznano by go za zmarłego. W końcu nikt normalny nie jest w stanie zamyślić się na czas około tygodnia.

Fakt x'3
Wilgoć w powietrzu kąsała go jednak niczym stado komarów [...].

Czas jest zaskakująco kapryśny. Zupełnie tak, jakby ktoś nim sterował, uparcie robiąc każdemu na złość. Gdy się na kogoś czeka, czas potrafi dłużyć się niemiłosiernie. Ciągnie się w nieskończoność, zupełnie jakby nigdzie się nie spieszył. Natomiast gdy już spotka się z wyczekiwaną osobą, czas zdaje się przypominać sobie o czymś ważnym i zaczyna spieszyć się niczym woda w strumieniu.

Jej reakcja na jego ostatnie rozsypanie była w sumie bardzo zastanawiająca.

Subtelne przypomnienie o tym, że jest się kupką kamieni x'3

Riveneth
Tęsknym wzrokiem wpatrzyła się w sylwetkę, unoszącą się ponad koronami drzew na ślicznych, srebrnych skrzydłach. Żałowała, że też nie potrafi latać. To przecież wydaje się takie proste. Takie proste w odróżnieniu od tych wszystkich przyziemnych spraw…

Lisiczka usiadła obok niej z cichym westchnieniem i wpatrzyła się w pełne pasji oczekiwanie Riveneth.

- Czekałam na ciebie tak długo.
A gdy samotna łza toczyła się po jej policzku, dodała jeszcze.
- I zawsze będę. Tylko na ciebie.
Każda sekunda przemykała omijając ich, nie wiadomo czy to ze zbytniego pośpiechu, czy też uznały może, że niestosownym jest naruszać ich chwilową wieczność.


Elleanore
 
Rio w tym czasie metodycznie moczył jej sukienkę pochlipując. Był to wyjątkowo żałosny widok. Płaczący mężczyzna, w zasadzie to chyba nawet nie mężczyzna, ale widok wciąż był kompromitujący. Jakby właśnie ożywić książkową interpretację niewolnika, spisaną przez fanatycznego zwolennika owych praktyk. Stworzenie godne politowania, żebrzące o łaskę i uwagę swego pana, choćby miała ona przyjść w formie kary. Istota niezdolna do samodzielnego podejmowania decyzji, błagająca o traktowanie jej z góry.

Rio jeszcze ją zaskoczy <3
Była wspaniała, o czym w swej służalczości Rio zamierzał zapewniać na klęczkach, najwyraźniej przez dłuższą chwilę, wciskając twarz w suknię, obejmując jej talię równie histerycznie jakby od tego zależało jego życie. Już lepiej gdyby padł do stóp, nie przemoczyłby tak intensywnie jej odzienia, co najwyżej na dywanie powstałaby plama.

Albo i nie x'3
Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje
Avatar użytkownika
Funtka
Szukający drogi
 
Nagrody: ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie: Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria,
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Aura: Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.
Wygląd: Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie ... (Więcej)
Uwagi: Posiada amulet, który świeci na czerwono, gdy zbliża się do niej ktoś o złych intencjach - jeśli masz takowe zauważy to.

Postprzez Dagon » Pt sty 12, 2018 8:44 pm

Rio i jego podbojów ciąg dalszy xD

- A, to… Elcia miała jeszcze jakieś papiery. Z nią nie da się gadać kiedy pracuje. - Odparł po prostu, wzruszając ramionami, ale niezadowolenie przemknęło po jego twarzy. - Wrócę tam gdy skończy. I może jak nie będzie tam tego psa.
      - Wilka. - Poprawił Daro.
      - Tak tak, wiemy, że znasz się na zwierzątkach… tak czy inaczej poczekam. Mam dość obijania się od niej jak od ściany.
      - I tak się obijesz.
      - Ale może będzie wtedy mniej świadków!
      Żałość w jego głosie nie pasowała do postawy zwycięzcy, a ogrywał ich już od kilku godzin. Mimo wszystko liczyli na to, że cokolwiek zamierza uda mu się to w końcu zrealizować.
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Postprzez Niviandi » Pn sty 15, 2018 8:50 pm

Perełka, o której zapomniałam!
Gdy uzdolnione magiczne kobiety zaczynasz wkurzać - uważaj!

[...] wydukała, po czym zajęła się twarzą syrenki. Po chwili pożałowała, że za sprawą magii nie dodała jej czegoś, co by mogło nieco zepsuć jej piękną prezencję, ale miała dość, po prostu dość jej marudzenia. Może kiedyś coś takiego zrobi... para rogów? To by pasowało…
Avatar użytkownika
Niviandi
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Frigg, Deithwen, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr,
Rasa: Syrena
Aura: Zachłannie otulająca czytającego aura o nieprzeciętnie błyskającej mocy i barwie platynowej sukni szytej złotą nicią zdaje się oplatać każdego tak łapczywie, jakby żądała dla siebie prawa do każdego cala przestrzeni wokół. Po pierwszym, dosyć negatywnym kontakcie, uderza jej jasna, choć nikła poświata o żywym kolorze szafiru. Do nozdrzy trafia zapach olbrzymiej mieszaniny woni, typowo ludzkich w większości, choć niemożliwych do zidentyfikowania. Dopiero po chwili czuć, jakby były niesione przez morski wiatr. Emanacja wydaje z siebie głęboki, silnie słyszalny szum fal. Zaraz po nim, niczym spod tafli wody, słychać zawodzenia istot, które z pewnością nie mogą być żywe. Wrażenia dotykowe są bardzo jednolite i przypominają głaskanie przyjemnego, drogiego materiału jak aksamit: aura jest miękka i niesamowicie gładka, zaś pod naciskiem wygina się w dowolne strony. Na krawędziach jednak potrafi ukłuć, jakby w tkaninę wbito szpilki.
Wygląd: Niv mierzy około dwóch i pół łokcia, a jednak jej drobne, smukłe, cieniutkie ciało wcale na to nie wskazuje. Wydawałoby się, że nawet dzikie zwierzęta nie chcą tknąć tej bezbronnej istotki, a jednak jest w jej ciele coś ujmującego. Delikatne, a zarazem kobiece krągłości kuszą niejednego osobnika, by załapać tę przynętę, co prawda, nie ma wybitnie wielkich piersi, jak na ... (Więcej)

Postprzez Kimiko » Śr sty 17, 2018 10:01 am

Gongpao

- Jak właściwie masz na imię? - zapytała.
- Listonosz.
- Listonosz to żadne imię - odchrząknęła Gongpao. - To twoja profesja.
- Słuchaj, czy ja ci wytykam, że nazywasz się zadziwiająco podobnie do dania z kurczakiem i orzeszkami?
- Jak do tego doszło? - raz rozbudzona ciekawość elfki nie dawała się łatwo uciszyć. - Czy twoi rodzice wiedzieli, że zostaniesz listonoszem, więc cię tak nazwali, czy zostałeś listonoszem, bo się tak nazywasz?
- Zostałem listonoszem, bo nikt na Uniwersytecie Fargockim nie powiedział mi, że po historii z filozofią nie ma pracy - burknął Listonosz.


Bawi mnie to na tak wiele różnych sposobów xD
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Mel » Śr sty 17, 2018 7:02 pm

Powinnam tu wrzucić cały post, bo czytałam go z szerokim uśmiechem na pyszczku i ciepełkiem w sercu :D
Radosne pląsy Callisto i Ijumary:

Z wesołym uśmiechem dawała się prowadzić w tany, dwie spódnice wirowały jak szalone, a stukot obcasów zlewał się z rytmem wygrywanym przez zespół. Callisto o istniejącej publiczności przypomniała sobie dopiero, gdy usłyszała dodatkowy takt wygrywany przez klaszczące dłonie. Dopiero wtedy oderwała oczy od brunetki, by ponad jej ramieniem potoczyć spojrzeniem po ustawionych w kręgu gościach karczmy, wybijających im dłońmi dodatkowy rytm do tańca.
Avatar użytkownika
Mel
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Bjornolf, Deidre, Sapphire,
Rasa: maie powietrza
Aura: Jest to w pełni ukształtowana i dorosła aura, choć może cię to nieco zszokować. Lotna i lekka niczym powietrze w swej czystej postaci, niesie ze sobą woń wiosennego kwiecia i ciepłego wiatru. W ten właśnie sposób otoczy cię całą sobą, wywołując przyjemny nastrój i uczucia, dopiero po chwili skupiając się w sobie, by nabrać bardziej wyrazistych kształtów. Wśród zmysłowych szeptów, krążących wokół wyczujesz namacalną miękkość. Delikatne grzmoty rozlegające się gdzieś w tle dadzą znać o nieco ostrawych aspektach. Od razu jednak wiesz, że jej brzmienia są przyjazne, niezależnie czy trafisz na aksamitnie gładkie połacie, czy trafi się jakiś delikatnie sztywny fragment emanacji. Aura wciąż powoli będzie się zagęszczać wesoło nabierając barwy barachitu urozmaiconego radosną cyną. Połysk szafiru pojawi się jako ostatni, wraz z lepkością przylegającą do twoich ust, która nabierze przyjemnie kwaśnego smaku doprawionego subtelną pikanterią.
Wygląd: Melika pojawiła się na ziemi pod postacią drobnej, niziutkiej dziewczynki o fioletowej skórze. Jej delikatne ręce i nogi wydają się tak kruche, że mogłyby się połamać od samego patrzenia. Na szczęście nie jest aż tak źle i dotąd duszek nie doznał jeszcze żadnych urazów. Jej figura jest dosyć dziecięca, ukryta w prostej, różowej bluzeczce i brązowych spodniach, które ... (Więcej)
Uwagi: melika (łac. melica; gr. melikos - śpiewny, melodyczny)

Postprzez Kimiko » So sty 20, 2018 4:15 pm

Kobietę należało podziwiać tak, by była tego świadoma. Uzyskać można było cały wachlarz reakcji w zależności od poziomu zaangażowania we flirt, ale przede wszystkim była interakcja a nie dziecięce wgapianie się w zakazany obrazek.


Musiałam. Bajerowe złote myśli powinno się drukować na ulotkach i rozdawać wszystkim facetom. Prawda fabularna i życiowa.

Czemu tylko kobiety wiedzą takie rzeczy? xP
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Dagon » N sty 21, 2018 12:27 am

Powinno się wkleić cały post, ale to najpiękniejszy jego fragment od Małego księcia, znaczy Vertana ^^

Machając sobie na pożegnanie żadne jednak nie mogło wiedzieć, jak potoczą się ich przyszłe losy. Może stanie się tak, że Vertan w pełnej zbroi dosiądzie jeszcze konia i w bitewnym szale ruszy w cwał. Może imię Melodii znane będzie kiedyś każdemu, kto był w potrzebie i otrzymał pomoc, a jej dostojna postać wśród drzew stanie się symbolem nadziei. Teraz był tylko mały chłopiec, stojący na twardej ziemi pośród skał i traw kładzionych wiatrem, samotny i właściwie bezradny w tym, co chciał zrobić, oraz była mała dziewczynka, wzbijająca się w stalowo-błękitne niebo na wierzchowcu będącym jej prawdziwym przyjacielem i ochroną w świecie, gdzie zdecydowanie zbyt łatwo i zbyt głupio można krzywdzić. A więc byli nikim. Ale góry, które Vertan zostawiał za sobą, też były kiedyś tylko pagórkiem, równiną, ziarenkiem piasku. Ścieżki, na którą niedługo trafił, również kiedyś nie było. Ktoś ją wytyczył, teraz on sam nią podążył
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Postprzez Kimiko » Pn sty 22, 2018 6:19 pm

Pijany diabeł wraca z pijaną panterą do pokoju... (brzmi jak początek kawału xP)

A potem… a potem dywan go zdradził. Wykładzina podstępnie wykorzystała chwilę gdy czujne diable zmysły, refleks drapieżnika i nienaganna równowaga, zajęte były pomocą przy zdejmowaniu buta.


rotfl Godzinę wcześniej...

Jedną ręką podparł pośladki Kimiko, gdy jej nogi zawisły po obu stronach pasa mężczyzny, a głowa mogła spocząć na jego ramieniu. Drugą złapał się baru, bo gdy chciał wykonać krok jakoś dziwnie go zawiało. Podłoga krzywa czy jak...

Oczywiście, że nie był pijany... ale trzeźwy też już raczej nie.

Noc była późna, ulice wciąż jeszcze były pełne osób w stanie podobnym do Dagona lub Kimiko, a bruk to już na pewno był nierówny.


A co do kota...

To urobił kociaka. Chyba ostatnia funkcja jaka zanikała w przypadku pijanej pantery to nie oddychanie, a gadanie.


...sprostujmy. Nie gadanie, a jedzenie <3

Gdy doszli do etapu, że Kimiko musiała skupić się na celowaniu równie mocno jak na staniu, Dagon zyskał przewagę


Gdyby ktoś wątpił w kocią celność ^^


Ogólnie, było śmiesznie xD
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Maka » Śr sty 31, 2018 5:35 pm

Wampirze perełki! <3

Lord Fobos ~
Palcami lord wyczuł pulsowanie krwi pod zaróżowioną skórą. Docierało ono z resztą do wszystkich jego zmysłów z coraz większą siłą. Oddał się temu uczuciu, słysząc coraz głośniejszy szum i wyczuwając bijące z wnętrza ciała ciepło. Z precyzją wgryzł się w szyję, przebijając żyłę jarzmową.
Pozwolił, żeby aksamitny płyn spłynął mu do ust. Tak jak podejrzewał, miał lekko gorzkawy posmak alkoholu, ale ten aromat... Szybko zapomniał o wszystkich niedogodnościach i łapczywie wczepił się w swoją ofiarę. Czuł jak wypełnia go rozkoszne ciepło i ogarnia nieokiełznana radość. Euforia przypominała potężny łyk tlenu dla tonącego - wypełniła wszystkie członki, kończąc się cudownym, wszechogarniającym dreszczem. Zmysły wampira eksplodowały. Widział dziesiątki nowych barw, słyszał hałas całej dzielnicy, czuł perfumy kobiet spacerujących na placu handlowym.

Strasznie wspaniały opis. I to podejście do wampiryzmu <3

Co do pięknych opisów mam jeszcze coś od Elleanore:
  Dopiero minąwszy te jakże praktyczne elementy wystroju, można było natrafić na łóżko. Czy może należało powiedzieć łoże, nawet nie małżeńskie. W takowym mieściły się dwie osoby. Na tym posłaniu spokojnie zmieściłyby się trzy i byłoby im wygodnie. Rzeźbione w ciężkim prawie czarnym drewnie nogi i zagłówki pięły się w górę misternymi kolumienkami bardziej przypominającymi dzieło sztuki niż zwykłe łóżko z baldachimem. To na nich udrapowany był aksamit o barwie kości słoniowej, tak cienki, że przypominał pajęczą sieć lub delikatną wiosenną mgiełkę. Prawie niewidoczne fale ledwie przysłaniały wnętrze legowiska wampirzycy. Tam właśnie spoczywał trzeci strażnik, ujawniając słabość lub przyzwyczajenie hrabiny do martwych kotów. Zamiast tradycyjnej, choćby i ozdobnej kapy, na kołdrze leżał biały lew, a dokładniej jego doczesne szczątki w postaci pięknej i rzadko spotykanej skóry. Gdyby nie widoczny brak głowy, który w oczywisty sposób uniemożliwiał kotu dalsze prowadzenie kociego żywota, puszysta grzywa i mięciutkie futro wyglądały jakby się tam jedynie wylegiwały. Poza skórami drapieżników Ell wyraźnie lubiła jasne kolory w kontraście do ciemnego drewna obecnego wszędzie w kamienicy. Pościel nie była wyjątkiem. Kremowy jedwab aż prosił by się w nim zanurzyć.
Jakby jego wygląd nie był wystarczającą pokusą, pościel sprawiała wrażenie świeżutko wypranej i wyprasowanej. Gdy zaś przysunęło się do niej twarz zapach maciejki, uwodzicielsko otulał zmysły, sprawiając, że efemeryczny aromat nocnego kwiatu cudownie komponował się z mrokiem sypialni.

Ja wiem. Ja wiem, że ten opis był specjalnie dla moich wampirków. Ja wiem, że mnie kusisz. Nie możesz się doczekać, prawda?  >:]

I wampirzy monolog od szurniętej siostrzyczki ^^ Poznajcie Kiki:
       - ŻONĄ! Ja mam być żoną! Ty sobie to wyobrażasz? Ogłupieli doszczętnie, rozum postradali, słońce im mózgi przepaliło, sumienia nie mają, ja w sumie też, albo upośledzone jakieś, ale ja na głupie pomysły nie wpadam, to znaczy wpadam, ale to nie ma w tej chwili żadnego znaczenia, bo ja nikomu być czyjąś żoną nie każę! Po co w ogóle, ja się pytam? Po co? Jeden powód poproszę, dobry powód! Nie jakiś tam arytokracko-rodzinno-bojatakmówię powód, tylko porządny! Taki, który uznam! Bo powody uznaję, to nie tak, że się buntuję, by się buntować, głupia nie jestem, rozumiem, że czasem coś trzeba, dlatego chociażby pojechałam w ogóle z Moar, tak? Bo mnie poprosiła, a jak siostra mnie prosi to ja tylko trochę marudzę, o wiele mniej i krócej niż zazwyczaj, więc proszę się łaskawie ode mnie odłasiczyć, tak?! Zaprzaństwo!

(Podoba mi się ten rodzaj przeklinania, naprawdę <3)
Avatar użytkownika
Maka
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Daro, Noa, Kito, Nutria,
Rasa: Kotołaczka
Aura: Na delikatnym, szafirowym tle kołyszą się różnorodne barwy. Miedziane obszary pojawiają się i zanikają, niczym obłędnie drogi materiał, który rozpływa się gęstą mgłą w twoich dłoniach. Gdy jednak już uda ci się uchwycić chociażby skrawek tejże emanacji to dostrzeżesz piękne wykończenia wyszyte cynkową nicią, a wszelakie wzory wytłoczone są cynowym kolorytem. Kształty te rysują przebyte drogi po świecie Alaranii, głównie zwracając uwagę na wielkie miasta niżeli leśnie ścieżki. Wszystko jest świeże i lekkie, dlatego też drogi czytelniku nie zdziw się żadną plamą na swych rękach. Nie usłyszy nikt, jak materiał trzepocze na wietrze, ale będzie mógł sobie wyobrazić właśnie te wszystkie dźwięki widząc aurę. Nie jest wybitnie giętka, lecz sam fakt płynnych ruchów wywołuje wrażenie czegoś całkiem odwrotnego. Szczególnie tę myśl potęgują świetliste błyski odbijające się od gładzi. Ma miękką oraz lepką powierzchnię i smakuje niczym popołudniowa herbatka w gościach – gorzka z posmakiem kwaśnej pomarańczy oraz ostrego imbiru.
Wygląd: Kobieta jako kotołaczka posiada trzy formy: zwierzęcą, antropomorficzną i humanoidalną.
Jako podstawową już jako dziecko wybrała tę, która znajduje się pomiędzy dwiema skrajnymi opcjami. To była w sumie jedna z jej bardziej, zdawałoby się, szalonych decyzji.
Jako antropomorfka bowiem wyjątkowo mocno upodabnia się do zwierzęcia. Nie tylko przez wzgląd na zmodyfikowane ...
(Więcej)

Postprzez Fobos » Cz lut 01, 2018 1:28 am

Ha ha xD Padłam! Maka szukająca magicznej soczewki:
 - Czy panna czegoś potrzebuje?
              Owszem, potrzebowała. Zaraz powiedziała czego i co w związku z tym. Rozmowa nie była zbyt długa jeżeli chodzi o ilość wypowiedzianych słów lecz jeśli naliczyć by minuty zastanawiania się, oceniania i posyłania sobie, to pewnych, to nieufnych spojrzeń wyszłoby na to, że trwała ona z piętnaście minut. Jednak wszystko w końcu udało się ustalić. Maka była bardzo zadowolona.
              Wreszcie zdobyła zapasową wstążkę do ulubionej sukienki.
              Teraz należało zapytać jeszcze o soczewkę.
Avatar użytkownika
Fobos
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Vestra, Hashira, Yva, Mel, Bjornolf, Deidre, Sapphire,
Rasa: Wampir (przemieniony z człowieka)
Aura: Emanacja nie przytłacza swoją siłą, ale jej mocy zdecydowanie nie można zignorować. Czasem rozbiega się zaczepnie, jakby chciała poczuć aury innych osób i przekonać się, że jest wśród nich tą jedyną, najbardziej wyjątkową. I choć doświadczony czytelnik od razu dostrzeże w niej nieco pospolitości to nie zaprzeczy, że pod pewnymi aspektami faktycznie jest niepowtarzalna. Nim jednak dotrze się do tego co najbardziej zaskakujące, trzeba będzie przejść przez główną ulicę pełnego dzieci, lecz w jakiś sposób ponurego i niepokojącego miasta, nad którym stale unosi się zapach świeżej krwi. Skąpane jest ono w cynku, choć z widocznymi smugami cyny, a także udekorowane subtelnymi wzorami miedzi. Niektóre z tych kunsztownych zdobień ukazują smętne lub makabryczne sceny, inne zaś przedstawiają uosobienie śmierci - trudno wśród nich znaleźć inne motywy, choć i one pojawiają się od czasu do czasu. Koniec ulicy stanowi plac, wokół którego piętrzą się zbudowane z kobaltowej cegły biblioteki i liczne pracownie o dachach w kolorze rtęci. Wśród tych wspaniałości zapomina się nagle o podejrzanej atmosferze miasteczka, a zamiast tego umysł wypełnia wrażenie oświecenia - uczucie, że właśnie coś odkryliśmy i jest to coś bardzo ważnego. Pełni entuzjazmu biegniemy ku pierwszej bramie jaką napotka nasz wzrok - chcemy wszystko zapisać, zagłębić się w księgach i podzielić naszymi pomysłami - najlepiej wszystko na raz. Popychamy dwuskrzydłowe drzwi, a one uginają się pod naciskiem dłoni, jakby były nie z drewna, lecz jedwabnej tkaniny i zamiast wejść wpadamy do środka. Nie ma już żadnego budynku, żadnych ludzi, ani naszej pewności, że wiemy coś niezwykłego. Lądujemy wielkim lodowcu, oślepieni blaskiem rozciągającej się w około szlachetnej platyny, odbijającej promienie słońca. Mrużąc oczy rozglądamy się po lodowych połaciach, które ukształtowane zostały tak, by jak najbardziej przypominać dwór i otaczające go ogrody. Jest to twarda i solidna konstrukcja z ostrymi wieżami strzelającymi ku niebu, obwiedziona ogrodzeniem z fantazyjnie powyginanych sopli. Wszystkie powierzchnie są bajkowo gładkie i przyjemne w dotyku, ale zaskakująco lepkie, gdy zaczną się topić. A topią się cały czas - nie panuje tu bowiem zimno, ani nawet chłód - widać za to zarówno sypiące się iskry jak i kropelki wody spływające z wysokości. Wszystko trzeszczy przejmująco, dźwiękiem niepowtarzalnym - składa się na niego huk płomieni i szmer żywego strumienia, oba nierozerwalnie złączone ze sobą. Czasami wydaje się, że nad pęknięciami unosi się delikatna, szafirowa poświata, ale jest tak blada, że trudno się upewnić. Ostatnie co można zrobić, by otrzymać pełny obraz emanacji, to spróbować półprzezroczystego odłamka, jednego z wielu jakie leżą na ziemi - w smaku będzie on łagodny i gorzki, jak życie niektórych ludzi, ale okaże się też zaskakująco przyjemny.
Wygląd: Pierwszym co rzuca się w oczy w wyglądzie Fobosa są jego cienkie, białe włosy. Przypominają nitki babiego lata i otaczają twarz nieco napuszoną chmarą. Czasem mężczyzna wiąże je czarną aksamitką - mimo że jest nieśmiertelny, wygląd nadal jest dla niego bardzo ważny.
Spośród starczych włosów wyłania się jednak młoda, szczupła twarz, co często budzi niepewność ...
(Więcej)

Postprzez Dagon » Pt lut 02, 2018 10:23 pm

A kotek niby taki niewinny... czyli trochę panterzych perełek  >:]

Gdy inni mieliby problem w ogóle znaleźć tarczę  xD
Po szóstym z kolei kieliszku, a cholera wiedziała którym w ogóle tego wieczoru, Kimiko śmiała się tak bardzo, że ledwo trzymała na własnych nogach. Czasem zwiało ją na boki, gdy szła wyciągnąć swoją rzutkę z tarczy, a wówczas zawsze znalazł się jakiś uprzejmy, który pomógł dziewczynie wrócić do pionu. Do tej pory wygrała cztery na sześć kolejek i jej cel zaczął coraz bardziej tańczyć przed oczami, co wcale nie pomagało jej zachować powagi. Żeby było śmieszniej, kocica stojąc prawie się nie chwiała, trwając niemal zupełnie prosto przed tarczą, jednak ogon za nią bujał się jak szalony, utrzymując właśnie tą dumną postawę dziewczyny. W istocie czuła się ona, jakby balansowała na cienkim murku.
       Ktoś krzyknął jej imię, a panterołaczka z ciągłym chichotem próbowała sobie przypomnieć kiedy się temu człowiekowi przedstawiła, ale szybko pogubiła myśli, skupiając się na tarczy. Kolejny rzut był prawie, prawie w środek, więc nie rozumiała dlaczego przegrała (...)


Czy ktoś wątpi w odpowiedź?
- Wygrałam? – zamruczała średnio przytomnie (...)


Podstawą sukcesu jest odpowiednie wsparcie xD
- Uważaj, schody – podpowiadała do czarciego ucha, widząc je ponad jego ramieniem, co oznaczało, że Bajer już je pokonał i szli teraz względnie równym brukowanym chodnikiem. No cóż, chciała pomóc, a liczą się chęci. (...)
- O patrz, znowu schody! – poinformowała uprzejmie swojego towarzysza, tym razem nawet trafiając w odpowiedni moment, gdyż czart wspinał się jeszcze przy nieodłącznej pomocy balustrady.


Pomylić faceta z drzewem...  czyli głodnemu chleb na myśli w wydaniu pantery rotfl
Czy była tak pijana, że po prostu robiła co chciała, bez rozważenia konsekwencji swoich czynów, czy koci mózg najzwyczajniej w świecie wziął drągala za pień drzewa(...)


Impreza za imprezą, a Kimiko zaręczy, że właściwa kreacja jest podstawą udanego balu xD
Trzymanie zaś nerwów na wodzy, gdy Jarvis najpierw zagapił się na jej odsłonięte plecy, prowadząc na parkiet, a później gubił chwyt, gdy dłoń zjeżdżała mu po jej łopatce, próbując odnaleźć granice materiału… to było trudniejsze. Nieco komiczne, to prawda, ale w głównej mierze denerwujące, bo nawet nie można było powiedzieć, by peszyło ją jego zachowanie. Jak mogło, gdy to on nie wiedział gdzie ma oczy i ręce podziać, cudem nie myląc się podczas tańca, co zawdzięczał chyba pamięci mięśni, bo cholera wiedziała, gdzie popłynął myślami.
       - Jarvis… - mruknęła Kimiko, gdy po raz pierwszy poczuła opadającą niżej dłoń. Wówczas szybko się poprawił i uśmiechnął w ramach przeprosin.(...)
       - Jarvis! – syknęła przez zęby, wciąż jednak uśmiechnięta, przerywając mu w pół zdania, gdy jego dłoń znów uciekła niebezpiecznie poza ramy przyjęte dla tańca.


Inni zaś bawią się tak...
(...)Był idealnym przykładem tego, jak powinien zachowywać się mężczyzna, czego nie omieszkała zaznaczyć, spoglądając z zaprawioną tęsknotą urazą na swojego męża. Jakby tego było mało, Ronaldowi akurat wszedł między zęby kawałek sera i teraz dyskretnie próbował pozbyć się natręta, zupełnie nie rejestrując pełnego rozczarowania westchnięcia swojej małżonki.


Oraz tak

Co ciekawe, Lilia Moris również była święcie przekonana, że po raz pierwszy w swoim życiu się zakochała. Motylki w jej brzuchu nie przetrwały jednak długo, zdepnięte wysokimi obcasami motywacji i zdeterminowania, gdy postanowiła sobie, że ten barczysty przystojniak, który całował ją w dłoń, będzie robił to do końca swojego życia. (...)

- Podoba ci się Kimiko, co? – zanuciła, wspierając się na łokciach o stół i składając brodę na splecionych palcach dłoni. Zaskoczony Jarvis zerknął na dziewczynę kątem oka, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć na tak bezpośrednio postawione pytanie. Sprawę ułatwiłaby oczywiście szczerość, gdyż pragnienia obojga uzupełniały się idealnie, jednak jak to w przypadku szlachty bywa, nie może obejść się bez podstępów i niedomówień. Jedynie determinacja i wyrachowanie blondynki miały uratować ich obojga. A może nie? Kto wie…
       - Zrobimy tak. Teraz poprosisz mnie do tańca. Moja matka będzie wniebowzięta. Pan Pessoa zaraz będzie próbował odbić swoją żonę, a wówczas ty musisz zostawić mnie, dla tamtej dziewczyny. Widzisz, kręci się taka, nikt jej do tańca nie prosi.
       - Dziwisz się? To córka Hackney, nie chcę z nią tańczyć.
       - Zamknij się i słuchaj – syknęła Lilia, a młody Tussald posłusznie zamknął buzię, spoglądając na znajomą z rosnącym niepokojem. Ta kontynuowała z zadowoleniem.
       - Wtedy, mając partnerkę, możesz spokojnie podbić do Kimi i pana Whitakera, wtedy ci nie odmówią.
       - Wybujały ten twój plan, – prychnął - po prostu ją poproszę.
       - Ależ proszę, chcę widzieć jak odbijasz partnerkę przyjacielowi matki, zostawiając go samego na parkiecie – zakpiła z taką pewnością siebie, że brunet zacisnął usta, wyraźnie się poddając. Chociaż sam nigdy nie podjąłby się planowania takich zawirowań, rzeczywiście miało to sens.
       - A co z tobą wtedy? – zapytał w końcu, kontynuując szeptaną rozmowę, a Lilia przymrużyła oczy, spoglądając maślanym wzrokiem na Dagona Laufeya.
       - Och, o mnie się nie martw, poradzę sobie – westchnęła i poprawiła dekolt sukni.
       - Wyjdę na idiotę, zostawiając ciebie dla Hackney – podjął ostatnią próbę pojęcia planów dziewczyny, ale ta spojrzała na niego surowo.
       - Chcesz Kimiko? – zapytała brutalnie wprost, a chociaż odpowiedziało jej milczenie, uśmiechnęła się z satysfakcją na widok miny chłopaka. – No właśnie. To rób co mówię. I na miłość boską, nie śliń się tak, dziewczyny lubią zdecydowanych mężczyzn, weź się w garść chłopie! – skarciła go jeszcze, na co szlachcic uniósł już brwi w skrajnym zdziwieniu. Dawno już go nikt tak nie zrugał, a zwłaszcza nie spodziewał się tego od tej niepozornej blondyneczki, z którą ciągle usiłowała zeswatać go jej matka. I chociaż nigdy nie odmawiał Lilii urody, po prostu nie była w jego typie, a teraz najzwyczajniej w świecie zaczynał się jej bać.


A deser od pokusy Astarte
- Kuźwa – mruknęła pod nosem, gdy jedwab zahaczył się lekko o spiczaste rogi, ale na szczęście obyło się bez szkód w odzieży. Prawie trzysta lat na karku, a ona wciąż zaczepia się o wszystko tym diabelstwem.(...)
Ostrożnie, by nie rozlać whisky, weszła do wody, układając się w miarę wygodnie, po wyrzuceniu długiego ogona poza krawędź wanny. Jego końcówka bujała się teraz kawałek nad ziemią, a pokusa rozciągnęła się w kąpieli, opierając stopy o brzeg balii z jednej strony, a rogatą głowę z drugiej. Na moment przymknęła oczy, pozwalając by ręka z butelką zwisała poza zbiornikiem. Całą noc dzielnie pracowała nad zaciągnięciem kolejnej duszy do piekła, więc chwila relaksu należała się jej, jak psu buda. Później konsekwentnie się upije.
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Magiczna Polana

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron