[Gdzieś na południu]Ostatnia batalia


Wszystkie krainy znajdujące się poza terenami Środkowej Alaranii. Tu można zakładać wątki dziejące się na przykład na Dalekiej Północy, lub innych krainach poza Alaranią, które nie widnieją na mapie.
Dziki świat poza Alaranią, nieznany i tajemniczy dla większości mieszkańców kontynentu. Krainy mroczne i zimne, ale też gorące i egzotyczne. Pełne nieznanych ludziom Alaranii zwyczajów i obrzędów.

Postprzez Shiriel » Wt sie 26, 2014 9:21 pm

Miała dwa powody, by powrócić do ojczyźnianej armii, w której zaczynała swą wojskową karierę. Po pierwsze, umowa odnośnie trenowania kawalerzystów w Fargoth wygasła, a miała ważniejszą sprawę, więc nie przedłużyła jej o kolejne miesiące. Przyczyną tego był wybuch wojny między jej państwem, a jego potężniejszym rywalem. Zgodnie z wychowaniem, poczuwała się do obowiązku stanięcia w obronie ojczyzny, więc czym prędzej udała się w jej kierunku. Nie spodziewała się również ciepłego ciepłego przywitania w wojsku ze strony niektórych, wyższych oficerów, ale będą musieli to przełknąć. Wystarczyło powiedzieć, że w niektórych kwestiach, ich zdania były, delikatnie mówiąc, podzielone. Tyczyło się to, między innymi, ilości jeńców, których kobieta jakoś nigdy za wielu nie miała, bo ci kończyli bardzo szybko martwi.

***


Wraz ze swymi wojskami rozlokowała się w pobliżu Wąwozu Tarsalskiego. Doskonałe miejsce do obrony, zarówno przed nacierającymi spoza granicy państwa jak i wszystkich innych kierunków. Przewaga w wysokości zawsze była mile widziana.
Shiriel siedziała w swoim namiocie, mając przed sobą mapę całego terenu oraz figurki, które miały przedstawiać poszczególne oddziały. Czekała jeszcze na dwa raporty z sytuacji, bez tego o planowaniu kolejnego posunięcia mogła co najwyżej pomarzyć.
- Powinnaś się położyć, od dwóch nocy nie zmrużyłaś oka. - Słowa te padły z ust Uriela, jej podkomendnego. Co prawda był nieznacznie niżej w wojskowej hierarchii, lecz utrzymując to tempo, przebije ją pod tym względem, i to już niedługo. - Nic dobrego w takim stanie z planowania nie wyniknie - odparł z tym swoim uśmieszkiem na ustach. Chyba nawet, między innymi i za to go lubiła. Strasznie rozluźniało to atmosferę, a on sam był również osobą wartą głębszej uwagi.
- Dobrze wiesz, że ktoś musi, poza... - Mężczyzna nie dał jej dokończyć, gdyż przyciągną kobietę do siebie, po czym zatkał jej usta swoimi, w długim i namiętnym pocałunku.
- Niesubordynacja musi zostać surowo ukarana - odparła, a następna godzina oczekiwania na zwiadowców minęła zaskakująco przyjemnie...

***


- Wyrżnąć ich w pień! - Była to jedyna komenda "motywująca", wydana na chwilę przed rozpoczęciem szarży na prawe skrzydło przeciwnika. Co prawda był pięciokrotnie liczniejszy i atakował od tyłu, jeśli za spodziewany kierunek natarcia uznać wąwóz, lecz nie wszystko było jeszcze stracone. Główne siły wroga składające się niemal wyłącznie z piechoty zostały związane w walce wręcz, więc tego typu manewr miał sens, bo sama obrona na wzgórzu była tylko i wyłącznie odwlekaniem nieuniknionego.

Tymczasem Shiriel dwoiła się i troiła, byleby tylko nie dopuścić, by wróg przebił się przez środkową część jej oddziałów, które musiały zmagać się z bardziej doświadczonymi wojownikami. Spodziewała się trudnej batalii... i taką też otrzymała.
Całość ciągnęła się przez kilka godzin, zaś oddziały nemorianki powoli zaczynały ulegać liczniejszym wojskom przeciwnej strony. Zmęczenie oraz kilka ran, których nabawiła się w wirze walki zaczynały również dawać o sobie znać. Doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znajdowała, lecz ze strategicznego punktu widzenia, kapitulacja nie wchodziła w grę. Im dłużej utrzymywali tutaj przeciwnika, tym mocniejsze fortyfikacje powstawały na wschód od tego miejsca. Najważniejsze było ostatecznie zwycięstwo, bez względu na cenę. Jeśli i jej życie było w to wliczone - trudno, była skłonna i je poświęcić. Tak została wychowana.

***


W końcu nadeszła i jej pora - zamknięci w kotle wojownicy, którzy wszyscy jak jeden mąż, odrzucili "hojną" propozycję darowania życia w zamian za złożenie broni. Przyjęcie tych warunków byłoby hańbą dla każdej z tych osób, zwłaszcza dowódcy, którą była Shiriel. Walczyli do upadłego.
Jej śmierć można było uznać za piękną, zginęła od ostrza, w dodatku jako jedna z ostatnich. Idealnie wymierzone pchnięcie nieco poniżej klatki piersiowej okazało się być śmiertelne w skutkach. Opadła bezwładnie na ziemię, niezdolna do jakiegokolwiek większego ruchu.
- Zwycięstwo za wszelką cenę. - Tak brzmiały jej ostatnie słowa, choć usłyszenie ich było wręcz niemożliwe. Uśmiechnęła się do siebie, a ostatnimi obrazami, jakie przemknęły jej przez umysł były: dom, rodzina oraz miłość, którą nie zdążyła się długo nacieszyć.
Avatar użytkownika
Shiriel
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Teriel,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Powrót do Dalekie Krainy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron