[Czarne Miasto] Między młotem i złotem


Wszystkie krainy znajdujące się poza terenami Środkowej Alaranii. Tu można zakładać wątki dziejące się na przykład na Dalekiej Północy, lub innych krainach poza Alaranią, które nie widnieją na mapie.
Dziki świat poza Alaranią, nieznany i tajemniczy dla większości mieszkańców kontynentu. Krainy mroczne i zimne, ale też gorące i egzotyczne. Pełne nieznanych ludziom Alaranii zwyczajów i obrzędów.

Postprzez Krane » Pn cze 04, 2018 12:04 pm

        Ciężkie uderzenia młota rozbrzmiewały od rana. Szczęk żelaza, metaliczna woń i syk pary w dusznym pomieszczeniu był naturalnym środowiskiem dla Krane'a. Pracował jak zazwyczaj bez koszuli, spocony ale i pełen pasji w tym co robi. Przed nim, bijący gorącem piec hutniczy tylko czekał na ponowne użycie. Stal gotowała się w jego wnętrzu. Rzemieślnik podłożył ją pod piec i chwycił za łańcuch owinięty skórą. Jego mięśnie naprężyły się, gdy pociągnął sznur ogniw w dół. Piec przechylił się delikatnie, wlewając ognistą zawartość do formy. Nordowi drżały ręce, musiał utrzymać wszystko w idealnym nachyleniu by nic nie wylać i nie doprowadzić do pożaru.
        Jak tylko forma została wypełniona. Krane puścił łańcuch pozwalając piecowi powrócić na dawne położenie. Ognista ciecz wyglądała jak jarząca się pomarańczowo-złotym światłem broń. Gdzie faktycznie była to broń, tyle, że jeszcze nie zdatna do użytku. Nie w tej postaci.

        Gdy przyszedł czas, Krane zajął się rzeźbą swego tworu. Na razie wyglądała jak kawał metalu w kształcie belki, ale z biegiem czasu i mocarnych uderzeń młotem, zaczynała nabierać nowej prezencji. Twarde i grube krawędzie zaczynały płaszczyć się na kowadle. Kawał jarzącej się stali oddawał się obróbce by przybrać postać miecza. Dosyć sporego, nie przeznaczonego dla zwykłego człowieka ani norda jak on sam. Końcowy efekt samego ostrza był zdumiewający. Ostrze liczyło sobie ponad sążeń długości i ważyło około ośmiu funtów. A Krane, musiał jeszcze dodać jelec, rękojeść i głownie. Ale tym się zajął w późniejszym czasie, gdy hartował ostrze.

        Pod koniec dnia, miecz mierzący nieco mniej niż dwa i pół sążnia, leżał gotowy na ostatnią fazę. Ale do tego potrzebował już specjalistycznej pomocy, a ta nadejdzie dopiero jutro. Wieczór miał dla siebie, mógł się spokojnie wykąpać w balii w swojej kwaterze. Był zaradny i samowystarczalny, ale sama wzmianka przy służkach o chęci kąpieli była dla nich rozkazem. Był gotowy na to, że sam będzie musiał nalać wody i ją podgrzać, a tymczasem, gdy tylko zawitał w progi swojej męskiej jaskini, wszystko było gotowe. Nawet strój nocny został przygotowany i ułożony na łożu z baldachimem. Prawdziwa kurtuazja, której nigdy nie oczekiwał od życia. Za oknem, chmury leniwie przesuwały się po gwieździstym niebie. Dzisiejszy wieczór należał do spokojnych. Przynajmniej w górnej dzielnicy, gdzie się właśnie znajdował. W czarnym mieście albo wszyscy się zabijali i rabowali albo, Książęta spraszali do siebie innych na obrady i przyjęcia, które od początku były skazane na hucpę. Na szczęście, Księżna bardziej sobie ceniła etykietę i wygodę, niż buntownicze zabawy. Dziwne było spotkać nordkę nielubującej się w dobrej bitce przy piwie. I do tego majętnej.

        Krane zanurzył się w ciepłej wodzie po szyję. Chwila odpoczynku i relaksu była dla niego czymś nienaturalnym. Nie był przyzwyczajony do komfortu narzuconego przez Księżną Rivenę. Jak tylko o niej pomyślał, ktoś zapukał do drzwi.
Avatar użytkownika
Krane
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Ravaan, WeKona, Swain, Sarethias, Rhavant, Revan, Estor, Raveth, Nihil, Skarliath, Viktor, Krane,
Rasa: Nord
Aura: Siła nie należy do największych, więc mało kto zwraca na nią szczególną uwagę. Bardziej widowiskowa jest szmaragdowa poświata migocząca delikatnie i falująca niczym zorza polarna. Stopniowo odsłania rtęciowy szczyt powłoki, aby po chwili przejść do orbitujących wokół kawałków żelaza na kobaltowym tle zajmującym znaczną część powierzchni. Czytający choćby miał słuch w znacznym stopniu ponadprzeciętny, nie dosłyszy tu żadnego dźwięku. Emanacja zamiast tego wydziela silną woń piwa wymieszaną ze smrodem ludzkiego potu. W dotyku zaś zaskakuje swą twardością, która bez trudu łączy się z niebywałą elastycznością, by po chwili zesztywnieć i zastygnąć w danej pozie na długi czas. Wtedy ujawnia ostre jak brzytwa kolce stroszące się agresywnie. Odwraca w ten sposób uwagę od aksamitnych plam tak delikatnych i jedwabistych. W ustach pozostawia posmak nieprzyjemnie gorzki, niekiedy występuje on wraz z wrażeniem suchości, innym razem z nieznośną lepkością.
Wygląd: Krane to przystojny, umięśniony, wysoki, mierzący siedem stóp, nordyjczyk. Nie można narzekać na jego muskulaturę, jako nord nie wyróżnią się pod tym względem w żadnym stopniu. Szerokie barki, ramiona i strudzone dłonie pokazują, że zajmuje się ciężką pracą. Jednak sposób mówienia, poruszania się ubioru jak i sposobu patrzenia Krane'a mówi co innego. Daleko mu do ... (Więcej)

Postprzez Rivena » Wt cze 05, 2018 3:56 pm

        Nagła poranna burza i ulewny deszcz odświeżyły powietrze na krótko. Willa Riveny Vulpo Moretti należała do najokazalszych w Czarnym Mieście. Jak wszystkie bez mała w bogatej części miasta, dysponowała tarasem, z którego roztaczał się widok na morze. Księżna zafascynowana nim, lubiła tam często przesiadywać, by obserwować statki na redzie. I tym razem po przebudzeniu, nie omieszkała wyjść na taras, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Przez jakiś czas trwała tak w bezruchu, by po chwili przeciągnąć się i dokonać porannej toalety, na którą składała się kąpiel z olejkami aromatycznymi, z których najbardziej ceniła sobie olejek mandarynkowy i imbirowy. Kąpiel wprawiała ją w nastrój całkowitego odprężenia i uspokojenia, dając uczucie ożywienia i zmysłowości. Była zalecana przez osobistego medyka, jako panaceum na jej nieco choleryczny charakter i zbytnią afektywność.

        Klementyna, oddana służąca już od rana uwijała się zatem jak w ukropie, aby wszystko przygotować na czas dla swej pani. Po śniadaniu, Rivena zwykła zajmować się sprawami zawodowymi, ale nie tym razem. Swoją uwagę skupiła przede wszystkim na nowym znajomym, który wydał się jej człowiekiem niezwykle interesującym i  - co tu dużo mówić - wręcz pociągającym. Krane Valherald... nordyjczyk-wynalazca dał się już poznać jako ambicjonalny perfekcjonista. "Takich ludzi mi trzeba, pełnych zapału i energii... no i przy tym lojalnych, o otwartych umysłach" - rozmyślała naciągając luźną, ciemnobrązową suknię, kombinację jedwabiu i szyfonu, cieniuteńką, falującą przy każdym ruchu powietrza. Następnie sięgnęła po mały flakonik i wewnętrzne powierzchnie dłoni skropiła ulubionymi perfumami egzotycznymi, będącymi kombinacją zapachu piżma, drzewa sandałowego i paczuli.
Klementyna w tym czasie umieściła duży bukiet róż w wysokim wazonie, w rogu jadalni. Kwiaty bowiem były nieodłącznym elementem ozdobnym mieszkania, przynosił je codziennie miejscowy ogrodnik.

        Kiedy Rivena dokazywała z Fenkiem, domagającym się pieszczot od swojej pani, do pokoju weszła Klementyna i położyła na biurku jakieś pismo.
 - Kurier przyniósł list do pani - rzekła służąca i wyszła z pokoju.
Rivena nie od razu przerwała zabawę z Felkiem, gdyż zauważyła, że to nie służy dobrze zwierzęciu. Nauczyła go pewnego rytuału, polegającego na zabawie piłeczką, sznurkiem i głaskaniu. Po tych czynnościach mogła spokojnie odejść do swoich zajęć. I tak też zrobiła. Fenek zajęty zabawą z piłeczką już nie zatrzymywał swojej pani. Tymczasem kobieta podeszła do biurka i otworzyła pismo. Było to sprawozdanie z dokonanych kradzieży i transakcji grupy przestępczej "Szkatuła" z ostatnich dwóch tygodni. Bilans działalności grupy był dodatni i przynosił pokaźne zyski. Ale zaniepokoiła ją krótka wzmianka o jej nowym znajomym, że jest człowiekiem niebezpiecznym, żądnym władzy i powinna na niego uważać, a nie ślepo mu ufać. Było to napisane piękną kaligrafią na dodatkowej karteczce i dołączone do sprawozdania, ale już bez podpisu. "Skąd ta informacja znalazła się tutaj... i kto śmie sobie na coś takiego pozwalać."
Avatar użytkownika
Rivena
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Vanessa, Aven, Beatrice, Heather, Gwen, Kelyn, Dantheron, Gość,
Rasa: Nordyjka
Aura: Kobieta przyobleka się w aurę co prawda nie wyróżniającą się siłą, ale utkaną z czystego kuszącego złota, a oświetloną rubinową poświatą, agresywnie pulsującą w rytm żądzy i pragnień. Aksamitna w dotyku wręcz hipnotyzuje, by wkrótce oszołomić swoją twardością i wytrzymałością. Całkiem giętka, na przemian ukazuje to suche to lepkie punkty na swoich zwojach, obnażając się z lekka, a w końcu atakując ostrymi pazurami z żelaza nieostrożne, zauroczone ofiary. Oblewa ją także platynowy rumieniec oburzenia, a może tylko coś co nazwać by można jego imitacją? Barwa jest jednak wyraźna i nie chce zblednąć, broniąc się pikanterią palącą w usta, goryczą zdecydowania i słonym smakiem kogoś, kto zrobi swoje bez względu na wszystko i wszystkich. Ale na zabawy z Tobą nie ma już czasu. Otumani jeszcze tylko zapachem górskiego ziela i wypuści Cię, skoro nie jesteś jej potrzebny. Korzystaj ze swojej wolności.
Wygląd: Jako przedstawicielka rasy nordów, jest niezwykle wysoka i liczy sześć i pół stopy wzrostu. Jest silna i dobrze zbudowana. Z urody sprawia wrażenie delikatnej, ale są to tylko pozory. Jest zgrabna, ma ładną talię i krągły, piękny biust. Niewątpliwie stanowi to jej ważny atut w rozmowach szczególnie z mężczyznami, który świadomie wykorzystuje. Włosy o barwie brązowej ... (Więcej)

Postprzez Krane » Śr cze 13, 2018 1:15 pm

        Ogromnej wielkości miecz leżał na stole. Krane i Rayl stali naprzeciw siebie, po przeciwnych stronach. Nord używał dłuta i małego młoteczka do grawerowania ostrza. Z każdym kwadransem ostrze posiadało coraz więcej fantazyjnie wyglądających run, które zostawały napełnione magicznymi zaklęciami Rayl. Zaklinaczka, przykładała swe dłonie zakrywając cały grawer, jakby złapała muchę lub innego owada. Spod jej zaciśniętych palców wydobywało się światło, co rusz innego koloru. Jej usta wypowiadały różne zaklęcia a jej dłonie zmieniały ułożenie co rusz. Spieszyli się. Krane musiał być precyzyjny w tym co robi. Wyczuwał pewien przymus, który nie pozwalał mu się skupić dostatnio.  Miewał gorsze i lepsze dni, ale w tej chwili, jednak wolał pozostać w balii. Ale co miał zrobić? Nie mógł zawieść Księżnej, bo by się to źle skończyło.
        Krane używał także rylca do bardziej precyzyjnych i złożonych run. Niektóre z nich wymagały małych znaków i dziurek by spełniły zadanie. Trzymając rylec stroną do siebie, Krane mógł wykonać niektóre działania o wiele szybciej i łatwiej niż w bardziej klasyczny sposób. Nauczył się tej techniki podczas ''stażu'' u Torbvalda.  Gdy ukończył swoją pracę na całej długości ostrza, Rayl musiała nadgonić czas i zakląć resztę ostrza. Była to mozolna praca ale z pewnością jest to jeden z bardziej wykwintnych pomysłów, na które Krane wpadł. Miecze miały zostać zamontowane na posągach ustawionych naprzeciw siebie. Miało to służyć ochronie pewnych lokacji, do których wstępu nie może mieć nikt inny poza samą Księżną. Ostrza stanowiły barierę, coś w rodzaju niewidzialnej bramy, która blokuje wejście lub i wyjście, dopóki posągi są aktywne i ktoś nie zna specjalnego hasła by je wyłączyć. Ale ustalenie hasła należało już do zaklinaczki Rayl i samej księżnej. Nordowi nie było dane znać takich szczegółów, póki nie będzie to wymagane.

Rayl opadła z sił na krzesło. Wszystko zostało skończone na czas. A można było to stwierdzić po kogucie piejącym za oknem gdzieś w oddali. Dziwne było dla Krane'a słyszeć koguta w tym miejscu, ale to miało się zmienić, bo pewnie sam kogut tylko czeka na przydział rosolny. Tutaj nikt nie mógł sobie pozwolić na beztroskie życie.
        - W końcu - wysapała Rayl próbując odpocząć na krześle, które najwidoczniej nie należało do wygodnych. Wierciła się na nim co rusz do momentu jak zrezygnowała z dalszej walki o komfort na drewnianym krześle przeznaczonym do olbrzymów pokroju Krane'a lub każdego innego nordyjczyka.
        - Nie jesteś senny? - zapytała Rayl zeskakując z krzesła na podłogę. Krane wyjrzał przez okno i zauważył wschodzące słońce na horyzoncie.
        - Teraz już mi się nie opłaca - stwierdził krótko. - Możesz już odejść, ja zajmę się przewozem i zamontowaniem reszty.
Rayl widocznie się ucieszyła, że nie musi już nic robić. Z chęcią pójdzie odespać straconą noc a skoro nord chce się wszystkim zająć, niech to zrobi. Jej tylko potem przyjdzie obowiązek sprawdzenia i wypróbowania ich wspólnego dzieła.
        Uśmiechnęła się do Krane'a po raz ostatni i lekkim chodem minęła go, zostawiając za sobą lekką woń jej pachnideł. ''Lawenda i pomarańcz'' - zauważył nord, który wcześniej nie poczuł tego zapachu.

        Gdy zaklinaczka opuściła pracownię, Krane mógł się przebrać. Akurat miał przy sobie cały zestaw przygotowany przez Księżną. Skórzany ale i stylowy strój godny mistrza szemraństwa. Gdy się przebierał, w pewnym momencie poczuł głód. Zdał sobie sprawę, że nie śniadał od wczoraj a jedyne posilenie to była przegotowana woda. Najwyższy czas, by skorzystać z przywilejów nadanych przez Księżną i udać się do kuchni po wymyślny posiłek. W końcu, miał mieć wszystko co mu potrzebne. To, że akurat w tej chwili ma ochotę na spory kawał pieczeni, nie kłóciło się z kontraktem między nim a Księżną. Wyszedł z pracowni zostawiając otwarte drzwi.
Ostatnio edytowano Pn cze 18, 2018 5:32 pm przez Krane, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Krane
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Ravaan, WeKona, Swain, Sarethias, Rhavant, Revan, Estor, Raveth, Nihil, Skarliath, Viktor, Krane,
Rasa: Nord
Aura: Siła nie należy do największych, więc mało kto zwraca na nią szczególną uwagę. Bardziej widowiskowa jest szmaragdowa poświata migocząca delikatnie i falująca niczym zorza polarna. Stopniowo odsłania rtęciowy szczyt powłoki, aby po chwili przejść do orbitujących wokół kawałków żelaza na kobaltowym tle zajmującym znaczną część powierzchni. Czytający choćby miał słuch w znacznym stopniu ponadprzeciętny, nie dosłyszy tu żadnego dźwięku. Emanacja zamiast tego wydziela silną woń piwa wymieszaną ze smrodem ludzkiego potu. W dotyku zaś zaskakuje swą twardością, która bez trudu łączy się z niebywałą elastycznością, by po chwili zesztywnieć i zastygnąć w danej pozie na długi czas. Wtedy ujawnia ostre jak brzytwa kolce stroszące się agresywnie. Odwraca w ten sposób uwagę od aksamitnych plam tak delikatnych i jedwabistych. W ustach pozostawia posmak nieprzyjemnie gorzki, niekiedy występuje on wraz z wrażeniem suchości, innym razem z nieznośną lepkością.
Wygląd: Krane to przystojny, umięśniony, wysoki, mierzący siedem stóp, nordyjczyk. Nie można narzekać na jego muskulaturę, jako nord nie wyróżnią się pod tym względem w żadnym stopniu. Szerokie barki, ramiona i strudzone dłonie pokazują, że zajmuje się ciężką pracą. Jednak sposób mówienia, poruszania się ubioru jak i sposobu patrzenia Krane'a mówi co innego. Daleko mu do ... (Więcej)

Postprzez Rivena » Pn cze 18, 2018 4:37 pm

         - Ależ, nie musisz mnie zapowiadać, moja droga Klementynko…  Znam drogę i poradzę sobie – wyjaśniła  dziewczyna o imieniu Natka, która niedbale pukając do drzwi i nie czekając  na formalne "proszę" z drugiej strony, wparowała do pokoju.  Była to serdeczna przyjaciółka Riveny, która  czasami doradzała jej w "babskich sprawach", zdając się przede wszystkim na kobiecy instynkt. Gdy trzymała karteczkę w ręku i zastanawiała się, kto mógł ją napisać... Natka wbiegła i objęła ją za szyję, ściskając i składając siarczystego całusa w policzek.
 - Och ty, moja piękności... mmm, jak cudnie pachniesz ... - szepnęła Natka.
 - Aaa... takie tam egzotyczne pachnidła, nic specjalnego, moja droga  – Rivena odrzekła z zadowoleniem,  szybko wkładając karteczkę do koperty. Nie chciała bowiem, aby wpadła w ręce Natki. Pomimo dużej sympatii, uważała, że jak każda kobieta, jest wścibska, a może i plotkarą. Ale z drugiej strony... komu miała się zwierzyć, jak nie swojej przyjaciółce. Mimo wszystko, postanowiła na razie wstrzymać się z jakąkolwiek informacją na ten temat.
 – Widziałaś ten nowy "nabytek" w posiadłości? – powiedziała filuternie puszczając oczko w kierunku Riveny. – Niezłe ciacho – westchnęła. Księżna nie podjęła tematu, ale słusznie się domyśliła, że ma na myśli Krane’a.
 – Ponoć odwalił sporo ciężkiej roboty z tą zaklinaczką Rayl. Ciekawa jestem, czy już doszło do czegoś pomiędzy nimi. Ona zawsze taka... nieśmiała, ale nad wyraz chętna – zachichotała Natka.
 – Przestań… nie bądź złośliwa. Krane jest tytanem pracy, to odkrywca… nie w głowie mu jakieś romansidła z tym pokurczem –  odrzekła z udawaną powagą Rivena i obie wybuchnęły niekontrolowanym śmiechem.
 – Idę o zakład, że dojdzie do czegoś pomiędzy nimi. – Natka nie dawała za wygraną, sięgając po ciasteczko z kremem orzechowym. Rivena również sięgnęła po łakocia, rozkoszując  się jego smakiem.
 – Wykwintne i delikatne w smaku - skonstatowała.
 
        Przez  chwilę nie rozmawiały, skupiając się na konsumpcji wypieków, których ilość wyraźnie zmalała na talerzu. Natka zamyśliła się. Dotknęła swoich kasztanowych, długich włosów, zarzucając je do tyłu. Jej uroda była raczej przeciętna, ale wyróżniał ją niezwykły uśmiech, wzbudzający przychylność. Rivena ciekawa była, jak przebiegają prace nad nowym pomysłem Krane’a, dotyczącym jej bezpieczeństwa. W głębi duszy zaimponował jej swoim profesjonalizmem i skromnością. Nagle Natka ocknęła się i nieoczekiwanie zapytała:
 – A Krane nie składa ci codziennie raportu w sprawie tego, co robi? No wiesz… chodzi mi o to, abyś miała nad nim systematyczną kontrolę.
 – Nie, moja droga. Dałam mu w tym względzie wolną rękę. Jeżeli będzie chciał mnie powiadomić o zakończonych pracach czy przedstawić mi nowe propozycje, to przyjdzie i zrobi to osobiście.
 – A co z wynagrodzeniem? – zaciekawiła się przyjaciółka.
 – Ma wszystko, czego tylko zapragnie. Może realizować swoje wielkie projekty, rozwijać swoje pasje. Ma zapewniony wikt i opierunek, i to na wysokim poziomie, a do tego…  gratyfikacje, ale to już wedle mojego uznania – powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy. Tymczasem fenek pojawił się obok rozmawiających kobiet i nieoczekiwanie, dotykając nóg Natki, skoczył jej na kolana.
 – Och, jakiś ty śliczny. – Przytuliła go. Próbowała nakarmić go ciasteczkiem, ale wyraźnie nie miał na nie ochoty. Rivena w tym czasie udała się do drugiego pokoju, aby porozmawiać o sprawach służbowych z „hrabią”.

        Powoli zbliżała się pora obiadu. Gdy skończyła omawiać interesy z "hrabią", zaprosiła Natkę na obiad. Obie kobiety postanowiły zjeść w jadalni. Przedtem udały się na mały spacer po różanym ogrodzie. Niebo było bezchmurne, powietrze lekko wilgotne i ciepłe. Zapach rozkwitających róż roznosił się wokół, niejako zmuszając spacerowiczki do zatrzymania się i kontemplowania niepowtarzalnego piękna.
 - Lubię tu przychodzić - powiedziała zachwycona Rivena.
 - Ja też... - dodała przyjaciółka.
Avatar użytkownika
Rivena
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Vanessa, Aven, Beatrice, Heather, Gwen, Kelyn, Dantheron, Gość,
Rasa: Nordyjka
Aura: Kobieta przyobleka się w aurę co prawda nie wyróżniającą się siłą, ale utkaną z czystego kuszącego złota, a oświetloną rubinową poświatą, agresywnie pulsującą w rytm żądzy i pragnień. Aksamitna w dotyku wręcz hipnotyzuje, by wkrótce oszołomić swoją twardością i wytrzymałością. Całkiem giętka, na przemian ukazuje to suche to lepkie punkty na swoich zwojach, obnażając się z lekka, a w końcu atakując ostrymi pazurami z żelaza nieostrożne, zauroczone ofiary. Oblewa ją także platynowy rumieniec oburzenia, a może tylko coś co nazwać by można jego imitacją? Barwa jest jednak wyraźna i nie chce zblednąć, broniąc się pikanterią palącą w usta, goryczą zdecydowania i słonym smakiem kogoś, kto zrobi swoje bez względu na wszystko i wszystkich. Ale na zabawy z Tobą nie ma już czasu. Otumani jeszcze tylko zapachem górskiego ziela i wypuści Cię, skoro nie jesteś jej potrzebny. Korzystaj ze swojej wolności.
Wygląd: Jako przedstawicielka rasy nordów, jest niezwykle wysoka i liczy sześć i pół stopy wzrostu. Jest silna i dobrze zbudowana. Z urody sprawia wrażenie delikatnej, ale są to tylko pozory. Jest zgrabna, ma ładną talię i krągły, piękny biust. Niewątpliwie stanowi to jej ważny atut w rozmowach szczególnie z mężczyznami, który świadomie wykorzystuje. Włosy o barwie brązowej ... (Więcej)

Postprzez Krane » N cze 24, 2018 12:46 pm

        Posiadłość Księżnej była imponująca. Być może najlepiej wyglądający budynek w całym Czarnym Mieście. Każdy przychodząc tutaj, mógłby stwierdzić, że budynek z okolicami został przeteleporotwany z innego końca Alaranii i postawiony pośrodku największego ludzkiego bagna. Bo określenie ''bagno'' to dla Krane'a był idealny zwrot na opisanie ludności zamieszkującą czarne miasto. Złodzieje, mordercy, paserzy i szulerzy byli na każdym kroku. Utrzymanie porządku wymagało ogromnej ilości łapówek albo siły. Księżna zadbała o jedno i drugie. Każdy, kto chociażby odważył się rzucić jajkiem w jej wysokie ogrodzenie, miałby o kończynę mniej. Albo i gorzej. Na pokaz wydaje się spełniać rolę swojego przydomka, ale w tym miejscu Krane wiedział, że trzeba czegoś więcej niż zgrabnego tyłka i manier. Na przykład pełnego żołądka...

        Brzuch norda zaburczał głośno kiedy mijał ogrody, przy którym pracowało z dwudziestu ogrodników. Każdy z nich wykonywał inną czynność. Podlewanie, przerzedzanie, przycinanie, zasadzanie, zbieranie owoców i aranżacja. To ostatnie było ważnym elementem tutaj. Wszystko musiało wyglądać na drogie i gustowne. Gdyby zwracać uwagę na każdy szczegół posiadłości Księżnej Riveny, to poczułoby się jak w galerii sztuk pięknych.  Tylko cały czas przychodziła myśl, że każdy element, każdy widok przedstawiający coś odbiegającego od typowego życia tutaj, był z pewnością opłacony krwią. Krane zmarszczył czoło widząc swoją pracodawczynię w ogrodzie, przechadzającą się ze swoją służką. Wyglądały beztrosko co upewniło norda, że znajduje się w jednym z najbardziej strzeżonych miejsc poza cywilizacją. W okolicy pod przebraniem pomocy ogrodników czaiła się jej straż.  Zawsze trzymali oko na swoją szefową i wszystkich pod jej skrzydłem, takie mieli zadanie. I dobrze... nikt nie mógł go tutaj dopaść, nie bez pozwolenia Riveny.

        Krane tylko zastanawiał się, jakie są plany Torbvald'a wobec niego. ''Czy jego ludzie czekają za rogiem na okazję pozbawienia mnie głowy? Albo powoli przekupuje ludzi Księżnej do wydania mnie lub co gorsza uśmiercenie mnie w tym miejscu?" Szkoda byłoby tylko pracy służby, która by musiała sprzątać jego ciało z posadzki, wartej więcej monet niż był wstanie zobaczyć na oczy.
Stał tak przez dłuższy czas, spoglądając na ogród. Nim się spostrzegł, zauważył, że jego pracodawczyni także go zauważyła. Krane stał jak filar. Wyprostowany i godny mimo uciążliwego burczenia pustego żołądka, uniósł dłoń w celu powitania się. Nie był pewny czy miał się ukłonić czy tak swojski gest jak lekkie machnięcie na przywitanie nie sprawi mu kłopotów. Ale cóż... dokonało się. Przynajmniej był pewny, że rąk mu za to nie utną. Nie, kiedy są mu potrzebne do pracy dla Księżnej.
Avatar użytkownika
Krane
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Ravaan, WeKona, Swain, Sarethias, Rhavant, Revan, Estor, Raveth, Nihil, Skarliath, Viktor, Krane,
Rasa: Nord
Aura: Siła nie należy do największych, więc mało kto zwraca na nią szczególną uwagę. Bardziej widowiskowa jest szmaragdowa poświata migocząca delikatnie i falująca niczym zorza polarna. Stopniowo odsłania rtęciowy szczyt powłoki, aby po chwili przejść do orbitujących wokół kawałków żelaza na kobaltowym tle zajmującym znaczną część powierzchni. Czytający choćby miał słuch w znacznym stopniu ponadprzeciętny, nie dosłyszy tu żadnego dźwięku. Emanacja zamiast tego wydziela silną woń piwa wymieszaną ze smrodem ludzkiego potu. W dotyku zaś zaskakuje swą twardością, która bez trudu łączy się z niebywałą elastycznością, by po chwili zesztywnieć i zastygnąć w danej pozie na długi czas. Wtedy ujawnia ostre jak brzytwa kolce stroszące się agresywnie. Odwraca w ten sposób uwagę od aksamitnych plam tak delikatnych i jedwabistych. W ustach pozostawia posmak nieprzyjemnie gorzki, niekiedy występuje on wraz z wrażeniem suchości, innym razem z nieznośną lepkością.
Wygląd: Krane to przystojny, umięśniony, wysoki, mierzący siedem stóp, nordyjczyk. Nie można narzekać na jego muskulaturę, jako nord nie wyróżnią się pod tym względem w żadnym stopniu. Szerokie barki, ramiona i strudzone dłonie pokazują, że zajmuje się ciężką pracą. Jednak sposób mówienia, poruszania się ubioru jak i sposobu patrzenia Krane'a mówi co innego. Daleko mu do ... (Więcej)


Powrót do Dalekie Krainy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron