[II piętro komnata główna] "Poszukiwania"


Niedaleko leśnego traktu wznosi się smukła i wysoka wieża ze Srebrokamienia - siedziba czarodzieja Arathaina. W pobliżu znajduje się nieduży staw i przepiękny zagajnik. Cały teren przeczesują olbrzymie, kamienne golemy w poszukiwaniu niechcianych gości i intruzów, a przy jedynym wejściu do kilkupiętrowej budowli stoją na straży posągi, bacznie obserwujące wszystko wokół. Miejsce to jest źródłem idyllicznej aury i nie sposób nie zatrzymać się w nim, choć na minutkę...

Postprzez Cillian » Cz lut 24, 2011 10:01 am

        Arathain zamiast wygodnie leżeć w łóżku (przynajmniej z uwagi na to, że Słońce ledwo wychyliło się ze snu), ślęczał zasypany książkami i nie potrafił się od nich oderwać. Widocznie szukał czegoś, może jakiejś wskazówki, może informacji o bestii grasującej w okolicach? Tego nie wie nikt, oprócz samego czarownika.

        - Przecież była, na święty bułat archanioła była tu i... - rozpaczał, ale skończył szybciej, niż zaczął. Wiedział, że przy jego "dolegliwościach" popadanie w paranoiczne zachowania może źle się skończyć. Wciąż szukał tego, na czym mu zależało. Wiecznej młodości... A jako, że czasu zostawało mu co raz mniej, szukał ze zdwojoną siłą, dwukrotnie szybciej się męczył i... błędne koło się zataczało. Chciał ponownie wyruszyć nad Błyszczące Jezioro, ale doskwierała mu samotność. "Czemu nikt nie chce u mnie terminować? Nie gryzę, jestem spokojny - a co ostatnio robi się równie ważne w tych czasach - nie pachnę, jak umarlak. No więc czemu?" - znał czarodziej odpowiedź, a była tym bardziej bolesna, że ówcześni przyjaciele, do których mógł się zwrócić, odwrócili się do niego zrywając wszelkie kontakty. Miast się poddawać, szukał odpowiedzi. Odpowiedzi na "to i owo", lecz głównie tych, które dotyczyć mogły jego osoby. Przy czym lubił dobre towarzystwo, miał poczucie humoru i... "Hmm... Ostatnio ktoś odwiedził mnie, dokładnie... nigdy. Czy wszyscy stąd pouciekali na wieść, że się sprowadzam?!" - fakt, umiejętności dodawania otuchy jeszcze nie opanował, ale i na to przyjdzie mu czas, gdy już nie będzie musiał martwić się o ilość zmarszczek na twarzy...

        Wieża stała tu od jakiegoś czasu. Trudno było jej nie zauważyć ze szczytów Dasso, lub podróżując gościńcem. A jednak w pewnym sensie stała osamotniona. Choć miejsce na budowę wybrał Arathain wręcz idealne, a rzemieślnicy krasnoludów postawili ją w trymiga. Budulec jest już sam w sobie niezwykły, bo w rejestrze Mrocznego Klasztoru nie ma o nim choćby malutkiej wzmianki. Bezpieczeństwo zapewniają dostarczone przez krasnoludów golemy, ale jeśli ktokolwiek o nieczystych intencjach wdarłby się na teren czarownika, to prawdziwe zagrożenie dla jego życia stanowiłby właściciel tego miejsca. I "właściciel" jest całkiem przyzwoitym określeniem, gdyż nikt tu nie mieszka oprócz maga i robaków-pełzaków. Za nim Arathain się tu osiedlił, o zdanie pytał elfy, oraz tutejsze smoki, jak i kilka driad znad pobliskiego jeziora. Nie zwlekał, gdy od wszystkich uzyskał pozwolenie. Wyruszył na północ i ściągnął tu takich majstrów, jakich Alarania jeszcze nie widziała. A teraz można podziwiać ten obiekt, który - nie oszukujmy się - jest jednym z większych dzieł architektury na kontynencie. Ci, którzy zabronili czarodziejowi pokazywać się na zebraniach ogółu pewnie teraz chętnie zamieniliby się z magikiem na miejsca. Mogli pomarzyć...

        - Maaam cię! - wrzasnął mag i podskoczył w przypływie radości. Zaraz jednak omiótł wzrokiem wszystko w pobliżu, jak gdyby podłoga i ściany miały oczy, i mogły donieść na niego Zakonowi. Czarodzieje popadający w obłęd, nie ważne z jakich przyczyn, kończyli gdzieś hen daleko na wyspie, a tam przecież starszy jegomość o szopie na głowie w kolorze srebra skończyć nie mógł.

Ciąg dalszy: Arathain, Aileen
*Bryza* "I don't know half of you half as well as I should like, and I like less than half of you half as well as you deserve..."
Avatar użytkownika
Cillian
Szukający Snów
 
Rasa: Pradawny
Aura: Nienaturalnie zniekształcona aura o nieokreślonej sile, w różnych odcieniach srebra i barwie rtęci, emanuje intensywnym, acz przyjemnym ciepłem. Pod płaszczem jasnej poświaty kryje się matowy, obsydianowy kolor. Wydaje z siebie harmonijne dźwięki czterech żywiołów, niosące głębokie echo. Wydzielany zapach starych ksiąg i żrących chemikaliów jest zdominowany przez woń sasanek. W dotyku aura wydaje się być gładka, ale przede wszystkim niezwykle giętka i ostra. Jej smak przypomina krasnoludzki budyń - lepki i łagodny. Wywołuje natłok myśli i uczucie zdezorientowania.
Wygląd: Młody chłoptaś o niewyróżniającej się budowie ciała i średnim wzroście. Czy tak wyglądał w przeszłości, zanim stał się starcem? Możliwe. Choć brakuje
mu trochę do kobiecych rysów twarzy, nadrabia to ogólną prezencją. Przenikające spojrzenie ciemno-turkusowych oczu zdaje się penetrować każdy
zakątek otoczenia. Drobny nosek wydaje się idealnie pasować do ...
(Więcej)
Uwagi: Zazwyczaj podróżuje z Demencją. Postać posiada magiczny przedmiot zakrzywiający zdolności czytania aur u innych osób.

Powrót do Wieża Arathaina

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron