Kuźnia dobrych manier.


Miasto położone na granicy Równiny Drivii i Wschodnich Pustkowi, jedno z głównych miast środkowej Alarani, położone na szlaku handlowym, prowadzącym przez Opuszczone Królestwo aż do Wybrzeża Cienia.

Postprzez Feyla » Pn lip 17, 2017 10:52 am

        - Ha, od początku czułam że razem będziemy niepokonane! – Triumfalnie wykrzyknęła Feyla, a chcąc odwzajemnić uścisk, objęła przyjaciółkę w kleszcze i lekko uniosła ku górze. Kowalka wciąż nie mogła oprzeć się fascynacji jaką wzbudzało u niej ciało elfki. Runy wtopione w mięsnie wyglądały niczym idealna zbroja. Wygodna, dopasowana a przy tym mocna, ujawniająca swoje działanie wtedy gdy jej właścicielka najbardziej tego potrzebuje, a nade wszystko taka, której nigdy nie stracisz.
        Powyższe rozwiązanie miało same zalety, chociaż Feylę nurtował również problem czy jeśli Tarunn wpadnie do wody, to machinalnie pójdzie na dno.
        - Tak, wygrałyśmy. A teraz czas na świętowanie. Chodź. Postawię ci kolację. Mają tu rewelacyjne żeberka. – Wyjaśniła Feyla. – A do beczułki i jego kanciastego braciszka dobierzemy się nieco później. Takie już prawa rynku. Przynajmniej zdążę ci wyjaśnić na czym polega ten cały bieg i może dogadamy jakąś strategię.
        O ile sam turniej często zawiązywany był nagle, często zupełnie niespodziewanie i pod wpływem impulsu, o tyle rzucenie wyzwania obecnie panującym Zderzakowi i Burcie, było zbyt dużym wydarzeniem, aby w tym przypadku pozwolić sobie na spontan. Zwłaszcza w oczach karczmarza, który instynktownie liczył zyski, jakie da mu specjalnie na tą okoliczność wypełniona po brzegi gospoda.
Kowalka pociągnęła elfkę w kierunku wolnego stołu, gdy nieoczekiwanie drogę zagrodził im sędzia zawodów.
        - Moje gratulację. – Powiedział nord o siwej brodzie. – Przyznam iż z początku nie dawałem wam zbyt wielkich szans. Kro by przypuszczał iż będziecie tak zawzięte by dopiąć celu. Hym, khym, khym … no brawo. A teraz oddajcie pieczęcie uczestników.
Krasnolud wyciągnął swoją masywną rękę z zamiarem odebrania talizmanu który Tioyoa wyciągnęła z rozgrzanego paleniska.
        - Nie! Jeszcze nie skończyłyśmy. – Zaprotestowała Feyla. – My się dopiero rozkręcamy.
        Odmowa zwrotu pieczęci oznaczał kontynuację zawodów poprzez rzucenie wyzwania Triumfatorom, chociaż w tym konkretnym przypadku, nawet tak dobrze obeznamy z regułami sędzia, miał problem aby przetrawić szaleństwio wynikające z owej decyzji.  
        - Postradałyście zmysły. Na pieczarę pełna smoków, przecież ty jesteś pijana, a ona ledwo się trzyma na nogach po razach które zebrała. Nie macie szans. Zamiast szukać śmierci, lepiej cieszcie się zwycięstwem i korzystajcie z należnych wam dziś przywilejów.
        - Nie ma mowy. Widok napuszonej Zderzakowej gęby po prostu odbiera mi apetyt, a mam zamiar zaprosić Tarunn na ucztę.
Nord z politowaniem pokręcił głową, po czym zgodnie z swoimi obowiązkami zakomunikował na całą salę.
        - Krasnoludzkie córy będą walczyć o tytuł!
        Oczy wszystkich zebranych niemal odruchowo zwróciły się w stronę Zderzaka, wyczekując na jego reakcję, jednocześnie kilku posłańców wypaliło z karczmy, poinformować zainteresowanych iż dzisiejszy wieczór warto spędzić w Smoczym Zadku.  
        - Śmieciu z Tarigornu, zetrę cię w pył! – Splunął wywołany do działania krasnolud.
        Po sali niemal natychmiast zaczęły roznosić się okrzyki zadowolenia, ekscytacji i zainteresowania zbliżającym się starciem. Od razu otwarto również zakłady, a mimo iż do samej walki miało dojść znacznie później, kto tylko mógł już zaczął zajmować dogodne miejsce na widowni. Gospodarz zacierał ręce, kłośno wykrzykując, iż kto nie zamawia, nie ma prawa rozsiadywać się miedzy stołami. Nieoczekiwanie całą atmosferę popsuł pojawiający się na arenie Burta.
        - Nie! – Jeśli Zderzak swoim wyglądał przypominał kule, to jego brat bardziej wpisywał się w odwrócony stożek. Drugi z obecnych Tryumfatorów miał potężne bary i ramiona niemal tak szerokie jak jego obwód w pasie. – Walki nie będzie!
        Krasnolud na chwile przerwał, dostojnym krokiem zmierzając na środek sali, a jednocześnie upewniając się że uwaga wszystkich jest skupiona na jego osobie. Dopiero wówczas nord wyciągnął klucz, identyczny do tego jakie posiadały Tarunn i Feyla, po czym uniósł go wysoko, tak aby zaprezentować zgromadzonym.
        - Babsztyle niech czekają na swoją kolej! Ja i brat mamy dziś spotkanie z lordem Srebnikiem. Ponoć ma nową broń, którą to właśnie my dla niego przetestujemy. Plebskie zabawy musimy odłożyć.
        - Po co czekać? Rozwalmy je tu i teraz. – Nie dawał się przekonać Zderzak.
        - Nie rozumiesz brat. Jesteśmy teraz gośćmi Srebnika, co oznacza iż znajdujemy się kilka poziomów wyżej niż ta hołota. Nie musimy się do nich zniżać. – Wyjaśnił Burta, zupełnie ignorując pomruki zebranych.
Avatar użytkownika
Feyla
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Winka, Nurdin, Ilia, Awel, Bluen, Escrim, Groszek,
Rasa: Człowiek
Aura: Bardzo jasna, błyszcząca jak diamenty emanacja swoją siłą jawiącą się w umyśle zbliża się do przeciętnej, choć jest wyraźnie słabsza. Jej barwa przypomina mieszaninę cynku z pływającymi w niej drobinami miedzi, które przywodzą na myśl rozgrzany metal pod młotem kowala. Całość lśni delikatną, szmaragdową poświatą opływającą aurę nikłym, chłodnym strumyczkiem. W nozdrza uderza niesamowity zbieg różnych zapachów, z którym najwyraźniejsza jest woń rozgrzanego metalu, pieca oraz kowadła w warsztacie. W dotyku przypomina fartuch krasnoluda pracującego w kuźni: twarda oraz sztywna, w niektórych punktach zaś chropowata. Wrażenia smakowe mają, jak przy dobrym winie, dwa etapy. Wpierw pozostawia na języku gorzki posmak, by nagle uderzyć pikanterią godną ostrych przypraw.
Wygląd: Dostrzeżenie w Feyli urokliwej dziewczyny wymaga nie lada zdolności. Tajemnicą dla samej kowalki jest fakt że pomimo ciężkiej fizycznej pracy wciąż zachowuje kobiecą sylwetkę. Jej wygląd jest dla niej powodem do zmartwień, a dla pracującego z nią krasnoluda okazją do drwin. Gdyby miała wybierać Feyla wolałaby być tęgą babą o ramionach grubych niczym konary dębu. Cóż z ... (Więcej)
Uwagi: Feyla posiada siostrę bliźniaczkę Kasję.

Postprzez Tioyoa » Pn lip 24, 2017 6:02 pm

        - Świętowanie? Już?
        Tarunn była ewidentnie zaskoczona - dopiero zaczynała się rozgrzewać i dobrze bawić, a tu już po zawodach. Nic to, że Orrander rozkwasił jej nos i przywalił tak skutecznie, że na moment straciła przytomność, a na dodatek wypite w jednej z poprzednich konkurencji piwo nadal dzielnie plątało jej nogi i język. Ona chciała dalej konkurować z miejscowymi kowalami! Była jeszcze pełna energii i chęci udowodnienia, że nie ma znaczenia to, czy może rodzić dzieci czy nie - jak jest się kowalem, to jest się zbudowanym ze stali i koniec. No ale skoro Feyla powiedziała, że koniec, to koniec. W sumie i tak udowodniła to o co jej chodziło, więc mogła być zadowolona z siebie, iść się napić i najeść solidnej krasnoludzkiej kuchni, którą zadziwiająco wiele osób myliło z jakiegoś powodu ze sztuką z pogranicza trucicielstwa i budownictwa...
        - Chodźmy w takim razie! - zgodziła się z Feylą, obejmując ją ramieniem i gestem wolnej ręki zapraszając, by wskazała kierunek marszu. - Wytłumaczysz mi przy okazji, kto im napluł do brzeczki, że wymyślili takie wkurzające reguły gry. Niech to, dzień jeszcze młody, można to było załatwić od ręki!
        Mimo słów nacechowanych irytacją, elfia kowalka nie była wściekła, jedynie trochę zawiedziona. Wiedziała jednak, że co się odwlecze to nie uciecze i tak dalej - ona była długowieczna i miała czas, a w czekaniu była prawdziwym mistrzem, o czym mógł poświadczyć jej mistrz Tagrin, który często nazywał ją "upartą suką", w czym było oczywiście znacznie mniej negatywnego wydźwięku, niż na to wyglądało. Krasnoludzki mistrz kowalstwa posługiwał się po prostu zwykłym ciągiem logicznym, że na Tioyoę woła się kundel, a kundel to pies, a samica psa to suka... Chociaż czasami, gdy kobieta zalazła mu za skórę, chodziło też o ten drugi epitet.
        - Hm... dobra, kupuję to twoje tłumaczenie - zgodziła się Tarunn, gdy Feyla wyłuszczyła jej w końcu zasady funkcjonowania walki o pierścień dominatora. - Kupuję, ale nie popieram, bo to jednak trochę przykre, że mamona wygrywa z dobrą, uczciwą bitką. W Tarigornie by ci to za święte gacie Króla Gór nie przeszło, tam każdy co ma jaja nie pozwoli sobie czekać na coś, co można załatwić od ręki... Ale powiem ci, ma to też swój plus: zdążę wytrzeźwieć i wtedy mają przesrane jak w publicznej łaźni.
        Kowalka sama zaśmiała się ze swoich słów. Uspokoił ją dopiero widok sędziego, który przyszedł im złożyć gratulacje. A przynajmniej tak to w pierwszej chwili wyglądało, bo Nord powiedział o jedno zdanie za dużo, każąc im oddać pieczęcie. Tioyoa nie wiedziała jakie to ma znaczenie i nawet sięgnęła do kieszeni po swój symbol, całe szczęście jednak Feyla ją uprzedziła i nie zgodziła się na rozstanie z symbolem uczestnictwa w zawodach. Tarunn dzielnie jej wtórowała.
        - Ej, ej, wolnego, mnie nic nie jest - obruszyła się, gdy sędzia zasugerował jakoby nie była w stanie ustać na nogach po mancie, jakie spuścił jej Orrander. Pomówienie! - Walka trwa, my się nie cofniemy!
        Niektórym ze zgromadzonych na widok Feyli i Tioyoi walczących o możliwość toczenia dalszych bojów o tytuł Tryumfatora przeszło przez myśl, że właśnie takich dzielnych i nieustraszonych wojów potrzebowałaby królewska armia - z takim duchem walki wystarczyłaby jedna trzecia tego, co w tym momencie siedziało w koszarach i trzęsło portkami na sam dźwięk słowa "wojna".
        Sędzia w końcu uległ - bardzo słusznie. Tarunn skinęła w tym momencie z zadowoleniem głową i rozejrzała się po zebranych, oczekując aplauzu z ich strony. Grymas zadowolenia został jednak momentalnie starty z jej twarzy, gdy usłyszała gniewny okrzyk Zderzaka. Widać było, jak mina elfiej kowalki rzednie, a potem jak ściąga brwi w wyrazie gniewu.
        - Nie boję się ciebie, chędożony konusie! - odpowiedziała mu krzykiem, podkasując rękawy, jakby nie zamierzała czekać do wieczora i starcia na belce, tylko chciała załatwić to tu i teraz. Ta wymiana zdań podgrzewała widownię do czerwoności, wszyscy spodziewali się, że czeka ich walka stulecia i winszowali sobie w duchu, że będą tego naocznymi świadkami. Kto wie, może nawet na tym zarobią, gdyż zaraz otwarto zakłady i w odległych kątach karczmy dało się słyszeć brzęk przesypujących się monet. Atmosferę świętowania przerwał jednak drugi z Tryumfatorów.
        - Jakie "walki nie będzie", kurza bladź?! - zirytowała się Tarunn, a jej krzyk niósł się nad ogólną wrzawą tak wyraźnie, że każdy go słyszał, nawet obrażani bracia. Jeden aż gotował się przez to ze złości, a drugi uważał najwyraźniej, że jest "ponad to". Niedoczekanie!
        Sytuacja jednak zmieniła się dramatycznie, gdy Burta pochwalił się charakterystycznym kluczem od Srebnika. Tarunn zaklęła sobie w myślach, bo na głos nie była w stanie - dosłownie ją zatkało. Ocknęła się dopiero, gdy zamiast puszącego się Burty, przemówił Zderzak, którego tok rozumowania był znacznie bliższy jej filozofii życia.
        - Dokładnie, po co czekać! - zakrzyknęła, już rwąc się do walki, lecz niestety stożkowaty brat znowu wszedł im w paradę. Co za parszywa menda - Tarunn była na niego tak zła, że aż widać było buchającą jej z uszu parę i można było mieć pewność, że przywali mu gdy tylko będzie ku temu okazja.
        - Ty miękka pało! - nie wytrzymała w końcu elfia kowalka. - Tchórzysz, bo wiesz, że spuścimy wam taki łomot, że aż Prasmokowi się w kiszkach odbije od tego, a waszych zębów, to się będzie na firmamencie szukało! - perorowała zawzięcie. - Wielka mi rzecz, klucz od Srebnika, też taki dostałyśmy, identyczny, więc nie wciskaj kitu, że tacy jesteście bardziej zicher od nas. Boisz się po prostu, że tak cię stłukę, że nawet ten klucz ci nie pomoże, gdy przefasonuję ci gębę i nawet rodzony brat nie będzie umiał cię poznać!
        Tioyoa oczywiście była tak zacietrzewiona, że nawet nie zastanowiła się czy powinna mówić o kluczu, w którego posiadanie weszły, czy też nie - jej nadrzędnym celem było w tym momencie doprowadzenie do bójki z braćmi Tryumfatorami, a wyzwiska był najlepszą ku temu drogą, a w każdym razie na Zderzaka działały bardzo dobrze. Tarunn wnioskowała więc, że wystarczy go odpowiednio sprowokować, by i Burta nie miał nic do gadania i musiał się przyłączyć bez względu na te wszystkie proszone przyjęcia, którymi się zasłaniał.
Avatar użytkownika
Tioyoa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Sanaya, Jorge, Dżari, Skowronek, Yastre, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi,
Rasa: Elf
Aura: Emanacja jest w stanie zawładnąć niejednego czytelnika wyraźną prostotą. Twarde pasma żelaza równomierne odstępują między cienkimi liniami kobaltu. Poświata rozlewa się po całej powierzchni, niczym stopiona stal. Rozkłada się ona jednakowo i mieni obsydianem, jakby wykonana była na zamówienie i świeżo wyciągnięto spod rozgrzanego młota. Często też właśnie w ten sposób się kojarzy. Szczególnie gdy rozbrzmi ogłuszającym grzmotem. Chwilę później zastępuje go rytmiczne brzęczenie. Raczej niechętnie się gimnastykuje, chociaż jest w stanie nagiąć pewne własne zasady. Podobnie zachowuje się z ostrością swoich brzegów, ale wiadoma i pewna jest jej szorstkość. To chropowate uczucie jest łatwe do zapamiętania. Pikantny, a zarazem, gorzki smak współgra z zapachem…ważonego piwa. Nie jest ono jednak byle jakie. Wydaje się orientalne, nasiąknięte ziołami, ponieważ czuć w nim jeszcze tę tajemniczą domieszkę leśnych łun.
Wygląd: Wygląd Tarunn jest bardzo mylący. Od razu rozpoznaje się w niej elfa, bo jej uszy mają wręcz abstrakcyjnie przerysowany kształt wrzeciona. Póki jednak się nie odezwie prawie wszyscy mylą ją z mężczyzną, bo widać, że ma napakowaną mięśniami sylwetkę kowala, a jej twarz mogłaby równie dobrze należeć do młodzieńca, któremu Prasmok poskąpił zarostu i szerokiej szczęki. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Fargoth

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron