Chata na skraju lasu


Kraina baśniowych stworzeń, gdzie mgliste polany i rozległe lasy zamieszkują majestatyczne pegazy i jednorożce, a gdzieś w głębokimi lesie spotkać możesz cudownie piękne, leśne Driady. To właśnie w tym lesie położony jest wielki Jadeitowy Pałac Królowej Driad i ich święte miasto ze Źródłem Nadziei i Ołtarzem Nocy.

Postprzez Wilwarin » So lut 20, 2016 2:40 pm

Kompania podróżowała w milczeniu, każdy był zatopiony we własnych myślach i podziwianiu dobrobytu Lasu Driad. Wilwarin rozmyślał o tym, jak będzie wyglądało miasto, do którego zmierzają i przede wszystkim, co w nim na nich czeka. Jak potoczy się jego wspólna przygoda z nowymi towarzyszami i co będzie kolejnym celem podróży. Na takich rozważaniach upłynęła mu droga do Rzeki Motyli, nad którą to zrobili postój. Wilwarin postanowił pomóc Niedźwiedziołakowi w rozbijaniu prowizorycznego obozu, podczas gdy Lunari udała się ze swoją klaczą nad rzekę. Kiedy Arth oznajmił, że udaje się na spoczynek, Łowca Dusz chwycił lejce swojej klaczy i przywiązał ją do drzewa sąsiadującego z tym, do którego była przywiązana klacz Lunari. Mężczyzna już miał się udać w stronę towarzyszki, gdy za sobą usłyszał jakiś szelest. Nie zdołał jednak ujrzeć co było jego sprawcą więc uznał, że musiało to być jakieś niewielkie i nieszkodliwe stworzenie.
"Nawet jeżeli ktoś chciałby nas zaatakować to miałby niesamowitego pecha zważywszy na to, kim każdy z nas jest." uśmiechnął się w duchu i ruszył w stronę towarzyszki. Podszedł do niej od tyłu, mimo że nie miał złych zamiarów i ujrzał, iż Wampirzyca trzyma w rękach portret jakiegoś jegomościa.
- Oho, czyżby nasza chłodna kompanka miała jednak jakiegoś wybranka serca? - zapytał żartobliwie, ale i zaczepnie.
Po usłyszeniu chłodnego zaprzeczenia Wilwarin zaśmiał się w głos i dodał już poważniej:
- Widzę, że to drażliwy temat, proszę mi wybaczyć nadmierną ciekawość.
Łowca Dusz przysiadł się do Lunari i zaczęli ze sobą niezgrabną rozmowę - podczas jednej z dłuższych pauz mężczyzna rozwinął mały
pakunek, w którym znajdowały się dwa duże jabłka.
- Jabłka to co prawda dzieło matki natury, a nie pokarm przyrządzany przez ludzi, ale jestem świadom, że się nie skusisz. Mam nadzieję, że moja konsumpcja nie będzie ci bardzo wadzić.
Mówiąc to zaczął kroić jabłko małym nożykiem i co jakiś czas kawałek rzucać w stronę swojej klaczy. Kiedy zwierze zorientowało się, że nie dostanie już więcej kawałków owocu postanowiło zasnąć.
Kolejne godziny siedzenia we dwójkę nad rzeką spędzili na kontynuowaniu niezgrabnych rozmówek do czasu, aż na niebie pojawił się księżyc. Postanowili zacząć się pakować co obudziło Artha, który do nich dołączył i po niedługim czasie znowu byli w drodze. Szli jakiś czas w ciemności, przełamanej tylko lichym księżycowym świtałem, Wilwarin powołał się na swój doskonały słuch jednak po pewnym czasie stwierdzili z Arthem, że zapalą pochodnię, która nie dość, że ułatwi im poruszanie się, to jeszcze odstraszy dzikie zwierzęta. Wkrótce nastał świt, postanowili więc zrobić postój, aby się posilić, rozprostować kości i napoić konie. Takich postoi było jeszcze kilka, aż w końcu dotarli do celu - Menaos. Przywiązali swoje konie do płotu przy granicy miasta, a Niedźwiedziołak oznajmił, że idzie do wcześniej wspominanej karczmy. Jako że pozostała dwójka miała dołączyć do niego po pewnym czasie, Wilwairn rozejrzał się chwilę i zdecydował, że pójdzie w lewo, o czym dał znać Lunari kiwając porozumiewawczo głową w jej stronę.


Ciąg dalszy: Wszyscy
Avatar użytkownika
Wilwarin
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Średniej siły aura o w głównej mierze żelaznej barwie, w którą wmieszane są miedziane zawijasy, pomiędzy nimi można łatwo dostrzec, błyszczące srebrne i dość różnorodne kształty. Wszystko otacza niezwykły rubinowy blask. Słychać kakofonie różnych dźwięków, liczne głosy, raz to się nasila, by innym razem zniknąć i wywołać tajemniczą ciszę, zakłócaną przez odległe jęki torturowanych ofiar co może naprawdę mocno przerazić. Wydziela z siebie duszący smród siarki. Powłoka charakteryzuje się spora twardością, a także niebywałą elastycznością, którą prezentuje dość skromnie. Sprytnie ukrywa ostre brzegi pod aksamitną warstwą, będącą niemałą pokusą dla zmysłu dotyku. W smaku zaś lepi się nieznośnie i skleja wargi.
Wygląd: Wilwarin jako łowca dusz w swej naturalnej postaci nie różni się wiele od innych przedstawicieli jego rasy. Jego skóra jak i długie, proste włosy są koloru czarnego a źrenice jego czerwonych oczu są pionowe. Atletyczne ciało zwieńczają nietoperze skrzydła również o czarnej barwie. Niewielkim znakiem szczególnym jest mała skośna blizna na jego lewej piersi.
W swej ludzkiej ...
(Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Las Driad

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron