[Południowy skraj lasu] Strach przed nieznanym.


Kraina baśniowych stworzeń, gdzie mgliste polany i rozległe lasy zamieszkują majestatyczne pegazy i jednorożce, a gdzieś w głębokimi lesie spotkać możesz cudownie piękne, leśne Driady. To właśnie w tym lesie położony jest wielki Jadeitowy Pałac Królowej Driad i ich święte miasto ze Źródłem Nadziei i Ołtarzem Nocy.

Postprzez Modrin » So sty 02, 2016 8:52 pm

Gdyby miała opisać co właśnie się stało zapewne jedyny co mogłaby powiedzieć to wymowne "Em...". W jednej chwili elf wysyłał sowę z wiadomością a w drugiej leżał na niej rozwalony jak pijany wieśniak. Driada zapiszczała i zamiast martwić się o jego zdrowie zaczęła go z siebie spychać. Nie rozumiała co właśnie się stało i ani trochę nie wierzyła, że elf zrobił to przypadkiem.
- Ty... Ty... Ty zboczeńcu! - wrzasnęła.
- To ja ratuję ci życie a ty... ty! - nie potrafiła się wysłowić.
- Oj, siostry ostrzegały mnie przed takimi! - krzyczała. Widząc zdenerwowaną panią, Listek natychmiast przybiegł do jej nóg i zaczął warczeć na elfa. Modrin podniosła się z ziemi oburzona. W mgnieniu oka obok niej zjawiła się też Konwalia, gotowa bronić driady za wszelką cenę.
- Aaaaa! - krzyknęła jeszcze bardziej zła, w przypływie emocji rzucając zaklęcie na wszystkie pobliskie krzaki. Młode gałęzie zaczęły rosnąć, wić się i splatać ze sobą. Jedne sięgały drugich, plątały się i unosiły ku górze, coraz wyżej i wyżej. Oplatały pobliskie drzewa, mieszały się z trawą, wiązały wokół szerokich pni. Małe gałązki łączyły się tworząc ze sobą grube sploty i pięły się ku górze jak niebezpieczny, trujący bluszcz. Wokół elfka wyrosło nagle ogrodzenie, z gęstych gałęzi i liści, sięgające mniej więcej dwóch metrów.
- Nie waż się do mnie zbliżać! - wrzeszczała driada. Elf i tak nie miał w tej chwili jak się zbliżyć. Od rudowłosej dzieliła go gruba warstwa splatanych ze sobą gałązek, nad którymi władze miała tylko ona.
Avatar użytkownika
Modrin
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: Driada
Aura: Barachitowa mgiełka otula nieznacznie swoją siłą tę finezyjną postać. Przepleciona jest licznymi niteczkami miedzi, a wszystko to pokrywa klarowny, aczkolwiek niezwykle blady, szafir. Głęboki ton odbija się swoim wydźwiękiem pozostawiając po sobie liczne głosy upomnienia, a nawet śmiech dzieci. Charakteryzuje się mocnym zapachem rozkwitających przebiśniegów oraz aż nazbyt słodką wonią miodu, który ścieka wzdłuż kory dębowego drzewa. Nie można na niej odnaleźć krzty szorstkości, a jej miękkość nadaje nowy wymiar delikatność, przy czym również gnie się z przyjemnością. Kwaśny posmak nieśmiało, lecz z chęcią, lepi się do warg.
Wygląd: Modrin jest niezwykle piękna, ale nic w tym dziwnego, w końcu jest driadą, a driady zawsze rodzą się urodziwe. Ma jasną cerę, o lekko zielonkawym zabarwieniu. Jej włosy są bardzo długie i proste. W dotyku przypominają atłas, są gładkie i grube. Ich kolor przywodzi na myśl zachód bladego słońca. Nie są rude jak wiewiórczy ogon, czy lisia kita. Nie czerwone jak jesienne liście ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Las Driad

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron