[Las Driad]W poszukiwaniu domu


Kraina baśniowych stworzeń, gdzie mgliste polany i rozległe lasy zamieszkują majestatyczne pegazy i jednorożce, a gdzieś w głębokimi lesie spotkać możesz cudownie piękne, leśne Driady. To właśnie w tym lesie położony jest wielki Jadeitowy Pałac Królowej Driad i ich święte miasto ze Źródłem Nadziei i Ołtarzem Nocy.

Postprzez Paulina » Pn lut 12, 2018 11:51 pm

Mężczyzna czekał cierpliwie w krzakach na ruch swojego potencjalnego przeciwnika, smoczego przeciwnika, z którym nie miał zamiaru przegrywać. Nie był też samobójcą, aby walczyć z dwoma gadami na raz, dlatego musiał obmyślić plan, jak ich rozdzielić, by nie narażać się na porażkę. Jego cierpliwość na szczęście popłaciła, gdy spostrzegł, że łuskowaty pradawny w postaci człowieka wyszedł z jaskini i zmierzał w prost w jego kierunku. Wiedział, że prawdopodobnie został wyczuty, ale to nie zagrażało jego celowi, gdyż nie miał zamiaru atakować z ukrycia, a jedynie stoczyć pojedynek na śmierć i życie, o ile ten jaszczur okazałby się tego warty. Kiedy mężczyzna przechodził niedaleko, ten postanowił się odsłonić, by stać się widocznym dla niego. Kiedy smok go zauważył, ukrywający się wstał powoli i obrócił w jego stronę, przy tym odsłaniając część swojej twarzy, która była pokryta czerwonymi łuskami. Gdy jednooki zapytał o dziewczynę, gotowy do walki przybysz zastanowił się przez chwilę, po czym odpowiedział szczerze:

- Nie znam takiej dziewczyny, ale w sumie to nie przyszedłem tutaj po nikogo - powiedział spokojnie, po czym ruszył wgłąb lasu, wskazując pradawnemu, by ten ruszył za nim. - W sumie chciałem pana spytać o pewną rzecz. Jestem badaczem, a zauważyłem, że pan niedaleko mieszka, dlatego czekałem na pana, a że nieśmiały jestem, to głupio było mi podejść - kłamał nie wahając się ani chwilę, gdy z jego ust wydobywał się potok słów, tak wiarygodnie wypowiedzianych, że nawet zawodowi detektywi byliby mu skłonni uwierzyć. Starał się, by jego aura nie zadrżała, by nic nie wskazało, że to co wypowiedział, to jedynie pięknie ubrane puste słowa, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie spodziewał się co prawda, że przekonanie mężczyzny będzie proste, ale jednak mu się udało. Bardzo możliwe, że zrobił to tylko na odczepnego, jednakże nie obchodziło go to. Najważniejszy był efekt. Jedyne czego nie był w stanie teraz opanować, to ekscytacji, która mogła wypływać na jego aurę. Na jego szczęście w tej sytuacji byłoby to odebrane dwojako.

Paulina obudziła się po niedługim czasie. Znów odczuwała okropny głód, który ostatnio nie opuszczał jej, ale nie miała zamiaru go teraz zaspakajać, zresztą nie była pewna dokładnie jak miałaby to zrobić. Nie zaprzątając sobie tym głowy usiadła powoli, po czym spojrzała w stronę smoczycy.

- Przepraszam, że namieszałam wam w życiu - powiedziała ze skruchą. - Słyszałam przez sen, jak się kłócicie... - przerwała na chwilę, by nabrać oddechu, było to dla niej nie lada wyzwaniem przez to, że jej ciało było całkowicie wyczerpane i wyraźnie niezdolne do regeneracji. - Jeśli to moja wina, to sobie pójdę. Poradzę sobie jakoś... - przerwała na chwilę, gdy poczuła, że jej płuca zaczynają tracić siłę, a ona powoli się dusi.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » N lut 18, 2018 4:00 pm

Nie wiedziała co było dla niej większym bólem: fakt, że widziała Rivera w objęciach innej kobiety, czy to, że otwarcie przed nią kłamał, przekonany o swojej niewinności. Obie te rzeczy sprawiały, że chciała się rozpłakać i zamknąć w sobie, ale wiedziała, że ucieczka w niczym nie pomoże. Musiała stawić temu czoła albo do końca życia będzie się bała komuś zaufać. "Weź się w garść", powtarzała sobie przez cały ten czas, powstrzymując cisnące się do oczu łzy. Była załamana taką koleją rzeczy, nie przypuszczała, że mężczyzna, za którego dałaby się zabić okaże się łajdakiem. A mimo to wciąż go kochała i nie mogła przestać o nim myśleć.

- Nie, nie Tańczyliśmy - wyjaśniła mu z gniewnym spojrzeniem. - Kiedy ta dziewczyna do nas przyszła, groziłeś jej, a później wyszedłeś. Zostawiłeś mnie tutaj samą. Myślałam, że poszedłeś odreagować, ale gdy wyszłam cię poszukać, zobaczyłam jak toniesz, wciągany pod wodę przez dwie nimfy. Z jedną gotowy byłeś się kochać, oplotła cię szczelniej niż wodorosty. Wskoczyłam tam za tobą i wyciągnęłam na brzeg, a ty i tak miałeś czelność powtarzać te wszystkie kłamstwa.
- Ale chciałabym - dodała, odgarniając włosy. - Kiedy poprosiłeś mnie do Tańca myślałam, że to już koniec wszelkich niedopowiedzeń między nami. Że powiemy sobie wszystko bez słów, ale ty postanowiłeś to zepsuć.
- Tak... to wszystko - powiedziała smutno, kiedy ją mijał i odchodził.

Gdy za Riverem wodospad ponownie się zamknął, Isambre powróciła myślami do tego, co teraz. Siedząca nieopodal dziewczyna w końcu odzyskała przytomność. Smoczyca podeszła do niej powoli i usiadła po drugiej stronie ogniska.
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina - pocieszyła ją, uśmiechając się pokrzepiająco, by zakryć smutki. - To nie pierwsza kłótnia i z całą pewnością nie ostatnia. W związkach już tak bywa, nic nie jest idealne. Lepiej powiedz, co u ciebie? Jak się czujesz?
Avatar użytkownika
Isambre
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » N lut 18, 2018 4:42 pm

        - Jakie znów nimfy? Tu nie powinno być nimf! - Jego cierpliwość spadała, a wzrastało rozdrażnienie, z resztą podobnie miała Isambre, której aura przez tę burzę negatywnych emocji nie napawała optymizmem, nie dawała też nadziei na to, że cały problem rozejdzie się po kościach, a oni o tym zapomną i już nigdy nie wspomną. Ciężko mu było uwierzyć w to co mówiła jego kochanka o ratowaniu tonącego, ale nie wyczuwał by kłamała, poza tym potrzebowałaby więcej czasu na wymyślenie takiej historyjki tym bardziej, że była wypowiedziana na jednym oddechu i wydawała się bardzo logiczna. A dokładając do tego fakt, że Isambre nigdy się przed nim nie popisała wiedzą odnośnie względnie niebezpiecznych stworzeń, musiał przyjąć, że to co mówiła nie było wyssanym z palca oskarżeniem. Duma mu jednak nie pozwalała się do tego przyznać, poza tym wciąż nie przypominał sobie czegoś takiego. Nie mając ochoty kontynuować tej kłótni i być bezkarnie oskarżanym postanowił poddać się złości i wyjść, aby ochłonąć. Z drugiej strony nie był pewien czy kolejna awantura nie powstała by przez to, że ten bezczelnie postanowił w nocy nadal spać z nią pod jednym sklepienie.

        Kiedy odchodził w las, był wewnętrznie rozdarty na dwoje. Serce kazało mu obmyślać jakiś sposób na udobruchanie dziewczyny, gdyż zwykłe przyznanie się, wyjaśnienie na spokojnie, że niczego nie pamięta i pewnie został przez nie omotany oraz przeproszenie, wydawały się najgorszym sposobem na załagodzenie sporu. Z drugiej strony rozum, a w raz z nim duma nie pozwalały mu na taką uległość ze swojej strony, bo on przecież nic nie zrobił. To smoczyca na niego naskoczyła i to ona powinna się starać o to by naprawić ich relację, nie mówiąc już o namówieniu go do powrotu do domu.

        Pojawienie się obcego, który dobrze maskował przed smokiem swoją naturę, również wywoływało w Jednookim podwójne, przeciwstawne sobie uczucia. Cieszył się, że pomocą temu człowieczkowi zyska w oczach ukochanej, jednakże nie bardzo chciał mu ufać, ale im szybciej pozna cel jego przybycia (może jakieś zagrożenie w okolicy) tym szybciej się tego mężczyzny pozbędzie ze swojego terenu.
        River patrzył jak ten odchodzi w las i przechylił lekko na bok głowę, starając się pojąć motywy jego działania, po czym za nim podreptał widząc jak bardzo zależy obcemu na tym, by gad mu towarzyszył.
        - W czym tkwi problem i co takiego bada pan w tej okolicy? - zapytał z obojętnością Jednooki, doganiając szybko nowego "gościa" i idąc przy jego boku. Podczas tego spaceru rozglądał się uważnie po okolicy stawiając na jakieś niebezpieczne monstrum, ale widział jedynie zarysy wydzielanego ciepła przez okoliczne zwierzęta, które uciekały nim same dostrzegły nadchodzących. W ogóle nie zakładał możliwości podstępu ze strony tego mężczyzny i przez to odpłynął myślami w kierunku problemu jaki zaistniał między nim i smoczycą, cały czas jednak sunął za, bądź bok w bok z przybyszem.
Avatar użytkownika
River
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Poprzednia strona

Powrót do Las Driad

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron