[Las Driad]W poszukiwaniu domu


Kraina baśniowych stworzeń, gdzie mgliste polany i rozległe lasy zamieszkują majestatyczne pegazy i jednorożce, a gdzieś w głębokimi lesie spotkać możesz cudownie piękne, leśne Driady. To właśnie w tym lesie położony jest wielki Jadeitowy Pałac Królowej Driad i ich święte miasto ze Źródłem Nadziei i Ołtarzem Nocy.

Postprzez Paulina » Pn lut 12, 2018 11:51 pm

Mężczyzna czekał cierpliwie w krzakach na ruch swojego potencjalnego przeciwnika, smoczego przeciwnika, z którym nie miał zamiaru przegrywać. Nie był też samobójcą, aby walczyć z dwoma gadami na raz, dlatego musiał obmyślić plan, jak ich rozdzielić, by nie narażać się na porażkę. Jego cierpliwość na szczęście popłaciła, gdy spostrzegł, że łuskowaty pradawny w postaci człowieka wyszedł z jaskini i zmierzał w prost w jego kierunku. Wiedział, że prawdopodobnie został wyczuty, ale to nie zagrażało jego celowi, gdyż nie miał zamiaru atakować z ukrycia, a jedynie stoczyć pojedynek na śmierć i życie, o ile ten jaszczur okazałby się tego warty. Kiedy mężczyzna przechodził niedaleko, ten postanowił się odsłonić, by stać się widocznym dla niego. Kiedy smok go zauważył, ukrywający się wstał powoli i obrócił w jego stronę, przy tym odsłaniając część swojej twarzy, która była pokryta czerwonymi łuskami. Gdy jednooki zapytał o dziewczynę, gotowy do walki przybysz zastanowił się przez chwilę, po czym odpowiedział szczerze:

- Nie znam takiej dziewczyny, ale w sumie to nie przyszedłem tutaj po nikogo - powiedział spokojnie, po czym ruszył wgłąb lasu, wskazując pradawnemu, by ten ruszył za nim. - W sumie chciałem pana spytać o pewną rzecz. Jestem badaczem, a zauważyłem, że pan niedaleko mieszka, dlatego czekałem na pana, a że nieśmiały jestem, to głupio było mi podejść - kłamał nie wahając się ani chwilę, gdy z jego ust wydobywał się potok słów, tak wiarygodnie wypowiedzianych, że nawet zawodowi detektywi byliby mu skłonni uwierzyć. Starał się, by jego aura nie zadrżała, by nic nie wskazało, że to co wypowiedział, to jedynie pięknie ubrane puste słowa, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie spodziewał się co prawda, że przekonanie mężczyzny będzie proste, ale jednak mu się udało. Bardzo możliwe, że zrobił to tylko na odczepnego, jednakże nie obchodziło go to. Najważniejszy był efekt. Jedyne czego nie był w stanie teraz opanować, to ekscytacji, która mogła wypływać na jego aurę. Na jego szczęście w tej sytuacji byłoby to odebrane dwojako.

Paulina obudziła się po niedługim czasie. Znów odczuwała okropny głód, który ostatnio nie opuszczał jej, ale nie miała zamiaru go teraz zaspakajać, zresztą nie była pewna dokładnie jak miałaby to zrobić. Nie zaprzątając sobie tym głowy usiadła powoli, po czym spojrzała w stronę smoczycy.

- Przepraszam, że namieszałam wam w życiu - powiedziała ze skruchą. - Słyszałam przez sen, jak się kłócicie... - przerwała na chwilę, by nabrać oddechu, było to dla niej nie lada wyzwaniem przez to, że jej ciało było całkowicie wyczerpane i wyraźnie niezdolne do regeneracji. - Jeśli to moja wina, to sobie pójdę. Poradzę sobie jakoś... - przerwała na chwilę, gdy poczuła, że jej płuca zaczynają tracić siłę, a ona powoli się dusi.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » N lut 18, 2018 4:00 pm

Nie wiedziała co było dla niej większym bólem: fakt, że widziała Rivera w objęciach innej kobiety, czy to, że otwarcie przed nią kłamał, przekonany o swojej niewinności. Obie te rzeczy sprawiały, że chciała się rozpłakać i zamknąć w sobie, ale wiedziała, że ucieczka w niczym nie pomoże. Musiała stawić temu czoła albo do końca życia będzie się bała komuś zaufać. "Weź się w garść", powtarzała sobie przez cały ten czas, powstrzymując cisnące się do oczu łzy. Była załamana taką koleją rzeczy, nie przypuszczała, że mężczyzna, za którego dałaby się zabić okaże się łajdakiem. A mimo to wciąż go kochała i nie mogła przestać o nim myśleć.

- Nie, nie Tańczyliśmy - wyjaśniła mu z gniewnym spojrzeniem. - Kiedy ta dziewczyna do nas przyszła, groziłeś jej, a później wyszedłeś. Zostawiłeś mnie tutaj samą. Myślałam, że poszedłeś odreagować, ale gdy wyszłam cię poszukać, zobaczyłam jak toniesz, wciągany pod wodę przez dwie nimfy. Z jedną gotowy byłeś się kochać, oplotła cię szczelniej niż wodorosty. Wskoczyłam tam za tobą i wyciągnęłam na brzeg, a ty i tak miałeś czelność powtarzać te wszystkie kłamstwa.
- Ale chciałabym - dodała, odgarniając włosy. - Kiedy poprosiłeś mnie do Tańca myślałam, że to już koniec wszelkich niedopowiedzeń między nami. Że powiemy sobie wszystko bez słów, ale ty postanowiłeś to zepsuć.
- Tak... to wszystko - powiedziała smutno, kiedy ją mijał i odchodził.

Gdy za Riverem wodospad ponownie się zamknął, Isambre powróciła myślami do tego, co teraz. Siedząca nieopodal dziewczyna w końcu odzyskała przytomność. Smoczyca podeszła do niej powoli i usiadła po drugiej stronie ogniska.
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina - pocieszyła ją, uśmiechając się pokrzepiająco, by zakryć smutki. - To nie pierwsza kłótnia i z całą pewnością nie ostatnia. W związkach już tak bywa, nic nie jest idealne. Lepiej powiedz, co u ciebie? Jak się czujesz?
Avatar użytkownika
Isambre
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » N lut 18, 2018 4:42 pm

        - Jakie znów nimfy? Tu nie powinno być nimf! - Jego cierpliwość spadała, a wzrastało rozdrażnienie, z resztą podobnie miała Isambre, której aura przez tę burzę negatywnych emocji nie napawała optymizmem, nie dawała też nadziei na to, że cały problem rozejdzie się po kościach, a oni o tym zapomną i już nigdy nie wspomną. Ciężko mu było uwierzyć w to co mówiła jego kochanka o ratowaniu tonącego, ale nie wyczuwał by kłamała, poza tym potrzebowałaby więcej czasu na wymyślenie takiej historyjki tym bardziej, że była wypowiedziana na jednym oddechu i wydawała się bardzo logiczna. A dokładając do tego fakt, że Isambre nigdy się przed nim nie popisała wiedzą odnośnie względnie niebezpiecznych stworzeń, musiał przyjąć, że to co mówiła nie było wyssanym z palca oskarżeniem. Duma mu jednak nie pozwalała się do tego przyznać, poza tym wciąż nie przypominał sobie czegoś takiego. Nie mając ochoty kontynuować tej kłótni i być bezkarnie oskarżanym postanowił poddać się złości i wyjść, aby ochłonąć. Z drugiej strony nie był pewien czy kolejna awantura nie powstała by przez to, że ten bezczelnie postanowił w nocy nadal spać z nią pod jednym sklepienie.

        Kiedy odchodził w las, był wewnętrznie rozdarty na dwoje. Serce kazało mu obmyślać jakiś sposób na udobruchanie dziewczyny, gdyż zwykłe przyznanie się, wyjaśnienie na spokojnie, że niczego nie pamięta i pewnie został przez nie omotany oraz przeproszenie, wydawały się najgorszym sposobem na załagodzenie sporu. Z drugiej strony rozum, a w raz z nim duma nie pozwalały mu na taką uległość ze swojej strony, bo on przecież nic nie zrobił. To smoczyca na niego naskoczyła i to ona powinna się starać o to by naprawić ich relację, nie mówiąc już o namówieniu go do powrotu do domu.

        Pojawienie się obcego, który dobrze maskował przed smokiem swoją naturę, również wywoływało w Jednookim podwójne, przeciwstawne sobie uczucia. Cieszył się, że pomocą temu człowieczkowi zyska w oczach ukochanej, jednakże nie bardzo chciał mu ufać, ale im szybciej pozna cel jego przybycia (może jakieś zagrożenie w okolicy) tym szybciej się tego mężczyzny pozbędzie ze swojego terenu.
        River patrzył jak ten odchodzi w las i przechylił lekko na bok głowę, starając się pojąć motywy jego działania, po czym za nim podreptał widząc jak bardzo zależy obcemu na tym, by gad mu towarzyszył.
        - W czym tkwi problem i co takiego bada pan w tej okolicy? - zapytał z obojętnością Jednooki, doganiając szybko nowego "gościa" i idąc przy jego boku. Podczas tego spaceru rozglądał się uważnie po okolicy stawiając na jakieś niebezpieczne monstrum, ale widział jedynie zarysy wydzielanego ciepła przez okoliczne zwierzęta, które uciekały nim same dostrzegły nadchodzących. W ogóle nie zakładał możliwości podstępu ze strony tego mężczyzny i przez to odpłynął myślami w kierunku problemu jaki zaistniał między nim i smoczycą, cały czas jednak sunął za, bądź bok w bok z przybyszem.
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Postprzez Paulina » Pn lut 26, 2018 11:00 pm

Paulina znów poczuła falę słabości, a za nią uczucie nienaturalnego głodu, który męczył ją od czasu pierwszego zasłabnięcia. Dokładnie wiedziała jak go zaspokoić, ale tak naprawdę bała się to zrobić, w końcu nie wiedziała dokładnie co by mogło się z nią stać pod wpływem rauszu, tak samo jak to było w przypadku mutantów. Nie chciała w żaden sposób skrzywdzić kobiety. Nie miała ku temu powodu, ale za to miała jeden ogromny powód by tego nie robić, a mianowicie smoka, który uratował jej życie.

- Już czuję się lepiej, ale... - przerwała nagle, po czym zwiesiła głowę.

Spojrzała się na kobietę. Bała się jej powiedzieć prawdę, nie chciała, by ta odebrała ją jako zagrożenie, którym w rzeczywistości nie była. Nie chciała umierać, jednakże wiedziała, że póki tu jest, to istnieje ryzyko tego, że Isambre dowie się o jej dolegliwości. W tym samym momencie Kieł wyciągnął z jej torby buteleczkę z miksturą. Wilk podejrzewał, że Paulina może być w obecnej chwili bez tego zagrożona, ale nie zdawał sobie sprawy, co może się wydarzyć, gdy ta wypije chociaż łyk. Dziewczyna widząc to szybko pochwyciła buteleczkę, po czym schowała ją do torby.

- Moje badania? - zadał pytanie mężczyzna. - Nic wielkiego, słyszałem o bandzie zmutowanych istot, które przechodziły ostatnio tędy, a że zajmuję się tego typu zjawiskami... Badam ciała, by poznać źródło tego defektu i wyeliminować je, aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia tego. Mogłoby to być bardzo niebezpieczne, ze względu na to, że tego typu mutacje często też niosą ze sobą zwiększone ryzyko mutacji bakterii i wirusów, które z kolei zagroziłyby reszcie, a do tego nie chciałbym dopuścić. To jest mój cel. - Opowiadał z zafascynowaniem tak, aby nie dać po sobie poznać, że tak naprawdę szuka dogodnego miejsca do stoczenia walki.

Kiedy już dotarli do polany, gdzie odbyła się walka na śmierć i życie między Pauliną a mutantami, mężczyzna przyklęknął przy truchle jednego z mutantów.

- Fascynujące, nie uważa pan? - sprawdził oczy i szczęki mutanta, choć nie miał pojęcia, co w tym momencie tak naprawdę robi. Spojrzał się na jego ofiarę, ale nie zauważył cienia zainteresowania. Spodziewał się tego, co jednak ułatwiało mu sprawę. Smok nie wyglądał na to, by miał zwracać uwagę na fałszywego badacza. Ten szybkim ruchem pochwycił swój miecz, obrócił się podczas wstawania, a w tym samym czasie wykonał cięcie, które jedynie zostawiło delikatny ślad po cięciu na klacie smoka, po czym odskoczył na bezpieczną odległość. Teraz tylko czekał na ruch smoka.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » Pt mar 02, 2018 2:47 pm

- Cieszę się, że już ci lepiej - odpowiedziała smoczyca, siadając po drugiej stronie ogniska i dorzucając do niego kilka patyków, które w wolnym czasie przyniósł Chibi. Stan nieznajomej zdawał się poprawiać, toteż kobieta zaczynała mieć nadzieję na poznanie celu jej wizyty. Bądź co bądź wodospad ten wraz z jeziorkiem mieściły się w środku lasu, do którego nie tak łatwo trafić pozostając niezauważonym, nie mówiąc już o tym, że mało kto zapuszcza się w takie rejony. W dodatku zupełnie sam.
Zmieszanie na twarzy Pauliny nie uszło uwadze Isambre, lecz dobre wychowanie powstrzymało ją przed drążeniem tego tematu, podsyłając myśl, że musi to być coś prywatnego. Coś, czego nie należy poruszać, zwłaszcza gdy znajomość nie trwa nawet czterech godzin. Mimo to Isa czuła potrzebę porozmawiania z kimś, by uśmierzyć ból po odejściu ukochanego, którego stać było w tej chwili jedynie na to.

- Dokąd podróżujesz? - zapytała, rozsiadłszy się swobodniej, podpierając brodę na kolanach. - Jeśli to nie tajemnica, oczywiście. Widzisz, nie tak dawno przybyłam tu ze smokiem i nie spodziewaliśmy się spotkać tu ludzi. A tu proszę, ledwo minęły dwa dni, zjawiasz się ty, stąd moja ciekawość.
- Przy okazji chciałam jeszcze raz przeprosić za jego zachowanie. Bądź co bądź weszłaś na terytorium, które przyjęliśmy za dom, dlatego zareagował tak ostro. Na co dzień taki nie jest.
W to ostatnie Isambre sama chciała uwierzyć, ale coś popchnęło ją, by to wyznać i podkreślić cieplejszym akcentem. Wciąż kochała Rivera, nie mogła od tak go przegnać, bo sama złamałaby sobie serce. Bała się także jego odejścia, zwłaszcza, że właśnie znaleźli odpowiednie miejsce na założenie rodziny. Wyglądało więc na to, że przeznaczenie, które ich związało, miało dla nich jeszcze szereg prób, zanim będą mogli nacieszyć się szczęściem.

- Jeśli jesteś głodna, częstuj się - dodała przyjaźnie, wskazując na piekące się na rożnie mięso. - Ja nie jestem głodna, a w każdej chwili mogę coś upolować.
Isambre chciała zająć czymś myśli, by nie dumać o krzywdzie, jaka ją spotkała. Smok, któremu oddała ciało i serce okazał się draniem, w dodatku za wszystko miał czelność obwiniać właśnie ją. Kobietę, która w czasie gdy on całował inną, ona doglądała rannej i nieznajomej, by nie okazało się, że będą ją musieli pod wieczór pochować. Serce bardzo ją bolało, żal ściskał żołądek, a łzy same cisnęły się do oczu. Mimo to czarnołuska zdawała się trzymać kupy i nie histeryzować w obecności gościa.

- Poszukaj Rivera - poleciła duszkowi, gdy ten przysiadł u jej stóp i zaczął bawić się osmolonym patyczkiem, wciskając i wyciągając go z ognia. Chibi uniósł uszy i popatrzył na Isambre wyniośle, po czym zasalutował i raźno ruszył ku wyjściu, kiedy przypomniał sobie o wilku. Gdyby mu pomógł, zaoszczędziłby sporo czasu. Niewiele więc się zastanawiając biały stworek wskoczył na psi grzbiet i pociągnął go za uszy, mrucząc coś niezrozumiale. Mimo to bestia odczytała sygnał i zdając sobie sprawę, że mały nie odpuści, posłusznie ruszył we wskazanym kierunku.
- Nie bój się o swojego towarzysza - poleciła smoczyca Paulinie, poklepując ją po dłoni. - Chibi zdążył już zwiedzić część lasu, więc się nie zgubią.
Avatar użytkownika
Isambre
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » N mar 04, 2018 11:14 pm

        Swoje pytanie na temat celu mężczyzny zadał przez zwykłą grzeczność i w niewielkim stopniu nudę, jaka ciążyłaby im w wędrówce nie wiadomo gdzie gdyby szli w całkowitym milczeniu. Kiedy jednak uczony zaczął wyjaśniać swoje powody, River pożałował, że w ogóle zapytał. Niby miejscami w słyszanym przez niego "bla, bla, bla..." zdało się wychwycić jakieś zrozumiałe słowa, ale i tak było to niewątpliwie bardziej uciążliwe, niż gdyby otaczała ich cisza. Dlatego kiedy mężczyzna skończył w końcu mówić, smok nie pytał o nic więcej, dla własnego spokoju i po prostu szedł przy jego boku pogrążając się w zamyśleniu o wszystkim i o niczym, o Isambre i usłyszanej przed chwilą odpowiedzi, o nowym domu i swojej obecnej, żałosnej sytuacji. "I na co ci była ta duma durniu? Jeszcze nie zauważyłeś, że przy nich chowa się ją i godność głęboko do sakwy?" Westchnął ciężko równie poirytowany co głos w jego głowie i od czasu do czasu kopał plączące się pod nogami kamienie, bądź patyki. Przez cały czas coś mu nie dawało spokoju i zastanowił się głębiej, analizując wszystko co do tej pory się wydarzyło od jego przebudzenia się, chciał w ten sposób znaleźć przyczynę swojego niepokoju. Jak zakładał wyśniony dziś koszmar był jedynie sygnałem od jego podświadomości, że ten dzień nie będzie taki piękny i przyjemny jak z początku zakładał.

        I nagle do niego dotarło!
        Przekraczając niewidzialną granicę oddzielającą polankę od lasu uderzyła w niego jak grom pewna niejasność, a mianowicie to, że on szukał mutantów, a mutanty goniły z jakiegoś powodu tamtą dziewczynę, jednak uczony nie wiedział nic o żadnej dziewczynie! To był bardzo niepokojący wniosek.
        - Tak, przepięknie... Będę już wracał, skoro jesteś na miejscu. - Mruknął tuszując swoje obawy i zdenerwowanie pod maską znudzenia.

        Niestety wyglądało na to, że się stanowczo z tym wszystkim spóźnił, a dowód na to zaczynał mu ściekać po klacie lepkimi kroplami i spadać na trawę. Smok zgiął się nieznacznie przyciskając dłoń do rany i spojrzał na przeciwnika groźnie z płonącą furią buchającą z jego ognistego oka. Zacisnął zęby i zawarczał cicho, przygarbiając się lekko jakby zaraz miał stanąć na czworaka. Jego ciało zaczęło się powoli rozrastać i pokrywać kamiennymi łuskami.
        - Wybrałeś sobie nie najlepszy dnień, żeby mnie wnerwić - burknął chrapliwym, twardym tonem, ale zaraz się skrzywił i krzyknął krótko z bólem w głosie, pozostając dalej w ludzkiej postaci. Przez targający nim gniew zapomniał, że wraz z przemianą zwiększy się również rana na jego piersi co nie było optymistyczną wizją, oczywiście jeśli w ogóle udałoby mu się teraz zmienić. Oddychał głęboko chcąc zachować spokój, przecież zaraz się zregeneruje i będzie mógł się swobodnie przemienić, wątpił jednak by mężczyzna dał mu na to czas i cierpliwie czekał z pojedynkiem. River w to wątpił, poza tym nie zamierzał czekać przez tę zniewagę.
        - Zapłacisz za to robaku! - warknął rzucając się na niego z zaciśniętą smoczą, prawą ręką, której lawowe szczeliny między łuskami wypełniły się ogniem i ogarnęły całą kończynę zamierzając się na napastnika. Jednooki nie pomyślał jednak, aby przed tym pokryć swoje ciało kamienną zbroją, z drugiej strony to by tylko zmniejszyło jego i tak już ograniczoną energię magiczną, która w ludzkiej postaci była zaledwie ułamkiem tego co mógł zrobić w swojej naturalnej formie.

        Nie był jednak mistrzem walki wręcz, tym bardziej, że jeszcze niedawno miał tylko jedną rękę, ale nie mógł tak po prostu zignorować tego śmiecia i uciec jak jakiś tchórz. Kiedy tylko mógł robił niezgrabne uniki, albo osłaniał się smoczą ręką na której miecz nie zostawiał nawet rysy przez jej stwardniałe, przypominające skałę wulkaniczną łuski. Nie zawsze jednak zdołał się ochronić przed mieczem co skończyło się nawet kilkoma poważniejszymi ranami, przez to, że Jednooki cały czas starał się znajdować się z nim na krótkim dystansie coraz bardziej ograniczając przeciwnikowi przestrzeń do wykonywania uników i manewrów. W dużej mierze smok posiłkował się swoją magią, której zasobami starał się rozsądnie dysponować, przez co nie mógł z dużej odległości rzucać w niego kulami ognia, ani wysłać spod ziemi kamiennych kolców tam gdzie oponent akurat stał. W sumie mógłby tak zrobić, ale wtedy miałby jedynie dwie, może trzy próby, które i tak by się nie powiodły na tej niewielkiej otwartej przestrzeni, dlatego River starał się ją drastycznie zmniejszyć zostawiając po sobie nie tylko plamy krwi na ziemi, ale także jakieś palące się granice, albo niewygodne pojedynce stalagmity wyrastające jak mizerne i zniszczone drzewa. Nie krępował się również przed używaniem pazurów ze smoczej łapy i ostatecznie nie tylko jego krew kalała tę dziewiczą polanę, nie zamierzał jednak na tym poprzestać z wielkim okrucieństwem bijącym z płonącego oka. W którymś momencie złapał ludzką ręką ostrze miecza "uczonego", nie przejmując się raniącą jego dłoń klingą i chwycił oponenta za nadgarstek smoczą łapą wykręcając ją i łamiąc bez żadnego wysiłku i wahania. Puścił go kiedy został uderzony przez mężczyznę w twarz i po chwili zaryczał wściekle na cały głos jako rychła obietnica śmierci.  

        Kiedy niemal całkowicie zdewastował pole ich bitwy i zagonił zmaltretowanego mężczyznę w kozi róg drzew i stalagmitów, na polanę przybyły zwierzaki. Chibi od razu przeraził się sceną jaką zobaczył, a mianowicie przyparty do "muru" człowiek cofający się przed podchodzącym do niego powoli smokiem w ludzkiej skórze, który kiedy był wystarczająco blisko przyłożył smoczą dłoń do ziemi, a w miejscu gdzie stał biedny przeciwnik, wystrzeliły pod niego ogromne kamienne szpikulce, dziurawiące gęsto jego ciało niczym cierniowe korzenie. Jaszczur jednak na tym nie poprzestał, gdyż skały te zaczęły zaraz się palić i trawić nieszczęśnika żywcem, aż biały duszek pisnął z przerażenia. Nie wiedząc co począć i za bardzo się bojąc swojego pana w tym stanie, pognał pędem w stronę wodospadu nie zwracając uwagi na wilka, który go tu przywiózł na swoim grzbiecie. Stworek biegł na czterech łapkach ze łzami w dużych oczach, jakby goniła go sama śmierć.

        Pradawny zachwiał się na nogach i postąpił krok dla zachowania równowagi, zgasił płomienie jednym machnięciem swojej ręki i zniszczył kolce, które uniemożliwiały mu własnoręczne rozszarpanie przeciwnika, tego natomiast złapał za gardło i podniósł, gdy padł na ziemię. Patrzył na niego z mieszaniną głodu i zawodu, a burknięcie w pustych kiszkach tylko to potwierdziło.
        - Wierz mi, szczerze żałuję, że cię usmażyłem, bo ludzie są o wiele bardziej smakowici na surowo. - Burknął z nadal nieopadającą furią i zatapiając pazury prawej ręki w ramieniu napastnika, zdarł całkiem pokaźny płat mięśni i zaczął się nim łapczywie zajadać, nie szczędząc sobie przy tym oblizywania smoczej łapy z krwi "uczonego".
        Wiedział że musi się najeść póki jeszcze adrenalina była motorem napędowym w jego działaniach, dzięki temu będzie miał więcej siły na szybszą regenerację. Wątpił by udało mu się jeszcze znaleźć jakąś kryjówkę, w której mógłby odpocząć, ale to było z resztą bez znaczenia, dla Isambre było najważniejsze żeby nie było go w zasięgu jej wzroku, więc może odpocząć nawet tutaj, przecież ona i tak nie będzie go szukać.

        Duszek wpadł do groty jak oparzony i rozgorączkowany zaczął piszczeć oraz skamleć skacząc przy tym nerwowo i odgrywając swoją pantomimiczną wersję porozumiewania się z innymi. Przez chwilę udawał Rivera pokazując również na smoczycę, odegrał gniew i wskazał na Paulinę naśladując jakiegoś niewinnego mnicha, albo zakapturzonego uczonego, chwilę po tym znów "zmienił się" w smoka i kotłował się jakby walczył z kimś w obłąkańczym szale, a na koniec był znów ludzkim mężczyzną zaciskając swoje łapki na własnym gardle, choć oczywiście chodziło o to, że to jaszczur zabija człowieka. Później wybuchnął rozhisteryzowanym płaczem, jak małe dziecko zbudzone nocą z najgorszego koszmaru.  

        Zachwiał się na nogach i upadł na tyłek upuszczając z rąk lekko już poobdzierane z mięsa ciało "uczonego". Nie zdążył do końca przełknąć kawałka, który właśnie żuł i zaczął drżeć na całym ciele, a jego narastające łkanie stopniowo przecinało ciszę na polanie. Nie zważając na umazaną krwią twarz oraz ręce, zakrył ją dłońmi i pogrążył się w rozpaczy. Jego głowę wypełniały myśli o niedawnej kłótni, wciąż nie wiedział czemu Isambre oskarżała go o zdradę, choć z jakiegoś powodu powoli dostrzegał przebłyski w pamięci o jakiś nimfach. Nie musiał długo czekać by ich zaklęcie całkowicie opuściło jego pamięć, a wtedy gad był całkowicie załamany. Chciał wrócić do ukochanej i ją przeprosić za to, wyjaśnić całą sprawę, ale... przez cały czas ją przecież nieświadomie wyjaśniał mówiąc, że nic nie pamięta na ten temat. Nie miałoby to więc najmniejszego sensu... Nie był również w stanie żyć bez Isambre i postanowił się przez to zabić. Wbił pazury w swoją pierś, dusząc przy tym okrzyk bólu i zaorał nieznacznie, ale odniesione rany i zmęczenie zaczęły dawać o sobie znać.

        Zamierzał wyrwać sobie serce i jakimś sposobem sprawić by dotarło do smoczycy, do której ono należało, ale nim dokonał swojego dzieła padł nieprzytomny na trawę z pazurami zatopionymi nieco powyżej najważniejszego organu w ciele, każdej żyjącej istoty.
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Postprzez Paulina » Śr mar 14, 2018 10:24 pm

Mężczyzna spodziewał się tego, że smok przybierze swoją prawdziwą postać, dzięki czemu ten mógłby odsłonić swoje karty, ale niestety starcie potoczyło się nie po jego myśli. Ten zamiast przybrać swoją postać, zaczął używać magii, która wydawała się być bardziej destrukcyjna, niż samo zionięcie. Wiedząc, że w tej chwili nie może walczyć z przeciwnikiem, zaczął unikać każdego jego ataku, a przy tym poznając ich tajniki działania. Analizował każdy ruch i jednocześnie inkantował zaklęcie. Każdy kolejny atak ograniczał mu pole manewrów, co zaczynało niepokoić mężczyznę, gdyż jeszcze nie skończył przygotowywać się do własnego użycia magi, a on sam miał coraz mniej czasu, by je dokończyć.
Kolejny uskok i pole znów zostało zmniejszone, wiedział dokładnie, że powoli zbliża się kres walki, co nie napawało go optymistycznym nastrojem, ale jednak wciąż skupiał się na zaklęciu, które niemal było już skończone. Kiedy to został przyparty do muru, spojrzał smokowi prosto w oczy, po czym powiedział ledwie:

- To jeszcze nie koniec smoku. Nas jest wielu.

Po tym zdaniu jego ciało zostało przeszyte przez kamienne kolce, a on sam zamknął oczy i wyzionął ducha. Zmaltretowane ciało opadło bezwładnie, odsłaniając części skóry, które były pokryte nienaruszonymi łuskami. Wyglądały, jakby wcale przed chwilą nie odbyła się walka, która zdewastowała część lasu i polany.

***

- Jeśli chodzi o cel mojej podróży... - przerwała na chwilę - jest nie do końca jasny. Poszukuję grupy naukowców, którzy zrujnowali życie mi i wielu innym. W sumie to właśnie przez nich tutaj trafiłam. Uciekałam przed dużą grupą ich "dzieł". - Powiedziała, po czym zwiesiła głowę. Dobrze wiedziała, że sama jest jedną z takich mutantów. Ich tworów, które miały służyć do zabijania, ale ona zwyczajnie stała się nieudanym eksperymentem. Spojrzała na torbę, a następnie chwyciła się za brzuch i zwinęła pod wpływem konwulsji. Miała wrażenie, że bez kolejnej dawki nie przetrwa, ale też nie mogła sobie pozwolić na to, by wypić miksturę przy Isambre, zwłaszcza, że nie miała pojęcia, czy będzie się w stanie kontrolować.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » N mar 18, 2018 6:25 pm

River coś długo nie wracał i Isambre zaczynała się o niego martwić. Prawda, jeszcze przed chwilą nie chciała go znać i gdyby do niej podszedł, przegryzłaby mu gardło, ale smoczyca nadal coś do niego czuła. W końcu tyle już razem przeżyli, przeznaczenie związało ich ciała i serca, więc byli na siebie skazani. Na dobre i na złe. Nawet kiedy to zło zadawało największy ból. Zdrada, której dopuścił się wulkaniczny gad była o tyle bolesna, że dopuścił się jej po tylu miłosnych wyznaniach i zapewnieniach o swoich szaleństwie względem czarnołuskiej. Nimfy albo i nie, smoki doskonale wyczuwały magię, więc Isambre ciężko było uwierzyć w złe uroki i zauroczenia, jakie spadły na jej narzeczonego. A mimo wszystko nie czuła w jego głosie nut kłamstw, jakby to co mówił, mówił w przekonaniu, że naprawdę Tańczyli i kochali się pod gwiazdami. Tym trudniej było kobiecie w to wierzyć, im z każdą myślą widziała przed oczami swojego ukochanego, splecionego z nimfą. Gdy minęła kolejna godzina pradawna zaczęła się niepokoić.

Wtem do jaskini niczym piorun wpadł Chibi, skamląc, warcząc i gestykulując na różne sposoby. Ismabre, która nauczyła się już rozmawiać ze stworkiem, momentalnie zrozumiała przekazywaną wiadomość i znacząco zbladła, kiedy jej treść zaczęła dotyczyć wulkanicznej bestii. "To nie mogła być prawda", tłumaczyła sobie, River był porywczy, ale również ostrożny. Nie rzuciłby się na bezbronnego człowieka bez powodu. Jasnym było, że został do tego zmuszony i że znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie. Jednocześnie problem postanowił odkryć drugą stronę medalu. Ledwie Isa zerwała się na równe nogi, stan Pauliny znacząco się pogorszył, a sama dziewczyna zdawała się być zupełnie martwa. Na szczęście tylko zapadła w głęboki sen, co było normą u ludzi, którzy zaznali zmęczenia poza granicą własnej wytrzymałości. Słowa, które wypowiedziała dziewczyna zniknęły w tym wszystkim w mroku jaskini, więc oprócz faktu, iż Paulina przed kimś ucieka, Isambre niewiele zapamiętała.

Smoczyca znalazła się w impasie. Z jednej strony miała nieprzytomną i ranną dziewczynę, która wymagała opieki, z drugiej musiała upewnić się co z Riverem, bo za żadne skarby nie chciałaby go stracić. Była gotowa mu nawet przebaczyć, byleby tylko był w jednym kawałku. Z podjęciem decyzji pomógł jej Chibi. Biały duszek, kończąc swoje przedstawienie kilkoma szybszymi oddechami, podbiegł do wodospadu, zanurzył w nim łapki i doskakując do śpiącej, otarł jej czoło, z którego nie zeszła jeszcze gorączka. Jego zachowanie jakby samo mówiło "zajmę się nią".
- Zaraz wrócę - powiedziała zatroskana, nie przejmując się kilkoma ominiętymi przez Rivera stalagmitami i zmieniając formę, wyleciała z groty z siłą pocisku balisty. Dzięki zdolności czytania aur bez trudu odnalazła ślad Rivera, ciągnący się bursztynową nitką pomiędzy drzewami. Co jakiś czas przecinały ją wstęgi szarej poświaty, niknącej w miejscach, gdzie żar pierwszej istoty był znacznie wyraźniejszy. River nie był sam. Był tu z nim jakiś człowiek, bądź ktoś kto doskonale maskuje swoją otoczkę.

Nie trwało to długo, jak bursztynowa rzeka doprowadziła ją do zaoranej i częściowo spopielonej polany, na której leżało zakrwawione ciało młodego mężczyzny. Postrzępione włosy, zlepione błotem i krwią opadały na jego oczy, ale z samych rysów ust i brody, Isambre doskonale go poznała. To był River, w dodatku niemal martwy. Z rany na jego piersi, będącej niewątpliwie dziełem miecza, obficie sączyła się krew, a wbite w nią szpony tylko pogarszały sytuację. Bojąc się o życie ukochanego, smoczyca trzęsącymi się łapami owinęła mu ciało resztami jego ubrań i delikatnie pochwyciła je w dłonie.
Avatar użytkownika
Isambre
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » N mar 18, 2018 8:54 pm

        Po wyjściu Isambre z jaskini, Chibi starał się najlepiej jak tylko potrafił wywiązywać ze swojej nowo objętej roli opiekuna Pauliny i chwilowego gospodarza. Może nie często zdarzało mu się zajmować chorymi, ale pamiętał co robił River, kiedy zwierzak wymagał jego uwagi i troski, choć jego właściciel jeszcze wtedy prowadził awanturniczy tryb życia i często właśnie przez niego duszek potrzebował odpowiedniej opieki. Obecnie jednak stworek starał się o tym nie myśleć i nie pokazywać po sobie, że nie bardzo jest w tych sprawach doświadczony, ale starał się. Co rusz również próbował uspokajać wilka by się nie martwił, a nawet kilka razy poprosił go o pomoc, sądząc, że ten powinien najlepiej wiedzieć co się stało jego właścicielce.

        Gdy nowo poznana kobieta skupiła uwagę na swojej torbie, Chibi w mgnieniu oka przysunął jej własność pod dłoń dziewczyny i usiadł przy wilku, by dać jej więcej przestrzeni osobistej, obserwując czujnie jej poczynania, w końcu obiecał Isambre, że się nią zaopiekuje, przy czym od czasu do czasu pozwolił sobie pogłaskać równie kudłatego, czarnego przyjaciela. Czekał na powrót swoich smoczych towarzyszy i reakcje ze strony Pauliny.

***

        Kiedy smoczyca przyleciała na miejsce walki, jej partner był już nieprzytomny, a rany zaczęły się powoli zasklepiać i regenerować przez zjedzone niedawno mięso, które obecnie przemieniało się w jego organizmie w potrzebną energię. Wyjątkiem jedynie było miejsce, gdzie wbijał sobie w pierś własne pazury, ponieważ przez nie, te obrażenia nie były w stanie się zagoić, ale dzięki interwencji czarnołuskiej, powoli poczęły się scalać i zanikać, nawet nie pozostawiając blizn na przyozdobionej już nimi skórze chłopaka. Był wykończony zarówno fizycznie, magicznie, jak i psychicznie, przez walkę jaką właśnie odbył i rozpacz rozdzierającą mu serce przez kłótnię i groźbę utraty ukochanej, z którą miał szczęśliwie zamieszkać i doczekać się potomstwa w nowym, ich wspólnym leżu. Nie miał siły choćby majaczyć w jej objęciach, czy rzucać się niespokojnie podczas lotu, dzięki czemu bez żadnych problemów już po krótkim czasie mogli się znaleźć z powrotem w jaskini skrywanej przez wodospad.
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Postprzez Paulina » Śr mar 28, 2018 10:43 pm

Spoglądała przez pewien czas na Isambre zastanawiając się nad wyjawieniem jej prawdy, ale nie była pewna, czy powinna to robić. Ta decyzja była dla niej trudna do podjęcia, w końcu smoczyca mogła różnie zareagować. Mogłaby ją potraktować jak oszustkę, albo zabić od razu na miejscu. W najlepszym przypadku by ją wygnała, ale z innej strony powinna jej powiedzieć o swojej przypadłości. Może czarnołuska mogłaby jej nawet pomóc, coś na to poradzić. Musiała to przemyśleć. Zamknęła oczy i zapadła w sen.

Kiedy tylko się obudziła zobaczyła Isambre i drugiego smoka. Ten, który ją uratował wydawał się być poważnie ranny, o ile nie umierający, a sama smoczyca bardzo zatroskana i zmartwiona. Usiadła powoli, po czym wykrzywiła się w przypływie przenikliwego bólu, który przeszył jej całe ciało. Stęknęła, lecz najwyraźniej nie zwróciło to uwagi kobiety. Walczyła przez pewien czas z samą sobą o to, by zebrać w sobie siły i wstać. Spojrzała w stronę pary, gdy nagle wyczuła pewien osobliwy zapach w powietrzu. Wydawał się być dziwnie znajomy, ale z drugiej strony zupełnie nowy i obcy. Był wręcz pociągający i przypomniał Paulinie o dręczącym ją głodzie. Miała wrażenie, że to jest coś, czego potrzebuje, coś co jest jej niezbędne do życia. Coś jak woda dla każdej żywej istoty., tak ten zapach wydawał się dla niej niczym wybawienie dla odwodnionego wędrowca.

Wstała ostrożnie, po czym zaczęła powoli sunąć w stronę smoków, co najwyraźniej zwróciło uwagę samej Ismabre. Kiedy już dotarła do pary, przykucnęła przy nich i spojrzała na ślady krwi... Krwi wulkanicznego. Na jej szczęście, bądź nieszczęście, krew była zaschnięta, co i tak nie pozwoliłoby jej wypić. Odczuwała jednocześnie ulgę oraz wściekłość i rozczarowanie. Miała ochotę rozerwać klatkę piersiową mężczyzny, byleby tylko dostać się do interesującej ją juchy. Pokręciła głową, po czym przysiadła przy smoczycy.

- Isambre, chyba muszę ci coś powiedzieć - zaczęła starając się utrzymać pewny ton głosu, co nie było proste. - Ja chyba... - przerwała, po czym ponownie spojrzała na nieprzytomnego smoka. - Nie wiem jak to powiedzieć... - znów się zacięła, lecz tym razem przeniosła wzrok na kobietę. - Nie chcę, byś odebrała to źle, sama jeszcze nie rozumiem tej sytuacji. Nie mam pojęcia co się dzieje, ale wydaje mi się, że... - głos jej się załamał, siedziała przez chwilę w milczeniu, starając się ułożyć to, co ma zamiar powiedzieć. - Ja chyba potrzebuję smoczej krwi... - nastąpiła kolejna pauza. - To nie tak, że po to tu przyszłam. Po wypiciu dziwnej mikstury zaczęłam to odczuwać. Uznałam, że będzie lepiej, jeśli będziesz o tym wiedziała, jeśli jest taka potrzeba, to odejdę i nigdy już tutaj nie przyjdę. - Skończyła, po czym skupiła się na twarz smoczycy wyczekując odpowiedzi.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » So mar 31, 2018 9:22 pm

Po powrocie do jaskini, Isambre udała się wprost do sypialni, gdzie na podeście mającym służyć jej i Riverowi za łoże, położyła delikatnie ciało ukochanego. Przez pierwsze minuty patrzyła na nie ze łzami w oczach, ze strachu nie mogąc poruszyć łapą ani skrzydłem, a co dopiero mówić o udzieleniu mu pomocy. Dopiero kiedy dotarło do niej, że mężczyzna może umrzeć, czarnołuska zebrała się w sobie i z resztek ubrań zaczęła formować opatrunek. Na początku szło jej jednak fatalnie, trzęsące się ręce tylko przeszkadzały jej w zawiązaniu opatrunku, co owocowało jeszcze silniejszym krwawieniem z otwartej rany na jego piersi. Wkrótce od posoki lepiło się już wszystko od podłogi po łapki Chibiego, który naśladując smoczycę próbował pomóc jej w tamowaniu rany. Niestety ostrze, którym wykonano cięcie było na tyle ostre i grube, że swoim czubkiem zaskrobało o mostek, co znaczy, że od utraty serca bądź płuc, Jednookiego uratował jedynie cud. Dodatkowo pazury, które gad sam sobie wbił, nie ułatwiały zadania, a jedynie przyśpieszały utratę krwi. Trzeba je było jak najszybciej wyjąć, a otwory zatkać.

W tym celu Isambre posłużyła się własnym ogniem, którego strumień skierowała pionowo w górę, ogrzewając do białości długi, gadzi jęzor. Następnie używając go jak igły, dotknęła nim ran na piersi kochanka, momentalnie je zasklepiając. W wyniku tego tors smoka po krótkiej chwili stał się dymiącym, czarnym od krwi korpusem, lecz już bez bezpośredniego zagrożenia dla życia Rivera. Dopiero teraz Isambre mogła odetchnąć i o wiele spokojniejsza, owinęła ciało mężczyzny w czysty materiał, jaki wyciągnęła z sakwy. Trzeźwiej też rozejrzała się po jaskini i ze zdumieniem stwierdziła, że Paulina zmieniła miejsce i jest tuż obok.

Wsłuchana w jej słowa, czarnołuska próbowała przyswoić jak najwięcej, ale szok i adrenalina zrobiły swoje.
- Jeśli myślisz, że pozwolę go skrzywdzić to trochę się przeliczyłaś - mruknęła rozgniewana, pozostając w ludzkiej postaci, lecz cały czas będąc gotową do działania. - Możesz powtórzyć? Jak to jest ci potrzebna smocza krew? Do czego? I jaka mikstura? To to, co przede mną ukryłaś w torbie? - zapytała, wskazując ruchem głowy na korytarz za wnęką, gdzie było ognisko i rzeczy ich gościa.
Avatar użytkownika
Isambre
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » N kwi 01, 2018 11:42 pm

        Po przybyciu do jaskini jego rany stopniowo się regenerowały stając się coraz płytsze, ale był to wyjątkowo powolny proces przez osłabienie gada i to, że dopiero po pokonaniu dziwnego uczonego coś zjadł, a konkretniej jego truchło i to nawet nie całe. Przez to spowolnione zasklepianie się tych nowych szram mógłby tego nie przeżyć i zwyczajnie się wykrwawić, gdyby nie prowizoryczna pierwsza pomoc udzielona ze strony smoczycy.

        Podczas gdy ona walczyła by zapanować nad sytuacją i go wyrwać z objęć okrutnej śmierci, on toczył inny pojedynek, taki, z którego dawno temu uszedł z życiem przez łut szczęścia i szybkie przybycie mu z odsieczą innych smoków, a o którym obecnie w ogóle nie pamiętał. Podczas spokojnej podróży przez las natrafił na ubogiego starca i na tym cała historia by się skończyła, gdyby ów starzec nie został napadnięty przez bandę rzezimieszków. Jednooki mając wciąż w pamięci irytujące nagany ze strony swojej elfiej przyjaciółki odnośnie nienawiści, bądź obojętności wobec ludzi i ich cierpienia, dla świętego spokoju postanowił od niechcenia stanąć w jego obronie i w mgnieniu oka przegonił wszystkich zbójów przy pomocy tylko jednej ręki, bez konieczności przybrania swojej naturalnej formy. Nie zwracając po tym uwagi na ocalonego mężczyznę, postanowił jakby nigdy nic odejść w swoją stronę nie zamieniając z nim choćby jednego słowa, lecz jak się zaraz okazało nie był w stanie oderwać stóp od ziemi. Zaskoczony tym zjawiskiem zwrócił wzrok na podłoże wokół niego, gdzie zaczęły przez trawę przebłyskiwać linie z symetrycznymi symbolami i z nakreślonymi runami, a kiedy ich wyrazistość przybrała na sile i rozświetliła nocny mrok, jakaś potężna moc powaliła go i przydusiła do ziemi, tak że nie mógł oderwać choćby głowy by spojrzeć na swojego oprawcę. A tym okazał się uratowany przez niego starzec. Szybko też z lasu wyszli tamci rozbójnicy i z jakiegoś powodu odporni na to zaklęcie zawlekli unieruchomionego Rivera, będącego w ludzkiej postaci, do stojącego nieopodal wozu z dość sporych rozmiarów celą. Zaraz po zamknięciu w niej i ruszeniu pojazdu, chłopak zmienił się w gada i spróbował się uwolnić, ale znów został potraktowany tym samym zaklęciem, niewiele więc był w stanie zrobić.
        Już wtedy wiedział, że ma do czynienia z wyjątkowo potężnym czarnoksiężnikiem, z którym starał się targować o swoją wolność, a do tego obiecywać oddawanie mu części swoich łupów i zapewnienie ochrony jego wieży, ale starzec zbywał go milczeniem, albo mrożącym krew w żyłach śmiechem. Mężczyzna nie zdradził zamiarów wobec młodego (zaledwie czterystu letniego) smoka, nawet gdy był ciągnięty na zaklętym łańcuchu prosto do ponurych ruin na bagnach, gdzie już po kilku dniach poddawany był bolesnym badaniom prowadzonym przez Szalonego Drasthara. Szprycowany był różnego rodzaju obrzydliwymi miksturami, albo mieszankami wchłanianymi przez skórę, bądź wstrzykiwanymi pod nią, a karmiony był jedynie plączącymi się w tym miejscu ożywieńcami stworzonymi przez maga i wyjątkowo starym już smoczym mięsem. Ledwo miał siły, aby wciąż się nie poddawać i powoli odchodził od zmysłów, lecz wtedy nastał sądny dzień, mający ukrócić jego męki, a czarnoksiężnika uczynić najpotężniejszym na całym świecie, nie tylko czarodziejem, ale również smokiem, w którego miał się zmienić ostatecznie po zjedzeniu gadziego serca, które z taką starannością do tego przystosowywał przez swoje eliksiry i zaklęcia, gdyż po spożyciu niewielkiej ilości krwi Rivera, przeobraził się w smoczo-ludzką kreaturę, ponieważ niektóre z jego ludzkich tkanek nie były w stanie się rozrosnąć do jaszczurzych rozmiarów, przez co albo odpadały od jego ciała, albo pozostawały groteskowo małe w porównaniu do na wpół pokrytych łuskami i zwiększonych części, które miejscami wyglądały jak u prawdziwego smoka.

        River szarpnął się i skrzywił z bólem, kiedy Isambre zaczęła przypalać mu rany i widać po nim było, że nie jest to dla niego przyjemne doświadczenia, a do tego zaczął jeszcze lekko drżeć przez paskudne wspomnienie, które obecnie powtórnie przeżywał, a którego przez te wszystkie lata nie był w stanie zapomnieć nawet w jakiejś drobnej części. Bliskim też był moment jego wybudzenia, co było dobrze widoczne przez wyraz jego twarzy. Znajdował się na granicy snu i świadomości kiedy dotarły do niego strzępki rozmowy między kobietami.
        - Mmm... Krew... - mruknął cicho przez sen z zamyślonym grymasem na twarzy, który zaraz przeobraził się w niepokój. - Smo-cza... Krew... Moc... Drasthar...! - krzyknął z wielkim przerażeniem podnosząc się gwałtownie do pół siadu, wybudzony nagle ze swojego snu-wspomnienia, ale zaraz się wykrzywił klnąc jak szewc pod nosem i sycząc wściekle. Złapał się przy tym za piekącą go ranę na piersi i lekko skulił, by jakoś opanować tę nieprzyjemną falę bólu promieniującą na niemal całe jego ciało. Potrzebował chwili by się opanować. Powiódł słabo spojrzeniem płomiennego oka po obu kobietach i położył się z powrotem zamykając swoje jedyne oko.

        - A podobno to ja... - zaczął, starając się mówić bez przerw powodowanych nasilającym się promieniowaniem w klatce piersiowej - jestem tym złym... Co się tu dzieje? - spytał tonem jakby mało go to obchodziło, ale w rzeczywistości był bardzo zmartwiony tym co zobaczył w ich, a zwłaszcza aurze Isambre. - Masz wzburzoną aurę, wydajesz się być zła, a jej jest natomiast zaniepokojona. Jakieś kłopoty za sobą ściągnęła? - zapytał z również wzbierającym gniewem na nieproszonego gościa, a z tych emocji lawowe rzeki między kamiennymi łuskami jego prawej ręki wypełniły się ogniem zajmującym całe jego odrośnięte ramię. Choć nie był w stanie obecnie za wiele zrobić fizycznie, duchowo i mentalnie był gotów do zajadłej walki w obronie swojej ukochanej.
        - Z resztą... Jakie to ma znaczenie skoro jestem tylko durniem nie różniącym się niczym od ludzi i to nawet tych najgorszego rodzaju o ile mnie pamięć nie myli. - Burknął wyprany z jakichkolwiek emocji wspominając słowa smoczycy, które do niego skierowała podczas ich nie tak dawnej kłótni. Otworzył oko, ale już nie spojrzał na żadną z nich "wpatrując" się jedynie ślepo w sklepienie groty. Nie rozumiał, czemu smoczyca go tu przytargała skoro nie chciała go widzieć i jasno mu to uświadomiła. Nie chciał zostawiać Isambre bo kochał ją do szaleństwa, ale w takim wypadku wolał już zdechnąć żałośnie na zniszczonej przez siebie polanie, niż dalej ją nieświadomie krzywdzić swoim zachowaniem, a może nawet samą obecnością. Zacisnął pięści, ale nic się już nie odezwał czekając na ich wyjaśnienia, albo ich brak, było to dla niego bez znaczenia.
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Postprzez Paulina » Pn kwi 09, 2018 10:05 pm

Paulina cofnęła się delikatnie, aby tylko zwiększyć dystans między nią, a wyraźnie rozgniewaną Isambre. Prawdopodobnie oskarżała ją o to co stało się z czarnołuskim smokiem, który ją uratował. Nie miała pojęcia, kto mógł to zrobić, wiedziała jednak, że to nikt z jej dawnych towarzyszy, gdyż żaden z nich nie polował na te pradawne jaszczury, stąd ona również tego nie robiła.

Ponownie spojrzała się na twarz smoczycy, po czym przełknęła ślinę i otworzyła lekko usta, lecz nie potrafiła wydobyć z siebie nawet pojedynczej głoski. Chrząknęła, po czym ponownie skierowała swój wzrok na lico Isambre, mówiącą, że nie chce dłużej czekać na odpowiedź z jej strony.

- No dobrze. Może zacznę od początku. Dawno temu zostałam porwana przez naukowców, którzy chcieli stworzyć z człowieka coś na wzór super żołnierza. Przeprowadzono na mnie wiele eksperymentów, ale na szczęście przed tym ostatecznym uratował mnie mój wilk i przyjaciel, Kieł - po tych słowach pogłaskała go, a ten jedynie zamachał delikatnie ogonem. - Od tego czasu poluję na nich, by w końcu zakończyć ten proceder, aby już nikogo więcej nie skrzywdzili. - Zaczerpnęła powietrza, po czym delikatnie je wypuściła, dając chwilę czasu kobiecie na przyswojenie informacji, które właśnie Paulina jej przekazała. - A jeśli chodzi o fiolkę, o której mówiłam, to zabrałam ją z jednego z laboratoriów. Substancja w niej zawarta dała mi siłę na krótki okres czasu, lecz teraz odczuwam dziwny głód, który nakierowuje moje myśli w stronę smoczej krwi, ale nie mam zamiaru was skrzywdzić. - Przerwała, po czym przełknęła ślinę. - Nigdy nie walczyłam przeciwko smokowi i nie mam zamiaru tego zmieniać, choćbym miała paść trupem, a na pewno nie chcę skrzywdzić was.

Po skończonym monologu wpatrywała się w oczy smoczycy, próbując wyczytać z nich cokolwiek, lecz nie potrafiła tego zrobić, a zwłaszcza, że nigdy nie była w tym dobra. Odosobnienie odciskało na niej swoje piętno, nie potrafiła odpowiednio zareagować w takich sytuacjach i nie miała pojęcia, co powinna zrobić, dlatego też postanowiła wyznać prawdę. Była gotowa na to, by wynieść się z jaskini smoczej pary, choć nadal nie czuła się w pełni sił.
Avatar użytkownika
Paulina
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Erdalien, Dorgoth,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba emanacja o w dużej mierze żelaznej barwie posiada liczne wgniecenia na powłoce, są one widoczne, ponieważ różnią się odcieniem, dokładniej mówiąc, mają kolor cynowy. Tu I ówdzie widać barachitowe, drobne zawijasy. Poświata zaś szmaragdowa jednakże miesza się też z rubinowym blaskiem, co czyni ją wyjątkową. Niesie wraz z sobą zapach ludzkiego potu. Powierzchnia bardzo twarda, nie ma mowy o jej złamaniu. Gnie się łatwo i grozi ostrymi krańcami. Lepiej więc nie ulegać pokusie, wywołanej przez pokrywający ją aksamitny puch. W smaku głównie sucha niekiedy jednak robi się lepka.
Wygląd: Jest urodziwą kobietą o okrągłej twarzy. Ma brązowe włosy, które sięgają jej do ramion, niewielki nos, małe usta. Jej oczy są niebieskie, chodź czasem zmieniają kolor na zielony, co może być skutkiem eksperymentów, które były na niej przeprowadzane. Ma średniej wielkości, kształtne piersi. Jest szczupła, lecz jej ciało jest umięśnione. Na jej płaskim brzuchu widać zarys ... (Więcej)
Uwagi: Jest niezbyt przyjazna i oschła.

Postprzez Isambre » Wt kwi 17, 2018 10:31 pm

Na szczęście ciało Rivera współpracowało z Isambre i już po chwili te najgroźniejsze rany zostały zatamowane i zasklepione prowizorycznymi bandażami z resztek koszuli gada. Gdyby nie jej szybka reakcja, mężczyzna zmarłby z powodu zbyt dużej utraty krwi, powoli zatapiając się we własnych snach, biorąc je za kolorową rzeczywistość. Obserwując dymiące jeszcze kratery po szponach i mieczu, smoczyca starała się zapanować nad strachem i gniewem, toczącymi zaciekłą walkę w jej sercu. Z jednej strony kobieta była zła na narzeczonego za wszystko, co ich spotkało, lecz z drugiej nie mogła go przestać kochać. Przeznaczenie nie miało w zwyczaju wypuszczać istot ze swoich objęć bądź spychać ich z wytyczonych ścieżek. Skoro smoki ofiarowały sobie serca, musiały same jakoś pokonać wszelkie trudności na swojej drodze. W takiej chwili Isambre wspominała ojca, starego alchemika z przełęczy, który całe wieki temu poddał się młodej smoczycy, nie mając sił i szans na przeżycie Wojny. Wtedy głos zabrało fatum każąc kobiecie zaopiekować się wojownikiem, a kilka wieków później uczynić go szczęśliwym ojcem. Zanim jednak do tego doszło, para na pewno zmagała się ze światem zewnętrznym i wewnętrznym, nie raz skacząc sobie do gardeł. Isambre wiedziała, że ją i Rivera też to czeka, bowiem nie można przeżyć wieczności bez kłótni. To na nich najlepiej buduje się związek.

Po zakończonej walce o życie wulkanicznego gada, pomocnik smoczycy padł na pyszczek i skamląc, zaczął układać się do snu, gdyby nie Isambre, która zaczęła go wycierać, aby posoka nie zaschła na jego futerku.
- Idź się umyj i połóż się obok wilka - poleciła przyjacielowi, a następnie zwróciła się ku Paulinie, taksując ją podejrzliwym wzrokiem.
- Posłuchaj - zaczęła głosem pełnym wyrozumiałości. - Przykro mi z powodu tego, co cię spotkało, ale to nic między nami nie zmienia. Rozumiem, że cię ścigają, ale nie pozwolę ci narazić tego wszystkiego, co chcę tutaj zbudować z... Riverem - wskazała na wciąż śpiącego smoka, wyrzucając z siebie część negatywnych emocji.
- Wierzę w twoje dobre intencje i mam nadzieję, że dasz radę się temu przeciwstawić, bo ja też nie chcę cię skrzywdzić. Nie jestem smokiem, który zabija dla przyjemności, jak niektórzy... - spojrzała karcąco na nieprzytomnego "męża", z którym, gdyby nie nimfy i dziwny atak na jego osobę, mogłaby właśnie w tej chwili uprawiać miłość.

Nieoczekiwanie smok sam się przebudził i zaczął coś mruczeć niezrozumiale, co szybko przerodziło się w sylaby i bardziej złożone zdania. W pierwszej chwili Isambre chciała zmusić go do położenia się z powrotem, lecz ten sam opadł i wyraził swoje oburzenie.
- Nie mam zamiaru cię za to przepraszać - odpowiedziała Riverowi, odsuwając się od niego. - I podtrzymuję swoje stanowisko. Jesteś durniem, ale byłabym okrutna, gdybym pozwoliła ci umrzeć na tej polanie. Zrozum, że mi zależy, a ty zachowujesz się tak, jakbyś chciał wszystko zepsuć.
Następnie smoczyca wyminęła gościa i sama poszła się obmyć pod spadającym wodospadem. Wróciła jednak do środka po paru minutach, znacząco rozluźniona i mniej rozgniewana niż przedtem.
- Zacznijmy może od początku - zaproponowała Paulinie, siadając pod ścianą, w równej odległości między nią, a rannym. - Jak mogłabym ci pomóc? Oczywiście wiesz, że na długo nie możesz tu zostać. Jeśli ścigają cię jakieś demony to musisz odejść. Nie chcę szukać nowego domu, ale nie przepędzę cię bezbronnej.
Avatar użytkownika
Isambre
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » Śr kwi 18, 2018 10:07 pm

        Gad westchnął ciężko, wpatrując się tępo w sklepienie jaskini, dalej nie rozumiejąc czy ich nieproszony gość był dla nich zagrożeniem i dlaczego Isambre była taka wzburzona... Choć z tym drugim mógł się domyślać, że to on był powodem jej gniewu. I tu pojawiała się kolejna zagadka, w której Isambre samej sobie przeczyła. Może i nie miała serca zostawiać go na pastwę losu na tamtej polanie, ale równocześnie przy tym nie krępowała się z okazywaniem wobec niego złości. "Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet", pokręcił w duchu głową zastanawiając się dlaczego w ogóle los postawił na jego drodze kobietę, skoro nie nadawał się na partnera i ciągle tylko krzywdził swoich bliskich. Czyżby samotność, bo Chibiego nie można nazwać odpowiednim towarzyszem dla smoka, aż tak dała mu się we znaki, że zamiast rzucić się do gardła napotkanej smoczycy, poddał się jej czarowi? A może rzeczywistość była zupełnie inna, a on myśląc egoistycznie starał się sobie wmówić, że jest na odwrót? Czy to faktycznie z nim jest coś nie tak? Cóż... przynajmniej na to ostatnie pytanie mógł odpowiedzieć. Oczywiście, że w nim tkwił cały problem - co to za smok który woli większość czasu spędzać w słabej, śmiertelnej powłoce, zamiast onieśmielać żałosnych człowieczków swoim majestatem i prawdziwą potęgą. Przecież przez te wszystkie lata jakie spędził w ludzkiej skórze nigdy nie spotkało go nic dobrego (no może prócz spotkania z Isambre, ale w obecnej sytuacji nie był tego do końca pewny), za to zawsze spotykał się jak nie ze współczuciem, to zaraz szyderstwem i upokorzeniem, a przecież był smokiem i to nawet całkiem silnym mimo swoich gabarytów.

        Słowa partnerki zbył jedynie cichym prychnięciem i odwróceniem od niej głowy, przy czym zamknął oko i ignorując rozlewający się po ciele ból postarał się zasnąć. Ciężkie to było do realizacji przez pobrzmiewające echem wspomnienia podsycające nienawiść do ludzkiego gatunku i smród tegoż wypełniający jego - o ile wciąż mógł tak uważać - jaskinię. Nie wspominając już o rozmowie kobiet, na której, mimo silnych chęci zignorowania, się skupiał. Choć jakby się głębiej nad tym zastanowić to najgorsze w tym wszystkim było bezczynne leżenie, co drażniło go chyba jeszcze bardziej niż obecność ludzi bądź czarodziejów. Z tego co pamiętał nigdy nie był najlepszym pacjentem, nawet w dawnych czasach kiedy nawiązał pierwszą silną przyjaźń w swoim życiu z młodą elfką prowadzącą pustelnicze życie.
        Usilnie starał się pozostać w miejscu i przynajmniej na moment się zdrzemnąć, ale nie wytrzymał zbyt długo, okropnie się przy tym wiercąc. W końcu się podniósł do pół siadu, znów skrzywił, ale tym razem wytrzymał, a zaraz po tym postanowił wstać na równe nogi, akurat jak Isambre odeszła w stronę wodnej ściany.

        - Denerwujesz mnie, ale denerwują mnie niemal wszyscy ludzie. Do tego jak się pewnie domyślasz nie mam najlepszego humoru, nie przejmuj się tym, bo póki mnie nie sprowokujesz może dożyjesz następnego wschodu słońca - mruknął do Pauliny przyciszonym tonem i konspiracyjnie zerknął w stronę Isambre, czy aby jeszcze nie wraca. - Jeśli tobie się polepszy, a jej się nic nie stanie i nie będzie o niczym wiedzieć, dam ci... - zacisnął smoczą rękę w pięść i wytrzymał, aby się nie skrzywić przy niej, gdy jego mięśnie się spięły. Widać po nim było, że z trudem przychodziło mu to co mówił, przez przykre wspomnienia, o których nie zamierzał nikomu mówić, choćby własnej partnerce. - Dam ci odrobinę swojej krwi, jeśli dobrze wszystko zrozumiałem. Tylko jak ona zaśnie, jeśli wytrzymasz. - Zamyślił się przestając zwracać uwagę na Paulinę, jakby w ogóle jej tu już nie było. Przeciągnął się, zaciskając zęby i ruszył ostrożnie oraz bez pośpiechu w stronę wyjścia z groty.

        - Prześpię się na zewnątrz - rzucił od niechcenia, nie wiedząc po co się w ogóle smoczycy tłumaczy ze swoich działań, mijając ją w korytarzu.
        Nie zniknął jednak od razu po drugiej stronie wodnej ściany, a zatrzymał się centralnie pod nią oddając się kojącej pieszczocie chłodnego wodospadu. Nie trwało to jednak długo, może kilka minut, po czym zniknął. Przeszedł się po najbliższej okolicy, mając zbiornik wciąż w zasięgu wzroku, a następnie wchodząc na wzniesienie kryjące pod sobą ich grotę. Poddał się bezwładnie sile grawitacji, upadając na wznak z rozrzuconymi na boki kończynami i oddając się w objęcia ciepłych słonecznych promieni, niemal ostatnich tego dnia, ponieważ ich właściciel zaczynał zmierzać ku zachodowi, by tam się schować i ułożyć do snu.
Avatar użytkownika
River
Senna Zjawa
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. ... (Więcej)
Uwagi: Przez ludzi częstokroć nazywany Jednookim. Jego prawdziwe imię to Allanir. Nazwał się River po obudzeniu się w "nowym" świecie.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Las Driad

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron