[Las Driad]W poszukiwaniu domu


Kraina baśniowych stworzeń, gdzie mgliste polany i rozległe lasy zamieszkują majestatyczne pegazy i jednorożce, a gdzieś w głębokimi lesie spotkać możesz cudownie piękne, leśne Driady. To właśnie w tym lesie położony jest wielki Jadeitowy Pałac Królowej Driad i ich święte miasto ze Źródłem Nadziei i Ołtarzem Nocy.

Postprzez Isambre » Śr paź 11, 2017 5:56 pm

Skąd przybyli Isambre i River

- Najpierw polecimy na południe do Lasu Driad - postanowiła Isambre przeobrażając się w smoczycę i dołączając do ukochanego. Sakwę z drobiazgami i drzemiącym Chibim przewiesiła sobie przez jeden z kolców na pysku, by podczas podróży nie rzucało ani nią, ani jej zawartością. - Chibi uwielbia drzewa, więc nie chcę go zmuszać do mieszkania w górach. Po za tym będzie tam spokojniej, wiem, że niewiele ludzi, a tym bardziej smoków zapuszcza się w tamte rejony, a lasu pilnują druidzi, nimfy, driady i elfy. Nic nam tam nie będzie zagrażać.
Większa część podróży minęła im na spokojnym szybowaniu, ciepłe prądy poniosły ich ku południowo-zachodnim częściom kontynentu, zapewniając wspaniałe widoki. Isambre przez cały czas trzymała się blisko Rivera, rzucając mu pełne miłości spojrzenia w przerwach między kolejnymi zachwytami światem, migającym im pod skrzydłami. Morze zieleni naprzemiennie ustępowało ciemniejszym lasom, przecinały je rzeki, jeziora oraz wyspy, będące w rzeczywistości ludzkimi wioskami i miastami. Ekradon, Valladon i wiele innych pojawiały się i znikały, wytyczając swoją obecnością trasę ich przelotu w poszukiwaniu nowego domu.

Postoje organizowali wieczorami, kiedy słońce powoli chowało się za horyzontem, napełniając gadzie powieki snem. Isa zawsze lądowała pierwsza, uprzednio dwa razy kołując nad miejscem, by sprawdzić czy jest bezpiecznie. Dawała tym wyraźny sygnał, że chce odpocząć i zebrać siły przed kolejnym etapem. Podczas przerw w podróży Chibi niemal nie odstępował jej na krok. Smoczyca bardzo chętnie się z nim bawiła i zalewała go lawiną pieszczot, ku ogromnej uciesze białego stworka, który chichotał i śmiał się do rozpuku. Nie omijało to także Rivera. Przed każdym snem Isambre wtulała się w swojego narzeczonego i zasypywała go pocałunkami. Przynajmniej w momentach, kiedy rozmowa nie była potrzebna. W przeciwnym razie czarnołuska opierała głowę na jego piersi i obserwując gwiazdy, dzieliła się z wybrankiem wszystkimi emocjami, obawami i marzeniami, szczęśliwa, że ma go przy sobie.

- To tutaj? - zapytała, któregoś dnia, kiedy dwa smoki wyleciały spomiędzy chmur, a im oczom ukazał się skraj bujnego lasu w fazie rozkwitu. Smoczyca ostatni raz widziała Las Driad ze dwa wieki temu i to przelotnie od strony morza, więc jej wiedza o tym miejscu ograniczała się do opowieści innych. Mimo to optymizm jej nie opuszczał i gdy tylko pierwsza linia drzew znalazła się w zasięgu zionięcia ogniem, Isambre gładko wylądowała i zasłoniła się iluzją, przybierając postać pięknej, ludzkiej dziewczyny o smoliście czarnych włosach, odzianą jedynie w białą bluzkę i czarną spódnicę z rozcięciem z prawej strony. Tak ubrana zaczekała aż River do niej dołączy, a gdy ten to zrobił Isa wzięła Chibiego na ręce i tuląc go, stanęła przed ukochanym.
Avatar użytkownika
Isambre
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Tarilion, Fergus, Paygen,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » Pt paź 13, 2017 11:30 pm

        - Masz rację - zgodził się z partnerką na temat tego, gdzie ich biały podopieczny czuje się najlepiej. Doskonale pamiętał jak wiele razy maluch niemalże gasnął w oczach, kiedy pijany gad przedłużał swój pobyt w mieście z dala od leśnych jagód, aury i powietrza. Choć musiał przyznać, że za każdym razem zwierzak coraz to lepiej znosił dłuższe postoje w stworzonych przez człowieka, kamiennych osadach. - On nie jest stworzony do życia w górach. Cięższe powietrze, mroźne wiatry i przytłaczające ciśnienie... Jestem zaskoczony, że tak dobrze zniósł pobyt u twoich rodziców. - Lekko uśmiechnął się do niej i wzbijając się ponad warstwę chmur poszybował wraz z ukochaną w stronę ich nowego domu. - Dobrze, że chociaż znalazł sposób jak znosić podróże lotnicze. - Zaśmiał się cicho zerkając na biały, wystający z sakwy towarzyszki, łepek.

        - Tak, będziecie tam bezpieczni - mruknął cicho i skupił się na locie.
        Musiał jej przyznać całkowitą rację. Wcześniej nawet nie przeszło mu to przez głowę, myślał jedynie o miejscu podobnym do tego, o którym ona marzyła, nie biorąc pod uwagę czy okolica byłaby bezpieczna czy nie. Był na siebie zły za to, ale nic po sobie nie pokazał, aby nie martwić ukochanej. Nie mówił jej też, że obecność nimf i driad w bliskiej odległości od ich przyszłej kryjówki mogła nie być taka dobra jak jej się wydawało, w szczególności dla niego jako mężczyzny, jednakże i ten fakt przemilczał, nie chcąc dawać powodów do kłótni. I tak miał szczęście, że spotkali jedynie jego wampirzą kochankę, a nie jedną centaurzycę, która była mu niezwykle bliska, ale... Z tej znajomości wolał się partnerce nie tłumaczyć by nie zostać wyśmianym. Smok uprawiający seks z pół-koniem pół-kobietą, no jak to brzmi?!

        Nie bronił Isambre obniżania lotu, aby móc podziwiać widoki rozciągające się pod nimi, ale nakazywał skrycie się ponad chmurami kiedy przelatywali nad większymi, bardziej rozwiniętymi pod względem broni, miastami. Nie chciał ryzykować trafienia przez zatrutą strzałę, lub przeszycia ciała, któregoś z nich na wylot pociskiem z balisty. Poza tym wzbudziliby jedynie niepotrzebną sensację i zwiększyliby prawdopodobieństwo natknięcia się na łowców smoków, którzy rzucili by w diabły obecne profesje by się wzbogacić i otrzymać miano Smokobójcy lub Pogromcy, a to zakochanym gadom w niczym by nie pomogło.

        Na samym początku kiedy Isambre spiralą kierowała się w stronę ziemi, kilka razy krążąc nad upatrzonym przez siebie miejscem, River myślał, że to jakaś zabawa, albo zaproszenie do podniebnego tańca. Szybko się dowiedział, że chodziło o zwykły odpoczynek i doskonale ją w tej kwestii rozumiał, w końcu nie tak dawno temu doznała poważnych obrażeń skrzydeł i grzbietu, dlatego nie chciał nadwyrężać jej sił. Kiedy wylądował obok niej chciał powiedzieć, że mogła go poinformować o chęci zrobienia przerwy i wtedy sam sprawdziłby okolicę, ewentualnie przegonił zagrożenie, ale przypomniał sobie słowa Olineii. Nie wiedział czy jego wybranka była by szczęśliwsza gdyby siedziała tylko w jaskini i zajmowała się typowo kobiecymi sprawami, podczas gdy on chodziłby na polowania, sprawdzał teren i odstraszał, bądź pozbywał się niebezpieczeństwa w ochronie jego bliskich. Na ten czas jednak nie chciał w niczym ograniczać partnerki, dlatego milczeniem zgodził się by to ona zarządzała postoje i sprawdzała teren, za to on w rewanżu udawał się w gęstwinę na polowanie. Nie tylko było to sprawiedliwym podzieleniem się obowiązkami, ale także mógł się bardziej przyzwyczaić do niesprawnego w pełni wzroku. Musiał jednak przyznać, że nowa percepcja niezwykle ułatwiała poszukiwanie zdobyczy nocą (która trwała dla niego cały czas), przez stygnące ślady kończyn i aury zostawione w okolicy. Dlatego nie było dla niego problemem szybkie zdobycie czegoś na kolację.

        Wracając z polowań i zastając towarzyszkę bawiącą się w najlepsze z najmniejszym członkiem ich grupy, posyłał w ich stronę ciepły, przyjazny uśmiech i zajmował się przyrządzeniem dla siebie i wybranki, a zwłaszcza dla niej, posiłku. Ciężko mu było sobie wyobrazić smoczycę umazaną krwią przez to, że jadła na surowo upolowaną przez Jednookiego sarnę. Dla niego tak mięso smakowało najlepiej, ale głupio się czuł posilając się w ten sposób, więc piekł i sobie kawał sarniny nad ogniskiem. Zazwyczaj gdy miał wolniejszą chwilę, od przyszykowywania im wygodnego spania, bądź względnie smacznej strawy, dołączał do ich zabawy śmiejąc się razem z nimi, choć nie tracił czujności. Odwzajemniał także wszelkie czułości jakie później posyłała mu Isambre, gdy wszyscy już byli najedzeni, a Chibi smacznie spał. W momentach pozbawionych namiętności bez żadnego niezadowolenia czy skrępowania, brał czynny udział w rozmowie z nią jeśli tego wymagał temat, jednakże gdy przede wszystkim ona dzieliła się z nim swoimi wątpliwościami i obawami, po prostu uważnie ją słuchał w milczeniu, okazując jej wsparcie przez tulenie do siebie i głaskanie po włosach, ramieniu lub plecach. Wydawało mu się to lepszą odpowiedzią w tych kwestiach, niż powtarzanie w kółko bezmyślnie: "Wszystko będzie dobrze". Nie chciał wyjść na kłamcę jeśli spotkałoby ich się coś przykrego.

        - Tak to tu. Nie wiem tylko czy za wodospadem jest jakaś jaskinia, przez mój... - zaciął się i głęboko zamyślił, zastanawiając się jak najlepiej ubrać w słowa stary lęk przed wodą, nie przyznając się jednocześnie otwarcie do tego. Wylądował obok niej i również przybrał ludzką postać... No prawie ludzką, gdyby mnie prawa ręka i okolica prawego oka otoczone jego czarnymi, wulkanicznymi łuskami. - Przez mój głeboko-wodowstręt. - Dokończył nagle z pełnym satysfakcji uśmiechem, gdyż udało mu się osiągnąć swój mały cel. - Jeśli chcesz możesz to sprawdzić, a ja przejrzę okolice, upoluję coś i przypilnuję Chibiego kiedy będzie sobie szukał jakiś jagód. Chyba, że ja mam to zrobić, ale wtedy na kolację dostaniesz ryby, jak wrócicie. - Zaśmiał się z rozbawieniem jakby to miała być groźba. On osobiście wolał jeść normalne mięso, zawierające kości, nie ości, ale dał ukochanej wybór, które z zadań wolała by sobie wziąć.
Avatar użytkownika
River
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy sięgające mu za kark z tyłu głowy. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska. Za to drugie obserwuje dziko okolicę swoją złotą tęczówką, w której kryje się czarna wąska źrenica ustawiona pionowo. Zawsze jest widoczna i na myśl przywodzi ślepie jakiegoś gada. Gdy mężczyzną targają silne, negatywne ... (Więcej)
Uwagi: Nie przepada za wodą. Raz na jakiś czas się wykąpie w cebrze z wodą, czy na płyciźnie jakiegoś dzikiego oczka wodnego, ale nic poza tym. Nie umie pływać i brak gruntu pod nogami/łapami gdy ... (Więcej)

Postprzez Isambre » So paź 14, 2017 4:25 pm

- O nie - powiedziała Isambre, podrzucając radośnie Chibiego, który wylazł z sakwy i zaczął rozglądać się dookoła, próbując zrozumieć o czym smoki rozmawiają. - Chibi i ja pójdziemy popływać, a ty możesz coś upolować i nazbierać dla niego jagód. Później do nas dołączysz. Chyba, że twój wodowstręt jest silniejszy, niż twoja chęć wykąpania się ze mną - dodała uśmiechając się i przesyłając ukochanemu całusa, a następnie odwracając i kierując się w stronę stawu. Maluch, którego ucieszył fakt zabawy w wodzie z czarnołuską, ochoczo wdrapał się na jej ramię i pomachał Riverowi, choć wcale nie żegnali się na długo. Wszystko zależało od tego jak szybko Jednooki uwinie się ze swoim zadaniem i wróci do członków swojej nowej rodziny.

Tymczasem Isambre pozbywała się iluzjonistycznych warstw ubrań na swoim ciele. Chciała zachować ludzki wygląd, by nie wystraszyć zwierząt, których nagła ucieczka mogłaby dać do myślenia mieszkającym w lesie nimfom. Drugim powodem był rozmiar stawu, przypominający wydrążony lej, z jednej strony porośnięty krzewami i trawą, a z drugiej wchodzący w skład górskiej ściany i załamujący się wraz z obecnym tu wodospadem. Kiedy z garderoby smoczycy zniknęło wszystko oprócz bielizny, z radością wskoczyła do zbiornika, ciągnąc za sobą równie roześmianego stworka. Należała im się chwila relaksu po wielogodzinnych lotach i spaniu na ziemi. Chibi wykorzystywał czas pływając, uczepiony łapkami karku dziewczyny, która razem z nim nurkowała i beztrosko się chlapała, chichocząc z tą samą energią, która towarzyszyła jej w Efne podczas spotkania z Miriam. Później maluch sam już próbował pływać, a nawet gonić małe ławice rybek, przemykające mu pod nogami, podczas gdy Isa wylegiwała się na słońcu, unoszona na wodzie. Szum wodospadu w ogóle im nie przeszkadzał, oboje przestali zwracać na niego uwagę, zajęci zabawą.

- Podoba ci się tu? - zapytała po chwili smoczyca, na co biały stworek wdrapał się na jej brzuch i pokiwał potwierdzająco główką, strzygąc długimi uszami. - To dobrze, bo chyba tu zamieszkamy - dodała, drapiąc małego po grzbiecie.
Nie chciała co prawda robić mu wielkiej nadziei, ale szczęście, które ją ogarnęło przysłoniło na moment zdrowy rozsądek. Isambre zdawała sobie sprawę z tego, że zagrożenie istnieje, nawet jeśli szansa na jego spotkanie obecnie równała się zeru. Mimo to smoczyca była dobrej myśli i tego samego oczekiwała od swojego narzeczonego i pupila.

- Chodź, sprawdzimy czy za wodospadem jest jaskinia - powiedziała do malca, podchodząc do spienionej ściany spadającej wody. Wodospad z lewej i z prawej otoczony był skalnymi, porośniętymi mchem półkami, które pod ostrym kątem znikały za wodą i łączyły się z litą częścią góry. Ciek wodny nie miał tu żadnych odskoków, spadał w jednej, prostej linii, tworząc nieprzenikniony mur. Isambre powoli przyłożyła do niego rękę, pozwalając białej pianie zakryć ją do końca, a następnie wsadziła ją głębiej, cały czas czując opór spadającej wody.
Chibi przyglądał się jej z dużym zainteresowaniem i sam od czasu do czasu próbował powtórzyć jej ruchy, lecz miał za małe łapki i szybko je chował w obawie przed zrobieniem sobie krzywdy.
- Chyba coś tam jest - powiedziała, czując powiew wiatru na wilgotnej dłoni. - Zaczekamy na Rivera i sprawdzimy to razem - zarządziła i wyszła z Chibim na brzeg, by wysuszyć się na słońcu.
Avatar użytkownika
Isambre
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Tarilion, Fergus, Paygen,
Rasa: Smoczyca
Aura: Jeżeli zechcesz zatrzymać się na moment by poznać tę silną i aksamitnie matową aurę, otulą Cię pięknie wysycone, barachitowe skrzydła. Chociaż barwa przytłumiona jest przez lata, intensywność koloru nie wyblakła ani odrobinę, a brak jego połysku, uzupełnia przepiękny i jasny blask szafiru. Odcięty od świata początkowo usłyszysz jedynie ciszę, przyjemną, łagodną i kojącą. Dopiero po chwili dołączy do niej trzask iskier, potęgujący ciepłe odczucia. Oddychając otaczającym Cię powietrzem, poczujesz wiele zapachów i ciężko Ci będzie wyłapać jeden dominujący. Zaniechaj tych prób i zmiast nich, skup się na bogatym bukiecie jako całości, który na myśl przywiedzie swobodne loty pośród gór i lasów, wynoszące Cię ponad wszelkie troski. Chociaż otaczające Cię skrzydła są jedwabiście gładkie w dotyku i elastyczne, rozpięte są na twardym kostnym szkielecie, którego każdy palec zwieńczony jest ostrym pazurem. W smaku aura jest przede wszystkim bardzo lepka i kleista, ale znajdzie się w niej też spora doza łagodności. Po za nimi da się też wyczuć subtelnie kwaskowe nuty, przeplecione delikatnie słonawym posmakiem.
Wygląd: Po nałożeniu na siebie Iluzji, Isambre przyjmuje postać niskiej, czarnowłosej kobiety o smukłej, wątłej sylwetce i łagodnych rysach twarzy. Mierzy około metra siedemdziesięciu i waży jakieś sześćdziesiąt/sześćdziesiąt pięć kilogramów, czego nie widać po niej z powodu długiej, zwiewnej szaty z rozcięciem na boku, w kolorze intensywnej czerni, którą nosi na sobie. Jej ... (Więcej)

Postprzez River » So paź 14, 2017 11:08 pm

        - Nie dość, że iluzjonistka to jeszcze podstępna manipulantka. - Pochwycił z rozbawieniem przesłanego przez nią buziaka i ze śmiechem umknął w las, aby przypadkiem my się nie oberwało przez ta uwagę.

        Wiedział, że to była jawna prowokacja z jej strony, ponieważ sama widziała jak pływał w jadeitowych wodach bez żadnego strachu. Dodatkowo nie miał pojęcia czy jej słowa miały być dla niego motywacją, aby szybko wrócił czy też nie. Nie zastanawiał się jednak nad tym długo i już po chwili szedł niepewnie po obcym terenie dotykając dłonią drzew, w które by wszedł gdyby nie poczuł ich lekko wyciągniętą do przodu ręką. Nie miał łatwego zadania, ale cieszył się z takiej decyzji smoczycy, gdyż miał okazję znaleźć sposób na odnalezienie się w tej sytuacji. Już wcześniej lubił sobie podnosić poprzeczkę i doskonalić się ponad własne możliwości tylko po to by stawać się coraz to silniejszym. W tym przypadku było inaczej, bo musiał się nauczyć samodzielnie funkcjonować w świecie. Fakt, że miał u swojego boku Isambre niczego nie zmieniał, a obecna chwila była najlepszym tego dowodem, że nie zawsze będą w swoim pobliżu.

        Szedł bez pośpiechu i ostrożnie przez las starając się wykryć jakieś zwierze, które mogli by zjeść na obiad. Mimo to potknął się w pewnym momencie o wystający korzeń i westchnął ciężko, a przez myśl przeszło mu, że przecież zawsze może wypić tajemniczą miksturę podarowaną mu przez Conana. Spojrzał na smoczą rękę nie podnosząc się z ziemi i zacisnął ją w pięść marszcząc z gniewem nos. Nie zamierzał nikomu, a zwłaszcza teściowi dawać tej satysfakcji pokonania wulkanicznego, czy to fizycznie, czy psychicznie, dlatego Riverowi ani się śniło, aby skorzystać z tego prezentu. Skoro eliksir był taki cudowny, wolał go zostawić na czarną godzinę, jeśli sytuacja go zmusi do jego użycia. Odetchnął głęboko, aby utrzymać nerwy na wodzy i wstał. Otrzepał nagą pierś i spodnie z leśnej ściółki i poszedł dalej tym razem bardziej się skupiając na wszystkim co go otacza, a nie chcąc dać się oszukać niewyraźnym zarysom kształtów pobliskich drzew, zamknął gadzie oko bez źrenicy i białka, wyglądające jak serce płomieni i wznowił polowanie.

        Po przejściu kilku kolejnych sążni wgłąb lasku poczuł zapach jakiś zapach. Wdrapał się na drzewo i skrył w jego koronie czekając na odpowiedni moment do ataku. Czekał i czekał. Miał nadzieję, że się nie pomylił i wybrał dobre miejsce na zaczajenie się na zwierzynę. Wciąż czekał. Zaczął się niecierpliwić i zastanawiać nad powrotem z pustymi rękami. Wolał się przyznać do porażki i zniżyć się do tego poziomu by prosić o pomoc, niż zostawiać Isambre i Chibiego długo samych i narażonych na niebezpieczeństwo. Na szczęście nie musiał się do tego chędożyć.

        Znów usłyszał szmer, coraz głośniejszy wskazujący na to, że zdobycz się do niego zbliżała. Otworzył oko i zobaczył pod sobą zarys przypominający kształtem samicę łosia. Lepszej okazji mógł nie mieć i nie zamierzał jej zmarnować. Bez wahania zeskoczył z gałęzi na grzbiet zwierzęcia wbijając pazury prawej ręki w bok szyi rogacza, orząc ją szponami od góry do dołu i wbijając głęboko, aby wierzgająca i rycząca z przerażeniem zdobyć nie dała rady go z siebie zrzucić. Szybko jednak pożałował tego posunięcia, ponieważ przez intensywnie cieknącą krew coraz bardziej tracił swoją przyczepność właśnie przez ten czerwony i śliski płyn. Nie miał czego się pewniej złapać więc doskoczył z grzbietu, kiedy czuł, że zaraz spadnie. Przyszykował się do walki z rozjuszoną samicą, ale nim ta do niego podbiegła, padła osłabiona na ziemię z powodu utraty dużej ilości posoki. Jednooki się do niej zbliżył chcąc zaciągnąć bydle w pobliże wodospadu, ale łosica miała jeszcze siłę by się bronić i wierzgać. Nie chciało mu się czekać cierpliwie, aż ta w końcu padnie, dlatego co jakiś czas przeciągał ją o kilka prętów w powrotną stronę do Isambre i Chibiego. Nie przejął się idącymi za nią młodymi konającej samicy, choć co jakiś czas starał się je przegonić, jednakże to nie dawało żadnych efektów. Nie chciał zabijać więcej niżby on i jego partnerka potrzebowali, przede wszystkim dlatego, że nie chciał jej sprawiać tym przykrości. Postanowił więc ignorować obecność dwójki małych łosi i poradzić się w ich sprawie tej, która lepiej od niego zna się na zwierzętach, o ile one dotrą za nim aż do wodospadu.

        Wrócił po półtorej godzinie od opuszczenia partnerki i włochatego przyjaciela, których zastał leżących na brzegu grzejących się w słońcu. Zostawił kilka kroków od niej martwe ciało kopytnej, do której zbliżyły się młode i podszedł do swojej wybranki. Pochylił się nad nią i pocałował czule ujmując jej policzek gadzią ręką, mimo że był w ludzkiej postaci. Nie zważał na to, że może ją przez to pobrudzić krwią zwierzęcia, a może nawet tego chciał, ujrzeć ją chociaż trochę przyozdobioną cudzym szkarłatem.
        - Wróciłem - szepnął z przyjemnością i zaraz polizał ją po policzku, ścierając tym krwawy ślad jaki na nim pozostawił. - Znalazłem ci też zadanie do wykonania. - Zaśmiał się uwalniając ją, ponieważ usiadł obok i się już nie pochylał. Spojrzał w stronę potomstwa zabitej łosicy, aby smoczyca zrozumiałą co miał na myśli.
        - I co z tym wodospadem? - spytał dodatkowo, nie chcąc z tym zwlekać, aż czarnołuska zajmie się sprawą małych łosi, jednocześnie pogłaskał Chibiego po głowie. Ten z niezadowoleniem zawarczał na gada i popędził szybko w stronę wody, aby wyczyścić swoje śnieżnobiałe futerko z rdzawej posoki.
Avatar użytkownika
River
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian,
Rasa: Smok
Aura: Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Wygląd: River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy sięgające mu za kark z tyłu głowy. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska. Za to drugie obserwuje dziko okolicę swoją złotą tęczówką, w której kryje się czarna wąska źrenica ustawiona pionowo. Zawsze jest widoczna i na myśl przywodzi ślepie jakiegoś gada. Gdy mężczyzną targają silne, negatywne ... (Więcej)
Uwagi: Nie przepada za wodą. Raz na jakiś czas się wykąpie w cebrze z wodą, czy na płyciźnie jakiegoś dzikiego oczka wodnego, ale nic poza tym. Nie umie pływać i brak gruntu pod nogami/łapami gdy ... (Więcej)


Powrót do Las Driad

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron