[Targ] Pilnując swoich interesów...


Mówi się o niej Miasto Elfów. Owe osiedle nie zostało jednak założone przez elfy, a przez ludzi, pierwszym jego królem był człowiek, niestety jego dość niefortunne rządy doprowadziły do konfliktu pomiędzy władzą a ludem, wtedy to władzę obijał pierwszy elfi król, od tego czasu co raz więcej efów zaczęło przybywać do miasta, mimo, że oddalone o wiele dni drogi od głównych elfich osiedli ściągało do niego mnóstwo elfich braci, a zwłaszcza tkaczy zaklęć. Miasto położone nad legendarnymi wodospadami, w pięknej i... magicznej okolicy nie mogło zostać nie zauważone przez magów, czarodziejów i elfich tkaczy zaklęć...

Postprzez Melisa » Pn sie 29, 2016 10:48 pm

        Biegła tak szybko, jak tylko potrafiła. Jak nigdy żałowała, że założyła tak długą spódnicę, którymi ma wypełnioną całą szafę. Teraz była już pewna, że po tej wycieczce, w szafie zwolni się jedno wolne miejsce dla nowej kreacji. Czuła wprost rwący się materiał, jakby była to część jej ciała. Kolana drżały jej ze stresu i zmęczenia, jednak Melisa biegła. Biegła po kamieniach na wybrzeżu Łez Rapsodii. Głazy po deszczu były śliskie i niebezpiecznie się błyszczały, myliły ją odbijanym światłem i nie pomagały w szybszej ucieczce. Lekkie falowanie wody również nie było pomocne. Wiedziała, że pod tymi falami obserwuje ją, czeka tylko na pomyłkę. W głowie przeklinała samą siebie: Wiedziałam, że to zły pomysł, wiedziałam, że to zły pomysł... W dłoniach ściskała zdecydowanie zbyt mocno równie śliską jak kamienie, zieloną łodygę, owiniętą lepiącymi się listkami. Ot, zwykły glon, mógłby powiedzieć przeciętny przechodzień. Dla niej ten glon był zdobyczą miesiąca, zapowiedzią niezłego zarobku w przyszłości i może nawet niezłego obiadu jeszcze dzisiaj, jeśli zdąży na targ. Melisa sama dziwiła się, że jest w stanie tak wiele przeanalizować w czasie tak męczącego biegu.
        Nimfa, która na pierwszy rzut oka wydawała się wyjątkowo przyjazna, zdecydowanie nie była zadowolona z pamiątki, którą zielarka zabrała z wycieczki nad jezioro. Kobieta żałowała tego w duchu, jeszcze nigdy nie usłyszała od nimfy niczego innego niż "Jak śmiesz?", "Zostaw to!" i "Wynoś się!". Na jej ustach pewnie pojawiłby się uśmiech, gdyby nie to, że nie umiała złapać tchu. Spojrzała kontrolnie w obie strony, jednak wciąż znajdowała się w nieodpowiednim miejscu by zeskoczyć z kamieni na zwykły ląd, a skok w wodę również nie wchodził w grę. Próba zmiany taktyki zmyliła ją jednak na tyle, że Melisa przewróciła się i posunęła po kamieniach, jak po lodzie. Na całe szczęście potrafiła wyrwać się z rąk nimfy, która zaciskała już dłoń na jej kostce. Kobieta zsunęła się z kamieni i poturlała się w dół, pod samą linię drzew. Kiedy już się pozbierała, nie potrafiła uwierzyć, że ma tyle szczęścia i jeszcze żyje. Jak zawsze.
        - Teraz jeszcze tylko wrócić do domu... - wyszeptała sama do siebie.

        - Tak mało? Babo przecież... - Zagryzła silnie wargę, żeby nie wywrzeszczeć czegoś, co wyjątkowo obrazi przemiłą panią, która taki cudowny rarytas wśród roślin nazwała "zwykłym glonem". - Przecież wiem, co mówię. Znasz mnie, moja córka kupuje tutaj czosnek, zawsze najlepszy...
Sprzedawczyni odwróciła się od niej, jakby nawet jej nie słyszała. Może te główki czosnku przywiązane do jej budki nie są na sprzedaż? Może jej perfekcyjne kłamstwo nie było dzisiaj tak perfekcyjne? Pewnie ze zmęczenia nie potrafiła wymyślić niczego innego. Ziele, które znalazła, naprawdę było wyjątkowo cenne. Zorientowała się już, że tak jest, kiedy jedna z jej stałych klientek wyleczyła w ten sposób męża z... męskich przypadłości. Swoją porcję ziół zostawiła w domu, wiedziała jednak, że termin ich ważności jest dość krótki, a z tak dużej ilości ziela przygotowałaby leków na całą armię. Kiedy zaczęła tłumaczyć sprzedawczyni, jak działa ta morska roślina, tej jakby zaświeciły się oczy.
        - Słyszałaś kiedyś o nimfach? One nie przebierają w chłopach, raczej mało kto zapuszcza się w takie zakamarki... Jak mogłyby inaczej zagwarantować sobie, że się rozmnożą, kiedy taki nieszczęśnik trafi w przerażające, wodne warunki? Ano właśnie dzięki temu... - Z dumą wskazała na powoli więdnącą już roślinę, tym razem jednak handlarka spojrzała na to, jak na prawdziwe złoto. Dobijała właśnie targu, głośno i z dumą, robiąc sobie przy tym dość dobrą renomę, choć mówiąc szczerze, tak naprawdę cieszyła się z nadchodzącej obfitej kolacji, której z braku czasu nie miała już od bardzo dawna. A ludzie w okół niej, przyglądali się jej czasem, posyłali nawet uśmiechy, jakby cieszyli się jej szczęściem. Musiała przyznać, że dawno nie widziała na targu takich tłumów.
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)

Postprzez Zayra » Śr sie 31, 2016 8:32 pm

Był piękny rapsodyjski dzień. Zayra postanowiła zamknąć na chwilę sklepik by udać się na targ. Wiedziała, że dziś przyjeżdża na niego pewna starsza kobieta, która sprzedaje egzotyczne kwiaty. Potrzebowała orchidei i jaśminu do nowego pomysłu na olejek do kąpieli, a o tej porze tylko Vanda mogła jej przywieźć te kwiaty.
- Chociaż może peonia... - mruczała sobie pod nosem wychodząc ze sklepiku i zamykając drzwi na klucz. Przez rękę miała przewieszony wiklinowy półpłaski kosz przeznaczony wyłącznie na kwiaty. No może jednak nie wyłącznie... Spojrzała na koszyk i uśmiechnęła się. Cyni też było w nim wygodnie. Kotka zamrugała patrząc na swoją panią, a potem zwinęła się w kłębek na dnie kosza.
- No tak... jesteś taka kochana - wyciągnęła rękę do kotki i pogładziła ją po mięciutkim futerku. Jakie smutne byłoby jej życie bez tej puchatej kulki. Nie przejmowała się tym, że ludzie mieli ją za lekko szurniętą na punkcie zwierzątka. Może właśnie to była prawda? Kochała Cynię z całego serca i nie zamierzała tego ukrywać. Z resztą nie ona jedna miała swojego małego chowańca. Tutaj, w Rapsodii kot, lew, koń, gryf - nie był niczym nadzwyczajnym.

Zayra dziarskim krokiem ruszyła w stronę targowiska. Przeszła przez największy park miejski i znalazła się wprost na placu targowym. Ruch był tego dnia bardzo duży. Rzadko widywało się aż taki. Ale dla Zayry to był dobry dzień, bo skoro było więcej wystawców to i więcej składników do swoich olejków mogła zdobyć. Cynia przebudziła się i wyskoczyła z koszyka. Wycofała się do parku widząc, że jej pani zmierza w stronę kramów. Nie lubiła zgiełków. Wiedziała, że Zayra będzie wracać tą samą drogą, jak zawsze, dlatego postanowiła zaczekać na nią na którymś z drzew. Nie czuła się dobrze wśród tłumów i bałaganu jaki panował pomiędzy straganami. Była spokojną kotką, która od biegania po dachach zdecydowanie wolała spanie w pierzynie swojej opiekunki.

Półelfka przeciskając się pomiędzy ludźmi starała się przebić do miejsca gdzie zwykle stała kobieta dostarczająca jej niezwykłe kwiaty. Nie było to łatwe z dużym koszykiem, nawet jeśli trzymała go teraz przed sobą. Pieniędzy nie miała na szczęście w mieszku przy pasie, a schowane za dekoltem, tak było zdecydowanie bardziej bezpiecznie. Kiedy wreszcie dostrzegła Vandę, zobaczyła też rudowłosą dziewczynę stojąca przy jej straganie. Podeszła spokojnie i stanęła w niedalekiej odległości, czekając na swoją kolej.
Avatar użytkownika
Zayra
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Amertin, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva,
Rasa: Półelf
Aura: Błyszcząca aura o nieznacznej sile, po uważnym przyjrzeniu się, zachwyca mnogością kolorów, przelewających się w powietrzu i mieszających ze sobą niczym wylane na szklaną taflę barwniki najwyższej jakości. Intensywny barachit konkuruje z wyrazistą miedzią, a chłodny cynk otula ciepłe odcienie rtęci. Całą tą paletę otacza delikatna, szafirowa poświata oraz rozliczne zapachy słodkich perfum, kojących olejków, a także ziół i drewna, co wszystkim znającym Zayrę od razu przywodzi na myśl sklep, który prowadzi. Jeśli chodzi o dźwięki przeważa tu harmonijna melodia, ale daje się też słyszeć rozmowy i radosny śmiech dzieci, jakby kobieta stale była otoczona życzliwym towarzystwem. W dotyku aura jest gładka, miękka i dość giętka - przyjemne wrażenia jednak kończą się kiedy trafi się na ostry brzeg, a takich jest zadziwiająco wiele. Kiedy się jej spróbuje na języku rozgoszczą się słodycz i gorycz, zlepi także wargi i pozostawi mocny, pikantny posmak. Dodatkową jej cechą jest delikatne ciepło, które emituje, sprawiające że czytelnik ma ochotę zostać w jej pobliżu jak najdłużej.
Wygląd: Wygląd Zayry jest delikatnie mówiąc specyficzny. Nawet słaby obserwator bez trudu rozpozna ją w tłumie. Jest półelfką co widać po jej delikatnych rysach twarzy i pięknych, dużych fiołkowych oczach. Szczupła z niej dziewoja, o ładnym płaskim brzuchu, zaokrąglanych biodrach i sporych piersiach. Nie jest zbyt wysoka, mierzy mniej więcej jakieś 167 cm wzrostu. Mimo pracy jaką ... (Więcej)

Postprzez Melisa » Pn wrz 05, 2016 9:50 pm

        - Na pewno tu jeszcze wrócę, możesz mi wierzyć - "Może lepiej dla Ciebie, żebyś nie wierzyła..." - Może nie pachnie to to zachęcająco, no i na pewno nie nadaje się do użytku zewnętrznego... - "W sumie gdyby tak spróbować zastosować to na odleżyny?" - Ale na pewno wspomaga to, co ma wspomagać!
        Śmiała się i uśmiechała szczerzej niż ostatnimi czasy. Wcześniej nie miała za bardzo potrzeby uśmiechania się. Większość tygodnia spędziła grzebiąc w bibliotecznych księgach i szukając czegoś, co przywróci jej motywację. Wizyty stałych klientów nie stały się co prawda rzadsze, ale zamknięte okiennice nie zachęcały nowych klientów do wejścia. Zresztą Melisie na tym nie zależało. Wpadła ostatnio w szał, szukała nowych informacji, pisała receptury. W jej głowie szykowały się całe rzędy nowych lekarstw, maści i nie tylko... Nadchodził dla niej dobry czas, czuła to, choć nie wiedziała, co daje jej takie przeczucie.
        Przeliczyła już pieniądze, które dostała od sprzedawczyni i sięgnęła bez ociągania we własny dekolt. Dość sprawnie znalazła małą, skórzaną sakiewkę, w której zawsze trzymała pieniądze. Oczywiście była to bardzo bezpieczna kryjówka. Pod warunkiem, że nie wpadnie akurat na wyjątkowo śmiałego złodzieja. Jednak i z takimi potrafiła sobie poradzić. Odsunęła się od lady i oparła się o stragan, uważając na to, by nie uszkodzić wiszących na nim suszonych kwiatów, była to ewidentnie ładna ozdoba i ewidentnie nie nadawały się już do sprzedaży. Przeliczała właśnie pieniądze ponownie, snując już w głowie plan dzisiejszej kolacji, kiedy kątem oka dostrzegła intensywny, różowy kolor. Nie mogła go wprost zignorować.
        Kiedy Melisa zobaczyła dziewczynę, która pojawiła się obok niej, nie mogła powstrzymać uniesienia brwi. Nie wiedziała, że można poczuć tak wiele skrajnych uczuć jednocześnie. Wydawała jej się jednocześnie energiczna i delikatna, z pazurem i zbyt słodka, piękna i dziwna. Nie potrafiła zdecydować, jaka jest naprawdę. Jednak im dłużej zaczęła na nią patrzeć, tym bardziej nie potrafiła zatrzymać słów, które podsuwał jej w głowie mały chochlik zwany "zboczeniem zawodowym".
        - Ooo rany, oddam duszę za sekret koloru twoich włosów!
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)

Postprzez Zayra » So wrz 10, 2016 7:39 pm

Zayra słyszała rozmowę dziewczyny ze sprzedawczynią. Targowały się, a Ruda opowiadała coś o tym, że ziele dobrze działa na mężczyzn. Różowowłosa nie znała się na takich ziołach. Potencja i te sprawy raczej jej nie interesowały. No chyba, że chodziło o uwodzenie zapachami, to już inna historia, bo na perfumach znała się jak mało kto. Ba! Wiedziała nawet co to są feromony, jak je pozyskać i do czego służą, ale na zielsku z głębi wód się nie znała, a co za tym idzie nie bardzo interesowała ją rozmowa Rudej i Vandy, którą słyszała tylko siła rzeczy. Stała spokojnie czekając na swoją kolej, aż nagle spostrzegła, że Ruda gapi się na nią, a trwało to zaledwie kilka sekund, aż w końcu odezwała się do niej.
- Nie wiem czy ktoś chciałaby duszę za różowe włosy, ale zdradzę ci sekret. Żeby uzyskać taką barwę trzeba mieć bazowy kolor, którym jest naturalny blond. Można kolorować też na innych naturalnych kolorach, ale to dużo, dużo trudniejsze. Bardzo gorąca woda otwiera łuski włosa, można je przekolorować z blondu na fiolet na przykład jagodami, ale żeby uzyskać róż, trzeba znacznie więcej, ja używam soku z ciemnoczerwonych peoni, sproszkowanych różowych muszli, olejku różanego i kilku innych składników. Trzeba je potem polać wodą z octem i nie myć zbyt często. Najlepiej zamiast mycia wcierać w skórę głowy mąkę, ona pochłania tłuszcz i wodę, a potem ją wyczesać - rozgadała się jak mało kto.
- Och przepraszam! Gaduła ze mnie - zaśmiała się wesoło.
- Jestem Zayra - wyciągnęła dłoń do rudowłosej.
Avatar użytkownika
Zayra
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Amertin, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva,
Rasa: Półelf
Aura: Błyszcząca aura o nieznacznej sile, po uważnym przyjrzeniu się, zachwyca mnogością kolorów, przelewających się w powietrzu i mieszających ze sobą niczym wylane na szklaną taflę barwniki najwyższej jakości. Intensywny barachit konkuruje z wyrazistą miedzią, a chłodny cynk otula ciepłe odcienie rtęci. Całą tą paletę otacza delikatna, szafirowa poświata oraz rozliczne zapachy słodkich perfum, kojących olejków, a także ziół i drewna, co wszystkim znającym Zayrę od razu przywodzi na myśl sklep, który prowadzi. Jeśli chodzi o dźwięki przeważa tu harmonijna melodia, ale daje się też słyszeć rozmowy i radosny śmiech dzieci, jakby kobieta stale była otoczona życzliwym towarzystwem. W dotyku aura jest gładka, miękka i dość giętka - przyjemne wrażenia jednak kończą się kiedy trafi się na ostry brzeg, a takich jest zadziwiająco wiele. Kiedy się jej spróbuje na języku rozgoszczą się słodycz i gorycz, zlepi także wargi i pozostawi mocny, pikantny posmak. Dodatkową jej cechą jest delikatne ciepło, które emituje, sprawiające że czytelnik ma ochotę zostać w jej pobliżu jak najdłużej.
Wygląd: Wygląd Zayry jest delikatnie mówiąc specyficzny. Nawet słaby obserwator bez trudu rozpozna ją w tłumie. Jest półelfką co widać po jej delikatnych rysach twarzy i pięknych, dużych fiołkowych oczach. Szczupła z niej dziewoja, o ładnym płaskim brzuchu, zaokrąglanych biodrach i sporych piersiach. Nie jest zbyt wysoka, mierzy mniej więcej jakieś 167 cm wzrostu. Mimo pracy jaką ... (Więcej)

Postprzez Melisa » N wrz 11, 2016 11:28 am

        - Jestem... zafascynowana! Moje włosy... - chciała już powiedzieć, że są naturalnie rude, ale nie mogła tego z siebie wydusić, dobrze wiedziała, że jeśli różowo-włosa piękność zna się na temacie tak bardzo, od razu zobaczy, że choć włosy farbowane są od wielu lat i doszła już do wprawy, nigdy nie będą wyglądać na naturalne - Ach, po prostu chciałabym mieć kiedyś tak pięknie rude, jak ty różowe.
        Zdziwiła się aż, że nawet po pierwszych słowach (a nawet słowotoku) Zayry, uczucia wobec niej wciąż były bardzo złożone. Nie potrafiła ich wciąż określić. Czuła pewną zawodową sympatię do dziewczyny, jednocześnie jednak dźgnęła ją zazdrość. W takich momentach zawsze pojawiał się jej w głowie plan podkoloryzowania swojej postaci. Albo przynajmniej zatuszowania czegoś nieprzyjemnego.
        - Jest mi bardzo miło - uścisnęła dłoń dziewczyny, gładką i miłą w dotyku. Wiedziała, że ona musi odczuwać teraz coś podobnego, Melisa wiedziała, że to dłonie zdradzają wiek kobiety, więc przy "cofaniu czasu" kosmetykami, bardzo skupiała się na dłoniach. Jednocześnie była jednak pewna, że gdyby Melisa powąchała dłoń Zayry, poczułaby wonne olejki i roślinne, nie, kwiatowe ekstrakty. Jednocześnie jej ręka pachniała teraz jak dno jeziora, glony i szałwia, którą piła dzisiaj przed "polowaniem" na to zielsko. Zapomniała się przedstawić. Gdyby jednak to przemyślała, byłoby to względnie wygodne. Przy poznaniu nowej osoby, nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się małe kłamstewko lub dwa.
        Melisa rozejrzała się, wyszukując jakiegokolwiek towarzysza dziewczyny, nikogo jednak nie zobaczyła.
        - Jesteś tu sama? Nie potrzebujesz może jakiejś gaduły do towarzystwa? - Uśmiechnęła się do niej szeroko, częściowo szczerze, a częściowo, żeby zrobić dobre wrażenie. Zbyt często niszczyła szansę na nową znajomość ponurą miłość. I o ile przy facetach mogła sobie odpuścić i znaleźć innego, z kobietami nie było tak łatwo. Na swój sposób było to ekscytujące. Aż przeszedł ją dreszcz.
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)

Postprzez Zayra » N wrz 11, 2016 12:16 pm

- A próbowałaś może rozjaśniać je rumiankiem? A może cytryną? Tak! Trzeba by tutaj cytryny. Najlepiej wetrzeć włosy roztwór rumianku, a potem cytryny i położyć się na słońcu. Cytryna i słońce rozjaśnią włosy, potem należałoby je potraktować gorąca wodą i najlepiej użyć elfickiej henny. Daje piękny efekt, a włosy są intensywnie rude! Słyszałaś może o kakao?! Och! Jest idealne do ciemnych włosów, tak jak mąka do jasnych! Żeby nie trzeba było ich zbyt często myć - rozgadała się niesamowicie. Ale tak to już z nią było, jeśli mogła się wypowiedzieć na temat, na którym czuła się najlepiej to nie potrafiła powstrzymać potoku słów. Domyśliła się, że jej towarzyszka chciałaby mieć włosy w znacznie bardziej intensywnym rudym kolorze, więc od razu zaczęła analizować jak można by osiągnąć taki efekt. To była jej "choroba zawodowa".
- Och! Przyszłam kupić kwiaty do nowej receptury, ale zapraszam do siebie na herbatę! - ucieszyła się, że jakaś nowa osoba chcę ją poznać.  Wtem za swoimi plecami usłyszała chrząknięcie. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła za sobą sprzedawczynie kwiatów.
- Ach, tak! Dzień dobry Vando! - przywitała się serdecznie z przekupką.
- Mam nadzieję, że masz dla mnie dziś coś specjalnego. Baardzo, baardzo potrzebuję jaśminu, choćby suszonego i świeżych orchidei, moje już przekwitły, a wiem, że tylko ty możesz je dla mnie sprowadzić. Powiedz, że pomyślałaś o mnie i że masz je dla mnie? - uśmiechnęła się słodko do sprzedawczyni.
- Ależ ty jesteś... - odezwała się Vanda - i co ja mam z tobą zrobić dziewczyno? No mam, mam dla ciebie najlepsze kwiaty, ale musisz szybko zmykać do domu, bo jaśmin niestety już podwiędł - przekupka odwróciła się i podeszła do swojego wozu, w którym przywoziła towar. Weszła do środka, a po chwili wróciła trzymając na ręce wiecheć jaśminu i kilka pięknie kwitnących gałązek orchidei.
- Jestem cudowna Vandziu! - wykrzyknęła Zayra.
- No powiedzmy - uśmiechnęła się kobieta - po prostu wiem, że dobrze płacisz.
Zayra odebrała od Vandy kwiaty i ułożyła je w koszyku, potem wyciągnęła zza dekoltu pieniądze i zapłaciła kobiecinie za przyniesione kwiaty.
- Czekam na piwonie w przyszłym tygodniu - rzuciła z uśmiechem Zayra. Vanda tylko mrugnęła do niej porozumiewawczo. Zayra natomiast odwróciła się do Rudej i tym razem uśmiechnęła do niej.
- Choć, choć, zapraszam na herbatę! A właściwie jak masz na imię? Jak mam się do Ciebie zwracać?
Avatar użytkownika
Zayra
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Amertin, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva,
Rasa: Półelf
Aura: Błyszcząca aura o nieznacznej sile, po uważnym przyjrzeniu się, zachwyca mnogością kolorów, przelewających się w powietrzu i mieszających ze sobą niczym wylane na szklaną taflę barwniki najwyższej jakości. Intensywny barachit konkuruje z wyrazistą miedzią, a chłodny cynk otula ciepłe odcienie rtęci. Całą tą paletę otacza delikatna, szafirowa poświata oraz rozliczne zapachy słodkich perfum, kojących olejków, a także ziół i drewna, co wszystkim znającym Zayrę od razu przywodzi na myśl sklep, który prowadzi. Jeśli chodzi o dźwięki przeważa tu harmonijna melodia, ale daje się też słyszeć rozmowy i radosny śmiech dzieci, jakby kobieta stale była otoczona życzliwym towarzystwem. W dotyku aura jest gładka, miękka i dość giętka - przyjemne wrażenia jednak kończą się kiedy trafi się na ostry brzeg, a takich jest zadziwiająco wiele. Kiedy się jej spróbuje na języku rozgoszczą się słodycz i gorycz, zlepi także wargi i pozostawi mocny, pikantny posmak. Dodatkową jej cechą jest delikatne ciepło, które emituje, sprawiające że czytelnik ma ochotę zostać w jej pobliżu jak najdłużej.
Wygląd: Wygląd Zayry jest delikatnie mówiąc specyficzny. Nawet słaby obserwator bez trudu rozpozna ją w tłumie. Jest półelfką co widać po jej delikatnych rysach twarzy i pięknych, dużych fiołkowych oczach. Szczupła z niej dziewoja, o ładnym płaskim brzuchu, zaokrąglanych biodrach i sporych piersiach. Nie jest zbyt wysoka, mierzy mniej więcej jakieś 167 cm wzrostu. Mimo pracy jaką ... (Więcej)

Postprzez Melisa » Wt wrz 20, 2016 8:39 pm

- Rumiankiem próbowałam jak najbardziej, ale jak sama widzisz, sam z siebie nie dał zbyt dużych efektów. No tak, słońce! Dlaczego ja nie pomyślałam o słońcu? Tak się starałam, żeby uniknąć skórnych przebarwień, że aż zapomniałam, że słońce może mi też pomóc! - Teraz w głosach obu dziewczyn można było już słyszeć ekscytację. Nie dało się ukryć, nadawały na tych samych falach.
- Ach, herbata... - powiedziała Melisa, wiedziała jednak, że Zayra już jej nie słyszy, bo zaczyna rozmawiać z kobietą, której przed chwilą sprzedała swój najcenniejszy nabytek. No, przynajmniej najcenniejszy w tym tygodniu. Patrzyła przez chwilę, jak kobiety ze sobą rozmawiają, jednak jej uwagę odciągnął przechodzący obok młody piekarz z wózkiem pełnym świeżych wypieków. W brzuchu zaburczało jej tak bardzo, że nawet nie usłyszała, jakie kwiaty kupuje Różowo-włosa. Zaczepiła chłopaka i uśmiechnęła się do niego uprzejmie, nieco zalotnie. Pewnie zmierzał w kierunku stoiska, którym zarządzał ktoś znacznie starszy, może ojciec. Młody wyglądał raczej na typowego pomagiera. Melisa postanowiła jednak umilić mu trochę dzień, poprosiła o maślaną bułeczkę i bardzo spokojnie wyszukała w odmętach dekoltu motenę o ciut wyższym nominale. Oczywiście nie chciała reszty, wystarczył jej długo wyczekiwany, mały posiłek i uśmiech ubrudzonego mąką młodziaka. Czuła się trochę dziwnie z myślą, że może być blisko 30 lat młodszy od niej, ale postanowiła długo o tym nie myśleć.
Wgryzła się w bułeczkę i z rozkoszą przeżuła pierwszy kęs, jakby był to co najmniej królewski homar. Przyglądała się przy tym Zayrze, która wkładała do koszyka zakupione przez siebie rośliny i składała już zamówienie na kolejne. Kwiaty nie były ulubionym surowcem Melisy. Fakt, bardzo je ceniła, były delikatne, poprawiały kolor i zapach wielu specyfików, jednak tradycyjne, zielone zioła i... no cóż... brzydsze rośliny, miały często znacznie lepsze działanie. Niestety, gorzki lek najlepiej leczy.
- Herbata brzmi świetnie - odpowiedziała Melisa, przełykając jeszcze ostatni kęs bułki. Głód na chwilę został stłumiony przez ciepły, słodki wypiek. Faktycznie miała ochotę na herbatę. I rozmowę.
- M-melisa - powiedziała niepewnie, nie wierząc samej sobie, że przyznała się do własnego imienia. Przewróciła oczami w myślach, bo nie mogła tego faktycznie zrobić, ale była sobą bardzo rozczarowana. Jak mogła sobie na to pozwolić? Przecież kłamstwo daje tyle możliwości... Od razu pomyślała jednak, że może prawda to czasem dobra odmiana? A może znajdzie się też inna okazja, żeby sobie to jakoś odbić...
- To gdzie mieszkasz? Gdzie się wybieramy? - Posłała jej szczery uśmiech.
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)

Postprzez Zayra » N wrz 25, 2016 3:36 pm

Zayra kupiła co trzeba i ułożyła ładnie kwiaty w koszyku. Zapłaciła, po czym wróciła do rozmowy z rudowłosą.
- Masz piękne imię - powiedziała szczerze.
- Melisa. Wręcz idealne. Sama chciałabym mieć jakieś roślinne, albo kwieciste imię - uśmiechnęła się.
- Ale cóż, rodzice przecież nie mogli wiedzieć, że zostanę kwiaciarko-zielarką - zaśmiała się wesoło.
- Mieszkam niedaleko - zmieniła temat - o tam - wskazała ruchem dłoni - musimy przejść przez ten tłum, potem przez park i już jesteśmy u mnie.
Zayra była wyjątkowo szczerą i wesołą osóbką. Z jej buźki nie schodził uśmiech. Miło było poznać kogoś nowego. Cieszyła się, że na jej drodze stanęła Melisa. Wyglądało na to, że rudowłosa ma podobne zainteresowania. Tym bardziej to spotkanie było szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Wydawało się, że przy herbacie będą miały aż nadto tematów do rozmowy.
- Wiesz, twoje włosy są piękne, nie musisz ich bardziej rozjaśniać - zagadnęła, kiedy przecisnęły się przez tłum ludzi na targu i wyszły wprost na bramy pięknego parku.
- Intensywny rudy wcale nie musi być lepszy, od tego, który masz. Twoje włosy wyglądają bardzo naturalnie.
Avatar użytkownika
Zayra
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Amertin, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva,
Rasa: Półelf
Aura: Błyszcząca aura o nieznacznej sile, po uważnym przyjrzeniu się, zachwyca mnogością kolorów, przelewających się w powietrzu i mieszających ze sobą niczym wylane na szklaną taflę barwniki najwyższej jakości. Intensywny barachit konkuruje z wyrazistą miedzią, a chłodny cynk otula ciepłe odcienie rtęci. Całą tą paletę otacza delikatna, szafirowa poświata oraz rozliczne zapachy słodkich perfum, kojących olejków, a także ziół i drewna, co wszystkim znającym Zayrę od razu przywodzi na myśl sklep, który prowadzi. Jeśli chodzi o dźwięki przeważa tu harmonijna melodia, ale daje się też słyszeć rozmowy i radosny śmiech dzieci, jakby kobieta stale była otoczona życzliwym towarzystwem. W dotyku aura jest gładka, miękka i dość giętka - przyjemne wrażenia jednak kończą się kiedy trafi się na ostry brzeg, a takich jest zadziwiająco wiele. Kiedy się jej spróbuje na języku rozgoszczą się słodycz i gorycz, zlepi także wargi i pozostawi mocny, pikantny posmak. Dodatkową jej cechą jest delikatne ciepło, które emituje, sprawiające że czytelnik ma ochotę zostać w jej pobliżu jak najdłużej.
Wygląd: Wygląd Zayry jest delikatnie mówiąc specyficzny. Nawet słaby obserwator bez trudu rozpozna ją w tłumie. Jest półelfką co widać po jej delikatnych rysach twarzy i pięknych, dużych fiołkowych oczach. Szczupła z niej dziewoja, o ładnym płaskim brzuchu, zaokrąglanych biodrach i sporych piersiach. Nie jest zbyt wysoka, mierzy mniej więcej jakieś 167 cm wzrostu. Mimo pracy jaką ... (Więcej)

Postprzez Melisa » Wt lip 11, 2017 12:18 pm

- Nie da się ukryć, że roślinne imię w moim fachu ma swoje zalety. Choć niektórzy twierdzą, że jest jedynie żartem. Nie żebym się przejmowała, są też tacy, którzy ogólnie myślą, że jestem żartem - prychnęła i przewróciła oczami, jakby w ogóle ją to nie interesowało. Pomimo niespodziewanego przypływu szczerości, jaki wywołała na niej Zayra, nie była jeszcze gotowa na wielkie zwierzenia. Generalnie nie należała raczej do osób lubiących obnażać się przed innymi. Kłamstwo stanowiło dla niej pewną zasłonę, dodawało jej poczucia komfortu.
Poczuła, jakby coś dźgnęło ją w bok, kiedy usłyszała "kwiaciarko-zielarka". Powinna była się ucieszyć, a jednak nie potrafiła zmusić siebie do optymizmu. Wszędzie dostrzegała konkurencję. Ciągle wydawało jej się, że wszyscy próbują ją prześcignąć, przechytrzyć i pozbawić jej pasji. Potrzebowała chwili, zanim ponownie się odezwała, by nie zabrzmieć na niepotrzebnie nieprzyjemną. Nie chciała odstraszać nowej znajomej, tak jak zazwyczaj. Faktem jest, że ciężko było znaleźć jej osobę, z którą mogłaby dzielić pasję. Szła ramię w ramię z nowo poznaną dziewczyną, kątem oka spoglądając na nią raz na jakiś czas, żeby przypadkiem się nie zgubić. Choć wydawało jej się, że zna to miasto jak własną kieszeń, nie przypominała sobie, by widziała wcześniej miejsce w najmniejszym nawet stopniu przypominającym sobie coś równego jej wyobrażeniom o lokalu Zayry. Wolała więc nie tracić jej z oczu.
- Dziękuję - odpowiedziała na komplement dotyczący jej włosów. - Właściwie ciężko jest mi sobie przypomnieć, czy chciałam, by wyglądały naturalnie, ale teraz nie ma to już właściwie znaczenia. Nie potrafię wyobrazić sobie siebie bez tego odcienia włosów. Masz podobnie?
Pytanie to wydawało jej się retoryczne, nie umiała sobie wyobrazić, by tak niesamowity i piękny kolor włosów mógł stać się dla kogokolwiek powszechny.
- Zastanawiam się, czemu jeszcze nigdy wcześniej na siebie nie wpadłyśmy. Rany, przecież nie da się ciebie przeoczyć!
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)

Postprzez Zayra » Wt lip 11, 2017 2:34 pm

- Dużo czasu spędzam w domu - przyznała.
- Oczywiście po komponenty wchodzę, szukam składników na targu, w sklepach, a czasem wybieram się też na jakąś wprawę, po bardziej znane składniki, jak rumianek. Lepiej jest po prostu przejść się po polach i nazbierać, niż nadpłacać na targu. Ale wiesz jak jest, niektórych rzeczy nie można znaleźć od tak. A na targu mam już swoich znajomych, jak Vanda, ona przywozi najróżniejsze kwiaty, bo wie, że zawsze je od niej kupię.

Weszły do parku przez metalową, kutą w zawijasy, bramę. Wokół nich roztoczył się przyjemny widok, zielonych, szumiących drzew i zapach róż, które rosły przy ścieżce. Park rapsodjski był niezwykle pięknym i zadbanym miejscem. Miasto bardzo duży nacisk kładło na takie miejsca jak parki i ogrody. Rapsodia była znana z tego, że budynki i to co działo się między nimi było ściśle zaplanowane, wszystko do siebie pasowało i było zewsząd otoczone przez kwiaty i drzewa. Rapsodia była jednym z piękniejszych miast Środkowej Alaranii. Pełna spokoju, natury i harmonii. Nie dziwne, że rządziły nim kobiety.

Pod ich stopami chrupały malutkie kamyczki, którymi była wysypana alejka. Zayra trzymała w dłoni koszyk wypełniony kwiatami. Wtem tuż koło jej nóg zjawiła się drobna, biało-czarna kuleczka. Cynia.
- Cześć malutka - odezwała się do kotka. Cynia zamruczała i otarła się o jej nogi.
- Idziemy do domu, co? - kocica miauknęła wymownie na Zayrę.
- To Melisa - przedstawiła kotce swoją nową znajomą.
- A to Cynia, moja kotka - dodała zwracając się do rudowłosej. Kotka miauknęła jakby na przywitanie i wybiegła na przód, jakby doskonale wiedziała dokąd zmierzają.
- Och, wiesz jak jest, raz róż jest mocniejszy, raz słabszy. Niby proporcje te same, ale różnie to bywa z tym przyjęciem koloru. Naturalnie jestem blondynką, więc czasem, kiedy kolor się spiera mam jasne włosy.
Avatar użytkownika
Zayra
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Niara, Villemo, Saira, Aruviel, Amertin, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva,
Rasa: Półelf
Aura: Błyszcząca aura o nieznacznej sile, po uważnym przyjrzeniu się, zachwyca mnogością kolorów, przelewających się w powietrzu i mieszających ze sobą niczym wylane na szklaną taflę barwniki najwyższej jakości. Intensywny barachit konkuruje z wyrazistą miedzią, a chłodny cynk otula ciepłe odcienie rtęci. Całą tą paletę otacza delikatna, szafirowa poświata oraz rozliczne zapachy słodkich perfum, kojących olejków, a także ziół i drewna, co wszystkim znającym Zayrę od razu przywodzi na myśl sklep, który prowadzi. Jeśli chodzi o dźwięki przeważa tu harmonijna melodia, ale daje się też słyszeć rozmowy i radosny śmiech dzieci, jakby kobieta stale była otoczona życzliwym towarzystwem. W dotyku aura jest gładka, miękka i dość giętka - przyjemne wrażenia jednak kończą się kiedy trafi się na ostry brzeg, a takich jest zadziwiająco wiele. Kiedy się jej spróbuje na języku rozgoszczą się słodycz i gorycz, zlepi także wargi i pozostawi mocny, pikantny posmak. Dodatkową jej cechą jest delikatne ciepło, które emituje, sprawiające że czytelnik ma ochotę zostać w jej pobliżu jak najdłużej.
Wygląd: Wygląd Zayry jest delikatnie mówiąc specyficzny. Nawet słaby obserwator bez trudu rozpozna ją w tłumie. Jest półelfką co widać po jej delikatnych rysach twarzy i pięknych, dużych fiołkowych oczach. Szczupła z niej dziewoja, o ładnym płaskim brzuchu, zaokrąglanych biodrach i sporych piersiach. Nie jest zbyt wysoka, mierzy mniej więcej jakieś 167 cm wzrostu. Mimo pracy jaką ... (Więcej)

Postprzez Melisa » Cz lip 13, 2017 8:49 am

        Z paru krótkich opowieści i wyrywkowych informacji wynikało, że choć fach mają podobny, Zayra wiedzie zupełnie inne życie. Dużo bardziej piękne i pozytywne, niż ona sama. Przez chwilę poczuła nawet kolejne już tego dnia ukłucie zazdrości... W tym samym jednak momencie przypomniała sobie, że życie każdej osoby poprzeplatane jest nieco gorszymi okresami, postanowiła się nie oceniać książki po okładce. Albo zielarki po bajkowych włosach, jak w tym przypadku.
        - Hm... Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Składniki kupuję na zupełnie przypadkowych stoiskach, często kiedy nic nie znajduję, wyjeżdżam poza miasto albo... Tja, organizuję sobie własny targ na łonie natury - wyszczerzyła się do siebie, przypominając sobie poranną zdobycz, której to na pewno nie znalazłaby u żadnego handlarza. Ba, większość handlarzy nawet nie wiedziałoby o jego istnieniu, a ci, co by wiedzieli, pewnie nie mieliby pojęcia, co z tym zrobić i jak tak paskudnie wyglądające zielsko komuś sprzedać.
        Suknia, którą miała na sobie była dość ciężka i zdecydowanie nie należała do zwiewnych. Choć waga spódnicy nie pomagała jej w szalonych wyprawach w głębi lasów i jezior, grubsze warstwy materiału były dla niej imitacją zbroi. Teraz podkopywała lekko spódnicę za każdym razem, zanim stawiała krok, nie chciało jej się wysilać na podnoszenie ciężkiego materiału dłońmi, jak to widziała u dam wyższych sfer. Patrząc na piękne róże wzdłuż ścieżki, mimowolnie przyglądała się, czy nie uda jej się znaleźć jakichś przydatnych roślin między nimi. "Chwasty" mówią na nie inny. Dla niej to często skarby i potrafią być piękniejsze, niż się niejednemu wydaje. W Rapsodii jednak o chwasty w takim miejscu zdecydowanie byłoby ciężko. Ścieżki zawsze są zadbane i wypielęgnowane. Może trochę utrudnia jej to pracę, ale daje jej życiu dość miły kontrast. Między łąką składającą się wyłącznie z "brzydkiego" zielska, a parkiem pełnym zachwycających kwiatów.
        Z zamyślenia wyrwało ją miauknięcie kota. Mimowolnie uśmiechnęła się do kotki, a może bardziej do siebie i już miała schylić się, by odpowiednio się przywitać, gdy Cynia odwróciła się i wybiegła w stronę - najpewniej - jej domu. Nie mogła się jej dziwić, sama nie mogła już doczekać się, by zobaczyć, jak mieszka tak ciekawa dla niej osoba jak Zayra.
        - Zawsze mieszkałaś tutaj? Czy pozwiedzałaś trochę świata, zanim przybyłaś do Rapsodii?
Avatar użytkownika
Melisa
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Enadelia, Kin, Hatya, Sira,
Rasa: Człowiek
Aura: Aura swoją kreacją kojarzy się z bukietem kwiatów. Nakładające się na siebie części emanacji wyglądają niczym płatki o barwie barachitu, a rtęciowe zaplamienia przypominają pręciki łagodnej budowy rośliny. Nie wydziela ona co prawda słodkiego zapachu, jednak woń ta zdecydowanie należy do ludzkiego potu oraz miesza się z tajemniczym dodatkiem różnorodnych ziół. Brzegi wyznaczonych części są zdecydowanie ostre, chociaż miejscami wydają się tępić. Mają gładką powierzchnię, po których żwawo mogłyby spływać krople porannej rosy. Bujna w swych ruchach stara się być miękka oraz lepka. Jednak ta harmonijność kryję się pod topazowym tłem, które chaotycznie krąży wokół postaci. Czepia się czytelnika suchością i na długo porywa swoją uwagę przesadnie słodkim smakiem.
Wygląd: Wszyscy ci, którzy znają Melisę od dłuższego czasu, nie widzą w niej zupełnie nic nadzwyczajnego. Patrząc na nią, widzą osobę aż do bólu zwyczajną. "Ból" nie jest tu jednak przypadkowym słowem, gdyż dla dziewczyny zawsze nijakość była bardzo nieprzyjemna. Marzyła o jakiejś wyjątkowej cesze, ba, nawet jakiejś wadzie, bliźnie czy przynajmniej piegach. Długo jednak ... (Więcej)


Powrót do Rapsodia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron