[Gdzieś pod miastem]Co martwe, powinno zostać martwe.


Mówi się o niej Miasto Elfów. Owe osiedle nie zostało jednak założone przez elfy, a przez ludzi, pierwszym jego królem był człowiek, niestety jego dość niefortunne rządy doprowadziły do konfliktu pomiędzy władzą a ludem, wtedy to władzę obijał pierwszy elfi król, od tego czasu co raz więcej efów zaczęło przybywać do miasta, mimo, że oddalone o wiele dni drogi od głównych elfich osiedli ściągało do niego mnóstwo elfich braci, a zwłaszcza tkaczy zaklęć. Miasto położone nad legendarnymi wodospadami, w pięknej i... magicznej okolicy nie mogło zostać nie zauważone przez magów, czarodziejów i elfich tkaczy zaklęć...

Postprzez Ebenezer » Pt sie 07, 2015 10:34 pm

Ściany korytarza pokrywały zawiłe linie i wzory. Ebenezer dostrzegał pradawne zaklęcia tętniące w ich splotach.W świetle latarni widać było niewiele na przód.Podłoga była wyłożona kamieniem. Niegdyś pewnie wypolerowany teraz zalegała na nim gruba warstwa brudu.
Wszędzie słychać było spadające krople.W powietrzu dusznym i wilgotnym każdy ich krok wzbijał małe chmurki kurzu.

Szli przed siebie w ciszy.Korytarz opadał ustawicznie.Woda spływała cienkimi stróżkami po pochyłości.
Gdy minęli zakręt nagle stanęli w pomieszczeniu które ledwo obejmowało światło lamp. Podłogę w tym miejscu pokrywała kilku centymetrowa warstwa wody pod jej taflą widać było czarne płyty w których odbijały się ich sylwetki zniekształcone przez ruch wody.
Pomieszczenie zbudowane było na planie ośmiokąta a na każdej ścianie znajdowały się wyjścia. W rogach widać było wsporniki w kształcie Gorgon trzymających piętro wyżej łukowato zakończony sufit na którym złote i srebrne gwiazdy odbijały światło, ich twarze zastygłe w agresywnym  grymasie patrzyły się na środek sali. Na piętrze znajdowała się pogrążona w mroku kordegarda.

-Witajcie-Ebenezer wyszedł na środek.
-U wejścia do tego co zostało z wieży Sayaw Kangitngit.-
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Postprzez Rheia » So sie 08, 2015 10:46 am

Rheia rozejrzała się uważnie i postąpiła kilka kroków w stronę najbliższych drzwi. Przy każdym z nich rozlegał się chlupot wody, który, choć cichy, niósł się echem po dziwnej sali. Spojrzała na kruka, który stał kawałek dalej. Wiedział, gdzie byli. Skoro to on organizował przedsięwzięcie, pewnie wiedział również, czego szukali. Najważniejszym pytaniem jednak było nie to, czego szukali, a co mogli odnaleźć. Z doświadczenia wiedziała, że w takich miejscach nie szuka się zazwyczaj zwykłych skarbów.
    - Co było niegdyś w tej wieży? - zapytała, a jej głos, tak jak wcześniej chlupot wody, zabrzmiał w pomieszczeniu jeszcze kilka razy, coraz ciszej i ciszej nim w końcu ucichł. Obejrzała się na krasnoluda i tę kupę szmat, która wciąż zadziwiała ją tym, że może się swobodnie poruszać. Zdawali się również nie wiedzieć, co, poza chęcią zysku, rzecz jasna, ich tutaj sprowadza, wróciła więc spojrzeniem do kruka i podbiła dwoma palcami kapelusz, żeby spojrzeć na niego pytająco.
Avatar użytkownika
Rheia
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Anathea,
Rasa: człowiek
Aura: Średniej siły emanacja przyodziana jest głównie w żelazny kolor mieszający się czasem z błyszczącą złotą barwą. Gdzieniegdzie widnieją także cynowe pasma wijące się niezbyt równo po całej powłoce. Bije od niej przyjemny bursztynowy blask. Wydziela zapach ludzkiego potu, po chwili można wyczuć również delikatną woń suszonych ziół. Powierzchnia jest całkiem twarda, jednakże nie na tyle, by nie dało się jej złamać. Ucieka przed dotykiem, wyginając się na różne strony, przy okazji prezentując swą elastyczność. Posiada niezwykle ostre brzegi, na które trzeba bardzo uważać, jeśli nie chce się poważnie skaleczyć. Mimo tego aura charakteryzuję się także kuszącą gładkością. W smaku delikatnie lepi się do podniebienia i zostawia gorzki posmak.
Wygląd: Nie za wysoka, nie za niska, za to bardzo chuda. Nie wyróżnia się niezwykłą urodą, jest raczej całkiem przeciętna, to nie osoba, za którą mężczyźni oglądają się na ulicy. Skóra blada, wpadająca w dziwną szarość, dłonie zniszczone. Jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy, są jej rude włosy, zazwyczaj rozpuszczone, czasami jednak związane w warkocz. Czasami też można u ... (Więcej)


Powrót do Rapsodia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron