[Karczma Seledynowa Gęś]Tam i niekoniecznie z powrotem.


Mówi się o niej Miasto Elfów. Owe osiedle nie zostało jednak założone przez elfy, a przez ludzi, pierwszym jego królem był człowiek, niestety jego dość niefortunne rządy doprowadziły do konfliktu pomiędzy władzą a ludem, wtedy to władzę obijał pierwszy elfi król, od tego czasu co raz więcej efów zaczęło przybywać do miasta, mimo, że oddalone o wiele dni drogi od głównych elfich osiedli ściągało do niego mnóstwo elfich braci, a zwłaszcza tkaczy zaklęć. Miasto położone nad legendarnymi wodospadami, w pięknej i... magicznej okolicy nie mogło zostać nie zauważone przez magów, czarodziejów i elfich tkaczy zaklęć...

Postprzez Ebenezer » Cz lip 30, 2015 12:16 am

-Najpierw obudzimy naszego towarzysza.-odwrócił się i ruszył do gabinetu.
w środku dalej leżał krasnolud głośno chrapiąc.
Ebenezer chwycił wiadro z wodą którą miał tu do mycia narzędzi.
I bezceremonialnie wylał ją nordowi na twarz odsuwając się po tym zapobiegawczo poza zasięg ręki oraz toporka.
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Postprzez Urlyf » Pn sie 03, 2015 11:40 pm

Sen, który ogarnął krasnoluda był błogi i przyjemny. Dawał prawdziwe ukojenie po tym, co przeżył poprzedniego dnia pijąc wraz z Adelbertem. Właśnie ten błogi i przyjemny sen został właśnie bezceremonialnie odpędzony. Oczy Urlyfa rozwarły się do tego stopnia, że można by się spodziewać ich utraty. Poczuł jak w jego gardle zawiązuje się wrzask. Nie z pełna chwilę później ciężki bęben opadł na podłogę staczając się z łóżka . Krasnolud szybko namierzył toporek  rzucając się w jego stronę. Byłoby pięknie... gdyby koszulą nie zahaczył o wystający z klozetki element uderzając twarzą o posadzkę. Nos Urlyfa z każdym uderzeniem stawał się coraz bardziej kulfoniasty. Gorzej było z dumą- ta wręcz warczała za niezdarność cegłówki.

Nord podniósł niepewnie głowę i zmierzył oprawców. Dzięki bogom, byli to znani mu osobnicy.
-Adelbert! Ezene... Eneze... Pan Doktor! Jużem myślał, co mnie orkowie ukatrupić chcą albo jak. Gdzie dwójniak? Opić trzeba, że to nie zieloni!
Krzycząc tak wskoczył na klozetkę przecierając oczy. Dopiero teraz odczuł nie przyjemne skutki kaca.
Avatar użytkownika
Urlyf
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Arturov,
Rasa: Krasnolud
Aura: Stosunkowo widoczna aura przybrała kolor cyny, chociaż wielu dostrzeże w niej także płomienne złoto czy też liczne pasma tnącego żelaza. Otula ją delikatna mgiełka obsydianu, a wokół niej panuje bezdźwięczna atmosfera. Szybko uderza odurzającym zapachem świeżo ważonego piwa i takowo smakuje. Już jedna kropla wywołuje druzgocącą efekt, którym sprawcą jest gorzki posmak. I jak to alkohol ma w zwyczaju, tak i sama aura nie oszczędza się w suchości pozostawiającą na sam koniec. W dotyku wywołuje chaotycznie odczucia, bowiem na twardej powłoce odnaleźć można miękkie pręgi. One zaś, z każdej ze stron, zakończone są stosunkowo ostrymi brzegami. Przyjemnie szorstka, również ugości gładkim wybrzuszeniem, które, z oporem, gnie się pod naciskiem.
Wygląd: Urlyf jak każdy szanujący się krasnolud nie dosięga do pasa większości karczemnych bywalców. Ma 155 cm wzrostu i waży 75kg. Jego obity pysk pokrywają długie ciemnobrązowe włosy, które w pewnym momencie przemieniają się długą postrzępioną, ale zadbaną brodę sięgającą fałdy tłuszczu na brzuchu Urlyfa. Tuż pod bulwiastym nosem widnieje zacny wąs natychmiast łączący ... (Więcej)

Postprzez Ebenezer » Pn sie 03, 2015 11:54 pm

-Obawiam się iż dwójniak skwaśniał.-ciało norda było znieczulone przez szok jednak Ebenezer widział już jak do krasnoluda zbliża się...
"Kac morderca
Nie ma serca
Kac krwiopijca, ludożerca"

W jego głowie zabrzmiały słowa piosenki z dawnych lat. A słowa te w stosunku do jego towarzysza były niezwykle trafione. Sądząc po wyglądzie wnętrza jego ciała miał już za kilka chwil poczuć ciężkie uderzenie swojego syndromu dnia poprzedniego.
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Postprzez Rheia » Śr sie 05, 2015 1:16 pm

W głowie miało mu dzwonić jeszcze długo, ponieważ nagle zza ściany po prawej stronie dał się słyszeć rumor, a zaraz potem pokój wypełnił się pyłem, a cegły kamienie wyleciały w powietrze. Z nowo powstałego otworu w ścianie wyjrzały dwie osoby.
       - To chyba załatwia sprawę – powiedziała kobieta w muszkieterskim kapeluszu, zerkając na swojego towarzysza.
       - Tak sądzę – odparł ten, przestępując resztki ściany i wchodząc na gruz. Pył opadł już na ziemię i dało się zobaczyć, że pośród zgliszcz leży nieprzytomny bądź martwy mężczyzna, ubrany od stóp do głów w czarne ciuchy. Odsłoniętą skórę miał w pyle, a twarz nawet we krwi. Kobieta i jej towarzysz spojrzeli na przerośniętego kruka i pozwijaną kupę szmat, stojących kawałek dalej w korytarzu, do którego wpadli.
       - Czy możemy ustalić, że panowie niczego nie widzieli? – zapytała kobieta, dwoma palcami podbijając muszkieterski kapelusz w górę, aby lepiej im się przyjrzeć.
       - Może upewnij się, że niczego nie widzieli, a ja tymczasem zabiorę… eee, naszego drogiego przyjaciela – mężczyzna wskazał leżącego u jego stóp człowieka – do Kaina. Tu jest twoja część zapłaty – rzucił jej sakiewkę. – Jeśli będziesz jeszcze szukać jakichś interesujących zleceń w okolicy, wiesz, gdzie mnie szukać. – Mężczyzna zarzucił sobie ciało na ramię, jakby nic nie ważyło, i wyszedł przez dziurę w ścianie do sąsiedniego korytarza. Zapadła cisza, którą zagłuszało tylko oddalające się echo jego kroków. Kobieta zeszła ze stosu gruzu i stanęła naprzeciwko dziwacznych postaci.
       - Zróbmy tak: wy niczego nie widzieliście, a ja nie mam pojęcia, że jest tu jakiś pokój, o którym nikt nie wie, co wy na to? – powiedziała, wierzchem dłoni ścierając krew z policzka, a drugą ręką wycierając zakrwawiony miecz.
Avatar użytkownika
Rheia
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Anathea,
Rasa: człowiek
Aura: Średniej siły emanacja przyodziana jest głównie w żelazny kolor mieszający się czasem z błyszczącą złotą barwą. Gdzieniegdzie widnieją także cynowe pasma wijące się niezbyt równo po całej powłoce. Bije od niej przyjemny bursztynowy blask. Wydziela zapach ludzkiego potu, po chwili można wyczuć również delikatną woń suszonych ziół. Powierzchnia jest całkiem twarda, jednakże nie na tyle, by nie dało się jej złamać. Ucieka przed dotykiem, wyginając się na różne strony, przy okazji prezentując swą elastyczność. Posiada niezwykle ostre brzegi, na które trzeba bardzo uważać, jeśli nie chce się poważnie skaleczyć. Mimo tego aura charakteryzuję się także kuszącą gładkością. W smaku delikatnie lepi się do podniebienia i zostawia gorzki posmak.
Wygląd: Nie za wysoka, nie za niska, za to bardzo chuda. Nie wyróżnia się niezwykłą urodą, jest raczej całkiem przeciętna, to nie osoba, za którą mężczyźni oglądają się na ulicy. Skóra blada, wpadająca w dziwną szarość, dłonie zniszczone. Jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy, są jej rude włosy, zazwyczaj rozpuszczone, czasami jednak związane w warkocz. Czasami też można u ... (Więcej)

Postprzez Ebenezer » Śr sie 05, 2015 1:50 pm

Krople stygnącej krwi rozbiły się o podłogę jarząc się nieprzyjemną ciemniejącą pomarańczową barwą. Z denata życie uciekło nie dalej jak kilka sekund temu, widział jak z ciała ulatuje reszta ciepła gdy był wynoszony przez współwinowajce zamieszana.
"No bez jaj.Była malowana niespełna dekadę temu."pomyślał patrząc na dziurę w miejscu gdzie kiedyś była ściana.
Zza rogu przyczłapał Eeem z miotłą i zaczął zamiatać bałagan.
-Obawiam się panienko iż nie mogę od tak sobie zapomnieć o wybiciu mi dziury w... holu.-powiedział swoim cichym głosem.
Podejrzewał, że ta kobieta mająca za nic zabudowania miejskie.Nie będzie chciała iść na układy.
"Ferh Rey..."zaczął w myślach inkantacje zebrał moc i przygotował zaklęcie do rzucenia.W pomieszczeniu zapachniało ozonem a świece zamontowane we wnękach w ścianach zamigotały i przygasły potęgując mrok i rzucając na ziemię złowrogie, migające cienie wszystkich w pomieszczeniu.
Postawił laskę przed siebie czubkiem kierując w jej stronę.Przygotował się do uwolnienia zaklęcia.W ciszy jaka zapadła wydawać by się mogło że gdzieś z oddali dobiegają ciche krzyki konających i brzęczenie much.
-Jako mieszkaniec tego miejsca żądam zatem zwrotu kosztów naprawy wybitej przez panienkę dziury.
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Postprzez Adelbert » Śr sie 05, 2015 1:52 pm

Dobrze, że krasnolud w końcu się obudził. Adelbert ucieszył się, może w końcu wyjawione mu zostanie jak ma zapracować sobie na obiecane wcześniej złoto.
-Nie, nie, nie!- postąpił kilka kroków do tyłu, znowu wyciągając przed siebie ręce- Nie będziemy niczego pić, krasnoludzie, mam na razie dość! Na dziś dość.-dodał trochę spokojniej.
Zemdliło go na wspomnienie alkoholu. do tego jeszcze uświadomił sobie, że jest w jednej piwnicy z łażącym trupem i gościem, który się z nim koleguje. Zapowiadała się przednia zabawa.
Zwrócił twarz w stronę Ebenezera.
-Możemy się w końcu dowiedzieć, o co ch...
Ostatnia głoska zawisłaby w powietrzu, gdyby nie to, że zmiotła ją fala uderzeniowa i lecące wraz z nią cegły. Adelbert skulił się błyskawicznie, osłaniając rękami głowę. Wydał z siebie krótki krzyk, który nie przebił się nawet przez huk eksplozji. Trochę drobniejszych kawałków gruzu obiło się o jego ciało.
Gdy wszystko ucichło wyprostował się powoli i równie nieśpiesznie zwrócił swój zdezorientowany wzrok w stronę dwójki ludzi wchodzących przez wyłom.
-Nosz kurwaś...-mruknął pod nosem piskliwie.
Złapał się za głowę.
"Lepiej się nie ruszać, lepiej poczekać na reakcję uzbrojonego krasnoluda. Chociaż, może lepiej od razu uciekać? Niski może mieć kompleksy i rzucić się do przodu z toporkiem w garści. To pewnie obudziło tego cholernego truposza. Jak nic zaraz tu będzie. Jak ja go nienawidzę. W co ja się wplątałem? Tyle dobrej roboty w mieście. Układ, tak, podoba mi się plan tej...Czapy. To dobre, robocze imię. Czapa dobrze mówi. Nic nie widziałem. Nic. Kompletnie nic."
Stał z dłońmi położonymi na głowie, a jego oczy skakały po postaciach znajdujących się w pomieszczeniu.
Avatar użytkownika
Adelbert
Szukający drogi
 
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja ta jest wyraźnie widoczna dla obiorców, co bywa niebywałym zaskoczeniem przy dłuższym obcowaniu z nią. Bursztynowa podstawa lśni spod delikatnej otoczki uplecionej z bursztynowych lian, w którym panuje absolutny afonia. Uderza zapachem ludzkiego potu, jednakże wokół unosi się jeszcze jeden składnik. Nieprzyjemny dla nozdrzy, drażni swą wilgocią i intensywnością, wywołuje nieprzyjemne skojarzenia, jest to bowiem woń szczurzego futra. Sama powłoka jest nieprzyjazna dla otoczenia. Szorstka niczym futro ściekowych gryzoni posiadających tępe zakończenia, odznacza się miękkimi wgnieceniami. Język potrafi wyczuć cierpki, aczkolwiek gorzki smak, który ma w zwyczaju lepić się do podniebienia czy też, raz na jakiś czas, zagościć suchością.
Wygląd: Niski i chuderlawy. Bardzo brudny, noszący na ciele ślady życia w rynsztoku. Zazwyczaj chodzi zgarbiony, a jego twarz wykrzywia raczej niezbyt miły dla
oka grymas. Stare, szorstkie ubranie zwisa na nim jak na strachu na wróble. Strasznie przekrwione oczy z szarymi źrenicami nadają mu dość trupi wygląd,
a pozlepiane, czarne włosy uzupełniają kompozycję. Brakuje mu lewego ...
(Więcej)

Postprzez Rheia » Śr sie 05, 2015 3:35 pm

Poczuła wibrowanie medalionu na szyi na moment przed tym, jak kruk wyciągnął w jej stronę laskę. Magia - przemknęło jej przez głowę. Zmierzyła go. Czy mógł jej zagrozić? Już wcześniej doszła do wniosku, że nie przypomina człowieka, a po wkroczeniu tu tego śmiesznego truchła z miotłą, była pewna, że nawet jeśli nim jest, potrafi posługiwać się magią. Widziała już kiedyś ożywione trupy, ale raczej nie zajmowały się one zamiataniem, jednak nie wiedziała, co o tym myśleć. Spojrzała znowu na maga, na śmieszną kupę szmat, która kuliła się kilka kroków dalej, na krasnoluda i znowu na maga, po czym wybuchła śmiechem.
    - Sądzę, że wejdzie to w koszty przeznaczone na zadanie - powiedziała, pomiędzy spazmami śmiechu. Niech ta szuja spróbuje tylko cisnąć we mnie zaklęciem...- Ale po co chcesz odnawiać taką dziurę, no błagam? - Znowu śmiech. Ale niestety może zrobić mi krzywdę. A nie mam ochoty mu płacić. Kain nie będzie skory do pokrycia tych kosztów za mnie. Zobaczymy, może uda się to jakoś załagodzić. - Nie celuj tym we mnie, bo zrobisz komuś krzywdę. A sądząc po dochodzących stamtąd - wskazała drzwi na korytarz - zapachach, już ci się zdarzyło co nieco wysadzić. Skoro chcesz odnawiać to miejsce, raczej celowo nie powodowałeś tu wybuchu. Ale... - Znowu przerwał jej atak śmiechu. - Ale naprawdę nie wiem, po co odnawiać taką dziurę. To wygląda jak lochy. - Rozejrzała się spod kapelusza.
Avatar użytkownika
Rheia
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Anathea,
Rasa: człowiek
Aura: Średniej siły emanacja przyodziana jest głównie w żelazny kolor mieszający się czasem z błyszczącą złotą barwą. Gdzieniegdzie widnieją także cynowe pasma wijące się niezbyt równo po całej powłoce. Bije od niej przyjemny bursztynowy blask. Wydziela zapach ludzkiego potu, po chwili można wyczuć również delikatną woń suszonych ziół. Powierzchnia jest całkiem twarda, jednakże nie na tyle, by nie dało się jej złamać. Ucieka przed dotykiem, wyginając się na różne strony, przy okazji prezentując swą elastyczność. Posiada niezwykle ostre brzegi, na które trzeba bardzo uważać, jeśli nie chce się poważnie skaleczyć. Mimo tego aura charakteryzuję się także kuszącą gładkością. W smaku delikatnie lepi się do podniebienia i zostawia gorzki posmak.
Wygląd: Nie za wysoka, nie za niska, za to bardzo chuda. Nie wyróżnia się niezwykłą urodą, jest raczej całkiem przeciętna, to nie osoba, za którą mężczyźni oglądają się na ulicy. Skóra blada, wpadająca w dziwną szarość, dłonie zniszczone. Jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy, są jej rude włosy, zazwyczaj rozpuszczone, czasami jednak związane w warkocz. Czasami też można u ... (Więcej)

Postprzez Urlyf » Cz sie 06, 2015 10:47 pm

Chwila, w której Urlyf odzyskał entuzjazm była krótka i gwałtownie przerwana. Przerwana falą uderzeniową. Prawdopodobnie kula sadła z toporkiem rzuciła by się w kierunku napastnika, gdyby nie to, że pech chciał, by to ściana stojąca tuż przy krasnoludzie została "usunięta". Cegłówki, pył i gruz pokryły norda przylegającego nosem do posadzki... znowu. Owy Nord poczuł narastający gniew i kotłujące się w nim negatywne emocje. Jednak jego podejście zmieniło się praktycznie natychmiastowo. Słysząc kobiecy głos i nie interpretując wypowiadanych przez jego właścicielkę słów krzyknął podnosząc się na rękach jakby robił pompkę.
-Panie Adelbercie, jednak Doktor nie kłamał- to ta kobieta co nam ją obiecał!
Nie z pełna chwilę później podniósł się na nogi otrzepując z siebie pyłową pokrywę.
-Teraz to musimy to opić Panie Adelbercie! To jak? Ja stawiam! - W tym momencie spoważniał powoli obracając się w stronę Ebenzera - Panie doktorku, ja tego... ten... nie dosięgnę za bardzo. Liczę na to, że mi też coś załatwicie.
Avatar użytkownika
Urlyf
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Arturov,
Rasa: Krasnolud
Aura: Stosunkowo widoczna aura przybrała kolor cyny, chociaż wielu dostrzeże w niej także płomienne złoto czy też liczne pasma tnącego żelaza. Otula ją delikatna mgiełka obsydianu, a wokół niej panuje bezdźwięczna atmosfera. Szybko uderza odurzającym zapachem świeżo ważonego piwa i takowo smakuje. Już jedna kropla wywołuje druzgocącą efekt, którym sprawcą jest gorzki posmak. I jak to alkohol ma w zwyczaju, tak i sama aura nie oszczędza się w suchości pozostawiającą na sam koniec. W dotyku wywołuje chaotycznie odczucia, bowiem na twardej powłoce odnaleźć można miękkie pręgi. One zaś, z każdej ze stron, zakończone są stosunkowo ostrymi brzegami. Przyjemnie szorstka, również ugości gładkim wybrzuszeniem, które, z oporem, gnie się pod naciskiem.
Wygląd: Urlyf jak każdy szanujący się krasnolud nie dosięga do pasa większości karczemnych bywalców. Ma 155 cm wzrostu i waży 75kg. Jego obity pysk pokrywają długie ciemnobrązowe włosy, które w pewnym momencie przemieniają się długą postrzępioną, ale zadbaną brodę sięgającą fałdy tłuszczu na brzuchu Urlyfa. Tuż pod bulwiastym nosem widnieje zacny wąs natychmiast łączący ... (Więcej)

Postprzez Ebenezer » Pt sie 07, 2015 2:56 pm

Kurz opadł stali w czwórkę na środku okrągłej sali mierząc się spojrzeniami
-Nie obiecywałem żadnych kobiet tylko udział w łupach.-rzucił do norda.
-Co do ciebie panienko, Te jak to nazwałaś lochy są zamieszkałe i nie życzę sobie żadnych dodatkowych drzwi. W tej sprawie spotkajmy się może jutro w karczmie nad nami. Nazywa się pod Seledynową Gęsią,-wiedział że nie przyjdzie i nie odda mu pieniędzy ale czas naglił a to miejsce i tak przestało być bezpieczne.
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Postprzez Rheia » Pt sie 07, 2015 8:00 pm

Po płomiennej przemowie krasnoluda na temat "pań na zamówienie", Rheia już zupełnie nie mogła pohamować śmiechu i niewiele brakowało, aby zaczęła się tarzać po ziemi. Spoważniała dopiero, gdy ten czarny kruk wymienił nazwę karczmy, która znajdowała się nad tym zatęchłym miejscem.
    - Czekaj, czekaj - powiedziała, grzebiąc w wewnętrznej kieszeni kurtki. - To ty jesteś gościem od tego ogłoszenia? - Wyjęła kawałek pergaminu, który wciąż połyskiwał świecącym na zielono atramentem, mimo że ten już zdążył się nieco rozmazać. - Chciałam do ciebie iść, kiedy trafiłam na tamto... ekhm, zlecenie. Brzmiało interesująco. Może wciąż potrzebujesz pomocy? Bo słuchając o nagrodach w formie łupów i kobiet tylko mnie zachęcasz. - Obejrzała się na dziurę w ścianie. - A co do twoich nowych drzwi, pomyśl o tym jako o nowym pokoju. Z tamtego korytarza nie łatwo znaleźć wyjście na górę, a jeszcze trudniej znaleźć z góry tenże korytarz.
Avatar użytkownika
Rheia
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Anathea,
Rasa: człowiek
Aura: Średniej siły emanacja przyodziana jest głównie w żelazny kolor mieszający się czasem z błyszczącą złotą barwą. Gdzieniegdzie widnieją także cynowe pasma wijące się niezbyt równo po całej powłoce. Bije od niej przyjemny bursztynowy blask. Wydziela zapach ludzkiego potu, po chwili można wyczuć również delikatną woń suszonych ziół. Powierzchnia jest całkiem twarda, jednakże nie na tyle, by nie dało się jej złamać. Ucieka przed dotykiem, wyginając się na różne strony, przy okazji prezentując swą elastyczność. Posiada niezwykle ostre brzegi, na które trzeba bardzo uważać, jeśli nie chce się poważnie skaleczyć. Mimo tego aura charakteryzuję się także kuszącą gładkością. W smaku delikatnie lepi się do podniebienia i zostawia gorzki posmak.
Wygląd: Nie za wysoka, nie za niska, za to bardzo chuda. Nie wyróżnia się niezwykłą urodą, jest raczej całkiem przeciętna, to nie osoba, za którą mężczyźni oglądają się na ulicy. Skóra blada, wpadająca w dziwną szarość, dłonie zniszczone. Jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy, są jej rude włosy, zazwyczaj rozpuszczone, czasami jednak związane w warkocz. Czasami też można u ... (Więcej)

Postprzez Ebenezer » Pt sie 07, 2015 9:58 pm

"Jak stąd wyjdę znajdę jakąś kapliczkę i podziękuje.Kolejna osoba chce narażać życie dla niepewnych pieniędzy. Choć jeżeli mam rację..."
-Świetnie oczywiście pomoc kogoś kto wie jak się używa broni się przyda.-wyprostował się i rozluźnił ramiona.
Zaklęcie przygotowane i w pełni gotowe szarpało się domagając uwolnienia.
-Zapewne i moi towarzysze nie będą mieli nic przeciwko.A teraz jeżeli pozwolicie.-Ruszył w kierunku dziury w ścianie.
-Od jakiejś chwili coś mi się wyrywa.-Stanął przed dziurą i zwolnił zaklęcie.

Z wnętrza jego maski przez dziury w miejscach oczu i dziób buchnął strumień czarno zielonego dymu. W okolicy dało się słyszeć głośne brzęczenie much. Całe przejście zaroiło się także od wielkich czarnych owadów.Cofnął się o krok i wyciągnął rękę w stronę zielonej chmury.
-Petrivoco.-dym stanął w miejscu.

"Teraz powinno sobie móc tracić tu moc w spokoju. Przynajmniej nie będzie szczurów"

Odwrócił się do reszty towarzyszy.
-To załatwia sprawę dziury w ścianie.-ruszy do drzwi na przeciwko.Otworzył je. Skrzypnęły nie oliwione zasuwy.Wewnątrz korytarz po kilku metrach kończył się rampą w dół wiodącą do innej starszej budowli.
-We wnęce po prawej są lampy i olej do nich.-wkroczył do korytarza.

Ciąg dalszy
Avatar użytkownika
Ebenezer
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Marut,
Rasa: Lich
Aura: Od silnie kobaltowej aury emanuje jasna, obsydianowa poświata. Jej barwa może lekko niepokoić swoim przytłaczającym odcieniem. Łatwo dosłyszeć liczne głosy, zaciekawiają, natomiast śmiech dzieci wręcz raduje. Tą przyjemną melodie niszczą w nagły i brutalny sposób krzyki agonii. Gdy przerażenie opada, występuje coś w rodzaju uczucia straty. Nos drażni woń pergaminów i kurzu, czasem nawet, wywołuje kichnięcie. W dotyku okazuje się miękka, choć niekiedy stara się ukazać nieznacznie twardsze miejsca w tej powłoce, której przez jej sztywność z trudem przychodzą jakiekolwiek wygięcia. Jest ona także nieprzyjemnie chropowata, co wręcz odpycha, jednakże może się poszczycić niebywale ostrymi krańcami. W ustach pozostawia suchość potęgującą pragnienie.
Wygląd: Niewysoki o anemicznej budowie. Porusza się oparty o laskę niczym ślepiec. Ubrany w ciemnobrązową kamizelkę i stalowoszarą koszulę w całość ma wszyte paski ściągające ubrania tak iż opinają dokładnie jego ciało uwydatniając chudość sylwetki. Czarne spodnie zaopatrzone również w paski prowadzą do wysokich butów z czarnej skóry. Opatulony jest ciasno płaszczem. Na głowie ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Rapsodia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron