[Miasto i okolice] Początek nowej znajomości.


Mówi się o niej Miasto Elfów. Owe osiedle nie zostało jednak założone przez elfy, a przez ludzi, pierwszym jego królem był człowiek, niestety jego dość niefortunne rządy doprowadziły do konfliktu pomiędzy władzą a ludem, wtedy to władzę obijał pierwszy elfi król, od tego czasu co raz więcej efów zaczęło przybywać do miasta, mimo, że oddalone o wiele dni drogi od głównych elfich osiedli ściągało do niego mnóstwo elfich braci, a zwłaszcza tkaczy zaklęć. Miasto położone nad legendarnymi wodospadami, w pięknej i... magicznej okolicy nie mogło zostać nie zauważone przez magów, czarodziejów i elfich tkaczy zaklęć...

Postprzez Darren » Wt mar 12, 2013 9:24 pm

         Darren wędrował już długi czas. Błąkał się po licznych lasach, bagnach i niewielkich wyżynach. Pierwszy raz wyruszył w tak daleką i samotną podróż. Nie miał przy sobie mapy a jego zmysł orientacji w terenie był bardzo słaby. Nastało południe. Słońce stało się nie do zniesienia. Młodzieniec wychodząc z lasu spostrzegł strumień, nad którym rosło rozłożyste drzewo. Niezważając na nic szesnastolatek w ramach odpoczynku położył się pod koroną rośliny. Śpiew ptaków i szum potoku sprawiły, że łowca zasnął. Czynność ta nie trwała długo, ponieważ została przerwana przez lekkie uderzenie w głowę chłopca. Ten szybko zerwał się nie wiedząc, co się dzieje i dobywając swój miecz począł się rozglądać. Po krótkiej chwili zorientowała się, że obok miejsca jego spoczynku leżał mały orzech. Lekko się uśmiechając spojrzał w górę. Była to niewielkich rozmiarów, ruda wiewiórka. Stworzenie wydawało się nie bać człowieka, ponieważ zeszło po orzecha. Gdy wiewiórka była już obok młodzieńca spojrzała na niego, po czym zabierając orzecha wdrapała się na drzewo. W niedługim czasie stworzenie znikło pośród gałęzi. Po całej sytuacji chłopiec podszedł do potoku. Przyklęknął przy nim, po czym obmył swą twarz i przejrzał się w zwierciadle wody. Wstał i ruszył w dalszą drogę. Po drodze mijał małego chłopca. Wyglądał on na osiem lat. Na oko miał on osiem lat, długie blond włosy, które lekko się zakręcały. Dziecko było ubrane w zieloną tunikę i połatane spodnie. Gdy przechodzili obok siebie długowłosy zaczął mówić:

- Nie jest ci za gorąco w tym ubraniu?
- Trochę jest w nim gorąco, ale co poradzić.- powiedział ironicznym Darren.
- Więc je zmień.- odpowiedział chłopiec.
- Żebym jeszcze jakieś posiadał.
- To kup nie daleko jest miasto mogę ci pokazać drogę.
- Naprawdę? – zapytał z niedowierzaniem łowca nagród.
- Tak- uśmiechnął się chłopiec. – Ale najpierw daj potrzymać mi swój miecz.

Szesnastolatek wyciągnął miecz z pochwy następnie dając go chłopcu. Dziecko wbrew oczekiwanią Darrena utrzymało miecz w dłoni.

- Widziałem lepsze w mieście.- powiedział mały chłopiec oddając miecz.- A teraz chodź pokażę ci drogę do miasta.

Długowłosy zaczął biec w kierunku miasta. Darren bez chwili zastanowienia ruszył za nim. Po krótkim czasie dotarli do bram miasta. Młodzieniec wyjął kilka monet z torby, po czym wręczył je dziecku. Idąc ulicami łowca nagród natrafił na rynek gdzie było mnóstwo ludzi. Spośród wielu straganów szesnastolatka przyciągnął go ten, przy którym było zebranych najwięcej ludzi. Podszedł i zaczął słuchać.

- Ta mikstura leczy wszystko! Potrafi w ciągu minuty sprawić że złamana kość zrośnie się.- wykrzykiwał handlarz.  

Darren widząc zafascynowanie ludzi wykrzyczał:
- Hm… Ludzie on was chce naciągnąć! Taka mikstura nie istnieje!
- Nazywasz mnie oszustem!?- zapytał rozwścieczony sprzedawca.
- Tak! Lubię nazywać rzeczy po imieniu.
- Giń!

Mówiąc ostanie słowa sprzedawca wziął miecz do ręki i rzucił się na łowcę nagród
Avatar użytkownika
Darren
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Conan,
Rasa: Człowiek - Łowca nagród
Aura: Przeciętnej siły aura o żywym kolorze cyny i nieobrobionego żelaza. Jej poświata jest szafirowa. Co do wrażeń dźwiękowych to trzeba mocno wytężyć słuch by usłyszeć bardzo ulotny szept, poza tym jest bezdźwięczna. Z zapachów najwyraźniej odznacza się wszechobecny zapach metalu, poza tym da się czasem wyczuć gryzący swąd kurzu. Po dotknięciu aury można z całą śmiałością stwierdzić, iż jest ona twarda i giętka, pozbawiona chropowatości. Gdzieniegdzie da się wyczuć ostre występy. W smaku jest kwaśna, z reguły łagodna.
Wygląd: Darren jest młodym człowiekiem który mierzy około 172 cm. Ma średniej długości brązowe włosy. Na jego twarzy widnieje mały kształtny
nos oraz wąskie czerwone usta. Jego oczy są niebieskie a brwi brązowe. Na codzień chodzi ubrany w czarne spodnie które od kolan są
szare, czerwonej zbroi oraz pelerynie w tym samym kolorze. Pod czerwoną tuniką ukryta jest zbroja od maga. ...
(Więcej)

Postprzez Arklyss » So mar 16, 2013 11:18 am

        Arklyss zdała sobie sprawę, że w takim tłumi nie uda jej się znaleźć towarzyszy. Ostatni raz rozejrzała się, ale nigdzie nie rozpoznała sylwetki maga. Nie zdziwiło ją to. Mimo dużego wzrostu, centaurzyca nie mogła przeniknąć wzrokiem niesamowicie gęstego tłumu. Naturianka przyjrzała się najbliższym przechodniom. Byli tu zwykli ludzie, który mieli do załatwienia różne sprawy, mieszkańcy Rapsodii i wielu dziwnych osobników - najprawdopodobniej podróżnych.
- Czego tak sterczy? Chodzić nie umie? - Ostry ton niziutkiej staruszki stojącej obok Arklyss przedarł się przez zgiełk. - Czy chodzić nie umie się pytam? Niech idzie, bo tylko drogę toruje! - Stara rzuciła nieprzyjemnym tonem i obdarzyła centaurzycę równie niemiłym spojrzeniem.
        Arklyss upomniana przez kobietę ruszyła przed siebie nie mając żadnego celu. Cały czas badała nowe zapachy pochodzące głównie ze straganów stojących naokoło i przyglądała się niewidzianym nigdy dotąd istotom.
Z okna jakiegoś domu prosto na ulicę chlusnęły nieczystości - ktoś opróżniał nocnik. Arklyss w ostatniej chwili odskoczyła i skrzywiła się z obrzydzeniem. Po tym incydencie starała się iść dalej od stojących przy drodze budynków. Stoiska z przeróżnymi towarami pojawiały się coraz częściej, a tłok stawał się coraz większy. Naturianka wywnioskowała, iż znalazła się w pobliżu głównego rynku miasta. Gdzieś w oddali usłyszała muzykę. Zaciekawiona ruszyła w kierunku dźwięków.
        Chwilę później centaurzyca dotarła do zbitej grupki osób otaczających kilku ulicznych grajków. Arklyss wpadł do głowy pewien pomysł.
Przecisnęła się przez niezbyt zadowolonych słuchaczy, wyjęła z torby skrzypce i zapytała artystów:
- Mogę się przyłączyć?
Odpowiedziało jej kiwnięcie głową, więc z zapałem zabrała się do gry. Dopasowanie się do muzyki granej przez mężczyzn zajęło jej chwilkę. Przymknęła oczy i całkowicie oddała się muzyce. Nie wiedziała ile tak stała pochłonięta grą na swoim instrumencie, lecz w pewnej chwili zwróciła uwagę na to, że nikt z pozostałych muzyków nie gra, a zgromadzeni naokoło ludzie przyglądają jej się w zachwyconym milczeniu. Dziewczyna przestała grać, a na jej policzki wypłynął rumieniec.
Po chwili na rynku Rapsodii rozległy się głośne brawa. Ktoś w tłumie zagwizdał.Teraz już cała twarz centaurzycy przybrała barwę dorodnego pomidora. Ukłoniła się lekko. I na prośbę publiczności zagrała jeszcze jedną, znaną wszystkim melodię. Skończywszy ,,koncert" skłoniła się ponownie, schowała instrument do torby i przepuszczana z szacunkiem przez ludzi, odeszła w stronę straganów.
        Arklyss przeszła się po całym rynku. Było tu mnóstwo stoisk z towarami, które można by wymieniać w nieskończoność. Część produktów oferowanych przez tutejszych i zagranicznych sprzedawców była dziewczynie zupełnie nieznana. Na sam koniec zostawiła sobie stragan, wokół którego zgromadziła się całkiem duża grupa ludzi. W centrum zainteresowania był mężczyzna oferujący jakieś mikstury lecznicze. Zdaniem naturianki wyglądał na oszusta. I nie tylko jej zdaniem...
        Młody chłopak stojący najbliżej naciągacza, wyraził na głos swoją opinię. Rozwścieczony sprzedawca rzucił się na chłopaka z mieczem. Centaurzyca nie chcąc, żeby komukolwiek stała się krzywda krzyknęła donośnym głosem:
- Dosyć! Żadnych bójek!
Zdziwiony mężczyzna zamarł z mieczem uniesionym, aby zadać cios.
- Ładnie to tak atakować potencjalnych klientów? - Zbeształa faceta, który patrzył na nią z dziwną miną.
Zaalarmowany okrzykami tłumu strażnik miejski podszedł do Arklyss i handlarza.
- Co tu się dzieje?
Avatar użytkownika
Arklyss
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Nimmeril, Reynette, Mamla,
Rasa: Centaur
Aura: Cynowa, silniejsza od przeciętnej aura, odznaczająca się topazową poświatą. Wydziela zapach miodu i kwiatów, a wokół niej nie rozlegają się żadne dźwięki. W dotyku jest lepka i giętka, lecz twarda. Smakuje gorzko i ostro.
Wygląd: Arklyss ma (mierząc od ziemi do czubka głowy) 2.37m wzrostu. Jak to centaur składa się z ludzkiej i końskiej części.
Ma głowę i tułów jak u człowieka, a dalej jest gniadą klaczą. O długich, smukłych nogach. Ma niewielkie, zgrabne kopytka i wysoko osadzony ogon sięgający pęcin. Twarz naturianki jest całkiem ładna. Okalają ją lekko kręcone brązowe włosy sięgające ...
(Więcej)

Postprzez Midnight » N mar 24, 2013 9:30 am

Ciężko było stwierdzić, właściwie dlaczego w Midnight nagle obudził się ten demon, którego tak dobrze zazwyczaj tłumiła. Nie okazywała agresji, ale na jakiekolwiek zaczepki reagowała bardzo gwałtownie i nieprzyjemnie. Szła przez tłum w kapturze zaciągniętym po sam koniuszek nosa, z rękami wciśniętymi głęboko kieszenie, przygarbiona i wzbudzająca dziwny niepokój, kiedy się ją minęło w zbiegowisku ludzi. Złośliwa ta babcia była. Bardzo.
- Jakże to tak garbić się? Wyprostujże się! - spojrzała na nią z matczynym politowaniem. - I patrz gdzie leziesz, bo niedługo pół miasta się o ciebie zabije!
Demonica poczuła rosnące ciśnienie i ten denerwujący, narastający pisk w uszach, jak zawsze kiedy się denerwowała. Spojrzała na staruszkę wściekle, a oczy schowane pod kapturem zalśniły jej wściekle.
- A ty uważaj, do kogo startujesz, starucho - Midnight wlazła do jej mózgu i spowodowała wiele nieprzyjemnych reakcji, w czym mały krwotok z nosa.
Baba popatrzyła na nią wystraszona i "pobiegła" daleko od niej. Demonica poszła dalej swoimi dużymi, szybkimi krokami. Pamiętała jak kiedyś jej przyjaciółka nie mogła za nią nadążyć. Ale teraz nie czas, żeby sobie ją przypominać.
Spojrzała w górę, w błękitne niebo i małe, rozkoszne obłoczki przypominające watę cukrową. Czasami miała dość ich lenistwa i błogości, niczym się nie przejmowały i płynęły po niebie, gdzie je wiatr poniósł. Pocieszała się myślą, że kiedyś, gdy wchłoną w siebie za dużo wody, staną się ciężkimi, ciemnymi chmurami. Zamrugała kilka razy i poszła dalej, jakby się ocknęła.
W mieście unosił się charakterystyczny, obrzydliwy zapach śmieci i różnych innych odpadków po prostu wyrzucanych na ulicę. Demonica nie mogła go znieść ze względu na swój wyczulony węch. I tego, że nikt nie patrzy, kto idzie na dole. Kilka razy prawie dostała wiązanką różnych resztek, ale dziękowała bogu, że ma swój refleks.
Takim szybkim krokiem doszła na rynek, gdzie przy pierwszym z brzegu straganie rozdzierał pysk sprzedawca, promujący eliksir, który sprawiał, że kości się zrastały. Stanęła przed kramem i przyglądała się zbiegowisku, dopóki jej uwagi nie zwrócił idiota, krzyczący, że sprzedawca jest oszustem. Ekspedient po krótkiej wymianie zdań wyciągnął miecz i ruszył na młodego chłopca. Midnight przesunęła się trochę bliżej, licząc na lepsze widoki, bo i gawiedź się rozstąpiła wystraszona. Zanim jednak cokolwiek się zdarzyło, nadbiegła centaurka i zarządziła spokój. Demonica spojrzała z politowaniem na kupca, który zamarł, gdy Naturianka go odepchnęła od chłopca. Już miała coś mówić, ale przyszedł strażnik, który najwidoczniej zauważył całą sytuację. Zanim ktokolwiek zdążył mu opowiedzieć, jego wzrok padł na Midnight właśnie. I jakby znalazł coś, czego od dawna szukał.
- Ja to mam pecha - pomyślała z irytacją.
- Jesteś zatrzymana za napaść na dwie osoby - podszedł do niej i trochę zmienił stosunek, porównawszy swój wzrost z jej. Tłum się rozstąpił z lekkim przerażeniem. - Jeśli pójdziesz dobrowolnie, kara będzie łagodniejsza.
- Taak, jak zwykle. Łagodniejsza, a później każą mnie ściąć za to jak wyglądam - jej kocie ślepia błysnęły lekko spod kaptura. - Poza tym... ja ich nie napadłam - powiedziała z westchnięciem. - Na jedną osobę się zamachnęłam, ale ja umiem panować na swoimi ruchami, a druga... mały krwotok z nosa to chyba nie tak poważny zarzut? Ja nie dotknęłam jędzy, może po prostu zasłabła? - spojrzała na niego i wzruszyła ramionami, jakby stało się coś błahego i w ogóle z resztą jej nie dotyczącego.
Strażnik chyba tak nie myślał, tylko popatrzył na nią z lekkim gniewem, wymalowanym w jego zmarszczonych brwiach. Demonica miała nadzieję, że szybko sobie pójdzie, chciała pokazać chłopakowi od oszusta, jak się odwodzi ich od nieuczciwości z rozwagą, a nie rozdartym pyskiem.
Avatar użytkownika
Midnight
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Demon: Przemieniony
Aura: Cynowo srebrna aura o sile nieco większej niż przeciętna, roztaczająca szmaragdową poświatę. Wokół słychać delikatny i cichy śmiech dzieci, który momentami zostaję zagłuszony przez dziwne nienaturalne głosy, stale zmieniające natężenie. W pobliżu aury można wyczuć zapach kadzideł, pergaminów i świec, w dotyku jest lekko twarda, aczkolwiek bardzo giętka i gładka, a jeśli chodzi o smak - czuć ostrą, intensywną słoność i lepkość.
Wygląd: Nie jest krępo zbudowaną kobietą, wręcz chudą, choć nie drobną. Jak na swoją posturę, ma w sobie jednak całkiem sporo siły, prawdopodobnie przez magię pierścienia, która nawet tutaj miała udział. Jej rysy twarzy są dosyć ostre, nawet można pokusić się o stwierdzenie, iż zwierzęce. Posiada ładnie zarysowane w kształt migdałów oczy, które mimo że zmieniają kolor w ... (Więcej)
Uwagi: Midnight ma duże stężenie empatii, nie może patrzeć na cudzą krzywdę, szczególnie jeśli cierpi przy tym przyroda.

Postprzez Darren » So mar 30, 2013 12:14 pm

         Darren chwycił za rękojeść swego miecza gdy sprzedawca rzucił się na niego z bronią .Gdy rozwścieczony kupiec miał zadać mu cios nie spodziewanie zamarł bez ruchu. Okazało się że jakaś centaurka nie lubiła pojedynków, więc zaczęła przemawiać handlarzowi do rozsądku. Poskutkowało, lecz jak zawsze musiało przybiec kilka strażników miejskich. Na pytanie jednego z nich młodzieniec odpowiedział:

- Ten oszust chciał wcisnąć biednym ludziom jakąś miksturę która z pewnością nie zadziała. Gdy wyraziłem swoją opinię ten mężczyzna rzucił się na mnie z mieczem. Na całe szczęście jakaś kobieta zaczęła krzyczeć i kupiec zaprzestał ataku.
- Ktoś to widział?- zapytał strażnik.
- Może pan pytać wszystkich zgromadzonych. Od każdego usłyszysz to samo co ode mnie.- odparł młodzieniec.

Strażnik uśmiechnął się po czym zaczął wszystkich pytać o całe zajście jakie zdarzyło się na przy straganie. Darren poczuł satysfakcję że powstrzymał wielu ludzi od wydania ostatnich pieniędzy na tą miksturę. Po krótkim czasie strażnik podszedł do jakiejś dziewczyny zarzucając jej dwie napaści na jakiś ludzi przy czym z tego co młodzieńcowi udało się usłyszeć były to błahostki. Jednak wnioskując po minie i zachowaniu strażnika można było spodziewać się że traktował to jako poważne wykroczenia. Myśl idioto w końcu to przez ciebie strażnik ją znalazł . W końcu do głowy chłopca wpadł jakiś pomysł. Muszę znaleźć tą centaurkę. Bacznie rozglądając się, szukał naturianki. Gdy tylko ją zobaczył podbiegł do niej i powiedział:

- Musisz mi pomóc. Przeze mnie ta dziewczyna ma kłopoty. Odwrócę uwagę strażnika a ty ją wyprowadzisz.

Co ja sobie myślę prosząc obcą osobę o pomoc! Mogę się władować w kłopoty. Jeżeli nie pomoże to trudno . Rozglądając się wymyślił mały przekręt. Korzystając z nieuwagi jednego z kupców zabrał cenny sztylet i zaczął uciekać. Kupiec widząc to zawiadomił strażnika przesłuchującego dziewczynę. Po zawiadomieniu strażnik ruszył w pościg. Darren uciekał ile sił w nogach dając czas dziewczynie na ucieczkę. Skręcał wielokrotnie lecz nie mógł zgubić strażnika. Szesnastolatek widząc bezdomnego podrzucił mu sztylet po czym po dalej poprowadził za sobą pościg. Tracąc siły uciekał dalej. W końcu łowca znalazł się pośród wielkiego tłumu ludzi. Postanowił wmieszać się w tłum. Młodzieniec nie widząc nigdzie strażnika uśmiechnął się po czym pomyślał: W końcu udało się, ale gdzie ja jestem?
Avatar użytkownika
Darren
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Conan,
Rasa: Człowiek - Łowca nagród
Aura: Przeciętnej siły aura o żywym kolorze cyny i nieobrobionego żelaza. Jej poświata jest szafirowa. Co do wrażeń dźwiękowych to trzeba mocno wytężyć słuch by usłyszeć bardzo ulotny szept, poza tym jest bezdźwięczna. Z zapachów najwyraźniej odznacza się wszechobecny zapach metalu, poza tym da się czasem wyczuć gryzący swąd kurzu. Po dotknięciu aury można z całą śmiałością stwierdzić, iż jest ona twarda i giętka, pozbawiona chropowatości. Gdzieniegdzie da się wyczuć ostre występy. W smaku jest kwaśna, z reguły łagodna.
Wygląd: Darren jest młodym człowiekiem który mierzy około 172 cm. Ma średniej długości brązowe włosy. Na jego twarzy widnieje mały kształtny
nos oraz wąskie czerwone usta. Jego oczy są niebieskie a brwi brązowe. Na codzień chodzi ubrany w czarne spodnie które od kolan są
szare, czerwonej zbroi oraz pelerynie w tym samym kolorze. Pod czerwoną tuniką ukryta jest zbroja od maga. ...
(Więcej)

Postprzez Arklyss » Cz kwi 11, 2013 6:44 pm

        Wszystko działo się tak szybko, że Arklyss nie mogła nadążyć. Chłopak, który przed chwilką nazwał kupca oszustem, zabrał z sąsiedniego straganu sztylet zdobiony szlachetnymi kamieniami. Broń musiała być bardzo cenna. Zanim jednak młodzieniec dopuścił się kradzieży, poprosił Arklyss o pomoc. Centaurzyca zareagowała po chwili. Gdy strażnik zaczął gonić chłopaka, podeszła do kobiety, która przed chwilką była przesłuchiwana przez strażnika. Naturianka górowała wzrostem nad nieznajomą i żeby powiedzieć jej coś na ucho, musiała się pochylić.
- Idź do wschodniej bramy miasta. Nie biegnij, bo wzbudzisz podejrzenia. Spotkamy się przed zachodem słońca i pomyślimy, co robić dalej - rzekła i popędziła galopem za strażnikami.
        Udało jej się wyprzedzić stróżów prawa biegnących sąsiednią uliczką za chłopakiem i wybiec pomiędzy nich, a ściganego akurat na chwilkę, jak ten ostatni skręcił w prawo. Arklyss przystanęła dysząc ciężko. Po chwili strażnicy dogonili ją.
- Przez ciebie nie widzieliśmy, w która stronę skręcił ten łobuz, kobyło. - burknął nieprzyjemny niski mężczyzna z dwudniowym zarostem na twarzy.
- Wybaczcie, panowie... Chciałam tylko pomóc w złapaniu przestępcy... - Centaurzyca rzuciła niewinne spojrzenie strażnikom.
- Pobiegł w lewo - mówiąc to wskazała mniej tłoczną, lewą alejkę. - Ja może nie będę panom w pościgu pomagać, bo raczej mi to nie wychodzi...
- Dziękujemy za informacje - powiedział nieco milszy, młody strażnik. A teraz pani wybaczy, ale mamy złodzieja do złapania - mrugnął do Naturianki, uśmiechnął się i popędził z kolegą po fachu w lewą stronę.
        Arklyss odczekała chwilę, aż mężczyźni zniknęli za rogiem i popędziła w prawo.
Tylko jak ona teraz znajdzie tego chłopaka?
Avatar użytkownika
Arklyss
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Nimmeril, Reynette, Mamla,
Rasa: Centaur
Aura: Cynowa, silniejsza od przeciętnej aura, odznaczająca się topazową poświatą. Wydziela zapach miodu i kwiatów, a wokół niej nie rozlegają się żadne dźwięki. W dotyku jest lepka i giętka, lecz twarda. Smakuje gorzko i ostro.
Wygląd: Arklyss ma (mierząc od ziemi do czubka głowy) 2.37m wzrostu. Jak to centaur składa się z ludzkiej i końskiej części.
Ma głowę i tułów jak u człowieka, a dalej jest gniadą klaczą. O długich, smukłych nogach. Ma niewielkie, zgrabne kopytka i wysoko osadzony ogon sięgający pęcin. Twarz naturianki jest całkiem ładna. Okalają ją lekko kręcone brązowe włosy sięgające ...
(Więcej)

Postprzez Midnight » Cz kwi 25, 2013 8:04 pm

Oglądała to wszystko z lekkim rozbawieniem, szczególnie chłopca z poczuciem winy, który próbował ocalić skórę Przemienionej. Do czasu kiedy centaur płci żeńskiej kazał jej udać się do wschodniej bramy miasta.
- Oh, bez jaj - jęknęła rozczarowana.
Mogła tylko patrzeć za galopującą Naturianką. Przez chwilę zastanawiała się, czy pobiec za nimi, czy też udać się pod bramę, jak poleciła jej klacz. Wzruszyła ramionami znudzona. Jakby nie umiała o siebie zadbać.
W końcu to nie mój kłopot - pomyślała i ruszyła nonszalanckim krokiem na wschód.
Midnight nie zniszczyła w sobie czegoś czego nazywano sumieniem, ale tym razem nie dała mu dojść do głosu. Miała dość ratowania innych tyłków, postanowiła wreszcie pomyśleć o sobie. I w sumie jak na razie wychodziła dzięki temu na plus. Oby teraz tylko wartownicy nie złapali ją za gardło. Powoli zaczynała mieć dość całej tej straży. Czy w ogóle ich kiedyś lubiła? Albo przynajmniej znosiła? Trudno stwierdzić, w końcu zawsze nie cierpiała ograniczeń i zasad.
Westchnęła i postarała się jak naturalniej przejść przez bramę, by jednocześnie nie pokazywać swoich nadnaturalnych zniekształceń ciała.
- Hej, ty! Zatrzymaj się na chwilę.
Jak zwykle. Dlaczego to ona zawsze miała pecha? Przystanęła posłusznie, nie odwracając się jednak w żadną ze stron. Westchnęła. Najlepiej byłoby też się nie odzywać. Ona i jej niewyparzony język.
- Pokaż no tu się - mruknął z gnuśnością.
- Aa, smok! - odwróciła się w tył i pokazała palcem gdzieś w niebo.
- Co?! Gdzie?! - gdy mewa przeleciała ponad ich głowami, zaczęli się rozglądać za dziewczyną. - Ty durniu, zgubiłeś ją!
- Uspokój się, pewnie uciekła gdzie pieprz rośnie przed tą mewą.
Odetchnęła najciszej jak umiała, starając się bezszelestnie utrzymać na górnej części mechanizmu zamykającego bramę. Zagryzła dolną wargę. Teraz pozostawało tylko zejść stamtąd nie wydając żadnych dźwięków.
Avatar użytkownika
Midnight
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Demon: Przemieniony
Aura: Cynowo srebrna aura o sile nieco większej niż przeciętna, roztaczająca szmaragdową poświatę. Wokół słychać delikatny i cichy śmiech dzieci, który momentami zostaję zagłuszony przez dziwne nienaturalne głosy, stale zmieniające natężenie. W pobliżu aury można wyczuć zapach kadzideł, pergaminów i świec, w dotyku jest lekko twarda, aczkolwiek bardzo giętka i gładka, a jeśli chodzi o smak - czuć ostrą, intensywną słoność i lepkość.
Wygląd: Nie jest krępo zbudowaną kobietą, wręcz chudą, choć nie drobną. Jak na swoją posturę, ma w sobie jednak całkiem sporo siły, prawdopodobnie przez magię pierścienia, która nawet tutaj miała udział. Jej rysy twarzy są dosyć ostre, nawet można pokusić się o stwierdzenie, iż zwierzęce. Posiada ładnie zarysowane w kształt migdałów oczy, które mimo że zmieniają kolor w ... (Więcej)
Uwagi: Midnight ma duże stężenie empatii, nie może patrzeć na cudzą krzywdę, szczególnie jeśli cierpi przy tym przyroda.

Postprzez Darren » N kwi 28, 2013 2:51 pm

         W co ja się wpakowałem? Naprawdę czasami nienawidzę swojego sumienia. pomyślał Darren. Idąc wśród tłumu ciągle spieszących się gdzieś ludzi, mijając podobne do siebie budynki i uważając, by nie został okradziony przez jakiegoś kieszonkowca, młodzieniec rozmyślał o całym obecnym dniu. Spuszczając głowę w dół szedł wąskimi uliczkami. Gorzej już być nie może pocieszał się łowca. Wciąż ze spuszczoną głową szedł przed siebie do czasu, gdy niespodziewanie uderzył w kogoś. Ostrożnie podnosząc wzrok szesnastolatek zobaczył znajomą twarz. Był to ten sam strażnik miejski, który chciał aresztować dziewczynę.

- No proszę kogo my tu mamy?- zapytał wrednie strażnik.
- Nie wiem może świętego Jerzego?- odpowiedział młodzieniec.
- Dosyć tych żartów.- wrzasnął strażnik.- Idziemy.- Mówiąc to stróż złapał chłopca za rękę, po czym zaczął go gdzieś prowadzić.

        Szli tak jeszcze długi czas, lecz, gdy tylko pojawiła się większa grupka ludzi młodzieniec z całych sił popchnął wartownika wprost na nich. Młodzieniec widząc podnoszącego się stróża zaczął uciekać. Zrywając się do ucieczki strażnik rzucił się na chłopca ściągając mu rękawicę z ręki. Gdy ciemnowłosy zobaczył to, bardzo się rozzłościł. Uciekając, ile sił w nogach znalazł się za murem miasta, lecz strażnik nie chciał odpuścić. Widząc las Darren wpadł na pomysł. Przyśpieszając zebrał kilka kamieni. Gdy znalazł się w lesie i zgubił z oczu stróża chłopiec wspiął się na drzewo. Widząc zrezygnowanego stróża, który był w odległości około pół metra od drzewa, na którym się znajdował rzucił kamieniem w koronę drzew tak, iż strażnik to usłyszał. Stróż rozglądając się na około powoli zbliżał się do łowcy nagród. Gdy był wystarczająco blisko Darren skoczył na niego powalając go na ziemię. Udało się! Stracił przytomność! - wykrzyczał do siebie chłopiec. Gdy zabrał swoją przynależność którą była rękawica założył ją. Widząc, że mężczyzna powoli odzyskuje przytomność szesnastolatek po raz kolejny uciekł. Było blisko, muszę zacząć uważać . Wracając do miasta zaczynał mieć wszystkiego dość. Przechodząc przez bramę kątem oka zauważył dziewczynę którą usiłowano aresztować. Dlaczego ja jestem taki dobry?. Podchodząc do strażników pilnujących bramy powiedział:

- Zbóje! Napadli strażnika w lesie, pomocy!- wykrzyczał młodzieniec.
- Gdzie i ilu ich było?- zapytali zmieszani mężczyźni.
- Trzech- powiedział chłopiec, po czym wybiegł przed bramę i pokazał miejsce, gdzie leżał nieprzytomny strażnik.- Tam.
- Już tam idziemy.

Gdy pobiegli do lasu szesnastolatek uśmiechnął się i powiedział:

- Możesz wyjść z ukrycia, już sobie poszli.
Avatar użytkownika
Darren
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Conan,
Rasa: Człowiek - Łowca nagród
Aura: Przeciętnej siły aura o żywym kolorze cyny i nieobrobionego żelaza. Jej poświata jest szafirowa. Co do wrażeń dźwiękowych to trzeba mocno wytężyć słuch by usłyszeć bardzo ulotny szept, poza tym jest bezdźwięczna. Z zapachów najwyraźniej odznacza się wszechobecny zapach metalu, poza tym da się czasem wyczuć gryzący swąd kurzu. Po dotknięciu aury można z całą śmiałością stwierdzić, iż jest ona twarda i giętka, pozbawiona chropowatości. Gdzieniegdzie da się wyczuć ostre występy. W smaku jest kwaśna, z reguły łagodna.
Wygląd: Darren jest młodym człowiekiem który mierzy około 172 cm. Ma średniej długości brązowe włosy. Na jego twarzy widnieje mały kształtny
nos oraz wąskie czerwone usta. Jego oczy są niebieskie a brwi brązowe. Na codzień chodzi ubrany w czarne spodnie które od kolan są
szare, czerwonej zbroi oraz pelerynie w tym samym kolorze. Pod czerwoną tuniką ukryta jest zbroja od maga. ...
(Więcej)

Postprzez Arklyss » Pt maja 17, 2013 10:29 pm

        Arklyss podążała szybko uliczką, w której zniknął chłopak, lecz mimo dużego wzrostu, nie mogła znaleźć młodzieńca nigdzie w tłumie.Szlag! Wiedziałam, że tak się to skończy... - centaurzyca zaklęła w myślach i mijając znajomo wyglądającą studnię zorientowała się, że chodzi w kółko. Przystanęła więc, by przez chwilkę zastanowić się nad tym, co może dalej zrobić.
- Proponowałbym wyruszenie ku wschodniej bramie. Chyba tam umówiłaś się z tamtą kobietą?
Naturianka podskoczyła przestraszona. Tasan tak dawno się nie odzywał, że aż zapomniała o jego towarzystwie.
- Musisz mnie tak straszyć?! - ofuknęła przyjaciela. - Najpierw milczysz tak długo, a potem niespodziewanie się odzywasz!
- Powinnaś przywyknąć do tego, że mówię tylko, jak mam coś ważnego do powiedzenia. - Po tych słowach centaur zamilkł i więcej się nie odezwał.
        Arklyss zastanowiła się chwilkę nad słowami Tasana i uznawszy jego pomysł za całkiem dobry, wyruszyła na wschód miasta. Może wreszcie wydostanie się z tego nieprzyjemnego, tłocznego miejsca i wreszcie wróci na łono natury.
Na samą myśl o lasach i łąkach dziewczynie zrobiło się tak przyjemnie, że nawet nie zauważyła zamieszania przy wschodniej bramie. Gdy dotarła do wrót niemal wpadła na spotkanego przy straganie chłopaka, który akurat mówił do kogoś, kto ukrywał się gdzieś wśród mechanizmu sterującego wielkimi wrotami. Arklyss rozpoznała w ukrywającej się postaci dziewczynę, z którą umówiła się na spotkanie.
- Widzę, że udało Ci się dotrzeć - rzekła do dziewczyny,a po chwili poprawiła się spojrzawszy na chłopaka - Znaczy... Udało się WAM dotrzeć.
Nie wiem, jak wy, ale ja mam dosyć tego miasta i mam zamiar natychmiast je opuścić. Idziecie ze mną?
Avatar użytkownika
Arklyss
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Nimmeril, Reynette, Mamla,
Rasa: Centaur
Aura: Cynowa, silniejsza od przeciętnej aura, odznaczająca się topazową poświatą. Wydziela zapach miodu i kwiatów, a wokół niej nie rozlegają się żadne dźwięki. W dotyku jest lepka i giętka, lecz twarda. Smakuje gorzko i ostro.
Wygląd: Arklyss ma (mierząc od ziemi do czubka głowy) 2.37m wzrostu. Jak to centaur składa się z ludzkiej i końskiej części.
Ma głowę i tułów jak u człowieka, a dalej jest gniadą klaczą. O długich, smukłych nogach. Ma niewielkie, zgrabne kopytka i wysoko osadzony ogon sięgający pęcin. Twarz naturianki jest całkiem ładna. Okalają ją lekko kręcone brązowe włosy sięgające ...
(Więcej)

Postprzez Midnight » Wt cze 04, 2013 10:24 pm

Dziewczyna prychnęła i wywróciła oczyma na słowa chłopaka.
- Łatwo ci mówić - mruknęła. - Mam nadzieję, że nie zapomniałam, jak się to robi - szepnęła do siebie pod nosem.
Wzięła trochę spazmatyczny wdech oraz zawisnęła na rękach, przytrzymując się niepewnie belki. Spojrzała ostatni raz na ziemię, zacisnęła oczy i puściła. Wylądowała na dole finezyjnie, z ugiętymi nogami, podtrzymując się dłonią. A przynajmniej tak to wyglądało. Moment po tym, musiała usiąść, rozcierając sobie kostki. Uśmiechnęła się słabo do lekko oszołomionych "towarzyszy".

- Chyba najpierw powinniśmy się ruszyć z tego miejsca - uniosła brwi. - Z tego co wiem, nie będą siedzieć w lesie przez wieczność - westchnęła.
Przez chwilę patrzyła niemo w jakiś punkt, myśląc intensywnie. Czasem zdarzał jej się ten stan. Nagle ocknęła się, lekko rumieniąc. Jakby zauważyli, że jest trochę dziwaczna. Nasunęła kaptur mocniej na nos, żeby nie spostrzegli pąsów.
- Hmm, przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem Midnight - wstała powoli oraz podeszła do kompanów, wyciągając dłoń.

W tym samym momencie usłyszała głosy straży idącej pod lasem. Złapała dłoń chłopaka i naturianki, ciągnąc ich w bliżej nieokreślonym kierunku. Pod nosem przeklinała, mając nadzieję, iż jakimś cudem ich nie zauważyli. Cóż... ludzie bywają tępi.
Avatar użytkownika
Midnight
Błądzący po drugiej stronie
 
Rasa: Demon: Przemieniony
Aura: Cynowo srebrna aura o sile nieco większej niż przeciętna, roztaczająca szmaragdową poświatę. Wokół słychać delikatny i cichy śmiech dzieci, który momentami zostaję zagłuszony przez dziwne nienaturalne głosy, stale zmieniające natężenie. W pobliżu aury można wyczuć zapach kadzideł, pergaminów i świec, w dotyku jest lekko twarda, aczkolwiek bardzo giętka i gładka, a jeśli chodzi o smak - czuć ostrą, intensywną słoność i lepkość.
Wygląd: Nie jest krępo zbudowaną kobietą, wręcz chudą, choć nie drobną. Jak na swoją posturę, ma w sobie jednak całkiem sporo siły, prawdopodobnie przez magię pierścienia, która nawet tutaj miała udział. Jej rysy twarzy są dosyć ostre, nawet można pokusić się o stwierdzenie, iż zwierzęce. Posiada ładnie zarysowane w kształt migdałów oczy, które mimo że zmieniają kolor w ... (Więcej)
Uwagi: Midnight ma duże stężenie empatii, nie może patrzeć na cudzą krzywdę, szczególnie jeśli cierpi przy tym przyroda.

Postprzez Darren » Wt lip 02, 2013 4:09 pm

         Midnight porwała Darrena i Arklyss z ręce i wyprowadziła ich z miasta wprost do lasu. Gdy na chwilę przystanęli Darren wspiął się na drzewo, aby zobaczyć czy nikt za nimi nie idzie. Bacznie rozglądając się stwierdził półgłosem, iż nikogo nie ma. Szybko i zwinnie zszedł z drzewa, po czym przypomniał sobie, iż Midnight przedstawiła się. Po chwili milczenia powiedział:

- Nazywam się Darren, miło was poznać.

         Niebo zaczęły powlekać czarne chmury, słońce chyliło się ku zachodowi a wiatr wzbierał na sile . Las dla młodzieńca zaczął się wydawać bardziej straszny niż na ogół. Kilka nocnych ptaków rozpoczęło swe śpiewy, które nie były najprzyjemniejszym doświadczeniem dla ucha słuchacza. Chwilę po tym po całym łowcy nagród przeszły dreszcze. Człowiek, który był szkolony do walki z najstraszniejszymi bestiami pierwszy raz odczuł strach. Szesnastolatek poczuł się nieswojo, czuł jakby ktoś go obserwował. Ignorując wszystkie odczucia starał się iść przed siebie. W pewnej chwili coś poruszyło się w krzakach obok leśnej ścieżki. Młodzieńcowi nawet przez myśl nie przeszło się tam zbliżać, lecz po krótkiej chwili, gdy wziął się w garść, podszedł z wolna w kierunku zarośli. W chwili podejścia z zieleni wyskoczył zając, który o mało nie wystraszył na śmierć szesnastolatka. Po całym tym zajściu przez niebo przedarła się błyskawica. Nagle cały półmrok, który panował w lesie zamienił się w światło. Deszcz powoli zaczynał kropić, lecz na szczęście ku oczom podróżników pojawiła się niewielka chata. Był ona wykonana z drewna. Miała cztery okna, stare drzwi a jej dach był pokryty strzechą. Ogólny stan wymagał wiele do życzenia, ale, za to wszyscy mieli pewność, że dom jest opuszczony.

         Gdy weszli do środka Darren zaczął rozglądać się uważnie. W pewnej chwili za oknem zobaczył postać skrytą w mroku która od razu uciekła. Lęk łowcy był silny lecz zdejmując miecz ruszył za nieznajomym. Pościg nie trwał długo lecz wystarczyło by wojownik stracił orientację w terenie oraz chatę z oczu. Nie wiedząc gdzie ma się udać wspiął się na pierwsze lepsze rozłożyste drzewo gdzie przeczekał ulewę po czym ruszył w drogę. [Ciąg dalszy Darren]
Avatar użytkownika
Darren
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Conan,
Rasa: Człowiek - Łowca nagród
Aura: Przeciętnej siły aura o żywym kolorze cyny i nieobrobionego żelaza. Jej poświata jest szafirowa. Co do wrażeń dźwiękowych to trzeba mocno wytężyć słuch by usłyszeć bardzo ulotny szept, poza tym jest bezdźwięczna. Z zapachów najwyraźniej odznacza się wszechobecny zapach metalu, poza tym da się czasem wyczuć gryzący swąd kurzu. Po dotknięciu aury można z całą śmiałością stwierdzić, iż jest ona twarda i giętka, pozbawiona chropowatości. Gdzieniegdzie da się wyczuć ostre występy. W smaku jest kwaśna, z reguły łagodna.
Wygląd: Darren jest młodym człowiekiem który mierzy około 172 cm. Ma średniej długości brązowe włosy. Na jego twarzy widnieje mały kształtny
nos oraz wąskie czerwone usta. Jego oczy są niebieskie a brwi brązowe. Na codzień chodzi ubrany w czarne spodnie które od kolan są
szare, czerwonej zbroi oraz pelerynie w tym samym kolorze. Pod czerwoną tuniką ukryta jest zbroja od maga. ...
(Więcej)


Powrót do Rapsodia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron