[Miasto i okolice]Kolejny rozkaz


Warowne miasto położone na granicy Równiny Drivii i Równiny Maurat. Słynące z produkcji bardzo drogich i delikatnych tkanin, takich jak aksamit czy jedwab oraz produkcji wyrafinowanych ozdób. Utrzymujące się głównie z handlu owymi produktami.

Postprzez Medard » Cz mar 01, 2012 1:36 am

Wreszcie właściwy człowiek na właściwym miejscu - odpowiedni w razie kryzysowego rozwiązania niejednego problemu z tak zwanymi wrogami publicznymi numer jeden, jak to mówią zwyczajowo karnsteińscy łyczkowie. Ktoś taki jak Sekiel, choć trzeba na niego uważać, by czasem jakiegoś numeru nie wykręcił, spisał się wyśmienicie. - medalion wyglądał na oryginalny, a podrabianie czegoś takiego nawet by się fałszerzowi nie opłacało - szkoda zachodu... Tak czy owak - książę odpowiedział:
- Aż mnie korci, by zapytać, jakież to talenty warte są aż dwadzieścia tysięcy ruenów w gryfach. Opowiedz coś więcej o tych zdolnościach, jeśli nie jest to tajnikiem profesji, naturalnie.
Gdy skrytobójca milczał, Medard sięgnął po pozostały jeszcze miód w dzbanie i przepłukał nim zmęczone gardło. Po tym swoistym rytuale, nieco odświeżony, kontynuował rozmowę:
- Dowiedz się cichcem, co planuje miejscowa loża wampirów - mają oni siedzibę gdzieś w okolicy dzielnicy szlacheckiej miasta stołecznego w Arturonie. Doszły mnie słuchy, iże port owo gremium także obejmuje we władanie, oczywiście podlegały mu ponoć tylko wąpierze tam przebywające. Bladysyny nie chcą pogodzić się z utratą wpływów oraz tym, że wymieniony wyżej teren należy teraz do kogoś innego. Postaraj się załatwić to po cichu, wpierw obadawszy wszelkie możliwości - jak mawiają Grafitołuscy: "w życiu raz jesteś lwem, a raz lisem".
Życie w oberży pomału wracało do zwyczajnego, nieco żółwiemu podobnego, tempa. Nawet krasnolud przy kontuarze wydawał się drzemać znużony całokształtem wszechobecnego wewnątrz budynku marazmu. Kilku pijaczków już sobie smacznie spało pokładając się o stoły...
So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków
Avatar użytkownika
Medard
Splatający Przeznaczenie
 
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.
Wygląd: Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną. Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa ... (Więcej)

Postprzez Sekiel » Cz mar 01, 2012 7:43 pm

        Sekiel uśmiechnął się lekko.
        -Tajniki profesji?-zapytał. -Książę, przecież wiesz, na czym polega zawód skrytobójcy. Ja po prostu jestem dokładniejszy, ostrożniejszy i bardziej kreatywny niż inni. Jestem lepszy. Na tyle, by móc zabić kogoś zbliżyć się do hrabiego i pozbawić go życia. To właśnie kosztowało dwadzieścia tysięcy. Niewielka cena, zważywszy na ryzyko. Gdyby ktoś mnie zdemaskował, nie umarłbym szybko. Dzięki swoim talentom mogę zabić właściwie każdego, nieważne, czy to człowiek, elf, czy... wampir. To tylko kwestia odpowiedniego przygotowania.
        Wracając jednak do zlecenia-podejmę się go. Jak mówiłem, muszę się przygotować. Owa loża z pewnością ma wielu szpiegów, którzy obserwują przybywających do miasta. Nie będzie łatwo ich zmylić-jestem dość znany w ich kręgu. Później muszę znaleźć miejsce, w którym się przyczaję, bo pewnie czeka mnie dość żmudne zdobywanie informacji, jako że nie mogę korzystać z miejscowych informatorów. Oczywiście, mam zabić tamte wampiry, jeśli potwierdzi się ich przerost ambicji. W przeciwnym razie dałoby się to załatwić innymi, tańszymi rękoma. Pytanie tylko, czy mam ich zlikwidować po cichu, czy urządzić spektakl taki, by zapewnić portowi ochronę na kolejną dekadę. Ta druga opcja jest kosztowniejsza, a w każdym razie żądam pięć tysięcy zaliczki. Ostateczną nagrodę ustalimy po zleceniu.
        Skrytobójca oczywiście był świadom, że wręcz nieprzyzwoicie doi pieniądze z księcia Karnsteinu. Ale ta robota zapowiadała się na naprawdę trudną do wykonania. Takie zaś zajmowały wysoką pozycję w jego cenniku. Musiał teraz opracować wyrafinowany plan działania, bo frontalny atak na kilka wampirów raczej nie należał do najmądrzejszych pomysłów. Nie bardzo mógł też polegać na truciznach.
        Wyglądało na to, że w pewnych kręgach wkrótce będzie sławny.
,,I guarantee you'll not go hungry, because at the end of the day, as long as there are two people left on the planet, someone is gonna want someone dead" ~ Sniper
Avatar użytkownika
Sekiel
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Merithur; +Chaldrion+, Arthanal;,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba aura o złotej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku, wyczuć za to można zapach chemikaliów oraz żelaza. W dotyku jest niezwykle giętka oraz gładka. W smaku zaś łagodno-gorzka oraz lepka.
Wygląd: Niewiele osób widzi Sekiela w jego naturalnej postaci, gdyż często zmienia swoją osobowość. Najbardziej naturalny jest podczas pracy-ma
czarne
włosy,
ciemne oczy, opaloną skórę. Jest średniego wzrostu, szczupły i dobrze umięśniony. Nosi wtedy szary, maskujący strój, przylegający do ciała i
obszerny
płaszcz, pod którym chowa broń. W dzień porusza się ...
(Więcej)
Uwagi: Sekiel posiada kilka kryjówek, zwłaszcza w południowej i wschodniej Alaranii. Znajdują się tam składniki alchemiczne, elementy strojów, broni i
inne
wyposażenie, potrzebne mu w pracy.

Postprzez Medard » N mar 04, 2012 8:57 pm

Sekiel kluczył wokół tematu - wiadomo, profesjonalista nie zdradza swych umiejętności byle komu, jeśli w ogóle chce coś takiego uczynić. Brnął po omacku po obrzeżach, ale tu i ówdzie udało mu się nieco wyjawić. Być może owe detaliki pozwoliły mu na stanie się kimś znaczącym nie tylko w półświatku. Mniejsza z tym. Medard odpowiedział zleceniobiorcy, dość zainteresowanemu nową propozycją uzyskania środków na życie:
- Właśnie widzę, inaczej nie zatrudniałbym ciebie, wiedząc, że tego zlecenia nie wykona byle chłystek. Tak to już jest na tym świecie. Z ludźmi czy elfami sprawa jest dość prosta, natomiast pozbycie się czegoś innego wymaga nierzadko wiele zachodu. I na tym polegać będzie twoje kolejne zadanie w porcie. Nie jest mi znane, jakimi siłami dysponuje wroga loża i co jeszcze kryje w zanadrzu, ale nie jest to nic dobrego. Na wszelki wypadek przygotuj się na najgorsze, o ile miejscowi przejawiają wrogie zamiary.
Zabijanie można zastąpić na przykład złotem czy tytułami, jeśli któryś z członków konwentu wyrazi na to chęć... Czemu nie? Lokalnym bydłem najlepiej zarządza pasterz pochodzący z ich własnych stron. Dostaniesz swoje pięć tysięcy, jeśli sytuacja będzie wymagała zrobienia hucznej imprezy czy wywalenia w powietrze siedziby loży wraz z buntownikami - o nagrodzie porozmawiamy po wykonaniu zadania. A teraz do roboty, bo czas ucieka. Bywaj. w razie czego, wiesz, gdzie mnie znaleźć.
Gdy skończył wypowiedź, dopił pozostałość miodu z dzbana i szykował się do opuszczenia karczmy. Ten lokal okazał się być nieprzyjaznym miejscem z awanturującymi się piwożłopami, oberżysta ruszał się jak mucha w smole, a kurz i syf zalegały po kątach.
So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków
Avatar użytkownika
Medard
Splatający Przeznaczenie
 
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.
Wygląd: Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną. Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa ... (Więcej)

Postprzez Sekiel » Wt mar 06, 2012 6:30 pm

        Wampir sprawiał wrażenie nieco obeznanego ze sztuką skrytobójstwa. Nieczęsto zleceniodawca, najczęściej jakiś szlachetka bądź inny graf rozmawiał z nim o stopniu trudności zabijania przedstawicieli różnych ras.
        - Krasnoludy też łatwo ubić - odpowiedział z lekkim uśmiechem. Mają krótkie nogi, wolniej biegają i łatwiej się do nich celuje. Niemniej zaszczycasz mnie swymi słowami i zaufaniem, książę. Bo chyba jako komplement mam je potraktować? Nieczęsto zdarza się ktoś, kto doceniłby podły zawód skrytobójcy. Wracając jednak do zlecenia - nie jestem dyplomatą. Nie będę ofiarować loży tytułów, bez których pewnie świetnie się obejdą, a jedyny cenny kruszec, jaki mogę im dać, to srebro. Najlepiej ostro zakończone, prosto między oczy. Zresztą, gdybym próbował ich przekupić, to nawet gdyby mi się to udało, za kilka tygodni zaczęliby knuć od nowa. Martwi i nieruchliwi nie będą mieli takiej możliwości. Huczne przyjęcie ani sabotaż nie będą konieczne - załatwię to po cichu. Do mieszkańców Arturionu nie dotrze nawet wieść, że kiedykolwiek istniała tam jakaś wampirza loża. Ale słusznie, czas ucieka, a mnie czekają jeszcze zakupy. Zobaczymy się po wykonaniu roboty, o port nie trzeba zaś dłużej się kłopotać.
        Z tymi słowy Sekiel wstał od stołu i szparkim krokiem wyszedł z karczmy. Jego umysł zajmowały teraz dwie rzeczy - plan zlikwidowania wampirzego gremium i glejt na dwadzieścia tysięcy, aż proszący się o rychłe zrealizowanie.

Ciąg dalszy-Sekiel
,,I guarantee you'll not go hungry, because at the end of the day, as long as there are two people left on the planet, someone is gonna want someone dead" ~ Sniper
Avatar użytkownika
Sekiel
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Merithur; +Chaldrion+, Arthanal;,
Rasa: Człowiek
Aura: Słaba aura o złotej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku, wyczuć za to można zapach chemikaliów oraz żelaza. W dotyku jest niezwykle giętka oraz gładka. W smaku zaś łagodno-gorzka oraz lepka.
Wygląd: Niewiele osób widzi Sekiela w jego naturalnej postaci, gdyż często zmienia swoją osobowość. Najbardziej naturalny jest podczas pracy-ma
czarne
włosy,
ciemne oczy, opaloną skórę. Jest średniego wzrostu, szczupły i dobrze umięśniony. Nosi wtedy szary, maskujący strój, przylegający do ciała i
obszerny
płaszcz, pod którym chowa broń. W dzień porusza się ...
(Więcej)
Uwagi: Sekiel posiada kilka kryjówek, zwłaszcza w południowej i wschodniej Alaranii. Znajdują się tam składniki alchemiczne, elementy strojów, broni i
inne
wyposażenie, potrzebne mu w pracy.

Postprzez Medard » Pn mar 12, 2012 11:54 pm

Medard otrzepał się, uiścił odpowiednia sumę karczmarzowi i opuścił szemrany lokal. W oddali dostrzegł majaczący cień skrytobójcy zmierzającego ku nowemu zleceniu. To się nazywa nos do interesów. Drzwi trzasnęły i po chwili  gość znalazł się na zewnątrz. Przed budynkiem panował miły chłód, nie było też tak dokuczliwego odoru alkoholu, rozlanych resztek i po części zbutwiałego drewna zmieszanych z wonią ludzkiego potu. Wreszcie można było odetchnąć czymś, co pasowało do określenia "świeże powietrze".
Medard rozejrzał się wokoło, po czym gwizdem przywołał swego wierzchowca. Wsiadł nań, a wtedy zobaczył znajomą twarz - była to Rishann, której znudziło się ślęczenie w tak pozbawionym rozrywek i dobrego smaku miejscu. Natychmiast zeskoczył z wielbłąda i skierował się w stronę dziewczyny. Szybciutko zaintonował rozmowę:
- Przepraszam, że tak długo mnie nie było. Cholerne obowiązki... Dobrze chociaż, iż ten skrytobójca się napatoczył - tyle dobrego w tej zasranej norze. Może poszlibyśmy w ciekawsze miejsce - znam kilka takich wewnątrz grodu. Ten lokal nadaje się chyba tylko dla pastuchów i pokątnych handlarzy. Nie wiem, co mnie skłoniło, by tu zaglądać. Chodźmy stąd - nic ciekawego się tu nie dzieje, a ponoć mają jakiś festyn urządzać na rynku.
Cierpliwie czekał na odpowiedź Rish, wielbłąd zaś skubał sobie resztki traw i chwasty rosnące przed karczmą. W środku budynku, co chyba nie dziwi nikogo, było nadal sporo miejscowych pijaczków, drobnych wytwórców, handlarzy i bard. Istny Kakofoniks! Rzępolił tak, że aż nietopyrze przez komin wyleciały z furkotem! Biedne ssaki - czemuż maja cierpieć za to, że mamut komuś usiska zmiażdżył kopytami. No cóż - żyje się dalej - dla gacków nikt nie będzie robił ekskluzyj.
So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków
Avatar użytkownika
Medard
Splatający Przeznaczenie
 
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.
Wygląd: Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną. Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa ... (Więcej)

Postprzez Rishann » Wt mar 13, 2012 12:12 pm

         Po wyjściu z karczmy Rish postanowiła zrobić sobie mały spacer. W końcu cóż innego miała do roboty, skoro cały wieczór był spisany na straty? W jakiejś pustej uliczce przybrała swoją kocią postać i wróciła przed budynek, z którego niedawno wyszła. Czarna kotka przechadzała się leniwie tuż przy ścianach przybytku, rozglądając się złowrogim spojrzeniem w poszukiwaniu choć odrobiny rozrywki. Po paru chwilach poszukiwań oczom kotki ukazał się ktoś, kto mógł skutecznie poprawić jej humor.

Mężczyzna stał zupełnie sam, wyglądał jakby szukał czegoś lub kogoś. Był całkiem przystojny, choć nie w guście Rish. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma - przemknęło przez myśl futrzastej zabójczyni. Po niedługim czasie Wampirzyca stała już przy mężczyźnie, wcześniej przybierając swoją naturalną postać. Nieznajomy spojrzał na nią. Ach, taki niewinny...Szkoda - pomyślała, gdy zobaczyła jego wzrok. Rozmowa z nim była dość ciekawa, co było plusem tego wieczoru, choć młodzieniec nie wiedział jeszcze, co go czeka. W każdym razie, kobieta zabrała go na mały, przyjemny spacer...

Rishann wracała swobodnym krokiem pod budynek karczmy, zastanawiając się czy Medard o niej jeszcze pamiętał, czy po prostu stwierdził, że ma ciekawsze rzeczy do roboty, niż zabawianie znudzonej wampirzycy. Młoda Rayweth oblizała usta i przetarła ich kąciki, by pozbyć się resztek przyjemnego spotkania. Po chwili dostrzegła swojego wcześniejszego towarzysza, który zmierzał właśnie w jej stronę.
- Zaskakujesz mnie. - Nie zareagowała na przeprosiny wampira, który jednak o niej nie zapomniał. Bardziej zaciekawił ją wierzchowiec Medarda, który był dość nietypowy jak na wampira. - Skrytobójca, mówisz... A pewnie nie dałby rady wampirowi - powiedziała jakby do siebie. - W każdym razie, nie masz za co przepraszać, czas bez ciebie został przeze mnie dobrze wykorzystany. - Uśmiechnęła się nawet całkiem wesoło. Jak się potem okazało, Medard popełnił ten sam błąd co Rish. Wszedł do tej karczmy... Jak widać, nie tylko dziewczyna miała dość tego przybytku, który cuchnął nudą.
- Masz rację, powinniśmy stąd iść, a festyn brzmi pysznie. - Zerknęła na wampira. Może jednak nie wszystko stracone.
Avatar użytkownika
Rishann
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Arayo, Ignea, Careylissa, Tiva, Farico, Irme, Raena, Yoraa, Gloren,
Uwagi administracji: Konto Raena, jest prezentem urodzinowym dla użytkowniczki od administracji (z dnia 3.10.2013) i liczy się jako dodatkowy slot na postać. Raena (konto) jest postacią dodatkową, z czego wynika, że użytkowniczka może posiadać 7+1+1postaci na normalnych zasadach + 1 dodatkowych slotów, jeden jako prezent. Zatem użytkowniczka ma prawo posiadać razem 10 kont.
Rasa: Wampir (Czysta krew)
Aura: Średniej siły aura cała oblana jest srebrną barwą połączoną z cynową. Tu i ówdzie widać żelazne pasy oraz miedziane drobinki. Otacza ją rubinowy blask. Słychać zmysłowy szept, któremu towarzyszy woń mocnych perfum powoli przekształcający się w zapach świeżej krwi, połączony z metalicznym posmakiem w ustach. Po dotknięciu można się przekonać, iż powłoka jest całkiem twarda i z łatwością wygina się na różne strony, prezentując, jak bardzo jest elastyczna. Kusi niezwykła aksamitnością tylko czekając na ofiarę bardzo ostrych krawędzi. Lepi się nieznośnie, sklejając wargi.
Wygląd: Rishann jest kobietą, której uroda przyciąga spojrzenie niemal każdej napotkanej osoby. Długie, czarne włosy, na których gdzieniegdzie
odznaczają się jaśniejsze pasemka, opadają swobodnie na plecy. Jej oczy o kolorze płynnego złota oraz kuszące, czerwone usta, podkreśla blada, wampirza skóra, która dodatkowo nadaje Rish pewnego uroku. Wampirzyca doskonale zdaje sobie sprawę ...
(Więcej)

Postprzez Medard » Śr mar 14, 2012 1:04 am

Wreszcie coś się zaczyna dziać - od razu żyć się zachciewa, gdy opuści się jedno z tych parszywych miejsc. Przykład tego typu loków Med zobaczył na własne oczy dosłownie przed momentem. Zresztą nie tylko on - także Rishann,  która znudzona panującą wewnątrz drętwą atmosferą, postanowiła zabawić się gdzieś indziej. Z pewnością zrobiła to o wiele lepiej niż w tym przybytku nudy i jojczenia. Przynajmniej nie musiała wysłuchiwać gderania oberżysty i narzekań stałych bywalców szynku.
Medard odpowiedział zaraz, gdy tylko się pojawiła:
- Czyżby? Mogłem się posłuchać wcześniej i opuścić to chore miejsce nudy i rozpaczy. Niestety ów skrytobójca mnie zatrzymał, ale nie ma tego złego...
Książę zauważył, iż nowo poznana wampirka z zaciekawieniem przygląda się wielbrądowi. Czyżby nigdy wcześniej nie widziała takiego wierzchowca? A może to chodziło o jeźdźca? Pozwolił się zapytać:
- Zaiste, to nietypowy rumak. Mało kto w tych stronach dosiada zwierza innego niż koń. wielbłąd to rzadkość w tych stronach, a co dopiero mówić o czymś jak umaszczonym jak Trouintaal - istny biały kruk. Jeśli chcesz, pokażę Ci miejsce, gdzie przyszedł na świat, Theryjskie Równiny i najpiękniejsze rzeczy w Karnsteinie. Najpierw jednak zobaczmy ten festyn na podzamczu.
Co do skrytobójcy, zobaczymy, czy uda mu się wykonać zadanie, które mu powierzyłem. Jeśli temu podoła, będzie żył jak król do końca dni jego, a ma to związek z wspomnianym przez Ciebie zabiciem wampira i to nie jednego zabłąkanego, a przywództwa loży portowej Arturonu. Znaczy, kiedyś Arturonu - od jakiegoś już czasu sprawujemy kontrolę nad tym terenem. I aż zżera mnie ciekawość, by nie spytać, co takiego zajęło Ci czas, gdy męczyłem się z tamtym chwalipiętą? Wnioskuję, że wiele mnie ominęło. No cóż - szkoda gadać, festyn czeka! Więc w drogę! - rzucił, po czym wskoczył na swego wielbłąda. W oddali psy wyły na siebie bądź proszalnego dziada, których w okolicy było całe mrowie.
So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków
Avatar użytkownika
Medard
Splatający Przeznaczenie
 
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.
Wygląd: Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną. Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa ... (Więcej)

Postprzez Rishann » Pt mar 16, 2012 11:09 am

Rishann zastanawiała się co takiego może zaoferować jej kolejny wampir na jej drodze. Już raz wplątała się w znajomość z jednym z przedstawicieli tej rasy i nie wyszła na tym zbyt dobrze. Teraz Medard proponował  wspólny wypad na festyn, co nie brzmiało wcale tak źle. Ciekawość kłębiąca się w umyśle wampirzycy zwyciężyła, dlatego też dziewczyna rozejrzała się za jakimś zwyczajniejszym środkiem transportu, by towarzyszyć wampirowi.
- Masz rację, nie często widuję kogoś dosiadającego wielbłąda, a  wiedz, że sporo mam za sobą. – stwierdziła, a jej spojrzenie utkwiło na koniu, który zdawał się zostać bez  swojego jeźdźca. – A Twoja polityka nie bardzo mnie interesuje, wolę nieco inne  rozrywki. – zerknęła na  wampira, uśmiechając się trochę złośliwie, po czym podeszła do karego stworzenia. Koń nawet nie spłoszył się widząc Rish, a kiedy ta zwinnie wskoczyła na jego grzbiet, zwierzę nadal zdawało się być nadzwyczaj spokojne.
-  Aż szkoda  marnować okazję. – zaśmiała się po zrównaniu z Medardem.  Kobieta przywykła do podróżowania jako kotka, więc mała odmiana nikomu nie zaszkodzi. – Możemy ruszać. – stwierdziła z uśmiechem i lekko popędziła konia.  – Czas poza karczmą upłynął mi znacznie lepiej niż w niej. Ale tego samego nie może powiedzieć osoba, która mi towarzyszyła. – wzruszyła lekko ramionami. – Właściwie to on już nigdy nic nie powie. – na jej ustach pojawił się uśmiech zadowolenia. Spacer, który miała za sobą, był iście cudowną rozrywką w tak nieciekawym dniu, może na festynie uda się powtórzyć zabawę, jednak z nieco innym zakończeniem...
Avatar użytkownika
Rishann
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Arayo, Ignea, Careylissa, Tiva, Farico, Irme, Raena, Yoraa, Gloren,
Uwagi administracji: Konto Raena, jest prezentem urodzinowym dla użytkowniczki od administracji (z dnia 3.10.2013) i liczy się jako dodatkowy slot na postać. Raena (konto) jest postacią dodatkową, z czego wynika, że użytkowniczka może posiadać 7+1+1postaci na normalnych zasadach + 1 dodatkowych slotów, jeden jako prezent. Zatem użytkowniczka ma prawo posiadać razem 10 kont.
Rasa: Wampir (Czysta krew)
Aura: Średniej siły aura cała oblana jest srebrną barwą połączoną z cynową. Tu i ówdzie widać żelazne pasy oraz miedziane drobinki. Otacza ją rubinowy blask. Słychać zmysłowy szept, któremu towarzyszy woń mocnych perfum powoli przekształcający się w zapach świeżej krwi, połączony z metalicznym posmakiem w ustach. Po dotknięciu można się przekonać, iż powłoka jest całkiem twarda i z łatwością wygina się na różne strony, prezentując, jak bardzo jest elastyczna. Kusi niezwykła aksamitnością tylko czekając na ofiarę bardzo ostrych krawędzi. Lepi się nieznośnie, sklejając wargi.
Wygląd: Rishann jest kobietą, której uroda przyciąga spojrzenie niemal każdej napotkanej osoby. Długie, czarne włosy, na których gdzieniegdzie
odznaczają się jaśniejsze pasemka, opadają swobodnie na plecy. Jej oczy o kolorze płynnego złota oraz kuszące, czerwone usta, podkreśla blada, wampirza skóra, która dodatkowo nadaje Rish pewnego uroku. Wampirzyca doskonale zdaje sobie sprawę ...
(Więcej)

Postprzez Medard » Wt mar 20, 2012 2:54 am

Nowo poznana w karczmie Rishann od razu wydała się Medardowi osobą nietuzinkową, o wielu skrywanych talentach. Nie krył zaskoczenia, gdy podeszła do przygodnego konia, stojącego sobie nieopodal oberży, a zwierzę nawet nie zaprotestowało, zaniepokojone obecnością wąpierza w najbliższym otoczeniu. Dziwne jest też to, że rumak nie zareagował ani na wielbłądzie łajno, ani nawet charakterystyczną woń baktriana, a przecież od dawna ludy hodujące te stworzenia znały płoszące inne wierzchowce właściwości tegoż. Konie boją się nieznanego i zazwyczaj oddalają się w bezpieczne miejsce, jednak ten tak nie postąpił. Czyżby należał do któregoś z członków orszaku? Wątpliwe - był zbyt mizerny na karnsteińskie konisko bojowe, za duży natomiast, by mieć coś wspólnego z  grafitowcami z Gór Łuskonośnych. Stare porzekadło głosi, iż nie należy darowanemu rumakowi w zęby zaglądać - Rish postąpiła zgodnie z tym pradawnym zwyczajem. Med odpowiedział:
- Nie wątpię w twą wiedzę i to, co zdążyłaś zobaczyć. Dziwi mnie fakt małej popularności wielbłądów na tych terenach, przecież całkiem niedaleko ich ogromne stada żyją sobie dziko nieniepokojone przez nikogo. Pies z kulawą noga się o nie nie upomni. Niech no tylko jacyś stepowcy się tam osiedlą, to Demarczycy będą z nimi mieli nie lada orzech do zgryzienia... Nie samą polityką żyje człowiek, także i my mamy ciekawsze rzeczy do roboty...
Wielbłąd niecierpliwił się nieco, przestępował z racicy na racicę, poparskiwał, poruszał ogonem, jakoby miał się od much opędzać.
- To w drogę! - rzekł książę i popędził wierzchowca. Garbus ruszył z kopyta, a raczej z racic i pomału oboje jeźdźcy opuszczali tereny obskurnej karczmy. W międzyczasie Rish opowiadała o tym, co jej się nawinęło podczas krótkiej nieobecności kompana przed nieco zwalonym budynkiem szynku. Med zaśmiał się cichcem i odparł:
- Nie wiedział biedak, w co się pakuje. Ech, śmiertelnicy - tyle z nimi zabawy... Pożytek z nich jeden - można toto obserwować, a nawet hodować niczym chomiki. Nawet się nie połapią, o co w tym wszystkim chodzi... Mniemam, że truposza znajdą nieprędko, a jeśliby się nawet uwinęli, to zgon przypiszą zbójom zaopatrzonym w tę ich nową broń z dwoma szpikulcami bądź też wezmą za atak jakiegoś zwierzęcia - wiele z nich zostawia takie ślady po ukąszeniu.
Za horyzontem powoli znikały zarysy budynków należących do opryskliwego krasnoluda i jego klanu. Zza nieboskłony wyłaniały się pełne przepychu mury zamkowe, słychać też było rozpoczynający sie właśnie miejski festyn.
So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków
Avatar użytkownika
Medard
Splatający Przeznaczenie
 
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.
Wygląd: Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną. Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Demara

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron