[Podziemia Leonii, czarny rynek] Interes życia


Bardzo duże miasto portowe, mające aż trzy porty, w tym dwa handlowe, a jeden z którego odpływają jedynie statki pasażerskie. Znane z bardzo rozwiniętej technologi produkcji statków i łodzi, o raz hodowli rzadkich roślin nadmorskich.

Postprzez Arlene » Cz paź 08, 2015 11:00 am

Kraken (czy jak kto woli, Meluzyna) nie wykazywała chęci podążania za nimi, co odrobinkę ucieszyło Pomarańczkę. Jej prosty w założeniu plan wzbogacenia się nie zakładał obecności morskiego potwora, przytulającego się do pokładu "Lewiatana." Statek jest aseksualny i żadna łajba go nie poderwała, więc mackowaty stworek tym bardziej nie miał u niego szans. Zazwyczaj łajbom przypisywało się charakter żeński, jednak ten egzemplarz stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Raczej nikogo to nie dziwi, biorąc pod uwagę właścicielkę.
- Z reguły udaje im się szlachetna sztuka badania morskich głębin, jednak zapominają o powrocie na powierzchnię - odparła spokojnie na słowa Syrenki. Arlene nie miała okazji spotkać niczego mogącego płynąć pod wodą, nie licząc poprzedniego posiadacza (uczciwie spiraconych) przedmiotów magicznych. - Jeśli zobaczysz coś podobnego, zalecam rozważyć przeklętą wersję. - Poniekąd i ona sama mogła nosić to miano. Jakiś czas temu zauważyła, że gdy tylko weźmie do rąk pomarańcz, wokół działy się cuda. Nawet dzisiaj ta boska kanonada po użyciu owocu jako broni masowego rażenia.
Uwadze Kapitan nie uszedł fakt zniknięcia lodu niemalże zewsząd. Łakocie pozostały łakociami, bardzo smacznymi. Przypomniała też sobie o uszkodzonym nosku, odruchowo ocierając się z krwi, która powinna znajdować się na jej obliczu. O dziwo nic nie ciekło ani nie bolało. "Dziwne."
- Co jeszcze potrafisz wyczarować? - spytała zaciekawiona, jednocześnie wynurzając się na powierzchnię. Bańka otulająca Lewiatana zniknęła dopiero po ześlizgnięciu się większości kropelek wody z jej powierzchni. Rudowłosa upewniła się jeszcze co do właściwego kursu i zablokowała ster. Odwróciła się w kierunku Naturianki, po czym usiadła obok na skrzyni.

Osobiście nie znała się na magii nawet w najmniejszym stopniu. Całe to machanie rękoma i dziwne formułki wydawało się nie z tej ziemi. Jeszcze gorsi byli ci, którzy osiągali taki sam efekt bez żadnych gestów i słów. Nie pierwszy raz miała do czynienia z czarownikami i czarownicami, strasznie ciężka sprawa. Nawiązać walki się praktycznie nie dało w uczciwym tego słowa znaczeniu. Arlene zawsze musiała kombinować, przy czym jej akcja z zagadaniem reszty to pikuś. Zmusić maga do tego, by jednym ruchem nie przerobił jej na pieczonego kotlecika to sztuka.
- Zatopione skarby to nie zajączki, leżą na dnie od lat i dzień lub dwa powinny wytrzymać - skwitowała krótko, spoglądając na niebo. - Mam podstawy sądzić, że Wyspa Umarłych jest wyjątkowo żywa ostatnimi czasy. Do tego dochodzi fakt bardzo ciekawego łupu wewnątrz i chyba wiem, jak się do niego dobrać po najmniejszej linii oporu. - Forteca z garnizonem to jedno, ostrzał z dział to inna sprawa. Budowla stara jak świat, więc jeden lub dwa wyłomy to raczej formalność. Trupów też niespecjalnie się obawiała, tak długo jak będą stać na sporym dystansie. Ponownie ostrzał artyleryjski, tego i wampiry nie wystoją. Kwestię stanowiła dywersja i szczęście. Hej, na pokładzie jest kilka kilogramów (jeszcze) świeżych pomarańczy!
- Tak w ogóle to Arlene jestem, Kapitan Arlene - przedstawiła się.
Na okręcie życie zdawało się powoli ustawać, czytaj większość kładła się spać. Niebawem mieli nieco popracować nad drugim pierścieniem służącym sakwie lepiej niż niejedno zatopione znalezisko.
- I jeśli obawiasz się tego miejsca, mogę dać ci mapę i naniesiesz na nią kilka miejsc z tymi zatopionymi kosztownościami. Wtedy będziemy kwita. - Na wydobycie czegoś z dna również miała dwa pomysły, absurdalne ale jednak. Jednak czym jest życie bez ryzyka i zabawy. Pomyślcie, obalić legendę o przeklętej wyspie. Sława, bogactwo i darmowe kolejki w tawernie. Ego rudowłosej dopieszczone na równi z... cóż, coś się znajdzie, kiedyś.
Avatar użytkownika
Arlene
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Azriel, Vetis,
Rasa: Człowiek
Aura: Emanacja ta wyróżnia się wielobarwnością, w której jednakże góruje cyna. Otacza ją silna barwa topazu nadając aurze chaotycznej namiętności. Nieprzewidywalna w swych wygięciach tnie banalnie łatwo, przy czym kusi niebywałą gładkością. Wyzwala wokół siebie nieprzeciętną afonię, którą wypełnia zapach rozległych i słonych mórz. Dopiero przy dłuższym obcowaniu wyczuć można dziwną mieszankę ludzkiego potu z dojrzałym rumem. Na języku wyczuwalna jest przesadna gorzkość lepiąca się do podniebienia.
Wygląd: Kapitan Pomarańczka - dziewczę niepozorne, zupełnie niepasujące do jakiegokolwiek opisu pirackiego kapitana. Niezbyt wysoka (169 cm) oraz sprawiająca wrażenie mogącej zostać porwaną przez mocniejszy powiew wiatru. Istotnie, szczuplutka i bez wyrobionej masy mięśniowej. Aż dziw bierze, iż daje radę wprawnie posługiwać się sterem nawet podczas sztormu. Braki fizyczne nadrabia ... (Więcej)
Uwagi: Pseudonim TYLKO dla przyjaciół...

Poprzednia strona

Powrót do Leonia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron