Siła strachu.


Bardzo duże miasto portowe, mające aż trzy porty, w tym dwa handlowe, a jeden z którego odpływają jedynie statki pasażerskie. Znane z bardzo rozwiniętej technologi produkcji statków i łodzi, o raz hodowli rzadkich roślin nadmorskich.

Postprzez Anais » N lut 18, 2018 6:39 pm

Anais była sparaliżowana strachem. Jej nogi odmówiły posłuszeństwa, wrastając w rozmiękły grunt niczym korzenie drzew. Żołądek poskoczył do gardła, dławiąc kolejną falę krzyku i wołania o pomoc. Unieruchomiona mogła jedynie patrzeć, jak wielki wąż napiera na nią z siłą lodołamacza, niszcząc wszystko na swojej drodze. W okamgnieniu z powierzchni ziemii zniknął dom motyli, pień, na którym siedziała, roztrzaskany w drobne drzazgi oraz ognisko, przy którym piekła. Teraz ich miejsce zajmował pas zrytej ziemii, a jego wykonawca był już coraz bliżej. Stojący między nim, a dziewczyną Vorth nastroszył grzbiet i przywarował na przednich łapach, wznosząc jadowity kolec do zadania ciosu. Nie zamierzał tak łatwo paść ofiarą większego drapieżnika i w miarę szczęścia chciał zabrać go ze sobą do grobu, żeby tylko ocalić przyjaciółkę. Inne zdanie w tej kwestii miała sama skrzydlata. Odzyskując władzę w nogach i rękach, Anais złapała towarzysza za ogon i pociągnęła w swoją stronę, chcąc zmusić go do skoku w bok. Vorth posłusznie wykonał rozkaz, lecz zaraz potem stanął bokiem do zagrożenia i jeszcze mocniej obnażył białe kły, wydając z siebie głośny ryk.

W tym samym momencie wąż wystrzelił w ich stronę i w powietrzu zdeżył się z czymś dużym, co wleciało w niego z prędkością wystrzelonej z kuszy strzały. Anais krzyknęła przejęta, padając płasko na ziemię i ukrywając twarz w dłoniach. Choć nic nie widziała, to doskonale słyszała, jak wąż pada i ślizga się wśród traw, a następnie się wycofuje. Powoli podniosła głowę i zobaczyła przed sobą wysokiego mężczyznę o śnieżnobiałych skrzydłach. Stał do niej przodem i coś mówił, ale do dziewczyny niwiele z tego docierało, była jeszcze zbyt oszołomiona zaistniałą sytuacją.
- Chyba tak - wyjąkała na początek, podpierając się na grzbiecie towarzysza i robiąc krok w tył. - Nic mi nie jest, dziękuję.
Słysząc niepokój w głosie anielicy Vorth zerknął na obcego podejrzliwie i stanął w pełnej gotowości do ataku, bujając na boki ogonem, by zmilić ewentualnym atakiem.

W tym momencie do dziewczyny docierało z kim ma doczynienia. Lśniąca zbroja, białe skrzydła, przy pasie broń - anioł światłości. Patrzyła na niego, mając w pamięci opowieści wuja, który nie chciał, by Anais zapomniała o swoich rodzicach. Jej ojciec też był aniołem, świetnym wojownikiem i sługą Najwyższego. On trochę go przypominał, a przynajmniej budził jakieś podwaliny zaufania i bezpieczeństwa. W końcu przyszedł jej z pomocą.
- Nie mogłabym go zostawić - odpowiedziała na jego uwagę o ucieczce przy pomocy skrzydeł. - To mój przyjaciel, wolałabym raczej zginąć razem z nim - dodała, tuląc do siebie chimerę, by ją uspokoić.

- Jestem Anais... Riddle - przedstawiła się cicho i wstała, by otrzepać ubranie z kurzu i błota. - A to Vorth - wskazała na nastroszonego dzikiego kota, który nie spuszczał z nieznajomego wzroku.
Avatar użytkownika
Anais
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Crossifixo,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Emanacja nie ma wielkiej siły, aczkolwiek da się w niej dostrzec spory potencjał, który niejednego mógłby zaskoczyć. W słońcu błyszczy jak miedź, a wokół tańczą popychane delikatnym powiewem barachitowe listki o kobaltowych zdobieniach w postaci różnorakich zawijasów i skomplikowanych figur ze srebrzystymi kropeczkami. Niespodziewanie rozlega się głośny trzask, a potem kilka kolejnych, towarzyszy temu przyjemne ciepło co przywodzi na myśl ognisko, po chwili dołącza do tej symfonii przyjazna melodia, dająca pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa i błogości. Gdy zmysł węchu wychwyci cudowną woń lilli, aż ma się ochotę zamknąć, choć na moment oczy i odpłynąć w oceanie myśli. W dotyku delikatna, puchata i mięciutka niczym pierze pisklęcia, aczkolwiek bywają nieliczne miejsca, gdzie jest twardsza. Tam też można znaleźć ostre zarysy, wyginające się chaotycznie na różne strony, trzeba uważać by się przypadkiem na nie, nie nadziać. Aura pozostawia po sobie trwały, lepki posmak, który uparcie nie chce dać o sobie zapomnieć.
Wygląd: Anais nie jest wysoka, łatwo znika w tłumie i nie trudno ją przeoczyć, pomimo pary wyrastających jej z pleców skrzydeł. Mierzy jakiś metr i siedemdziesiąt centymetrów, jej wzrost jest jednak z lekka nagięty dzięki grubszej podeszwie w skórzanych kozakach. Bez nich wygląda na jeszcze mniejszą, a powodem tego jest jej sylwetka. Anielica jest drobna i delikatna niczym płatek śniegu. ... (Więcej)

Postprzez Ilian » Pn mar 12, 2018 10:31 pm

        Elaris przekręciła lekko głowę na pytanie Rany odnośnie zmieniania kształtu.

        - Cóż... Jestem istotą przywołaną przez Iliana... Sama dokładnie nie jestem w stanie wam tego wytłumaczyć. Ilian mówił mi, że jestem czymś w rodzaju dobrego ducha, ale sam nie jest do końca pewny. Dzięki niemu i więzi, która nas łączy, jestem w stanie przybrać fizyczną postać... Ciężko wiec nazwać moją zmianę kształtu sztuczką... Dla mnie jest to porównywalne z tym, jakbyście wy chciały zmienić ubranie, chociaż w moim przypadku wymaga to odrobinę magii do przybrania nowej formy.

        Krótko po tym Elis spojrzała w kierunku, z którego jeszcze przed chwilą dobywały się odgłosy.

        - Blu-Bluen... - powiedziała cicho, wręcz ledwo dosłyszalnie dla anielicy. - Myślę, że powinniśmy posłuchać się Iliana i najpierw do niego dołączyć... Jestem pewna, że poradzi sobie sam, ale... - Chociaż czuła się względnie bezpiecznie w pobliżu innej niebianki, o której zresztą Ilian sam opowiadał jej z dziesięć razy zanim tutaj dotarli, tak niezbyt często zdarzało jej się, aby oddalać się od niego na dłuższą chwilę. Do tej pory, zdarzyło się to może dwa, czy trzy razy. Po części ogarniało ją dziwne uczucie niepewności, chociaż sama nie była w stanie wytłumaczyć z jakiego powodu...




        - Również nie zostawiłbym swojej towarzyszki. - odpowiedział na jej śmiałe wyznanie, chociaż sam dobrze wiedział, jak często przyjaźń zostaje zdradzona w sytuacji życia i śmierci. Tak, w szczególności w społeczeństwie ludzi, na wyprawach ku dalekiej północy... Tutaj jednak, z pewnością była to nietypowa przyjaźń. Młoda anielica z wielką, dziką chimerą. W głowie ciężko mu było pojąć, jak to się stało, że twa dwójka jest ze sobą tak blisko. Jeśli miałby zgadywać, dziewczyna zna zwierzę od jego młodu, w tym wypadku niczym dziwnym okazałoby się oswojenie kota.

        - Miło mi Was poznać... Anais - zwrócił się do dziewczyny, a następnie spojrzał w ślepia kota - oraz Vorth.

        - Jesteś odważna. - powiedział w kierunku anielicy i następnie pokazał jej zniszczenia jakiego dokonał przerośnięty wąż w ciągu krótkiej chwili. Wyryty rów w ziemi przez cielsko atakującego stwora wyglądał aż nadto przekonująco. - A jednak w chwili gdy on zaatakował, to właśnie ty skłoniłaś swojego przyjaciela do uniku, trzymając go za ogon. Widziałem to... - pochwalił dziewczynę, aby dosłownie moment później ją skarcić. - Brakuje ci jednak nawet podstawowej wiedzy i prawdopodobnie również wystarczających umiejętności do samotnego podróżowania. Twój... manewr, okazałby się tak naprawdę fatalny w skutkach, gdyż chimera nie zdążyłaby prawdopodobnie obrócić się w kierunku zagrożenia, gdyż szybkość błotnego węża w jego naturalnym środowisku znacząco przewyższa zdolności twojego przyjaciela... Resztę potrafisz sobie dopowiedzieć. Zamiast pomóc lub uratować swojego druha, skazałabyś go na dużo gorszą alternatywę... - po dłuższej chwili zmienił ton, a także i temat. Po środku błotnego rowu zauważył porozrzucane kawałki drzewa, które jeszcze gdzieniegdzie się żarzyło. - ... ale, nieważne już. Widzę, że wąż przeszkodził Wam w obozowaniu... Jesteście głodni? Chimera z pewnością znajdzie dla siebie pożywienie i to nawet w krótkim czasie, ale z tobą jest inna historia, mam rację?
Avatar użytkownika
Ilian
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Eldan, Lea, Shankor, Bluzg,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna, elektryzująca emanacja tonie w burzy grzmotów, jeżąc włosy na głowie. Błyszcząca ametystowa poświata połyskuje niczym błyskawice na niebie, komponując się z dźwiękami otaczającymi emanację. Zaraz jednak melodia łagodnieje, staje się przyjazna, wesoła i przynosi uczucie spokoju. Ciepły blask bijący od emanacji idealnie komponuje się z subtelną wonią lillii i mirry. Uczucie błogości trwa jednak tylko moment. Po chwili dźwięki znów się zmieniają, melodia ucicha, a z emanacji zaczyna dobiegać szczęk metalu i głośne uderzenia młota. Uderzają one o zmysły z niezwykłą siłą, wywołując niemal fizyczne pchnięcia. Usta oblepia łagodny, ale gorzki smak, pozostawiając na wargach drobne, wysuszające je drobinki soli. Emanacja w dotyku jest giętka i elastyczna niczym opierzone skrzydła i tak samo jak one przyjemna w dotyku. Zdaje się pokryta gładkim, aksamitnym puchem. Jednak pod tą przyjemną warstwą kryje się aura twarda i ostra jak klinga miecza oraz szorstkie niczym jego rękojeść.
Wygląd: Ilian wygląda na około dwudziestoletniego człowieka. W przeciwieństwie do innych aniołów światłości, jego włosy są czarne i dość krótkie. Nie posiada on żadnego zarostu, jego oczy zaś są koloru niebieskiego. Wzrost Iliana wynosi dokładnie jeden sążeń i dwa palce, zaś jego waga to dwa cetnary. W większości przypadków ubrany jest w czarne, skórzane spodnie oraz białą, ... (Więcej)
Uwagi: Posiada bogatą przeszłość. Często podróżuje. Niebianin nie jest jeszcze w pełni sił po walce z demonem oraz po klątwie, która ciążyła nad nim przez wiele tygodni...

Postprzez Bluen » Śr mar 14, 2018 4:38 pm

        Miejsce szumnie zwane „punktem wymiany” w rzeczywistości okazało się być niewielką drewnianą szopą oraz stojącą przed nią toporną ławą, w postaci grubej deski osadzonej na dwóch pniach. Istnienie tego przybytku ciężko było wytłumaczyć. Na pewno kupcom łatwiej było dotrzeć tutaj niż zapuszczać się na głębokie bagna, prosto do chaty Zzelarza. Poza tym z informacji jakie posiadała Bluen, jej dostawca był raczej wyrzutkiem, stroniącym od towarzystwa, więc naturalnie że nie chciał podejmować gości w swoim domu. Na szczęście nie była to osoba całkowicie odcinająca się od cywilizacji, a niełatwe życie na moczarach, dodatkowo pozwoliło mu docenić przydatność niektórych wyrobów ludzkiego rzemiosła. Dzięki temu mógł rozwinąć się niewielki handel na którym zyskał zarówno pustelnik, jak i mieszkańcy Leonii. Z drugiej strony taka potrzeba zachowania prywatności pociągała za sobą masę problemów. Przede wszystkim organizacyjnych, związanych z koniecznością umawiania się z wspólnikami, a poza tym samo pozostawianie przedmiotów wymiany bez opieki, stanowiło zachętę do kradzieży, czy innego rodzaju oszustw. Tym bardziej gdy cały system ochrony ograniczał się do przerdzewiałej kłódki.
        Anielica zajrzała do wnętrza szopy wykorzystując w tym celu liczne dziury w deskach. Ne dostrzegła tam nic więcej poza bezładnie porozrzucaną stertą koszy, dzbanów i amfor. Koniecznie chciała się upewnić czy zielarz na bieżąco uzupełnia owe zapasy, co sugerowałoby iż nie zaniechał działalności. Musiała dostać się do środka i chociaż nie pochwalała metod związanych z naruszaniem czyjeś prywatności, w tym przypadku cel wydawał się uświęcać środki. Zwłaszcza że przecież niczego tu nie zepsuje, nic stąd nie zabierze, a samo miejsce pozostawi w nienaruszonym stanie.
        Wystarczyło otworzyć kłódkę, co z kolei jak słyszała Niebianka była rzeczą nad wyraz łatwą, jeśli miało się pod ręką niewielki odpowiednio zakrzywiony drut. Bluen natychmiast zabrała się do pracy, bardzo szybko orientując się iż włamywaczka z niej żadna, a forsowanie zamków wcale nie jest banalnym zadaniem. Intensywne poruszanie wytrychem w górę, dół i na boki nie przynosiło żadnych rezultatów. Jednak anielica nie mogła sobie pozwolić na porażkę. Gonił ją też czas, wiec zważywszy na okoliczności uznała że w tym przypadku odwołanie się do magii będzie w pełni uzasadnione. Niebianka specjalizowała się w tej związanej z uzdrawianiem, ale posiadała również podstawy magii istnienia. Na tyle by móc zmienić upartą kłódkę w coś innego. Na przykład w otwartą kłódkę. Chwilę później przeszkoda została pokonana. A zaraz potem pojawiła się następna w postaci zablokowanych drzwi, nie dających się przesunąć dalej niż na palec. Zdeterminowana anielica, chwyciła w dłonie leżącą nieopodal grubą gałą z zamiarem użycia jej jako dźwigni.  
        - Hej Bluen, spójrz na to! Titek i ja znaleźliśmy coś co może okazać się ważne. – Głos Rany wyrwał uzdrowicielkę z amoku związanym z próbą dostania się do szopy. Na chwilę zapominała, że przecież nie jest tu sama, a jej towarzysze również szukają istotnych poszlak. Chociaż sama Niebianka nie miała pojęcia cóż takiego miało by tu być.
        – Tu na stole. – Dodała młoda praczka.
        Niedoszła włamywaczka spojrzała w kierunku wskazanym przez dziewczynę, dokładnie w tym samym momencie w którym znajdująca się na blacie, obrzydliwa ropucha skoczyła w jej kierunku. Niewiele myśląc, z okrzykiem przerażenie, Bluen zrobiła wymach trzymanym w dłoni kijem, posyłając nieszczęsnego płaza wysoko w górę, w taki sposób iż ten kreśląc idealną parabolę poleciał w tym samym kierunku gdzie wcześniej zniknął Ilian.
        - Co ty wyprawiasz! Mówiłam że nie życzę sobie tego typu żartów! – Oburzyła się Bluen.
        - Ale uderzenie. Perfekcyjne. Powinnaś pomyśleć nad dołączeniem do miejskiej drużyny w zbijaka. – Chichotała praczka.
        - Rana!
        - Ciekawe czy spadnie naszemu bohaterowi na głowę? - Zastanawiała się dziewczyna. – Dopiero by było.
        - Przestań. To nie jest śmieszne. Poza tym żaby są groźne.  Jeśli pozostałe dowiedzą się że zaatakowałyśmy tą jedną, mogą się tu zbiec. – Szczerze obawiała się Niebianka.
        - No co ty. Mówiłaś że tak robią pszczoły. I to tylko niektóre. Te najbardziej złośliwe.
        - Najbardziej złośliwe tutaj, poza wasza dwójka, są właśnie te obślizgłe, wyłupiaste, skrzeczące istoty. To oczywiste że mogą tak zrobić. – Podsumowała Bluen. – Trudno. Chodźmy tam gdzie poleciała. Ilian może być w niebezpieczeństwie.
Avatar użytkownika
Bluen
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Awel, Nurdin, Ilia, Escrim, Groszek, Nyllef,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna w kolorycie srebra emanacja charakteryzuje się jeszcze wielorodnymi, tnącymi zakreśleniami. Otacza ją poświata barwy ametystowej przemawiającej licznymi głosami. Są one, jak najbardziej przyjazne, przypominają na swój sposób buczenie. Całość jest odbierana bardzo przyjemnie oraz wydaje się niebywale miła w obcowaniu. Niezbyt twarda woli imponować licznymi wygięciami o dużej możliwości wychyleń. To powoduje wytworzenie się łatwo tnących powierzchni, które zaakcentowane są gładkimi brzegami. Pachnie mieszaniną mirry i lilii. Ta kompozycja sprawia, że układ aury wydaje się jeszcze bardziej filigranowy. Lepi się łagodnym smakiem, w którym kryję się nutka gorzkości.
Wygląd: Bluen żyje i pracuje wśród ludzi a swoim wyglądem stara się upodobnić do miejscowych i nie rzucać się w oczy. Wciąż jednak niewiele wie o rasie ludzkiej przez co popełnia wiele błędów przez które łatwo można ją rozpoznać. Zwykle nosi lekkie lniane tuniki w kolorach niebiskim, szarym i białym, wzbogacone elementami skórzanymi chroniącymi tę części ciała szczególnie ... (Więcej)

Postprzez Titivillus » Pt mar 16, 2018 8:29 pm

Ta trzecia kobieta od anioła była dziwna. Przestraszona? Czego tu się bać? Titivillus świetnie sobie radzi jako przewodnik, doprowadził je nawet do chatki, a Bluen potrafiła się do tej chatki dostać. Teraz byli bezpieczni i mogli tu nawet zostać na noc. Okolica może nie była najpiękniejsza - Titi wolał ciepły, zielony las lub duszną karczmę od podmokłych bagien, ale nie zamierzał wybrzydzać.

Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Na szczęście nie na tyle, by zaskoczyć chochlika. Bardzo ciężko było znaleźć coś szybszego od latającego chochlika, a Titivillus był wyjątkowo szybkim stworzonkiem. Zdumiało go tylko to, że żaba potrafi latać Jednak gdy zorientował się, że to niedobrze, że ona poleciała, rzucił się za nią. Złapał ją raz, da radę i drugi!
I rzeczywiście, dogonienie lecącej żaby nie sprawiło mu trudności, rzucił się na nią bohatersko i prawie złapał w locie. Prawie, bo jednak był to całkiem spory okaz, a chochlik nie należał do stworzeń barczystych i postawnych. Kiedy więc chwycił ją i uczepił się mocno, zorientował się, że rozpędzony płaz leci dalej, ciągnąc go za sobą. Przelecieli tak jeszcze kawałek i z poślizgiem wylądowali w miękkim błocie. Titi trzymał mocno, więc jego zdobycz nie zdołała się wyswobodzić, ale szamotanie obojga sprawiło, że utaplali się w brązowej mazi dość dokładnie. Właściwie Titek nie pamiętał po co miał łapać tę żabę, ale zabawa była całkiem fajna. Tylko chyba jego anioł nie był zbyt szczęśliwy.
Nagle znieruchomiał i z wrażenia wypuścił przerażone stworzonko z objęć. Żaba zarechotała, popatrzyła na niego z pogardą i zakumkawszy coś pewnie niezbyt miłego dała susa z zarośla. Chochlik uświadomił sobie właśnie, że Bluen była wystraszona. Kiedy rzuciła się na żabę, krzyknęła i ten okrzyk nie był na pewno radosny! Musi wracać i ratować swojego anioła! Może nie dostrzegł jakiegoś niebezpieczeństwa! On się tu ugania za głupią żabą, a tam jego piękna pani byc może walczy o życie! Ruszył z powrotem. Nie potrzebował dużo czasu, ledwo zniknął kobietom z oczu już wrócił.

W pełnym pędzie rzucił się w objęcia z pewnością zaskoczonej anielicy. Nie zważał na to, że był cały ubłocony. Najważniejsze było bezpieczeństwo jego ukochanej pani. Był gotów zasłonić ja własną piersią przed każdym niebezpieczeństwem. Gdy plasnął mokrym ciałkiem o Bluen, wymamrotał cicho i niezbyt wyraźnie: - Nie bój się. Będę Cię bronił! - mamrotał głównie dlatego, że chyba podczas błotnej kąpieli czegoś się nałykał. Wypluł to, co dał radę, wyswobodził pyszczek z koszuli anielicy i dodał: - Nic jej się nie stało. - oczywiście miał na myśli żabę. przypomniało mu się coś, co usłyszał zanim pognał za płazem: - Nie zbiegną się! - dodał z przekonaniem - A tam... - wskazał kierunek z którego przyfrunął, a gdzie zamierzała kierować się anielica - ...jest straaaaszne błoto! Trzeba przefrunąć - pokiwał łebkiem z przekonaniem, by dodać swoim słowom powagi. Przy okazji rozmazując jeszcze trochę błotnistej mazi na odzieniu anielicy.
Avatar użytkownika
Titivillus
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Tilia,
Rasa: Chochlik
Aura: Aura ta różni się od innych. Nie jest ona jedynie zlepkiem różnorodnych cech. Tworzy wręcz określoną scenerią! Miedziana powłoka kusi blaskami, a poświata połyskuje topazową kurtyną, zupełnie jakby szykowała się na przedstawienie. Nie zapowiada rozpoczęcia gry żadnym dźwiękiem czy melodią, ale za to bucha szaloną mieszanką zapachów. Charakteryzują się one przede wszystkim słodkością. Chyba nawet sam miód nie jest tak przesiąknięty wonią jak ta emanacja! Wielu wyczuje w niej zapach bukietu z żółtych kwiatów, jaskry, mniszka czy jaskółczego ziela. Miękka w dotyku, ale przy tym i giętka. Posiada chropowate wybrzuszenia przesiąknięte od środka gładką posoką. Subtelnie zaostrzona razi nadgorliwie gorzkim smakiem, który lepi się uparcie do ust.
Wygląd: Titivillus to prawie typowy przedstawiciel gatunku chochlików. Jest niewielkim, mierzącym około 20 centymetrów i niezbyt urodziwym stworzeniem, posiadającym skrzydełka, które często są wygniecione. Nie przeszkadza mu to na szczęście w poruszaniu się, choć nie wygląda zbyt estetycznie.
Ma malutkie oczka, które wyglądają całkiem niewinnie i długie uszy, nad którymi rosną ...
(Więcej)

Postprzez Anais » Śr mar 21, 2018 5:40 pm

Słysząc, jak anielica wypowiada jego imię, Vorth położył po sobie uszy i powoli opuścił ogon, by przypadkiem nie ukłuć swojej towarzyszki. Na jego pysku odmalował się spokój, gdy dziewczyna najpierw pogłaskała, a następnie przytuliła się co wielkiego cielska stworzenia, które w naturalnym środowisku nie ma zbyt wielu wrogów. Nawet wśród ludzi. Mimo to bestia nie spuszczała wzroku z nieznajomego anioła, obnażając co jakiś czas białe kły, z których najmniejszy miał grubość palca. Wiadomość była dostatecznie jasna, że jeśli ruchy niebianina będą za gwałtowne, on zaatakuje, by chronić swoją przyjaciółkę.
- Musisz mu wybaczyć - zaczęła Anais, stając tak, by zakryć sobą Vortha i znaleźć się bliżej swojego ratownika. - Jest nieufny wobec obcych, co samo w sobie jest zupełnie naturalne, prawda? - Na to pytanie anielica nie oczekiwała odpowiedzi. Przez kilka ostatnich tygodni błąkania się po bezdrożach zdążyła poobserwować z daleka ludzkie podejście w tych sprawach. Okoliczni bandyci udawali napadniętych kupców, podczas gdy ci leżeli dwadzieścia metrów dalej przykryci dywanem mchu i z poderżniętymi gardłami. Kiedy trafili na błędnego rycerza ich twarze rozjaśniał uśmiech, o to jakiś naiwniak im pomoże, którego na koniec zabiją. Dla nich to jak mrugnięcie powieką. Gorzej, jeśli trafią na kogoś gorszego niż sami są lub, jak w przypadku Anais, nie docenią przeciwnika. Anielica już raz spotkała rzezimieszków na trakcie i od tamtej pory zachowuje szczególną ostrożność w poznawaniu nowych osób.

- Widzę, że mam doczynienia z ekspertem - zażartowała, rozluźniając się nieco. - Gdyby ten wąż zaatakował Vortha otwarcie, Vorth nie miałby żadnych szans. A tak dałam mu możliwość odskoku i dźgnięcia go w bok. Jak widzisz ta czerwona gula - wskazała na zakończenie ogona - ma w sobie sporo jadu. Może i by nie zabił on takiego wielkiego osobnika, ale też i nie pozostał obojętny. Sama coś o tym wiem. Gdy byłam mała często kulałam bądź nie wychodziłam z łóżka bo niechcący mnie drasnął.
- Nie było tego zbyt wiele - powiedziała, zmieniając temat i rozglądając się po resztkach obozu. - Jest moja torba i to mi wystarczy. Chociaż jest pusta, nie licząc kilku śmieci, które noszę pod ręką.
W tym momencie brzuch Anais zaburczał znaczocą, przykuwając uwagę kota, który zawtórował mruczeniem i polizał ukochaną panią po dłoni.
- No tak - przyznała. - Jedzenie nam się skończyło. Na szczęście niedaleko jest miasto. W nim zjemy, a przynajmniej ja, jakiś normalny, ciepły posiłek. Te wiewiórki nie były co prawda najgorsze, ale od kilku dni marzy mi się gulasz wołowy lub pieczonę jagnię. Zabiłabym też za jakiś kawałek ciasta. Mam tylko nadzieję, że nie pogubiłam ruenów - dodała już ciszej do samej siebie, wsuwając dłoń do głębokiej kieszeni, w której brzdęknęło kilka monet. Na szczęście tam były.
Avatar użytkownika
Anais
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Crossifixo,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Emanacja nie ma wielkiej siły, aczkolwiek da się w niej dostrzec spory potencjał, który niejednego mógłby zaskoczyć. W słońcu błyszczy jak miedź, a wokół tańczą popychane delikatnym powiewem barachitowe listki o kobaltowych zdobieniach w postaci różnorakich zawijasów i skomplikowanych figur ze srebrzystymi kropeczkami. Niespodziewanie rozlega się głośny trzask, a potem kilka kolejnych, towarzyszy temu przyjemne ciepło co przywodzi na myśl ognisko, po chwili dołącza do tej symfonii przyjazna melodia, dająca pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa i błogości. Gdy zmysł węchu wychwyci cudowną woń lilli, aż ma się ochotę zamknąć, choć na moment oczy i odpłynąć w oceanie myśli. W dotyku delikatna, puchata i mięciutka niczym pierze pisklęcia, aczkolwiek bywają nieliczne miejsca, gdzie jest twardsza. Tam też można znaleźć ostre zarysy, wyginające się chaotycznie na różne strony, trzeba uważać by się przypadkiem na nie, nie nadziać. Aura pozostawia po sobie trwały, lepki posmak, który uparcie nie chce dać o sobie zapomnieć.
Wygląd: Anais nie jest wysoka, łatwo znika w tłumie i nie trudno ją przeoczyć, pomimo pary wyrastających jej z pleców skrzydeł. Mierzy jakiś metr i siedemdziesiąt centymetrów, jej wzrost jest jednak z lekka nagięty dzięki grubszej podeszwie w skórzanych kozakach. Bez nich wygląda na jeszcze mniejszą, a powodem tego jest jej sylwetka. Anielica jest drobna i delikatna niczym płatek śniegu. ... (Więcej)

Postprzez Ilian » Pn kwi 16, 2018 4:16 pm

        Spojrzenie chimery i czasem obnażone kły w stronę niebianina nie znalazły żadnej reakcji u dumnego przedstawiciela Aniołów Światłości. Prawdę mówiąc, nie jest to niczym dziwnym. Zwierzę nie stanowiło żadnego realnego zagrożenia dla stojącego przed nim wojownika. Ilian nie raz miał do czynienia z chimerami i to w szczególności tymi bardziej agresywnymi i nieposkromionymi przez nikogo. Dzika północ była pełna takich niebezpieczeństw, a chimery zdawały się być w tym gronie zaledwie podstawą wysokiej piramidy stworów, na jakie można było się można natknąć w tych przeraźliwych ostępach.

        - Tak... dobrze znana jest mi budowa tych stworzeń... - odpowiedział dając krótkie spojrzenie na chimerę w odpowiedzi na informację o jej jadzie, która była dla niego zupełnie oczywista.

        Po usłyszeniu burczenia, niebianin zajrzał do ciasno przypasanej torby u jego boku, a następnie wyciągnął z niej swego rodzaju bogatą kanapkę, którą zakupił dzisiejszego dnia, jeszcze przed odwiedzeniem Bluen.

        - Śmiało, zjedz. Nie jest to może twój wymarzony gulasz wołowy czy pieczone jagnię, ale z pewnością będzie to dobra odskocznia od wiewiórek. - wyciągnął dłoń z kuszącą kanapką w jej stronę, po krótkiej chwili postanowił zapytać niebiankę.

        - Jeśli mogę spytać... co masz zamiar zrobić po dotarciu do miasta i zjedzeniu wykwintnego posiłku? Masz jakieś polecenie od Najwyższego? Może potrzebujesz pomocy w jego wykonaniu? - zapytał z czystej ciekawości. W końcu, aby anioł światłości mógł zstąpić na Alaranię, wpierw powinien osiągnąć pełnoletniość, a od niektórych wręcz wymaga się nawet specjalnego treningu, aby mogli jak najlepiej wykonywać każde zadanie od Pana. Posiadanie więc takiego polecenia nie było niczym dziwnym, a wręcz absolutną rutyną prawie każdego anioła światłości. Ilian zdecydowanie chciałby pomóc młodej anielicy, po części widział w niej siebie sprzed dwudziestu lat, gdy dopiero zaczął stąpać po Alarańskiej ziemi...
Avatar użytkownika
Ilian
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Eldan, Lea, Shankor, Bluzg,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna, elektryzująca emanacja tonie w burzy grzmotów, jeżąc włosy na głowie. Błyszcząca ametystowa poświata połyskuje niczym błyskawice na niebie, komponując się z dźwiękami otaczającymi emanację. Zaraz jednak melodia łagodnieje, staje się przyjazna, wesoła i przynosi uczucie spokoju. Ciepły blask bijący od emanacji idealnie komponuje się z subtelną wonią lillii i mirry. Uczucie błogości trwa jednak tylko moment. Po chwili dźwięki znów się zmieniają, melodia ucicha, a z emanacji zaczyna dobiegać szczęk metalu i głośne uderzenia młota. Uderzają one o zmysły z niezwykłą siłą, wywołując niemal fizyczne pchnięcia. Usta oblepia łagodny, ale gorzki smak, pozostawiając na wargach drobne, wysuszające je drobinki soli. Emanacja w dotyku jest giętka i elastyczna niczym opierzone skrzydła i tak samo jak one przyjemna w dotyku. Zdaje się pokryta gładkim, aksamitnym puchem. Jednak pod tą przyjemną warstwą kryje się aura twarda i ostra jak klinga miecza oraz szorstkie niczym jego rękojeść.
Wygląd: Ilian wygląda na około dwudziestoletniego człowieka. W przeciwieństwie do innych aniołów światłości, jego włosy są czarne i dość krótkie. Nie posiada on żadnego zarostu, jego oczy zaś są koloru niebieskiego. Wzrost Iliana wynosi dokładnie jeden sążeń i dwa palce, zaś jego waga to dwa cetnary. W większości przypadków ubrany jest w czarne, skórzane spodnie oraz białą, ... (Więcej)
Uwagi: Posiada bogatą przeszłość. Często podróżuje. Niebianin nie jest jeszcze w pełni sił po walce z demonem oraz po klątwie, która ciążyła nad nim przez wiele tygodni...

Postprzez Bluen » Pn kwi 16, 2018 10:31 pm

        Widok obrzydliwej ropuchy sprawił że Bluen zareagowała nad wyraz pobudliwie, traktując niewielkiego płaza bez sentymentów, z brutalnością zdecydowanie nieadekwatną do popełnionego  przez niego występku. Zdaniem uzdrowicielki żaby były bezsprzecznie winne wszystkim przypisywanym im winom.  Nawet jeśli docenić to, że w większości przypadków stworzenia te trzymały się na uboczu, z dala od skupisk ludzkich, gdzie pochłonięte swoimi sprawami nie narzucały się cywilizowanym społeczeństwom, nie zmieniało to faktu już samo ich istnienie Niebanka traktowała jako osobistą kare.  Poza tym nie miała też wątpliwości, iż w jej konkretnym przypadku pierwsza z brzegu żaba okaże się dużo bardziej napastliwa niż wskazywałaby na to statystyka. Na przykład poprzez to że wyrzucona w powietrze, zdecyduje się wrócić.
        Titivillus najprawdopodobniej nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jakie miał szczęście że w ostatniej chwili uzdrowicielka rozpoznała w nim swojego podopiecznego. Chochlik okazał się na tyle szybki, iż jego pogoń za latającym płazem, początkowo została niezauważona, w skutek czego ubłoconego malca ciężko było skojarzyć z zaistniałą sytuacją. Na szczęście charakterystyczny pyszczek stworzonka sprawił że zamiast zademonstrować kolejną paniczną reakcję, Bluen przytuliła Titka do swojej piersi. Anielica nie przejmowała się zabrudzeniami. Ponieważ jej pacjenci pochodzili z różnych warstw społecznych, w swojej pracy Niebianka często musiała zakasać rękawy i brać się za mycie chorego, zanim pomyślała o jakimkolwiek udzieleniu mu pomocy. Poza tym samo błoto na ciele chochlika podsunęło Bluen pewien pomysł.
        - Wszystko w porządku. Dziękuję ci. To bardzo dobrze że nic się jej nie stało. – Anielica pochwaliła Titka, głaszcząc jego wielgachną główkę i delikatnie ścierając grudki błota z policzków malca. – Jesteś bardzo dzielny. I do tego mądry. Pomysł aby się wymalować jest świetny. Dzięki temu nie zauważą nas i dadzą spokój.
        - Niby kto? Żaby? – Podchwyciła temat Rana. – Faktycznie świetlna myśl dla której warto upaćkać się botem.
        - Przestań. Przecież to bagna. Nie mówiłam tylko o żabach, chociaż niektóre z nich również potrafią być toksyczne. – Wyjaśniła Bluen. - Chodziło mi raczej o wszelkiego rodzaju insekty, komary, jadowite pająki, węże, błotne skorpiony i tak dalej. Wszystko co gryzie, kłuje, kąsa lub wbija się pod skórę. Jeśli trafisz na coś, na co jesteś uczulona, możesz mieć poważne problemy. Pamiętasz pana Olwura? Zrobiły mu się takie ropne pęcherze, które pękając wywoływały potworny ból. Miesiącami musiał stosować okłady z …
        - Nie musisz kończyć. Rozumiem. Lepiej pół dnia w błocie niż tygodnie z łajnem na twarzy. – Przekonana że wszyscy pustelnicy tak robią, młoda praczka szybko podjęła decyzję. Wykorzystując pierwsze napotkane bajorko, dziewczyna intensywnie zaczęła wcierać bród w włosy, twarz i ręce. – Zostawić trochę tego dla ciebie?
        - Dziękuję. – Odpowiedziała Niebianka. – Chociaż chciałam właśnie powiedzieć że identyczny efekt odstraszający można uzyskać wpinając w ubranie kwiat wonnego ostu. To ten fioletowy. Tutaj.
        Rana spojrzała na swoją przełożoną z wyraźną dezaprobatą. Potrzebowała kilka chwil by zrozumieć jak to została sprowokowana. Na szczęście nie należała do osób które potrafią długo nosić w sobie urazy.
        - To za ropuchę, tak? W porządku. Jesteśmy kwita.
        Sama Buen nie napawała się swoim podstępem. Cały czas rozmyślała o otwartym składziku Zielarza, w którym nie znalazła nic poza pustymi pojemnikami. Musiało to oznaczać, że jej dostawca dawno już zaprzestał swojej działalności, a to z kolei przywoływało na myśl jedynie złe możliwości. Co więcej nie była to jedyna ponura wskazówka jaką znaleźli. Ilian gdzieś przepadł, a zamiast niego, grupa uzdrowicielki natrafiła na swojej drodze tajemniczy znak wykonany z prostej tabliczki w kształcie strzałki, przybitej do drzewa.
        - Co tu jest napisane? – Spytała Rana.
        - „Pragnienie”
        - Bez sensu. Nie lepiej było napisać „woda”?
        - Nie jestem pewna czy chodzi tu zaspokojenie tak prostej potrzeby. – Na głos zastanawiała się Bluen.
        - Po co w ogóle stawiać takie znaki?
        - Tego też nie wiem, ale zdaje się że nasza trasa prowadzi w tym kierunku, więc nie wykluczone że wkrótce sprawa się wyjaśni.
Avatar użytkownika
Bluen
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Awel, Nurdin, Ilia, Escrim, Groszek, Nyllef,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna w kolorycie srebra emanacja charakteryzuje się jeszcze wielorodnymi, tnącymi zakreśleniami. Otacza ją poświata barwy ametystowej przemawiającej licznymi głosami. Są one, jak najbardziej przyjazne, przypominają na swój sposób buczenie. Całość jest odbierana bardzo przyjemnie oraz wydaje się niebywale miła w obcowaniu. Niezbyt twarda woli imponować licznymi wygięciami o dużej możliwości wychyleń. To powoduje wytworzenie się łatwo tnących powierzchni, które zaakcentowane są gładkimi brzegami. Pachnie mieszaniną mirry i lilii. Ta kompozycja sprawia, że układ aury wydaje się jeszcze bardziej filigranowy. Lepi się łagodnym smakiem, w którym kryję się nutka gorzkości.
Wygląd: Bluen żyje i pracuje wśród ludzi a swoim wyglądem stara się upodobnić do miejscowych i nie rzucać się w oczy. Wciąż jednak niewiele wie o rasie ludzkiej przez co popełnia wiele błędów przez które łatwo można ją rozpoznać. Zwykle nosi lekkie lniane tuniki w kolorach niebiskim, szarym i białym, wzbogacone elementami skórzanymi chroniącymi tę części ciała szczególnie ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Leonia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron