Siła strachu.


Bardzo duże miasto portowe, mające aż trzy porty, w tym dwa handlowe, a jeden z którego odpływają jedynie statki pasażerskie. Znane z bardzo rozwiniętej technologi produkcji statków i łodzi, o raz hodowli rzadkich roślin nadmorskich.

Postprzez Bluen » Wt gru 05, 2017 1:39 pm

        Bluen prowadziła swoje badania na wielu płaszczyznach. Anielicę w równym stopniu interesowały kultura, mentalność i zachowanie ludzi, ich sposób myślenia, podejście do rozwiązywania codziennych problemów, organizacja społeczeństwa jakie tworzyli mieszkańcy Leonii, jak również nieznane jej zawody i czynności których podejmowali się zwykli ludzie, a które to, z racji  dysponowania potęgą magii, dla Niebian były kompletnie obce. Uzdrowicielka uwielbiała przyglądać się mieszkańcom przy ich pracach. Wypytywała rzemieślników o najdrobniejsze szczegóły danej profesji, czytała księgi związane z tym tematem, a ostatecznie by ocenić skalę trudności zawodu, sama próbowała wykonać wiele rzeczy których to inni członkowie jej rasy nawet nie potrafiliby nazwać. Na przykład naprawa cieknącego dachu.
Stojąc przed „Kroplą Rosy”, w strugach ulewnego deszczu, Bluen i Rana wpatrywały się w starą drabinę o wątpliwej wytrzymałości.
        - Dlaczego musimy robić to akurat teraz gdy z nieba leją się wiadra wody? – Narzekała młoda pomocnica uzdrowicielki. – Przemokłam do kości.
        - Ponieważ tylko w czasie deszczu można zlokalizować nieszczelności. – Wyjaśniła gospodyni, szukając wzrokiem towarzyszącego im chochlika. Bluen nie miała pojęcia dlaczego mały stwór wciąż jej towarzyszył. Przysłano go do pomocy, chociaż sama uzdrowicielka nie pamiętała by o to zabiegała. Co dziwniejsze, nawet po tym gdy wspólnie udało im się zapobiec wężowej katastrofie, po malca nikt się nie zgłosił, co z kolei oznaczało, że ten w dalszym ciągu pozostawał pod jej opieką.  -  W porządku słuchajcie. Rana wejdziesz na górę, a Titek poda ci wiadro z żywicą…
        - Chwila! Dlaczego ja? – Natychmiast zaprotestowała dziewczyna.
        - Bo jesteś młodsza, sprawniejsza, prosiłaś o szansę by się wykazać, a poza tym jeśli spadniesz, znajdziesz u mnie fachową opiekę.         – Wyjaśniła Bluen.
        - Wiesz co, to twoje ciągłe mówienie prawdy czasem jest brutalniejsze od kłamstwa. Poza tym z naszej dwójki to ty masz skrzydła.
        - Na pewno nie podarowano mi ich do takich rzeczy.
        - Kiedy ja się boję. Właśnie zdiagnozowałam u siebie lęk wysokości.
        - Nawet nie spróbowałaś stanąć na pierwszym szczeblu. – Naciskała Niebianka.
        - Słabo mi od samego patrzenia. – Broniła się była praczka.
        Ostatecznie anielica poddała się. Im dłużej się spierały tym bardziej stawały się przemoknięte, a sama praca w żaden sposób nie posuwała się naprzód.
        - Niech ci będzie. Ja to zrobię. Chodźmy Titek. A tak przy okazji powinnaś starać się przełamywać własne lęki.
        Zaczynając wspinaczkę, Bluen nagle uświadomiła sobie że dostanie się na dach wcale nie będzie takie proste. Drabina z całą pewnością nie należała do najstabilniejszych, było ślisko, a widoczność ograniczały strumienie deszczu. Jednak Niebianka była zdeterminowana by wdrapać się na szczyt. Nie mogła się teraz wycofać. Chciała pokazać Ranie czym jest determinacja. Uparła się, że nie odpuści nawet wówczas gdy cała konstrukcja pod nią zaczęła się chwiać na boki. Bluen wmawiała sobie truizmy o koncentracji i zachowaniu spokoju. Mogła też pocieszać się faktem posiadanych skrzydeł. Niestety dochodzące z dołu narzekanie młodej pomocniczki w żaden sposób nie ułatwiało anielicy zadania.
        - Ha. Przełamywać lęki? I kto to mówi! – Krzyczała Rana. – A ta żaba sprzed tygodnia!? Malutka żabeńka, a paniki na pół miasta! Płazinka wielkości połowy mojego palca! Tego najmniejszego.
        - Rana, przestań! Nie pomagasz mi!
        - Nadmienię ze chodzi o palce u stopy. A ja mam bardzo małe stopy!
        - I co z tego… - Bluen odwróciła się gwałtownie, chcąc gniewnym spojrzeniem uciszyć pomocnicę. Zrobiła to zbyt energicznie, przez co niemal natychmiast straciła równowagę. Przez moment wymachiwała rękoma, szukając jakiegokolwiek punktu podparcia, tylko po to by po chwili poczuć że spada w dół. Całe to wcześniejsze gadanie o skrzydłach i lataniu nagle przestało się liczyć. W chwilach takich jak ta, gdy wpadała w panikę, uzdrowicielka zapominała o wszystkim, a jedyne na czym potrafiła się skupić to okrzyk przerażenia.
Avatar użytkownika
Bluen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Awel, Nurdin, Ilia, Escrim, Groszek,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna w kolorycie srebra emanacja charakteryzuje się jeszcze wielorodnymi, tnącymi zakreśleniami. Otacza ją poświata barwy ametystowej przemawiającej licznymi głosami. Są one, jak najbardziej przyjazne, przypominają na swój sposób buczenie. Całość jest odbierana bardzo przyjemnie oraz wydaje się niebywale miła w obcowaniu. Niezbyt twarda woli imponować licznymi wygięciami o dużej możliwości wychyleń. To powoduje wytworzenie się łatwo tnących powierzchni, które zaakcentowane są gładkimi brzegami. Pachnie mieszaniną mirry i lilii. Ta kompozycja sprawia, że układ aury wydaje się jeszcze bardziej filigranowy. Lepi się łagodnym smakiem, w którym kryję się nutka gorzkości.
Wygląd: Bluen żyje i pracuje wśród ludzi a swoim wyglądem stara się upodobnić do miejscowych i nie rzucać się w oczy. Wciąż jednak niewiele wie o rasie ludzkiej przez co popełnia wiele błędów przez które łatwo można ją rozpoznać. Zwykle nosi lekkie lniane tuniki w kolorach niebiskim, szarym i białym, wzbogacone elementami skórzanymi chroniącymi tę części ciała szczególnie ... (Więcej)

Postprzez Titivillus » Śr gru 06, 2017 12:07 am

Chochlik słuchał rozmowy kobiet. Nie do końca rozumiał dlaczego stoją w ulewnym deszczu przed domem, ale co tam - mógł tak sobie siedzieć gdziekolwiek, byleby jego pani była w zasięgu wzroku.  Zresztą on nie mókł, siedział sobie pod daszkiem i rozmyślał. Przypomniało mu się, jak to kilka dni temu już myślał, że wszystko przepadło. Zgubił się na dobre i nigdy już nie odnajdzie tej najpiękniejszej. Rygiel gdzieś przepadł, a on fruwał po mieście wołając kuzyna.  Wołał i wołał aż prawie całkiem ochrypł. Strasznie się bał, że sam nie trafi do domu Bluen. Zupełnie nie wiedział jak ją odnaleźć. Ale wiedział, że nie spocznie, póki jej nie znajdzie. Przeżył kilka godzin wielkiej grozy, ale w końcu nieszczęśliwy,  z oklapniętymi  uszami zobaczył wreszcie coś, co wydało mu się znajome. Chyba rozpoznał okolicę.  Wstąpiły w niego nowe siły. Zaczął latać i zaglądać do wszystkich pomieszczeń przez okna. I w końcu, w jednym z pomieszczeń, do których udało mu się zajrzeć, dostrzegł swą panią! Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście! Przylepił nos do szyby i wpatrywał się w cudnego anioła. To musiało być przeznaczenie. Dobry los nie pozwolił mu się zgubić i doprowadził go wprost do Niej!

Otrząsnął się. Usłyszał swoje imię. Miał coś zrobić. Oczywiście, dla Niej był gotów przenosić góry. Uwielbiał czuć się potrzebny.  Poszedłby z Nią na koniec znanego mu świata, a nawet dalej. Nawet na dach. Nie miał pojęcia po co dziewczyna wchodziła na dach, ale gotów był jej towarzyszyć. Zerwał się i natychmiast podfrunął.
Nie wiedział w jaki sposób się przydać i jak zapewnić Bluen największe bezpieczeństwo. Fruwał więc z zawrotną prędkością wokół jej głowy, wokół niej, pod drabiną i nad nią. Chciał być wszędzie naraz. Nie zwracał uwagi na ulewę, choć wcale nie lubił być mokry. Patrzył tylko na nią. Skoro miał się przydać.
Drabina nie wydawała się zbyt bezpieczna, chwiała się jakoś dziwnie podejrzanie, a w dodatku pani anielica zdawała się być trochę zniecierpliwiona. A może zdenerwowana? Titi sam nie wiedział, ale wpatrywał się w nią z taką uwagą, że natychmiast zauważył, że coś jest nie tak. Pisnął wystraszony, kiedy drabina zakołysała się po raz kolejny, a Bluen odwróciła się i zaczęła spadać.
Titivillus był bardzo szybkim chochlikiem, ale niestety zbyt małym, by był w stanie ją złapać. Nie jednak mógł pozwolić by jego piękna pani potłukła się spadając z takiej wysokości! Wydał więc z siebie przeciągłe - Aaaaaaaaaaa! - i rzucił się w dół. Wiedział, że będzie szybszy od niej. Postanowił wylądować na ziemi tak, by anioł mógł spaść na niego. Dzięki temu nie potłucze się, bo on jest miękki. To prawie tak, jakby złapał ją w locie... Opadł na ziemię i rozłożył szeroko ramiona.
Avatar użytkownika
Titivillus
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Tilia,
Rasa: Chochlik
Aura: Aura ta różni się od innych. Nie jest ona jedynie zlepkiem różnorodnych cech. Tworzy wręcz określoną scenerią! Miedziana powłoka kusi blaskami, a poświata połyskuje topazową kurtyną, zupełnie jakby szykowała się na przedstawienie. Nie zapowiada rozpoczęcia gry żadnym dźwiękiem czy melodią, ale za to bucha szaloną mieszanką zapachów. Charakteryzują się one przede wszystkim słodkością. Chyba nawet sam miód nie jest tak przesiąknięty wonią jak ta emanacja! Wielu wyczuje w niej zapach bukietu z żółtych kwiatów, jaskry, mniszka czy jaskółczego ziela. Miękka w dotyku, ale przy tym i giętka. Posiada chropowate wybrzuszenia przesiąknięte od środka gładką posoką. Subtelnie zaostrzona razi nadgorliwie gorzkim smakiem, który lepi się uparcie do ust.
Wygląd: Titivillus to prawie typowy przedstawiciel gatunku chochlików. Jest niewielkim, mierzącym około 20 centymetrów i niezbyt urodziwym stworzeniem, posiadającym skrzydełka, które często są wygniecione. Nie przeszkadza mu to na szczęście w poruszaniu się, choć nie wygląda zbyt estetycznie.
Ma malutkie oczka, które wyglądają całkiem niewinnie i długie uszy, nad którymi rosną ...
(Więcej)

Postprzez Ilian » Śr gru 06, 2017 2:06 am

        Droga z Demary do Leonii przebiegła szybko i niezwykle sprawnie. W ciągu tych kilku tygodni spędzonych w Demarze oraz w podróży do Leonii, zdołał się całkowicie zregenerować po pamiętnej walce z Gurthangiem - potężnym diabłem przyzwanym z Piekielnych Czeluści do kazamatów Ostatniego Bastionu... Ale to była już przeszłość. W związku z tym, że nie dostał żadnego dodatkowego zadania od Najwyższego, zdecydował się na odwiedzenie dawnych znajomych - a wszystko to, w ramach zasłużonej przerwy od obowiązków... Jego wybór padł na Bluen z kilku powodów. Po pierwsze - nie wiedział, gdzie znajduje się większość jego znajomych, zaś przybliżone położenie samej anielicy było mu znane. Po drugie - sam anioł odczuwał tęsknotę do niegdyś bliskiej mu dziewczyny, której nie widział przez spory okres czasu, a którą w czasach dzieciństwa tak bardzo cenił. Ostatnim powodem były pogłoski o rzekomych problemach właścicielki "Kropli Rosy"...

        Z takim bagażem mieszanych uczuć i emocji przybył do Leonii, a dokładniej przed miejsce zamieszkania byłej przyjaciółki. Zastał go widok niespodziewany, pozostawiając mu zaledwie ułamek sekundy na działanie. Tyle jednak wystarczyło, aby z pomocą magii, błyskawicznie doskoczyć do spadającej niebianki, łapiąc ją w swoje ręce niczym księżniczkę, zawisając na chwilę w powietrzu. W tym momencie, z dachu zaczął spadać kawałek odłamanej deski, który leciał wprost na drugą kobietę oraz na chochlika, który z rozłożonymi ramionami leżał na ziemi - brudny oraz całkowicie przemoknięty. Z początku niebezpieczna deska dla tych dwojga, zatrzymała się w powietrzu, a potem łagodnie położyła się na ziemi kawałek dalej, jakby kontrolowana przez jakąś dziwną siłę, wytworzoną przez niebianina. Na samym końcu, anioł zniżył się, aby stanąć na twardym gruncie, wciąż mając ewidentnie przerażoną dziewczynę na swoich rękach.

- Dawno się nie widzieliśmy, Bluen. Kto by pomyślał, że w taki sposób... - niebianin uśmiechnął się do niej ciepło w strugach niekończącego się deszczu, który wytwarzał w tym momencie specyficzny klimat. Zwolnił nieco chwyt, aby dziewczyna mogła zejść z jego rąk i stanąć na własne nogi jak tylko będzie na to gotowa...
Avatar użytkownika
Ilian
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Eldan, Lea, Shankor, Bluzg,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna, elektryzująca emanacja tonie w burzy grzmotów, jeżąc włosy na głowie. Błyszcząca ametystowa poświata połyskuje niczym błyskawice na niebie, komponując się z dźwiękami otaczającymi emanację. Zaraz jednak melodia łagodnieje, staje się przyjazna, wesoła i przynosi uczucie spokoju. Ciepły blask bijący od emanacji idealnie komponuje się z subtelną wonią lillii i mirry. Uczucie błogości trwa jednak tylko moment. Po chwili dźwięki znów się zmieniają, melodia ucicha, a z emanacji zaczyna dobiegać szczęk metalu i głośne uderzenia młota. Uderzają one o zmysły z niezwykłą siłą, wywołując niemal fizyczne pchnięcia. Usta oblepia łagodny, ale gorzki smak, pozostawiając na wargach drobne, wysuszające je drobinki soli. Emanacja w dotyku jest giętka i elastyczna niczym opierzone skrzydła i tak samo jak one przyjemna w dotyku. Zdaje się pokryta gładkim, aksamitnym puchem. Jednak pod tą przyjemną warstwą kryje się aura twarda i ostra jak klinga miecza oraz szorstkie niczym jego rękojeść.
Wygląd: Ilian wygląda na około dwudziestoletniego człowieka. W przeciwieństwie do innych aniołów światłości, jego włosy są czarne i dość krótkie. Nie posiada on żadnego zarostu, jego oczy zaś są koloru niebieskiego. Wzrost Iliana wynosi dokładnie jeden sążeń i dwa palce, zaś jego waga to dwa cetnary. W większości przypadków ubrany jest w czarne, skórzane spodnie oraz białą, ... (Więcej)
Uwagi: Posiada bogatą przeszłość. Często podróżuje. Niebianin nie jest jeszcze w pełni sił po walce z demonem oraz po klątwie, która ciążyła nad nim przez wiele tygodni...

Postprzez Bluen » Cz gru 07, 2017 10:10 am

        Zamiast spodziewanego twardego lądowania i fali przejmującego bólu, Bluen znalazła się na czymś miękkim, wygodnym i przyjemnym. Przez dłuższą chwilę bała się otworzyć oczy, obawiając się że to co wydawało się nieuchronne, musi w końcu nadejść. Jednocześnie anielica starała się rozwikłać zagadkę miejsca w którym się znalazła. Chwilowo żadna możliwość nie przychodziła jej do głowy. A przynajmniej żadna sensowna. Chyba że za taką brać by teorię że Titek nagle urósł albo Rana zyskała nadludzkie moce, pozwalające jej w kilka sekund wytaszczyć z warsztatu kanapę. Z takich to dziwnych rozważań uzdrowicielkę wyciągnął znajomy głos.
        Niebianka otworzyła oczy, wpatrując się w doskonale znaną sobie twarz. Kilkukrotnie zamrugała, chcąc się upewnić czy wzrok nie płata jej jakiegoś figla. Nie wiedzieć dlaczego, znalazła się w objęciach innego anioła. Tego jedynego którego chciałaby u siebie ujrzeć. Z listy najbardziej nieprawdopodobnych i abstrakcyjnych możliwości tłumaczących fakt dlaczego nie rozbiła głowy o bruk, powyższa ewentualność z całą pewnością znajdowała się na samym końcu tych branych pod uwagę.
        - Ilian? Ale jak? Skąd? Co ty tu robisz? – Niedowierzała Bluen, nie będąc w stanie zadać właściwego pytania. Na szczęście w  tym przypadku dociekliwa natura badacza przeróżnych zjawisk, szybko podsunęła właściwe rozwiązanie. – Rozumiem, że uderzyłam się w głowę, straciłam przytomność i mam zwidy. Ale to i tak nie wyjaśnia dlaczego akurat śnie o tobie? I czemu jest to aż tak realistyczne?
        Uzdrowicielka czuła że coś tu jest nie tak. Obraz Iliana był zbyt rzeczywisty. Oczywiście że była w nim zakochana i często o nim myślała, więc samo to iż wydumała sobie wojownika w chwili gdy znalazła się w tarapatach, wydawał się być naturalną tego konsekwencją, jednak twarz trzymającego ją Iliana zdawała się za nadto realistyczna.  Każdy detal sylwetki mężczyzny zdawał się być doskonale odwzorowany, na czele z tym przenikliwym, pewnym siebie spojrzeniem wojownika. Co dziwne Bluen czuła również jego dotyk, ciepło, słyszała bicie serca i charakterystyczny akcent jaki przebijał się w głosie obiektu jej westchnień.
        I nagle ją olśniło. Wciąż padał deszcz. Na pewno nie wymyśliłaby sobie Iliana i ulewy zestawionych razem, co z kolei doprowadziło ją do przerażającego wniosku. Nie śniła.
        - A… a… a… no witaj. Ja też się cieszę. – Oświadczyła Bluen gdy tylko udało jej się uwolnić z kłopotliwego objęcia. Pomimo tego iż anielica nie potrafiła kłamać, starała się ukrywać swoje uczucia. Doskonale zdawała sobie sprawę, że w hierarchii niebiańskiej jej pozycja była znacznie niższa niż Iliana, który mimo iż byli praktycznie w tym samym wieku, już zdążył zostać legendą. Tymczasem uzdrowicielka, na liście swoich osiągnięć, mogła co najwyżej pochwalić się znajomością z sławnym, cenionym i szanowanym wojownikiem.
        - Faktycznie dawno. Mogłeś powiedzieć że przez te wszystkie lata czekasz na okazje do efektownego wejścia. Spadłabym z tego dachu znacznie wcześniej. – Starała się zażartować Niebianka, mając świadomości iż w powszechnej opinii uchodzi za nudziarę. – Mogłabym w czymś pomóc? Znaczy się w czymś więcej niż udzielenie schronienia przed deszczem? Bo w tej kwestii „kropla rosy” jest do twojej dyspozycji. Nie licząc rzecz jasna tych miejsc w których trwa walka z siłami natury. Ale to już sam się zorientujesz po garnkach na podłodze.
        Dopiero teraz Bluen zaczęła poszukiwać wzrokiem swoich towarzyszy. Z przerażeniem dostrzegła Titivillusa leżącego na ziemi. Natychmiast rzuciła się na ratunek małemu stworzonku, biorąc go w swoje ramiona.
        - Ojej Titek. Przepraszam. Musiałam cię strącić spadając. Tak mi przykro. – Powiedziała anielica. – Chodź do domu. Cały przemokłeś. Ty też Rana. Rana? Jesteś tu?
        Młoda praczka stała niczym zamrożona, w wielkimi okrągłymi oczyma i otwartą buzią wpatrując się w postać Iliana.
        - Najprawdziwszy książę z bajki. – Wydukała dziewczyna, gdy tylko uzdrowicielce udało się przywrócić wspólniczkę do rzeczywistości.
Avatar użytkownika
Bluen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Awel, Nurdin, Ilia, Escrim, Groszek,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna w kolorycie srebra emanacja charakteryzuje się jeszcze wielorodnymi, tnącymi zakreśleniami. Otacza ją poświata barwy ametystowej przemawiającej licznymi głosami. Są one, jak najbardziej przyjazne, przypominają na swój sposób buczenie. Całość jest odbierana bardzo przyjemnie oraz wydaje się niebywale miła w obcowaniu. Niezbyt twarda woli imponować licznymi wygięciami o dużej możliwości wychyleń. To powoduje wytworzenie się łatwo tnących powierzchni, które zaakcentowane są gładkimi brzegami. Pachnie mieszaniną mirry i lilii. Ta kompozycja sprawia, że układ aury wydaje się jeszcze bardziej filigranowy. Lepi się łagodnym smakiem, w którym kryję się nutka gorzkości.
Wygląd: Bluen żyje i pracuje wśród ludzi a swoim wyglądem stara się upodobnić do miejscowych i nie rzucać się w oczy. Wciąż jednak niewiele wie o rasie ludzkiej przez co popełnia wiele błędów przez które łatwo można ją rozpoznać. Zwykle nosi lekkie lniane tuniki w kolorach niebiskim, szarym i białym, wzbogacone elementami skórzanymi chroniącymi tę części ciała szczególnie ... (Więcej)

Postprzez Titivillus » So gru 09, 2017 8:39 pm

Przegapił moment w którym Bluen powinna na niego spaść, ponieważ w ostatniej chwili zamknął oczka. Zrobił to zupełnie nieświadomie, chyba chciał mrugnąć, ale tak jakoś wyszło. Przez sekundę widział ją, opadającą wprost w jego ramiona, lekko przestraszoną, ale całą i zdrową.  Czekał.
Po krótkiej zaniepokoił się, bo coś mu się nie zgadzało. Czyżby położył się w złym miejscu i Bluen spadła obok? To niemożliwe, potrafił doskonale ocenić miejsce, gdzie powinien ją złapać. A jednak coś było nie w porządku.  Otworzył oczka i to co zobaczył, tak go zdumiało, że natychmiast otworzył także buzię. Jakiś mężczyzna trzymał Jego Piękną Panią w ramionach i oboje wyglądali, jakby... jakby... Chochlik zamrugał, bo wydawało mu się, że wzrok płata mu figle.
Skąd się wziął ten... No właśnie kto to? Chyba jakiś znajomy. A nawet zbyt dobry znajomy... Do Titka dotarło, że znów coś, a właściwie ktoś, stanął mu na drodze. Nie udało mu się spełnić dobrego uczynku, nie dane mu było pokazać na co go stać.
Uświadomił sobie, że leży w całkiem sporej kałuży, przemókł całkowicie a wszechobecna woda jest zimna. Chochlikowe uszy oklapły, a buzia wygięła się w podkówkę. Wyglądał żałośnie. Zresztą dokładnie tak się czuł. Chociaż powinien przecież cieszyć się z tego, że Bluen nic się nie stało!
Kiedy to sobie uświadomił, otworzył ukradkiem jedno oko, by sprawdzić, czy rzeczywiście nic jej nie jest. Nie było. I wtedy właśnie wzięła go w ramiona! O tak! To była najcudowniejsza chwila dzisiejszego dnia! Titivillus wtulił się w mokre ubranie anioła i był gotów dać się zanieść na koniec świata. Westchnął z błogością i zapomniał natychmiast o tym, że jest przemoczony, zziębnięty i przed chwilą chyba był nieszczęśliwy. Już nawet nie pamiętał dlaczego. Och, przyszły mu do głowy nawet pierwsze słowa cudnej pieśni. To będzie arcydzieło!
Poczuł odrobinę cieplejszego powiewu, kiedy weszli do środka. Westchnął raz jeszcze i zamknął z lubością małe oczka, ciesząc się chwilą i słysząc miarowe bicie serca Bluen.
Avatar użytkownika
Titivillus
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Tilia,
Rasa: Chochlik
Aura: Aura ta różni się od innych. Nie jest ona jedynie zlepkiem różnorodnych cech. Tworzy wręcz określoną scenerią! Miedziana powłoka kusi blaskami, a poświata połyskuje topazową kurtyną, zupełnie jakby szykowała się na przedstawienie. Nie zapowiada rozpoczęcia gry żadnym dźwiękiem czy melodią, ale za to bucha szaloną mieszanką zapachów. Charakteryzują się one przede wszystkim słodkością. Chyba nawet sam miód nie jest tak przesiąknięty wonią jak ta emanacja! Wielu wyczuje w niej zapach bukietu z żółtych kwiatów, jaskry, mniszka czy jaskółczego ziela. Miękka w dotyku, ale przy tym i giętka. Posiada chropowate wybrzuszenia przesiąknięte od środka gładką posoką. Subtelnie zaostrzona razi nadgorliwie gorzkim smakiem, który lepi się uparcie do ust.
Wygląd: Titivillus to prawie typowy przedstawiciel gatunku chochlików. Jest niewielkim, mierzącym około 20 centymetrów i niezbyt urodziwym stworzeniem, posiadającym skrzydełka, które często są wygniecione. Nie przeszkadza mu to na szczęście w poruszaniu się, choć nie wygląda zbyt estetycznie.
Ma malutkie oczka, które wyglądają całkiem niewinnie i długie uszy, nad którymi rosną ...
(Więcej)

Postprzez Ilian » N gru 10, 2017 2:00 pm

        - Oczywiście, że czekałem na to efektowne wejście! Całymi dniami obserwowałem cię z ukrycia, czekając na ten moment. - uśmiechnął się ciepło, odpowiadając na żart anielicy - Nie próbuj jednak więcej skakać z takiej wysokości. Przynajmniej nie bez skrzydeł... Nie chciałbym, aby coś ci się stało. Jesteś potrzebna tutejszym ludziom i nie tylko im.
        Wspólnie z Bluen przywrócił Ranę do rzeczywistości i po chwili cała czwórka znalazła się w wewnątrz budynku. Niebianin wzniósł się na niewielką odległość do góry z pomocą magii powietrza, przyglądając się uszkodzonemu poszyciu dachu. Po dłuższej chwili uniósł rękę i wypowiedział zaklęcie z dziedziny energii. Nad uszkodzoną częścią pojawiła się wypukła niebieska powłoka, która nie pozwalała przedostać się deszczowi do środka. Następnie z uwagą wrócił na podłogę, nie chcąc wpaść w żadne z wiader.
        - Nie jestem budowniczym, ale poradzę sobie z tym dachem. Magiczna powłoka powinna wytrzymać przez kilka godzin, prawdopodobnie do rana... - zwrócił wzrok w stronę Bluen trzymającej malutkie stworzonko w swoich ramionach.
        - Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, doszły mnie plotki, że właściciel sławetnej "Kropli Rosy" potrzebuje w czymś pomocy... - zapytał po chwili - Chodzi o przeciek w dachu? Rano się nim zajmę na stałe, korzystając z okazji, że tutaj jestem - ostatecznie zwrócił też uwagę na przemoczonego i trzęsącego się z zimna chochlika. - Pozwól, że mu pomogę... - podszedł do nich i po ustawieniu dłoni w jego kierunku wymówił krótkie zaklęcie z dziedziny ognia, którą ostatnimi latami nabył. W ciągu krótkiej chwili naturian został ogarnięty przyjemnym, wręcz magicznym ciepłem, a gdy ono zniknęło, nie był już ani trochę mokry. - To powinno załatwić sprawę, wszystko w porządku? - zwrócił się do nazwanego przez niebiankę "Titka".
         Dopiero w tym momencie dokładnie spojrzał na Bluen. Jej włosy, niektóre mokre, przyklejone do twarzy z powodu deszczu, policzki ozdobione rumianym kolorem oraz oczy tego samego koloru jak jego... Chociaż z jego perspektywy, to jej oczy bardziej imponowały lśniącym blaskiem. W sumie nic dziwnego, od dawien dawna uważał ją za kobietę piękną i wyjątkowo urodziwą. Jego wzrok został złapany przez anielicę, doprowadzając do nieco niezręcznej sytuacji, Ilian jednak w porę otrząsnął się i bez żadnej poznaki spojrzał wtedy również na Ranę. Zbyt długie wpatrywanie się w płeć przeciwną bez żadnego słowa, z reguły nie jest traktowane jako komplement, a chwilowe zaniemówienie w tym wypadku jest jak najbardziej naturalne dla mężczyzn, w tym przypadku również niebianina. Wręcz przeciwnie, kobiety często uznają to za przejaw niezbyt dobrych cech. Nieco zakłopotany, lecz nie dający żadnej po tym oznaki anioł musiał w końcu coś powiedzieć...
        - Bluen, Rana, wy również wyglądacie na nieco przemoczone... Mogę?
Avatar użytkownika
Ilian
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Eldan, Lea, Shankor, Bluzg,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna, elektryzująca emanacja tonie w burzy grzmotów, jeżąc włosy na głowie. Błyszcząca ametystowa poświata połyskuje niczym błyskawice na niebie, komponując się z dźwiękami otaczającymi emanację. Zaraz jednak melodia łagodnieje, staje się przyjazna, wesoła i przynosi uczucie spokoju. Ciepły blask bijący od emanacji idealnie komponuje się z subtelną wonią lillii i mirry. Uczucie błogości trwa jednak tylko moment. Po chwili dźwięki znów się zmieniają, melodia ucicha, a z emanacji zaczyna dobiegać szczęk metalu i głośne uderzenia młota. Uderzają one o zmysły z niezwykłą siłą, wywołując niemal fizyczne pchnięcia. Usta oblepia łagodny, ale gorzki smak, pozostawiając na wargach drobne, wysuszające je drobinki soli. Emanacja w dotyku jest giętka i elastyczna niczym opierzone skrzydła i tak samo jak one przyjemna w dotyku. Zdaje się pokryta gładkim, aksamitnym puchem. Jednak pod tą przyjemną warstwą kryje się aura twarda i ostra jak klinga miecza oraz szorstkie niczym jego rękojeść.
Wygląd: Ilian wygląda na około dwudziestoletniego człowieka. W przeciwieństwie do innych aniołów światłości, jego włosy są czarne i dość krótkie. Nie posiada on żadnego zarostu, jego oczy zaś są koloru niebieskiego. Wzrost Iliana wynosi dokładnie jeden sążeń i dwa palce, zaś jego waga to dwa cetnary. W większości przypadków ubrany jest w czarne, skórzane spodnie oraz białą, ... (Więcej)
Uwagi: Posiada bogatą przeszłość. Często podróżuje. Niebianin nie jest jeszcze w pełni sił po walce z demonem oraz po klątwie, która ciążyła nad nim przez wiele tygodni...

Postprzez Bluen » Pn gru 11, 2017 1:24 pm

        Bluen nie zdążyła zaprotestować. Niespodziewane pojawienie się Iliana stanowiło dla niej zbyt wielkie przeżycie, chwilowo uniemożliwiające anielicy trzeźwą ocenę sytuacji.  Co więcej, o ile detale związane z urodą wojownika, Niebianka zdawała się pamiętać  tak jakby widywali się codziennie, to jego charakter i reakcje zdawały się nieustannie ją zaskakiwać. Uzdrowicielka dopiero po chwili zdała sobie sprawę jak bardzo Ilian działał zadaniowo. Gdy stawał przed jakimś problemem, od razu zabierał się za poszukiwanie jego rozwiązania. Bluen nie miała pojęcia jak mogłaby wytłumaczyć mężczyźnie, że nie wszystkie rzeczy są tym co widać na pierwszy rzut oka. Ani tym bardziej czym są badania naukowe. Zresztą  nie byłby to pierwszy anioł którego starałaby się przekonać, iż nie da się poznać ludzi inaczej niż doświadczając tych samych problemów z którymi na co dzień borykają się mieszkańcy ziemi. Oczywiście wszystko można było zrobić przy pomocy magii, ale w ten sposób nie zdobędzie się wiedzy na temat trudów codziennej pracy jaką wykonują rzemieślnicy, potrzeby i umiejętności organizacji, czy konieczności poniesienia kosztów, liczonych nie tylko w materiale ale i poświęconym czasie. Niestety zwykle takie tłumaczenie kończyło się pogardliwym śmiechem z strony rozmówcy. A Niebianka nie chciała ujrzeć podobnej miny na twarzy przyjaciela.
        Trzymając się własnych zasad, właścicielka „Kropli Rosy” nie zamierzał chodzić na skróty. Nawet jeśli sama dysponowała mocą która pozwoliłaby jej rozwiązać problem tak jak podszedł do niego Ilian, pozostawała zdeterminowana aby używać ludzkich narzędzi czy chociażby ręczników.
        - To tylko takie doświadczenie, mające na celu pokazać… - ostrożnie starała się wytłumaczyć Bluen, jednak Rana szybko weszła jej w słowo.
        - Bardzo głupie doświadczenie. Ja jestem gotowa, mości książę. – Dziewczyna szeroko rozłożyła ręce, z niecierpliwością wyczekując zabiegu suszenia.
        Uzdrowicielka była zdeterminowana kłócić się dalej, ale kolejne zdanie wypowiedziane przez Anioła całkowicie odebrało jej mowę. Jakiej pomocy? Jak to? O co mu chodzi? Bluen szybko przeleciała pamięcią po swoich poczynaniach sprzed kilku ostatnich dni, szukając w niej problemu, który mógłby doprowadzić do pojawienia się Iliana w Leonii. Mściciel był niczym jednoosobowa armia, dlatego zamiast cieszyć się iż jej ukochany mężczyzna właśnie potwierdził „że jest tu tylko dla niej”, Niebianka wpadła w panikę. Nagle uświadomiła sobie że przecież sama dała ogłoszenie na miejskiej tablicy, iż potrzebuje kogoś do pomocy. Ale Ilian? Można było być w nim bez pamięci zakochaną, ale czy dało się wspólnie pracować? To tak jakby zamiast noża do otwierania kopert, próbować posługiwać się dwuręcznym mieczem.
        Niestety Bluen nie mogła go okłamać. Bez względu na to jak bardzo obawiała się oskarżeń o marnowanie cudzego czasu, nawet nie była w stanie przemilczeć pewnych informacji. Teoretycznie  wystarczyłoby niewinne stwierdzenie, że sprawa została już rozwiązana, wobec czego nie ma potrzeby aby Ilian angażował się w nią osobiście. Jednak nawet taka uwaga sprawiłaby Niebiance fizyczny ból.
        Poza tym w całej tej sytuacji istniało jeszcze cos takiego jak poczucie wstydu. Może i nie była w tym najlepsza, a same kursy ukończyła z trudem, jednak nie dało się zaprzeczyć niepodważalnemu faktowi iż Bluen obyła te same ćwiczenia w sztuce posługiwania się bronią, które do perfekcji opanował Ilian. Każdy Niebianin wysyłany na ziemię musiał przejść odpowiednie przeszkolenie. Bez tego by jej nie puszczono, a z kolei skoro tyle lat ćwiczyło się walkę, to przecież nie po to by ostatecznie wyjść na tchórza.
        - Nie, nie chodzi o dach. Ale… no wiesz, to nie jest aż tak duży problem aby wymagał twoich umiejętności. Na pewno gdzieś tam są całe miasta czekające na ratunek, przez co czuje się trochę nie w porządku jeśli … miałabym cię odrywać od obowiązków…
        - A co ty nagle tak na okrętkę? – Natychmiast zaprotestowała Rana, mając świadomość że w skutek tego gadania, jej wymarzony książę mógłby ich za chwilę opuścić. – Jesteśmy w potrzebie. Wielkiej, ogromnej, gigantycznej, śmiertelnej potrzebie. W zasadzie to wszystko wali nam się na głowę i właściwie bez ciebie na pewno nie przetrwamy.
        - Wcale nie jest aż tak źle.
        - Po pierwsze Bluen cierpi na samotność i brakuje jej męskiego oparcia. – Kpiła młodsza z dziewcząt.
        - Nieprawda! Znaczy się prawda, ale to nie jest ten problem! – Coraz bardziej desperacko starała bronić się uzdrowicielka.
        - A poza tym otaczają nas żaby. – Rana zdecydowała się zadać ostateczny cios.
Avatar użytkownika
Bluen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Feyla, Winka, Awel, Nurdin, Ilia, Escrim, Groszek,
Rasa: Anioł Światła
Aura: Silna w kolorycie srebra emanacja charakteryzuje się jeszcze wielorodnymi, tnącymi zakreśleniami. Otacza ją poświata barwy ametystowej przemawiającej licznymi głosami. Są one, jak najbardziej przyjazne, przypominają na swój sposób buczenie. Całość jest odbierana bardzo przyjemnie oraz wydaje się niebywale miła w obcowaniu. Niezbyt twarda woli imponować licznymi wygięciami o dużej możliwości wychyleń. To powoduje wytworzenie się łatwo tnących powierzchni, które zaakcentowane są gładkimi brzegami. Pachnie mieszaniną mirry i lilii. Ta kompozycja sprawia, że układ aury wydaje się jeszcze bardziej filigranowy. Lepi się łagodnym smakiem, w którym kryję się nutka gorzkości.
Wygląd: Bluen żyje i pracuje wśród ludzi a swoim wyglądem stara się upodobnić do miejscowych i nie rzucać się w oczy. Wciąż jednak niewiele wie o rasie ludzkiej przez co popełnia wiele błędów przez które łatwo można ją rozpoznać. Zwykle nosi lekkie lniane tuniki w kolorach niebiskim, szarym i białym, wzbogacone elementami skórzanymi chroniącymi tę części ciała szczególnie ... (Więcej)


Powrót do Leonia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron