[Turmalia i okolice] Tak blisko


Malownicze miasto położone na środkowym wybrzeżu jadeitów. Słynące z ogromnego Białego Pałacu królowej i nietypowej architektury. W owym mieście budowle malowane są na kolory bardzo jasne, zazwyczaj białe i niebieskie. Wszelki wzory zdobnicze tutaj kojarzyć się mają z przepięknym oceanem. Rzecz jasna znajduje się tutaj ogromny port handlowy.

Postprzez Teus » So lut 02, 2019 10:37 am

        Tousend kiwnął tylko głową odbierając butelkę od Falkona. Pociągnął potężny łyk wina. Musiał teraz przeczekać burzę, choć przyznał, że spodziewał się sztormu. Suma summarum szczęśliwie nie skończyło się to jego śmiercią, choć Teus czuł teraz tak wielką pustkę, że Żniwiarz mógłby przynieść mu tylko ukojenie.
        - Przesadzasz.
        - Daj mi spokój – odparł Teus do komentującego jego uczuciowe rozterki Kosiarza. – Nie mam ochoty na moralne dyskusje. – Nie miał nawet ochoty kryć się ze swymi zwidami przed dziwnie spoglądającymi na niego kompanami.
        - Posłuchaj Teusie, chodzi o to…
        - Nie zrozumiałeś mnie za pierwszym razem? – Mocno rozsierdzony już Tousend spojrzał gniewnie na odzianą w czerń postać.
        - Zamknij się do jasnej cholery! Nie zauważyłeś, że właśnie pierwszy raz od czasu utworzenia tego pieprzonego świata, sama Śmierć próbuje pocieszyć śmiertelnika?! – Żniwiarz wrzasnął tak głośno, że wydawali się go słyszeć nawet Alestar z Falkonem. Zaskoczony wybuchem Teus z szeroko otwartymi oczami, opuścił potulnie głowę.
        - Tak już lepiej. Słuchaj no. Wiem co straciłeś. Wiem co wszyscy straciliście. Gdyby jednak każdy z was poddał się zaraz po utracie ukochanej osoby, do tej pory nie miałbym już kogo zabierać z tego świata – rzekła poważnie Śmierć, która próbowała nadać swemu tonowi troskliwej nuty. Wyszło umiarkowanie.
        - No, teraz to mnie pocieszyłeś – odparł z kamienną twarzą Teus. – Ale skoro sama Śmierć ma na uwadze moje zdrowie psychiczne, to postaram się jednak jakoś pozbierać do kupy. – Po tych słowach Tousend chciał poklepać Żniwiarza po ramieniu, jednak jego dłoń trafiła w próżnię. Żniwiarz ostentacyjnie strzepał z ramienia nieudaną próbę Teusa i wydał z siebie dźwięk, który w normalnym przypadku mógłby uchodzić za chichot.

        Teus zbliżył się do opartych o burtę kompanów i razem spędzili kilka chwil w milczeniu, spoglądając na ogromną morską przestrzeń. Tousend w końcu przełamał ciszę.
        - Cieszę się, że zostawiliście jednak moją głowę na jej miejscu. – Wypowiedź miała służyć rozładowaniu napięcia, jednak kompani spojrzeli tylko na niego z ukosa. – Tak że ten… Wracamy do Turmalii? Dobrym pomysłem byłoby zabranie naszych wierzchowców zanim naliczą nam odsetki za postój, równe wczasom nad Jeziorem Czarodziejek.
Avatar użytkownika
Teus
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Średnia w sile, za to jasna i błyszcząca aura o kolorze żelaza z przebłyskami cyny. Jej poświata barwi się szafirowo. Nie słychać wokół żadnego dźwięku. Aura wydziela zapach stali, drewna, piwa, bije zaś od niej przyjazne ciepło. W dotyku jest giętka, gładka, ostra. Zaś w smaku łagodna i lepka.
Wygląd: Teus jest dobrze zbudowanym i silnie umięśnionym, mierzącym 1,85 m brunetem o wręcz szarych oczach. Ich kolor jednak nie pasuje do ich
najczęściej uśmiechniętego właściciela. Zdecydowanie woli swoje dość długie, gęste włosy choć może to być również wymówka przed brakiem
chęci do ich obcinania. Rzadko korzysta z brzytwy co poskutkowało dosyć sporym zarostem, z ...
(Więcej)

Postprzez Alestar » Wt lut 05, 2019 10:43 pm

        Organizm Alestara zdążył trochę przywyknąć do morskich warunków i nie miał ochoty wymiotować z każdą kolejną falą. Jego myśl zaś zaprzątały dwie sprawy: Teus i statek. Łowca potworów skarcił siebie za mimo wszystko impulsywne zachowanie w kierunku Tousenda, który przecież dopiero co stracił siostrę. Drugą sprawą była „Płacząca Syrena”, czyli piracki okręt, który znikł za horyzontem. W czasie dokonania zemsty i obserwowania walki rodzeństwa, nazwa okrętu nie zwracała należytej uwagi. Teraz jednak rozpalała wyobraźnie, bo właśnie ta nazwa pojawiła się w tym dziwnym notesie, który teraz na powrót był pusty. Zenemar z pamięci wygrzebał jeszcze słowa o słońcu w zenicie i metalicznym śpiewie, które również pasowały do niedawnych wydarzeń. Z racji niezwykłości tej sytuacji kusznik schował w niewielką torbę pióro do pisania i atrament schowany w zmyślnych zamykanych pudełkach — wszystko znalezione pod pokładem. Mając chwilę spokoju, należało zobaczyć jaki efekt będzie miała próba pisania w dziwnym notesie. To musiało jednak poczekać, bo dużo dziwniejszym wydarzeniem była rozmowa Teusa z powietrzem, a przynajmniej tak oczy bruneta to odbierały.

        — Głowa może i na miejscu, ale umysł ci uleciał, skoro z powietrzem się kłócisz. — Trzydziestolatek wprawdzie spojrzał na towarzysza z ukosa, ale nie mógł nie skomentować dziwnego zachowania towarzysza.
        — Mój Zefir… zdecydowanie wolę być w siodle niż na morzu. I może nie teraz, ale wytłumacz czemu, widzisz coś, co nazywasz Śmiercią. A najważniejsze czy przez te wszystkie skomplikowane konotacje, oddziały specjalne możemy mieć w Turmalii kłopoty? — Wielkolud kontynuował rozmowę skierowaną do łucznika.

        W oczekiwaniu na odpowiedź Alestar liczył, że Falkon jakoś dogada się z Tousendem. Złodziejaszek zwykle mający dużo do powiedzenia wydobywał z siebie pojedyncze zdania, które jeszcze bardziej pogłębiały wrażenie wyjątkowej małomówności bajarza. Zenemar był wdzięczny długowłosemu przyjacielowi za dogadanie się z piratami i naprawdę przyzwoite warunki ugody. Jego bogate znajomości i niesamowite wręcz spotkanie pozwoliło nie tylko przeżyć, ale i wracać ze wszystkim, co było potrzebne w podróży. Łowca potworów chcąc jakoś przerwać małomówność Falkona, podszedł do niego.

        — Nie możesz tego trzymać w sobie. Powiedz mu, nakrzycz, zrób cokolwiek by oczyścić umysł. Wino tylko przysłoni twe myślą mętną mgłą. On zrozumie i mimo wszystko zasługuje na bycie naszym przyjacielem. — Słowa kusznika miały doprowadzić do prawdziwej zgody między złodziejaszkiem a łucznikiem.
Teraz pozostawało czekać na odpowiedzi towarzyszy i starać się dzielnie znosić trudy morskiej podróży.
Avatar użytkownika
Alestar
Szukający Snów
 
Rasa: Człowiek
Aura: Przeciętnej siły aura, a skomplikowanej barwie, w której przeplatają się odcienie żelaza, złota i cyny. Poświata ma blady, szafirowy odcień. Pachnie świeżo wygrabioną skórą i popiołem. Smakuje łagodnie, z gorzkim posmakiem, w dotyku zaś jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie i gładką powierzchnie.
Wygląd: Alestar mierzy dwa metry przy 90 kilogramach wagi. Jest dobrze zbudowanym, silnie umięśnionym mężczyzną w kwiecie wieku. Na głowie ma nieco przydługie ciemnobrązowe włosy, z małym siwym pasemkiem. Są one delikatnie rozwiane po głowie. Błękitne oczy są usadowione na jego szerokiej zawsze ogolonej twarzy. Jego usta są duże i szerokie, nos zaś bardzo wąski i długi. Chodzi ... (Więcej)
Uwagi: Zapach aury jest ukryty niezależnie od umiejętności osoby, która ją bada.

Postprzez Falkon » Wt lut 12, 2019 10:07 pm

        — Masz coś jeszcze do powiedzenia? — warknął gniewnie Falkon, patrząc na Alestara spode łba. — Pomógłbyś lepiej reszcie załogi.
        Załoga, jak ją określił chłopak, składała się z około trzydziestu osób w różnym wieku. Większość z nich stanowili silni, pracowici mężczyźni, pochodzący głównie ze wsi i rzemieślniczych dzielnic miast środkowej Alaranii. Było również kilka kobiet, których uroda zdaniem Falkona była zdecydowanie ponadprzeciętna. Nie chciał nawet myśleć co by się z nimi stało gdyby statek dotarł do celu.
        Wyzwoleni nie szczędzili trójce bohaterów miłych słów i podziękowań. Najcenniejszą jednak formą wdzięczności okazała się ich pomoc. Gdy tylko doszli do siebie i odzyskali nieco sił zabrali się za przygotowywanie statku do powrotu na ląd. Ciała, które pokrywały znaczną część pokładu, szybko wylądowały za burtą. Nikt nie dbał o bardziej ceremonialny pochówek. Pokład powoli odzyskiwał swój pierwotny wygląd, a resztki jedzenia i towarów, które piraci najwidoczniej przeoczyli, znalazły się w jednym miejscu, uporządkowane i przeliczone.

        — Dobrze wiesz, że nie będzie po staremu. I wiedziałeś to od dawna. — Falkon wyraźnie nie miał ochoty rozmawiać, ale przytłaczająca cisza bardzo go irytowała. Szczególnie gdy obrażony Alestar odwrócił się na pięcie i zostawił go sam na sam z Teusem. — Od początku czułem, że coś z tobą nie tak. Że nie można ci ufać. Cholera, sam nie wiem... gdybyśmy wszystko wiedzieli — ciągnął powoli, nie patrząc nawet w stronę towarzysza — gdybyśmy byli na to w jakiś sposób przygotowani... — Grzmotnął pięścią w burtę i odbił się od niej lekko, pozostając odwrócony plecami do Teusa. — Jesteś skończonym idiotą.
        Tym pożegnaniem zakończył swoje "oczyszczanie umysłu". Ruszył w stronę steru, przy którym Alestar rozmawiał z jednym z uratowanych ludzi. Czuł się trochę głupio po tym jak naskoczył na kusznika, ale nie dawał tego po sobie poznać.
        Złapał za koło sterowe, pogładził nadgryzione zębem czasu drewniane szprychy, spojrzał na uwijających się na pokładzie świeżo upieczonych marynarzy. Przypomniał sobie dawne czasy, beztroskie życie u boku najlepszych piratów południowych wód Alaranii. Było w tych wspomnieniach coś pięknego, wolność, dostatek, przygoda. Ale z jakiegoś powodu cieszył się, że to się skończyło.

        Zdążył się już nieco uspokoić. Starał się nie myśleć o tym co się stało i skupić się na sensownym planie. Zbliżał się zmierzch. Coś trzeba było postanowić, podjąć jakąś decyzję, najlepiej wspólnie.

        Dlatego podjął ją sam.

        — Nie wracamy do portu.
        Ster zawirował pod palcami Falkona, wzmagający się wiatr grzmotnął w żagle. Statek przechylił się lekko na sterburtę i skierował na północny zachód. Chłopak przeczesał zmierzwione włosy dłonią i zaciągnął się głęboko morskim powietrzem, wystukując palcami znany tylko sobie rytm.
Avatar użytkownika
Falkon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieco słabsza od przeciętnej, jasna, cynowo-złota aura o szmaragdowej poświacie. Nie wydaje z siebie żadnego dźwięku, za to wydziela lekki, metaliczny zapach. Jest niezwykle giętka w dotyku, również twarda, o ostrych krawędziach, w ustach zaś pozostawia gorzki posmak. Warto nadmienić, że czuć od niej przyjemne ciepło.
Wygląd: Falkon to młody, przystojny mężczyzna. Ma długie, sięgające za łopatki kasztanowe włosy, zwykle lekko rozczochrane. Na jego gładkiej twarzy
zawsze obecny jest kilkudniowy zarost a usta zdobi zadziorny ale jednocześnie szczery uśmiech. Spod wyrazistych brwi spoglądają bystre,
jasnobrązowe oczy.
Falkon jest szczupły, lecz dobrze zbudowany. Ma 178cm wzrostu, waży około ...
(Więcej)

Postprzez Teus » Wt lut 19, 2019 11:00 am

        W głębi duszy kłuło go poczucie winy. Niezbyt boleśnie. Właściwie prawie wcale, przecież postąpił tak jak powinien. Przynajmniej tak mu się wydawało. Im dłużej Teus myślał o całym zajściu, tym większych nabierał wątpliwości, postanowił więc nie myśleć o tym wcale. Spojrzał tylko z grymasem na odchodzącego Falkona i pociągnął łyk z butelki. Co on właściwie sobie myślał? Zobaczył kobiecą twarz na płótnie i już ułożył sobie z nią życie? Przecież Tousend został zmuszony do zabicia własnej siostry! To nie ma znaczenia?!

        Nagły zwrot statku prawie wytrącił Strzelcowi butelkę z ręki. Miał już zaapelować do sternika, ale gdy ujrzał zdeterminowaną twarz Falkona, odpuścił. „Niech nas wpakuje na jakieś skały, wszystkie problemy się skończą.”

        W głębi duszy kłuło go poczucie winy. Cholernie bolesne poczucie winy. Wyżerało go od środka, wrzucając w czarną otchłań wszystkie jego emocje i uczucia. Z każdą chwilą próbował uwolnić się od tej czarnej dziury zarzucając ją obelgami i wyrzutami rzucanymi pod adresem niewinnych towarzyszy.  Zalewał ją zawartością trzymanej butelki. W końcu jednak skończyły się i obelgi i wino. Jednak nigdy nie skończy się pasmo jego błędów. Niemoc w ochronie siostry przed tym pieprzonym sadystą. Brak sił by wyciągnąć rodzinę z tego całego bagna, które zmusiło Lydię do tak drastycznych kroków. Stanie się kukiełką w rękach starego szaleńca, który zamarzył sobie stworzenie oddziału wyzutych z emocji zabójców. Zbyt późne odkrycie prawdy o siostrze. Mógł przecież jakoś jej pomóc, zatrzymać to wszystko. Z całej siły cisnął butelką w morskie odmęty. Obiema dłońmi zakrył twarz i powstrzymał się przed dzikim wrzaskiem. Uspokoił się w końcu i postanowił sprawdzić kajutę kapitańską.  

        Wewnątrz czuł perfumy Lydii. Każdy znajdujący się tu przedmiot mu ją przypominał. Znalazł otwartą księgę traktującą o sztuce szermierki, prezent od niego na jej osiemnaste urodziny. Pamiętał jak uczył siostrę obchodzić się z bronią. Lydii szło to z oporem, jednak nie brakowało jej determinacji, za którą zresztą tak ją podziwiał. Oprócz tego na biurku znajdowało się mnóstwo listów, notatek i ksiąg rachunkowych. Były w nich wszystkie tajemnice jego siostry, włącznie z tymi najbardziej mrocznymi. Spisy zakupionych niewolników, miejsca sprzedaży, zaufani klienci, szlaki handlowe, układy ze stróżami prawa… Znalazł w końcu też notatki o nim samym. Agenci Lydii cały czas dostarczali jej informacje o pobycie Teusa i jego kompanów. Znalazł również zrobione wprawną ręką portrety Alestara i Falkona.

        Pod całą stertą akt wykonanych na ich temat, Tousend znalazł pewien list. Od razu poznał charakter pisma Lydii. List był adresowany do nieznanego mu ugrupowania, a traktował on o zleceniu na głowy Teusa, Alestara i Falkona. Skrytobójstwo miało zostać wykonane w trybie natychmiastowym, a cena, jak zostało napisane, nie grała roli. Z racji otwartości pisma Lydia musiała dysponować zaufanymi sposobami kontaktu, co świadczyło też, że nie był to pierwszy raz korzystania z podobnych usług. Na samym dole znajdował się jej podpis i data, która oznajmiała, że list został wykonany dwa tygodnie temu. Nie został on jednak wysłany mimo ukończenia. W niektórych miejscach widać było delikatnie rozmazany atrament, tak jakby został on raniony pojedynczymi kroplami spadającymi na pergamin. Teus jeszcze przez długi czas nie pojawił się na pokładzie.
Avatar użytkownika
Teus
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Średnia w sile, za to jasna i błyszcząca aura o kolorze żelaza z przebłyskami cyny. Jej poświata barwi się szafirowo. Nie słychać wokół żadnego dźwięku. Aura wydziela zapach stali, drewna, piwa, bije zaś od niej przyjazne ciepło. W dotyku jest giętka, gładka, ostra. Zaś w smaku łagodna i lepka.
Wygląd: Teus jest dobrze zbudowanym i silnie umięśnionym, mierzącym 1,85 m brunetem o wręcz szarych oczach. Ich kolor jednak nie pasuje do ich
najczęściej uśmiechniętego właściciela. Zdecydowanie woli swoje dość długie, gęste włosy choć może to być również wymówka przed brakiem
chęci do ich obcinania. Rzadko korzysta z brzytwy co poskutkowało dosyć sporym zarostem, z ...
(Więcej)

Postprzez Alestar » N lut 24, 2019 10:02 pm

        Wyjaśnienia czemu Teus rozmowa z powietrzem, Alestar nie otrzymał. Był jednak zadowolony z efektów rozmowy z Falkonem. Ktoś potraktowałby to wszystko jako pogorszenie sytuacji, ale naprawdę mogło polepszyć atmosferę, co wlewało sporo nadziei w serce Zenemara. Oczywiście szansa by od razu było jak dawniej, były niskie, ale całość kontaktów między towarzyszami szła w dobrą stronę. Przynajmniej tak to widział kusznik, gdy spokojnie analizował całą sytuację czy to podczas sprzątania pokładu, czy słuchania kolejnych podziękowań od wyzwolonych ludzi. Spokój został zakłócony przez nagły zwrot statku, co zemdliło wielkoluda, lecz tym razem skończyło się bez wymiotów. Widząc zdeterminowanie złodziejaszka za sterem, nie trzeba było się martwić, że robi coś głupiego. W sumie pakowanie się wprost do portu z wyzwolonymi niewolnikami mogło nastręczać niewygodnych pytań od władz. Kolejne kłopoty trzyosobowej kompanii nie były potrzebne.

        W całej pomocy w sprzątaniu statku, słuchania podziękowań, czy rad dotyczących złagodzenia efektów przebywania na morzu, brunet stracił z oczu Teusa. Po pokładzie kręciło się wprawdzie kilka osób, ale nie można było mówić o tłumie, w którym mógł zgubić się łucznik. Wychodziło na to, że Tousend był gdzieś pod pokładem. Rozpytując uratowanych ludzi, strzelcowi udało się dowiedzieć, że widzieli brodacza schodząca do jednego z pomieszczeń. Wielkolud nie zamierzał zostawiać towarzysza samego w tej trudnej sytuacji i chciał poprawić relacje na linii Falkon — Teus. Zgodnie z postanowieniem ruszył w stronę bajarza.
        — Mam coś ciekawego w kapitańskiej kajucie. — Znając dokładne miejsce pobytu Tousenda i dodając szczyptę kłamstwa, można było liczyć, że złodziejaszek dołączy do zejścia pod pokład.

        Niezależnie czy samotnie, czy razem, Alestar znalazł Teusa w miejscu, w którym miał przebywać. Zenemar dużo czasu przebywał na pokładzie, zajmując się różnymi rzeczami więc i Tousend musiał siedzieć w kajucie już długo. Było to jednak wszystko zrozumiałe. Przecież to Lydia, jego siostra była kapitanem statku, a więc to pomieszczenie było jednocześnie jej, co musiało przywoływać różne myśli u towarzysza podróży. Łowca potworów rozglądając się po pomieszczeniu, uświadomił sobie, że odkąd dokonał zemsty, bardziej zastanawia się nad stanem psychicznym innych, jakby jednocześnie nie chciał martwić się tym, co siedzi w jego głowie. Milczenie łucznika mogło świadczyć o ignorowaniu towarzyszy albo nieusłyszeniu ich wejścia, gdyż był pogrążony w przeglądaniu różnych dokumentów. Wśród stert kartek, książek, ksiąg, dokumentów i listów porozkładanym po całym biurku i nie tylko dało dostrzec się jakiś rysunek. Jakie było zdziwienie kusznika, gdy okazało się, że w ręce trzyma dokładny portret samego siebie. W głowie rozbłysły wspomnienia jak właśnie podążając za podobnymi wizerunkami, szukał Czarnego Wilka i jego zastępców. Swoisty list gończy był jednak na statku, a nie porozwieszany na każdym przydrożnym drzewie.

        — Oprócz wysokości nagród za nasze głowy, co jeszcze znalazłeś? Kiedyś musimy też ustalić co dalej. — Brunet skierował swoje słowa do Tousenda licząc, że cała ich grupa przestanie szwendać się po różnych miejscach, a będzie znów działać wspólnie. Wielkolud nie mógł obronić swojej rodziny, ale mógł pomóc swoim przyjaciołom i zamierzał to uczynić. Był im to też dłużny za pomoc w dokonaniu zemsty.
Avatar użytkownika
Alestar
Szukający Snów
 
Rasa: Człowiek
Aura: Przeciętnej siły aura, a skomplikowanej barwie, w której przeplatają się odcienie żelaza, złota i cyny. Poświata ma blady, szafirowy odcień. Pachnie świeżo wygrabioną skórą i popiołem. Smakuje łagodnie, z gorzkim posmakiem, w dotyku zaś jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie i gładką powierzchnie.
Wygląd: Alestar mierzy dwa metry przy 90 kilogramach wagi. Jest dobrze zbudowanym, silnie umięśnionym mężczyzną w kwiecie wieku. Na głowie ma nieco przydługie ciemnobrązowe włosy, z małym siwym pasemkiem. Są one delikatnie rozwiane po głowie. Błękitne oczy są usadowione na jego szerokiej zawsze ogolonej twarzy. Jego usta są duże i szerokie, nos zaś bardzo wąski i długi. Chodzi ... (Więcej)
Uwagi: Zapach aury jest ukryty niezależnie od umiejętności osoby, która ją bada.

Postprzez Falkon » So mar 09, 2019 5:44 pm

        — Przejmij ster — polecił kapitan Falkon.
        Gdy tylko jeden z bardziej obeznanych z żeglugą członków załogi wszedł na mostek, były pirat ruszył za Alestarem do kajuty. Nie liczył na żadne ciekawe znaleziska, interesujące rozmowy czy genialne plany, mimo to poszedł, choć niechętnie.

        — Teraz już rozumiecie dlaczego nie wracamy do portu? — burknął, zerkając z pogardą na list gończy.
        Widząc obok swojego portretu wiernie odwzorowane wizerunki towarzyszy poczuł, że coś w nim pęka. Zrozumiał ile wspólnie przeszli i jak wielkie ma to dla niego znaczenie. Chciał być zły, chciał odstawić wszystkich na brzeg, zniknąć, machnąć ręką na to co było i pójść w swoją stronę. Chciał znów, tak jak przed natknięciem się na tę dwójkę dziwaków, ruszyć samotnie w podróż, która nigdy nie miała celu, dorabiając na pomniejszych zleceniach na potwory, sprzedając łupy z samotnych polowań czy kradnąc sakiewki bogatym mieszczanom w wykwintnych restauracjach.
        Chciał być zły, ale nie potrafił. Westchnął nerwowo, przeklął pod nosem i przeczesał dłonią posklejane i przetłuszczone włosy.
        — Dobra, plan jest taki. Płyniemy na północny zachód. Zakotwiczymy blisko brzegu w miejscu oddalonym o jedną trzecią drogi z Turmalii do Rubidii. Znam tamte okolice, wierzcie mi. Szalupami dostaniemy się na brzeg. Wiatr mamy dobry, przed świtem wszyscy będziemy na lądzie. Wszystko jasne? Dalej... — Falkon zamyślił się, drapiąc swędzący go ciągle zarost. — Niezbyt wiem co dalej. Znam tam kilka wiosek, do większej dotrzemy na pewno przed południem. Ci ludzie będą musieli radzić sobie potem sami. My ruszymy do Turmalii, ale ostrożnie i po cichu. Najlepiej żeby dotrzeć do miasta o zmroku. Może uda nam się załatwić darmową podwózkę u jakichś kupców.
        Nagle rozległ się niewyraźny jęk, dochodzący gdzieś z pobliskich pomieszczeń pod pokładem.
        — Cholera. Zapomnieliśmy o czymś.

        — Wody — wystękał Gabar, z trudem podnosząc głowę z ziemi.
        Wyglądał koszmarnie. Wśród licznych krwiaków, ran i sińców trudno było dostrzec zdrowy fragment na jego ciele. Piraci najwidoczniej potrzebowali dodatkowej rozrywki.
        — Wody — jęknął jeszcze raz, krztusząc się przy każdej próbie uniesienia głowy.
        — Zamknij się — prychnął Falkon — bo wody zaraz będziesz miał pod dostatkiem, ale tej morskiej.
        Odwrócił się do towarzyszy, którzy bez słowa patrzyli się na skatowanego handlarza.
        — To jest nasza przepustka. I nasza skarbonka. Może będzie miał też jakieś interesujące informacje. Dajcie mu wody, może niech ktoś go opatrzy. Martwy nam się nie przyda do niczego. Ja muszę się zdrzemnąć, niech ktoś mnie obudzi jak będziemy się zbliżać do brzegu.
        Przepchnął się między Teusem i Alestarem i ruszył na poszukiwanie jakiegoś ustronnego miejsca z wygodną pryczą, albo chociaż czymś co można położyć pod głowę.
        — I trzymać kurs! — rzucił ostro, nie odwracając się.
Avatar użytkownika
Falkon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieco słabsza od przeciętnej, jasna, cynowo-złota aura o szmaragdowej poświacie. Nie wydaje z siebie żadnego dźwięku, za to wydziela lekki, metaliczny zapach. Jest niezwykle giętka w dotyku, również twarda, o ostrych krawędziach, w ustach zaś pozostawia gorzki posmak. Warto nadmienić, że czuć od niej przyjemne ciepło.
Wygląd: Falkon to młody, przystojny mężczyzna. Ma długie, sięgające za łopatki kasztanowe włosy, zwykle lekko rozczochrane. Na jego gładkiej twarzy
zawsze obecny jest kilkudniowy zarost a usta zdobi zadziorny ale jednocześnie szczery uśmiech. Spod wyrazistych brwi spoglądają bystre,
jasnobrązowe oczy.
Falkon jest szczupły, lecz dobrze zbudowany. Ma 178cm wzrostu, waży około ...
(Więcej)

Postprzez Teus » Wt kwi 02, 2019 7:14 pm

        Spokojne nocne fale doprowadziły statek na wybrzeże. Skrzypiąc wpłynął na mieliznę i tym samym dał znać o zmęczeniu wydarzeniami, które w ciągu jednego dnia obróciły życia tak wielu osób o 180 stopni. Wzdychając po raz ostatni, statek przechylił się lekko i zatrzymał na piaszczystym wybrzeżu.

        Lądowanie na plaży było mało subtelne, jednak żaglowiec nie posiadał wystarczającej liczby szalup, a ewakuacja tymi które zostały trwałaby wieczność. Zaraz po „dokowaniu” zrzucone zostały liny, które posłużyły załodze do opuszczenia łajby wraz z zapasami. Mimo że nie znali nikogo z byłych niewolników, każdy z nich z osobna rzewnie dziękował Teusowi, Falkonowi i Alestarowi za zwrócenie wolności. Dopiero co ich poznali, a zrobili dla nich tak wiele. Nie zdążyli nawet zapamiętać ich twarzy, a już nadszedł czas na rozstanie. Ludzie zbierali się w grupki i powoli zaczęli rozchodzić w różne strony. Mimo innych kierunków, cel mieli jednak wspólny – utracony dom i dawne życie. Z drużyną został tylko jęczący Gabar, który ze związanymi rękami leżał z twarzą wciśniętą w piach wybrzeża.

        Pozostawili jednak po sobie pamiątkę. Każdy z niewolników musiał być odpowiednio oznaczony. Proste drewniane tabliczki przypominały jednocześnie nieszczęśnikom o tym, że stali się tylko numerem wystawionym na sprzedaż. Teraz wszystkie tabliczki zostały związane razem – zjednoczenie dało im wolność. Powstały trzy naszyjniki, każdy z nich z równą liczbą tabliczek. Zostały wręczone wyzwolicielom, jak nazwali trójkę wędrowców byli niewolnicy.

        Raz po raz każdy pozostawiał po sobie również mocny uścisk, który już na zawsze miał pozostać w pamięci Teusa. Objęcie każdej kolejnej osoby zdejmowało z jego barków ogromny ciężar, jakim obarczyły go poszukiwania i śmierć siostry. Wraz z odejściem ostatniej osoby zniknął również ból, zastąpiony zwykłym spokojem. On też został właśnie wyzwolony.
Avatar użytkownika
Teus
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Średnia w sile, za to jasna i błyszcząca aura o kolorze żelaza z przebłyskami cyny. Jej poświata barwi się szafirowo. Nie słychać wokół żadnego dźwięku. Aura wydziela zapach stali, drewna, piwa, bije zaś od niej przyjazne ciepło. W dotyku jest giętka, gładka, ostra. Zaś w smaku łagodna i lepka.
Wygląd: Teus jest dobrze zbudowanym i silnie umięśnionym, mierzącym 1,85 m brunetem o wręcz szarych oczach. Ich kolor jednak nie pasuje do ich
najczęściej uśmiechniętego właściciela. Zdecydowanie woli swoje dość długie, gęste włosy choć może to być również wymówka przed brakiem
chęci do ich obcinania. Rzadko korzysta z brzytwy co poskutkowało dosyć sporym zarostem, z ...
(Więcej)

Postprzez Falkon » N kwi 14, 2019 3:59 pm

        — Wstawaj, śmieciu — parsknął Falkon, szarpiąc rzemień przywiązany do lin splatających nadgarstki i kostki Gabara.
        Handlarz ledwo zdołał się podnieść. Nie mówił nic, burczał i charczał jedynie, jakby miał za chwilę zwymiotować. Wyzwoleni załoganci zadbali o niego, tak jak prosił Falkon - opatrzyli, napoili i nakarmili. To jednak nie zdołało wyleczyć krzywd, których podstarzały grubas zaznał na statku. Jego twarz nadal przypominała jeden wielki napuchnięty strup, lub, jak to stwierdził Falkon, gówno.

        — To tutaj — oznajmił złodziejaszek, gdy reszta spojrzała na niego pytająco.
        Szli już kilka godzin. Świtało.
        — Ja będę gadał, wy trzymajcie tego.
        Nie zważając na reakcję kompanów odrzucił rzemień i poszedł żwawiej przed siebie, wprost na spotkanie dwóch wieśniaków, obserwujących ich już od momentu, gdy wyszli zza zasłony gęstych krzaków i zaczęli zbliżać się do wioski.
        — Jak was zwą? — podjął bez zastanowienia.
        — A kto pyta? — odpysknął jeden z nich.
        — Przyjaciel Strużki — wyrzucił Falkon, nie kryjąc satysfakcji.
        — Zna Strużkę — bąknął z zakłopotaniem jeden z wieśniaków, obracając widłami wspartymi o bark.
        — A Strużka zna jego? Hę? — Drugi nie zdawał się zbytnio zaskoczony. Nie wydawał się również specjalnie inteligentny.
        — Na warcie stoicie, hę? — zagadnął Falkon nie czekając na kolejne błyskotliwości wieśniaków.
        — Ano, tak wypadło. Pilnujemy. Kim wyście i skąd was diabli gnają?
        Falkon zbliżył się na odległość ciosu, odsłonił rękojeść sztyletu.
        — Tajny oddział Turmalii. Szukamy gościny i pomocy u Strużki. Macie jeszcze jakieś pytania? Czy może zaprowadzicie nas do Strużki i ugościcie jak należy?

        Nakazał kompanom zaczekać przed wejściem. Obrzucił pogardliwym spojrzeniem Gabara, słaniającego się na nogach z wycieńczenia, po czym pchnął skrzypiące wrota i zaciągnął się gęstym zapachem zupy, piwa i wymiocin.
        Karczma była obskurna i nie zdawało się, by można w niej zaznać choćby chwili spokoju. Falkon wiedział jednak, że jest inaczej. Bywał tu. Był wtedy płochliwym podrostkiem, to fakt, jednak kojarzył to miejsce i ludzi, którzy byli w jego posiadaniu.
        — Kogóż ja widzę! Toż to Falkon, na Prasmoka! Chłopcze, aleś Ty wyrósł!
        Postawny karczmarz objął Falkona, potrącając przy okazji stolik, przy którym biesiadowali jacyś obcokrajowcy. Widząc ich zniesmaczone miny skinął na jedną z przechodzących służek i szybkim gestem nakazał jej zaspokoić wszelkie potrzeby niezadowolonej klienteli.
        — Chłopcze, tak się cieszę, że cię widzę — ciągnął oberżysta ściskając złodziejaszka tak, że temu oczy wręcz wychodziły z orbit. — Bogów prosiłem, byśmy cię tu ujrzeli, dzieciaku. I spełniło się! Na Prasmoka, ileż to minęło...
        Falkon nieco uspokoił potężnego karczmarza, wymienił z nim kilka zdań, poklepał go raz jeszcze po szerokich barkach i wrócił do kompanów.
        — Wejdziecie tyłem, powiedzcie, że Strużka zje co do okruszka, wtedy was wpuszczą - ponaglił kompanów, krzywiąc się na widok ich zdziwionych min. — Nie ja to wymyśliłem! — dodał, sadząc solidnego kopa Gabarowi, pełzającemu po ziemi jak glizda. — Grajcie poważnych, ten tutaj ma być naszym zakładnikiem. Ty, Teusie, powinieneś dobrze wiedzieć jak się zachowują tajne służby.

        Kompania nie protestowała. Falkon wszedł do izby, ruszył w stronę szynkwasu, nie odpowiadając na zaczepne spojrzenia i gwizdy podpitych wieśniaków. Karczmarz uśmiechnął się do niego ciepło, napełniając kufel piwem.
        Był o stopę wyższy od chłopaka, potężnie zbudowany i umięśniony. Stylem poruszania się i ubioru przypominał typowego, rubasznego szlachcica. Pod haczykowatym nosem drgał z każdym uśmiechem zadbany wąs, majestatycznie podkręcony i błyszczący od pomady. Głowę miał wygoloną po bokach, a gęsta, złota czupryna, zaczesana niedbale na prawą stronę, nosiła już srebrzyste ślady podeszłego wieku. Można było przypuszczać, że ma na karku jakieś sześćdziesiąt wiosen, jednak jego niezwykle gładka twarz zdawała się temu przeczyć. Potężne, upierścienione dłonie, sprawiały wrażenie takich, które nie boją się żadnej pracy, a złote i srebrne kolczyki, połyskujące w mętnym świetle lamp, świadczyły o statusie i majątku, niepasującym wręcz do całego otoczenia nędznej, wiejskiej gospody.
        — Mówisz więc — zaczął Strużka, podając kufel Falkonowi — że podróżujesz z jakąś ważną misją do Turmalii. — Wskazał chłopakowi drzwi, ustępując mu drogi. — Nie będę cię zasypywał lawiną pytań, na które pewnie i tak nie udzielisz mi odpowiedzi, ale wiedz, że ugoszczę ciebie i twoich kompanów jak własną rodzinę. A jutro, jak już odpoczniecie, możecie ruszyć z moim starym druhem i jego karawaną, jadą jak co tydzień do miasta.
        — Dzięki, wujciu — uśmiechnął się chłopak, pociągając solidny łyk piwa, które okazało się wyborne. — Ja natomiast chciałbym cię o coś spytać. Słyszałeś jakieś wieści o...
        — Niestety nie — przerwał mu szlachcic, a jego twarz momentalnie przybrała srogi, poważny wyraz. — Ani wzmianki od tamtego czasu. Jedynie o tobie słyszałem to i owo, a jak widzę nie były to tylko nędzne  plotki.
        — A...
        — W twoich rodzinnych stronach też nie byłem — uprzedził go Strużka. — Nie miej mi za złe, od tamtej pory czułem się jakoś nieswojo, a i roboty było tyle, że polegać mogłem tylko na tym, co udało mi się zasłyszeć od przyjezdnych. — Po chwili milczenia uśmiech znów zagościł na nienaturalnie chłopięcej twarzy potężnego karczmarza. — No nic, dość o rzeczach przykrych, wyglądasz na wyczerpanego. Zaraz wam przygotuję po balii z gorącą wodą, strawa zaczeka aż zmyjecie z siebie trudy podróży. Ilu tam was miało być? Trzech?
        — Czterech — wymamrotał Falkon po chwili zastanowienia. — Czterech.

        Nie trzeba było długo czekać. Jeszcze zanim reszta kompanii pojawiła się w przeznaczonych dla właścicieli i służby pomieszczeniach karczmy, w prowizorycznej łaźni stały cztery balie, pełne spienionej, gorącej wody, której zapach był chyba najprzyjemniejszym zapachem, jaki Falkon czuł od wielu dni. Nie czekając na resztę wgramolił się do parującej wody, zrzucając w pośpiechu sztywne od brudu ubranie. Sztylet położył w zasięgu ręki.
        Nieziemska rozkosz ogarnęła jego ciało i umysł. Tego właśnie potrzebował. Czuł się błogo i beztrosko, zapomniał o wszystkich złych chwilach. Wymacał dłonią bliznę na barku. Przypomniał sobie o Liois. Zasnął.
Avatar użytkownika
Falkon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Rasa: Człowiek
Aura: Nieco słabsza od przeciętnej, jasna, cynowo-złota aura o szmaragdowej poświacie. Nie wydaje z siebie żadnego dźwięku, za to wydziela lekki, metaliczny zapach. Jest niezwykle giętka w dotyku, również twarda, o ostrych krawędziach, w ustach zaś pozostawia gorzki posmak. Warto nadmienić, że czuć od niej przyjemne ciepło.
Wygląd: Falkon to młody, przystojny mężczyzna. Ma długie, sięgające za łopatki kasztanowe włosy, zwykle lekko rozczochrane. Na jego gładkiej twarzy
zawsze obecny jest kilkudniowy zarost a usta zdobi zadziorny ale jednocześnie szczery uśmiech. Spod wyrazistych brwi spoglądają bystre,
jasnobrązowe oczy.
Falkon jest szczupły, lecz dobrze zbudowany. Ma 178cm wzrostu, waży około ...
(Więcej)

Postprzez Alestar » Pn kwi 15, 2019 8:54 pm

        Zebranie się rano po odświeżającej kąpieli, zrzucenie z siebie ciężaru rzeczy i problemów na głowie, nie należało do najłatwiejszych. Jedyny transport, dzięki któremu Falkon i Alestar nie musieli iść pieszo do Turmalii, zbierał się do drogi niedługo po świtaniu. Dwuosobowa kompania znajomych może i była wypoczęta i gotowa do drogi, ale do przyjemności korzystania z gościnności Strużki można było łatwo przywyknąć, mimo tego, że tak naprawdę to była tylko jedna kąpiel. Gabar oczywiście podróżował z nimi, jako ważny więzień. Teus z racji możliwości rozpoznania przez kogoś w mieście, niezależnie czy byłby to zwykły przechodzień, czy zamaskowane tajne służby musiał pozostać w gospodzie i okolicach. Pomniejszoną drużynę czekało załatwienie sprawy Gabara i sprowadzenie koni, dzięki którym można było swobodnie się oddalić z tych okolic.

        Łowca potworów próbując dowiedzieć się kim jest gospodarz, który ich przyjął został zbyty odpowiedzią, że to nie czas na wyjaśnienia. Złodziejaszek w gruncie rzeczy miał rację. Brak własnego środka transportu, niedawna sprawa Lydii, poszukiwania za Teusem wystarczająco zaprzątały głowy przyjaciół. Prywatne sprawy bajarza musiały poczekać na inny dzień. Kusznik marzył już o tym, by znów siąść w siodle Zefira i pognać gdzieś w dal z towarzyszami broni. Takie rozwiązanie teoretycznie zostawiłoby też problemy za sobą, co również było kuszące.

        Aktualnie kompania siedziała z tyłu jednego z wozów kupieckiej karawany. W razie ewentualnych kłopotów dodatkowi podróżni mogli schować się pod stertą materiałów przewożonych akurat na tym pojeździe. Droga do miasta przebiegała przez rozległe równiny, które gdzieniegdzie w niewielkiej części były pokryte drobnymi zagajnikami. Podróż przebiegająca przez takie okolice nie mogła raczej obfitować w problemy, co zresztą okazało się prawdą. Prasmok pobłogosławił towarzyszom i ci znaleźli się w Turmalii, gdzie mogli załatwić trapiące ich sprawy.
Avatar użytkownika
Alestar
Szukający Snów
 
Rasa: Człowiek
Aura: Przeciętnej siły aura, a skomplikowanej barwie, w której przeplatają się odcienie żelaza, złota i cyny. Poświata ma blady, szafirowy odcień. Pachnie świeżo wygrabioną skórą i popiołem. Smakuje łagodnie, z gorzkim posmakiem, w dotyku zaś jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie i gładką powierzchnie.
Wygląd: Alestar mierzy dwa metry przy 90 kilogramach wagi. Jest dobrze zbudowanym, silnie umięśnionym mężczyzną w kwiecie wieku. Na głowie ma nieco przydługie ciemnobrązowe włosy, z małym siwym pasemkiem. Są one delikatnie rozwiane po głowie. Błękitne oczy są usadowione na jego szerokiej zawsze ogolonej twarzy. Jego usta są duże i szerokie, nos zaś bardzo wąski i długi. Chodzi ... (Więcej)
Uwagi: Zapach aury jest ukryty niezależnie od umiejętności osoby, która ją bada.

Poprzednia strona

Powrót do Turmalia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron