Wreszcie na brzegu


Miasto słynące głównie z ogromnego portu handlu dalekomorskieg. To tutejsze stocznie bujdą statki handlowe dla całego wybrzeża. Miasto rybaków i hodowli wszelkiego rodzaju stworzeń morskich.

Postprzez Lori » Śr sie 17, 2011 10:43 am

        Lori ostrożnie wyskoczyła z wody i usiadła na brzegu. Na szczęście było tu dość głęboko, żeby podpłynąć, zresztą, pomagała sobie magią wody. Upewniała się, że nikt jej nie widzi - celowo wybrała miejsce przysłonięte przez skały - a tymczasem jej ogon zmieniał się na nogi. Po chwili było już po wszystkim, więc syrena wstała i ruszyła plażą. Po chwili wahania zdecydowała się wejść na ulicę. Był to chyba targ. Ludzie kupowali rzeczy na różnych stoiskach, negocjując przy tym. Jak na razie nikt nie zwrócił na nią uwagi, co przyjęła z ulgą. Miała nadzieję przedostać się niepostrzeżenie i... no właśnie. I co?
Avatar użytkownika
Lori
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Cyntia, Lorlen, Cień,
Rasa: Królewska Syrena
Aura: Platynowo-srebrna aura o przeciętnej sile i topazowej poświacie. Wokół niej słychać szmer strumienia, szczęk metalu oraz ciche brzęczenie. W dotyku jest giętka, ostra i niezwykle gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Wygląd: Lori jest niezwykle piękna. Ma dość długie, jasnoblond włosy, duże, błękitnozielone oczy i gładką skórę, może nieco ciemniejszą niż spotyka się to u syren.
Jej ogon lśni wszelkimi odcieniami błękitu i morskiej zieleni, co odpowiada oczom. Ma niedużą, uroczą twarzyczkę, przez co wydaje się nieco młodsza niż
jest w istocie - i tak już zostanie, bo syreny się nie ...
(Więcej)

Postprzez Mesmer » Pt sie 19, 2011 2:27 pm

Mesmer kluczył wąskimi uliczkami, robił zwody i uniki, przeskakując z jednego naczynia w drugie i starając się zgubić tropiących go od dłuższego czasu najemników. Nie było to łatwe, bo mieli w swoim gronie maga umysłu, który z niezwykłą wprawą skanował otoczenie i odnajdywał ślady myślowe upiora, bez względu na to gdzie się znajdował. Ostatecznie Mesmer trafił na długą, obstawioną z obu stron straganami ulicę. Miejskie targowisko, jedno z wielu w Rubidii, było gwarne, tłoczne, kolorowe i znacząco zwiększało szansę na wtopienie się w tło. Upiór pomknął przed siebie. Pomagając sobie łokciami, przecisnął się między stojącym na środku drogi wielbłądem a jego właścicielem, który robił zakupy przy stanowisku z garnkami. Aura ścigających upiora łowców nagród stawała się coraz wyraźniej wyczuwalna. Musiał się gdzieś natychmiast przyczaić. Pytanie – gdzie? Szedł dalej aż w miejscu zatrzymał go przykry, roznoszący się w powietrzu fetor zwierzęcych odchodów. Przed sobą miał stragan sprzedawcy kur. Nie zastanawiając się długo demon wystrzelił w kierunku mało skomplikowanego umysłu ptaka i zagnieździł się w środku. Wyciszył myśli. Z wnętrza klatki obserwował jak łowcy mijają jego i resztę drobiu, po czym podążają dalej. Odetchnął z ulgą i ciężko przysiadł na pierzastym kuprze. Był bezpieczny, przynajmniej na razie. Jak najszybciej a jednocześnie najdyskretniej mógł wydostać poza mury miasta?
- Być może ktoś mógłby mnie wynieść jako część inwentarza?
Upiór uczepił się tej koncepcji jak tonący brzytwy i energicznie zaczął rozglądać się ewentualnym nabywcą. Od jego prawej nadchodziła jakaś dziewczyna. Nie wyglądała na ubogą.
- Psst. Psst. Pani. – Mesmer ostrożnie przemówił do Lori poprzez mowę umysłów. W każdej chwili mógł być namierzony przez ścigającego go maga. – Pani. Kup pani kurę. – podskoczył kilka razy w swojej klatce. – Tutaj jestem. Kup pani kurę. Potem oddam i jeszcze dopłacę. Słowo.
Mesmer
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Gardenia,
Rasa:
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd:

Postprzez Lori » Pt sie 19, 2011 11:11 pm

        Rozejrzała się, zupełnie zdezorientowana. Słowa wydawały się dochodzić od.. kury, ale nie słyszała ich. A przynajmniej nie uszami. Szybko podjęła decyzję. Dobrze, może kupić kurę. Wyjęła nieco tutejszych pieniędzy, w które zaopatrzyła się przed podróżą, po czym przyjrzała się im z niepewną miną. Jak to się właściwie robi?
- Eee, handlarzu - zagaiła, podchodząc do stoiska.
        Handlarz, nieco otyły mężczyzna około czterdziestki, spojrzał na nią z niechęcią, po czym wyraz jego twarzy zupełnie się zmienił, kiedy zobaczył przed sobą niezwykle urodziwe dziewczę.

- Tak, w czym mogę pani pomóc? - spytał.
- Chciałabym kupić kurę.
- Oczywiście, oczywiście. - Handlarz przyjrzał się swoim zwierzakom, po czym wybrał śliczną, białą kurę.
- Emh, wolałabym tamtą. - Lori wskazała kurę, która, jak się jej zdawało, przemówiła.
- Tamtą? - zdziwił się handlarz. - Ale ona już stara, nawet jajek nie daje. Wadliwy towar, można powiedzieć.
- Mimo wszystko wolałabym tamtą. Jeśli to nie kłopot. - Lori uśmiechnęła się przepraszająco.
- Ależ żaden... - Handlarz wzruszył ramionami, po czym bez ceregieli złapał kurę i wsadził ją do koszyczka, po czym ten podał Lori.

        Syrena zapłaciła podaną cenę (a przynajmniej tak jej się wydawało), po czym niespiesznie ruszyła ulicą dalej. Po chwili wyszła już z targu i znalazła się w nieco spokojniejszej okolicy.
- No? - mruknęła cicho, zakładając, że przemawianie do kury nie leży tu w porządku dziennym. - Powiesz coś jeszcze?
Avatar użytkownika
Lori
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Cyntia, Lorlen, Cień,
Rasa: Królewska Syrena
Aura: Platynowo-srebrna aura o przeciętnej sile i topazowej poświacie. Wokół niej słychać szmer strumienia, szczęk metalu oraz ciche brzęczenie. W dotyku jest giętka, ostra i niezwykle gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Wygląd: Lori jest niezwykle piękna. Ma dość długie, jasnoblond włosy, duże, błękitnozielone oczy i gładką skórę, może nieco ciemniejszą niż spotyka się to u syren.
Jej ogon lśni wszelkimi odcieniami błękitu i morskiej zieleni, co odpowiada oczom. Ma niedużą, uroczą twarzyczkę, przez co wydaje się nieco młodsza niż
jest w istocie - i tak już zostanie, bo syreny się nie ...
(Więcej)

Postprzez Mesmer » So sie 20, 2011 10:02 am

- Oczywiście – drób w koszyku obrzucił czujnym spojrzeniem mijanych po drodze ludzi. - Ale nie tutaj.
Wytężył swój zmysł magiczny starając się zlokalizować podążających jego śladem tropicieli. Znalazł ich, wciąż tam byli. Gdzieś w tle tej ruchomej, rozkrzyczanej masie kupujących i sprzedających złowieszczo grała spokojna, głęboka melodia dziedziny umysłu. Najemnicy nie chcieli dać za wygraną znaczy, że nagroda za jego głowę musiała być warta świeczki. Upiór zaklął szpetnie.
- Pomóż mi proszę wydostać się poza mury obronne. Tam się w spokoju rozliczymy.– kura przekręciła się wokół własnej osi, by spojrzeć w górę, na niosącą koszyk syrenę.- Ścigają mnie bardzo źli ludzie. Muszę natychmiast opuścić miasto.  – zawahał się chwilę, po czym dodał. – Nazywają mnie Mesmer.
Być może z powodu listu gończego podawanie swojego imienia nie było najrozsądniejszym rozwiązaniem ale upiór wiedział, że jeśli chciał uzyskać pomoc naturianki musiał się wysilić na odrobinę zaufania.
Mesmer
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Gardenia,
Rasa:
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd:

Postprzez Lori » So sie 20, 2011 9:27 pm

- W porządku... - Mimo wszystko czuła się niepewnie, już opuszczając miasto.
        Ruszyła przed siebie, ze świadomością, że coraz bardziej oddala się od morza. No, kiedys i tak trzeba bedzie to zrobić... Szła raczej na wyczucie, jednak poszczęściło jej się. Po dziesięciu minutach doszła do niewielkiej bramy; za nią widniała droga, wiodąca na północ. Już miała przejść, kiedy jeden ze strażników zatrzymał ją.

- Hola, panienko. A gdzie przepustka?
- Przepsutka? - powtórzyła Lori zdezorientowanym tonem.
        I co teraz? - miała nadzieję, że Mesmer ją usłyszy.
Avatar użytkownika
Lori
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Cyntia, Lorlen, Cień,
Rasa: Królewska Syrena
Aura: Platynowo-srebrna aura o przeciętnej sile i topazowej poświacie. Wokół niej słychać szmer strumienia, szczęk metalu oraz ciche brzęczenie. W dotyku jest giętka, ostra i niezwykle gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Wygląd: Lori jest niezwykle piękna. Ma dość długie, jasnoblond włosy, duże, błękitnozielone oczy i gładką skórę, może nieco ciemniejszą niż spotyka się to u syren.
Jej ogon lśni wszelkimi odcieniami błękitu i morskiej zieleni, co odpowiada oczom. Ma niedużą, uroczą twarzyczkę, przez co wydaje się nieco młodsza niż
jest w istocie - i tak już zostanie, bo syreny się nie ...
(Więcej)

Postprzez Mesmer » Pn sie 22, 2011 4:51 pm

Kura obróciła się w koszyku ale z tej perspektywy niewiele mogła zobaczyć. Możliwości obrotu głową ptaka kończyły się na widoku brzuchów strażników. Mesmer posadził swoje pierzaste naczynie na kuprze a sam zwinnie przeskoczył do umysłu syreny. Oczy Lori zalśniły krótko i już mógł obrócić się przodem do dwójki zbrojnych. Ten który ich zatrzymał, ciemnowłosy wąsacz, stał z przodu uśmiechnięty w wyjątkowo mało wiarygodny sposób. Krótkim gestem podrapał się po szyi, potem ucho, po chwili znowu szyję. Założył ramiona na piersi i wyprostował się dumnie. Drugi ze strażników, stojący za plecami pierwszego, najwyraźniej starał się za wszelką cenę nie patrzeć na syrenę. Za to z niezwykłym zaciekawieniem przyglądał się swoim stopom.
- Nie wiem o jakiej przepustce pan mówi. – powiedział upiór, starając się możliwie najdokładniej naśladować głos Lori. Na taką odpowiedz wąsacz zawęził swój uśmiech, wydął dolną wargę a jego ręka ponownie powędrowała do szyi. Drugi ze strażników momentalnie jeszcze bardziej wykręcił głowę w bok. Najwyraźniej coś mu wpadło do oka bo zaczął w nim ochoczo grzebać. Cała ta sprawa wydawała się upiorowi grubymi nićmi szyta, nikt nigdy nie potrzebował przepustek do opuszczenia murów miasta. Krótka obserwacja upewniła go jeszcze, że oboje zbrojni łgali jak z nut. Wszystko wskazywało na to, że od dawna zastraszali przechodniów i wymuszali na nich opłaty za nieposiadanie nieistniejących przepustek.
- Jak to nie wiesz o jakiej przepustce mówię? – odparł wąsacz, starając się nie tracić panowania. - O tej, której nie masz, panienko. Wiesz co, będę dziś hojny i przymknę oko na to poważne wykroczenie ale żeby mi to było ostatni raz. – pogroził palcem i uśmiechnął się samymi kącikami ust. -  Uniknięcie aresztu będzie cię kosztować… – przerwał na chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią. - …dokładnie pięć złotych monet. Tutaj, do tej ręki. – zakończył z wyciągniętą do Lori dłonią.
Mesmer skierował do umysłu strażnika iluzję dźwięku, słabą, prostą, o niewielkim stopniu oddziaływania ale w tym przypadku jak najbardziej wystarczającą. Wąsacz ściągnął brwi, zacisnął usta i przymrużył oczy. Cofnął rękę od syreny i z pięściami odwrócił się do drugiego zbrojnego.
- Jak mnie nazwałeś, psi synu?! - zawarczał.
Ten, który oglądał swoje stopy próbował się jeszcze tłumaczyć ale pierwszy strażnik widział już tylko jak porusza ustami. Słowa, które teraz słyszał, naprędce tworzył w jego głowie upiór. Nie trwało długo zanim oboje zbrojnych zaczęło się systematycznie okładać po pyskach. Zamieszanie pozwoliło Mesmerowi odprowadzić syrenę kawałek dalej i niepostrzeżenie przemieścić się do umysłu pierwszego mijanego na drodze jeźdźca. Pobieżna, własnoręcznie wykonana rewizja osobista upewniła go, że w kieszeni płaszcza znajduje się mieszek ze złotem. Wyciągnął ze środka kilka sztuk i wręczył je Lori.
- Kurę zatrzymaj, mnie się już nie przyda. Jak się doda zioła i przyprawy może być z niej niezła zupa. - schował kosztowności z powrotem. - Będę się kierował w stronę Valladonu. Jeśli ci po drodze mogę cię podwieźć.
Mesmer
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Gardenia,
Rasa:
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd:

Postprzez Lori » Pn sie 22, 2011 10:06 pm

        Wciąż była trochę skołowana, ale udało jej sie wydukać:
- Tak, chętnie...
        Spojrzała na kurę, jakby widziała ją po raz pierwszy w życiu. To to coś się je? Jako syrena potrzebowała tylko wody i to nie w formie picia, ale kapieli raz na jakiś czas.
- Chyba jednak ci ją oddam - podała mężczyźnie koszyk. - Mi się na nic nie przyda. - Spojrzała na wóz. - Więc do Valladonu? A gdzie to jest?
Avatar użytkownika
Lori
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Cyntia, Lorlen, Cień,
Rasa: Królewska Syrena
Aura: Platynowo-srebrna aura o przeciętnej sile i topazowej poświacie. Wokół niej słychać szmer strumienia, szczęk metalu oraz ciche brzęczenie. W dotyku jest giętka, ostra i niezwykle gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Wygląd: Lori jest niezwykle piękna. Ma dość długie, jasnoblond włosy, duże, błękitnozielone oczy i gładką skórę, może nieco ciemniejszą niż spotyka się to u syren.
Jej ogon lśni wszelkimi odcieniami błękitu i morskiej zieleni, co odpowiada oczom. Ma niedużą, uroczą twarzyczkę, przez co wydaje się nieco młodsza niż
jest w istocie - i tak już zostanie, bo syreny się nie ...
(Więcej)

Postprzez Mesmer » Wt sie 23, 2011 1:09 pm

Mesmer zsiadł z wozu i odebrał od syreny koszyk. Wyciągnął kurę ze środka i trzymając w obu dłoniach podniósł na wysokość oczy. Sytuacja robiła się lekko kłopotliwa.
- W zasadzie ja też się nie znam na gotowaniu.
Białopióry ptak odwrócił łeb i spojrzał prosto na furmana swoimi brązowymi, smutnymi oczami. Przez chwilę oboje tkwili w bezruchu, w całkowitej ciszy. Potem kura wydała z siebie dwa lub trzy głośne gdaknięcia, odwróciła głowę i utkwiła wzrok gdzieś w oddali. W tym milczącym, pozbawiony słów dialogu było coś poetyckiego. W spojrzeniu drobiu grało jakieś skrywane pragnienie, intensywna emocja, niewypowiedziane słowo. Olśnienie przyszło do upiora po chwili.
- Wolność!
Mesmer, wciąż trzymając w rękach kurę przebiegł z nią kilka metrów, nabierając znacznej prędkości, po czym zrobił potężny zamach i wyrzucił ramiona przed siebie, rozwierając jednocześnie palce. Uwolniony ptak, jakby od urodzenia wyćwiczonym ruchem, rozłożył skrzydła na całej długości, zatrzepotał nimi energicznie i poszybował hen, wysoko ponad głowami zmierzających do miasta ludności, prosto w stronę słońca.
- Szerokiej drogi. Może się jeszcze spotkamy. – Mesmer chrząknął, pociągnął nosem i czym prędzej wrócił do miejsca gdzie zostawił Lori oraz wóz.
- Valladon…. – oparł się o drewniany bok fury. – To ogromne, barwne miasto położone nad Rzeką Motyli, po środku Równiny Andurii. Włada nim król Hildar, syn królowej Anny, z rodu Varezjuszy. W tamtejszej straży służy pewna osoba, z którą muszę się spotkać. Prawdopodobnie będzie mogła mi pomóc uwolnić się od ludzi, którzy ścigali mnie na targowisku. – wzruszył ramionami i uśmiechnął się. - A co ciebie sprowadza w te strony…? – zawahał się. - Przepraszam, chyba nie dosłyszałem imienia.
Mesmer
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Gardenia,
Rasa:
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd:

Postprzez Lori » Wt sie 23, 2011 8:59 pm

- Nazywam się Lori - odparła. Nie była pewna, na ile ziemiści przywiązują wagę do imon. - Ja... Szukam okazji do nauki magii - odparła wymijająco. Nie chciała wdawać się w szczegóły, zresztą nie widziała takiej potrzeby.
        Spojrzała na Mesmera z pewnym zaciekawieniem.
- Jak to jest, że najpierw byłeś w tej kurze, a teraz jesteś tutaj. I przez chwilę we mnie?... - spytała. To mogło mieć związek z magią, a o tej chciała się dowiedzieć jak najwięcej.

        Ześlizgnęła się wzrokiem na wóz.
- To jedziemy? - spytała, niewprawnie siadając na koźle.
Avatar użytkownika
Lori
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Cyntia, Lorlen, Cień,
Rasa: Królewska Syrena
Aura: Platynowo-srebrna aura o przeciętnej sile i topazowej poświacie. Wokół niej słychać szmer strumienia, szczęk metalu oraz ciche brzęczenie. W dotyku jest giętka, ostra i niezwykle gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Wygląd: Lori jest niezwykle piękna. Ma dość długie, jasnoblond włosy, duże, błękitnozielone oczy i gładką skórę, może nieco ciemniejszą niż spotyka się to u syren.
Jej ogon lśni wszelkimi odcieniami błękitu i morskiej zieleni, co odpowiada oczom. Ma niedużą, uroczą twarzyczkę, przez co wydaje się nieco młodsza niż
jest w istocie - i tak już zostanie, bo syreny się nie ...
(Więcej)

Postprzez Mesmer » Śr sie 24, 2011 3:40 pm

Kiwnął głową na znak, ze rozumie. Dziewczyna najprawdopodobniej nie mówiła mu całej prawdy na temat celu swojego pobytu w mieście ale nie miał o to do niej pretensji. W końcu on również nie był wobec niej szczery. Druga sprawa, która go zastanowiła, to fakt, iż jego towarzyszka podróży wspomniała o nauce magii natomiast w jej otoczeniu nie wyczuwał żadnych śladów takich umiejętności. Musiała posiadać jakiś zaklęty przedmiot, który maskował jej aurę. Starym nawykiem upiór przeliczył szybko w pamięci ile może kosztować taka rzecz na czarnym rynku zaraz jednak wycofał się z tej koncepcji. Tak długo jak ciążył nad nim list gończy żaden dostarczony przez niego przedmiot nie zdołałby przebić wysokości nagrody za jego schwytanie. Zostałby zaatakowany zaraz po przekroczeniu progu punktu skupu.
Nie tracąc więcej czasu Mesmer zajął miejsce na koźle obok Lori i sięgnął po lejce. Zawrócił furę i szybko zaczął zwiększać odległość dzielącą go od miasta.  
- A co do kury i reszty… - demon uśmiechnął się półgębkiem. - To taka sztuczka.

Ciąg dalszy
Mesmer
Szukający Snów
 
Inne Postacie: Gardenia,
Rasa:
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd:


Powrót do Rubidia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron