Blaski i cienie.


Miasto kupców, szlachty i handlu. Położone w słonecznej części wybrzeża, stąd jego status Miasta Królewskiego. Znajduje się tu wiele dworów szlacheckich i oczywiście pałac króla.

Postprzez Salazar » Pn paź 01, 2018 5:38 pm

Miał dobre powody, żeby pomagać tej kobiecie – gdyby śledztwo nie dotyczyło jego albo, gdyby rzeczywiście dotyczyło sprawy, w której brał udział, to pewnie nie zajmowałby się nim tak, jak teraz i po prostu opuściłby miasto na jakiś czas. Tylko, że sprawca morderstw nadal chodził sobie gdzieś na wolności i prawdopodobnie współpracował z sektą, na którą natknęli się w trakcie śledztwa. Uwagi sędziny nie obchodziły go, więc nawet nie przesunął swojej dłoni o pół palca w górę… w ogóle tego nie zrobił. Owszem, słyszał to, co mówiła kobieta, ale nie miał zamiaru wykonywać jej poleceń i spełniać jej próśb. Nie miał też zamiaru wplątywać się w coś, czego nie chciał robić – tutaj mogłoby to być spędzenie czasu w łóżku tej kobiety, i to razem z nią – dlatego też, gdy tylko poczuł, że skurcz rzeczywiście przechodzi, zaczął masować wolniej, aż w końcu prawie przestał to robić.
Poza tym, jeśli miałby być szczery z samym sobą, to Cassie podobała mu się bardziej niż Mirul i to mimo że dziewczyna ciągle miała problemy z bezpośrednim spoglądaniem w jego stronę, a gdy zdarzyło się, że ich spojrzenia zetknęły się… ta od razu odwracała wzrok.
Sprawne dłonie elfa w końcu nie dotykały już skóry sędziny, a on niedługo po tym wstał i stanął obok Escrim, dość jasno sugerując, że przyszedł tu razem z nią i to z taką samą sprawą, z którą ona postanowiła odwiedzić ten budynek i kobietę w nim mieszkającą. Zaskoczyła go nagła reakcja Mirul na symbol, który pokazała jej gwardzistka, ale to poczuł jedynie wewnątrz, bo na zewnątrz jego twarz cały czas przybierała zwyczajny dla niej wyraz.

         – Mamy kilka rzeczy oznaczonych prawdopodobnie inicjałami osób, które w jakiś sposób mogą albo mogły być powiązane z sektą, której symbol widnieje na płaszczu. Mogły zostać złożone w ofierze… albo mogą też same należeć do tej grupy – odezwał się mroczny. Następnie rozejrzał się po pokoju i podszedł do wolnego stolika, na którym będzie mógł położyć wszystkie te rzeczy, które wybrał wcześniej jako te mogące posłużyć im za dowody. Na blacie znalazła się para spinek ze szmaragdowymi inicjałami „C. E”, sakwa ze złotym symbolem w postaci ryby mającej na głowie stalowy hełm z podniesioną przyłbicą, a także sztylet mający na rękojeści ten sam symbol, co sakwa na sobie.
         – Może te inicjały będzie można dopasować do zaginionej osoby lub takiej, która nadal żyje, a symbol najpewniej należy do jakiejś rodziny szlacheckiej mieszkającej w mieście. Mogą być jakoś powiązani z sektą, jeśli nie wszyscy, to może osoba, do której należą te przedmioty – odparł po chwili. Mogliby przynieść wszystko to, co znaleźli w podziemnych tunelach, jednak w kwaterze Escrim wybrali tylko to, co było najcenniejsze.
         – Sekta ta też jest bezpośrednio powiązana z ostatnimi morderstwami, za które obwinia się złodzieja o imieniu Salazar. Uważamy, że osobnik ten nie miał z tym nic wspólnego, jednak najpierw potrzebujemy pewnych dowodów… a także wsparcia w prawidłowym rozwiązaniu śledztwa i ukarania prawdziwych winowajców – dopowiedział. Jego gesty, mowa ciała lub nawet emocje, które mogłyby przedostać się na jego twarz, nie zdradzały tego, że to on jest złodziejem podejrzanym o przestępstwa, o których wspomniał.
         – Możemy liczyć na Pani pomoc? - zapytał na koniec. Domyślał się już, dlaczego sędzina kazała przynieść akta prywatnych dochodzeń, jednak nie były to domysły, dzięki którym miał pewność, że prawdziwe powody są właśnie tymi, o których pomyślał. Może znajdą tam sprawy w jakiś sposób połączone z ich śledztwem, sektą lub przedmiotami, które przynieśli. W dodatku, jeśli sędzina zgodziłaby się poprzeć ich w tej sprawie i stanąć po ich stronie… zyskaliby dobrego sojusznika – przynajmniej do czasu rozwiązania „problemu”. Znaczy… wydawało mu się, że Escrim i Mirul są w dość dobrych stosunkach, co zresztą stwierdził po tym, jak zareagowała i odezwała się sędzina, gdy gwardzistka weszła do pokoju. A jeśli o niego chodziło, cóż, teraz myśli o nim, że jest członkiem gwardzistów lub strażników miejskich – może kiedyś dowie się, że było całkowicie inaczej, jednak do tego czasu może o nim zapomnieć, na co zresztą liczył sam Salazar.
A gdyby kiedyś stało się coś, co sprawiłoby, że zostałby złapany w tym mieście i doprowadzony do Mirul… wtedy albo udałoby mu się uciec, albo na własnej skórze przekonałby się o "specjalnym traktowaniu" przestępców w wykonaniu tej kobiety. Szczerze mówiąc, wolałby nie dopuścić do takiej sytuacji.
Avatar użytkownika
Salazar
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Constantin, Seviron,
Rasa: Mroczny Elf
Aura: Zgłębiając tę dość silną aurę, przed oczyma zjawi Ci się doskonale złoty płaszcz, który cieniem swoich bogatych fal skrywa właściciela. Materiał delikatnie pływa, podczas ruchu, jakby umykając przed Tobą. Doskonale domyślasz się, że mimo prób, nie uda Ci się go doścignąć. W oddali mignie ci jeszcze brzeg lśniącej tkaniny, uświetniony połyskliwą, cynową lamówką, by ostatecznie zniknąć, pozostawiając po sobie wyraźny turmalinowy blask. On jednak również rozpłynie się jakby nigdy nie istniał, zostawiając Cię pośród echa stopniowo cichnących kroków. Poczujesz, jakbyś właśnie zapędził się w głęboką podziemną jaskinię. Pozostały Ci same zapachy, gdyż nie znasz wyjścia. Czujesz wilgotny i chłodny eter, woń upewniającą Cię co do miejsca pobytu. Zaś wraz z subtelnym ruchem powietrza rozpoznasz też zapach długowiecznego lasu. Chcąc wyjść, spróbujesz zapewne nacisnąć na otaczające Cię ściany, doznasz wtedy czegoś dziwnego. Zdadzą Ci się one elastyczne i giętkie, jakby stworzone z jakiegoś sukna. Gdy jednak naprzesz zbyt mocno, staną się twarde i nieustępliwe, hamując Twoje zapędy. W dotyku, choć nie potrafisz odkryć istoty Twojego więzienia, poczujesz jak gładkie ono jest, zdając się wręcz przyjemnym, by za chwilę, na pierwszym pojawiającym się załamaniu, skończyć z delikatnością, witając Cię ostrymi brzegami. Smak, który tu odczuwasz jest przede wszystkim gorzki, płynnie przechodząc w intensywną lepkość, która uparcie przylega do Twych ust. Po chwili poczujesz też sporą dozę łagodności, tak miłą po goryczy, ale bynajmniej nie słabszą.
Wygląd: Patrząc na niego pierwszy raz, widzisz wysokiego osobnika, bo przecież ktoś mierzący sześć stóp i jedną dłoń (około 189 centymetrów) nie może być nazwany niskim. Przybysz ten ubrany jest w skórzany ubiór, przylegający do ciała, przez to widzisz, że jest on zbudowany atletycznie, z dość dobrze widocznymi zarysami mięśni, nawet gdy nie wykonuje pracy, w którą musiałby je ... (Więcej)

Postprzez Escrim » Śr paź 03, 2018 1:34 pm

        La Tranchte z ulgą powitała fakt iż sędzina Mirul postanowiła poważnie potraktować sprawę z jaką się tu zjawili. Co prawda w tym temacie nie podało jeszcze ani jedno słowo, jednak łatwo było wywnioskować charakter śledztwa, na podstawie reakcji ich gospodyni. Zmiana zachowania, stanowczy ton głosu, a nade wszystko fakt iż kobieta raczyła narzucić na siebie jakiś szlafrok, uwalniając gości od konieczności podziwiania swoich wdzięków, sugerował konkretne i rzeczowe zajęcie się tematem.  
        - Domyślam się że nawet nie wiecie z czym się mierzycie. – Nieco pogardliwie zauważyła Mirul. – Wiec może po krótce wprowadzę was w temat, skąd kojarzę ów symbol, który swoją drogą nazywa się Oktogramem. Ilekroć natykam się z ową ośmiornicę w prowadzonych przez siebie sprawach, te ostatnie zawsze są umarzane. Świadkowie zmieniają zdania, wycofują się z zeznań albo nagle spowija ich zasłona niepamięci. Czasem giną. Jeszcze częściej giną dowody rzeczowe, a zdarza się również że śmierć sięga tych którzy potulnie czekają w celi na wydany wyrok. Strażnicy robią błędy, przypadek goni przypadek, a kolejne argumenty wyciekają ci z rąk.  Zawsze jest coś co pójdzie nie tak. O naciskach i próbach zastraszenia nawet nie wspomną. Za długo jestem w tym interesie, żeby przejmować się takimi błahostkami. Zapewne zastanawiacie się skąd w ogóle tyle o nich wiem, jeśli wszystko wokół nich owiane jest taką aurą nieustannych nieszczęść? Otóż wyznawcy Oktogramu mają jedną wspólną cechę. Każdy z nich tytułuje na swoim ciele ten sam symbol. W różnym miejscu. Tu akurat pozostawiono im dowolność. Podeszwy, ramiona, pośladki, jak kto woli. A tak się składa że większość swoich gości mam okazję dokładnie sobie obejrzeć, zanim zacznę z nimi rozmowy.  
        W czasie tego wstępu do pokoju wróciła Cassie niosąc z sobą opasłą teczkę, najprawdopodobniej stanowiącą owe prywatne archiwa. Dziewczyna nawet przechodząc przez pokój, starała się wybierać taką drogę, by w miarę możliwości cały czas stać tyłem do Salazara. Nawet jeśli w skutek tej zapobiegawczej czynności kreśliła po pomieszczeniu przedziwne łuki.
        - Cassie słonko, powiedz naszym gościom, co się stało z pierwszym którego przyłapaliśmy tu z ośmiorniczką na udzie. – Zachęciła Mirul.
        - Związany tak długo uderzał głowa o ścianę, aż w końcu rozbił sobie czaszkę. – Pośpiesznie wyjaśniła młoda gwardzistka, zamykając przy tym oczy i zaciskając pieści na samo wspomnienie opisywanych przez siebie wydarzeń. Niestety o ile dziewczyna jakoś dała sobie radę, pracująca na pełnych obrotach wyobraźnia skryby zrobiła swoje. Bibliotekarz zwymiotował na podłogę.
        - Do diaska! Co to ma być! Posprzątasz mi to i to już. – Wrzasnęła oburzona Mirul. – Myślałam że miejscowych śledczych lepi się z lepszej gliny. – Prychnęła kobieta, jednocześnie z uznaniem spoglądając w twarz elfa, na której nie drgnął ani jeden mięsień.  
        - Na szczęście za drugim razem byłam już znacznie bardziej ostrożna, działając z odpowiednią finezją. Pozwólcie że pominę szczegóły. Nie chciałabym aby wasz towarzysz nabrudził tu więcej. A przy okazji. Escrim znam i prędzej sama przejdę na celibat, niż nasza kapitan posunie się do złamania prawa, jednak waszej dwójce w żaden sposób nie mogę zaufać. Wygląda na to ze zanim zaczniemy, każdy z was będzie musiał przekonać pozostałych, że jego skóra pozbawiona jest skazy w tym kształcie.
        Ostatnie zdanie Murul zakończyła wskazując na symbol Oktogramu umieszczony na płaszczu. La Tranchte zacisnęła zęby. Co prawda ona sama została wykluczona z grona podejrzanych, jednak jej sumienie domagało się odpowiedzi na pytanie, czy współpraca z złodziejem nie jest przypadkiem złamaniem wspomnianych przez sędzinę reguł. Poza tym czuła że powinna przerwać tą farsę, swoim słowem gwarantując uczciwość towarzyszy. Problem w tym iż Salazarowi pewnie nie zaufa nigdy, a młodego bibliotekarza znała raptem od kilku kwadransów, a w świetle niedawnej opowieści jako zapał do przyłączenia się do ich kompani nie prezentował się w najlepszym świetle.
        - Oczywiście zrozumiem jeśli krępujecie się starszej kobiety, więc Cassie może mnie tu zastąpić.
        - Kiedy ja nie chc… - próbowała protestować dziewczyna, jednak widząc stanowczość o oczach przełożonej, natychmiast wyprostowała się w pozycji „na baczność” – Tak jest!
Avatar użytkownika
Escrim
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Feyla, Ilia, Winka, Nurdin, Bluen, Awel, Groszek, Nyllef,
Rasa: Człowiek
Aura: Jest to stosunkowo silna, jak na swój wiek, aura. Poświata mieni się obsydianem i kończy rozdrożami bardzo słabego topazu, zupełnie niepasującego do soczystego żelaza, którym charakteryzuje się powierzchnia samego centrum emanacji. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, ale pachnie intensywnie ludzkim potem. Jest giętka i ostra. Przywołuje na myśl rapier, wykonany z największą skrupulatnością przez długowiecznego elfa. Nie odnajdzie się na niej ni krzty zabrudzenia czy grudek. W smaku lepka, bardzo gorzka, chociaż wielu odnajdzie w niej kwaśną melodię posmaku.
Wygląd: Kryteria opisujące to jak powinien wyglądać królewski gwardzista są ściśle określone, a od reguł powyższych nie zwykło robić się wyjątków nawet dla tak szanowanych rodów jak rodzina La Tranchte. Wzrost, ubiór, sylwetka czy sposób poruszania się ma jednoznacznie świadczyć o sile, stanowczości i pewności siebie, a przy tym budzić zaufanie, roztaczając aurę poczucia ... (Więcej)

Postprzez Salazar » Wt paź 09, 2018 7:02 pm

Salazar po części zdawał sobie sprawę z tego, z czym się teraz mierzą – znaczy, mało wiedział o samej sekcie, ale wiedział inne rzeczy, które można było wywnioskować w trakcie śledztwa. Dlatego też nie do końca czuł się tak, jakby nie wiedział, z czym mierzą się on i Escrim. Mimo takiego zdania na ten temat, i tak wysłuchał tego, co ma do powiedzenia sędzina – zdawał sobie sprawę z tego, że są to dla nich nowe i przydatne informacje, których oczywiście powinni wysłuchać. To… było ciekawe, bo wyglądało na to, że sekta ta zawsze w jakiś sposób może wpłynąć na przebieg sprawy z nimi związanej i robi to tak, żeby wszystko to ułożyło się na ich korzyść. Cóż, tym razem może im to nie wyjść, bo on chciał doprowadzić to do końca i oczyścić się z tych kilku morderstw, których nie popełnił i – przy okazji – ujawnić też grupę, która tak naprawdę za tym stoi. Domyślał się też, że gwardzistka także chce, aby w tej sprawie ukarani zostali prawdziwi winowajcy, a nie ktoś, na kogo została zrzucona wina – nawet, jeśli osoba ta i tak ma sporo na sumieniu i jest naprawdę dobrym złodziejem.
Później Cassie opowiedziała im o tym, co stało się z członkiem sekty, którego kiedyś „gościła” tu Mirul. Cóż, nie było to nic dobrego, chociaż brzmiało zupełnie tak, jakby mężczyzna ten chciał się zabić wyłącznie po to, żeby nie zdradzić informacji na temat grupy, do której należał. Na pewno nie zrobiłby tego, gdyby był pewien, że te informacje zachowa dla siebie i to bez względu na to, jak będzie torturowany. Najgorsze w tym wszystkim chyba było to, że skryba najzwyczajniej w świecie zwymiotował na podłogę. Salazar nawet tego nie skomentował, bo spodziewał się, że nie dojdzie do takiej sytuacji, chociaż z drugiej strony skryba prawdopodobnie wcześniej nie miał do czynienia z takimi rzeczami, więc można jakoś wytłumaczyć jego reakcję.

Kolejne słowa sędziny sprawiły, że chciał, aby z jego ust wydobyło się zrezygnowane westchnienie, jednak powstrzymał się praktycznie na chwilę przed tym, jakby właśnie to się stało. Znaczy, nie przeszkadzało mu to, że ktoś chciał sprawdzić jego wiarygodność, bo znał też ku temu powody, jednak nie oznaczało to, że chciał rozbierać się przed kimś, kogo nawet nie zna i pozwalać na to, żeby osoba ta oglądała jego ciało.
         – Rozumiem. Nie podoba mi się to, ale rozumiem i zgodzę się na to, jeśli dzięki temu będziemy mogli uzyskać od Pani pomoc – powiedział mroczny elf, może nieco zbyt poważnym tonem głosu. Ciekawe, czy młody skryba również zgodzi się na coś takiego, czy może będzie sprawiał problemy i przez to Mirul nabierze podejrzeń – może nie do całej ich grupy, a jedynie do skryby. Dopiero później kobieta wyszła z pomysłem, że przy obserwacji może zastąpić ją Cassie. Cóż… to może sprawić, że pojawią się pewne problemy – chodzi o to, że dziewczyna nadal nie przekonała się do tego, żeby na niego patrzeć, więc łatwo wyobrazić sobie, jak będzie wyglądać oglądanie jego ciała w jej wykonaniu.
         – W pomieszczeniu zostaję tylko ja i Cassie, reszta niech wyjdzie – odezwał się złodziej. Zgodził się na rozebranie, jednak nie oznaczało to, że miał to robić przed każdym, dlatego też w pokoju wolał zostać wyłącznie z osobą, która ma potwierdzić to, że na jego ciele nie ma znaku ośmiornicy. Milcząc, poczekał na to, aż pozostali zrobią to, o co ich poprosił – aż dotarli do momentu, w którym w pomieszczeniu rzeczywiście stał tylko on i dziewczyna.

         – Ten jeden raz będziesz musiała podnieść wzrok i na mnie spojrzeć. Wolałbym, żeby coś takiego nie miało miejsca, ale myślę, że Pani Mirul nie przekonam wyłącznie słowami do tego, że nie należę do sekty – powiedział do niej i zaczął ściągać z siebie ubranie, a także uzbrojenie. Torba podróżna też wylądowała na podłodze. Skończyło się na tym, że Salazar pozostał jedynie w bieliźnie. Atletyczne i zadbane ciało mrocznego elfa było teraz doskonale widoczne dla Cassie, która niepewnie podniosła wzrok. Jej policzki od razu zarumieniły się… a może były takie już wcześniej, gdy zostali tu we dwoje? Właściwie, mało go to obchodziło i całą sytuację chciał mieć już za sobą – był też pewien, że ona także chciałaby, żeby to się skończyło. Starał się patrzeć akurat w takim kierunku, w którym wzrok jego i Cassie nie mogły się spotkać. Po jakimś czasie usłyszał kroki dziewczyny, a później poczuł jej wzrok na tylnej części głowy i szyi, plecach i jeszcze niżej. Do jego uszu znów dotarł odgłos jej kroków.
         – Mogę się ubrać? - zapytał, tym samym przerywając ciszę w pomieszczeniu.
         – T-tak – odpowiedziała mu krótko. Gdy spojrzał na nią, już w trakcie nakładania na siebie ubrań, jej wzrok znów skierowany był tak, żeby na niego nie patrzeć. Później dziewczyna podeszła do drzwi, a on poszedł za nią. Usłyszał tylko, jak Cassie mówi im, że jest czysty i nie należy do sekty, a później przepuściła go w drzwiach.
         – Twoja kolej – powiedział mroczny do młodego skryby, gdy już dołączył do pozostałych. Kusiło go trochę, żeby zapytać sędziny, jak czuje się z tym, że Cassie widziała go nago przed nią, mimo że to właśnie Mirul wykazuje nim jakieś zainteresowanie... ale ostatecznie postanowił, że tego nie zrobi.
Avatar użytkownika
Salazar
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Constantin, Seviron,
Rasa: Mroczny Elf
Aura: Zgłębiając tę dość silną aurę, przed oczyma zjawi Ci się doskonale złoty płaszcz, który cieniem swoich bogatych fal skrywa właściciela. Materiał delikatnie pływa, podczas ruchu, jakby umykając przed Tobą. Doskonale domyślasz się, że mimo prób, nie uda Ci się go doścignąć. W oddali mignie ci jeszcze brzeg lśniącej tkaniny, uświetniony połyskliwą, cynową lamówką, by ostatecznie zniknąć, pozostawiając po sobie wyraźny turmalinowy blask. On jednak również rozpłynie się jakby nigdy nie istniał, zostawiając Cię pośród echa stopniowo cichnących kroków. Poczujesz, jakbyś właśnie zapędził się w głęboką podziemną jaskinię. Pozostały Ci same zapachy, gdyż nie znasz wyjścia. Czujesz wilgotny i chłodny eter, woń upewniającą Cię co do miejsca pobytu. Zaś wraz z subtelnym ruchem powietrza rozpoznasz też zapach długowiecznego lasu. Chcąc wyjść, spróbujesz zapewne nacisnąć na otaczające Cię ściany, doznasz wtedy czegoś dziwnego. Zdadzą Ci się one elastyczne i giętkie, jakby stworzone z jakiegoś sukna. Gdy jednak naprzesz zbyt mocno, staną się twarde i nieustępliwe, hamując Twoje zapędy. W dotyku, choć nie potrafisz odkryć istoty Twojego więzienia, poczujesz jak gładkie ono jest, zdając się wręcz przyjemnym, by za chwilę, na pierwszym pojawiającym się załamaniu, skończyć z delikatnością, witając Cię ostrymi brzegami. Smak, który tu odczuwasz jest przede wszystkim gorzki, płynnie przechodząc w intensywną lepkość, która uparcie przylega do Twych ust. Po chwili poczujesz też sporą dozę łagodności, tak miłą po goryczy, ale bynajmniej nie słabszą.
Wygląd: Patrząc na niego pierwszy raz, widzisz wysokiego osobnika, bo przecież ktoś mierzący sześć stóp i jedną dłoń (około 189 centymetrów) nie może być nazwany niskim. Przybysz ten ubrany jest w skórzany ubiór, przylegający do ciała, przez to widzisz, że jest on zbudowany atletycznie, z dość dobrze widocznymi zarysami mięśni, nawet gdy nie wykonuje pracy, w którą musiałby je ... (Więcej)

Postprzez Escrim » N paź 14, 2018 5:51 pm

        Im dłużej trwał ten błazeński spektakl z udowadnianiem sobie własnej niewinności, tym bardziej rosło przekonania la Tranchte, iż jest ona jest tutaj jedyną osobą mającą poczucie straconego czasu. Sędzina Mirul bawiła się świetnie. Ich kosztem. Escrim wcale nie okazała by się zaskoczona, gdyby po wszystkim ich gospodyni oświadczyła że tak naprawdę nic dla nich nie ma, nie jest w stanie pomóc, ale ogólnie było jej bardzo przyjemnie. Z tego powodu kapitan zdecydowała się wziąć sprawy w swoje ręce, a ponieważ nie mogła przycisnąć do gadania samej Mirul, postanowiła że zrobi to z jej asystentką. Salazara natomiast postanowią użyć jako element zastraszenia. Wystarczy że przytrzyma twarz elfa bezpośrednio przed obliczem młodej gwardzistki, a ta powinna pęknąć od razu.
        Escrim uważnie przyjrzała się minie złodzieja, przez cały ten czas nie zdradzającej żadnych emocji. Zastanawiała się czy był on równie poirytowany co ona? A może świetnie się bawił. W każdym razie policzki towarzysząca mu Cassie zlewały się obecnie w jedno z jej rdzawymi lokami. Za to najbardziej niewyraźną minę miał towarzyszący im skryba. Chłopak czuł na sobie spojrzenia wszystkich i towarzyszącą im presję, a dodatkowo zdanie wypowiedziane przez elfa, sprawiło iż niemal ugięły się pod nim nogi.
        - Przecież to głupie. – Usiłował tłumaczyć się ostatni z podejrzanych - Pracuje w bibliotece. Praktycznie w ogóle się stamtąd nie ruszam więc niby jak miałbym wstąpić w szeregi…
        - Dość gadania.  – Zbulwersowała się Mirul, wstając i niemal ciągnąc chłopaka za kołnierz, ostentacyjnie wyprowadzając skrybę do sąsiedniego pokoju -  Przestań zachowywać się jak baba. Już i tak za dużo wam powiedziałam, wiec dla swojego dobra, lepiej abyś okazał się tego godzien.
        Wszystko wskazywało a to, że tym razem próba nie pójdzie tak sprawnie. Chłopak bronił się jak tylko mógł, rozpaczliwie wymachując rękoma i nogami. Wiele mu to jednak nie pompgło. Sędzina najwyraźniej miała doświadczenie w podobnych przesłuchaniach.
        - Wystarczy tego. – Zauważyła Escrim, podstawiając krzesło pod klamkę zamkniętych przed chwilą drzwi. - Jesteśmy tu blisko godzinę, a póki co twoja przełożona karmi nas jedynie bzdurami. Niech oni się tam zabawiają, a ty tymczasem powiedz nam wszystko co wiesz. Do kogo należą te przedmioty?
        - Nie mogę. – protestowała Cassie, niemal natychmiast zostając przyciśnięta do ściany przez kapitan.
        - Nie możesz, czy nie chcesz? – Spytała la Tranchte.
        - Nie chcę.. znaczy.. ona mi nie daruje jeśli cos powiem. Proszę. – Łkała dziewczyna.
        - Sierżancie, podejdźcie tu bliżej i powiedzcie mi jaki kolor oczu ma nasza panna?
        - Nie! Czekaj! Powiem wszystko. – Poddała się Cassie.
        - Świetnie. Zacznijmy od tego dlaczego tak się go boisz? – Kontynuowała przesłuchanie Escrim.
        - Bo … wiem kim jest.
        - Królewska straż nie powinna okazywać strachu. – Zauważyła kapitan. – Nikt ci o tym nie mówił? Nie chodzi o to żeby się nie bać, bo to naturalne i każdy ma prawo do słabości, ale należy panować nad emocjami. Wiec weźmiesz się teraz w garść, spojrzysz naszemu przyjacielowi prosto w ślepia i  wytłumaczysz czym są te przedmioty.
        - Mirul mnie zwolni.
        - Czyli że ona wcale nie zamierzała nam pomóc? Ciekawe. – Domyśliła się Escrim. – Myślałam że jesteśmy po tej samej stronie. Co takiego ukrywa?
        - Jest po waszej stronie. Ale ma też swoje tajemnice. Czy jak ty to mówisz … słabości. – Odpowiedziała Cassie, z wszystkich sił starając się zachować pozory odwagi. – A te rzeczy nie pomogą wam w śledztwie. Carso tuszował nie takie sprawy. Na przykład spinki. Należały do pewnej arystokratki, która rzekomo pokłóciła się z rodziną, potajemnie zagarnęła część majątku i odpłynęła statkiem w nieznane. A przynajmniej Carso znalazł kilka osób które zeznały w tej sprawie, iż widziały jak lady wsiada na pokład. A sakiewka z rybą należy do kupieckiego rodu Tuccich. Ten który ją nosił stawiał opór przy aresztowaniu. Więc straż go zabiła. Znów wszystko zakończyło się na zeznaniach ludzi Carso.  
        - Zdumiewające są te zbiegi okoliczności. Jak również szybkość z jaka nasz przyjaciel rozwiązuje kolejne sprawy. Ale skoro to takie proste to czego Mirul od nas chce?  - Naciskała la Tranchte.
        - Nie wiem, naprawdę. – Broniła się gwardzistka, jednak wystarczyło zauważyć w jaki sposób dziewczyna spogląda na elfa, by natychmiast nabrać podejrzeń co do deklaracji Cassie.
Avatar użytkownika
Escrim
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Feyla, Ilia, Winka, Nurdin, Bluen, Awel, Groszek, Nyllef,
Rasa: Człowiek
Aura: Jest to stosunkowo silna, jak na swój wiek, aura. Poświata mieni się obsydianem i kończy rozdrożami bardzo słabego topazu, zupełnie niepasującego do soczystego żelaza, którym charakteryzuje się powierzchnia samego centrum emanacji. Nie brzmi żadnym dźwiękiem, ale pachnie intensywnie ludzkim potem. Jest giętka i ostra. Przywołuje na myśl rapier, wykonany z największą skrupulatnością przez długowiecznego elfa. Nie odnajdzie się na niej ni krzty zabrudzenia czy grudek. W smaku lepka, bardzo gorzka, chociaż wielu odnajdzie w niej kwaśną melodię posmaku.
Wygląd: Kryteria opisujące to jak powinien wyglądać królewski gwardzista są ściśle określone, a od reguł powyższych nie zwykło robić się wyjątków nawet dla tak szanowanych rodów jak rodzina La Tranchte. Wzrost, ubiór, sylwetka czy sposób poruszania się ma jednoznacznie świadczyć o sile, stanowczości i pewności siebie, a przy tym budzić zaufanie, roztaczając aurę poczucia ... (Więcej)

Postprzez Salazar » Wt paź 16, 2018 7:57 pm

Młody skryba nie zachowywał się tak, jak powinien i chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że tymi sprzeciwami i próbami wymigania się od sprawdzenia tylko sprawia, że staje się jeszcze bardziej podejrzany o współpracę z kultem. Powinien zachować się jak mężczyzna i zwyczajnie pozwolić na to, żeby jego ciało obejrzała osoba, która nie do końca im ufa. On sam właśnie tak się zachował, mimo że jego oglądała asystentka sędziny, a nie ona sama. Z drugiej strony, jego nie było trzeba zaciągać do osobnego pomieszczenia, bo sam został w nim sam na sam z Cassie.
Teraz to oni – czyli Salazar i Escrim – zostali z dziewczyną w korytarzu. Najwidoczniej gwardzistka powoli traciła cierpliwość, bo od razu zagadała do Cassie, wcześniej upewniając się, że Mirul i skryba nie przeszkodzą im w tej rozmowie. Mroczny elf bez słowa przysłuchiwał się temu, o czym rozmawiają dziewczyny. Poruszył się w ich stronę, nadal nic nie mówiąc… chociaż i tak zdążył zrobić jedynie krok, gdy asystentka Mirul zmieniła zdanie i zaczęła z nimi współpracować. Powoli zaczynało być dla niego dziwne to, jak działał na tę dziewczynę.
         – Mirul też wie, kim jestem? - zapytał. Jeżeli obie o tym wiedziały, to ukrywały to lepiej, niż mógł przypuszczać. Teraz z kolei ciekawiło go to, dlaczego nie wezwały jakichś posiłków czy coś, żeby go ująć… Z drugiej strony, pewnie on sam wzbudził ciekawość sędziny, gdy pojawił się tu w towarzystwie Escrim – jeżeli ona też wiedziała o tym, że bycie „sierżantem” jest tylko przykrywką i tak naprawdę jest złodziejem. Później, znów się nie odzywał, jednak pozostał w tej nieco bliższej odległości, na którą udało mu się zbliżyć, gdy został o to poproszony.
         – Każda informacja może nam pomóc – odezwał się chwilę, tuż przed tym, jak Cassie zaczęła mówić im o przedmiotach, które tu przynieśli. To, co im powiedziała… było ciekawe i może rzeczywiście mogło okazać się niezbyt pomocne w śledztwie, jednak wciąż były to jakieś nowe informacje na temat sekty i samego Carso, który niewątpliwie też należał do grupy stojącej za morderstwami. Poza tym, można było wywnioskować, że arystokratka, do której należały te spinki, mogła być złożona w ofierze przez sektę, a właściciel sakiewki… mógł być członkiem tej grupy, patrząc na to, że przy aresztowaniu stawiał taki opór, że został zabity. Najwidoczniej wolał śmierć niż więzienie, przesłuchanie i możliwość wydania straży czegoś, co niekoniecznie chciałby, żeby wiedzieli.
Musieli też wiedzieć, gdzie teraz znajdują się inne przejścia do podziemi i, jeśli akurat czyiś dom stoi na jednym z nich, to czy osoba ta zdaje sobie z tego sprawę i, czy należy do sekty lub współpracuje z nimi. To były dość ważne informacje, bo od osób takich mogli dowiedzieć się czegoś, co mogłoby im naprawdę pomóc. Teraz, jeżeli chodziło o przynależność do grupy, mieli tylko pewność co do Carso.

Możliwe, że Cassie chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak dźwięk zwiastujący próbę otwarcia drzwi sprawił, że tego nie zrobiła. Ktoś pociągną za nie raz, drugi raz… Do uszu każdego z nich doszło stłumione „Co jest z tymi drzwiami?”, prawdopodobnie wypowiedziane przez skrybę.
         – Może się zacięły… Odsuńcie się od nich, spróbuję otworzyć je od tej strony – lepiej było powiedzieć coś takiego, niż całą prawdę i powiedzieć, że Escrim zablokowała je krzesłem. Zresztą, dzięki temu może będzie miała też trochę więcej czasu na to, żeby móc wyciągnąć coś jeszcze z asystentki sędziny. Salazar cicho podszedł do drzwi i ostrożnie zabrał stamtąd krzesło, odstawiając je tam, gdzie stało wcześniej. Naparł na drzwi raz, drugi i trzeci, trzymając klamkę i dociskając drzwi w stronę przeciwną niż ta, w którą napierał… W końcu otworzył je, uderzając w nie barkiem, udając przy tym, że zrobił to z użyciem siły. Przywitał go uśmiech Mirul, jednak Salazar i tak nie zwracał na niego uwagi.
         – Skryba jest czysty. A skoro obaj nie należycie do sekty, to mogę wam zaufać – odezwała się sędzina po chwili. Mroczny kiwnął tylko głową, a na usta aż cisnęło się wypowiedzenie „W końcu”, jednak zachował taką uwagę dla siebie i pomyślał też, że może teraz przejdą do konkretów.
Avatar użytkownika
Salazar
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Constantin, Seviron,
Rasa: Mroczny Elf
Aura: Zgłębiając tę dość silną aurę, przed oczyma zjawi Ci się doskonale złoty płaszcz, który cieniem swoich bogatych fal skrywa właściciela. Materiał delikatnie pływa, podczas ruchu, jakby umykając przed Tobą. Doskonale domyślasz się, że mimo prób, nie uda Ci się go doścignąć. W oddali mignie ci jeszcze brzeg lśniącej tkaniny, uświetniony połyskliwą, cynową lamówką, by ostatecznie zniknąć, pozostawiając po sobie wyraźny turmalinowy blask. On jednak również rozpłynie się jakby nigdy nie istniał, zostawiając Cię pośród echa stopniowo cichnących kroków. Poczujesz, jakbyś właśnie zapędził się w głęboką podziemną jaskinię. Pozostały Ci same zapachy, gdyż nie znasz wyjścia. Czujesz wilgotny i chłodny eter, woń upewniającą Cię co do miejsca pobytu. Zaś wraz z subtelnym ruchem powietrza rozpoznasz też zapach długowiecznego lasu. Chcąc wyjść, spróbujesz zapewne nacisnąć na otaczające Cię ściany, doznasz wtedy czegoś dziwnego. Zdadzą Ci się one elastyczne i giętkie, jakby stworzone z jakiegoś sukna. Gdy jednak naprzesz zbyt mocno, staną się twarde i nieustępliwe, hamując Twoje zapędy. W dotyku, choć nie potrafisz odkryć istoty Twojego więzienia, poczujesz jak gładkie ono jest, zdając się wręcz przyjemnym, by za chwilę, na pierwszym pojawiającym się załamaniu, skończyć z delikatnością, witając Cię ostrymi brzegami. Smak, który tu odczuwasz jest przede wszystkim gorzki, płynnie przechodząc w intensywną lepkość, która uparcie przylega do Twych ust. Po chwili poczujesz też sporą dozę łagodności, tak miłą po goryczy, ale bynajmniej nie słabszą.
Wygląd: Patrząc na niego pierwszy raz, widzisz wysokiego osobnika, bo przecież ktoś mierzący sześć stóp i jedną dłoń (około 189 centymetrów) nie może być nazwany niskim. Przybysz ten ubrany jest w skórzany ubiór, przylegający do ciała, przez to widzisz, że jest on zbudowany atletycznie, z dość dobrze widocznymi zarysami mięśni, nawet gdy nie wykonuje pracy, w którą musiałby je ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Serenaa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron