[W pobliżu domu przy cmentarzu] Poszukiwania


Miasto które niegdyś tętniło życiem, zniszczone po Wielkiej Wojnie dziś jest miastem nieumarłych... tutaj za każdym rogiem czai się cień. Długie ulice, tajemnicze zakamarki opuszczonych ogrodów i domów. Wampirze zamki, komnaty luster, rozległe katakumby i tajemne mgły zalegające nad miastem. Jeśli nie jesteś jednym z tych którzy postanowili żyć wiecznie strzeż się, bo możesz już nigdy nie wrócić do swojego świata!

Postprzez Izaura » Śr cze 27, 2018 11:11 pm

Izaura skrzywiła się, widząc, jaka do biedna i potulna jest dziewczyna będąca jej sobowtórem. No, ale gdyby tak naprawdę było, to nie byłaby taka miękka, co znowu sprawiało, że w głowie nordki rozbrzmiewał głos mówiący, że to jej najprawdziwsza bliźniaczka. Wszystkie znaki o tym świadczyły, nawet te na ich ciałach.

- Ughh! – ryknęła blondynka, słysząc te ckliwe przeprosiny, z jakiegoś powodu irytowało ją to dwa razy mocniej niż gdyby Quil rzuciła się na nią i mogłyby się spokojnie poszamotać, a nie jakieś takie dziwne gierki, te całe przeprosiny i to jaka była mila było wprost dziwne! Amaranta przecież mówiła, że krasnoludy to wojownicza rasa, skoro ta obca też była krasnoludzicą, to zachowywała się niewłaściwie jak na norda!

Iza miała już serdecznie dość tej całej zgrai, więc pobiegła do swojego pokoju, ale jakoś tak pokrętnie wyszło, że wylądowała w pokoju siostry i przeglądała jej książki. Dorwała się do wzmianki o krasnoludach.

- To znaczny, że jestem bardzo wysoka jak na moją rasę! Super! Jestem takim elfem wśród nordów… Chyba – dziewczyna gadała do siebie, próbowała nawet zbudować jakąś dobrą przenośnię, ale coś nie wyszło. – Hej, jestem wysoce odporna na alkohol, a Ama mi zabrania go dużo pić! A przecież książki nie kłamią, nie rozumiem, taka oczytana, a tej obrazkowej książki nie przeczytała, że tak się boi, że się będę upijać na umór.

Wtem przyszedł jej do głowy pomysł, by poszukać za mrocznymi elfami, ciekawe co też za umiejętności skrywa jej kochana przemądrzała siostrunia. Na stronie w książce była pokazana wyraźna różnica mrocznych elfów od reszty, krasnoludka nawet zaczęła o nich czytać, choć tekst był, jak dla niej, strasznie obszerny. Wyczytała o tym, jaka to ta odmiana spiczastouchych jest bezwzględna i dzika oraz o tym, że żyją głównie w jaskiniach oraz że porzucają dzieci, gdy te są zbyt słabe.

- To mi kompletnie nie pasuje do Amaranty! Co za głupia książka! Ama łażąca po jaskiniach, stroniąca od słońca – zachichotała, perfekcyjna siostra, nauczycielka, pani domu, a tu czyta, że ci jej pokroju to obdartusy i agresywne dzikusy, po prostu wybuchła śmiechem i odrzuciła książkę na bok, kładąc się na ziemię i chichocząc cicho.

Wtem rozległo się pytanie, krasnoludzica natychmiast wstała na równe nogi i szybkim ruchem ręki poprawiła włosy. Chciała chwycić swój topór, ale został w salonie, westchnęła. Quilithea miała szczęście, że emocje jej bliźniaczki powoli opadły.

- No możesz no. Wejdź, tylko uważaj, to pokój Amaranty… Pogadać mówisz? Dobra, tylko mów… normalniej – powiedziała oschle i usiadła na podłodze, łapiąc wcześniej odrzuconą książkę o istotach zamieszkujących ich świat.

Bezczelnie zaczęła sobie ją znów przeglądać, znieważając nieswojego gościa w nieswoim pokoju.

- Minotaury, pół byki, pół ludzie. Jak myślisz, skoro mają głowę byka, czy tam krowy to są równie głupie, jak te zwierzęta? – tu oczywiście się nie wczytała, nie miała na to czasu i ochoty, zwłaszcza że musiała stale spoglądać na Quil czy niczego nie broi, a to okropnie utrudniało czytanie.

Przewróciła parę kartek, szukając jakiejś ciekawej grafiki w międzyczasie spoglądając na bliźniczkę, patrząc w jej równie niebieskie oczy, aż ta zacznie gadać, skoro tak bardzo chciała.

- Upiory, czyli złe duchy, ciekawe czy upiór mógłby być dobry, czy w ogóle idzie z takim pogadać… jak uważasz? Hmm? Albo jak śpią centaury? Na stojąco, czy kładą się swoim wielkim cielskiem na boku jakoś? No ale co tam chciałaś mi ciekawego powiedzieć, hmm?
Avatar użytkownika
Izaura
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Set, Azalia, Tean, Adiraella,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja ta odznacza się barwą ciemniejącego żelaza, którą otaczają giętkie sznury szmaragdowej poświaty. Jest mocna i silna, twarda i niezależna. Czytelnik rzadko kiedy będzie miał okazje zapoznać się z ostrymi cięciami, czy też z trudem odnajdzie wypolerowane gładzie, jednakże nie można zaprzeczyć ich istnieniu. Pachnie ważonym piwem z goździkami, co ściśle wiążę się z pozostawiającą suchością w ustach. Pękające wargi jednak toną w gorzkich smakach i tańczącej pikanterii.
Wygląd: Już z góry można stwierdzić, iż jej uroda nie jest zbyt typowa jak dla krasnoludki. Nordka może się poszczycić byciem całkiem wysoką jak na przedstawicielkę swojej rasy (mierzy aż 1,5 m! Czyli około o 0,3 m więcej od przeciętnego mieszkańca Północy). Posiada także bardzo widoczne, spore umięśnienie, które jest wynikiem tego, że niemal cały czas gdzieś biega, walczy, ... (Więcej)

Postprzez Quillithea » Wt lip 03, 2018 3:46 pm

        Quillithea uśmiechnęła się, słysząc zaproszenie do pokoju od Izaury. Nordka spokojnie przekroczyła próg pomieszczenia, zasiadając niedaleko swojej rzekomej bliźniaczki. Quill obejrzała ją ukradkiem oka, starając się znaleźć jakiekolwiek różnice. Jedyną takową stanowiły znaki; może i podobne, aczkolwiek układały się na ciałach bliźniaczek w inny sposób. Poza tym - nic. Nordki były identyczne w każdym aspekcie. Nawet długość włosów się zgadzała! Gdyby jeszcze tylko je ubrać tak samo, ktoś musiałby się nieźle natrudzić, aby je rozpoznać.
        - Moja podopieczna… - zaczął Trido, pragnąc zapewne wytłumaczyć dziwny akcent krasnoludzicy.
        - Ne, Trido. Umiem mówitz sama za siebie - powiedziała szybko Quillithea, podnosząc rękę i wypędzając swojego opiekuna gestem za drzwi. Teraz liczyła się gra kochanej i delikatnej siostry; nordka przede wszystkim chciała zdobyć zaufanie Izaury, albowiem może być ona kluczem do jej przeszłości.
Obie mogą być.
        - Mam znietznsz… zniekszty… Ech. - Omal to westchnięcie nie przerodziło się w warknięcie. - Taki język - dodała Quill, wystawiając wyżej wspomniany mięsień. I faktycznie, widać było narząd jakby mocno poszarpany, zabliźniony w pewnych miejscach ciągłymi liniami, świadczącymi o zrośnięciu się języka.
Quillithea miała nadzieję, że ten akt otwarcia nieco uspokoi nerwową Izaurę.
        - Dlatego cięnsko mi mówitz normalnie… - mówiła, spuszczając wzrok i składając ręce jak do modlitwy.

        Izaura zajęła się czytaniem, więc Quill poświęciła ten czas na obejrzenie pokoju. Niezbyt dyskretnie się rozglądała (co ciekawe, jakby to robiła dyskretnie mogłaby zostać uznana za szpiega, a tak to wyraźnie zaznaczała jedynie wścibskość) po pokoju. Quillithea zauważyła regały pełne książek, porozrzucane papiery… Wywnioskowała więc, że Amaranta musi być bardzo wyedukowana. “Że też ludziom się chce to czytać…”.
        - Em… - Nordkę zatkało. - Takie coś chyba ląduje w cyrkach, nieprawdaż…? - zapytała w końcu, przywołując dawne wspomnienia. Kojarzyła pół byki, pół ludzi, centaury, syreny, ale tylko… zza klatek. “Tam ich miejsce, bestyjko. Są śmieszne, bo są inne”, powtarzał jej przyszywany ojciec.
        - Mój ojciec był właścicielem cyrku, jak jus wspomniałam. Widziałam wszyskie te istoty - oświadczyła Quill, pozwalając sobie zajrzeć do książki w celu ujrzenia ilustracji. - Zamykalicmy je w klatgach. Papa mówił, ze robilicmy to dla ich dobra - dodała, podnosząc wzrok na Izaurę. Pominęła jednak kwestię, że ludzie przychodzili się śmiać z tych istot. Mimo że teraz są inne czasy, dawniej “inność” była atrakcją.
        - Trido jetz dobry. - Podczas rozmowy o duchach i upiorach, Quill nie mogła się powstrzymać przed wtrąceniem na temat swojego opiekuna. Co prawda może nie był do końca upiorem… Aczkolwiek ciągle pozostawał martwy.
        - Śpią na leżąco. Widziałam. Opowiedzieć ci coś jeszcze? - zapytała Quill, widząc szczere zainteresowanie dziewczyny na te tematy. - Co chciałam powiedzieć… Co ty na to, aby wybrać się na spacer i się lepiej poznać? Skoro wiesz… Rzekomo jesteśmy siostrami… - Nordka musiała wykrzywiać twarz we wszystkie strony, aby się nie przejęzyczyć. Trido zaśmiał się w jej głowie.
        Niedługo kurtyna opadnie.
Avatar użytkownika
Quillithea
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe, Aureola, Rheyaen,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.
Wygląd: Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ... (Więcej)
Uwagi: Dawniej Quillithea porządnie uszkodziła sobie język, przez co została zmuszona do mówienia z dziwnym i nieznanym nikomu akcentem. Nie potrafiła również dobrze wypowiedzieć kilku prostych ... (Więcej)

Postprzez Amaranta » Pt lip 27, 2018 10:45 pm

Amaranta starała się jak mogła przemówić do Siyne, złapać z nią jakąś nić porozumienia, ale nic nie szło dobrze. Mało tego, śmiało można było mówić o beznadziejności ów sytuacji, ale mroczna elfka była już pewna, że ma do czynienia ze swoją siostrą i nie miała zamiaru jej opuścić.

- Proszę cię, nie żartuj. Chyba nawet nie chcę wiedzieć, jak długo jej nie brałaś – skrzywiła się spiczastoucha. Nie miała nastroju do żartów, szczególnie takich dosłownie niesmacznych – Ty? Pobrudzisz? Izaura może i jest krasnoludzicą, ale przynajmniej pilnuje by dbała o higienę – westchnęła Ama.

Oczywiście Izaura oazą spokoju nie była, więc zaatakowała wampirzycę, a czarnoskóra jak zwykle musiała stać na straży porządku i zapobiec, już chyba po raz kolejny, bojce.

- Nie akceptuję przemocy, to nie jest droga do porozumienia. Nie jest nią też obrażanie mojej siostry, przecież jest kobieca, nie wpędzaj jej w kompleksy, bo będziesz musiała ją z nich wyciągać, nie wiem jak ale dopilnuję, byś naprawiła swoje błędy – mówiła już z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie. Nordka była mentalnie taką trochę zbuntowaną nastolatką, a z takimi to niekiedy naprawdę ciężko, oj ciężko.

Nie czekała dłużej i magicznie zaczęła lewitować nieumarłą na zewnątrz ku balii z wodą. Nie wystarczało to ani trochę, po chwili było w niej czarno. Ama więc również magicznie uniosła całą wodę w powietrze i wylała gdzieś niedaleko, po czym przyniosła kilka wiader czystej wody ze studni. Czynność tę musiała wykonać chyba z kilkanaście razy, dlatego pod koniec już nawet nie latała tam i z powrotem, tylko machała rękami w ściśle określony sposób, by wszystko załatwiła magia przestrzeni.
W końcu woda nie zmieniała tak bardzo koloru, teraz trzeba było umyć pijaczynie włosy. W czym również pomogły lewitujące wiaderka z wodą, których zawartość była wylewana na głowę nieumarłej. Po pewnym czasie jej włosy były już lśniąco białe, a skóra szara, nawet jaśniejsza od skóry Amaranty, niebywałe!
Wszystko by szło dobrze, ale biologiczna siostrzyczka nie mogła powstrzymać swoich niemiłych komentarzy.

- Bałam się ich ściągać, jeszcze znalazłabym tam jakieś robactwo, dlatego wrzuciłam cię w nich do bali – odparła z przekąsem – Ale teraz można je już ściągnąć – uczyniła to z pomocą magii i poszła po nieco mniejszą balię, w której przystąpiła do mycia ubrań – Za chwilę znajdę ci coś suchego do ubrania albo… - uśmiechnęła się, wymyślając kreację. Rozmyślania przerwało marudzenie Siyne – Aż taka niesprawna nie jesteś. Prasmok rączek nie dał? Wymyj się porządnie do końca, a ja ci coś wyczaruję do ubrania.

Skupiła się do maksimum, wyobrażając sobie zwiewną czerwoną sukieneczkę z krótkimi, lekko pofalowanymi rękawkami i uroczym czarnym pasem w talii, bez zbędnych ozdobników. To by moglo wystarczyć.
Tuż nad Amą zaczęly błyskać czerwone drobinki, skupiały się coraz bliżej siebie niczym armia świetlików. Powoli zaczęły tworzyć zarys sukienki. Łączyły się w coraz większe plamy, niszcząc puste przestrzenie. Tak właśnie powstało ubranie dla Siyne, które, gdy tylko zostało do końca wykreowane, spadło prosto na wyciągnięte do przodu ręce elfki.
Podeszła ona ze swym tworem do nieumarłej i go jej pokazała.

- To będzie ci idealnie pasować, co sądzisz? – uśmiechnęła się, choć miała ochotę z nerwów spoliczkować swoją siostrzyczkę.
Avatar użytkownika
Amaranta
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Izaura, Set, Azalia, Tean, Adiraella, Melodia,
Rasa: Mroczna elfka
Aura: Bardzo silna, magiczna emanacja, która przybrała kolor srebra przeplatanego gdzieniegdzie grubszymi pasmami miedzi, lecz gdyby się przyjrzeć, można dostrzec plamki w kolorze barachitu z kobaltowymi oczkami. Aurę otacza poświata przypominająca kłębek dymu w kolorze szafiru, z którego to wymykają się obsydianowe obłoczki. Wokół można wyczuć woń igliwia i suchych liści, ale gdzieś pośród tych zapachów można wychwycić aromat świeżych ziół i roślin, a także zapach starych ksiąg noszących w sobie ogromną wiedzę. Wokół aury można usłyszeć prawdziwą symfonię dźwięków, w której najbardziej wybija się pojedynczy, głęboki ton, który lekko buczy wybijając się pośród innych nut. Oprócz tego do uszu dobiega cichy szept, który recytuje poemat o Prasmoku, a tłem tych dźwięków jest muzyka dobiegająca gdzieś z daleka. Przez tę mieszankę nut, można doznać wielu niespodziewanych uczuć. Wrażenie spadania, uczucie spełnienia to tylko niektóre z nich. Gdyby tak pokusić się na dotknięcie tej nietypowej aury, można odczuć, że jest bardzo miękka, giętka elastyczna, poddająca się najmniejszemu dotykowi. Jej faktura jest dosyć chropowata, a przy tym bardzo ostra. Pomimo tego, że wokół niej z reguły panuje przyjemne ciepło, czasem można wyczuć coś chłodnego, lecz jest to tylko zasłona, za która skrywa się prawda. Smak jaki aura pozostawia na języku jest łagodny, tworzy go mieszanka goryczy i kwasowości, a przy tym wywołuje uczucie lepkości.
Wygląd: Amaranta charakteryzuje się dość wychudzoną sylwetką, dodatkowo jest bardzo wysoka (ok.2 metry). Ze swojej biologicznej rodziny miała najciemniejszą, szarą skórę. Tak jak jej siostry, posiada niezwykle białe włosy po prawdziwej matce. Są proste, zarzucone na lewą stronę, lekko opadają jej na twarz. Nawet jej brwi są równie białe. Natomiast oczy to ma ona jedyne w swoim rodzaju. ... (Więcej)

Postprzez Siyne » Pt lis 16, 2018 6:10 pm

        Póki nie musiała nic robić, a Amaranta siedziała cicho, pozwoliła sobie na moment zamknąć oczy i odpłynąć myślami. To znaczy, i tak musiała zamknąć oczy, bowiem woda pluskała wszędzie za sprawą siostrzanej magii, ale teraz robiła to także po to, by pozwolić dźwiękom wody objąć ją i zabrać z tego miejsca i tej sytuacji. Faktycznie, od roku chyba nie brała kąpieli, nie obchodziło ją to w końcu, nic dziwnego, że zapomniała jak to jest, gdy ciało pokrywa woda. Nawet jeśli ta woda musiała być wymieniana kilkadziesiąt razy ze względu na zanieczyszczenia, jakie nieumarła przyniosła na sobie, to jednak doświadczenie to przywołało wspomnienia sprzed porwania siostry. Odległe… Nieosiągalne.

        Poczuła się zła, wściekła, tylko na kogo? Na nią? Na siebie? Na porywaczy? Nie, to nie było ważne. Musiała się odciągnąć od tego. Z tego też powodu postanowiła być wredna, rozciągając się jak jakaś rozpieszczona dziewucha i domagając się pielęgnacji ręcznej. Na efekty nie trzeba było czekać długo, bowiem Amaranta dosyć szybko odpowiedziała. Niestety, ku niezadowoleniu wampirzycy, żywa mroczna elfka zdołała zachować spokój, a nawet odpowiedzieć w równie złośliwy sposób.

        Wbrew złośliwościom Amaranty, obyło się bez złóż robaków, jedynie bród i smród, czyli nic dla Siyne niezwykłego. Niestety jednak, wbrew nadziejom wampirzycy, Amaranta tylko wyczyści jej ubrania, a ją samą skazała na samodzielne doszorowanie. Nie, żeby było to złe, ale pijaczyna miała nadzieje upokorzyć przy okazji swoją siostrę, albo przynajmniej zrobić jej na złość jeszcze raz.

- Niech ci będzie. Ale dla jasności, mam głęboko w czterech literach to że mi kazałaś. - Zaczęła mówić, a w międzyczasie oddała się jakże zapomnianej czynności o nazwie higiena osobista. - Robię to dla alkoholu, do którego stoi jedna jedyna przeszkoda, czyli ty.

        Widać było, że znacznie chętniej zajęłaby się chlaniem niż czymś tak trywialnym, jak oczyszczaniem własnego ciała. Na jej twarzy malował się bowiem wyraz zdenerwowania, które krok dzielił od rzucania przekleństwami na lewo i prawo. Nie wspominając o tym, że chyba siłą musiała trzeć o swą skórę, żeby pozbyć się wciąż przylegającego do niej syfu, co pewnie też jej działało na nerwy, bo w końcu wydłużało to cały proces.

        W międzyczasie, w ramach życzliwości tak mocnej, że aż kłującej w odbyt, Amaranta wyczarowała jej tymczasowe ubranie. Suknia, czerwona, trochę pospolita, ale całkiem ładna. Trzeba przyznać, wampirzyca aż na moment przestała, wpatrując się w świeżo powstałą kreację. O czymś myślała, ale nie dało się jej zrozumieć, bowiem przybrała dosyć niesprecyzowany grymas, jakby wahała się co odpowiedzieć.

- Daj mi skończyć, to zaraz sprawdzę, czy się nadaje.

        Wróciła do szorowania. Woda wciąż wyglądała jak woda, a nie szlam, i stan ten nie zmieniał się. Oddech wampirzycy wciąż pewnie jest uznawany za jeden z potężniejszych kataklizmów tego świata, ale ciało już pachniało znośnie, ba, niemal lśniło czystością. Siyne to zauważyła, dlatego też, po kilku ostatnich ruchach rąk, które opłukały po raz ostatni jej ciało, wstała i wyszła z bali.

        Niemal natychmiast, nie dając Amarancie czasu na reakcję, sięgnęła mokrą ręką po suknię… Która posłużyła jej za ręcznik. Wyszorowała się do sucha, a przemokniętą kreację rzuciła gdzieś w błoto, jak starą szmatkę która już nie nadawała się do niczego więcej.

- Nie wierzę, że to mówię, ale jak na kogoś tak nieutalentowanego, jak ty, robisz świetne… No dobra, kogo ja oszukuje, do dupy te łachmany były, szorstkie strasznie. Plus nie lubię czerwonego.

        Jak nigdy nic, ubrana tak, jak ją bogowie stworzyli, poszła do środka domostwa. Miała dość tego wszystkiego, ale skoro tu była, to mogła przynajmniej spróbować być tak uporczywą, jak to możliwe. Kto wie, może wywalą ją na zewnątrz i każą spieprzać jak najdalej? Tak, to był dobry plan, trzeba było go więc wcielić w życie.

        Na całe szczęście, dotarł do niej głos mówiący coś o spacerze, dzięki czemu wiedziała, gdzie są obie krasnoludki. Chociaż i bez tego wiedziałaby gdzie iść - po drodze bowiem zauważyła unoszącą się głowę tuż przy drzwiach do pokoju, do którego szła.

- Te, głowa, jeśli nazwę cię zakutym łbem, to to jest obelga czy po prostu tak na ciebie mówią? - Rzuciła w stronę tego, co zostało z trolla. Nie zatrzymała się jednak dla niego, bo dręczenie kogoś, z kogo zostało tak mało, bez wątpienia nie byłoby tak ciekawe, jak granie na nerwach dwóch umięśnionych bezmózgów.

        Wparowała w pełnym negliżu do środka pomieszczenia, gdzie była zarówno Izaura, jak i Quillithea, po czym od razu przemówiła.

- O, a panowie to dokąd się zabierają? Coś o spacerze słyszałam. Po co idziecie, szukać rozumu, godności, czy wzrostu?

        Po tych słowach, jak nigdy nic rzuciła okiem na licznie książki, grymasząc przy tym strasznie. Aż po nagim tyłku się podrapała, choć nie dało to takiej satysfakcji jak wtedy, gdy była jeszcze brudna, o zgrozo!

- Ma tu cokolwiek z obrazkami, czy same nudy? Muszę czymś się zająć póki nie pozwoli mi się napić...
Avatar użytkownika
Siyne
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Evangeline, Avarralie, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion, Sargeras, Sugarro, Rubedo,
Rasa: Wampirzyca (Nieczystej Krwi), pierwotnie Mroczna Elfka
Aura: Gdyby ktoś odkrył wiek tejże postaci zdecydowanie byłby zaskoczony nasyceniem barw aury. Sama emanacja wydaję się bardzo krucha i łamliwa. Gości w niej ogrom prześwitów, chociaż podstawa mieni się w subtelnych kolorach cyny czy złota. Poświata zaś jest równie cienka, prawie niewidoczna. Odznacza się filigranowym topazem, który nie zawsze ujawni swoją obecność. Gładkie echo rozlega się w dalekiej melodii. Trudno powiedzieć czy w jakikolwiek sposób współgra z zapachem krwi. Woń ta kryje się w szumiącym niegdyś lesie, gdzie po pniach ścieka wolno czarna smoła. Aura jest miękka, zapada się pod każdą możliwą siłą tworząc sztywne kąty. Nie są one jednakże ani trochę ostre. Tępe, chropowate, szorstkie… Całkowicie nieprzyjemne w dotyku. Odstraszają swoją konstrukcją, w której kryję się twardy akcent. Smakuje bardzo prosto - nadmierną łagodnością.
Wygląd: Pijaczyna, o magicznie utrzymywanym wyglądzie, oto jak w skrócie opisać Siyne. Mierząca jeden (1) sążeń (ok. 180cm/1,8m) i ważąca półtora (1,5) centara (ok. 60kg) wampirzyca posiada niemal idealne ciało, z cechami charakterystycznymi zarówno dla mrocznej elfki, jak i wampirzycy.

Jej skóra jest ciemnoszara i gładka w dotyku, oczy głęboko czerwone, uszy elficko szpiczaste, ...
(Więcej)
Uwagi: Wokół niej roztacza się wieczny zapach alkoholu, szczyn i innych nieczystości. Jej oddech temu nie ustępuje ani na krok. Istoty piekielne mogą odczuć, iż emanuje od niej piekielna magia, ... (Więcej)

Postprzez Izaura » Pn gru 31, 2018 2:19 pm

Izaura ignorowała fakt, że jest bacznie obserwowana, robiła to specjalnie, wciąż była podenerwowana całym zajściem, nawet jeśli powoli jej przechodziła złość.

- To musi być dziwne, mieć podopieczną, która ma całe ciało, będąc latająca głową, nie zazdrościsz jej czasem? – spytała ze złośliwym uśmieszkiem Trido. – No! Teraz trochę prywatności – skwitowała wyrzucenie za drzwi nietypowego towarzysza jej bliźniaczki.

Krasnoludzice nieco bawił problem z wymową u tej obcej i specjalnie tego nie kryła, ale gdy ta pokazała jej język, skrzywiła się, nie wyglądał najlepiej.

- Ouh… Czemu ktoś ci to zrobił? To trochę głupie, chyba że miałaś o czymś nikomu nie mówić… - rzuciła jej podejrzliwe spojrzenie.
Jednakże szybko straciła zainteresowanie i wróciła do książki. Nie miała ochoty na konflikt w tej chwili, jej topór został w salonie, a jej nie chciało się ryzykować i po niego pobiec, albo by oberwała, albo ta blondyna by jej uciekła. Jednym okiem jednak co chwilę sprawdzała, co jej rzekoma siostra knuje.

Ponoć jednak nieładnie było tak ignorować gościa, nawet nieproszonego, więc Izaura postanowiła jakoś zacząć rozmowę jednak, zwłaszcza że ją samą również zaczynała drażnić ta cisza.

- Czy ja wiem, Amaranta mówi, że każdy powinien być wolny i mieć prawo do życia… - stwierdziła zamyślona, Ama naprawdę była całkiem inna od typowych mrocznych elfów ukazanych w tej księdze. – W sumie trochę ci zazdroszczę, na pewno widziałaś kawał świata, a ja… pustynia i pustkowie i żadnych podróży, żadnych przygód, pościgów, ucieczek, walki! – rozmarzyła się nordka, po czym dotarł do niej sens słów Quil. – Zamykaliście je dla ich dobra? Dlaczego? Były… dzikie? Nierozumne jak zwierzęta? - dopytywała, to, co mówiła Quilithea, nie stawiało jej w dobrym świetle, chyba że miała jakieś sensowne wytłumaczenie.

Gdy wspomniała o upiorach, jej bliźniaczka oczywiście musiała wspomnieć o Trido, dość adekwatny temat, więc nie miała za złe.

- Może i tak, chyba niewiele by mógł złego zdziałać jako latająca głowa – zachichotała. – Na leżąco… ciekawe – Pewnie dużo podróżowałaś, chętnie posłuchałabym o świecie – w końcu to się stało, Izaura spuściła z agresywnego tonu i nawet przyjaźnie się uśmiechnęła, cud!

Na propozycję spaceru skinęła głową, po czym zrobiła palcem gest, by ta dała jej chwilkę i wybiegła z pokoju. Zrobiła to w ten sposób, bo mimo zmiany nastawienia wciąż jej nie do końca ufała. Szybko wróciła, trzymając swój ukochany topór, jak już miała gdzieś iść to na pewno nie bez niego.

- No to chodźmy- powiedziała pewnie Izaura. – Umiesz jeździć konno? Mogłabym ci przedstawić Widmo, to mój ogier – powiedziała dumnie.

Ruszyły powoli na zewnątrz, ale musiały trafić na Siyne, lepiej być nie mogło, a Izaura już zaczynała odzyskiwać humor… Niestety ta śmierdzielka, która o dziwo była teraz czysta, co było widać aż za dobrze na jej nagim ciele, znowu postanowiła podokuczać krasnoludzicom.

- Słuchaj no, ci „panowie” zaraz cię zerżną toporami, jak się nie usuniesz z drogi – zagroziła jej Izaura.

Topory… Właśnie, nordka spojrzała na broń swojej bliźniaczki, wyglądała praktycznie identycznie, czy topory również były bliźniakami?! Trzeba będzie o to zapytać i porównać, ale tymczasem miały na głowie ten stos nieszczęść połączony z kulturą, którą mogłaby zawstydzić nie jednego krasnoluda.
Izaura kopnęła wampirzyce w pośladki tak mocno, by ją przewrócić i zamknąć drzwi od pokoju Amaranty.

- Nie będziesz grzebać pokoju mojej siostry, ona kocha te książki i nie dam ci ich zniszczyć – rzuciła groźne spojrzenie Siyne. – Amaranta! – zawołała, by mroczna elfka przyszła i sama niańczyła tę krwiopijczynie od siedmiu boleści.

Gdy spiczastoucha przyszła, bliźniaczki wreszcie mogły w spokoju wyjść na zaplanowany wcześniej spacer, Izaura kierowała się w stronę pasących się koni, jeśli Quil nie chciała się przejechać, mogła je chociaż zobaczyć, a skoro wyglądają tak samo, to Widmo mógłby okazać swój krnąbrny charakter i tej nieznajomej. Blondynka na to liczyła, w końcu pogodziła się częściowo z sytuacją, ale nie znaczyło to, że ułatwi bliźniaczce rozwój ich przyjaznej, siostrzanej relacji. Musiała sprawdzić granice jej wytrzymałości, dopiero wtedy naprawdę poznaje się człowieka.

- Zauważyłam, że twój topór jest bardzo podobny do mojego, myślisz, że zrobiła je ta sama osoba?
Avatar użytkownika
Izaura
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Set, Azalia, Tean, Adiraella,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja ta odznacza się barwą ciemniejącego żelaza, którą otaczają giętkie sznury szmaragdowej poświaty. Jest mocna i silna, twarda i niezależna. Czytelnik rzadko kiedy będzie miał okazje zapoznać się z ostrymi cięciami, czy też z trudem odnajdzie wypolerowane gładzie, jednakże nie można zaprzeczyć ich istnieniu. Pachnie ważonym piwem z goździkami, co ściśle wiążę się z pozostawiającą suchością w ustach. Pękające wargi jednak toną w gorzkich smakach i tańczącej pikanterii.
Wygląd: Już z góry można stwierdzić, iż jej uroda nie jest zbyt typowa jak dla krasnoludki. Nordka może się poszczycić byciem całkiem wysoką jak na przedstawicielkę swojej rasy (mierzy aż 1,5 m! Czyli około o 0,3 m więcej od przeciętnego mieszkańca Północy). Posiada także bardzo widoczne, spore umięśnienie, które jest wynikiem tego, że niemal cały czas gdzieś biega, walczy, ... (Więcej)

Postprzez Quillithea » N kwi 14, 2019 6:25 pm

        Quillithea uśmiechała się wprawdzie uroczo - żaden jej gest, żadna mina nie mogła zostać zachwiana. Kobieta zachowywała się jak wzór wszelkich cnót. Nawet gdy jej bliźniaczka jej dogryzała, nordka ciągle spoglądała na nią z iskierkami lekkiego rozbawienia i sympatii.
A mówią, że oczy są zwierciadłem duszy. To bardzo mylne stwierdzenie…
        - Ona ma ciało, ja nadrabiam mózgiem - odparł Trido z zadziornym uśmiechem. Prowokował swoją podopieczną, rzecz jasna. Amatorka w tym momencie zawahała się i obrzuciła upiora morderczym spojrzeniem, jednakże Quil nie jest jakąś podrzędną aktoreczką.
        - Dlatego od myslenia mam ciebie, Trido - powiedziała życzliwie, spoglądając w stronę ducha. Dosłownie chwilę później jej opiekun został wyrzucony z pokoju. Jaka szkoda, ominie go reszta przedstawienia.
        - Wypadek. Nawet go nie pamiętam. - Quillithea wzruszyła ramionami. - A so tu ukrywać? - odrzuciła. Krasnoludzica ciągle była brana za osobę niegodną zaufania. Aż powietrze było gęste od podejrzeń. “No dalej”, myślała nordka. “Powiedz, w czym ci przeszkadzam”.
Czy to dobrze zamykać istoty w klatkach? Czy to źle? A czym się różni dobro od zła? Są to dwa uzupełniające się pojęcia, utworzone tylko dla spokoju społeczeństwa alarańskiego. Albowiem zło musi być karane, a dobro nagradzane. Czemu zatem to dobrzy cierpią, a źli dostają aż nadto szans na życie?
        - Zamykalismy je, bo takie były casy. - Głos nordki zrobił się nieco poważniejszy. Specjalnie lekko uchyliła kurtynę, choć ani na chwilę nie wypadła z roli. - Wyobraź to sobie. Jesteś zamknięta w tym domoctwie, nie widziałaś siwiata. Dlasego? Bo na zewnąc jes niebezpiecnie? Zabiliby cię zli ludzie? Mój ojciec chciał uchronić gatunki, na które ludzie do dzis tak kochają polowatz. Gdyby nie on, na ziemi pewnie nie chodziłyby sentaury - zaapelowała spokojnie, wpatrując się w Izaurę z powagą.
Kłamstwo ubrane w szlachetne szaty zawsze staje się prawdą w oczach odbiorcy. Quillithea zawsze miała szacunek do swojego ojca, właściciela cyrku. Nigdy nie powiedziałaby o nim złego słowa.
        - W takim razie może wyruszys dalej ze mną, w góry? - padła propozycja z ust nordki, a jednocześnie prawie padł moment kulminacyjny. Skoro obie są bliźniaczkami, odpowiedź znajdą tam, gdzie żyje ich rasa. A Quil sama jej nie znajdzie.

        - Niestety, nie potrafię… Ale chętnie posnam Widmo - rzekła spokojnie, podążając za swoją siostrą. Niefortunnie obie musiały trafić na wampirzycę, która parodiowała całkiem naga po mieszkaniu. Quillithea westchnęła, zasłaniając lekko twarz ręką.
        - Na Prasmoka, ubiez się w coś, bo naprawdę, chwalić się nie mas czym… - powiedziała blondynka. W tym momencie kurtyna opadła niemal całkowicie; Quillithea spojrzała na Syine z wypisanym mordem w oczach. Choć to była sekunda, myśli nordki można było łatwo odczytać z jej zasłoniętej twarzy. A zastanawiała się ona w tej chwili, czy z szyi wampirów także tryśnie tyle krwi, ile z ludzkiej po dekapitacji, czy wystarczy, by wykarmić pobratymców…
Trido z cichym westchnieniem zniknął. Zaszył się w ciemności, aby móc z niej wyskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.

        Po wyjściu z domku, obie nordki ruszyły w kierunku koni. Quillithei ten widok skojarzył się z cyrkiem. Była tylko jedna różnica.
Zwierzęta nie pasły się w łańcuchach.
        - Cy ja wiem? Jeśli są bliźniacze, to byłby ogromny zbieg okolicności, że obie je posiadamy. Jednak… Moze mają spesjalne zdolnoźci? - zastanowiła się nordka, obserwując bacznie konie na pastwisku.
Czas zacząć kolejny akt, moi widzowie!

        Trido w mieszkaniu uśmiechnął się w ciemności. Musiał teraz działać bardzo szybko.
        - Pani Amaranto… - zaczął niepewnie, wyłaniając się z kryjówki. Jego mimika twarzy wydawała się szczerze zatroskana. - Czy pani również czuje ten zapach…?

        Konie zaczęły wierzgać i rżeć przeraźliwie. Quillithea zaciągnęła się powietrzem i rozszerzyła oczy.
        - Siarka! - krzyknęła i odwróciła się w kierunku domku. Czas na ukazanie heroizmu jej postaci. - To piekielni…!
W te pędy ruszyła tam, skąd przed chwilą wyszła razem z siostrą. Przerażenie odbijało się w jej oczach, a topór dumnie zalśnił w jej dłoni. Kiedy już wbiegła do domu, dach trzasnął i niespodziewanie zapłonął. Wybuch powoli rozprzestrzeniał się po pozostałych pokojach. Quillithea zatkała usta i nos dłonią, żeby przedwcześnie nie szczeznąć. Jeszcze nie pora.

        Po kilku chwilach Quill wyszła razem z Amarantą pod ręką. Obie były całkiem pokryte resztkami kurzu i sadzy. Syine prowadził natomiast Trido, choć prędzej to wyglądało jak marna imitacja pomocy. Duch popychał ją po prostu, aby stawiała kolejne kroki ku ratowaniu życia. Wzrok nordki mówił sam za siebie. “Ona mogła sobie tam zdechnąć”.
Akcja ratunkowa odbyła się pomyślnie. Może nie dla domu, który teraz za ich plecami płonął sobie w najlepsze, wysyłając informacje drapieżnikom, że tutaj czeka przypieczone jedzonko.
Avatar użytkownika
Quillithea
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe, Aureola, Rheyaen,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.
Wygląd: Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ... (Więcej)
Uwagi: Dawniej Quillithea porządnie uszkodziła sobie język, przez co została zmuszona do mówienia z dziwnym i nieznanym nikomu akcentem. Nie potrafiła również dobrze wypowiedzieć kilku prostych ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Ruiny Nemerii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron