[W pobliżu domu przy cmentarzu] Poszukiwania


Miasto które niegdyś tętniło życiem, zniszczone po Wielkiej Wojnie dziś jest miastem nieumarłych... tutaj za każdym rogiem czai się cień. Długie ulice, tajemnicze zakamarki opuszczonych ogrodów i domów. Wampirze zamki, komnaty luster, rozległe katakumby i tajemne mgły zalegające nad miastem. Jeśli nie jesteś jednym z tych którzy postanowili żyć wiecznie strzeż się, bo możesz już nigdy nie wrócić do swojego świata!

Postprzez Quillithea » Wt lip 04, 2017 2:04 pm

        Quillithea gotowa była na wszystko – na spotkanie rodziny nekromantów, na chore umysłowo skrzaty, ale to przerosło najśmielsze oczekiwania nordki. Szeroko otworzyła usta, pragnąc znowu lamentować nad swą niedolą i tragicznym losem, jaki wymyśliła sobie w jednej chwili, lecz widząc wyraźne zaskoczenie białowłosej kobiety w progu, zaniemówiła.
        - Przepraszam bardzo, żie zakłacam spokói… - mamrotała, dając upust swemu przyzwyczajeniu i przekształcając słowa na dobrze znany jej język.  Kiedy natomiast usłyszała śmiech Trido, szybko opanowała usta i zacisnęła je w wąską kreskę. Niespodziewanie na progu drzwi pojawiła się kolejna białowłosa kobieta, bardzo podobna do gospodarza domu – bo w mniemaniu Quill ta pierwsza dama, która otworzyła jej drzwi, była właścicielką mieszkanka. I z pojawieniem się kolejnej nieznajomej w głowie nordki ukazały się nowe historie, nowe plany; zaginiona siostra, matka rozpustnica, ojciec, który ją sprzedał… Doprawdy, mogłaby być gwiazdą teatru z oczami, jakimi spoglądała na białowłose. Gdyby nie fakt, że je zamknęła, czując obleśną ciecz na całym ciele. Przetarła twarz w nadziei, że cokolwiek ujrzy, lecz i to mało dawało. Krew była lepka, a umiejętność dedukcji i domyślność Quill pozwoliły jej odgadnąć, z kim ma do czynienia. Wampirzyca zaczęła narzekać, co dało blondynce kolejne powody do ucieczki.
- Dom wariatów! – powiedział Trido, co usłyszała tylko jego właścicielka. W myślach zgodziła się z trollem, lustrując spojrzeniem obie kobiety. Nawet zbryzgana krwią nie zdjęła maski pokrzywdzonej podróżniczki. Cóż za doskonała gra aktorska! Quillithea była z siebie bardzo dumna. I powinna dostać medal, że pomimo oblania jej krwią, nie wypadła z roli.
        - Wybaczcie mi, drogie panie – rzekła, kłaniając się lekko i spoglądając na buty Amaranty. – Nie chciałam zakłócać waszego spokoju. Szukam tylko… - Zaniemówiła, widząc siebie. To lustro? Nie, lustro zachowywałoby się jak ona. Robiłoby to, co robi ona. A ta tutaj… Ta tutaj to była jej doskonała, czysta kopia! Dotykając noska młodej nordki, tym bardziej wpłynęła na emocje kobiety. Te same oczy, włosy, postawa… Wszystko! Quillithea cofnęła się powoli.
        - Ej, ej, ej, ej, ej – mówiła, szukając jakiegoś logicznego wyjaśnienia. – Co to ma być? Jesteś tym leśnym dziadostwem, co może się zmieniać w co kce? – Już nie panowała ze zdziwienia nad wymową. – Kim jesteś? I dlaczego mnie małpujesz? Trido, co to ma znaczyć?!
- To jest nord. – Towarzysz Quill zignorował zakłopotanie swej pani, nie przypomniał jej nawet o zasadach dobrego wychowania, o poprawnej wymowie… O niczym. Sam zaś był zafascynowany tym zjawiskiem i ujawnił się, oglądając nowo poznaną krasnoludzicę. Quillithea zmarszczyła brwi, próbując jakoś przywrócić maskę nieszczęśnicy. Zaskoczenie jednak wywarło na nią dziwny wpływ. Kim był jej klon? Czy wszystkie nordy wyglądają po prostu tak samo? Pozostawiona z tymi pytaniami czekała na odpowiedź kobiet.
Avatar użytkownika
Quillithea
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.
Wygląd: Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ... (Więcej)
Uwagi: Dawniej Quillithea porządnie uszkodziła sobie język, przez co została zmuszona do mówienia z dziwnym i nieznanym nikomu akcentem. Nie potrafiła również dobrze wypowiedzieć kilku prostych ... (Więcej)

Postprzez Amaranta » N lip 09, 2017 10:06 pm

Amaranta skrzywiła się nieco widząc jak łapczywie pije nieumarła, musiała być naprawdę spragniona. Elfka jednak nie komentowała, czekała cierpliwie licząc, że teraz będzie można wyciągnąć od pijaczyny jakieś informacje mogące się okazać przełomowymi. Zastanawiała się, czy nie zaproponować jej chusteczki, by mogła otrzeć swą twarz, ale… jej zapach wskazywał na to, iż raczej nie gustowała w czystości.
Zresztą teraz i tak najważniejsze było porządne opatrzenie rany Izaury, ah ta jej porywczość. Mroczna elfka wprost nie wyobrażała sobie jak krasnoludzica mogłaby sobie poradzić w życiu sama, prędzej czy później wpadłaby w jakieś tarapaty. Teraz przynajmniej może nad nią czuwać.
Słowa Siyne ją zdenerwowały, nie okazała jednak tego po sobie i skupiła się na tym, co trzeba. Gdyby sytuacja była odwrotna i Izaura usłyszałaby coś takiego to najpewniej rzuciłaby się na spiczastouchą. Nie było w niej krzty empatii, nie dość, że nordka prawie się zabiła, by zaspokoić głód krwiopijczyni to, wyżej wymieniona jeszcze domagała się więcej, co za wstrętna kobieta. Przynajmniej wiedzieli już jak ma na imię, ale to i tak niczego nie rekompensowało.
Jakby tego było mało, po opanowanej sytuacji z raną wpadła sobie na herbatek istna kopia Izaury, tylko trochę brudna, a jeszcze wczoraj miały tak spokojne życie… Dobrze, że Kvaser był przy krasnoludzicy, bo w tej chwili w razie czego spiczastoucha nie mogłaby odpowiednio zareagować, za wiele tego wszystkiego.
Nie zwróciła uwagi na stojącą tuż za nią szaroskórą, dlatego też, gdy cofnęła się o krok, by wpuścić tak bardzo znajomego i równocześnie obcego gościa, nadepnęła pijaczynie na stopę.

- Ojć, przepraszam – powiedziała w naturalnym odruchu dobrze wychowanej osoby i odsunęła się nieco dalej od swej rzekomej siostry, na całe szczęście, bo gdyby nie to zostałaby opluta krwią i wampirzą śliną co byłoby okropnie niehigieniczne. Szkoda jej trochę było przybyszki czyli tej, która stała się ofiarą szoku nieumarłej. Nie dość, że wybłocona to teraz jeszcze wyglądała jakby kogoś zamordowała.

Zresztą sama Amaranta nie lepiej. Ukradkiem zerknęła na swe dłonie, na nich również widniała krew nordki, ale dzięki czarnej niemal jak węgiel skórze, nie było to aż tak widoczne.
Z szoku wyrwało ją zachowanie wampirzycy, rzuciła kuflem, to można jeszcze wybaczyć tej niewychowanej istocie, ale białowłosa miała już stanowczo dość obrażania jej siostry.

- Słuchaj Siyne. Uważam, że zachowujesz się karygodnie, jesteś w gościach, dostałaś krew, jeszcze ci mało a na dodatek obrażasz moją siostrę, a skoro czułe słowa nie działają, będę zmuszona użyć argumentów siłowych, nawet jeśli za nimi nie przepadam – to mówiąc, zamachnęła się i z płaskiej ręki solidnie przyłożyła pijaczynie w policzek.

Na szczęście wykończona wszystkim nieumarła poszła ułożyć się na sofę i uciąć sobie drzemkę, będzie nieco spokojniej, chyba.
Teraz musiała wyjaśnić chwilę temu przebudzonej siostrze, że to nie jej magia.

- Nie Izauro, nie władam taką magią, by móc zrobić coś takiego, no i nie miałabym żadnych powodów ku temu.

Chciała odwrócić się do Kvasera, spytać go, czy to może jego sprawka, ale… On wyparował, dosłownie, przed chwilą jeszcze tu stał a teraz nic tylko… jakaś dziwna pożółkła karteczka. Elfka podeszła do niej i podniosła, od razu przeczytawszy wiadomość, jaką zawierała. Zdziwiła się nieco, to dość nieoczekiwane i pomyślała, że dość niepasujące do stylu mężczyzny, ale cóż mogłapowiedzieć, znała go niecały dzień. Trochę posmutniała, wprawdzie nie zdążyła się między nimi nawiązać bliższa relacja, ale to i tak było sporym zaskoczeniem dla Amy, choć może to i lepiej, bo gdyby zniknął tak dłuższy czas później, bolałoby to pewnie bardziej.
Teraz i tak powróciła do obu nordek patrząc to na Izaure, to na tę drugą. Przeczesała palcami swoje białe włosy opadające na twarz. Nie miała pojęcia co robić, o takich sytuacjach nie pisano w żadnej książce!

- Dobrze, już dobrze, oddychaj Amaranto, uczucia na wodzy, teraz trzeba zachować zimną krew, kto wie, czy się na siebie nie rzucą… - wypuściła powietrze ustami, by się nieco uspokoić.

Chciała odpowiedzieć za swą siostrę, że nie jest ona maie, ale ugryzła się w język, chwilowo nie chciała się wtrącać, ale jak zobaczyła latającą głowę… Przyłożyła ręce do twarzy skrywając ją w nich, po czym zabrała licząc, iż to coś magicznie zniknie… ale nie. To nie był sen, to wszystko działo się naprawdę.

- Co to za… duch? – odczytała aurę stworzenia i mocno się zdziwiła, duch bez ciała w formie głowy, z tym też się nigdzie nie spotkała, poczuła się jak nowicjuszka w dziedzinie magii i istot magicznych. Westchnęła cicho i czekała na rozwój sytuacji.
Avatar użytkownika
Amaranta
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Izaura, Set, Azalia, Tean, Adiraella, Melodia,
Rasa: Mroczna elfka
Aura: Bardzo silna, magiczna emanacja, która przybrała kolor srebra przeplatanego gdzieniegdzie grubszymi pasmami miedzi, lecz gdyby się przyjrzeć, można dostrzec plamki w kolorze barachitu z kobaltowymi oczkami. Aurę otacza poświata przypominająca kłębek dymu w kolorze szafiru, z którego to wymykają się obsydianowe obłoczki. Wokół można wyczuć woń igliwia i suchych liści, ale gdzieś pośród tych zapachów można wychwycić aromat świeżych ziół i roślin, a także zapach starych ksiąg noszących w sobie ogromną wiedzę. Wokół aury można usłyszeć prawdziwą symfonię dźwięków, w której najbardziej wybija się pojedynczy, głęboki ton, który lekko buczy wybijając się pośród innych nut. Oprócz tego do uszu dobiega cichy szept, który recytuje poemat o Prasmoku, a tłem tych dźwięków jest muzyka dobiegająca gdzieś z daleka. Przez tę mieszankę nut, można doznać wielu niespodziewanych uczuć. Wrażenie spadania, uczucie spełnienia to tylko niektóre z nich. Gdyby tak pokusić się na dotknięcie tej nietypowej aury, można odczuć, że jest bardzo miękka, giętka elastyczna, poddająca się najmniejszemu dotykowi. Jej faktura jest dosyć chropowata, a przy tym bardzo ostra. Pomimo tego, że wokół niej z reguły panuje przyjemne ciepło, czasem można wyczuć coś chłodnego, lecz jest to tylko zasłona, za która skrywa się prawda. Smak jaki aura pozostawia na języku jest łagodny, tworzy go mieszanka goryczy i kwasowości, a przy tym wywołuje uczucie lepkości.
Wygląd: Amaranta charakteryzuje się dość wychudzoną sylwetką, dodatkowo jest bardzo wysoka (ok.2 metry). Ze swojej biologicznej rodziny miała najciemniejszą, szarą skórę. Tak jak jej siostry, posiada niezwykle białe włosy po prawdziwej matce. Są proste, zarzucone na lewą stronę, lekko opadają jej na twarz. Nawet jej brwi są równie białe. Natomiast oczy to ma ona jedyne w swoim rodzaju. ... (Więcej)

Postprzez Siyne » Pn sie 07, 2017 8:46 pm

        Krew. Ciepła krew. Czysta, niesplamiona zarazą krew. To, co wypiła, powoli pomagało. Wszystko mniej bolało. Głód milkł po raz pierwszy od kilku miesięcy. Nawet kac, który trzymał się jej niemal zawsze, osłabł po utopieniu w przesłodkiej cieczy z żył nordki, cieczy, która to obecnie była trawiona w wampirzym brzuszku, który niezmiernie się z tego faktu cieszył. Zaczęła żałować, że wylała to, co zostało. Że wypluła to, co miała w ustach. Nawet halucynacje by przeżyła, gdyby tylko była tak spokojna, jak teraz, gdy z twarzą w swych dłoniach wylegiwała się na sofie. Tyle że teraz wiedziała, że to nie zwidy. Głos nowo przybyłej nordki nie znikł, a wręcz przeciwnie. Niemałe zamieszanie było przy drzwiach, co dało się rozpoznać po ożywionej, i niemającej do końca sensu rozmowie, którą nieumarła słyszała.

“Jest do dupy jak zwykle. Ale nie jest tak źle, jak kilka chwil temu. Zawsze to coś. Taa...”

Przestała chować twarz w swych rękach. Westchnęła, kiedy zaczęła rozmasowywać swój policzek. Plaskacz bolał. Szczególnie że nie mogła od siebie oderwać myśli, że zasłużyła na niego. Jej wspomnienia zaczęły się klarować za sprawą krwi. Była pewna, że to ręka jej rodzonej siostry ją spoliczkowała.

“Cóż, jeden powód więcej, by się schlać przy najbliższej okazji. Ale tego bez mojej wypłaty nie zrobię. A to znaczy…”

- Ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh… - Jęk, który zirytowałby zmarłych, przeszył dom. Celowo było to niezwykle głośne, gdyż Siyne chciała zwrócić na siebie uwagę. Miała w końcu ważny komunikat do przekazania. - Będę mówić. Słyszycie?! Przyjdźcie tu do mnie, zanim zmienię zdanie. Czyli przeteleportujcie się tu, ale już! Nieznajoma też, jeśli chce przeprosiny, czy tam całusa w dupę, czy coś...
Avatar użytkownika
Siyne
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Evangeline, Avarralie, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Wampirzyca (Nieczystej Krwi), pierwotnie Mroczna Elfka
Aura: Gdyby ktoś odkrył wiek tejże postaci zdecydowanie byłby zaskoczony nasyceniem barw aury. Sama emanacja wydaję się bardzo krucha i łamliwa. Gości w niej ogrom prześwitów, chociaż podstawa mieni się w subtelnych kolorach cyny czy złota. Poświata zaś jest równie cienka, prawie niewidoczna. Odznacza się filigranowym topazem, który nie zawsze ujawni swoją obecność. Gładkie echo rozlega się w dalekiej melodii. Trudno powiedzieć czy w jakikolwiek sposób współgra z zapachem krwi. Woń ta kryje się w szumiącym niegdyś lesie, gdzie po pniach ścieka wolno czarna smoła. Aura jest miękka, zapada się pod każdą możliwą siłą tworząc sztywne kąty. Nie są one jednakże ani trochę ostre. Tępe, chropowate, szorstkie… Całkowicie nieprzyjemne w dotyku. Odstraszają swoją konstrukcją, w której kryję się twardy akcent. Smakuje bardzo prosto - nadmierną łagodnością.
Wygląd: Pijaczyna, o magicznie utrzymywanym wyglądzie, oto jak w skrócie opisać Siyne. Mierząca jeden (1) sążeń (ok. 180cm/1,8m) i ważąca półtora (1,5) centara (ok. 60kg) wampirzyca posiada niemal idealne ciało, z cechami charakterystycznymi zarówno dla mrocznej elfki, jak i wampirzycy.

Jej skóra jest ciemnoszara i gładka w dotyku, oczy głęboko czerwone, uszy elficko szpiczaste, ...
(Więcej)
Uwagi: Wokół niej roztacza się wieczny zapach alkoholu, szczyn i innych nieczystości. Jej oddech temu nie ustępuje ani na krok. Istoty piekielne mogą odczuć, iż emanuje od niej piekielna magia, ... (Więcej)

Postprzez Izaura » Wt sie 22, 2017 3:19 pm

Izaura patrzyła się na Quil, ona na nią. Wtem stało się coś dziwnego. Czerwone znamiona na ciałach obu nordek zalśniły czerwonym światłem, niebywale intensywnym. Siostra Amaranty pierwszy raz coś takiego widziała, one nigdy wcześniej nie świeciły. Dotknęła jednego na ręce, ale wszystko było w porządku poza tym niepokojącym blaskiem. Cofnęła się niemal w tym samym momencie co jej bliźniaczka.

- Leśnym dziadostwem? – zdziwiła się krasnoludzica, nie mieszkała w lesie, nie miała pojęcia o czymś takim jak maie, Ama być może, ale nie ona. Gdy elfka czytała książki, Izaura wolała ćwiczyć walkę toporem.

Robiło się coraz gorzej. Pytań więcej i więcej, odpowiedzi brak. Nie wiadomo jak reagować na to całe… zjawisko. Wyszło na to, iż to się dzieje i to nie magiczne sztuczki, ale faktycznie spotkała dziewczynę będącą jej lustrzanym odbiciem.

- Trido? Jaki Trido? Wcale cię nie małpuje tylko ty mnie! I to chyba ty jesteś tym leśnym czymś! Czemu mnie drażnisz? Chwila, ty też jesteś nordką? I co do cholery to jest?! – krzyczała, gdy zauważyła lewitującą głowę. Chwyciła swój topór i zaczęła grozić dziwnym przybyszom – Ama! Czy ja mam halucynajcę?! – skoro nie magia to liczyła, że może od utraty krwi… No przecież to byłby istny żart losu, gdyby tego dnia obie naraz znalazły swoje zaginione siostry. To niemożliwe, prawda?

Chociaż widok elfki uderzającej kogoś w twarz był niemal równie szokujący, toż to oaza spokoju była. Wszystko zaczęło się mieszać. Izaura zrobiła wielkie oczy i aż zaniemówiła. Przynajmniej Kvaser, ten wstrętny facet zniknął. To wcale nie tak, że krasnoludzica miała coś do facetów. Tylko do tych, co podkradali jej siostrę. Tych by ukatrupiła, obcięła głowy i nie tylko. Jednakże wyczuła smutek siostry i jej gniew wywołany zazdrością opadł, a zastąpiło współczucie. Może naprawdę coś mogło między nimi wykiełkować, ale on zniknął, a kichać, znajdzie innego, oczywiście, jeśli będzie on także dobry dla nordki i przez nią akceptowany, wtedy w porządku.
Wtem obwieszczenie Siyne zaintrygowało wszystkich obecnych w domu. Izaura westchnęła, ale była bardzo ciekawa więc chwyciła bliźniaczkę za rękę i pociągnęła do salonu gdzie leżała wampirzyca.

- Chodź, bo chce wiedzieć, co powie… - wytłumaczyła krótko głosem niecierpiącym sprzeciwu.

- Proszę tylko niech ona nie mówi, że jest siostrą Amaranty… Ja jestem jej siostrą, może nie rodzoną, ale ja… - błagała w myślach nie wiedząc nawet, że Quil będzie je mogła słyszeć tak dokładnie jakby wypowiedziała swe obawy zwyczajnie na głos...

W salonie zaś nordka patrzyła po kolei to na żulice, to na siostrę, to na swego klona i oczekiwała. Ta chwila była jakby świat się właśnie zatrzymał albo niezwykle spowolniło. Dłużyło się to w nieskończoność.
Avatar użytkownika
Izaura
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Set, Azalia, Tean, Adiraella,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja ta odznacza się barwą ciemniejącego żelaza, którą otaczają giętkie sznury szmaragdowej poświaty. Jest mocna i silna, twarda i niezależna. Czytelnik rzadko kiedy będzie miał okazje zapoznać się z ostrymi cięciami, czy też z trudem odnajdzie wypolerowane gładzie, jednakże nie można zaprzeczyć ich istnieniu. Pachnie ważonym piwem z goździkami, co ściśle wiążę się z pozostawiającą suchością w ustach. Pękające wargi jednak toną w gorzkich smakach i tańczącej pikanterii.
Wygląd: Już z góry można stwierdzić, iż jej uroda nie jest zbyt typowa jak dla krasnoludki. Nordka może się poszczycić byciem całkiem wysoką jak na przedstawicielkę swojej rasy (mierzy aż 1,5 m! Czyli około o 0,3 m więcej od przeciętnego mieszkańca Północy). Posiada także bardzo widoczne, spore umięśnienie, które jest wynikiem tego, że niemal cały czas gdzieś biega, walczy, ... (Więcej)

Postprzez Quillithea » Pt wrz 01, 2017 7:27 pm

        Zegar tykał, minuty mijały, ale czas zdawał się zwolnić. Wszystkie sekundy zamieniły się w godziny… Imię “Izaura” wpadło do jej umysłu, gdy tylko elfka je wymówiła. Quillithea wpoiła sobie, że tak nazywa się jej klon. Trido natomiast dumnie spoglądał na wszystkich z góry, gdyż chyba jako jedyny kompletnie nie znalazł zainteresowania w tymże spotkaniu. Widział w sytuacji tylko niezrozumiały zbieg okoliczności; dwie bliźniaczki spotkały się po latach, nawet nie wiedząc o swym istnieniu. Duch zainteresował się jednak momentem, w którym to on był w centrum uwagi. Schylił głowę (się) w geście powitania i przeprosin.
        - Moja podopieczna została zaatakowana po drodze. Nie jest zbyt pojętna, nie potrafi nawet porządnie liczyć. Wychowała się na ulicy, gdy ja zostałem stracony przed obliczem króla Ildehara z Demary. Teraz niestety jest brudna i potrzebuje pomocy, a ten dom akurat zauważyliśmy jako pierwszy. Czy łaskawi gospodarze zechcą nam pomóc? - Troll nie jest głupi. Sformułował to wszystko tak, że święte prawo gościnności obejmowało tych ludzi. A jak rzecze to prawo, jeśli się nie zaopiekujesz gościem, spadnie  na ciebie straszliwa klątwa. Quillithea zawsze słuchała opowieści Trido o ludziach, którzy zignorowali święte przykazania i zostali ukarani. Pewien kucharz dawniej, gdy dowiedział się, że przyjeżdża rodzina królewska do jego gospody (swego czasu syn mężczyzny zginął z ręki władcy), przyrządził im specjalną potrawę - zabił dziecko króla i podał mu do stołu. Od tamtego czasu kuchcik jest szczurem, który zjada własne dzieci. Jakże smutne zakończenie dla mordercy.
        - Trido jest duchem - odpowiedziała Quill, spoglądając na czarnoskórą elfkę. - Jak już mój opiekun wspomniał, został stracony. To z niego zostało. - Spuściła wzrok, by jak najbardziej okazać smutek, do tego jeszcze przełknęła ślinę. Kątem oka spojrzała na Trido, w myślach nakazują mu, aby grał z nią.
        Całe zainteresowanie Quillithei padło na jej klona; kobieta miała bardzo niewyparzony język i z góry zaczęła coś mówić. Gra aktorska nordki została zachwiana, aczkolwiek nic nie podsuwa co do niej podejrzeń; nadal na spokojnie wszyscy mogli ją uznać za przypadkową żebraczkę, która błaga o pomoc.
        - To to zmiennokształtne to - powiedziała blondynka, próbując wyjaśnić swej bliźniaczce, kim są maie. Chociaż sama nawet nie wiedziała, jak “to to” się nazywa. Dopiero w tej chwili Quilluthea spostrzegła blask swych znamion. Nieznajoma również lśniła karmazynowym światłem, która raziło w oczy i sygnalizowało “to tutaj jest darmowe jedzonko, państwo potworki z cmentarza obok!”.
Trido, o dziwo aż, również się zainteresował.
        - Maleńka, wszystko w porządku? - zapytał Troll, lecz odpowiedziało mu milczenie ze strony swej podopiecznej. Quill była bowiem zbyt zdziwiona. Nigdy nic takiego się nie wydarzyło.
        - Jeżeli nie wzięłaś leśnych liści od leśnego dziadostwa i ich nie zjadłaś, zapewne halucynacje są włęcz niemoczliwe - rzekła norkda, łamiąc język, przez co od razu została zrugana przez swego towarzysza.
        - Wręcz niemożliwe, maleńka. - Trido westchnął.

        Niespodziewanie Izaura chwyciła Quillitheę za rękę i zabrała ją do domu. Gdy tylko nordka przekroczyła próg domostwa, była już pewna, że przyjęli ją z otwartymi rękoma. Kobieta syknęła nagle, dając znak, że dalej coś ją boli. W końcu kurtyna nie opadła.
        - Nie potrzeba nawet przeplosin. - “Sama się w dupę pocałuj” w wolnym tłumaczeniu. Z jednej strony ciekawość zwyciężyła i Quillithea stanęła obok swego klona, słuchając ciemnoskórej pijaczyny. Trido niestety wzbudził zainteresowanie duchów z cmentarza, gdyż zdawał się z nimi rozmawiać przez próg drzwi. To bardzo niegrzeczne. I to bardzo podważało zasady prawa gościnności. Niegrzeczny troll.
Avatar użytkownika
Quillithea
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.
Wygląd: Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ... (Więcej)
Uwagi: Dawniej Quillithea porządnie uszkodziła sobie język, przez co została zmuszona do mówienia z dziwnym i nieznanym nikomu akcentem. Nie potrafiła również dobrze wypowiedzieć kilku prostych ... (Więcej)

Postprzez Amaranta » So wrz 02, 2017 10:13 pm

Amaranta z krzywą miną spoglądała na Siyne, która żłopała krew jej siostry. To nie należało do najprzyjemniejszych widoków, a potem to ot tak wypluła. Elfka nie czuła ni krzty skrupułów, gdy widziała, jak wampirzyca rozmasowuje policzek. Nawet można powiedzieć, że żałowała, iż mocniej jej nie przyłożyła. Albo jakimś ostrym narzędziem, albo ciężkim… Nie, ona tak by nie mogła, ale złość ją zalewała od środka, więc do głowy przychodziły przerażająco brutalne jak na nią myśli. W międzyczasie słuchała też… ducha pod postacią głowy trolla. Zrobiło jej się żal tej drugiej, jakżeby nie mogła ugościć kogoś, kto wygląda jak jej ukochana siostrzyczka.

- Ależ oczywiście. To okropne co mówisz, ale kto was zaatakował? Tu jest praktycznie pustkowie i mało kto się tu zapuszcza, choć dziś w sumie mamy naprawdę wyjątkowy dzień… I jeśli mogę, to chciałabym spytać, z jakiego powodu zostałeś tak srogo ukarany? Natomiast co do braków podstawowej wiedzy, moja droga, z chęcią cię poduczę. – Uśmiechnęła się szczerze, lubiła to robić.

Z rozmowy wyrwał ją przeraźliwy dźwięk, przypominający westchnięcie, który wydała nieumarła. Długoucha rzuciła jej pytające i oczekujące spojrzenie. Jednak gdy ta ofiarowała się wreszcie powiedzieć coś sensownego, irytacja ustąpiła zaciekawieniu i szybszemu biciu serca. Musiały jednak zaczekać na nordki. Wtem stało się coś dziwnego.

- Twoje… Wasze znamiona, to niesamowite – zachwyciła się czarnoskóra i poczekała, aż podejdą, po czym natychmiast chwyciła jedną i drugą za ręce i się przyjrzała świecącym tatuażom. – Niebywałe, jakbyście były połączone z sobą w jakiś magiczny sposób, a to w połączeniu z waszym jednakowym wręcz wyglądem… Izaura wygląda na to, że nabawiłaś się bliźniaczki… - zachichotała Ama nieco nerwowo, nieco wesoło. Sama za bardzo nie sądziła, że powie to na głos. – A to „leśne dziadostwo”, o którym wspominała… - No tak, ta druga nordka nie wyjawiła im swego imienia, ależ ciężko dziś coś od innych się dowiedzieć, nawet jeśli chodzi jedynie o godność. – Jak właściwie masz na imię? – spytała i zaczekała na odpowiedź. – W każdym razie to się zwie maie.

Białowłosa poczuła się jednak nieco zignorowana po tym, jak iż zaczęła drzeć się do siostry z pretensjami o małpowanie i halucynację. Gdyby tylko ktoś raczył posłuchać kogoś z racjonalnym spojrzeniem na świat…

- To nie halucynację, Izauro, mogłabyś w końcu posłuchać, co mówię, a teraz mamy do wysłuchania kogo innego, więc na razie koniec sporów, zrozumiano? – zwróciła się do obu dziewczyn.

W końcu wszyscy ustawili się wokół sofy, na której była rozłożona pijaczyna. Było to istne okrążenie ciemnoskórej, w końcu trzy osoby stojące tuż przy kimś, kto sobie beztrosko leży… No, ale zarówno Izaura jak i Amaranta były bardzo ciekawe, co też ma do powiedzenia czerwonooka. I czy powie to w miarę normalnie, czy też obrazi je wszystkie po drodze z dziesięć razy każdą. Gestem ręki wskazała miejsce przy ścianie, tam też polewitowal topór nordki. Tak, aby nic głupiego nie przyszło jej do głowy.
Avatar użytkownika
Amaranta
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Izaura, Set, Azalia, Tean, Adiraella, Melodia,
Rasa: Mroczna elfka
Aura: Bardzo silna, magiczna emanacja, która przybrała kolor srebra przeplatanego gdzieniegdzie grubszymi pasmami miedzi, lecz gdyby się przyjrzeć, można dostrzec plamki w kolorze barachitu z kobaltowymi oczkami. Aurę otacza poświata przypominająca kłębek dymu w kolorze szafiru, z którego to wymykają się obsydianowe obłoczki. Wokół można wyczuć woń igliwia i suchych liści, ale gdzieś pośród tych zapachów można wychwycić aromat świeżych ziół i roślin, a także zapach starych ksiąg noszących w sobie ogromną wiedzę. Wokół aury można usłyszeć prawdziwą symfonię dźwięków, w której najbardziej wybija się pojedynczy, głęboki ton, który lekko buczy wybijając się pośród innych nut. Oprócz tego do uszu dobiega cichy szept, który recytuje poemat o Prasmoku, a tłem tych dźwięków jest muzyka dobiegająca gdzieś z daleka. Przez tę mieszankę nut, można doznać wielu niespodziewanych uczuć. Wrażenie spadania, uczucie spełnienia to tylko niektóre z nich. Gdyby tak pokusić się na dotknięcie tej nietypowej aury, można odczuć, że jest bardzo miękka, giętka elastyczna, poddająca się najmniejszemu dotykowi. Jej faktura jest dosyć chropowata, a przy tym bardzo ostra. Pomimo tego, że wokół niej z reguły panuje przyjemne ciepło, czasem można wyczuć coś chłodnego, lecz jest to tylko zasłona, za która skrywa się prawda. Smak jaki aura pozostawia na języku jest łagodny, tworzy go mieszanka goryczy i kwasowości, a przy tym wywołuje uczucie lepkości.
Wygląd: Amaranta charakteryzuje się dość wychudzoną sylwetką, dodatkowo jest bardzo wysoka (ok.2 metry). Ze swojej biologicznej rodziny miała najciemniejszą, szarą skórę. Tak jak jej siostry, posiada niezwykle białe włosy po prawdziwej matce. Są proste, zarzucone na lewą stronę, lekko opadają jej na twarz. Nawet jej brwi są równie białe. Natomiast oczy to ma ona jedyne w swoim rodzaju. ... (Więcej)

Postprzez Siyne » Pt gru 01, 2017 8:14 pm

        Sytuacja, z chwili na chwilę, straciła resztki emocji. Gdy trójka kobiet przybyła, odpowiadając na słowa Siyne, zapanował spokój. Nie licząc słów tej nowej, które zdawały się nieprzyjazne, z wierzchu przykryte ładnymi słówkami dla niepoznaki. W każdym razie zamilkły poprzednie rozmowy. Było niemal słychać, jak muchy padają na podłogę po spotkaniu z oddechem nieumarłej.

        Przez moment pijaczka wyglądała, jakby zapomniała, co w ogóle miała w tym momencie powiedzieć. Grymasiła, patrząc na sufit. Rękami zaś, po chwili, zaczęła masować oba policzki. Jedna ręka szła w górę, druga w dół. I na odwrót, i tak w kółko przez kilkanaście sekund. Nie mogło trwać to jednak wiecznie i żulica dobrze o tym wiedziała.

- Dobrze. Amaranto, jakby ci to powiedzieć… - Zaczęła, z początku całkiem, ale to całkiem przyzwoicie. Brzmiała niemalże jak zupełnie inna osoba, ale to fałszywe wrażenie szybko zostało zmyte przez kolejne słowa. - Mam cię w dupie. Ale nie po prostu w dupie. O nie, nie, nie. Masz specjalne miejsce w mojej dupie. Takie zarezerwowane na tych, których nienawidzę bardziej od innych, z różnych powodów. W twoim przypadku jest to to, iż… Bardzo prawdopodobne, że byłyśmy siostrami. Z naciskiem prawdopodobnie. I że byłyśmy. Tak przynajmniej to obecnie wygląda. Czuj się więc zaszczycona, czy coś… - Machnęła ręką, pokazując w stronę mrocznej elfki, że to tyle, jeśli chodzi o ich sprawę. Widać było po twarzy Siyne, że bardzo, ale to bardzo nie spodobało jej się to, że musiała wypowiedzieć te słowa.

        Po krótkim namyśle nastała w głowie pijaczyny decyzja, że nie ma dalej co leżeć. Usiadła, rozciągając się nieco tu i tam, po czym spojrzała na nordki, skacząc wzrokiem między każdą z nich co kilka sekund.

- Dobra, teraz wy dwie wyznajcie sobie nawzajem, że jesteście dawno rozdzielonymi siostrami. Będzie nieco mniej dziwnie. A może dziwniej? Kto to wie. Zwisa mi to, szczerze mówiąc. - Bekła, jakby jej słowa nie były wystarczające do stwierdzenia, że ma gdzieś to wszystko. - Chociaż w sumie, gdyby tak było, to by była historia jak z karczemnego kawału. A ja nienawidzę, do cholery, karczemnych kawałów. - Mina jej zrzedła przy ostatnich słowach i tak jej zostało przez najbliższy czas. - To, co? Długo mamy czekać na waszą kolej?
Avatar użytkownika
Siyne
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Evangeline, Avarralie, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Wampirzyca (Nieczystej Krwi), pierwotnie Mroczna Elfka
Aura: Gdyby ktoś odkrył wiek tejże postaci zdecydowanie byłby zaskoczony nasyceniem barw aury. Sama emanacja wydaję się bardzo krucha i łamliwa. Gości w niej ogrom prześwitów, chociaż podstawa mieni się w subtelnych kolorach cyny czy złota. Poświata zaś jest równie cienka, prawie niewidoczna. Odznacza się filigranowym topazem, który nie zawsze ujawni swoją obecność. Gładkie echo rozlega się w dalekiej melodii. Trudno powiedzieć czy w jakikolwiek sposób współgra z zapachem krwi. Woń ta kryje się w szumiącym niegdyś lesie, gdzie po pniach ścieka wolno czarna smoła. Aura jest miękka, zapada się pod każdą możliwą siłą tworząc sztywne kąty. Nie są one jednakże ani trochę ostre. Tępe, chropowate, szorstkie… Całkowicie nieprzyjemne w dotyku. Odstraszają swoją konstrukcją, w której kryję się twardy akcent. Smakuje bardzo prosto - nadmierną łagodnością.
Wygląd: Pijaczyna, o magicznie utrzymywanym wyglądzie, oto jak w skrócie opisać Siyne. Mierząca jeden (1) sążeń (ok. 180cm/1,8m) i ważąca półtora (1,5) centara (ok. 60kg) wampirzyca posiada niemal idealne ciało, z cechami charakterystycznymi zarówno dla mrocznej elfki, jak i wampirzycy.

Jej skóra jest ciemnoszara i gładka w dotyku, oczy głęboko czerwone, uszy elficko szpiczaste, ...
(Więcej)
Uwagi: Wokół niej roztacza się wieczny zapach alkoholu, szczyn i innych nieczystości. Jej oddech temu nie ustępuje ani na krok. Istoty piekielne mogą odczuć, iż emanuje od niej piekielna magia, ... (Więcej)

Postprzez Izaura » Cz gru 21, 2017 7:52 pm

- Hah, jak Ama tylko ją dopadnie to i pisać runami będzie umieć świetnie – zaśmiała się Izaura, wciąż pamiętała, jak siostra uczyła ją tylu trudnych i całkowicie zbędnych rzeczy, których większości już i tak nie pamięta. Niektórzy zwyczajnie nie są stworzeni do przyswajania wiedzy, tylko do obijania mord. – Eje eje! Ama, poczekaj chwilę, a jeśli oni kłamią? Nie ufałabym im tak, tamtej zaufałaś i chyba zaśmierdła nam już sofę tak, że nawet czarami się jej nieodśmierdnie – powiedziała oburzona, lubiła na niej siedzieć.

Jednakże elfka wpuściła kolejną nieznajomą mimo niechęci blondynki. Teraz jednak stało się coś dziwnego czerwone światło od znamion krasnoludzic zalśniło i nie chciało się wygasić za żadne skarby. Iza jednak wiedziała, iż to coś, co się wydarzyło, nie może być puszczone w niepamięć.

- Hmm… Nie brałam żadnych liści… - Spojrzała nieufnie na nordkę. – Dziwnie mówisz… - rzuciła ot tak, by zmienić temat, od którego wręcz zaczynała ją boleć głowa, pomieszanie z poplątaniem.

Najpierw trzeba było zakończyć sprawę pijaczyny, potem razem z Amą zajmą się klonem, a jak magia starszej siostry nie pomoże to topór młodszej już tak. Wtem jedna elfka złapała bliźniaczki i zaczęła się im przyglądać. Izaura przewróciła oczami. Teraz stały się obiektami do badań tej mądrali. Już wystarczało, że nieraz sprawdzała te czerwone zawijasy na jej ciele, jak nic się z nimi nie działo, strach pomyśleć, na co tym razem wpadnie.

- Bliźniaczki? – zdębiała Izaura. – Czyli takiej siostry co wygląda jak ja? – Potrzebowała chwili, by sobie to wszystko poukładać, bo faktem było, iż przypominały swoje własne odbicie.

Stanęła i zaczęła bawić się kosmykami swoich pięknych blond włosów, które nieopatrznie zaczęła teraz podgryzać, w życiu by się nie przyznała, ale trochę ją to wszystko stresowało.

- Ta…jasne – odburknęła do Amaranty tkwiąc zamyśleniu i zapominając już o chęci kłótni, a nawet rychłej bójki. Jednak są pewne granice. – RINLOJM! AMA! – rzuciła siostrze piorunujące spojrzenie, jej ukochana broń, ot tak zabrana!

Nordka westchnęła i starała się oddychać przez usta, mając pewne trudności ze zniesieniem tego odoru. Może lepiej by było, gdyby ta zaraza to napisała, niż raczyła wszystkich swym oddechem niepierwszej świeżości.

- E… - Najpierw Iza wybuchła śmiechem, to wszystko było zbyt absurdalne. – Nie, niemożliwe! No może to, że ja mam bliźniaczkę, jest możliwe z naciskiem na MOŻE. Wygląd to nie wszystko! Ale żeby Ama, pani idealna, przemądrzała i perfekcyjna miała siostrę, która jest…no… jakby to powiedzieć… Wygląda gorzej niż sto nieszczęść, jest chamska i wredna… To niedorzeczne! I że niby się wszystko stało w jednym czasie? Hęęę? Amaranta! Weź coś powiedz, zrobiłaś nam jakiś dziwny sen tą swoją magią?
Avatar użytkownika
Izaura
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Set, Azalia, Tean, Adiraella,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja ta odznacza się barwą ciemniejącego żelaza, którą otaczają giętkie sznury szmaragdowej poświaty. Jest mocna i silna, twarda i niezależna. Czytelnik rzadko kiedy będzie miał okazje zapoznać się z ostrymi cięciami, czy też z trudem odnajdzie wypolerowane gładzie, jednakże nie można zaprzeczyć ich istnieniu. Pachnie ważonym piwem z goździkami, co ściśle wiążę się z pozostawiającą suchością w ustach. Pękające wargi jednak toną w gorzkich smakach i tańczącej pikanterii.
Wygląd: Już z góry można stwierdzić, iż jej uroda nie jest zbyt typowa jak dla krasnoludki. Nordka może się poszczycić byciem całkiem wysoką jak na przedstawicielkę swojej rasy (mierzy aż 1,5 m! Czyli około o 0,3 m więcej od przeciętnego mieszkańca Północy). Posiada także bardzo widoczne, spore umięśnienie, które jest wynikiem tego, że niemal cały czas gdzieś biega, walczy, ... (Więcej)

Postprzez Quillithea » Pt gru 29, 2017 6:30 pm

        “Przestańcie się drzeć…” Quill chciała powiedzieć to głośno, lecz nie mogła przekrzyczeć wrzawy spowodowanej jej przybyciem. Izaura zdawała się nie wierzyć w to, co widzi, bardziej niż Quillithea. Trido prychnął, niby rozbawiony, lecz nordka wiedziała, że tak naprawdę jest zazdrosny.
        - Nie wiem, kto. Banda, cwele, żule, źli ludzie… Wiem tylko, że moja podopieczna została zaatakowana pod moją nieobecność - odezwał się troll, starając się zachować jak najbardziej dostojnie. - Pomylono mnie z mordercą, moim bratem, i stracono - skłamał. Quillithea zachowała kamienną twarz, ale w głębi duszy śmiała się jak opętana. Trido przebywał z nią tak długo, że gra aktorska nie pozostawała mu obca.
        - Trido mnie uczy. Idzie mu bardzo dobrze. Surowy belfer - dodała nordka, uśmiechając się niewinnie i skromnie. Otrzepała się lekko z brudu, zanim weszła do środka. - Pochodzę z gór. Mam też zniekształcony język, nie wiem, czemu. - Pół kłamstwo, pół prawda. Quill faktycznie miała coś nie tak z tym narządem, ale wiedziała, dlaczego. Ci ludzie nie muszą przeprowadzać z nią wywiadu na dzień dobry.
Nordka uśmiechnęła się radośnie, zamykając oczy, by ukryć złośliwe ogniki w spojrzeniu.
        - Dlaczego mi nie ufasz? - zapytała Izaurę. Co racja, Quill także nikomu tutaj nie zaufa; ona nikogo nie będzie słuchać. Tylko Trido był dla niej jak bliski przyjaciel, może nawet ojciec.
        Niespodziewanie elfka chwyciła obie blondynki i zaczęła badać ich znamiona. Światło, które biło od symboli, okazało się tajemniczym zagadnieniem. Żadna z nordek nie wiedziała, jak to wyjaśnić. Z niewiadomego powodu one po prostu zaczęły świecić. Nhurmil, który nadal spoczywał w dłoni kobiety, prezentował się dumnie. Niestety, niszczył wiarygodność nordki. Momentalnie wymyśliła coś, dzięki czemu nie zostanie uznana za bandytkę.
        - Quill - powiedziała, podając skróconą wersję swojego imienia. - I tak. Maie - potaknęła cicho, wymykając się z uścisku i wścibskiego wzroku elfki. Na wzmiankę o bliźniaczkach tylko mruknęła. Wprawdzie chciała zareagować, jak to przystało na Quillitheę; krzyknąć “Co?!”, oburzyć się i żądać wyjaśnień, lecz… nie teraz. “Jesteś niewinną, zranioną wojowniczką”.

        Razem z Izaurą, swoją potencjalną bliźniaczką, oraz Amaranthą podeszła do wampirzycy. Quillithea chętnie teraz posłałaby jej szyderczy uśmiech i zamordowała ją wzrokiem, lecz przypomniała sobie o swojej roli w tym przedstawieniu. A kurtyna jeszcze nie zapadła.
Z przesadnym przejęciem słuchała, co ma do powiedzenia druga elfka. Nawet jej smród nie skrzywił nordki; chociaż blondynce zbierało się lekko na wymioty. Niespodziewana informacja, która zakładała, że Quill i Izaura to siostry, zaskoczyła nordkę. Kąciki jej ust drgnęły. Chcą dramatu rodem z karczemnych opowieści? Proszę bardzo. Zaraz dostaną.
        - Moja… bliźniaczka? - wyszeptała cichutko, mimo że doskonale wiedziała, iż każdy ją usłyszał. - Och, siostro! - Niemal rzuciła się na nią z uściskiem, zamykając Izaurę w swych ramionach. - Więc to prawda, mam siostrę! Ach, jak się cieszę! - krzyczała radośnie. Trido zniknął, ponieważ omal co nie wybuchnął śmiechem. Gra jego podopiecznej niemal zawsze doprowadza go do śmiechu. - Nie mogę w to uwierzyć! Musisz mi tyle opowiedzieć, skąd pochodzimy, jak się rozdzieliłyśmy… - Drobna przykrywka. Jeśli Quill naprawdę miała siostrę, musi stać za tym bardzo ciekawa historia rodem z dramatów alarańskich. A nordka chętnie jej posłucha.
Avatar użytkownika
Quillithea
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe,
Rasa: Krasnoludzica
Aura: Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.
Wygląd: Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ... (Więcej)
Uwagi: Dawniej Quillithea porządnie uszkodziła sobie język, przez co została zmuszona do mówienia z dziwnym i nieznanym nikomu akcentem. Nie potrafiła również dobrze wypowiedzieć kilku prostych ... (Więcej)

Postprzez Amaranta » Cz lut 01, 2018 9:42 pm

Białowłosa szczerze współczuła Trido, a także jego podopiecznej, na pewno wiele przeszli. Rodzice, którzy chcieli złożyć ich w jakiejś ofierze czy coś to pewnie nic w porównaniu z przygodami tej nietypowej parki podróżnych.

- Miło cię poznać Quil, hmm – spojrzała na topór dziewczyny i zaczęła mieć obawy, ale przecież obcej nie zabierze, ot tak broni, to nie jej siostra.

Amaranta nieco się już niecierpliwiła, ale nie chciała dać tego po sobie poznać. Patrzyła na Siyne, poprawiła grzywkę, która opadała jej teraz na oko, nieco bardziej niż powinna. Białe włosy, tak samo, jak te u pijaczyny, ale to chyba nie było nic dziwnego wśród mrocznych elfów. Rzuciła jeszcze Izaurze wymowne spojrzenie, później kwestie zaufania, teraz kwestie rzekomej prawdy, która miała większe prawdopodobieństwa być trochę mniej rzekoma a bardziej prawdziwa.
W końcu zaczęła, błękitne oczy spoczęły na jej ustach, jakby chcąc pomóc uszom wyłapać każde słowo, każdą ważną treść. Początkowo nie wypowiedziała żadnego przekleństwa, nawet użyła zwrotu „droga Amaranto”, ale nie byłaby sobą, gdyby nagle stała się taka grzeczniutka.
Elfka już chciała westchnąć, rozczarowana, iż nie dowiedziała się nic szczególnego, ale nie chciała przerywać, może powinna, ale była zbyt kulturalna na takie coś w przeciwieństwie do wampirzycy.

- Siostrami… Ale dlaczego „byłyśmy”? Jeśli nas rozdzielono w dzieciństwie to nie znaczy, że nagle przestały nas łączyć więzy krwi… O ile faktycznie tak jest – spiczastoucha była niepewna – Powiedz coś więcej, musisz coś pamiętać, coś, co by definitywnie określiło czy to prawda, by można bez cienia wątpliwości stwierdzić „tak” lub „nie” – mówiła, a ton jej głosu był poważny, mina zatroskana, a serce rozdarte.

Zamilkła na chwilę, spojrzała na Izaure i na obcą, po czym jeszcze raz na nieumarłą. To wyglądało absurdalnie, jakby los nagle postanowił zwrócić im zaginione siostry i chciał by rozeszły się w różne strony. Jednakże, o ile naprawdę chciała pomóc pijaczynie wyjść z nałogu, nawet jeśli nie była jej prawdziwą siostrą, to tak naprawdę najbardziej zżyła się z tą małą, żywiołową krasnoludzicą, łączyła je miłość, jaka łączy rodzeństwo. Znały się na wylot, blondynka nie musiała nawet nic mówić, nic robić, to jasne, że była teraz okropnie zazdrosna i wystraszona o to, czy nie pójdzie w odstawkę, ah kochany głuptas.

- Tak Izauro, bliźnięta to rodzeństwo, które najczęściej wygląda tak samo, choć bywają przypadki, że i bliźniaki są różne, nawet przeciwnych płci – Przecież ci go nie zabieram, po prostu musiałam go odłożyć nieco dalej, nie życzę tu sobie żadnej bójki siostrzyczko – powiedziała spokojnie, aczkolwiek serce jej było niemiłosiernie rozkołatane i niepewne.

Jednakże wybuch śmiechu nordki i podsumowanie całej sytuacji już nieco wyprowadziło mroczną elfkę z równowagi.

- Uspokój się! Każdy z nas ma swoją historię, która czyni nas tym, kim jesteśmy obecnie, nie wiesz, przez co przeszła Siyne, może pod tą maską nienawiści do świata i wszystkich jego mieszkańców kryję się tak naprawdę elfka, która cierpi? Pomyślałaś o tym? Jestem pewna, że nie, więc nie spisuj tak na straty, każdy ma szanse, by zacząć od nowa – mówiła to rozzłoszczona, aczkolwiek pewna siebie. Po chwili zaczerpnęła głęboki oddech i odetchnęła, powracając do swojego zwyczajowego, łagodnego usposobienia.

Zaskoczyła ją reakcja tej drugiej krasnoludzicy, ale była naprawdę urocza, zachichotała cicho, widząc minę zszokowanej Izaury. Nie ma to jak rodzinne spotkania.
Avatar użytkownika
Amaranta
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Izaura, Set, Azalia, Tean, Adiraella, Melodia,
Rasa: Mroczna elfka
Aura: Bardzo silna, magiczna emanacja, która przybrała kolor srebra przeplatanego gdzieniegdzie grubszymi pasmami miedzi, lecz gdyby się przyjrzeć, można dostrzec plamki w kolorze barachitu z kobaltowymi oczkami. Aurę otacza poświata przypominająca kłębek dymu w kolorze szafiru, z którego to wymykają się obsydianowe obłoczki. Wokół można wyczuć woń igliwia i suchych liści, ale gdzieś pośród tych zapachów można wychwycić aromat świeżych ziół i roślin, a także zapach starych ksiąg noszących w sobie ogromną wiedzę. Wokół aury można usłyszeć prawdziwą symfonię dźwięków, w której najbardziej wybija się pojedynczy, głęboki ton, który lekko buczy wybijając się pośród innych nut. Oprócz tego do uszu dobiega cichy szept, który recytuje poemat o Prasmoku, a tłem tych dźwięków jest muzyka dobiegająca gdzieś z daleka. Przez tę mieszankę nut, można doznać wielu niespodziewanych uczuć. Wrażenie spadania, uczucie spełnienia to tylko niektóre z nich. Gdyby tak pokusić się na dotknięcie tej nietypowej aury, można odczuć, że jest bardzo miękka, giętka elastyczna, poddająca się najmniejszemu dotykowi. Jej faktura jest dosyć chropowata, a przy tym bardzo ostra. Pomimo tego, że wokół niej z reguły panuje przyjemne ciepło, czasem można wyczuć coś chłodnego, lecz jest to tylko zasłona, za która skrywa się prawda. Smak jaki aura pozostawia na języku jest łagodny, tworzy go mieszanka goryczy i kwasowości, a przy tym wywołuje uczucie lepkości.
Wygląd: Amaranta charakteryzuje się dość wychudzoną sylwetką, dodatkowo jest bardzo wysoka (ok.2 metry). Ze swojej biologicznej rodziny miała najciemniejszą, szarą skórę. Tak jak jej siostry, posiada niezwykle białe włosy po prawdziwej matce. Są proste, zarzucone na lewą stronę, lekko opadają jej na twarz. Nawet jej brwi są równie białe. Natomiast oczy to ma ona jedyne w swoim rodzaju. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Ruiny Nemerii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron