Profil użytkownika Eleanael

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Eleanael (akceptowane zdrobnienie: Elan)
Rasa: Centaur
Wiek: 85


Aura

Niezbyt leciwa aura średniej siły - takie jest pierwsze wrażenie. Drugie? Nie przeczące pierwszemu - tępawe miedziane okucia i ostrzejsze nieco żelazne ćwieki, te ostatnie w liczbie nad wyraz mnogiej. Układają się w fascynujące wzory kojarzące się raz to ze sztuką, to znowu z wojaczką, z wolnością i ograniczeniem. Otoczone burzą lepkich barachitowych liści stają się zjawiskiem niemal urzekającym, choć szybko narzucone zostają na nie krępujące cynkowe pasy, zapięte nań mimo woli. Nie są ni gładkie ni nazbyt szorstkie; nie drażnią zbyt mocno, ale i nie sprawiają przyjemności. Całkiem giętkie dopasowują się do ciała, twarde nie dają się zerwać, lepkie - odkleić. Nie pachną jednak więzieniem ani katorgą, lecz świeżym miodem i końską sierścią. Zadbaną, przesiąkniętą dodatkowo wonią dzikiej przyrody. Obsydianowa poświata układa się na wzór i podobieństwo leśnej polany, która zamyka w sobie wszelkie niepokoje i daje schronienie - jak bardzo pożądane? Trudno zgadnąć, choć łagodny posmak sugeruje, że nie jest wcale tak źle…


Wygląd

Elan mierzy w kłębie około półtora metra, a do czubka głowy jego wzrost sięga prawie dwóch i pół metra. Jest więc wyższy od swoich kuzynów, koni, ale w swojej rasie osiągnął wzrost po prostu przeciętny. Gdyby nie ta druga połowa poniżej pasa, to można by rzec, że nawet przystojny z niego mężczyzna. Jego twarz pokrywa jeszcze młodzieńczy zarost, który póki co jest prawie niewidoczny i na tyle miękki, że ledwo wyczuwalny. Za to zdążył już zapuścić całkiem długie włosy koloru kasztanowego. Wyrastają mu zarówno z głowy, jak i z pleców tworząc grzywę na podobieństwo końskiej. Kształt twarzy młodzieńca należy do tych bardziej nieprzyjaznych, ale tylko kiedy się złości albo jest bardzo skupiony. Lekko zapadnięte policzki bynajmniej nie są wynikiem niedożywienia, ale nieco wysuniętymi do przodu kośćmi policzkowymi. Kiedy się uśmiecha tworzą się mu na policzkach zabawne dwa dołeczki. Tęczówki oczu są koloru zielonego, podchodzącego pod oliwkowy.
Budowa ciała Elana nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jego muskulatura nie jest zbyt okazała, ani przesadnie wybrakowana. Na pewno nie jest okazem kulturysty, a raczej umiarkowanego pracownika fizycznego. Diabeł tkwi w szczegółach, a w jego przypadku - w sile skrzętnie ukrytej pod gładką skórą pozbawioną owłosienia na klatce piersiowej, rękach i pod pachami. Jego dłonie są wręcz rażąco delikatne, zupełnie niepasujące do wyobrażenia o szorstkich centaurach z bliznami na bliznach. Elan nigdy nie stronił od wysiłku, lecz nawet trudy pracy nie były w stanie odbić się na jego dłoniach. Ma silny uchwyt i mocne nadgarstki, nad nimi nosi zapinane paskami skórzane ochraniacze przedramion. Bicepsy ponad połową ramienia opasane są ozdobnymi pierścieniami ze starannie wykutymi herbami jego Klanu. Na obojczykach nosi metalowy kołnierz z przymocowaną do niego krwiście czerwoną peleryną z kapturem, wykonaną z ciężkiego atłasu. Za plecami nosi umocowany na grubym skórzanym pasie z regulacją, schowany w pochwie półtoraręczny ciężki miecz ze zwykłej stali. Rzadko używany (jeśli nie wcale), ale zawsze zadbany, tj. naostrzony i nasmarowany.
Jeśli chodzi o ekwipunek tej dolnej części, to jest on ograniczony do skórzanej uprzęży z poprzyszywanym szeregiem blaszanych znaczków, okrążający pasami brzuch i talię ludzkiego korpusu. Czasami do uprzęży dopina bukłak z wodą, czasami torbę, ale zdarza się, że także łuk i kołczan ze strzałami.

Umaszczenie dolnej partii Elana jest ciemnogniade, ale w słabym świetle łatwo go pomylić z karą odmianą. Pod światło sierść wydaje piękne odblaski podkreślające nienaganne umięśnienie. Wszystko właściwie jest symetryczne i pasujące do siebie. Jego sierść jest zadbana, odpowiednio pielęgnowana, a skóra wolna od pasożytów i grzybów - co nie jest wcale takie oczywiste nawet wśród centaurów. To główna zasługa dobrego odżywiania i zdrowego ruchu, którego mu nie brakuje. Widać do po umięśnieniu nóg i perfekcyjnej linii brzucha, który nie wisi mu jak u przepracowanych koni pociągowych. Ogon Elana jest koloru takiego jak grzywa/włosy, czyli ciemnego kasztanu. Czasami jest konieczne jego skrócenie, aby nie chodzić z wiecznie brudnymi końcówkami. Aktualnie sięga mu aż do stawu pęcinowego.


Charakter

Jak przystało na centaura, Elan jest bardzo małomównym półkoniem. Bierze się to głównie z jego osobowości niż jakiś wyszukanych celów. Po prostu - jak nie ma o czym mówić, to nie mówi. Z tego względu jest raczej samotnikiem niż istotą stadną, ale nie ze swego wyboru, tylko tak go ukształtował klan, bowiem mało kto chce się z nim zadawać ze względu na jego stronienie od walki. Gdyby nie przywódczy rodowód, byłby prawdopodobnie zepchnięty na margines, nawet pomimo jego wysokich predyspozycji bitewnych. Elan po prostu unika konfliktów jak może, nawet gdy ma pewność, że zwycięży.
A gdy już dojdzie do walki, to trudno mu dorównać w umiejętnościach bitewnych. Włada doskonale prawie każdym rodzajem broni, ale nie lubi się tym popisywać. Od źrebaka był szkolony w prawie każdej dziedzinie, pośrednio lub bezpośrednio dotykającej jego stado liczące prawie osiemdziesięciu dorosłych osobników. Z tego względu może pochwalić się wszechstronnym wykształceniem i dość dobrze rozwiniętymi umiejętnościami, które z czasem osiągnęły pułap prawie mistrzowski.
Z ojcem - przywódcą stada - dobrze się dogaduje, ale nie potrafi spełnić jego oczekiwań wobec przejęcia pieczy nad Klanem. Elan unika tego tematu jak może, bowiem nie widzi się na tak odpowiedzialnym i ograniczonym stanowisku. Czuje się wolnym dopiero wtedy, kiedy sam może decydować o swoim losie, zwiedzać niezbadane miejsca i odkrywać co się da jeszcze odkryć. Uważa, że świat jest dużo większy i bogatszy za lasem, w którym nie ma już miejsc dla niego obcych.
Z dwunożnych istot szczególnie lubi elfy. Elfy to jedyna dwunożna rasa mogąca swobodnie wejść do jego wioski. Ten pradawny sojusz zaowocował u Elana w nauki czytania i pisania, oraz wiedzę na temat świata zewnętrznego, którego ku swojemu żalowi i tak nie przyjdzie mu zobaczyć.
Elan ma duszę artysty, co szczególnie widać, kiedy bierze w ręce swój zaczarowany flet i posyła w powietrze przepiękne melodie harmonijnie dopasowane do ukrytego w nich przekazu lub historii. Jest też dobrym śpiewakiem i całkiem niezłym poetą, ale próżno oczekiwać od niego wyrecytowania choćby jednego wiersza. Już chętniej coś zaśpiewa.
Mimo wewnętrznych rozterek i licznych konfliktów, kocha całym sercem swój dom i swój Klan. Jeśli zostanie do tego zmuszony, odda w jego obronie życie. Dlatego poświęcił się w pracy nad strzeżeniem jego bezpieczeństwa w roli strażnika na wysuniętych najdalej krańców lasu. Nie jest to tylko misja, ale - czego nie przyzna otwarcie - ucieczka przed przeznaczeniem.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Bardzo szybki,
Percepcja:Czuły słuch, Wyostrzony węch, Przytępiony smak, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Niezbyt błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Mowa roślin i zwierząt [Z]Cecha rasowa. Słuchanie flory jest bardzo trudną umiejętnością i tylko dla cierpliwych. Naturalnie komunikacja z roślinami jest jednokierunkowa i niezbyt szczegółowa. Elan nie słyszy ich uszami, ale odbiera ich tak jakby aktualny stan. Może dzięki temu poznać na przykład, ktore z drzew jest chore, albo odczytać, które źdźbło trawy zostało ostatnio naruszone. W tej umiejętności ważne jest też tzw. "

Umiejętności

Czytanie [P]
Pisanie [P]
Mowa wspólna [O]
Poezja [O]
Gra na flecie [W]
Walka wręcz [O]
Walka włócznią [W]
Walka mieczem [O]
Strzelanie z łuku [W]
Podróżowanie z jeźdźcem [W]
Zielarstwo [W]
Łowiectwo [W]
Uprawa roślin [O]
Uzdrowicielstwo [P]
Orientacja w terenie [W]
Kowalstwo [O]
Przygotowywanie potraw [O]
Handel [P]
Pływanie [P]
Śpiew [O]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Magiczna lanca [ZAK]Magiczna lanca ciskająca piorunami. Długa na dwa i pół metra, zbudowana z bukowego drzewca i metalowych wykończeń. Na dolnym odcinku zakończona ostrą nakładką, na środku wyłożona metalowym uchwytem, a na czubku spłaszczonym grotem z tego samego metalu co reszta. Krążą podejrzewnia, że jest to broń jakiegoś anioła, ale ta teza nigdy nie została potwierdzona - nawet przez niebian. Broń jest podległa bezpośrednio woli właściciela. Zdaje się odbierać emocje i przemieniać je w energię elektryczną, taką jaką widuje się w trakcie burzy. Dzięki intuicji potrafi posyłać piorun w przód, tam gdzie akurat celuje czubek lancy. Piorun jest w stranie przepalić zbroję, porazić, a nawet rozsadzać mniejsze elementy.
Magiczny flet [ZAC]Drewniany flet posiada rzadką umiejętność kontrolowania przyrody w zasięgu słyszalności jego dźwięków. Jedynymi ograniczeniami zaczarowanego instrumentu są umiejętności muzyczne właściciela. Potrafi np. uśpić dzikie zwierzę, uspokoić je, ale przegonić. Odpowiednia melodia jest w stanie ożywić florę lub nawet przyspieszyć jej wzrost (szczególnie efektowne jest rozkwitanie pąków kwiatów).

Towarzysz


Historia

Dokładnie osiemdziesiąt pięć lat temu w sercu dzikiej puszczy, gdy jeszcze tego miejsca nie było na mapie, na świat przyszedł chłopczyk. Matka i ojciec nadali mu imię Eleanael. Był słaby, ale otoczono go czułą opieką. Był to syn, co najbardziej uradowało ojca, który już wtedy zaczął snuć ambitne plany wobec swojego jedynego potomka. Nie byle jakie plany. Chłopiec miał zostać przywódcą stada - po ojcu, ale nie z tytułu dziedzictwa, jak to ma miejsce w przypadku ludzi. Elan miał sobie to prawo wywalczyć własnymi mięśniami. Ale to tego trzeba było jeszcze wiele czasu.

Wszystko układało się dobrze dopóki w wieku 18 lat nie stało się coś bardzo bolesnego w życiu chłopca. Jego matka Eurora zmarła na nieznaną chorobę. Po tym wydarzeniu nic już nie było takie jak dawniej. Ojciec Eleanaela, Kenai, zmienił się potem nie do poznania. Z czułego ojca zrobił się wymagającym despotę. Na szczęście z biegiem lat złagodniał z powrotem, ale to nie oznaczało, że Elan miał przez te paręnaście lat łatwe życie. Kenai poświęcał bardzo dużo czasu swojemu synowi. Przypominał mu o jego przeznaczeniu aż we wiosce stało się to swoistym prawem. Nikt tego nie negował, ale też nikt się z tym do końca nie zgadzał. Zwłaszcza Elan.

Młody centaur przeżył prawdziwy szok, kiedy do wioski przyszli elfowie. Nie było ich dużo. Raptem czterech wysłanników. Taki zwiad - pomyślał. Ale jego początkowe obawy zostały rozwiane wraz z kolejnymi wizytami z którymi płynęły dodatkowe lekcje języka piśmiennego we wspólnej mowie. Opowieści elfów o świecie zewnętrznym były w pewien sposób mało obiektywne. Elfy starały się przedstawić ludzi jako rasę z ogromnym potencjałem, ale niestety niestabilną i okropnie konfliktową. Niektóre z tych opowieści odnosiły wręcz odwrotny od zamierzonego, skutek. Szczególnie te o wojnach i podbojach. Te, wśród płci męskiej, wywarły duże wrażenie i niejako przypisały do człowieka wartości, które wśród centaurów są stawiane jako jedne z najważniejszych. Na nic zdały się próby elfów o skierowanie myśli młodzieży na ten ważniejszy aspekt - czyli chytrość i głupotę. Te cechy były nie aż tak istotne, aczkolwiek Elan zwrócił na to większą uwagę. Sam Kenai pozostawał w tej kwestii raczej neutralny. Jako najstarszy z ludu miał już styczność z ludźmi, ale wtedy nie odznaczał się dużo lepszym podejściem do cudzego życia, co człowiek. W rozmowach z ojcem, Elan został zapewniony, że niezaatakowany nigdy nie zaatakuje pierwszy. Oczywiście Elan wiedział, że odnosi się to do całego Klanu. Gdyby jednak nadeszła taka konieczność, centaury uderzą całą swoją siłą, bo są na to przygotowani od urodzenia. A Elan miał w razie potrzeby policzyć wszystkie trupy.

Pewnego razu w trakcie rutynowej przechadzki po lesie(którą nazywał patrolem), zauważył w krzakach coś białego odbijającego światło słoneczne. Z początku pomyślał, że to element pułapki jaką ktoś mógł tu zastawić. To nie byłaby pierwsza tego typu niespodzianka na jaką natknął się ostatnimi tygodniami w ich lesie. Kłusownicy coraz odważniej posuwali się wgłąb puszczy i zostawiali po sobie te zabójcze mechanizmy. Jednym z codziennych zajęć Elana była ich eliminacja i zabieranie do wioski, gdzie metal przetapiano i tworzono z niego coś pożyteczniejszego. Jednakowoż tym razem było to coś innego. Nigdy wcześniej nie spotkał się z pułapką w krzakach. Zerwał z gałąź i ostrożnie odsłonił liście zaglądając pod gałązki krzaków. Jego oczom ukazała się włócznia. Ot zwykła włóćznia. Ale kiedy podniósł ją z ziemi poczuł zimne mrowienie pod palcami. Przełożył ją do drugiej dłoni oglądając pierwszą, ale w drugiej ręce poczuł to samo. Zaciekawiony spojrzał na grot włóczni, który wyglądał jak ze zwykłego metalu. W sumie niewiele czasu zajęło mu odkrycie drzemiącej w kawałku drewna i metalu mocy. Zdarzyło się to przypadkiem, kiedy wracał do wioski i coś zaszeleściło liśćmi po prawej stronie od chłopaka. W innym przypadku, zapewne sięgnąłby po miecz, ale jako, że miał już w dłoni inną broń, to wycelował ją w krzak i... następne co pamiętał do rażący błysk i płonący kikut drzewa. Włócznia miała niezły odrzut, a skoro był nieprzygotowany, udało mu się wyryć w krzaku długą zwęgloną bruzdę i przepołowić całkiem spore drzewo. Po tym wypadku pośpiesznie zaniósł włócznię do wioski, gdzie próbowano odkryć tajemnicę jej pochodzenia. Ale niestety, nawet z pomocą elfów nikomu nie udało się określić przybliżonego właściciela tejże broni. Elfowie sugerowali, że może to być broń anielska - i przy okazji "oświecili" Klan istnieniem skrzydlatych ludzi. O religii centaury nawet nie chcieli słyszeć. Nigdy nie uznawali czyjejś wiary, a dla nich ziemia była naturalnie płaska (ciekawe kto miał rację?).

Elan praktycznie nie rozstawał się ze swoim nowym nabytkiem zabierając go na patrole, polowania, odwiedziny, a nawet do kąpieli. w rzece. Nauczył się nią walczyć i wykorzystywać jej moc na tyle precyzyjnie na ile pozwalała jej nieujarzmiona forma energii, która - powiedzmy sobie szczerze - była bardzo wybiórcza w klasie swojej celności. Na szczęście nigdy nie powtórzył się wypadek z tamtego pierwszego użycia. Do tej pory ma wyrzuty sumienia.

Jedną z najciekawszych chwil w jego życiu była naukę transportu jeźdźca. O dziwo, był to pomysł jego własnego, niezwykle konserwatywnego, ojca! Do tej pory nie rozumie co go przekonało do zmiany zdania. Oczywiście "naukę transportu jeźdźca" w żaden sposób nie dało się przemianować na "jeździectwo", albo "dosiadanie". Nawet elfowie żartowali, że nikt jeszcze nie pomyślał, o tym, że to wierzchowiec może kierować jeźdźcem, a nie - jak to się powszechnie przyjęło - na odwrót. Ten pomysł z początku nie przypadł do gustu młodemu centaurowi. Należy też dodać iż nie widział najmniejszego powodu do noszenia na grzbiecie jakiegoś dwunoga. Zdanie zmienił dopiero po prezentacji jaką zorganizowali ich goście z udziałem zwykłych koni. Był pod ogromnym wrażeniem walorów bitewnych takiego duetu. Pomijając to, że zwykłe konie były tylko zwykłymi końmi i ich funkcja sprowadzała się tylko do poruszania kopytami. Po tym pokazie na ochotników zgłosiło się też paru innych centaurów, co trochę ukłuło Eleanaela, bo zaczął się zastanawiać, czy będzie w prowadzeniu jeźdźca najlepszy. Chciał być najlepszy w każdej dziedzinie - oprócz tej na której najbardziej zależało jego ojcu.

Dane gracza: Eleanael

Nazwa użytkownika:
Eleanael
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Marvel, Night,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pn paź 15, 2018 6:35 am
Ostatnia wizyta:
Pn paź 15, 2018 10:15 pm
Liczba postów:
5 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.15 posty dziennie)
Ostatni post:
[Królewskie lochy] Jak zapobiec burzy?
N paź 28, 2018 3:38 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Irrasil
(Posty: 3 / 60.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Królewskie lochy] Jak zapobiec burzy?
(Posty: 3 / 60.00% postów użytkownika)
cron